niedowyr
18.06.11, 15:18
Mam problem który mnie niemożebnie irytuje, już zaczynam powoli dojrzewać do myśli że tak po prostu jest...
Dosłownie każda partnerka zaczyna się w pewnym momencie domagać ode mnie brutalnego traktowania w łożku. Lej mnie w tyłek, ręce mi wykręć, zwyzywaj, normalnie męcz mnie dręcz mnie ręcznie. Z początku mnie to niepomiernie dziwiło bo generalnie sądziłem że kobiety wymagają szacunku, ale z czasem dziwi coraz mniej. Z obecną dziewczyną tylko czekam na rozwinięcie tematu, bo pierwsze skowronki typu 'To nie szkodzi jak boli' już są. A mnie takie warianty zupełnie nie pociagają, dominacja proszę bardzo ale nie "czynna"...
Wydaje mi się że generalnie kobiety zawsze pragną w związkach odwrotności tego co mają i to może być ten problem, bo ja jestem raczej cierpliwy niż narwany i raczej spokojny niż agresywny. Do tego zawsze bardziej mnie ciagnęło w strone boksu i pływalni niż w stronę szachów, więc jeśli moja gęba kojarzy się z seksem to widocznie tylko z takim doprawionym przemocą.
I weź bądz mądry człowieku. Już sam nie wiem czy zacząć ją jakoś z wyczuciem maltretować, ale zupelnie się nie czuję w tym temacie kompetentny.
N.