Dodaj do ulubionych

życie po zdradzie

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 12:27
A więc...może ktoś mi tu rozjaśni zawiłości, w które popadłam.
# lata temu mój mąż wdał się w romans z bardzo nowocześnie myślącą koleżanką
z pracy. Nowoczesna bo nie przeszkadzało jej zupełnie, że ja jestem obok i
prowadzimy w miarę normalne życie rodzinne. Dzieci, wyjazdy itp. Było
odkrycie tego wszystkiego przeze mnie. Dużo nerwów, jego wyprowadzki na
trochę, przeprosiny, pojednania, jego kolejne schadzki, kolejne awantury i
kolejne przeprosiny. W końcu stanęło na tym ,że ja co 2 tydzień trzepiąc mu
komórkę znajduję takie tam brazylijskie akcenty: chciał się z nią umówić
(wersja dla mnie;koledzy), kupił jej prezent ( zdedykacją o którą pytał
(ciekawe czy tekst to była stara dedykacja dla mnie czy stara dedykacja ode
mnie dla niego- w metaforyce miłosnej to on niestety powiela zamiast tworzyć)
itp itd. Najgorsze to jest to że ja mu mówię żeby szedł już w diabły z tą
historią bo już jest nudna, ja mu nie wierzę i nie mam ochoty na kolejny
kredyt zaufania i nawet nie mam do niego żalu bo mnie tak mdli od
uczestnictwa w tym przedstawieniu że wiele bym dała żeby mieć to za sobą. A
on na to że TO NIC NIE ZNACZY (chodzim o te spotkania z dziwką z biura,
prezenty dla niej itp on nie wiedział że to dla mnie ważne itd. Miesza w to
dzieci- `mamusia już nie chce żebym tu mieszkał` ~ja tak ciebie... , dla
ciebie...,bez ciebie to ja nie wiem co będzie ` a ja myślę że chyba nie
obejdzie się bez wymiany zamków. Ile warto dla rodziny? Czy dla tego tatusia
i pozorów stać się nowoczesną i pomyśleć że układy z byłą kochanką mogą wejść
na tory przyjażni? Czuję że jak jeszcze trochę tak pomyślę to
zwariuję.Zagubiłam się .
Obserwuj wątek
    • Gość: bruno555 Re: życie po zdradzie IP: *.proxy.aol.com 28.02.04, 12:37
      masz klopot
    • envi Re: życie po zdradzie 28.02.04, 13:01
      zostać z nim?stać się "nowoczesna"?chyba nigdy bym sobie nie zafundowała
      takiego upokorzenia.Chyba że prowadzicie "dom otwarty",dla dzieci cud miód,a
      macie własne układy,on kogoś ma ,ty kogoś masz.Generalnie nie stać by mnie było
      na coś takiego.Ale to lepsze wyjście niż siedzieć cicho przy mężu,przymykać oko
      na zdrady,kochanki i samej nic z tego nie mieć,oprócz "tatusia" dla dzieci.Ja
      nawet nie chciałabym żeby mnie taki facet dotknął,a na zdrady nie mam
      ochoty,więc co?celibat do końca mych dni u jego boku?ja bym zmieniła te zamki.I
      to dawno temu.
    • envi Re: życie po zdradzie 28.02.04, 13:03
      i jednak najgorsza jest utrata poczucia wlasnej kobiecości i
      atrakcyjności.Przecież z facetem jest się do diabła po to żeby się mu podobać,a
      nie po to aby latał za innymi.
    • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.04, 16:53
      Chodzi mi o to że zdrada zdradą, a wybaczenie istnieje. Ja to próbowałam robić
      ale jak widać mój małżonek nie może się obejść bez swojej dziwki z biura co
      mnie wkurwia. Powiedziałam mu o tym i dałam kulturalnie do wyboru albo ja albo
      ta przyjażń, czy jak zwać ten układ. No i co. Przez tyle lat wydawało mi się że
      żyję z kulturalnym gościem, któremu wystarczą dwa słowa żeby zrozumiał gdzie go
      chcą.A okazuje się że muszę wymienić te cholerne zamki jak w tych opowieściach
      o złych żonach. Nie da się inaczej? Zastanawiam się czy tylko jemu tak odwala
      ta nowoczesna kochanka, której żona absolutnie nie wadzi czy to powszechne w
      takich sprawach i nie mam co się łudzić, że on albo to zmieni (znaczy
      przestanie `przyjażnić się`) albo wyprowadzi po dobrej woli. No i mam problem
      • zdzichu-nr1 Re: życie po zdradzie 28.02.04, 17:51
        Pepsikola niepotrzebnie rozgrzebujesz te sprawy. Twój maż nigdy nie dał znaku,
        że chce zakończyć Wasze małżeństwo i podobnie jak owa "dziwka z pracy" seks na
        boku traktował czysto rekreacyjnie. Bynajmniej nie miał zamiaru Cię o niczym
        informować, ani babrać się w otwartych ranach uczuciowych Waszego związku.
        Przykro mi że mąż chodzi na baby, ale czyni tak większość mężczyzn. Zamienianie
        się w starszą śledczą i posterunkową wobec własnego męża nigdy do niczego
        dobrego nie prowadzi. Jak ktoś bardzo chce coś wykryć, najlepiej grubszą aferę
        małżeńską i w tym celu przetrząsa kieszenie, komórki i co tam jeszcze, to
        zawsze w końcu coś znajdzie. Chcesz mieć anioła za męża to się rozwiedź i
        szukaj kolejnego kandydata. Życzę powodzenia w poszukiwaniach, ale szanse widzę
        marne.
        • Gość: mietek Re: życie po zdradzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.04, 18:23
          cze zdzichu masz racje.pozdrówka
        • Gość: cococola Re: życie po zdradzie do pepsocoli IP: 80.51.253.* 28.02.04, 18:30
          Ja te biurwy znam na wylot. Miałam podobną historie.Dostała ode mnie w bordę w
          cztery oczy na imprezie służbowej.Mimo bełkotu nikt jaj nie uwierzył ,że to ja
          ja pucnęłam. Za oszczerstwa pod adresem żony dyrektora mąż zwolnił ją z pracy z
          wilczym biletem.I tak rozwaliłam romans.Pracownicy byli na nia oburzeni, że
          smie mówic że ja ją uderzyłam. (Na ten czas miałam alibi). A żyła jestem w tych
          sprawach że hej.
          O ich romansiku dowiedziałam się z komórki starego którą regularnie
          przeglądałam i robić to będę nadal. On jest tego nie świadomy i tak ma być.
        • diablica_28 Re: życie po zdradzie 29.02.04, 00:45
          Jako kobieta z bólem ale przyznaję zdzichowi rację!!!
          Najgorsze co mozne zrobic zona podejrzewajaca meża o romans to przetrząsać mu
          kieszenie, śledzić i szpiegować!!!
          Choc jest cos jeszcze gorszego- moze wpaść do biur ai tm robiąc awanturę
          ośmieszyć się do końca.

          Jest takie powiedzenie, każdy okręt po sztormie wraca do portu - wiec badź mu
          tym spokojnym portem a nie odejdzie
          • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 11:03
            Do Diablicy-28 - ja nie chcę być żadnym portem bo z tego statku coś śmierdzi
            nieekologicznie. Będę szpiegować, śledzić i przetrząsać dopóki rości sobie
            prawo żeby kłaść się koło mnie. A dlaczego sądzisz, że taka awantura w biurze
            to ośmieszenie? Chyba że dla dziwki, której nie przeszkadza, że jej idealny
            kochanek ma dwie na raz. A może to dla niej powód do dumy? Ja jestem za
            monogamią w związku.
          • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 11:03
            Do Diablicy-28 - ja nie chcę być żadnym portem bo z tego statku coś śmierdzi
            nieekologicznie. Będę szpiegować, śledzić i przetrząsać dopóki rości sobie
            prawo żeby kłaść się koło mnie. A dlaczego sądzisz, że taka awantura w biurze
            to ośmieszenie? Chyba że dla dziwki, której nie przeszkadza, że jej idealny
            kochanek ma dwie na raz. A może to dla niej powód do dumy? Ja jestem za
            monogamią w związku.
        • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 10:46
          I to jest Zdzichu1 sedno, które mnie wkurza. Bo dał się złapać to raz. Żadnych
          wniosków z tego nie wyciągnął to dwa. Nie wierzę że wszyscy mężczyżni to
          dziwkarze i bigamiści choć słyszałam o wielu. Nie wierzę też w anioły i inne
          takie. Żądam natomiast lojalności i liczenia się z moim zdaniem. I mam prawo do
          szacunku. Chciałabym żeby jak człowiek spakował swoje szmaty i zaczął gdzie
          indziej . Czy ty sądzisz że na tym polega życie? Pozory, wspólna kasa, wyjścia
          do kościoła aby pokazać nowe ciuchy, i podręcznikowy seks raz na miesiąc? Czy
          też według ciebie kobiety jak już `złapią` faceta to powinny być nieustająco i
          do końca życia szczęśliwe tylko z tego powodu. Może są takie przypadki i twoja
          kobieta taka powinna być. Ja myślę inaczej i tyle. Ale wyjaśniłeś mi cokolwiek
          nawet jeśli to bardzo smutne
          • Gość: Kuku Re: życie po zdradzie IP: *.chello.pl 06.03.04, 15:59
            Współczuję. Ale wiesz co? Podoba mi się Twoja postawa :)) Trzeba miec do siebie
            szacunek. Wyczuwam, że jesteś silną kobietą z fajnym poczuciem humoru
            (nieekologiczny smród :) i jestem pewna, że poradzisz sobie. Niewiele jest
            kobiet, które w takiej sytuacji mają konkretną postawe wewnętrzną - albo
            szanujesz mnie i siebie, albo wyp... A siebie trzeba szanować, bo jak sama
            siebie nie szanujwesz, to dlaczego ktos inny miałby to robić? Życzę Ci
            powodzenia!
        • Gość: dziki Lecz sie zdzicho! (nt. bo nie ma o czym:-( IP: *.dyn.optonline.net 01.03.04, 01:51
    • envi Re: życie po zdradzie 28.02.04, 18:32
      zdzichu 1 pisze,że większośc facetów chodzi na baby,i to niby ma mnie skazywać
      na takiego skurwiela,który pewnego dnia przyniesie mi do domu jakiegoś syfa?o
      nie,zostaw go tej pani z biura.Po co masz się godzić na byle co?wymień zamki a
      męża niech przygarnie nowoczesna koleżanka-dziwka.a ty poszukaj jak będziesz
      miała czas nowego kandydata,takiego co nie jest jak większość.Większośc
      utożsamaiam zawsze z kimkolwiek,a to jest tożsame z bylekim.proste.na co masz
      się męczyć?pomyśl zresztą co by ten twój mąż zrobił gdybyś się pieprzyła na
      boku z kolegą z pracy?
      • zdzichu-nr1 Re: życie po zdradzie 29.02.04, 13:10
        Drogie Panie, może Wam coś wyjaśni cytat z mojej ulubionej Magdaleny
        Samozwaniec - książka "Poradnik dla mężczyzn", rok wydania 1958 (!!!),
        rozdział "Zazdrość i zdrada":

        "(Mąż) zdradzać musi, chodzi tylko o to, żeby to robił taktownie, to znaczy,
        żeby jego żona nie musiała koniecznie o tym wiedzieć, żeby - jeśli kupi coś
        ładnego swojej przyjaciółce - pomyślał i o prezencie dla <najdroższej małżonki>
        i żeby się nie zakochał, bo wtedy z czarującej tajemnicy flirtu robi się
        głośna, brutalna plotka, która rozchodzi się, jak żałosne tango, na całą
        Polskę.
        Może się to wydawać cyniczne, ale stanowczo małe zdrady podtrzymują miłość w
        małżeństwie, szczególnie zdrady ze strony męża, który ma w tym wiekową, a nawet
        jaskiniową wprawę; kochanka w jednym przypadku na sto może być niebezpieczną
        konkurentką dla żony i grozić rozbiciem rodziny. Najczęściej w dzisiejszych
        czasach zaczyna się i kończy na tak zwanej <przygodzie>. Zdrada małżeńska nie
        należy do tego gatunku przestępstw, które każą koniecznie zbrodniarzowi wracać
        na miejsce zbrodni.
        Serce mężczyzny to hotel, w którym dla każdej przyjezdnej znajdzie się pokój,
        ale w którym żona (o ile nie jest jędzą) zajmuje kilkupokojowe apartamenty. U
        dżentelmena żona będzie zawsze na pierwszym planie"

        Prawdziwe?! Chyba tak! Pepsikola posłuchaj uważnie Diablicy, bo wie co mówi.
        Zastanów się, co Ci załatwi awantura w biurze? NIC NIE ZAŁATWI, poza tym że
        kilkadziesiąt osób będzie miało temat do plotek i śmiechów przez najbliższe pół
        roku. Pytasz mnie na czym polega życie w małżeństwie - znowu zacytuję wiekową
        autorkę, która stwierdza że jest to "życie z towarzyszem podróży", wspólna
        wędrówka przez mijający czas, gdzie samotnym można być tylko do pewnego
        życiowego momentu, a potem potrzebuje się partnera, kompana.
        Co jeszcze? Envi, zrozum, że on wcale nie zamierza rozpoczynać niczego
        poważnego z "koleżanką-dziwką"! Możesz owszem wyrzucić gada na pysk z domu,
        skomplikujesz sobie i jemu życie niemożebnie, ale co osiągniesz? Swoją i jego
        samotność, mozolne budowanie czegoś nowego, co mało prawdopodobne, że będzie
        lepsze. Może też tak być, że nic Ci już nie uda się zbudować i zostaniesz do
        końca życia sama. To tylko w filmie ("Nigdy w życiu") wszystko układa się
        bajkowo i romantycznie. Prawdziwa Grochola wegetowała w biedzie!!! Co do
        rewanżu, to niestety nie ma równości w prawach kobiet i mężczyzn w tym
        względzie. To skrajnie niesprawiedliwe, ale boleśnie prawdziwe. Spróbuj hurtowo
        pozdradzać męża, a zobaczysz dlaczego. Co do pytania, "na cholerę brać ślub?",
        to już odpowiedziałem parę zdań wcześniej. Pozdrawiam wszystkie Panie
        • miriammiriam 2632 znaki 29.02.04, 16:28
          mocna motywacja do podtrzymywania pozytywnego wizerunku własnej osoby w swoich
          własnych oczach. podziwiam ludzi, którzy wkładają tyle wysiłku w zycie w
          zakłamaniu przed samym sobą i innymi osobami.
          jeśli komuś zakłamanie służy to teoria źdźiha namber łan jest dla niego
          optymalnym rozwiązaniem, ale jeśli nie masz energii na takie gierki, dodajmy
          gierki przed sobą i przed partnerem, lepiej wystaw mu walizki i miej święty
          spokój, gdyż w przeciwnym razie wykończysz się nerwowo.
          • zdzichu-nr1 Re: 2632 znaki 29.02.04, 16:58
            Miriam, a to że 10 przykazań nie jest przestrzeganych, to nie jest zakłamanie?
            A fakt, że 99% kierowców w Warszawie nie przestrzega kodeksu drogowego i
            ograniczeń prędkości to nie jest zakłamanie? A to że żaden z młodzieńców nie
            przyznaje się do onanizmu, to nie jest zakłamanie? Świat nie jest czarno-biały
            i pełen prawd absolutnych. Zasady i wartości moralne oraz prawne wskazują
            pewien wzorzec do którego należy dążyć, ale tylko nieliczni są w stanie go
            wypełnić (najczęściej w klasztorze albo na innych obrzeżach zwykłego życia).
            Nie pochwalam zdrady, ale jest zjawiskiem powszechnym, z którym trzeba umieć
            sobie radzić. Pozdrawiam
            • miriammiriam Re: 2632 znaki 29.02.04, 17:08
              no i co mam odpowiedzieć? ża ja znam twój język, a ty mojego nie....
              &>**&%*#&**";"%@ et cetera

              P.S. 10 prikazów to ja mam w d***
              "niebo gwiaździste nad myślącą trzciną a prawo moralne w niej"
        • diablica_28 Re: życie po zdradzie 03.03.04, 19:35
          Ponownie po przeczytaniu Twojej opinii i rad skierowanych do Pepsikoli - nie pozostaje mi nic innego jak pochylic czoła i przyznac ci racje.

          Swoja drogą, zazdroszcze zarówno Twojej małżonce jak i przyjaciółce !!
          Pozdrawiam
    • Gość: neb Re: życie po zdradzie IP: 217.96.7.* 28.02.04, 18:34
      postaw mu warunek, albo zdzira, albo Ty. I poczekaj. Kolejna zdrada będzie jego
      ostatnią. A może się poprawi?
      • envi Re: życie po zdradzie 28.02.04, 19:44
        na bank się nie poprawi.
        Zresztą patrząc na tą sprawę zdrowo rozsądkowo:porządny człowiek,to by tak ten
        romans rozkręcił żeby małżonka się nie dowiedziała. A on liczy na Twoje
        błogosławieństwo i że "pójdziesz"z duchem czsu?
        Wiadomo,nikt święty nie jest,mnie też zdarzyło się parę razy skok w bok,ale
        nigdy tak żeby się to wydało.Przyzwoitość tego wymaga,jakkolwiek nie zabrzmi to
        paradoxalnie.
        • Gość: ,maria Re: życie po zdradzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 19:31
          Romans a skok w bok to różnica.Wiadomo,ze skok w bok to moment,nawet kilka
          skoków w bok.i wiadomo tez ,ze skoku w bok zona nie wyczuje,nie spostrzeze..A
          romans trwa,trwa,ssssłyszałam ze nawet 2 lata potrafi trwac.I dlatego w końcu
          sie wpadnie..wczesniej czy później wpadnie się !Zona w końcu odkryje,no chyba
          ze jest naiwna..zaślepiona,głupia...
    • envi Re: życie po zdradzie 28.02.04, 19:46
      acha,zaznaczam że nie jestem mężatką.
      do zdzicha1:Na cholerę brać ślub jeśli się wie że nie będzie się wiernym?
      • Gość: ania Re: życie po zdradzie IP: *.acn.waw.pl 28.02.04, 23:56
        Tak. Ta marna dupa jest zawszoną kochanką. Z wirusem i z bakterami w
        organizmie. A żoneczka = the best ! GRATULUJE starej kurwy, na której żaden
        facet oka nie zwiesi. To o to chodzi ? O to gówno, które potrafiło urodzić
        równe gówno i żyć dzięki "starym" ? Gratuluję wyboru !

        • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 10:29
          nie rozumiem twojej wypowiedzi.Rozumiem tylko że masz problem. Jesteś czyjąś
          kochanką i żona stoi wam na przeszkodzie czy co? Z twojego punktu to tak
          wygląda, ale te żony są tak okropne bo je zmusza do tego mąż. Co ty byś zrobiła
          gdyby twój partner, a masz z nim dzieci konto, dom, plany itd więc nie możesz
          go kopnąć w dupę tak poprostu ( przy tym wszystkim to nie jest tylko dotycząca
          ciebie decyzja)a on cię okłamyje w białych rękawiczkach. ~`No i co znowu się
          czepiaszo póżny powrót, tajemniczy telefon... Ponosi cie i nie wiesz zabić czy
          uwierzyć Clear?
        • envi Re: życie po zdradzie 29.02.04, 13:33
          to jasne że jest to wina tego skurwiela,a nie biurwy.to on przysięgał
          wierność,ona może robić co chce.zawsze będą takie damy i tacy skurwiele,jak
          np.Zdzichu 1 który stara się wmówić żę zdrada w małżeństwie to norma,ZWŁASZCZA
          męska.ciekawe czy również tak zaciekle bronił by romansu swej żony?ja uważam że
          jak się jest taką kurwą,która myśli nie głową a penisem bądź picią to nie
          powinno się nigdy angażować w tak poważna rzecz jak małżęństwo i później
          oszukiwać osobę która się rzekomo kocha.są wolne związki,nikt nie każe brać
          ślubu!a tacy faceci jak zdzichu są do kitu.unikam jak ognia.
          • zdzichu-nr1 Re: życie po zdradzie 29.02.04, 13:46
            Jak suka nie da to pies nie weźmie, mówi Ci to coś? Wzburzenie przysłoniło Ci
            już zdolność logicznego myślenia, bo ten ostatni post jest bez sensu.

            PS> Może i jestem do kitu, ale na brak zainteresowania kobiet nie narzekam.
          • Gość: maria Re: życie po zdradzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 19:41
            Tacy faceci jak Zdzichu-rzeczywiście myślą tylko "tą częścią ciała"Sex dla nich
            to priorytet,dlatego...niestety mają problem i to przez całe życie.Poznałam
            takiego mężczyznę.On po prostu bez sexu nie moze normalnie funkcjonowac nawet
            jeden dzień.Nimfoman.Dlatego gdy jest poza domem (wyjazdy służbowe) zdradza
            zonę notorycznie.Taki typ.nie zebym go usprawiedliwiała,ale...zrozumcie ,takie
            typty są i oni kochają swoje żony,ale b.interesują się tez innymi pięknymi
            kobietami.Moze rzeczywiście jest to wyjscie z sytuacji dla takich typków,zeby
            sie nie zenili ,tyl;ko zyli w luźnym związku.Ale sa to ludzie głownie
            uczuciowi,pragnący miec rodzinę,dom,,,
            Znam psychikę takich mężczyzn.Oni mają wyrzuty sumienia.Słabosć.Ale nie
            wypowiadajcie się o nich w ten sposoób!takimi wulgarnymi określeniami!
        • Gość: Alfonso Re: życie po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 17:04
          a ciebie, kuśwa, kto wybrał?
    • Gość: cocacola Re: życie po zdradzie-do pepsikoli IP: 80.51.253.* 29.02.04, 11:17
      Pepsicola, masz rację.Czytam Twoje posty i jestem dumna z Ciebie .Kurwy biurwy
      naszych męzów należy wykończyć. Te zdziry nie potrafia ułożyć sobie zycia z
      wolnym gościem tylko na gotowe. A niech spadaja na dzrewo. Kara surowa im sie
      nalezy. Nie toleruje takich dziwek. Trzymaj sie jakos Ci sie ułoży oczywiście
      po Twojej myśli ma być. Jak tobie wygodniej. Jestem po podobnych
      zdarzeniach.Wybrałam się do psychologa który mnie ustawia . Bardzo przezyłam to
      co ty teraz przechodzisz.Myślę że jakoś dojde do siebie. U starego wszystko
      mnie drazni jestem podejrzliwa nieufna. On jakos sie stara, ale ja czuję jakąś
      obcoś od niego. kiedys zyłam w krainie szczęśliwośći. I tu dziwa i inne
      mniejsze sprawki.Psycholog polecił mi bym postępowała jak mi lepiej. w
      poniedziałek mam drugie spotkanie a w sumie bdą cztery. Trzymaj się.
    • hispana Re: życie po zdradzie 29.02.04, 11:51
      Z WASZYCH POSTOW WYNIKA ZE WASI MEZOWIE TO BEZBRONNE, NIEWINNE ISTOTY NIE
      MAJACE WLASNEGO ZDANIA, ROZUMU, HONORU I GODNOSCI DAJACE OMAMIC SIE I PODERWAC
      DZIWKOM, KURWOM I INNYM ZDZIROM, TAK? MYSLICIE ZE WSZELKA ZDRADA DOKONUJE SIE
      DZIEKI OBECNOSCI TYCH BIUROWYCH DZIWEK? GDYBY JE TAK WSZYSTKIE WYCIAC W PIEN DO
      ZAPANOWALABY HARMONIA NA SWIECIE A WY MIALYBYSCIE IDEALNE ZYCIE I MEZUSIOW
      ZAKUTYCH POD PANTOFEL? IDEALIZUJECIE ICH, NIE CHCECIE SIE POGODZIC Z FAKTEM ZE
      ONI SAMI MOGLI ZAINICJOWAC ROMANS? SAMI MOGLI PODERWAC DZIEWCZYNE NIE SWIADOMA
      TEGO, ZE PROWADZI DRUGIE ZYCIE? OTWORZCIE OCZY, W WIEKSZOSCI PRZYPADKOW TO
      FACET, KOCHAJACY MAZ I OJCIEC "WYRYWA" TAKA "BIURWE" KTORA ZAZWYCZAJ NIE WIE O
      TYM, ZE MA JUZ RODZINE... to nowosc dla was, prawda? Nie chcecie sie z tym
      pogodzic, latwiej przybrac wersje, ze to wszystko wina tej zdziry, prawda?
      Wstyd mi za was
      • miriammiriam Re: życie po zdradzie 29.02.04, 16:45
        rzekome biurwowe dziwki to kozły ofiarne, służce do tegp by skanalizować złość.
        ten wątek pokazuje niemal "na żywca" fenomen wrogości kobiet wobec innych
        kobiet.
      • sdzicho hispana, ciebie , to ja bym chetnie 29.02.04, 17:45
        sam poderwal.
        jako facet, zonaty, ale uczciwy,
        lubie wlasnie takie kobiety/kochanki jak Ty,
        rozumiejace sens rzeczy i stojace nogami na ziemi
        • hispana Re: hispana, ciebie , to ja bym chetnie 01.03.04, 09:29
          to nie jest sens rzeczy ale 100 punktow dla ciebie za uczciwosc!
          • sdzicho a co ja zrobie, biedny, z tymi punktami 04.03.04, 08:49
            rad bym je zamienic na dary w naturze.
            powiedz mi lepiej, skoros hispana, czy masz czarne oczka i wloska?
            • hispana Re: a co ja zrobie, biedny, z tymi punktami 04.03.04, 10:02
              pytanie nie jest zwiazane z tematem postu. Mozesz mi email napisac
              hispana@gazeta.pl
      • Gość: madzia Re: życie po zdradzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 19:49
        Dzięki za ten post!
        Chciała właśnie podobnie sie wyrazić..
        Jestem przykładem kobiety,którą żonatypoderwał.A ja złapałam sie na "żonatego i
        dzieciatego".Podobał mi sie niezmiernie...imponował.Zainicjował spotkanie.Gdyby
        tego nie zrobił w zyciu do niczego by nie doszło,bo nie jestem typem kokiety!
        i spotykaliśmy sie poł roku...teraz jego małżeństwo wisi na włosku...ja
        mamwyrzuty sumienia..ale przeciez to on bardzo pragnał...
        Pozdrawiam,
        • diablica_28 Re: życie po zdradzie 06.03.04, 20:26
          Nie mozesz mieć wyrzutów sumienia, życie skąłda się z chwil i nalezy je przezyc
          tak by mieć co wspominac po tych ulotnych chwilach radosci.
        • Gość: Nienasycona Re: życie po zdradzie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.03.04, 21:37
          A ja wlasnie zaczynam sie spotykac z zonatym kolesiem.On uczciwie powiedzial,
          ze ma zone dziecko, ja ze nie jestem zainteresowana stalym zwiazkiem. Czysty
          uklad. Zaznaczam, ze to on zwrocil na mnie uwage i zainicjowal te znajomosc, a
          dla mnie to pierwszy zonaty koles, z ktorym spotykam sie intymnie.
          Jest seks na maksa i tyle....Ale nie chce rozbijac jego rodziny...Niech ma te
          sielanke, konto, plany....Ale czy taki uklad moze trwac i nie stanowic
          zagrozenia dla jego rodziny???Wlasciwie to mi tylko zal kobiety, ale to On sam
          wystawia swojego penisa, dlaczego mam z tego nie korzystac?
          • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 15:54
            dlaczego nie kupisz sobie takiego z plastiku czy czegoś podobnego jeżeli tu
            tylko o tego penisa ci idzie. Przynajmniej będziesz wiedzieć że nie załapiesz
            grzybicy pochwy. A może chodzi ci o przytwierdzonego na końcu faceta?
            • Gość: Nienasycona Re: życie po zdradzie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 08:49
              No w sumie to chodzi o przytwierdzonego faceta, ale wlasciwie tylko jego
              fizycznosc, taki plastikowy penis nie bardzo mnie rajcuje. Wole zywiuśkiego
              przytwierdzonego do kupy silnego mięska:-)
              • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.04, 19:30
                nie rozumiem . Ja byłabym nieszczęśliwa. Zazdrosna o jego myśli, oto z którą z
                nas jest szczęsliwy. A co powiesz o świętach, uroczystościach, np. jego
                urodziny bo zakładam że nie będziesz miałą pecha aby Twoje wypadły w ten sam
                dziń co i jego żony. A sylwester, a trudne momenty kiedy potrzebujesz kogoś do
                przytulenia (głupie co?)a inne takie kiedy on nie może bo żona jest w domu.
                Seks to piękna rzecz ale do szczęścia nie wystarczy.
                • Gość: maria Re: życie po zdradzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.03.04, 19:49
                  W koncu pepsicolo zaczęłaś pisać normalnie,a nie prostymi słowami
                  rozwścieczonej zonki:kur...,strzele biurowej w morde itp.
                  Dzięki.Widzę ,ze emocje juz Tobie nieco opadły i zaczynasz normalnie patrzeć na
                  całą sprawę.
                  I jeszcze jedno.Zgadzam sie z Tobą po raz pierwszy.Sex nie da szczęścia.To
                  chwile uniesień ,a pózniej przychodzi prawdziwa,gorzka rzeczywistosc: On z zoną
                  i dziecmi przy wigilijnym stole,na zabawie,u cioci na imieninch,u teściowej ,a
                  ty sama..i broń boże jak w tych momentach bedziesz sie z nim kontaktowała!On
                  Cię juz wczesniej poinformował,ze jak jest w domu ,Ty nie mozesz dawać znaku o
                  swoim istnieniu.I przychodzi taki dzień,nawet kilka dni,że potrzebujesz
                  jego,jego jako człowieka z którym mozesz pogadac,wyzalić sią itp,partnera.A
                  jego nie ma,bo jest tam gdzie jego miejsce,tam gdzie jego ognisko,które
                  wybrał,ktorego nie chce zmieniać.Jesteś tylko jego odskocznią(to do
                  nienasyconej).Tak jest ,ja to wszystko przeżyłam.przezyłam.
                  • Gość: Nienasycona Re: życie po zdradzie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.03.04, 22:02
                    Czemu Wam sie wydaje, że jak się wdaję w związek z facetem to chcę, by mnie
                    głaskał po głowie gdy jest mi źle? Ten etap mam za sobą, może podobny przed
                    sobą. Teraz jestem na etapie manipulowania kolesiami. Biore co mi pasuje.To
                    koleś ma marny seks w domu i potrzebuje czegoś świeżego...Dobrze sie składa, bo
                    ja lubię seks. On na razie sie stara, bo to coś dla niego nowego. Gdy tylko
                    przestanie mnie zadowalać, wezmę sobie inną zabawkę....Obawiam się, że
                    wcześniej koleś mi się znudzi, niż zacznę wyczekiwać w samotności na to, kiedy
                    do mnie znowu zawita... Panowie, czego Wy nie potraficie nauczyć niewinne
                    kobietki...I pomyśleć, że kiedyś wierzyłam w Wieka Miłość!
    • Gość: dziki Wywal go z domu na zbity pysk! (nt) IP: *.dyn.optonline.net 01.03.04, 01:45
    • Gość: dziki Droga pepsi IP: *.dyn.optonline.net 01.03.04, 01:56

      Nie wszyscy, mężczyźni są niewierni ale znam paru i z tego co mi opowiedziałaś
      o swoim mężu on jest nieuleczalnym nałogowcem. Wiem ze to nie jest łatwe, (a
      może jest?), ale daj sobie z nim spokój.

      nie tak bardzo
      dziki
    • batka5 Re: życie po zdradzie 01.03.04, 07:33
      nikt nie postawił pytania dlaczego on to zrobił? może dlatego, że nie ma już w
      żonie oparcia, że go juz nie pociąga! a może się zakochał?i jeśli oszukuję żonę
      dlaczego nie miałaby oszukiwać kochanki? jaką macie pewność, że ta "zdzira"
      jest taka jak mówicie, może jest równie nieświadoma jak wy, że ma drugie życie,
      oczywiście żadne to usprawiedliwienie ale nie raz winy trzeba szukać i u
      siebie! bo cos się musiało zmienić po latach, nikt mi nie powie, że po iluś tam
      latach wspólnego życia jest w małżeństwie jest tak jak po dwóch dniach
      ślubu,wiadomo łatwo mówić takie rzeczy komuś kto sam tego nie przeżył, ale tak
      po poprostu jest, że faceci szukają wrażeń
      • Gość: dru Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.04, 16:08
        Pepsi ,zmykaj jak najszybciej od Niego .Za kilka lat ,może być na to za późno.
        Daj mu szansę tylko wtedy ,jeśli on albo jego kochanka zmieni pracę. Choć to
        niczego nie gwarantuje ,może być wyrazem dobrej woli i chęci pozostania z Tobą
        w związku.
        • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 22:53
          Tak się stało ale nie liczę na wielkie zmiany bo jak wsomniałam to bardzo
          nowoczesnae dziwadło. Ale co tam ja się już nie przejmuje. W życiu obojętnie co
          powiecie obowiązuje zasada 1:1, wszelkie prawa zastrzeżone, copyright czy co
          tam chcecie. Jak ktoś chce żyć inaczej to proszę bardzo. Tylko dlaczego muszę
          to
          robić jak zołza. Z wystawianiem waliz itp A poza tym to ci którzy są w tej
          sprawie teoretykami - zastanówcie się czy wasze zdanie nie zmieniłoby się
          wprost proporcjonalnie do doświadczenia. Tyle o sobie wiemy na ile nas
          sprawdzono. Jego kochanka to dziwka i tyle. Kropka.
    • Gość: marbo8 Re: życie po zdradzie IP: *.cersanit.com.pl 03.03.04, 18:28
      ostatnio miałem podobny problem tzn korciło mnie sprawdzenie "9 cudu techniki"
      czyli tej przekletej komórki.I powiem wam że to zrobiłem ,kilka dni po tym jak
      cos podejrzewałem i wiecie co się okazało??? to czego wolałbym nie wiedzieć.I
      teraz już wiem że jeśli ktoś już chce być z kimś i wiązać się na całe życie nie
      powinien mieć "TAJEMNIC". Ja np. nie miałbym nic przeciwko temu żeby mi
      sprawdzała telefon bo wiem że nikogo nie okłamuję i nie sprawiam że wyglądam
      podejrzanie. A cała reszta wypowiedzi typu każdy powinien mieć swoje tajemnice
      proszę bardzo miej ale niech to będzie np."..zwierzyła mi się koleżanka/kolega
      że ma taki i taki problem.." ale dlaczego tajemnicą ma być coś okropnego dla
      drugiej osoby.Jeśli ktoś potrafi zrobić coś złego drugiej osobie(chodzi o
      zdradzenie partnera) to niech zrobi coś prawie dobrego i powie że coś takiego
      się stało i to jak najszybciej.Jeśli sprawdzenie tego zasranego telefonu jest
      jedyną możliwościa sprawdzenia czy przypadkiem twój partner cię nie zdradza to
      nie widzę tutaj nic co narusza własność prywatną.Lepsze jest to niż
      zatrudnienie prywatnego detektywa.Ciekawe czy przy rozwodzie z bogatym
      partnerem nie zależałoby tobie na jego kasie!!!,bo przecież tak naprawdę to
      jego prywatność.PRZECIEŻ DO CHOLERY CHCECIE BYĆ DOROŚLI,CHCECIE ŻEBY WAS
      TRAKTOWAĆ JAK DOROSŁYCH-----A CZEGO MOŻEMY OCZEKIWAĆ OD WAS?
      • zdzichu-nr1 Zdenerwował mnie Marbo8 04.03.04, 00:13
        Tak , tak, Marbo8 - najlepiej walić prosto z mostu. Nie ma to jak totalna
        uczciwość w związku i brak tajemnic. Co w głowie, to na języku. Podoba ci się
        jakaś laska w kinie, nie omieszkaj głośno poinformować o tym siedzącej obok
        żony. Sąsiadka dziwnie błogo na Ciebie spojrzała, natychmiast kabluj żonce, że
        zdzira spod siódemki ma na Ciebie ochotę. Spełnij te wszystkie zasady a
        będziesz miał w życiu pysznie. Po prostu wieczną szczęśliwość i same miody.

        A mówiąc poważnie, to jesteś dla mnie głupim cymbałem. Tajemnica korespondencji
        jest wpisana do konstytucji. Skoro państwo ma ją przestrzegać, to tym bardziej
        jego obywatele. Nie wspominam już o odwiecznych konwenansach społecznych, bo
        są oczywiste. Zamiast bawić się w prokuraturę, zastanów się może, dlaczego
        jesteś przez Nią zdradzany. Czy przypadkiem nie dlatego, że jesteś zbytnio
        upierdliwy w codziennym życiu? Skup się na sobie i na tym jak się poprawić, jak
        być lepszym w jej oczach... No bo zastanów się przez chwilę, co z tego, że
        wykrzyczysz jej w afekcie, że masz "dowody"????? Chuj z nimi, od tego, że
        powiesz jej "JA WIEM O ZDRADZIE" nic się nie naprawi, ani ona nie zacznie Cię
        nagle kochać, ani nie przestanie zdradzać... do tego potrzeba wskrzeszenia
        prawdziwego UCZUCIA, a tego nie uczyni się przez wdrażanie śledztwa ani
        najmowanie detektywa

        Twe uwagi o kasie to jakieś bredzenia w stylu taniej dziwki, a ostatnie
        wykrzyczane zdanie jest nie na temat. Co ma tu kurwa do rzeczy dorosłość???
        Chęć do zdrady w związku jest najsilniejsza wtedy gdy jest się dorosłym, a nie
        małoletnim, czy starcem, więc o czym ty nawijasz?

        PS. Zamknąć forum przed dziećmi.
        • Gość: madzia marbo jest ok IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 20:01
          Czlowieku,wychodzi z Ciebie prostactwo!Tak an początek,jeśli ktoś Cię
          zdenerwuje to nie musisz takimi epitetami od razu go malowac.Każdy ma prawo
          mieć własne zdanie,a krytyka jaką ty zawarłeś w swoim poscie jest załosna...
          niestety coraz więcej atkich prostaczków w Polsce.
          Pochwalam Marbo.I na pewno nie jest jakims starcem,który nie wie o co chodzi w
          zyciu,tylko...uczciwym facetem,normalnym,do ktorych ty z pewnością sie nie
          zaliczasz.NBravo marbo.Podzielam Twoje zdanie.Partnerstwo,związek,małzeństwo
          musi opierać sie na wzajemnym zaufaniu,mowieniu sobie wszystkiego..To jest
          wtedy prawdziwe małzeństwo,związek!Budowanie uczucia na nieuczciwości,zatajaniu
          w końcu doprowadzi do kryzysu i otatecznie do jego rozpadu!
          • zdzichu-nr1 Re: marbo jest ok 07.03.04, 20:58
            A ty mała się zdecyduj, czy jesteś "madzia", czy "maria", bo IP cię zdradza.
            Poza tym wypadałoby podać jakieś rzeczowe argumenty kontra moim poglądom, a nie
            wałkować w kółko puste zaklęcia. Ja dokładnie podałem do czego prowadzi
            ekstremalna szczerość w związku...
            • Gość: madzia Re: marbo jest ok IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 23:14
              mała nawet mi sie podoba ..ale poziom jaki Ty sobą reprezentujesz nie.zal mi
              Ciebie.
              Jeśli nie rozumiesz moich słów i prawdy życiowej,to trudno.Świadczy to (jeszcze
              raz podkreślam) o Twoim niskim poziomie i inteligencji.
              Rób jak uwazasz w zyciu,bądz zakłamany..a "oliwia i tak bedzie sprawiedliwa"
              pozdrawiam,
              • zdzichu-nr1 Re: marbo jest ok 08.03.04, 00:13
                Co do niskiego poziomu i inteligencji to zdziwiłabyś się w realu że ho ho...

                Ad rem. Jaką Ty możesz mieć w tak młodym wieku 'prawdę życiową'??? Dobijesz
                czterdziechy, przeżyjesz troszkę zawirowań, to pogadamy. Ci 'zakłamani' często
                robią mniej krzywdy i syfu w życiu innym, niż nawiedzone czyściochy moralne.
                Rozumiem, że ostatnie zdanie o 'sprawiedliwej oliwie' ma być zapowiedzią
                zesłania na mnie ciężkich chorób, nieszczęść i wszelakiej zarazy. Jesteś
                doprawdy milutka.
                • diablica_28 Re: marbo jest ok 08.03.04, 23:23
                  witaj,
                  czytajac zamieszczone tu posty zon zaczynam sie wstydzic ze do nich naleze.
                  Dzis przeczytalam ten watek mojemu mezowi. Stwierdzil ze malo jest jeszcze
                  myslacych kobiet !!!
                  Zastanówcie sie Panie, czy swoja postwa czesto nie jestescie same sobie winne,
                  ze maz zachowuje sie tak a nie inaczej
    • sociopata kurde, 'z brazylijskim akcentem' - masz pecha 03.03.04, 19:10
      to sa najgorsze wycirusy (no, gorsze sa azjatki) ktorym nic nie przeszkadza.
      Jak dobrze wygladasz to sie rozwiedz. Jest pelno facetow ktorzy cie pociupciaja.
    • Gość: Mrs. Norris Re: życie po zdradzie IP: *.client.comcast.net 04.03.04, 00:58
      O jak mi sie to podoba!! Wszystkie kobiety majace zonatych kochankow to dziwki,
      a mezczyzni zostali zlapani w ich sidla:) Zabawne to jest, doprawdy...;)
      Zgadza sie, na pewno sie tak gdzies znajdzie, ktora czyha na bezbronnego Misia
      Pysia, zeby go oderwac od zonki, ale reszta?
      Przypuscmy, ze taka kobieta, ktora ma romans z zonatym kolesiem jest mezatka.
      To co wtedy? Wtedy moi drodzy forumowicze, ona nadal jest dziwka, a on nadal
      biednym Misiem Pysiem!
      To sie nazywa hipokryzja drogie zony. Rozumiem Wasza wscieklosc (z gory
      odpowiadam : nie, nie mam romansu z zonatym i nigdy nie mialam :)), ale fakt
      jest taki, ze to nie kolezanki z pracy Waszych mezow przysiegaly Wam do
      grobowej deski.
      A czy warto znosic te ponizenia? W imie czego? Wspolnego konta? Dobra dzieci?
      Dzieci i tak wiedza, ze cos sie swieci, a potem w doroslym zyciu beda mialy
      problemy ze zwiazkami. Wiec pomyslcie troche o sobie! A mezczyzni klamia i
      zdradzaja(zdzichu ma racje), tylko niekoniecznie nalezy to akceptowac!
      • sociopata Mrs Norris to kiedy 04.03.04, 01:54
        umawiamy sie na zdrade? Przeciez trzeba sprawe przetestowac praktycznie a nie
        tylko glosic wiesc gminna...
      • Gość: pepsi kola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.04, 08:05
        Czytaj uważnie to co piszę! Może i ta dziwka jest szlachetna i jakby druga
        połowa mojego starego. Trudno, być może nie byłam najlepszą z żon. Potrafię to
        zrozumieć i nie chcę utrzymywać małżeństwa ze zwględów ekonomiczno-społecznych.
        A mój problem to jak powiedzieć chłopu że odechciało mi się już pracować nad
        małżeństwem bo on się wciąż przyjażni ze swoją dziwką z pracy. Odwozi do domu,
        dzwoni wymienia sms-y, podobno nie miewają seksu. A ja tej francy nie lubię i
        tyle Mam prawo. Nie lubię jej za to że nie postawi sprawy uczciwie: jedna
        kobieta na jednego faceta. W domu trzyma taki układ ekonomiczny ze swoim
        konkubentem a z moim się umawia na boku Jak mojemu taka babka która dzieli
        życie między dwóch fazcetów odpowiada to ja mu jeszcze spakuję szczoteczkę i
        ulubione maskotki na drogę. Tylko on nie gra ze mną fair. Pada do na kolana i
        krzyczy że mnie kocha i dzieci on też strasznie kocha, a ja,podła mu nie wierzę
        że to przyjażń. W co ? Mam od kilku miesięcy dylemat. Kiedy on udaje się do
        kibla ze świecącą komórką po 23 nie wiem czy udawać że nie widzę bo wieczór był
        całkien fajny i dzieci też jeszcze na dobre nie zasnęły czy walnąć mu na odlew
        w mordę i zamówić taksówkę na adres dziwki. Nie jest to proste po 15 latach
        rozumiecie Odpowiedzialność mi ciąży. Nie tylko sobie komplikuję życie choć w
        imię wartośći katolickich nie zaprzedam się temu zakłamaniu i tylko dla dzieci
        nie zostanę. On jest skurwysynem, przykro mi to mówić bo kiedyś go kochałam
        iczasem ostatnio były między nami dobre chwile. ALE TATMTA TO NIE JEST NIEWINNY
        ANIOŁ. Wiedziała co robi. I dalej bawi się moim tylko kosztem bo jej chyba to
        odpowiada
        • blanchet jak jesteś fajna blondynka to zostań ze mną :))))) 04.03.04, 08:12
          ale twój mężuś jest cholera (mój konkubent na ten przykład również oszalał lecz
          w drugą jakby stronę haha )Nie czytałam góry więc nie wiem ale może pogadasz z
          tą nowoczesną Albo sama zrób się nowoczesna Niektórzy faceci są jak zwierzaki:
          na wygląd tylko patrzą i ciągle chcą odmiany, więc jak chcesz go zatrzymać choć
          on nie wart tego, to się jakoś odmień może :)
          • Gość: another soft drink Re: a co Ty z tego masz? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.03.04, 09:38
            Właśnie, co Ty z tego masz?
            Seks, pieniądze, czułość?
            Bo jeśli czegoś Ci brakuje to po co Ci ten facet?
            Znajdziesz innego. Lepszego.
    • nierealna Re: życie po zdradzie 04.03.04, 12:58
      Gość portalu: pepsicola napisał(a):

      > Miesza w to
      > dzieci- `mamusia już nie chce żebym tu mieszkał` ~ja tak ciebie... , dla
      > ciebie...,bez ciebie to ja nie wiem co będzie ` a ja myślę że chyba nie
      > obejdzie się bez wymiany zamków.

      A za to to go bym powiesila! Przynajmniej ochron dzieci, aby nie mialy takiego
      ojca-huja.

      Nie czepiaj sie do dziwki z pracy, tylko do dziwki-meza, bo dziwka z pracy nie
      ma nic do stracenia, a dziwka-maz ma do stracenia Was i chyba juz dokonal
      wyboru.

      Ja bym na 100% go wyrzucila.

      Moja mama miala taki problem, jak Ty teraz. Ciesze sie, ze juz nie jest z tym
      hujem-dziwka-ojcem.
      • Gość: pepsikola Re: życie po zdradzie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.04, 13:57
        Dziękuję bardzo za wasze opinie. Czasami trudno samemu dojść do sensownych
        wniosków. Oświeciło mnie: macie rację, nie wiem po co byłam ostatnio z tym
        gościem. To co było skończyło się. Nawet gdybym miała podzielić
        `niesprawiedliwy dla kobiet los samotnej` to zdaje się że i tak będę
        szczęśliwsza. Robię tak jak dla mnie najlepiej i może coś z tego wyjdzie. Jedno
        tylko jest w tym smutne; człowiek jest strasznie samotny przez całe swoje
        życie. Nie to żebym gorzkniała ale dopiero teraz wiem, że najlepiej jest liczyć
        tylko na siebie. I gdzie te romantyczne ideały kiedy byliśmy młodsi/mniej
        doświadczeni? Pozdrawiam cocacolę- trzymaj się stara i niech ci ten
        psychoanalityk przywróci wiarę w siebie. No i wy wszyscy też się trzymajcie.
        Moje życie uczuciowe to narazie duży śmietnik, ale nie wszystko stracone i dam
        znać jak uda mi się to odgruzować.
        • nierealna Re: życie po zdradzie 06.03.04, 18:21
          Zycze powodzenia :-* (nie dziekuj, aby nie zapeszyc)
        • Gość: Mrs. Norris Re: życie po zdradzie IP: *.client.comcast.net 07.03.04, 01:05
          Mysle, ze on trzyma te kobiete na boku bo rozwod dla mezczyzny rowna sie z
          utrata czesci majatku, a tego to oni nie lubia!
          Mysle, ze swojej decyzji nie bedziesz zalowala. W koncu docenisz swiety spokoj!
          Cudowne uczucie. Zamiast tracic zdrowie i czas na nerwy i awantury poswiec go
          sobie i swoim rozrywkom.A samotnosci sie nie boj, bo jak docenisz swiety spokoj
          to nastepnie otworzysz sie na ludzi, a oni na Ciebie :)
          Wokol pelno przyjaznych dusz, tylko trzeba uwaznie patrzec...
          Pozdrawiam :)
          • Gość: cocacola Re: życie po zdradzie do pepsikoli IP: 80.51.253.* 08.03.04, 19:00
            Pepsikola,każdą decyzję która podjęłaś lub podejmiesz ma być dla Ciebie!
            dobra.Jadna z rad jaka wyniosłam po moich spotkaniach było <,postępuj tak jak
            bedziesz lepiej sie czuła w danej sytuacji<,Kurwa to skutkuje. Dostałam jeszcze
            wiele innych jak mam postepować u mnie chodzi o odtoksycznienie związku i
            utrzymaniu go. chyba nie jestem tak silna jak Ty , a wydawało mi sie że
            jestem.narazie po tych dwóch spotkaniach zrywam boki ze starego. Osiągam
            powolito co kiedys było normą. stary jest w szoku,co jest grane. Jakos inaczej
            rozmawiam gęba mnie boli od niektórych zwrotó. Ale efekt osiagam. Pepsiko
            trzymam za ciebie kciuki. Jak bym mogła to tej biurwie wpierzyłabym gołą ręka
            raz za ciebie A raz za siebie.Polecam Ci książkę nie film Katarzyny Grocholi
            Nigdy w życiu Właśnie pochłaniam ją jednym tchem. Uczę się z niej pilnie/To
            książka dla mnie i dla Ciebie.Pozdrawiam .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka