Dodaj do ulubionych

Kiedy zareczyny.???

07.03.11, 13:59
Panowie moja dama zaczyna mi suszyć głowę. Mieszkamy razem rok jest fajnie , nie ma ciezkich chwil parą jesteśmy 15mcy . Coraz częsciej słysze narzekania że powinniśmy obrać kierunek na przyszłość. WTF w duchu myśle o co jej chodzi. Mieszka nam sie super, dogadujemy się nie stwarzam cięzkich sytuacji, nie flirtuje po bokach. O swoją partnerke dbam, mamy podobny pogląd na świat. Nie jara mnie wizja ślubu w wieku 28 lat, no po prostu jeszcze nie teraz, dziecko chciałbym mieć lubie dzieci ale zdecydowanie po 30. Kolezanki planują , dopytują, jej rodzice dopytują.
Mieszkamy u mnie ale bez problemu pozbyłem się częsci swojego terytorium. Wszystkie rzeczy materialne są wg mnie "nasze" nie rozdzielam to moje to twoje.
Jestem zaangażowany, niemniej jestem człowiekiem który mógłby żyć w związku bez ślubu. Nie cierpie tych uroczystosci tej całej "pompy" zadęcia. Ona mówi ze chciałaby się czuć bezpieczenie tzn co z obrączką poczuje się bezpiecznie. ??????
Obserwuj wątek
    • szowinistyczna.swinia Re: Kiedy zareczyny.??? 07.03.11, 16:27
      > Ona mówi ze chciałaby się czuć bezpieczenie tzn co z obrączką poczuje się bezpiecznie. ??????

      No najwidoczniej tak. A czemu jej o to nie zapytasz?
    • showmessage Re: Kiedy zareczyny.??? 07.03.11, 16:38
      Myślę że decydującym elementem jest określenie potrzeby powzięcia takiej umowy. Na pewno warto ją podpisać jeśli chodzi o dzieci. Po prostu wygodniej jest je potem wychowywać, bez idiotycznych pytań w przedszkolach, szkołach, szpitalach i innych instytucjach. Kwestie ew. dziedziczenia.. Po prostu się zastanów na ile to jest potrzebne.
      Warto jest wnieść aneks w postaci intercyzy. Takie ułatwienie na wypadek gdyby się chciało zerwać. Podobno podział majątku to jest element najbardziej czasochłonny przy rozwodzie.
    • v.i.k.k.a Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 12:19
      Ja to widze tak: panna wprowadzajac sie do Ciebie liczyla na przyspieszenie wydarzen, znaczy szybki slub.Ty nie jestes na to gotowy i ona albo to rozumie albo powinna sie wyprowadzic do siebie (do czasu podjecia przez Ciebie decyzji), bo takie zebranie o obraczke to nie bardzo...
    • madalenka25 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 12:29
      a powiedziałeś jej to?
      rozmawiacie o planach i celach jakie macie w życiu?
      może taka zwykła rozmowa wystarczy;)
      • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 13:28
        Tak spokojnie rozmawiałem, argumentowałem z drugiej strony jest płacz nie rozmowa "ja juz jestem gotowa i chciałabym iść dalej" taka jest argumentacja. Przykro mi jest bo po prostu ją kocham boli mnie takie dążenie na siłe pod ołtaż.(Mieszkanie razem rok ani razu w kościele ale ołtarz i ołtarz pęd do białej sukni nie ma dla mnie uzasdnienia) Na ten rok miałem w planach zaręczyny w rocznice poznania czy urodziny.
        Zaczynam się zastanawiać powoli czy nie jest to taki typ kobiety ja i mój brzuch vide dziecko jesteśmy najważniejsi. Czy to źle że dla mnie rok mieszkania to troche mało?? W tych kłótniach pojawia się słowny szantaż "czy już mam sobie szukać mieszkania" i to mnie bardzo boli. Nigdy podczas wymiany zdań nie podkresliłem że jest mieszka u mnie.
        • neotehuana Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 13:39
          Uwazaj-bo cie wrobi za pomoca brzucha. 28-latek ma jeszcze czas na malzenstwo.
        • silic Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 14:05
          Na żaden ołtarz się gódź. Powiedz jej , że nie wyobrażasz sobie uroczystości w miejscu, które cię nie obchodzi, nie masz zamiaru składać jakichkolwiek przysiąg w obecności wyznawcy jakiegoś kultu. Powiedz jej, że sama nie chodzi do kościoła a ty jesteś wrażliwy na hipokryzję i nie chcesz zakłamania już na początku waszego życia.
          Wszelkie próby szantażu momentalnie ucinaj - jak się spyta, czy ma szukać mieszkania to jej powiedz, czy potrzebuje innego mieszkania. Dobrze się też zastanów - jak zaczyna od szantażu to to się może kiepsko skończyć. Gdyby bardzo szalała to się jej spytaj, czy ślub jest ważniejszy od ciebie - niech to ona się tłumaczy.
          Wszelkie koleżanki spuszczaj na drzewo, niech się nie wtrącają w nieswoje sprawy. Rodziców też krótko trzymaj - jesteś dorosły, niech lepiej zrobią porządek w swoim życiu (zawsze można im wskazać gdzie) a nie wtrącają się w twoje sprawy.
        • madalenka25 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 14:31
          wiesz moja Babcia mawiała zaręczyny pajęczyny - kiedy mój chłopak naciskał na ślub.. dla świętego spokoju no i go kochałam zaręczyliśmy się ale zaznaczyłam, że ślub możliwy jest najwcześniej za dwa lata bo muszę się obronić - ja miałam spokój -on się czuł bezpieczny i było ok
        • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:36
          M
          > ieszkanie razem rok ani razu w kościele ale ołtarz i ołtarz pęd do białej sukni
          > nie ma dla mnie uzasdnienia)
          twoje rozumowanie ma sens... katolicy niech przysięgają sobie - ponieważ dla nich taka przysięga ma realna wartość, znaczenie. dla innych nie ma - to fakt!

          > Zaczynam się zastanawiać powoli czy nie jest to taki typ kobiety ja i mój brzuc
          > h vide dziecko jesteśmy najważniejsi.
          nie, wg mnie ty jestes dla niej bardzo wazny... tylko moze ona marzy o dziecku?
    • lady.anna Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 13:55
      sender30 napisała:
      > Nie jara mnie wizja ślubu w wieku 28 lat, no po prostu jeszcze nie teraz, dziecko chciałbym m
      > ieć lubie dzieci ale zdecydowanie po 30. Kolezanki planują , dopytują, jej rodz
      > ice dopytują.
      (...)
      > Ona mówi ze chciałaby się czuć bezpieczenie tzn co z obrączką poczuje się bezpiecznie. ??????

      no mężczyźnie trzeba łopatologicznie :))
      otóż wg mnie owa dama obawia się własnie tego, że ten ślub, ołtarz i te dzieci Ty faktycznie zrealizujesz po 30
      ale już nie z nią
      ponieważ do tego czasu najprawdopodobniej będziecie mieli siebie dość

      temat zaczyna być drażliwy, skoro dziewczyna popłakuje i nie tylko
      kwestia czasu
      macie inne priorytety

      • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 14:29
        Popłakuje bo taki ma charakter, moze troche na litość. Sama mowi zebym sie tymi mokrymi oczyma nie przejmował. Ale co róznica w zdaniach to na skraju płaczu, zamiast rzeczowych argumentów na granicy płączu.
        Nie mam zbytniego sentymentu do kościoła, bywam na ślubach jak lato przed kościołem i na pogrzebach dwóch w swoim życiu byłem. Nie wierze w instytucje kościoła, tylko w siłę wyższą wyższą materie nie wiem jak to nazwać, jednocześnie nie walcze z kosciołem, kto chce niech chodzi. Apropo ślubu zaproponowałem kiedyś cywilny z tym że powiedziałem wprost że o kościelny bedzie pozniej baaardzo trudno też zle. Całym sercem nie kumam tej całej hucpy weselnej. Umpa umpa i picia za zdrowie, oczepinny i inne zabawy budzą we mnie niesmak, politowanie.Nie obchodzi mnie opinia ani jej rodziców ani własnych to moje życie, nie jestem poddatny. Ona mówi że ja mam plan i nic się nie liczy.
        • anka_cyganka35 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 14:45
          nic na siłę. podejrzewam, że rodzice dziewczyny suszą jej być może głowę. zle to wygląda
          • moonogamistka Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 14:53
            Troche nie do konca rozumiem, to chcesz z nia spedzic zycie czy czekasz az cos lepszego sie nawinie? Rozwody tez istnieja- przypominam tak na wypadek drugiej ewentualnosci;) Dziewczyna potrzebuje Twojego okreslenia sie, malzenstwo da jej poczucie bezpieczenstwa i pewnosc, ze chcesz z nia byc. Kochasz ja? To jej to daj. Nie godz sie na koscielny - jesli to i tak farsa dla Ciebie, nie zgadzaj sie na bzdurna impreze na 200 ludzi tylko - skromna uroczystosc dla najblizszych i juz. A rozwiesc mozna sie w 25 min. Kwestia dogadania sie;)
            • tygrysio_misio Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 15:02
              mylisz,ze ktos kto szantarzem chce wziac slub dogada sie w sprawie rozwodu?
              • moonogamistka Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 15:13
                To byla ironia ;) Chyba bez sensu zawierac malzenstwo - jesli szuka sie juz drogi ucieczki z niego.
                Facet musi sie zastanowic- czy chce z ta kobieta zalozyc rodzine czy nie jest gotowy. Jesli nie jest- moze warto dac jej spokoj? Ile jest przypadkow, ze rozpadaja sie zwiazki kilkuletnie, bo facet nie byl gotowy do malzenstwa, po czym za kilka miesiecy bierze slub z inna;) Dojrzal tak nagle?;)))
                • htoft Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 15:16
                  Raczej w kolejny związek wszedł od razu wiedząc, czego chce (bardzo trudno zmienić coś, co utrwaliło się przez lata zaniedbań/ wypaczeń; czasem łatwiej rozpocząć od nowa z kimś innym). Ważne, żeby z rozpadu takiego związku wyciągnąć właściwe wnioski.
                • jamesonwhiskey Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 17:28
                  > Facet musi sie zastanowic- czy chce z ta kobieta zalozyc rodzine czy nie jest
                  > gotowy.

                  znaczy co, pannie odpierdziela z biala suknia bo psiapsiolki juz dawno z wozkami po osiedlu sie bujaja
                  a on ma dla niej sie pakowac ten caly ambaras
                  • wersja_robocza Re: Kiedy zareczyny.??? 16.03.11, 18:28
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > znaczy co, pannie odpierdziela z biala suknia bo psiapsiolki juz dawno z wozkam
                    > i po osiedlu sie bujaja
                    > a on ma dla niej sie pakowac ten caly ambaras

                    A zamiast powtarzać tego koronnego argumentu przeciw ślubom czyli tej zazdrości o cudze białe suknie, wziąłby jeden z drugim pod uwagę, że nie każda chce być wieczną dziewczyną czy narzeczoną, konkubiną. Tylko chce zostać prawowita żoną? I panna zamiast przedłużać to oczekiwanie no a nuż ukochany zmięknie lub zmieni zdanie, powinna panu podziękować za współpracę i poszukać kogoś o podobnych poglądach na wspólne życie. Ona młodsza nie będzie, a czas dla kobiety ma niestety drodzy panowie znaczenie. Warto to brać pod uwagę.
        • mariuszg2 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 15:25
          jak to nie kumasz hucpy weselnej???

          przecież to najfajniejsze co Cie w małżeństwie spotyka!! ;)
          • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 18:01
            A co fajnego jest w zabawie weselnej? Dla mnie jest uciążliwym wielce siedznie dwa dni za stołem, guzik mnie obchodzi celebracja mojego szczęscia przez bliższą i dalszą rodzinę. Kto powiedział że człowiek bez slubu mniej kocha, jest mniej odpowiedzialny?
            • lady.anna Re: Kiedy zareczyny.??? 08.03.11, 20:19
              sender30 napisała:
              > Kto powiedział że człowiek bez slubu mniej kocha, jest mniej odpowiedzialny?

              no właśnie nikt tutaj
              ale w życiu ciężej się z tego ambarasu wyplątać po ślubie
              ona o tym wie
              i Ty przypuszczam również o tym wiesz :))

            • jack20 Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 09:25
              Nie tylko zrozumienie czlowieka wierzacego ale i zrozumienie tradycji przerasta twoj durny i egoistyczny leb
              • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:15
                czytam te wszystie posty po kolei, z ciekawosci... i po przeczytaniu twoich stwierdzam:
                hm hm... twoja wiara jack jest wstrząsająca...
    • lupus76 Re: Kiedy zareczyny.??? 09.03.11, 22:20
      Oczywiście, że poczuje się bezpiecznie. Poczytaj KRiO oraz Kodeks Cywilny - a zrozumiesz dlaczego kobietom zależy na formalizacji związku.
    • czarnadrukarka Re: Kiedy zareczyny.??? 09.03.11, 22:42
      To nie ta jedyna. Czekasz na lepszą.
      • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:17
        sami wierzący oraz wróżki. niemal tak dobre, jak Mendoza...
    • nothing.at.all Re: Kiedy zareczyny.??? 10.03.11, 10:27
      Kobiety lubią czuć się bezpiecznie ale to nie znaczy ze masz sie zgadzać na jej zasady. Porozmawiajcie i ustalcie cele i priorytety. Wytłumacz jej, że Ty planujesz stabilizację ok 30stki, zapytaj co ona na to. Młodzie jesteście, wiele się jeszcze może zmienić.
      • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 10.03.11, 17:01
        No własnie obawiałem się tego argumentu, który pojawił się. Przeciez to bzdura ze jezeli związek nie jest usankcjonowany to tylko na przeczekanie, z braku laku . Ja jestem poukładany zyciowo zawodowo etc. a ślub to kwestia bardziej przekonań niż ewentualnego bezpieczeństwa.
        • nothing.at.all Re: Kiedy zareczyny.??? 11.03.11, 09:46
          Skoro jesteś poukładany życiowo i to nie przeczekanie, a uczucie które trwa i chcesz być z tą kobietą, to przekaż jej to. Niestety mają inne przekonania jest cięzko, któreś z was musi pójść na kompromis albo poszukajcie wyjścia które was zadowoli w jakimś stopniu.
      • akle2 Re: Kiedy zareczyny.??? 19.03.11, 14:00
        nothing.at.all napisała:

        > Kobiety lubią czuć się bezpiecznie ale to nie znaczy ze masz sie zgadzać na jej
        > zasady. Porozmawiajcie i ustalcie cele i priorytety. Wytłumacz jej, że Ty plan
        > ujesz stabilizację ok 30stki, zapytaj co ona na to. Młodzie jesteście, wiele si
        > ę jeszcze może zmienić.
        >

        ;)
    • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 11.03.11, 15:27
      klasyka gatunku! :))
      • wikary.bis Re: Kiedy zareczyny.??? 11.03.11, 16:07
        No i czego glupi ciulu sie dziwisz ? Ze ktos bez gwarancji nie chce byc ebany doi konca zycia ?
        • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:21
          > No i czego glupi ciulu sie dziwisz ?
          to do mnie? :DDDDDDDDDDDD
          jestes błyskotliwy. tak, jestem zdziwionym ciulem :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • wikary.bis Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 09:53
      ".. O swoją partnerke dbam, mamy podobny pogląd na świat.."
      Pierd... jak potluczony bo:
      -ani nie dbasz o nia bo nie potrafisz jej zrozumialego zyczebnia spelnic
      - ani nie macie (wynika z tego co piszesz) podobnych pogladow.
      Nie chcesz sie zenic , ona chce .
      wiec badz facetem z jajami i nie zawracaj jej doopy bo ona z takich co na "kocia lape" zyc nie chca. Po ch.. sie wiec zalisz ??
      • cyklista6 Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 11:08
        No to ja powiem teraz jak stary dziadunio (jako że mam 45 lat i inaczej patrzę na życie niż Ty):
        - wcale nie dbasz o tę kobietę tylko fajnie Ci jest, że masz ją pod ręką, dobry seks, kolacyjki, opierunek itp.
        - jej potrzeb albo nie dostrzegasz w ogóle, albo je lekceważysz;
        - jeżeli mając 28 lat uważasz się za niedojrzałego, to nie dojrzejesz nigdy;
        - myślisz coś w stylu "fajnie jest jak jest, kobita w seksie się stara, mnie jest dobrze a co ona sądzi to mam w d**ie", więc po co to zmieniać;

        Powiedz jej wprost, że dobrze Ci jest z nią, ale gdyby trafiła się jakaś lepsza babka, to ją rzucisz. Bo na razie, to mówisz jej właśnie to, tyle że nie wprost. Nawet jeżeli masz "dopiero" 28 lat, to jednak powinno Cię być już stać na szczerość i późniejsze konsekwencje.

        No i przestań mieszać ślub i wesele, bo to są dwie różne sprawy. Jeżeli odczuwasz taki nieprzezwyciężalny wstręt do rzutów wiankiem, buzi-buzi na gorzko-gorzko itp. to po prostu zaordynujcie sobie ślub bez wesela - tylko prosto ze ślubu np. na lotnisko albo do Białowieży. Skoro stać Cię na lekceważenie opinii Twojej kobiety, to chyba opinia ciotek i wujków tym bardziej Ci zwisa?

        A co do ślubu kościelnego - to już Wasza bardzo osobista sprawa, ale pamiętaj o tym, że:
        - ślub kościelny może być udziałem osoby niewierzącej - wtedy osoba niewierząca wypowiada nieco krótszą przysięgę no i nie wzywa Pana Boga (bo w niego wszak w tej postaci nie wierzy);
        - ślub kościelny jest zobowiązaniem, że pozwolisz żonie wychowywać dzieci w wierze katolickiej - to, co dzieci później wybiorą to ich sprawa, ale nie będziesz czynił przeszkód w wychowaniu w wierze.

        I na koniec taka uwaga:
        - skoro podkreślasz, że ślub dla Ciebie nie jest istotny, a Twojej kobiecie na nim zależy - to tym samym stwierdzasz, że jednak ślub jest czymś ważnym i dla Ciebie, skoro się tak przed nim bronisz. Tym samym mówisz jej, że nie widzisz w niej osoby, z którą wspólnie chcesz spędzić życie i przy której się zestarzejesz.
        • silic Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 20:48
          A to bez ślubu nie można spędzić z kimś życia i się zestarzeć ? Ślub w magiczny sposób chroni przed odejściem do innej albo innego ?
          • wikary.bis Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 21:11
            dla bezboznych palantow slub jest bez znaczeenia. Dla pozostalych ma znaczenie
            • silic Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 01:22
              Nie dziwi mnie to, że dla bogobojnych palantów ślub jest ważny. Księża katoliccy ślubu nie biorą i uważają to wręcz za podstawę swojego życia. Nie będą się w końcu zniżać do poziomu motłochu.
            • kotek.filemon Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 12:48
              > dla bezboznych palantow slub jest bez znaczeenia. Dla pozostalych ma znaczenie

              Praktyka pokazuje, że jeszcze większe znaczenie ma "rozwód" kościelny. W tych ichnich sądach biskupich czy jak im tam, to się drzwi nie zamykają, mimo że impreza znacznie droższa niż rozwód cywilny. No ale skoro argumentem większości "dojrzałych" panienek jest "biała suknia to tylko w kościele" to takie efekty.
            • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:26
              > dla bezboznych palantow slub jest bez znaczeenia. Dla pozostalych ma znaczenie

              moze i ma dla pozostałych - ale ktora normalna babka chcialaby sie zwiazac z wierzacym palantem? koszmar.
          • rozwazna35 Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 23:53
            Oczywiście, że ślub nie chroni przed rozwodem, opuszczeniem, rozpadem...
            Miałam ślub i rozwód. Więc wiem, że z jednej strony papierek niczego nie gwarantuje.
            I to ja się chciałam rozwieść, żeby było jasne.
            Jednakże z drugiej strony kobiety nadal są tymi, które gorzej zarabiają, którym trudniej jest znaleźć pracę i w których widzi się przede wszystkim ich młodość i ciało.
            Najlepiej jest skorzystać sobie z młodego ciałka i urody bez żadnych zobowiązań, tłumacząc się swoją niedojrzałością....
            Choć w rzeczywistości autor wątku jest faktycznie niedojrzałym człowiekiem. Był w swoim życiu przecież tylko na dwóch pogrzebach... Co tu wymagać od niego głębszych refleksji. Przecież on będzie żył wiecznie... Czyż nie myśli w ten właśnie sposób?
            Dla niego najważniejsze jest brać od życia ile się da najwięcej, bo czyż nie on sam jest najważniejszy? Inni i ich potrzeby niestety dla niego się nie liczą.
            Myślę czasem, że tragedie na świecie (Japonia) są zsyłane po to, aby ludziom otworzyły się
            serca, aby odnaleźli w sobie trochę życzliwości i empatii. Przerażające jest do, do czego zmierza ten świat...
            Życzę autorowi trochę głębszych refleksji nad sobą, aby dotarło do niego, że on też może kiedyś potrzebować prawdziwej bliskości drugiego człowieka.
    • wersja_robocza Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 13:42
      Dla ciebie wzięcie ślubu to tylko pompa, zadęcie i szopka? Kiepsko.
      Weź jej powiedz szczerze: mała, mnie jest dobrze jak jest i na ślub i dzieci w najbliższej pięciolatce nie masz co liczyć. Aż tak nie straciłem dla ciebie głowy.
    • buck_turgidson Placz? 15.03.11, 14:12
      Greckie przyslowie: Nie wierz lzom kobiety.

      Czy jej placz wyraza cierpienie, czy jest forma nacisku?
    • tow.ortalion Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 15:55
      Uciekaj !!!!!
    • bazyli_15 Re: Kiedy zareczyny.??? 15.03.11, 20:11
      a ile Ona ma lat?
    • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 16.03.11, 22:23
      Ona ma lat 25, wydaje mi sie ze to forma nacisku, bo po płaczu przeprasza. Tu nie chodzi o niedojrzałosc tylko o przekonania, apropo ślubu. Nie mam zamiaru nigdzie odchodzić. Cięzko niektórym pojąć ze mozna prawdziwie kochac bez wizyty w kosciele. Przecież w dzisiejszych czasach sprawy materialne, spadkowe mozna ustalić u notariusza, w szpitalu tez nie robią problemów.
      • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 16.03.11, 22:40
        to juz nawet płacze...? ciężka damska artyleria :DDDD i co, zimny draniu, nawet na 'widok tych krokodylich łez nie zmiękłeś? :DDD
        • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 16.03.11, 22:45
          nie, jak popłacze lepiej spi, i nie kręci się po mieszkaniu w nocy;)
          • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 16.03.11, 22:51
            ideał... to czego marudzisz? :DDDDDDDd
            mleczko.interia.pl/galerie/o-malzenstwie/zdjecie,429251,11
      • jack20 Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 09:13
        Jesli tak dobrze wszystko rozumiesz i tlumaczysz dlaczego nie rozumiesz ISTOTY wiary , i ISTOTY religijnego wychowania. Widac to swiat , ktory pojac nie chcesz, nie umiesz i nie zdolasz, bo to ponad twoj intelekt , a wiec schowaj sobie do kieszeni swoje wypociny i wykorzystaj ten czas by np. otaczajacy swiat rozumiec
        • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 16:57
          nie każdy wierzy w Boga...
          ale może dziecko by zmieniło optykę naszemu koledze Senderowi? zamiast płakać jego dziewczyna powinna zajść w ciążę i po sprawie...
          • jack20 Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 17:45
            optyke by zmienilo ? to przeciez kk jest caly czas pod obstrzalem ateistow, a toto zle a toto niedobre. oni maja NAJLEPSZA recepte na wszystko.
            A niech czorty zyja w tym swoim swiecie bez Boga, nie mieszaja i krytykuja swiata obok tzn swiata ludzi wierzacych. Ci maja swoje idealy reguly oceny itp. .
            Trudno zrozumiec czego oni w tym znienawidzonym przez siebie swiecie ciagle szukaja ?
            • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 17:58
              yyyyyyy... czytam raz, nic. czytam drugi - też nic. nic nie mogę zrozumieć...
              że co? że jestes osobą wierzącą, tak? ja też... ale czy to trzeba aż tak głośno o tym krzyczeć? przecież mamy sie zamknąć w izdebce i modlić. ja nic nie wiem o tym, że Biblia zachęca nas do dzikich wrzasków na forach...
              a ten Sender to nawet sympatyczny i inteligentny chyba... ale i tak sie będzie smażył, powiadasz, katoliku? :DDDDDDD
          • wersja_robocza Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 17:58
            Z takim facetem? Dziecko? Weź nie żartuj. Głupia by musiała być, żeby się na to zdecydować.
            • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 18:01
              dużo osób na forum doznało wstrząsu mózgu... to chyba jakaś katastrofa w ruchu lądowym, tyle ich jest... nie mówię o Senderze...

              > Z takim facetem? Dziecko? Weź nie żartuj. Głupia by musiała być, żeby się na to
              > zdecydować.
              z jakim facetem?
              • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 19:09
                Dziecko a ślub to dwie różne sprawy. Tutaj jestem z moją kobietą zgodny że fajnie jakby przed jej 30 urodził się mały szkrab. Nie wyobrażam sobie zycia z dzieckiem tak jak zyje teraz w 45mkw. To mnie przekonuje też zeby troche poczekać. Dla zdrowia psychicznego swojego , partnerki i dziecka minimalne lokum to sypialnia rodziców, pokoj dzieciaka, dzienny i kuchnia Tak jak ja jezdziłem z moim tatą na ryby czy rowery, czy wycieczki, tak chetnie zabiore kiedys potomka.
                • donna.jagodka Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 20:31
                  jakbym była na miejscu twojej dziewczyny - zaszłąbym w ciążę. i zrobiłąbym to na 45mkw - wyobraź sobie! i co byś mi zrobił?
                  • wersja_robocza Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 23:06
                    Uciekła albo kiedyś po latach wykrzyczał, że wrobiłaś go w dziecko.
                    • sender30 Re: Kiedy zareczyny.??? 18.03.11, 07:16
                      Pewnie przecież d...pa rządzi ;) )
    • eruiluvatar Re: Kiedy zareczyny.??? 17.03.11, 19:52
      Chłopie nie pakuj się w to! Poczekaj aż jej przejdzie i żyj w spokoju, cholera wie, co jej odbije za 2, 3, 5, 10 lat.
    • akle2 Re: Kiedy zareczyny.??? 19.03.11, 13:59
      Jednym słowem czujesz, że to jeszcze nie TA. W przeciwnym razie nie miałbyś nic przeciwko ślubowi, wszak i tak zamierzasz być z tą kobietą razem do końca życia. Zatem co stoi na przeszkodzie i dlaczego nie?
      Żadnej pompy być przy tym nie musi, na ślubie mogą być tylko rodzice i świadkowie, z wami max 8 osób; żadnej sukni tylko garsonka i garnitur - obie rzeczy do wielokrotnego wykorzystania. Koszt=kosztowi obiadu na 8 osób, czyli do przeżycia, nawet z jednej pensji.
      Dzieci grubo po 30-tce? może dobre dla Ciebie ale na pewno nie dla organizmu kobiety, wiem coś o tym. Poproś ją więc o czas do namysłu - np pół roku i potem albo wóz albo przewóz. Nie dawaj próżnych nadziei, postaw sprawę bardzo jasno i daj jej szansę na ułożenie sobie życia z kimś innym, który nie będzie robił problemów.
    • olga.dobroslawa Re: Kiedy zareczyny.??? 28.03.11, 17:27
      Długo czytałam ten wątek, długo zastanawiałam się, co napisać i, niestety, muszę przychylić się do przedmówców: Ty chyba jednak czujesz, że to nie jest 'to'.

      Bo gdyby było, to chociaż byś z nią 'po negocjował' - czyli powiedział np., że chcesz z nią być, że poważnie myślisz o związku, ale przeraża Cię perspektywa wydania kupy kasy, wielkiej pompy i całego tego zamieszania. Jeżeli ona by się zgodziła na bardziej skromną, rodzinną ceremonię, to myślę, że znaleźlibyście konsensus. Pod warunkiem, że Ty byś chciał i byłbyś pewien. A z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz faceta, który, bardzo mi przykro, ale nie chce.

      Musicie chyba poważnie porozmawiać o tym, w jakim kierunku idzie ten związek, bo wydaje mi się, że macie zupełnie odmienne priorytety. Ona Ciebie traktuje jako tego jedynego, a Ty ją... No właśnie, musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja tylko ze swojej babskiej strony dodam, że nie chciałabym być na jej miejscu. Wiem, że to brzmi brutalnie, ale gdybyś NAPRAWDĘ ją kochał i CHCIAŁ z nią być, to nie miałbyś z tym problemu. I tyle.

      Być może będzie to poważny sprawdzian dla Waszego związku, bardziej przewidywałabym rozstanie. Ale może to i lepiej, niech dziewczyna popłacze, przeżyje i szuka kogoś, kto będzie mógł jej dać to, czego ona chce. To nie musisz być Ty i nie ma w tym nic złego.

      Powodzenia!
    • redsquare :-) 29.03.11, 01:44
      Twoj post jest zabawny, bo w Twojej dziewczynie widze siebie sprzed paru lat.
      Jestem swiezo po slubie ( miesiac temu ) a moj maz mysli i myslal identycznie jak Ty. Za to ja mialam identycznie nastawienie do zycia, jak Twoja dziewczyna. Chcialam slubu i dziecka i rodzinnych obiadkow - jak najszybciej i jak najczesciej. On twierdzil, ze kocha, ze jest mu dobrze, ze jest nam dobrze, ze jezeli rodzina to tylko wtedy gdy jego bedzie stac na wszystko, a przedewszystkim na zapewnienie bytu tej rodzinie. A ja poplakiwalam, wydziwialam, wymyslalam i wywieralam na nim presje. Zamiast cieszyc sie ze mielismy swietny zwiazek i ze rozumiemy sie wysmienicie, duzo sie razem smiejemy, jestesmy w sobie zakochani.
      Rozstalismy sie na jakis czas, a o maly wlos sie nie rozeszlismy na dobre.
      W kazdym badz razie ja zaczelam zajmowac sie wlasnymi sprawami, to przynioslo mi jakis tam sukces i jakos odpuscialam. On sie zaangazowal coraz bardziej. Zblizylismy sie do siebie jak nigdy wczesniej. W miedzyczasie nie uznaje wiary w kosciol. Dlaczego mam wiezyc w cos co kaza lub wymyslaja jacys ludzie? Dlaczego mam prosic cos o tlustego faceta o zawodzie ksiadz ktory tkwi w niezdrowych ukladach zabraniajacych mu tak naturalnych rzeczy jak seks z kobieta. Moglabym wymieniac... Jednoczesnie - niech kazdy robi co chce, kladzie na tace, spiewa w chorku, chodzi do spowiedzi ( nawet gdyby mi ktos za to zaplacil grube pieniadze - bym nie poszla ) i co nie tylko... Jest ok.
      Zabawne jest to, ze miesiac po nas ozenil sie jego brat. Dla swojej zony musial podpisac jakies umowy, jaki ma byc itd. Ona miala dokladne wyobrazenia o wszystkim, calej ceremoni, slubie itd. Byla niezadowolona bo stol byl prostokatny a nie kwadratowy... :-) Widac bylo, ze chlopak sie meczy. I tak porownalam nasz slub do ich slubu. Ich wydawal mi sie uroczy, smieszny, zabawny ale i tandetny i jakos "wymuszony". Moj byl cichutki. 6 osob, proste, ale bardzo stylowe ubiory. Obraczki nie od jakichs zlotnikow wedlug zyczenia, ale ze spaceru w pewne sobotnie popoludnie do fajnego jubilera ( o ktorym marzy kazda kobieta ;-)) i nie wygladaja jak typowe, kiczowate obraczki. To samo dotyczy mojego pierscionka. Wszystko odbylo sie we wtorek o 14, a nie jakies balety przez caly weekend. Mielismy wlasne menu ulozone wspolnie w uroczej wloskiej restauracji, ktora nie byla zamknieta dla nas a w ten dzien, a o tej porze tak i tak bylo malo osob. To byl przepiekny, wyluzowany dzien pelen milosci. Czulam jego klase, styl i wartosc kazdej sekundy. Wesele brata mojego meza bylo poddane takiemu stresowi, ze nigdyw zyciu nie byli w stanie zrobic to tak jak my. Teraz - nie planujemy dzeci. Jeszcze chcemy oboje byc w stanie zapewnic nam pozadny standard zyciowy, pozadnie chcemy sie przygotowac na przyszlosc. Slub koscielny ? Po co... Jezeli czegos nie uznajemy, to poddawanie sie presji nakladanych przez innych ludzi. Nie mieszkamy w Polsce i naprawde nie czuje takowych. Ale generalnie - zyje tak, jak chce. Ze slubem czy bez. Z dziecmi czy bez. Czy milosc ma mniejsza wartosc bez tych rzeczy ? Rozpisalam sie... :-)
      • donna.jagodka Re: :-) 29.03.11, 20:40
        hmm... dobrze, że życie masz takie bezbłędne - bo jeśli chodzi o pisanie... same błędy! i to ortograficzne!
    • tanczacy.z.myslami Re: Kiedy zareczyny.??? 29.03.11, 18:03
      sender30 napisała:

      > Ona mówi ze chciałaby
      > się czuć bezpieczenie tzn co z obrączką poczuje się bezpiecznie. ??????

      Może chodzi jej o zabezpieczenie jakie małżeństwom zapewnia kodeks rodzinny i opiekuńczy. Wobec tego zapisz jej wszystko w testamencie i powiedz jej o tym. Ona poczuje się wreszcie bezpiecznie, tylko... co wtedy z Twoim bezpieczeństwem jako spadkodawcy? :))

      A w ogóle to "sender30 napisała"?!
    • s-orbona Re: Kiedy zareczyny.??? 09.05.11, 12:05
      Nie zaręczaj się w ogóle:/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka