li_lah nie rozumiesz 20.07.11, 14:31 nie rozumiesz chyba co pare osób próbuje Ci tu wyjaśnić. otóż jeśli tak wszystko rachujesz, analizujesz korzyści i straty to wiedz, że na zdrowy rozum jeśli mieszkanie jest tylko twoje i nie zamierzasz zapisywać go jako współwłasność ze swoją kobietą (czy przyszłą żoną) do tego chcesz brać pieniądze od niej za opłaty (nie sądzę, że z tego zrezygnujesz), to jaki masz problem o jej mieszkanie? Ty swoją własność odseparowałeś, jasno zaznaczyłeś, ze chata jest twoja tu i teraz, a po slubie tez będzie, to czego oczekujesz? ze twoja dziewczyna bedzie ci dawac 1200 zl z wynajmu kawalerki i do tego jeszcze placic czynsz? twoje mieszkanie zawsze bedzie twoje ona nic nie zyskuje, a mieszkanie z tobą to żaden zysk. to tylko miejsce pobytu, nic więcej ona wlasnie okreslila swoje granice tak samo jak Ty.. zrobila ze swoją wlasnoscią co chciala-oddala w uzywanie babci-moim zdaniem bardzo szlachetne, nie wiadomo też ile jej babcia poświęcila dla niej, wiec mloda sie odwdziecza. troche brak Ci klasy, mężczyzna na poziomie nie szarpałby się o kilkaset złotych, zwłaszcza jeśli podobno planuje wspólne życie z daną osobą. czy Ty zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego ile wydatkow ponosi się mając rodzinę?? a jej postawę uwazam za rozsądną, zapewne juz zorientowała się jakie podejście masz do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: nie rozumiesz 20.07.11, 16:02 zabawne jak tu kilka osób odwraca kota ogonem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: nie rozumiesz 20.07.11, 22:53 Przede wszystkim skoro mieszkanie z kimś to żaden zysk, to zaproponuj ludziom którzy szukają kogoś na mieszkanie że się wprowadzisz ale za darmo, każdy cię z pewnością przyjmie:) Gość nie pisze że chce 1200 do swojej kieszeni, tylko że razem na coś wydadzą te pieniądze, gość chce pewnej wspólnoty materialnej. A laska woli zachować swoje dla siebie, więc idąc jej tokiem rozumowania powinna mu płacić za wynajem a do tego zdaje się nie jest chętna. Komu tu brakuje klasy ? Odpowiedz Link Zgłoś
alinkaalinka jesteś TYPEM przed którym tylko uciekać! 20.07.11, 16:20 i nie oglądać się za siebie. 3 pokoje wow normalnie szał <ha ha ha> Twoja postawa jest słaba. Dla mnie NIE masz jaj. Nie będę komentowała i wbijała się w dyskusję, bo ten TYP i tak nigdy nie zrozumie tego. Dziewczynie współczuję ! Odpowiedz Link Zgłoś
marrysienka Re: jesteś TYPEM przed którym tylko uciekać! 25.07.11, 23:29 Ja bym nie uciekała. Moim zdaniem sprawa jest delikatna, ale dosyć dobrze i z wyczuciem opisałeś ją na forum. Myślę, że musisz to wszystko swojej ukochanej wytłumaczyć. Z wyczuciem, bez oskarżania. Z drugiej strony, jeżeli już trzeba coś zrobić z kawalerką a babcia nie ma mieszkać, to chyba dobre rozwiązanie? Ja rozumiem, że boli SPOSÓB załatwienia sprawy, ale wiesz, obcy lokatorzy potrafią być jak szarańcza. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: jesteś TYPEM przed którym tylko uciekać! 11.08.11, 10:45 alinkaalinka napisała: > i nie oglądać się za siebie. 3 pokoje wow normalnie szał <ha ha ha> Najpierw zapracuj na nie, kup, dopiero wyśmiewaj kogoś. Łatwo przyszło, łatwo poszło? > Dla mnie NIE masz jaj. Jakie wy wszystkie jesteście podobne... Odpowiedz Link Zgłoś
planespotter Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 17:04 > Co o tym myslicie? Że nie wchodź z dziewczyną w żaden zalegalizowany związek, bo Cię teściowa umoczy, na to się zanosi. Dziewczyna nieasertywna, kto wie czy w innych dziedzinach też nie będą Wami rządzić. Ja bym pogadał z dziewczyną i wyjaśnił. Ale żadne prawne wiązanie się, bo Cię mogą załatwić. Odpowiedz Link Zgłoś
sazz Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 19:26 Zdanie jak kolegi powyżej. Uważam, że skoro wnosicie do związku (nawet umownie, niekoniecznie formalnie/prawnie czego część osób tutaj nie rozumie) oba mieszkania, to macie prawo decydować o obu mieszkaniach. Nieasertywna dziewczyna to problem i mega kłopoty. Moja rada: rozmowa z dziewczyną, jak ona dalej widzi ten temat, jeśli tak jak matka to zalecam daleko posuniętą ostrożność. Uważam, że Twoje rozumowanie jest jak najbardziej słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 20:01 Zbyła temat. To jesli faktycznie cie kocha , mozesz sobie ja ulepic po swojemu , a jesli jej zwiazek z matka jest silniejszy od tej milosci , to bierzsz sobie na glowe, ja z całym bagazem tej rodzinki. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 22:29 Ulepic to sobie moze z plastelinki, co mu radze, bo zywa mu bedzie trudno znalezc. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 15:31 Kazdy sądzi według siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 20:59 Co prawda to prawda. Ja jestem juz dawno ulepiona i nie mozna mnie przelepic. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 21:33 Uważam, że słuszne jest Twoje oczekiwanie, żeby była zachowana równowaga w wykorzystaniu zasobów "wnoszonych" w związek, albo chociaż żeby była dobra wola do zachowania takiej równowagi, jeśli z przyczyn obiektywnych nie ma takiej możliwości. Zgadzam się, że to może pachnieć postawą roszczeniową, która może skończyć się w ten sposób, że będziesz miał obowiązek zapewniać nie mogąc nic oczekiwać. Ja na Twoim miejscu zaproponowałbym w takiej sytuacji wspólne wynajęcie mieszkania - niech dziewczyna, wraz z matką, dysponują jak chcą ze swoją kawalerką. Ty swoje mieszkanie wynajmiesz i pieniądze odłożysz na swoje konto. Skoro nie masz w żaden sposób partycypować w korzyściach płynących z faktu istnienia kawalerki, to uważam, że tak byłoby uczciwie, chociaż nie wiem czy skutecznie, bo nie chodzi o przeciąganie liny i wyegzekwowanie czegokolwiek, tylko właśnie o postawę, której podejrzewam i tak nie zmienisz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 22:55 A ja mu proponuję, żeby lemur pokazał ten wątek swojej dziewczynie do przeczytania, myślę, że rozsądnej osobie wystarczy jeden wieczór na zastanowienie się z kim ona tak naprawdę zamierza dzielic życie i wówczas problem kawalerki rozwiąże się mu samoczynnie...i już więcej takich problemów chłopak miał nie będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 23:01 Dla kobiety to musi być prawdziwa tragedia kiedy się oczekuje symetrii w kwestii tego co się wnosi do związku. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 23:34 Ale o czym Ty piszesz? Czy tu jest wogóle gdzieś miejsce na uczucie, czy tylko kasa, kasa, kasa i symetria w kasie... Naprawdę współczuję takiego myślenia...Ale jakiej Ty symetrii oczekujesz, skoro lemura rodzice mają i mieszkanie i dom i lemur je za kilkanascie/-dziesiąt lat po nich odziedziczy a już teraz na pierwszym miejscu prawie wykrzykuje, że ON MA 3 pok. mieszkanie a to dziewczyna faktycznie ma WŁASNĄ kawalerkę, której nie zamierza wynając, jakby sobie tego lemur życzył, bo woli np. babci oddac do spokojnego mieszkania na starosc, a lemur wpada w wielkie histerie i uważa, że jeszcze mu mało i że zostanie w ten sposób strasznie poszkodowany, bo jego dziewczyna w związku z taką sytuacją będzie na nim pasożytowała...No chory człowiek...Jeszcze mu mało ? nie ma gdzie mieskzac czy co? pod most musi isc? czy mu może kasy do 1 na jedzenie nie starcza? W końcu skoro dziewczyna kawalerkę ma to i ją dalej będzie miała i jeśli tylko przetrwa ileś szczęsliwych lat z lemurem w zwiazku, to ta kawalerka nagle nie dostanie nóg i nie ucieknie, tylko dalej będzie należała do tej dziewczyny... A dziewczyna pracowac pewnie już pracuje/ lub będzie pracowac i własną kase na utzrymanie miec będzie, więc raczej pasożytowac na lemurze nie będzie...No ale koles już liczy utracone korzysi z tej kawalerki...pewnie jeszcze i jego mamusia z tatusiem go odpowiednio podpuszczają w tej kwestii...straszne to po prostu, czysty i wątpliwej jakości moralnej wyrachowany materializm az wali po oczach...A gdyby dziewczyna kawalerki nie posiadała to co? to lemur by nie miał problemu czy też jej kandydatury na ew. żonę by nie brał wcale pod uwagę??? No chore po raz kolejny... Poza tym, co do symetrii, bardzo często jest tak, że to kobiety o wiele więcej wnoszą jeśli chodzi o sparwy materialne do wspólnego związku, i nie robią z tego jakiegos problemu. A czy uważasz, że symetria w kwestii tego co się do zwiazku wnosi musi koniecznie byc zachowana? A gdy pokocha się dwoje ludzi, każde z innego domu (tj. bogatego i biednego) to wówczas co? mają się nie pobierac, bo symetria nie została zachowana? czy też to biedniejsze powinno byc niewolnikiem tego bogatszego przez całe życie, aby do tej symetrii jednak jakosc dojśc, chocby i nie w czysto materialny/finansowy sposób???? Chyba cos Ci się pomyliło.... Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 23:46 To ty kompletnie nie rozumiesz bo ci chyba solidarne jajniki mózg zaślepiły. Wyobraź sobie sytuację że dziewczyna zarabia 4000 a facet 1500 i facet uznaje że te 1500 to da swojej mamie emerytce bo wyżyją całkiem nieźle za te 4000, a laska się upomni o to że on powinien jednak coś wnieść do związku a on powie że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 23:50 A coz to za porownanie? W takiej sytuacji ona by stracila, bo by musiala jego utrzymywac. Tymczasem on nic nie traci przez to, ze ona zamieszka z nim (zakladajac, ze ona bedzie wspolplacic czynsz i in. oplaty). Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:01 No to dobrze, w sumie masz rację, zróbmy inne porównanie - ona zarabia 5000 on 3000, ale on sobie zostawia 1500 na podstawowe utrzymanie a resztę oddaje nie mamie tylko cioci emerytce. I mieszkają razem długo i szczęśliwie - nawet planują rodzinę zakładać, fajny układ ? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:10 W takiej sytuacji nie ma duzej roznicy czy on wnosi 3 tys. czy 1,5 tys. Zreszta w kazdymzwiazku sprawa wspolnoty pienieznej moze byc inaczej rozwiazana. Czasami kazdy korzysta tylko ze swoich $. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:17 Kobietom się zdaje się wydaje, że jakakolwiek dyskusja na temat wspólnej partycypacji w kosztach życia, albo o wspólnym dysponowaniu zasobami jest skandalem, katastrofą i nieprzyzwoitością. Otóż nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:22 Chyba sie zle podpiales w drzewku, bo mnie sie nic takiego nie wydaje i wypraszam sobie takie generalizowanie! Ja ZAWSZE placilam za siebie (a raczej placilismy po rowno). Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:35 Może być, że się źle podpiąłem. Płacenie po równo to jest bardzo słuszna koncepcja, także trzymam kciuki ! Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:22 Jak to nic nie traci - mógłby wynajmować to mieszkanie i grabić na tym całkiem sporo kasy, ale z tego rezygnuje i oddaje je do dyspozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:25 To niech je wynajmie i nie zawraca glowy! Niech kazdy zrobi ze swoim mieszkaniem co chce i wspolnie niech wynajma cos mniejszego. W koncu po co 2 osobom 75 m2 ? Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:34 Przecież to właśnie postulowałem powyżej. Wtedy będzie sprawiedliwie. Tyle, że w moim odczuciu to jest równanie w dół - ja bym raczej oczekiwał od partnerki takiej samej otwartej postawy, czyli wszystkim się dzielimy i wspólnie ze wszystkiego korzystamy. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:51 Nie rozumiesz, ze on sie nie ma czym dzielic? Mieszkanie nie nalezy do niego, jest TYLKO jego posiadaczem. De facto to jego rodzice decyduja o mieszkaniu. Wystarczy, ze beda w klopotach finansowych... Czy nie jest dziwne, ze nie przeniesli prawa do tego lokalu na syna? Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:06 Przecież to jest zasób, który można wykorzystać. Nawet jeśli nie jest jego, to może nim dysponować, czytaj: wynajmować. Rozpatrujemy te mieszkania nie jako majątek, stan prawny tej kawalerki zdaje się też nie jest znany. Po przeanalizowaniu kwestii wykorzystania zasobów, dopiero następnym etapem powinno być regulowanie kwestii wnoszonego majątku :) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:21 Chyba zartujesz? On ma tylko prawa wynikajace z posiadania. Stan prawny kawalerki zostal okreslony: wlascicielem jest partnerka. On wnosi tyle samo, ile by wnosil wynajmujac od kogos mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:28 Nie o tym teraz mowa. Wspólnoty majątkowej nie zakładają, więc wszystko jedno co jest czyje. Mają do dyspozycji dwa mieszkania i dyskusja jest o tym co z nimi robią i dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:55 Jak to nie o ty? A o czym? Ona ma mieszkanie, on nie ma. On chce aby dochody z jej majatku byly wspolne, tymczasem nie wiadomo co z in. ich dochodami, bo nie chce odpowiedziec na to pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
sazz Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:10 Ktoś Ci tu już wcześniej napisał żartobliwie "jesteś głupia jak but" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:50 Nie ma to jak konstruktywny wklad w dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:21 To jest tendencyjne przedstawienie sprawy. Ona ma mieszkanie, on ma do dyspozycji mieszkanie. On chce, żeby wspólnie korzystali z mieszkania, które ma do dyspozycji, chociaż mógłby je wynajmować, ona nie chce, żeby wspólnie korzystali z jej mieszkania. Kwestia dochodów to odrębna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:49 Jeszce raz (ale juz ostatni): on nie moglby wynajmowac mieszkania, bo nie nalezy do niego. Kwestia dochodow nie jest odrebna, bo dlaczego dochody z wynajmu maja byc wspolne a inne dochody nie? Pozniej on sie dowie, ze ona ma dochody np. z obligacji i znow bedzie watek na forum, jaki to jest poszkodowany. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 16:37 To, że nie jest właścicielem, nie znaczy, że rodzice nie pozwoliliby wynajmować i czerpać z tego korzyści, tak samo jak pozwalają mieszkać, a nawet jeśli by nie mógł, to i tak oboje odnoszą korzyść z tego tytułu, że mieszkania nie muszą wynajmować. Czyli - odnoszą korzyść z tytułu tego, że on ma do dyspozycji mieszkanie, nie odnoszą korzyści z tytułu tego, że ona ma mieszkanie. Kwestii dochodów sam autor nie porusza, więc zakładam, że wszystko jet ok. Temat już został przewałkowany, a więc Mężczyźni vs. Kobiety - 1:0. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 17:49 Nie badz taki szybki Bill! Ja sie jeszcze nie poddalam! Nie wiadomo na co rodzice by pozwolili, wiec mozesz sobie gdybac. Moral z tego watku taki, ze najlepiej nie miec nic. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 18:15 No właśnie widzę, że przybyły posiłki :) Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Gdybym chciał mogę wynajmować - wyjasnienie ;) 21.07.11, 21:49 Pisałem juz kilkakrotnie - mieszkanie jest tylko i wyłacznie do mojej dyspozycji. Mógłbym wynajmować gdybym chciał, mogę zamieszkać ze swoją dziewczyną - jeśli chcę ROZICE SIĘ NIE WTRĄCAJĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:11 Jaki słowotok :) Samiec - Twój wróg ! Ja się zgadzam, że nie tylko pieniądze się liczą i nie zawsze można tej symetrii oczekiwać. Zgadzam się, że nie można popadać w histerię i przesadnie się rozliczać z każdego grosza, ale przezorność i doświadczenie każą mi zwracać uwagę na niepokojące sygnały. Sytuacja wygląda tak, że facet mówi - żyjemy razem, więc z tego co jest moją własnością, albo co jest do mojej dyspozycji możemy wspólnie korzystać w dowolny sposób - nie ma sprawy, na co ona odpowiada - fajnie, ale z tego co jest moje będę korzystać tylko ja, moja matka i babcia, bo tak jest lepiej. Może to nic nie znaczyć i może wynikać z określonej sytuacji, ale może to jest symptom postawy panny, która się będzie z czasem pogłębiać. Nie można popadać w przesadę, ale można oczekiwać z drugiej strony takiej samej dobrej woli jaką się samemu wykazuje, dlatego jestem w stanie zrozumieć niepokój. Bardzo często jest tak, że kobiety materialnie więcej wnoszą do związku niż mężczyźńi ? You gotta be kidding, w przeważającej liczbie przypadków jest odwrotnie - i w porządku - niech będzie, nie wartościuje tego, ale trzeba uważać, żeby nie znaleźć się w sytuacji, w której jest się traktowanym jako ten, który ma wyłączny obowiązek zapewniać i dostarczać, ale żadnego prawa, żeby czegokolwiek oczekiwać. Na marginesie, myślę że związki ludzi z domów o zupełnie różnym statusie materialnym, albo ludzi których dochody się znacznie różnią, mają małe szanse powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:50 :) Nie, samiec to nie mój wróg, ale nauczona doświadczeniem życiowym wiem, że tego typu materialistyczna postawa jaką od początku prezentuje lemur może się przyczynic do rozpadu związku prędzej czy później...Dla Ciebie jak widac kwestia kasy jest równie ważna jak dla lemura, więc pewnie stąd tak łatwo jest Ci go zrozumiec...Ja kasę zawsze miałam i mam (zdobytą samodzielnie), i stąd zapewne nie traktuję jej jako czegoś najważniejszego w życiu, ważne, żeby starczało na w miarę przyzwoity poziom życia i tyle, raz jest jej mniej a raz więcej, ale to TYLKO kasa, nic więcej, dla mnie liczą się inne sprawy w tym uczucia i nie jestem w stanie zrozumiec czysto materialistycznego podejścia do życia i liczenia utraconych korzysci z kawalerki, gdy ma się gdzie mieszkac i można sobie pozwolic na w miarę swobodne życie bez kredytów itp. kochając się wzajemnie i mając w perspektywie odziedziczenie jeszcze domu, bez konieczności spłacania kogokolwiek.... Lemur jest po prostu dusigroszem i sknerą i żadnej hipotetycznej złotówki nie przepuści, jeżeli będzie miał tylko taką możliwosc i stąd te jego problemy. A może tej babci rzeczywiście ta kawalerka się przyda i rodzina będzie mogła sobie swobodnie życ u siebie, a babcia u siebie w kawalerce...Może warto by było pogadac szczerze z dziewczyną co leżało u podstaw tej decyzji, a nie histerie na forum urządzac z tego powodu... Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 09:35 Nie, ja uważam, że jak są uczucia, to na wszystko inne można machnąć ręką. To bardzo cenne, że masz takie szlachetne podejście do życia, też mam i nie mam problemów z tym, żeby się dzielić, ale trzeba uważać, żeby nie dać sobie wejść na głowę i nie obudzić się któregoś dnia z ręką w nocniku. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 11:13 To prawda wuja78, ale w opisanej przez lemura sytuacji nie widzę jak na razie takiego zagrożenia...martwi sie chłopak niepotrzebnie na zapas... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:04 czytasz w moich myslach :) właśnie o to chodzi... A nie o pieniądze, kawalerkę czy zafajdane 700 zł na czysto z kawalerki, poradzę sobie bez tych pieniędzy. Powtórzę jeszcze raz - mniej chodzi o pieniądze a bardziej o postawę. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:32 O czyja postawe? Jej, ze wspanialomyslnie postanowila dac babci zamieszkac w swoim mieszkaniu? Ze nie slini sie na mysl o $, ktore by mogla zarobic na wynajmie? Ty sie lepiej zastanow nad swoja postawa! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:45 Zauważyłem, że uwielbiasz odpowiadać wybiórczo na posty i pouczać. Opisując problem na forum wcale nie liczyłem na to, że wszyscy będą się ze mną zgadzac, liczyłem raczej na rzeczową dyskusję, jak np z zuzi1, normalna wymiana pogladów dorosłcyh ludzi. Piszesz o wspaniałomyslności, ale nie przedstawiasz swojego stanowiska w sprawach, w których opisywałem jak wyobrażam sobie związek. (patzrz dyskusja z zuzi1 - ostatnie posty). Jesteś żałosna :( Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:53 Wybiorczo? A jak Ty odpowiadasz? Nie mam obowiazku odnosic sie do wszystkiego. Proponuje, zebys nie odpowiadal na moje posty, bo zaraz Ci zylka peknie! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:55 nie bój się, przez kogos takiego jak Ty na pewnie mi nie pęknie. Jesteś dla mnie kwintesencją małości rodzaju ludzkiego, więc jak mógłbym sie przejmowac kims takim jak Ty, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:57 Moze odpowiesz na moje pytanie na samym dole watku, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:58 Każdemu, ale nie Tobie ;) Niech ktos inny je zada, wtedy odpowiem, a z Tobą skończyłem dyskusję. Szkoda klawiatury, naprawdę. Miłego dnia :) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:00 Jestem zaszczycona tak szczegolnym traktowaniem mojej osoby! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:47 A i jeszcze jedno - gdyby nie moje mieszkanie, to moja dziewczyna mogłaby byc wspaniałomyslna wobec babci tylko w marzeniach. Czy naprawdę tak cięzko to zrozumieć? matołku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:55 No i apiat' to samo! Jak ges z prosieciem! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:57 No widzisz, niektórym się mówi po 100 razy a oni i tak nie przyjmują pewnych, niewygodnych informacji. Ciasny beret? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:59 Ide stad, bo zaraz bedzie: Mowil dziad do obrazu, znal wiele brzydkich wyrazow. [J. Sztaudynger] Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:49 i jeszcze raz zapraszma do linka: forum.gazeta.pl/forum/w,150,127127799,127156791,Re_Co_twoje_to_moje_to_moje_to_moje_.html Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 11.08.11, 10:51 zuzi.1 napisała: > Ale o czym Ty piszesz? Czy tu jest wogóle gdzieś miejsce na uczucie, czy tylko > kasa, kasa, kasa i symetria w kasie... Rozczulasz mnie. Wam wszystkim nie w głowie kasa, tylko pierdoły. Kasa zaczyna się liczyć jak dochodzi do rozwodu, bo facet ma dość włażenia mu na łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 20.07.11, 23:35 no proszę jaki jazgot pewnie podobnych egocentyczek, nie mogących lub nie chcących zrozumieć prostego przekazu, iż chodzi o pewne elementarne zasady, "jesteśmy razem i razem działamy, my - i nasze zasoby" tytuł wątku dobrze oddaje te postawy Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:36 Kolego tutaj nie ma mowy od początku o "my i nasze zasoby" ale o "moje i twoje zasoby i najlepiej żeby twoje zasoby pracowały też na wyłącznie moje zasoby"... a to jest rożnica... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:49 ale dlaczego w bezczelny sposób kłamiesz??? A może jeszcze raz DOKŁADNIE przeczytasz jak wyobrażam sobie związek. Proszę link poniżej: forum.gazeta.pl/forum/w,150,127127799,127156791,Re_Co_twoje_to_moje_to_moje_to_moje_.html Nie mam problemu z tym, że moja dziewczyna ma mniej, nie mam z tym najmniejszego problemu. Wiedziałem o tym od samego początku. Nie uważam, że dziewczyna musi mi oddawać hołdy bo wnoszę mieszkanie. Temat mieszkanie poruszyłem, żeby naświetlic problem. Oczywiście nikt z osób, które mnie atakują nie ustosunkował się do tez w poście z linka. No cóz, szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 00:57 A mi się lemur wydaje, że Ty po prostu nie uświadamiasz sobie swojego problemu... tj. moim zdaniem jestes zwykłym materialistą... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:06 A ja myślę, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem i jedyne co potrafisz to odpowiedzieć inwektywą. Ale spróbuję jeszcze raz - przeczytałaś posta z linka? czy taki pomysł na to jak ma wyglądać wspólny związek jest prawidłowy czy nie Twoim zdaniem i ewentualnie dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:21 A ja Ci odpiszę tak: przeczytaj to co Ci odpisał na Twoje problemy w krótkich żołnierskich słowach oxf i się nad tym DŁUŻEJ I GŁĘBIEJ zastanów... i to nie jest inwektywa bynajmniej... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:34 czytam posty od wszystkich, zdania są podzielone, wnioski wyciagam we własnym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:06 Dobrze, to się odniosę bezpośrednio do Twoich słów: "Jeśli spotyka się dwoje ludzi i jedno mam mieszkanie i samochód a drugie komplet garnków i kołdrę, zakochują się w sobie, planuja wspólną przyszłość, to NATURALNĄ rzecza jest dla mnie nastepująca sytuacja: ja wnoszę w związek mieszkanie i samochód a ty wnosisz w związek kołdrę i komplet garnków, i z tych rzeczy korzystamy wspólnie i razem." Jasne z tym się zgodzę. "Mam problem z zaakceptowaniem sytuacji "skoro ty masz komplet garnków to ja swój komplet oddam mamusi i nie mam zamiary tego z tobą konsultować". Dla mnie to jest własnie postawa roszczeniowa i żerowanie na drugiej osobie i na dodatek stawianie jej przed faktem dokonanym." A tego niestety nie jestem w stanie zrozumiec...jaka postawa roszczeniowa? jakie żerowanie? o czym Ty wogóle piszesz? no i jeszcze to stawianie przed faktem dokonanym???? Rozmawiałes z nią szczerze co leżalo u podstaw tej decyzji? może ta rodzina rzeczywiście potrzebuje tej kawalerki dla babci, aby wszyscy mogli życ w spokoju w swoich domach? Pomyślałeś o tym? Brak Ci empatii lemur. Ty tylko brak wspólnych konsultacji, stawianie przed faktem dokonanym, utracone korzysci, żerowanie, pasożytowanie itp. Związek to nie jest firma...a Wy nie jesteście członkami zarządu tej firmy...dbającymi głównie o kasę... w związki małżeńskie powinno się wchodzic z miłości...a nie bo tak trzeba, bo juz mi 30+ stuknęło w kalendarzu...gdybyś tą dziewczynę kochał naprawde szaleńczo, nie miałbys tego typu problemów, o jakich piszesz w tym wątku... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:21 zuzi.1 napisała: > Dobrze, to się odniosę bezpośrednio do Twoich słów: > "Jeśli spotyka się dwoje ludzi i jedno mam mieszkanie i samochód a drugie kompl > et garnków i kołdrę, zakochują się w sobie, planuja wspólną przyszłość, to NATU > RALNĄ rzecza jest dla mnie nastepująca sytuacja: ja wnoszę w związek mieszkanie > i samochód a ty wnosisz w związek kołdrę i komplet garnków, i z tych rzeczy ko > rzystamy wspólnie i razem." > > Jasne z tym się zgodzę. Cieszę się ;) > > "Mam problem z zaakceptowaniem sytuacji "skoro ty masz komplet garnków to ja sw > ój komplet oddam mamusi i nie mam zamiary tego z tobą konsultować". Dla mnie to > jest własnie postawa roszczeniowa i żerowanie na drugiej osobie i na dodatek s > tawianie jej przed faktem dokonanym." > > A tego niestety nie jestem w stanie zrozumiec...jaka postawa roszczeniowa? jaki > e żerowanie? o czym Ty wogóle piszesz? no i jeszcze to stawianie przed faktem d > okonanym???? Tłumaczę jak to widzę i czuję. Gdybym ja nie miał przysłowiowego kompletu garnków to moja dziewczyna nie mogłaby swojego oddać mamusi. Bo trzeba w czyms gotować, prawda? Skoro jej mama potrzebuje garnków to fajnie gdyby mi o tym powiedziała zanim ten swój komplet garnków odda. Dlatego bo moze go oddać ze wzgledu na to, że ja mam swój. Nie wiem jak to jaśniej napisać. Trochę miałem wrażenie, że decyzja o oddaniu mieszkania zapadła za moimi plecami. "Ale fajnie , że masz faceta z mieszkaniem. To tą Twoja kawalerką rozwiążemy nasze problemy, a jemu nic nie mów, ja mu wygarnę, żeby nie miał wątpliwości, że do kawalerki są inne plany". Niech sobie będą, ale warto to chyba skonsultować z osoba do której idzie się mieszkać, a tak mam wrażenie, że ona może jest ze mna dlatego, że mam mieszkanie? :((( > > Rozmawiałes z nią szczerze co leżalo u podstaw tej decyzji? może ta rodzina rze > czywiście potrzebuje tej kawalerki dla babci, aby wszyscy mogli życ w spokoju w > swoich domach? Pomyślałeś o tym? Brak Ci empatii lemur. Ty tylko brak wspólnyc > h konsultacji, stawianie przed faktem dokonanym, utracone korzysci, żerowanie, > pasożytowanie itp. Związek to nie jest firma...a Wy nie jesteście członkami zar > ządu tej firmy...dbającymi głównie o kasę... w związki małżeńskie powinno się w > chodzic z miłości...a nie bo tak trzeba, bo juz mi 30+ stuknęło w kalendarzu... > gdybyś tą dziewczynę kochał naprawde szaleńczo, nie miałbys tego typu problemów > , o jakich piszesz w tym wątku... ja miałem z nią o tym rozmawiać? Ja miałem zaczynac temat potem jak zostałem pouczony przez mamusię??? Chyba żartujesz... To ona powinna zacząc temat i powiedzieć jak widzi sprawę kawalerki i albo ja to zaakceptuję albo nie. Widzisz, w życiu nie podchodziłem do zwiazku jak do biznesu. W tym związku większość wydatków będzie spoczywać na mojej głowie (moja dziewczyna ma raczej mało dochodowe zajecie) i to jest ok. Wiedziałem to i akceptuje, nie szukałem bogatej. Może dlatego bardziej mnie to zabolało? Że już wiem, że u tej drugiej strony nie moge liczyć na nic? A odnośnie mojego skapstwa - moja dziewczyna od roku korzysta z mojego samochodu i nie mam oczekiwań, że będzie sie dokładać do przegladów, ubezpieczeń czy paliwa. Spoko mogę za to płacić. (pewnie zaraz mi wypomną =, że sam fakt, że o tym napisałem swiadczy o skąpstwie) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:30 Człowieku, ale Ty już na początku swojej drogi życiowej masz praktycznie wszystko co Ci i Wam do życia potrzeba plus perspektywę na duuuuzo więcej, po cholerę czepiasz się o takie bzdury...że kwestia kawalerki nie została z Tobą uzgodniona, olej to, bądź ponad to, kochaj swoją dziewczynę i żyj i żyjcie razem długo i szczęsliwie, mieszkanie macie, dom będziecie kiedys mieli, ona ma kawalerkę (czy ona jest jedynaczką, czy ma rodzeństwo?) jesli jedynaczka, to kawalerka też kiedys będzie Wasza, jeśli ma rodzeństwo, będzie się musiała z nimi podzielic, ale to jest tzw. pryszcz, człowieku Wu już macie prawie wszystko, a dzięki waszej wspólnej pracy zawodowej będzieci mieli jeszcze więcej i lepiej... Czego więcej chciec od życia? po co robic problemy ze spraw mało istotnych? Dziewczyna jeszcze dojrzeje, będzie miała do Ciebie większe zaufanie i wówczas nauczy się, że to ona powinna stawiac rodzinie granice, skoro dali jej kawalerkę, to ona decyduje co z nią zrobic, skoro na chwilę obecną jej na takie zachowanie nie stac, to trudno, dojrzeje (tak gdzies po 35 r.z.) i zmądrzeje, ale nie rób z tego teraz problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 01:42 Wiesz trochę przykro czytać posty, że jest się skąpcem, dusigroszem, liczykrupą itp i gdy piszą to osoby, które nie mają pojęcia o naszych relacjach. Mam nadzieję, że w ostatnich postach trochę to rozjasniłem. Poczułem się wykorzystany, pojawiły się mysli "może ona jest ze mną dlatego bo mam mieszkanie i jestem jedynakiem?", tyrada ze strony jej mamusi tez była dla mnie sporym szokiem (moi rodzice NIGDY by sie tak nie zachowali). Nie chodzi o te parę stówek z kawalerki, poradzę sobie bez nich, po prostu ten incydent spowodował, że spadły różowe okulary. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 05:21 Widze tu dwie frustratki które sie do ciebie dobrały i wpieraja, ze to ty masz byc tym trzecim ulubionym zwierzakiem kobiety- osłem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 11:31 Tak, tak oczywiście, frustratki i pasożyty :))) Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 15:14 Wcale bym sie nie zdziwil że pasozyty.:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 11:29 No to dobrze, że różowe okulary spadły jeszcze przed ślubem. Moim zdaniem macie problemy z komunikacją w związku, nie jesteście wobec siebie do końca szczerzy, nie mówicie sobie wprost i szczerze co wam "lezy na żołądku", a jedynie coś tam brzdękacie a następnie przeżywacie rozczarowanie postawą drugiej osoby w samotności. A to nie tak powinno wyglądac. Ponadto mam wrażenie, że jednak się do końca nie znacie i nie znacie swoich reakcji i uczuc. Dajcie sobie więcej czasu na poznanie się i swoich rodzin, na tzw. dotarcie się przed jakimkolwiek wchodzeniem w relacje sformalizowane typu ślub, po co to Wam jak na razie, skoro już na wstępie macie tego typu problemy. Zastanów się nad tym, nie warto żenic się tylko dlatego, że tak wypada, że osiągnąłes odpowiedni wiek itp. daj sobie i swojej dziewczynie czas...trzeba się poznac i zrozumiec aby móc decydowac się na dalsze wspólne życie razem w związku małżeńskim...A dlaczego pojawiły się myśli, że ona chce byc z Tobą z uwagi na Twoje mieszkanie, skoro ona swoją kawalerkę już ma, myślisz, że przemówiły do niej te Twoje 3 pok. i perspektywa odziedziczenia domu? Nie sądzę, myślę, że jeżeli by Ci nie kochała, to nie chciała by z Tobą byc, chocbys miał i 5 domów w każdym kraju UE po jednym...Tyrada jej mamusi była kompletnie niepotrzebna i trochę pokazała brak poziomu, ale to jej mama i jej mamy zachowan nie zmienisz, ważne, aby dziewczyna była w porządku. A to, że na chwilę obecną nadal czuje się trochę zależna od rodziców, to trudno się dziwic, skoro jeszcze nie zaczęła odrębnego życia jako dorosła osoba pomimo 30 lat na karku i to oni tą kawalerkę jej zapewne kupili, więc może jej jak na razie głupio jest decydowac o czyms co zwyczajnie dostała a nie zarobiła sama na to... Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:28 nie dziwie Ci sie Lamur ze tak pomyslales... w sumie to nie tylko masz mieszkanie, ale za jakis czas bedziesz mial tez dom, niezle zarabiasz - wiec generalnie jestes dobra partie dla kogos (szcdzegolnie gdy juz ma sie ponad 30 lat - swoja droga w Polsce to dosc niespotykane zjawisko u dziewczyny, - wiec moze ktos juz wczesniej poznal sie na ukladzie jaki panuje u niej w rodzinie i wzial nogi za pas...), znacie sie ponad rok (tylko rok) i jeszcze nie mieszkaliscie razem - wyluzuj - zobacz co i jak bedzie jak zamieszkacie...moze Ci szybko przejsc ochota ciagniecia tego... sprobuj znalezc jej bylkego faceta/tow i zapytac o co poszlo...i dlzcsxego nie chcieli tego ciagnmac - byc moze Ci to pomoze, albo wprost zapytaj dlaczego Toja kobieta rozstala sie z poprzednimi - powinna Ci powiedziec... Odpowiedz Link Zgłoś
maja50 Drugie dno 25.07.11, 13:35 A moze ona po prostu chce miec odwód-jak stwierdzi ze ma Cie dosc to po prostu zabierze szczoteczke i wroci do kawalerki a jak bedziecie wynajmowac to po prostu musialaby albo czekac ten miesiac wypowiedzenia umowy najmu albo od razu wrocic do rodzicow i czekac az sie zwolni jej kawalerka. Mysle ze po prostu nie jest jeszcze Ciebie pewna a jak bedzie to na pewno zdecyduje sie nawynajem. Ale zwroc faktycznie uwage na jej relacje z rodzicami- czy czasem za bardzo nia nie steruja. Bo moze to im nie jej imponuje Twoja sytuacja materialna? A moze za chwile zdecydują kiedy masz slub brac i kiedy dzieci robic? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:41 > ona ma kawalerkę (czy ona jest jedynaczką, czy ma rodzeństwo?) jesli jedynaczka, to kawalerka > też kiedys będzie Wasza, jeśli ma rodzeństwo, będzie się musiała z nimi podzielic Nie doczytalas. Kawalerka jest jej wlasnoscia i nawet po slubie tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
sanczo_pansa_13 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 23:33 Otóż nie.. Jeżeli dziewczyna w takiej mało wygodnej i mało istotnej kwestii posiłkuje się rodziną, to jak to będzie wyglądało w przyszłości? Decyzję o zajściu w ciążę też podejmie z mamusią i zakomunikują o tym może jeszcze po fakcie? To jest prawdziwy problem a nie kasa z wynajmu czy też kto co wnosi.. A może problemu nie ma bo to, że odbyło się to w taki a nie inny sposób wynika z czegoś innego.. Tak czy siak powinni porozmawiać a nie zamieść pod dywanik i udać , że nic się nie stało. Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 15:28 po co tyle tyle tłumaczysz tej i innym idiotkom, zależy Ci na ich zdaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 08:58 lemur223 napisał: [...] > > Co o tym myslicie? dla mnie rzecz wcale nie jest taka oczywista, bo - moim zdaniem nie chodzi jedynie o to, że mieszkanie mogłoby zarabiać na siebie, lecz o cały rodzinny kontekst, którego nie znasz. jeśli rzeczywiście ubodła Cię postawa Twojej dziewczyny, to powinieneś grzecznie i spokojnie startować po wyjaśnienia do niej, nie do nas. to, że dziewczyna ściemniała z ogłoszeniem, znaczyć może, że od początku była jakaś przeszkoda i że w grę wchodzą układy rodzinne a nie sobkostwo i postawa: co twoje, to moje, a co moje, to ci wara od tego. układy rodzinne przypominają zamkniętą, poplątaną strukturę, której nie warto prostować i do której lepiej się nie mieszać. moim zdaniem, gdyby kawalerka była od A do Z kupiona z pieniędzy dziewczyny, to wtedy mógłbyś przedstawić sprawę wynajmu i oczekiwać, że dotyczy ona tylko Was obojga i nikt się w to mieszał nie będzie. być może Tobie rodzice sprezentowali mieszkanie ze słowami rób sobie z nim co chcesz, jest Twoje, a może u dziewczyny wygląda to inaczej i nie mówię tu o stronie formalnej, tylko właśnie o rodzinnych układach, które musisz brać pod uwagę, bo może być tak, że wchodzisz do rodziny a nie tylko w związek partnerski. w każdym razie, jeśli wszyscy zamieszani są porządni i przyzwoici, to się jakoś dogadacie. nie może być inaczej. ja z moim facetem pochodzimy z bardzo różnych domów - inne podejście do życia, inna filozofia. oni mają swoje sprawy, od których trzymają mnie z daleka i co narobiło już parę razy zamieszania, ale z wielkim prawdopodobieństwem powiedzieć mogę o swoich rodzicach i o 'teściach', że krzywdy nikomu nie zrobią. jeśli rodzina dziewczyny jest uczciwa i przyzwoita, to się jakoś dotrzecie. a bez rozmowy z dziewczyną, takiej oczyszczającej, chyba się nie obejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 12:46 A co postanowiliscie w sprawie dochodow z pracy, ew. z in. zrodel? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:27 Zainteresowales sie przypadkiem gdzie mieszka teraz babcia? Moze w walacej sie chalupie, moze katem u kogos? Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 13:46 Faktem jest że kobieta postąpiła nie fair, zmieniając "ustalenia" za twoimi/waszymi plecami. Ale to jest mały pikuś w porównaniu z twoim spojrzeniem na związki i pieniądze w tychże. Z każdego postu odnoszę wrażenie że uważasz że Tobie NALEŻĄ SIĘ PIENIĄDZE za to że twoja kobieta mieszka z tobą pomimo że ma kawalerkę. I że z faktu iż poświecenie twoich rodziców pozwoliło zafundować tobie fajne mieszkanie wynika oczywiste zobowiązania finansowe partnerki. Kuźwa, przecież to chore jest. Może ja dziwny jestem ale na związki patrzę przez pryzmat tego co mogę dać, i wcale nie chodzi tu o pieniądze, a nie przez pryzmat tego co mi się w zamian należy... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:08 Przykro mi, że odnosisz takie wrażenie. Nie jest to prawdą. Kilkukrotnie podkreślałem fakt, że nie chodzi o pieniądze, że moja partnerka mniej zarabia, że wiekszośc wydatków będzie na mojej głowie i z tym nie mam problemów. Wiedziałem o tym jak zaczynalismy chodzić, liczy sie człowiek, dziewczyna pracuje, chce coś robic w zyciu i to jest dla mnie najwazniejsze, a nie że zarabia mniej. Nie chodzi o fakt wynajecia kawalerki, ale o moje wrażenie "Fajnie, że poznałaś faceta z mieszkaniem, załatwimy teraz nasze problemy mieszkaniowe, ja mu wygarnę, że na kawalerkę nie macie co liczyć,a ty jesteś ustawiona". Tak mniej więcej wyobrażam sobie rozmowę swojej dziewczyny z jej mamusią. Nie padła z jej strony propozycja - to przyjdź do mnie mieszkac a wynajmiemy twoje mieszkanie, nie padło z jej ust żadne wyjaśnienie. Po prostu Ty masz mieszkanie - to moje zostanie rozdysponowane na rodzinkę za Twoimi plecami, a przecież ja daję wszystko co mam - korzystaj i ciesz się z tego do woli. I to mnie boli, juz kilka razy o tym pisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
sazz Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:20 Moim zdaniem, biorąc pod uwagę swoistą indolencję Twojej partnerki i jej rodziny w kwestiach partnerstwa w związku, powienieneś uregulować wszystkie prawne aspekty swojego mieszkania zanim zalegalizujesz związek ze swoją wybranką. Twoje wątpliwości uważam za racjonalne, decyzje dotyczące Waszego życia zapadają poza Wami, i to jest bardzo niepokojące. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:23 I widzisz - mimo że napisałeś że nie chodzi o pieniądze to cały czas o nich piszesz... Co więcej ciągle koncentrujesz się na tym rzekomym ZOBOWIĄZANIU jakie zamieszkanie z tobą nałożyło na twoją partnerkę. I na tym że fakt posiadania przez ciebie mieszkania bądź nie, wpływa na jej plany dotyczące jej majątku - to przecież absolutnie normalne. Dziwi mnie że bez najmniejszego oporu przyjąłeś zdobyte z poświęceniem mieszkanie od rodziców - czyli mamy tu do czynienia z lojalnością międzypokoleniową, ale nie potrafisz tego samego zaakceptować w drugą stronę, w rodzinie partnerki, gdzie ona chce nieco ulżyć babci czy rodzicom. Tak jakbyś uważał że przepływ środków i troski powinien następować wyłącznie od starszych pokoleń do młodszych. A tak swoją drogą - pisałeś o domu rodziców. Zastanowiłeś się już co będzie musiała włożyć w wasz związek twoja partnerka i jej rodzina, w momencie gdy odziedziczysz dom? No bo raczej nie może być tak że się do niego np. wprowadzicie a ty nic z tego nie będziesz od nich miał. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 15:59 g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > I na tym że fakt posiadania przez ciebi > e mieszkania bądź nie, wpływa na jej plany dotyczące jej majątku - to przecież > absolutnie normalne. Rozumiem, że właściwa jest Twoim zdaniem sytuacja, że skoro ja mam mieszkanie to ja swoje oddam babci/siostrze/bratu/rodzicom i tobie nic do tego? Czy tak? To może po prostu powinienem zaproponować kupno 4 kątów na współwłasność i wspólny kredyt a swoje mieszkanie powinienem oddać do dyspozycji rodziców? W końcu, żeby mi je zostawić 8 lat nie byli na urlopie, bo nie mieli kasy na nic w związku z budową domu. czy to byłoby uczciwe i fair rozwiązanie? A może moja dziewczyna powinna to zaproponować? Ludzie kupuja razem mieszkania, wspólnie spłacają kredyty, chyba nie ma w tym nic złego. > > Dziwi mnie że bez najmniejszego oporu przyjąłeś zdobyte z poświęceniem mieszkan > ie od rodziców - czyli mamy tu do czynienia z lojalnością międzypokoleniową, a > le nie potrafisz tego samego zaakceptować w drugą stronę, w rodzinie partnerki, > gdzie ona chce nieco ulżyć babci czy rodzicom. Tak jakbyś uważał że przepływ ś > rodków i troski powinien następować wyłącznie od starszych pokoleń do młodszych Absolutnie tak nie uważam, pisałem, że jestem dozgonnie wdzięczny moim rodzicom za okazaną pomoć, pisałem, że nie musieli tego robić, juz o tym mówiłem. > . > > A tak swoją drogą - pisałeś o domu rodziców. Zastanowiłeś się już co będzie mus > iała włożyć w wasz związek twoja partnerka i jej rodzina, w momencie gdy odzied > ziczysz dom? No bo raczej nie może być tak że się do niego np. wprowadzicie a t > y nic z tego nie będziesz od nich miał. > kompletnie nie zrozumiałeś tego co chcę przekazać i jak widzę korzystanie ze wspólnych zasobów. Zapraszam do linka poniżej: forum.gazeta.pl/forum/w,150,127127799,127156791,Re_Co_twoje_to_moje_to_moje_to_moje_.html Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:15 a jeśli chodzi o utrzymanie to ustalilismy, że wydatkami na mieszkanie i żywnośc dzielimy sie po połowie. Jeśli chodzi o samochód zostaje utrzymane status quo - a więc ja będę go utrzymywał w kwestii przeglądów, ubezpieczeń, paliwa. partnerka oczywiście może z niego korzystac w pełni - ok, mniej zarabia niech tak będzie, dla mnie to żaden problem. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:59 Zycie nie sklada sie wylacznie z wydatkow na mieszkanie i zywnosc. Co z pozostalymi? Bedziesz sprawdzal czy nie zjadla wiecej od Ciebie? Z takim pasozytem to nigdy nic nie wiadomo! Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 15:27 Czepiaja sie ciebie , diabli wiedza o co? Juz jestes sknera , pazerota itp. , a ja rozumiem z twoich postow, ze gdyby na twoja propozycje dziewczyna odpowiedziala - wiesz , ja bym chciala babci kawalerke uzyczyc , aby byla tu blizej, to nie robilbys z tym wiekszego problemu i to zrozumial. A ona polozyla uszy po sobie i mame naslala , co dobrze nie wróży. Byc moze jest osoba ulegla , potrzebująca sterowania i tu jest zadanie dla ciebie, abyś ty sterował a nie mamusia. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 16:09 dokładnie tak. Chodzi o przedstawienie sytuacji, opisanie problemu a nie stawianie przed faktem dokonanym. Już wspominałem, ile moich rodziców kosztowało wysiłku zatrzymanie tego mieszkania. 8 lat nie byli na urlopie. I tak sobie myślę - mam mieszkanie i mam gdzie mieszkać ze swoją dziewczyną, ale ich wysiłek nie był po to, aby jej babcia miała kawalerkę. To co masz przed związkiem wnosisz w związek, choćby to były przysłowiowe garnki. A jeśli nie, bo partner ma te garnki to przynajmniej z nim to konsultujesz, bo inaczej ta druga strona czuja się bardzo niekomfortowo (po prostu wykorzystana). Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 18:51 Hmm, niby planujesz z nią związek poważny, a mimo wszystko cały czas strasznie rozdzielasz swoją rodzinę od jej rodziny. A przecież według waszych planów niedługo macie stanowić jedną rodzinę. Zatem to nie do końca tak, że Twoi rodzice napracowali się, a teraz cierpią, bo tak jakby pieniądze są wyrzucane w błoto, dla jej kochanka, albo obcego człowieka. Twoja stara rodzina zrobiła coś dla twojej nowej rodziny. Czyli wszystko w rodzinie zostaje. A to, że ona zasłoniła się mamą to rzeczywiście problem, ale to już z nią o tym powinieneś porozmawiać. I tak, pierwszy powinieneś temat poruszyć, a nie tak jak w jednym z wcześniejszych postów napisałeś, oczekiwać, że to ona wyjaśniać sytuację zacznie. Toż ona jest raczej zahukanym dzieckiem i zapewne cieszy się, że mama za nią sprawę załatwiła i liczy, że sprawa szybko nie wróci. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 16:37 Nie encanto, lemur tej akcji z użyczeniem babci kawalerki nie rozumie i wręcz pisze, że nie po to jego rodzice 8 lat nie jezdzili na urlop, "aby babcia miała kawalerkę"... No i to jest własnie dla mnie podejście nie halo... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 16:41 dokładnie tak. Napisałem również, że może dobrym pomysłem byłby w takim przypadku zwrot mojego mieszkania rodzicom (skoro dziewczyna oddaje swoje) i kupno mieszkania na współwłasność na kredyt i wspólne spłacanie kredytu. Co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 17:44 zuzi.1 napisała: > Nie encanto, lemur tej akcji z użyczeniem babci kawalerki nie rozumie i wręcz p > isze, że nie po to jego rodzice 8 lat nie jezdzili na urlop, "aby babcia miała > kawalerkę"... No i to jest własnie dla mnie podejście nie halo... Nieee, podejście jest jak najbardziej halo. Bo skoro jego rodzice harowali to teraz należy mu się 50% zysku z wynajmu tej kawalerki. Jeśli dziewczyna chce oddać mieszkanie do użytku babci, to nie ma problemu - niech tylko babcia płaci lemurowi należne mu 50% ceny wynajmu. Co ci tu nie pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 18:56 Ciekawe tylko, czy babcia nie była jedną z głównych sponsorek mieszkania dziewczyny, albo np. w znacznym stopniu nie wspomagała finansowo jej rodziców, dzięki czemu oni mogli córce kawalerkę kupić. Jak policzyć, kto się bardziej napracował, w którym pokoleniu, po której stronie rodziny itd... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 14:27 No dokładnie grafzero, o to własnie chodzi...A co do tych ich ustaleń między nimi, to chyba to jednak nie były tak do końca ustalenia ostateczne, skoro tak szybko zostały zmienione...no i jeszcze kwestia tego, że ta dziewczyna pewnie uważa, że nie ma prawa tak do końca dysponowac tym, co dostała w gratisie od rodziców...w dalszym ciągu pozostawia rodzicom wolną wole, co do tego, co nalezy w takiej sytuacji zrobic z kawalerką. Zauważ, że rodzice nie chcą sprzedac tej kawalerki i pozbawic dziewczynę mieszkania, chcą jedynie ją zagospodarowac w inny sposób, który akurat w tej sytuacji uważają za słuszny. Można się z tym podejściem zgadzac lub nie, gdyby to była moja kawalerka pewnie bym chciała zrobic po swojemu, ale jednak wczesniej pogadac z rodzicami jak oni to widzą, skoro oni ją kupili...i na pewno gdyby moja babcia była w potrzebie, nie wyobrazam sobie, że miałabym jej w ten sposób nie pomóc...skoro mamy gdzie mieszkac, mamy wspólne pieniądze z pracy itp. to o co chodzi...??? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 16:17 o to, że powinna ze mną o tym porozmawiać jak to widzi i ja albo to akceptuję, albo nie, albo szukamy innego rozwiązania (pomysł sprzed chwili - kupno mieszkania na współwłasność i wspólny kredyt, ona zwraca rodzicom swoje mieszkanie a ja swoje) Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 17:42 lemur223 napisał: > o to, że powinna ze mną o tym porozmawiać jak to widzi i ja albo to akceptuję, > albo nie, albo szukamy innego rozwiązania (pomysł sprzed chwili - kupno mieszka > nia na współwłasność i wspólny kredyt, ona zwraca rodzicom swoje mieszkanie a j > a swoje) Hahahaha. Bardzo zabawne... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:10 g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > Hahahaha. Bardzo zabawne... ale co jest zabawne? Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:19 lemur223 napisał: > g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > > > Hahahaha. Bardzo zabawne... > > ale co jest zabawne? Ten idiotyczny pomysł z kredytem. Będący całkowitym zaprzeczeniem wszystkich twoich poprzednich postów. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:24 > Ten idiotyczny pomysł z kredytem. Będący całkowitym zaprzeczeniem wszystkich tw > oich poprzednich postów. Dlaczego idiotyczny? Bo Ty tak powiedziałeś czy może masz jakieś konkretne argumenty? Akurat po przemysleniu wydaje mi się on całkiem sensowny. Skoro moja dziewczyna zachowała się szlachetnie wobec swoich rodziców, ja chcę się zachować szlachetnie wobec swoich. Zresztą ktoś tu napisał, że nie mieli obowiązku mi dawać i sam się powinienem dorabiać, a więc co w nim idiotycznego? Mam partnerkę, która podobno mnie kocha, a więc nie powinna być zła na ta propozycją (tym bardziej, że swoją kawalerkę ochoczo przekazała rodzicom). Moim rodzicom też coś się należy od życia... Tak po przemyśleniach ten pomysł wydaje mi się świetny... Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:27 jest w tobie tyle zlosci i jadu /'ochoczo oddala kawalerke' itd/-ty jej naprawde nie wierzysz, nie ufasz, mniejsza o mieszkania. po prostu cos jest nie tak w twoim stosunku do niej, pomysl co. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:34 > jest w tobie tyle zlosci i jadu /'ochoczo oddala kawalerke' itd/-ty jej naprawd > e nie wierzysz, nie ufasz, mniejsza o mieszkania. po prostu cos jest nie tak w > twoim stosunku do niej, pomysl co. ależ nic, po prostu ja na początku nie pomyślałem o tym, żeby przekazać swoje mieszkanie rodzicom. Cały czas podtrzymywałem wersję, że będziemy z moją dziewczyną mieszkać u mnie. To było podłe z mojej strony. Powinienem oddać mieszkanie rodzicom - są już starsi, niech korzystają z życia. Chcę być tak samo szlachetny i wspaniałomyślny jak moja dziewczyna. Przekonałyście mnie! Naprawdę! Tym bardziej, że moim rodzicom naprawdę się to należy - już opisywałem ile wysiłku kosztowało ich zachowanie tego mieszkania. I w ciągu 2 dni narodził się ten pomysł - dziewczyna oddała swoją kawalerkę do dyspozycji rodzicom, ja oddam swoje mieszkanie rodzicom. A sami bierzemy kredyt i kupujemy mieszkanie na współwłasność. I wszystko jest tak jak powinno być. Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:37 nikt tu raczej nie uwierzy, ze tak zrobisz, o 'meskiej dumie' to juz byly watki;) takie na zlosc mamie odmroze sobie uszy;) je problem jest taki, ze z toba nie porozmawiala. twoj jest taki, ze tez nie porozmawiales, ale tworzysz teorie spiskowe i sie nakrecasz. zacznij od najprostszych rozwiazan, nie od dupy strony. Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:38 i jest taka sprawa, co zrobisz, jak twoi rodzice jednak mieszkania nie bede chcieli.. bedziesz w kropce!! a moze wystarczylaby jedna 10minutowa rozmowa;) tak robia dorosli. Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 19:01 Najlepsze jest to, że on tego mieszkania rodzicom oddać nie może, bo to mieszkanie jest rodziców :) Co najwyżej może się wyprowadzić i kupić drugie na kredyt. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:28 Nooo, to tylko pogratulować stałości poglądów... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:40 g.r.a.f.z.e.r.o napisał: > Nooo, to tylko pogratulować stałości poglądów... > Ależ ja nie wiedziałem co robić i dzieki Wam już wiem. Dziękuję Wam za to! Zrozumiałem, że trzeba pomagać rodzinie, że nie wolno być samolubem. Zrozumiałem, że powinienem wspierać swoją rodzinę, rodziców. Przekazanie mieszkania rodzicom będzie własnie tym gestem, który podziwiacie u mojej dziewczyny. Niech moi rodzice też mają jakąś nagrodę za te lata wyrzeczeń. Dziękuję Wam, że otworzyłyście mi oczy na szlachetne zachowanie mojej dziewczyny, ja na pewno nie będę gorszy i postaram się być równie wspaniałomyślny i też przekaże swoje mieszkanie i zparoponuję dziewczynie wzięcie kredytu na mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:41 boze, naprawde mam nadzieje, ze ona nie jest desperatka po 30tce, ktora bedzie sie ciebie trzymac tylko po to, zeby z kims byc:))) Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:51 Dobre posunięcie :) Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 20:50 Ale dodasz tu wątek o jej reakcji na ta propozycję? Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 19:04 Jak na razie to Twoi rodzice wspaniałomyślnie użyczają Tobie swojego mieszkania, więc nie bardzo masz co im przekazywać... Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_marcepan Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 17:56 > o to, że powinna ze mną o tym porozmawiać jak to widzi i ja albo to akceptuję, > albo nie, albo szukamy innego rozwiązania (pomysł sprzed chwili - kupno mieszka > nia na współwłasność i wspólny kredyt, ona zwraca rodzicom swoje mieszkanie a j > a swoje) > W moim odczuciu(po przeczytaniu twoich wpisow) niezaleznie od tego co postanowilaby twoja dziewczyna i jej rodzina bylbys niezadowolony,chyba ze przychylili by sie do twojej propozycji wynajmu mieszkania.Piszesz,ze ona tez powinna wniesc swoja wlasnosc w zwiazek ale przeciez ona to wlasnie robi.Nie zrzekla sie przeciez mieszkania na rzecz rodziny.Ona nadal posiada swoj majatek,ktory byc moze za jakis czas zdecydujecie jakos wykorzystac(np sprzedac i zainwestowac w firme itp).Kwestia jest tylko taka,ze na chwile obecna nie bedzie dodatkowej kasy z wynajmu ale przeciez upierasz sie,ze nie o pieniadze chodzi.Zatem o co?Bardzo podkreslasz swoja odrebnosc,rozgraniczasz i dzielisz na ,,moje'' i ,,twoje''. Naprawde bylbys sklonny wziac z dziewczyna kredyt na wspolne mieszkanie i zrezygnowac z tego co masz teraz?Tylko dlatego,ze nie zapytano cie o opinie w sprawie mieszkania twojej dziewczyny?Wyglada to tak jakbys mial zal,ze ona wprowadzi sie do ciebie ''na gotowe'' a ty nie bedziesz mial zadnych korzysci z jej dotychczasowego majatku.Powiem ci,ze to nie zbyt dobrze swiadczy o tobie.Wydajesz sie byc bardzo apodyktyczny i interesowny,zawsze musi byc cos za cos.Jesli bedziesz sie tak zachowywal to badz pewnien,ze twoja dziewczyna wyprowadzi sie od ciebie w oka mgnieniu.Zreszta i tak watpie zeby po przeprowadzce czula sie w twoim mieszkaniu jak u siebie.Rozmawiales w ogole z nia na ten temat?Moze to byl jej pomysl zeby w kawalerce pomieszkiwala babcia bo z jakiegos powodu nie chce wynajmowac mieszkania obcym?Lub po prostu jest bardzo zwiazana ze swoja rodzina? Wedlug mnie zrobiles z igly widly i jak bedziesz dalej drazyl temat to mozesz rozpieprzyc zwiazek,w ktorym zdaje sie dotychczas byles szczesliwy? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:09 > Naprawde bylbys sklonny wziac z dziewczyna kredyt na wspolne mieszkanie i zrezy > gnowac z tego co masz teraz?Tylko dlatego,ze nie zapytano cie o opinie w sprawi > e mieszkania twojej dziewczyny?Wyglada to tak jakbys mial zal,ze ona wprowadzi > sie do ciebie ''na gotowe'' a ty nie bedziesz mial zadnych korzysci z jej dotyc > hczasowego majatku. Tak, byłbym gotowy. Uważam, że to chyba dobrze o mnie świadczy, że oddam mieszkanie do dyspozycji rodziców (podobnie dobrze to świadczy o mojej dziewczynie, że oddała swoją kawalerkę do dyspozycji rodziców) i zaproponuję kupno mieszkania na współwłasność na wspólny kredyt. W ten sposób nikt do nikogo nie będzie miał żalu, mieszkanie będzie nasze, wspólne, nikt u nikogo nie będzie czuł się gościem. A zarówno moi rodzice jak i rodzice mojej dziewczyny zrobią z mieszkaniami to co uznają za stosowne. Jak oceniacie ten pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:18 ja oceniam tak, ze strasznie komplikujesz i ze nigdy nie komplikowalm tak bardzo, jak kogos kochalam. pisze to calkiem powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:34 Z Toba to nawet pasty do zebow nie warto miec wspolnej a co dopiero mowic o kredycie! Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_marcepan Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:37 > Jak oceniacie ten pomysł? Pomysl moze nie jest zly i bylby jakims rozwiazaniem sytuacji.Tylko jak wytlumaczysz dziewczynie swoja motywacje dlaczego nie moze wprowadzic sie do ciebie?Rozumiem,ze powiesz prawde albo najlepiej pokaz ten watek... Jestes kompletnie niezdolny do dzielenia sie czymkolwiek nawet z ukochana,z ktora planujesz zalozyc rodzine,zawsze musisz dostac cos w zamian:/ Daj swojej dziewczynie do przeczytania to co tu napisales wtedy twoj problem sam sie rozwiaze. Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:39 jestes podla materialistka! no;) Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:43 > Pomysl moze nie jest zly i bylby jakims rozwiazaniem sytuacji.Tylko jak wytluma > czysz dziewczynie swoja motywacje dlaczego nie moze wprowadzic sie do ciebie?Ro > zumiem,ze powiesz prawde albo najlepiej pokaz ten watek... Powiem prawdę, że mnie natchnęłą do określonych działań, że to co zrobiła było słuszne i szlachetne i ja też chce wykonać taki gest wobec swoich rodziców. Że zrozumiałem jej motywację i że uważam, że powinienem zachować się podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:53 Ale Ty nie masz babci w potrzebie. Odpowiedz Link Zgłoś
szefunio1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 26.07.11, 00:25 > Ale Ty nie masz babci w potrzebie. Ale jak pisał - ma rodziców w potrzebie (potrzebie wyjeżdżania w końcu na wakacje, bo przez 8 lat na nie nie wyjeżdżali). Niech to mieszkanie komuś wynajmą i z tych pieniędzy tę potrzebę będzie można zaspokoić. To na prawdę najlepsze rozwiązanie dla wszystkich - z partnerami włącznie: za 30 lat najprawdopodobniej będą mieli dzięki temu zamiast dwóch mieszkań 3 (to kupione na kredyt jako współwłasność będzie już spłacone, a te dwa pozostałe otrzymają w spadkach, bo rodzice obydwojga prawie na pewno do tego czasu umrą, a wcześniej trochę przynajmniej sobie poużywają życia dzięki dodatkowym dochodom z tych mieszkań). Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_marcepan Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 19:53 >>Powiem prawdę, że mnie natchnęłą do określonych działań, że to co zrobiła było słuszne i szlachetne i ja też chce wykonać taki gest wobec swoich rodziców. Że zrozumiałem jej motywację i że uważam, że powinienem zachować się podobnie. Szkoda tylko,ze to nie jest prawda:/Dopiero zaczynacie wasza wspolna droge a juz czuc smrodek... Odpowiedz Link Zgłoś
logic44 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 20:39 Bardzo dobry pomysl. W koncu obydwoje bedzie czuc sie dobrze na WSPOLNYM. No i sami cos osiagniecie, a nie tylko z drapanego. Poprawi wam sie ego, zwlaszcza facetowi, ze w koncu cos sam osiagnal. Odpowiedz Link Zgłoś
trucizna30 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 02.08.11, 21:25 ależ się wkręciłam w wątek:) cała ta dyskusja utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że nasze społeczeństwo kretynieje i nie mam tu na myśli pana lemura, przeciwnie doskonale Cie rozumie pisze tylko dlatego że przyjąłeś już pozycję obronną czujesz się niezrozumiany i pewnie ręce ci opadają ale masz racje i zgadzam się z każdym twoim słowem wiec nie będę dokładna bo napisałeś już wszystko;) Ale zanim wbijesz się w kredyt proponuję najpierw się upewnić z kim będziesz go dzielił z dziewczyną czy "teściową" i kto będzie decydował o waszym wspólnym życiu bo obawiam się, że może nie wy sami. Ale jeśli Twoja wybranka jest w porządku i jej zależy to na pewno zrozumie przedstawione przez Ciebie argumenty w końcu każdemu może się przydarzyć taka gafa. Powodzenia szczerze życzę Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 17:24 Ty jej w ogole nie kochasz, bo takie watpliwosci czy nie leci na majatek mozna miec na poczatku znajomosci a nie po roku bycia razem. Daj spokoj tej kobiecie, bo nie zaslugujesz na nia. Moja kolezanka bedac w analogicznej sytuacji (tyle ze oboje mieli kawalerki) oddala nieodplatnie do zamieszkania swoje mieszkanie kolezance z pracy. Obcej osobie! I to nie na miesiac czy dwa. Pozdrowienia dla wszystkich sknerusow! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 17:30 a ja nie oddam swojego mieszkania obcej osobie ;) i co gorszy jestem Twoim zdaniem? debilku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malamiiii Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 17:42 wiesz lemur, troche cie rozumiem, ale tylko troche. przepraszam, ale jakbys ty osobiscie zaharowal na to mieszkanie, to bys sie mogl denerwowac, ty to dostales. tekst , ze nie poto twoi rodzice harowali, zeby jej babcia miala kawalerke jest tak niski, ze tu niestety nie moge sie zgodzic z toba;) podobnie jak nie wyobrazam sobie, zeby byc z kims tak na serio i rozliczac sie po polowie. wspolna kasa i korzystanie z tego, co mamy w jakis rozsadny sposob-ale nie ze rozliczamy sie po pol za zakupy w zabce, to niektorzy praktykuja. jesli ktos nie ma do mnie zaufania, to dla mnie jest najwieksza obelga-i tak bym sie poczula, gdyby moj mezczyzna sugerowal, ze lece na jego 3 pokoje, ktore dostal od mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 19:51 A jak byś sie poczula , gdybys faktycznie leciala? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:01 Przeciez wielu mezczyzn wlasnie na to probuje zlapac kobiete i narzeka, ze teraz wszystkie takie niezalezne i juz nie wiadomo na co je lowic. Wlasnie panowie: zastanowcie sie na co! Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:04 Tak łowią? Widocznie skuteczne .:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:14 W znanych mi przypadkach nieskuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:19 Mieszkanie być moze , mało skuteczne. Spora kasa ? - wystarczy sie rozejrzeć, aby slutecznosc zauwazyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:25 Nie twierdze, ze w 100% nieskuteczne, ale ze nie w 100% skuteczne. Zalezy od osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:35 Z tym mogę sie zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 25.07.11, 12:48 @ mumia - rozxumime ze mowisz o sobie - ja nigdy w zyciu z taka idiotka jak ty sie nie waizal - szkoda zdrowia (psychicznego na poczatek) :) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 18:01 Na razie nie masz czego oddawac, bo sie niczego nie dorobiles (mimo, ze przekroczyles 30-tke). Tumanku! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 19:49 Nie kolezance tylko przyjaciólce. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 19:56 Nie. To byla TYLKO kolezanka z pracy. Chodzilo o to, zeby mogla zamieszkac z dzieckiem (ktore dotad bylo chyba u dziadkow), bo wynajmowala pokoj, do ktorego nie mogla wziac dziecka. Nie bylo jej stac na wynajecie mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:02 Cóż, altruisci też sie trafają. Wazne aby nie liczyla na wdzięcznosc . Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:13 Nie liczyla z cala pewnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 21.07.11, 20:17 Jej sprawa i nawet nie ma co chwalic. Odpowiedz Link Zgłoś
rafi373 Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 25.07.11, 12:31 taaaa... A ty zapewne jesteś baba wykorzystujaca naiwność facetow z kasa. Moze to dziewczyną nie warto sobie zawracac głowy, skoro nie ma wlasnego zdania i pozwala decydowac o podstawowych sprawach w swoim zwiazku mamusi? A moze mamusia za dziesiec let zdecyduje, ze wprowadza sie do nich do 3-pokojowego M, bo akurat planuje remont na 2 miesiace w swoim mieszklaniu? A dziewczyna (wtedy żona) skinie potulnie glowa zezrozumieniem, nie rozumiejac przy tym jego oporu? Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Powinna Cie wyslac na drzewo! 25.07.11, 20:34 Zle trafilas. Nigdy nie wykorzystalam niczyjej naiwnosci, nigdy nie bylam z facetem z kasa i zawsze placilam za siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 21.07.11, 20:53 Powinno być: co twoje to moje, a co moje, to nie rusz. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Krótkie podsumowanie 21.07.11, 22:30 Na ten moment najbardzie przychylam się do nastepującego rozwiazania - oddam swoim rodzicom mieszkanie, niech zrobią z tym co uznaja za stosowne. Myslę, że dobrym pomysłem jest wynajem i dzieki tej kasie niech uzyją trochę zycia, wyjadą zagranicę, kupią sobie dobry ciuch. Oboje są już na emeryturze, więc na pewno im się należy za to co dla mnie zrobili. A emerytury jak wiemy są niestety niskie. Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim paniom, które otworzyły mi oczy na ważne i szlachetne zachowanie mojej dziewczyny. Postanowiłem to samo zrobić dla swojej rodziny, dla swoich rodziców. Nie docierało do mnie na poczatku to jakie dobre i wrażliwe serce ma moja dziewczyna, dzięki Wam zrozumiałem. I za to wielkie dzięki. Zrozumiałem, że muszę dla swoich rodziców zrobić to samo, że trzeba im pomóc. A więc decyzja raczej juz zapadła. W weekend porozmawiam na ten temat ze swoją dziewczyną. Zaproponuję kupno mieszkania na współwłasność na wspólny kredyt. Myślę, że na pewno zareaguje enuzjastycznie na ten pomysł i nie bedzie zła. W końcu moi rodzice tez nie mają obowiązku czegokolwiek nam zapewniać. Dzieki Wam dziewczyny to zrozumiałem! Jeszcze raz dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 21.07.11, 23:11 ? Chętnie wysłucham Twojego zdania na temat mojego pomysłu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 21.07.11, 23:14 Najpierw slub:) Swoja droga , jesli tak sie boisz, ze jest z toba, bo jestes bogatym /sic!/ jedynakiem /sic!!!/ , to czemu z nia jestes, serio pytam? Dlaczego z nia nie porozmawiasz o istniejacej sytuacji, a nie odwecie? Dlaczego uwazasz, ze jesli twoi rodzice cos ci dali, to jej rodzice musza byc rownie wspaniomyslni? Jest duzo wyjsc z tej sytuacji, ale mam nadzieje, ze zrobisz jak napisales, bo jestem bardzo ciekawa, jak to sie rozegra. Czekam na relacje! Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 21.07.11, 23:40 > Najpierw slub:) Niekoniecznie, ślub jak najbardziej tak, ale mieszkanie mozna kupić na współwłasność i kredyt też wziąć wspólnie. Z kupnem mieszkania nie trzeba czekac do ślubu. > Swoja droga , jesli tak sie boisz, ze jest z toba, bo jestes bogatym /sic!/ jed > ynakiem /sic!!!/ , to czemu z nia jestes, serio pytam? > Dlaczego z nia nie porozmawiasz o istniejacej sytuacji, a nie odwecie? Ale to nie jest odwet. Byłem przekonywany na forum, że dziewczyna okazała się wyjatkowo szlachetna i dobra i że miala prawo tak postapic i mi nic do tego. I zostałem przekonany i zgadzam sie z tym. Uważam, że też mam dług wdzięczności wobec rodziców i postąpie wobec nich jak moja dziewczyna. Chyba mam do tego prawo? > Dlaczego uwazasz, ze jesli twoi rodzice cos ci dali, to jej rodzice musza byc r > ownie wspaniomyslni? Nie uważam tak, dlatego oddam im mieszkanie i powiem korzystajcie z tego, bo Wam sie należy, zrobiliscie dla mnie mnóstwo dobrego, chcę Wam sie odwdzięczyć. To forum i dziewczyny otworzyły mi oczy. naprawdę! > > Jest duzo wyjsc z tej sytuacji, ale mam nadzieje, ze zrobisz jak napisales, bo > jestem bardzo ciekawa, jak to sie rozegra. Czekam na relacje! Ja tez jestem ciekawy. opisze reakcję swojej dziewczyny i jej minę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 00:11 Ja mysle , ze nie o jej wspanialomyslosc tu chodzi, tylko fakt, ze nie moze dysponowac sama tamtym mieszkaniem. Latwo to sprawdzic-zapytaj. Mysle tez, ze nikt normalny, kto sie kocha, nie bedzie gral w takie gry jak ty. To przykre, ze tak rozwijasz temat. Tzn glownie drazni mnie w tobie to, ze mowisz, ze chodzi o podejscie, ale jestes z tych, co chca liczyc po pol wszystko, nawet jak nie mowia, to i tak kalkuluja. Mnie takie podejscie w zwiazku przeraza, mozesz mnie nazwac pasozytem. Jestem z kims, to mu nie wyliczam i chce tego samego od drugiej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 00:26 Ależ on jej nie kocha, jest po 30 i rodzice mu powiedzieli, ze w końcu może by się chłopak ustatkował...a że przy tym wychowali gościa na egoistę i materalistę, to teraz niech mu szukają sami baby, bo dam sobie rękę uciąc, że ta "fajna dziewczyna" i tak prędzej czy później puści go kantem, bo jak jej po złości zacznie wyjeżdzac z takimi tekstami, że poleciała na jego 3 pokoje, samochód i w perspektywie dom...to go kopnie mam nadzieję babka w tyłek z dnia na dzień...i te jego 3 pok. i pozostały majątek też...Ciekawe, czy sie jakas głupia znajdzie i za lemura wyjdzie za mąz ...??????? :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
hana106 Re: Krótkie podsumowanie 25.07.11, 19:20 daj sobie spokój z taką ubezwłasnowolnoną dziewczyną. jej rodzina jest przebiegła po co ci tacy ludzie. będą cię chcieli wykorzystać, ona z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: Krótkie podsumowanie 12.08.11, 06:32 misiakasiakonfacela napisała: > Mysle tez, ze nikt normalny, kto sie kocha, nie bedzie gral w takie gry jak ty. Dżizas krajst....dlaczego w Waszych chorych mózgach ten schemat działa tylko w jednym kierunku? Odpowiedz Link Zgłoś
altz Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 08:32 > Ja tez jestem ciekawy. opisze reakcję swojej dziewczyny i jej minę ;) Mi się podoba ten pomysł, powiem dlaczego. W Waszej sytuacji zawsze będą jakieś niesnaski o majątek, ktoś będzie miał mniej, ktoś więcej, rodzice będą ingerować w związek. Po co? W końcu oboje macie pracę. Dorabianie się czegoś wspólnie jest dobrym wyjściem, kończy się sprawa z tym, "co jest moje, a co twoje", można się tym zupełnie nie zajmować. Wynajmiecie najpierw coś mniejszego, potem kupicie coś większego, a wszystko będziecie zawdzięczać tylko sobie. Darowizny to nic dobrego dla związku, co innego własna wygrana w totka, ale prezent od rodziny to jest obciążenie, a nie pomoc. Zdrowy układ, gdyby dziewczyna była mądra, to by poszła na to, o ile naprawdę chce z Tobą być. Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: Krótkie podsumowanie 26.07.11, 09:03 >Dlaczego uwazasz, ze jesli twoi rodzice cos ci dali, to jej rodzice musza byc rownie wspaniomyslni? Ty sobie kobieto żartujesz prawda?:D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 21.07.11, 23:32 Może lepiej wynajem, zamiast kredytu przemyśl :) Odpowiedz Link Zgłoś
adela38 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 01:26 Ja moze wtrace inna sprawe....Czy nie przyszlo ci do glowy, ze na fajna dziewczyne moga byc tez inni chetni, i zamiast isc do twoich 3 pokoi moze wyjsc za maz za kogos kto bedzie ja kochal, zapewni jej bezpieczenstwo i rozczuli sie nad jej troska o stara babcie? Ja od goscia z takim podejsciem jak ty bym uciekla od razu... Dziewczyna jest glupia i naiwna, ze pakuje sie w "zwiazek" (konkubinat?) z kims takim...Pokaz jej link do tego watku, moze jeszcze sie wycofa... Odpowiedz Link Zgłoś
asrad Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 01:44 Przeczytalam caly ten watek i tak jak zuzi.1 napisala gdzies w polowie poprzedniej strony: pierwotny problem polegal na braku komunkacji i obgadaniu sprawy pomiedzy para. Rozmowy wiadomo czasem nie sa latwe ale jak sie kogos kocha i ufa to chyba mozna powiedizec co na sercu lezy. Widocznie ta dziewczyna nie potafi jeszcze calkiem sie z toba otworzyc, moze bala sie twojej reakcj i= myslala ze nie bedzie cie sie podobal pomysl z babcia...cokolwiek to jest powinniscie po prostu wiecej rozmawaic o wszystkim aby latwiej wamy bylo potem prowadzic rozmowy na trudne tematy. Kto wogole u was w zwiazku podejmuje decyzje np gdzie jedziecie na wakacje? Czy oboje potraficie przedstawic i przedyskutowac argumenty ze ty np chcesz a Alpy a ona na Teneryfe i po dyskusji podejmujecie wspolnie jakas decyzje? Czy macie czas na podjecie decyzji =czy dajecie sobie czas na przemyslenie waszych argumentow? Czy ewentualnie decyzje jedna strona moze zmienic? Nie pisz o tym - po prostu zastanow sie jak u was wyglada rozmowa, "proces decyzyjny". I gdy widzisz ze towja dziewczyna nie jest pewna czegos/waha sie po prostu daj jej czas na zastanowie sie, i powiedz ze rozumiesz ze sie musi zastanowic, ze jej argumenty i mysli sa dla ciebie wazne i ze wrocie do tematu pozniej. I to powinno jej pomoc w waznych rozmowach z toba. A faktem jest ze to ona powinna tobie powiedziec o pomysle z babacia a nie jej mama = malo ma dziewczyna odwagi w rozmowach z tobe czyli rozmowy "powinniscie cwiczyc" ( wiem ze sie powtarzam sie ale to jest wazne). To bylo odnosnie pierwotnego problemu. Jednakze teraz pomysl na zaciagniece kredytu i kupno mieszkania wspolnie jest dziecinada. Jesli dobrze zrozumialam twoi rodzice maja gdzie mieszkac ale teraz chcesz im oddac to mieszkanie 3 pokojowe jeszcze extra bo cos im sie od zycia nalezy (po co im dwa mieszkania teraz?) Ale przede wszystkim wychodzi na to ze u ciebie teraz wszystko musi byc na 50/50. Zakladam ze na teraz twoj plan jest ze np. bedize splacac kredyt po rowno - a jak kredyt bedize wysoki i dziewczyny nie bedzie stac nawet na splacanie polowy jego to co? Ok ja mysle ze sie po prostu wkurzyles troche czytajac caly ten watek zawziales i teraz chcesz dzialac wg planu " jak ty mnie tak ja tobie". Ja ci radze ochlonac, nie czytac tego forum przez caly weekend i po prostu gleboko odetchnac po tych wszystkich wypowiedziach tu bo chyba troche metlik masz w glowie. Pomysl, zastanow sie czego ty chcesz, czego oczekujesz od malzenstwa/partenrstwa, idz na spacer z dziewczyna, sprobuj pogadac z nia, ale tez i pogapcie sie na siebie przez godzine bez gadania ot tak ;-) zastanow sie czy np jeslibys zachorowal i twoja kobieta opiekowala by sie toba 5 dnia a potem ona by zachorowal i musialbys sie nie opiekowac 10 dni - myslalbys ze te 5 dni opieki jest ci dluzna? Wiem ze przyklad jest torche extremalny ale taki sam jest twoj pomysl z kupnem mieszkania. Ja mysle ze ty taki raczej nie jestes. Po prostu sie wkurzyles nie wiadomo na co i kopenity pomysl z kredytem i nowym mieszknie przeyszedl ci do glowy. Podsumowywujac - zrob sobie przerwe teraz, nie czytaj tego forum przez pare dnie i pomysl =sprobuj sporzec na ta cala sytacje z boku. Moze wtedy latwiej ci bedzie zdecydowac co sie w twoim zyciu liczy a co nie. Odpowiedz Link Zgłoś
rachela.z.wesela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 08:45 A ja uwazam, ze masz prawo kierowac sie odczuciami, jakie towarzysza calej tej sytuacji i w pewnym sensie sprawdzic dziewczyne. Skoro czujesz, ze jest nieuczciwa - nie bagatelizuj tego i nie badz lepszy niz czujesz, ze mozesz byc i po prostu postepuj w zgodzie ze soba - nie musisz byc wspanialomyslny, malo kto potrafi. I jak najbardziej zaproponuj jej wspolny kredyt, a srodki na niego Ty mozesz pobierac z wynajmu mieszkania rodzicow (bo prawnie jest ono ich wlasnoscia), a dziewczyna z wynajmu swojej kawalerki (a babcia niech pozostanie tam gdzie jest teraz albo jej dzieci niech sie zaangazuja w pomoc). Jest to takze zabezpieczenie, bo fakty sa takie, ze Ty dysponujesz mieszkaniem rodzicow, a kto wie co przyniesie przyszlosc - Twoi rodzice moga sie rozstac, moze pojawic sie kolejny potomek np. Twojego ojca i wtedy juz dziedziczyc bedziesz nie tylko TY. Dla siebie samego wiec zainwestuj pieniadze w Twoje wlasne lokum (wlasciwie wspolwlasne z dziewczyna). W razie tez Twojej smierci (nie zycze, puk puk) dziewczyna nie zostanie wlascicielka lokum Twoich rodzicow ale odziedziczy cale wasze mieszkanie - wiele rzeczy przemawia za tym abyscie inwestowali w wasze wspolne mieszkanie, w ktorym kazdy bedzie mial rowne prawa i obowiazki, ktore urzadzicie po swojemu, gdzie nikt nie bedzie sie czul gosciem. Ja uwazam tez, ze za slowami powinny isc czyny - bo w ten sposob upewniamy sie, ze ktos jest z nami szczery - to wytwarza poczucie bezpieczenstwa i zaufanie. A postepowanie wbrew temu, co sie mowi - jest sygnalem, ze nalezy byc ostroznym Nikt tez nie chce byc wykorzystywany - a dzialanie wbrew interesom pary nie jest dowodem lojalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 08:52 Zauwaz tylko, ze to nie jest tak, ze dziewczyna chce czerpac ze swojej /czy aby na pewno swojej, czy dostala ja od rodzicow?/ kawalerki i nie dzielic sie profitami z lemurem. To on uwaza, ze powinna tak robic-a my nadal nie wiemy, czy w swojej sytuacji rodzinnej ma mozliwosci decydowac o tym mieszkaniu. Naprawde nie widze ZADNYCH korzysci, jakie dziewczyna moglaby niecnie odniesc z sytuacji, ze sie przeprowadza do swojego konkubenta, a jej mieszkanie przechodzi w dyspozycje babci czy jeszcze kogos. Mozemy sie czepiac stosunkow rodzinnych wsrod rodziny dziewczyny, ale nie mozemy sie czepiac, ze probuje oszukac lemura, nie ma ku temu najmniejszych przeslanek. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 11:40 chyba co innego czytalismy. Nie wyczytałem aby on chcial z wynajmu kase brac , ani ze ona chce go oszukac. Widze raczej nieporozumienie i brak odwagi u dziewczyny w przedstawieniu swojego , innego stanowiska. On rzucił propozycje a ona ja przjeła skoro miala dac ogłoszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 11:46 albo wiedzac, jak jest faktycznie, ze mamusia np rzdzi tym mieszkaniem-przemilczala temat. On nie spytal. Jak sie kochaja, to powinno jedno chciec wyjasnic i dopytac, tak z dobrej woli, bez fochow i rzucania sie, ZANIM nie pozna sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 11:57 dokladnie. ale z OBU stron, nie tylko z jej;) Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:03 Moge se zgodzić. Bo zamiast czuc sie rozżalonym , powinien od razu w domu zapytac , czy mu ufa i czemu miesza mamę do ich spraw. Czemunie powiedziała od razu , ze ma inne plany ,a ściemniała z ogłoszeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:12 To chyba encanto nie umiesz czytac ze zrozumieniem, bo z jednego z Jego postów dokładnie to wynika, że oczekuje kasy z wynajmu kawalerki i że dziewczyna chce go oszukac i pasożytowac na nim...a on na to nie zamierza pozwolic, z uwagi na to, że Jego rodzice nie byli na wakacjach przez kilka lat, aby mu to mieszkanie kupic... Nie pisze nic i nie zastanawia się nad tym, że rodzice dziewczyny też chyba oszczędzali przez jakiś czas, aby jej tą kawalerkę kupic i nie zamierzają tej kawalerki dziewczynie odebrac na stałe, tylko zamierzają ją zagospodarowac przez jakiś czas... Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:21 Nie czytałem wszystkich postow, bo tu ich za duzo, ale z tego co czytalem nic takiego nie wynika, że on oczekuje kasy dla siebie , czy do swojej dyspozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:28 dokładnie tak encanto. Nie chcę tej kasy dla siebie. Pisałem przecież, że gdybyśmy poszli mieszkać do mojej dziewczyny a to moje mieszkanie było wynajęte to kasa wspływałaby na WSPÓLNE konto i byłaby do WSPÓLNEJ dyspozycji. No cóz jak sie nie ma argumentu to trzeba kłamać. Ale to juz nieważne, skupiacie sie nie na tym co trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:31 Oczekuje $ na WSPOLNE wakacje, ew. in. wspolne potzreby. Tymczsem swoich (wiekszych niz jej) dochodow z pracy nie chce uwspolnic. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:40 Znów nadinterpretacja . Gdzies napisal ze nie liczy sie z nia jak liczyrzepka i nie rzozlicza z auta , czy takich tam bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:49 Nie nadinterpretacja, tylko zostalo to napisane. Jak sobie wyobrazasz korzystanie po rowno z samochodu? Pewnie bedzie to wygladac tak, ze on bedzie jezdzil nim do pracy a w ramach dobrego uczynku zawiezie ja czasami na weekend czy urlop gdzies. Poza tym to jest jego samochod, wiec on na niego powinen lozyc. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:52 Żarty sobie stroisz? Gdzies napisal ze ona z auta korzysta i nie widze w tym nic dziwnego. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:53 Wydaje mi sie że ty bardziej prezentujesz postawe rozczeniowa niz on.:-) kobiecie sie przeciez nalezy:-) Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:57 Moja dziewczyna korzysta z samochodu, jezdzi nim na zakupy, do swoich rodziców, do koleżanek. Razem jezdzimy na weekendowe wypady, do znajomych, do rodziny. Kiedy chce to go po prostu bierze. Na ten moment korzystamy z niego mniej więcej po równo. Ale znowu sie skupiacie nie na tym co trzeba :( Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:06 No to luz. Pogadaj z nia. Moze potrafisz pogadac bez rzucania od razu o kredycie. Byloby zdrowiej. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:27 "Mniej więcej po równo" ..... :) ale rozumiem, że masz jakąs specjalną metodę, żeby to dokładnie wyliczyc, a w razie, gdy wyjdziesz z tego stratny to co wówczas...???? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:31 Przecież pisałem, że to ja utrzymuję samochód a korzystamy z niego MNIEJ WIĘCEJ po równo (bo niby jak można wyliczyć czy dokładnie tak samo?) ;) Nie czuję się stratny z tego powodu w żaden sposób, juz pisałem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:37 Moim zdaniem nie trzeba wyliczac wcale..., ale to przeciez Ty od początku wszystko wyliczasz i czujesz się stratny z jakichś przedziwnych powodów, więc pytam czy opracowąłes już również jakąs metodę kalkulacji i na to...? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:39 Ale ja się nie czuję stratny. Podjąłem decyzję o oddaniu mieszkania rodzicom i o ewentualnym wzieciu wspólnego kredytu na wspólne mieszkanie. Jestem gotowy do takiego wyzwania. I na tym się teraz skupiam. Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 14:15 lemur223 napisał: > Ale ja się nie czuję stratny. > > Podjąłem decyzję o oddaniu mieszkania rodzicom i o ewentualnym wzieciu wspólneg > o kredytu na wspólne mieszkanie. Jestem gotowy do takiego wyzwania. > I na tym się teraz skupiam. A myślałeś może żeby skupić się na dialogu, a nie na sprostaniu wyzwaniu? Tak wiesz, żeby ten WSPÓLNY kredyt nie był tylko TWOJĄ decyzją. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 14:19 No bez przesady. Bank nie da kredytu osobie, która się na to nie zgadza ;) Rozmowę z dziewczyną zrelacjonuję na forum. Sam jestem ciekaw jej reakcji, gdy ja poinformuję, że mieszkanie przekazuję rodzicom. Myslicie, że może być zła? Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 14:48 Moze byc zdziwiona;) zwlaszcza ze nic nie mowisz o slubie. ja bym sie w taki uklad w zyciu nie pchala. Jak dojdzie do pytania o powod takiej decyzji, to wspomnisz babcie? Jak ci zaproponuje mieszkanie w takim wypadku w kawalerce u niej to co wtedy? to bedzie dowod, ze jest materialistka czy ze cie kocha? Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Krótkie podsumowanie 25.07.11, 19:44 Jesteś po trzydziestce, a zachowujesz się jak dzieciak. Kto komu zrobi bardziej na złość. Tak jakby ona zrobiła ci specjalnie na złość tą decyzją ( a raczej brakiem decyzji) o czasowym przechowaniu babci. Po co to informowanie na forum, po co cyniczne "myślicie, że może być zła"? Chcesz z nią wojnę prowadzić, czy chcesz normalny związek budować? Zachowujesz się, jakbyś chciał po prostu wygrać, nie ważne jaką metodą i chyba zapominasz o co grasz. I co, będziesz szczęśliwszy, jak się okaże, że dziewczyna pomysłem nie jest zachwycona? Co jej tym udowodnisz? Co sobie tym udowodnisz, że zrobiłeś głupka z własnej kobiety? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 17:02 Kredyty to można sobie dziecko brac po slubie, a nie przed... Przed ślubem się wynajmuje. Był ostatnio na GW wątek takiej dziewczyny, która wpakowała się w kredyt przed ślubem z własnym chłopakiem a następnie przeszła im obojgu ochota na bycie razem...Co jej potem facet problemów narobił odnośnie mieszkania i tego kredytu, nie wiem czy do dziś się z tego wyplątała...Poszukaj koniecznie...Ku przestrodze... Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Krótkie podsumowanie 25.07.11, 12:58 @ Zuzi, tak CI sie tylko wydaje ze to moze byc problem - jestem w podobnej sytuacji - tyle ze zdomem, poza Polska - zycie zwerfyfikowalo kilka kwestii, wynajelismy dom, teraz mieszkamy w innym kraju, kredyt jest jeszcze na 25 lat - i wciaz jestesmy przyjaciolmi... - wiec wszystko zalezy od tego co sie ma "miedzy uszami"... :) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 26.07.11, 00:35 Jasne, tylko, że nie każdy ma tyle szczęścia do ludzi co Ty :) Niektórzy mogą sie sparzyc...w takiej sytuacji i to też trzeba brac pd uwagę, zanim się w taki kredyt wdepnie...przed ślubem... Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Krótkie podsumowanie 26.07.11, 11:06 zgadzam sie z Toba...sa rozni ludzie, rozne podejscia do zycia itd... Sam bym sie nie ladowal w kredytz kims z kim nigdy nie mieszkalem (pomimo roku bycia ze soba - oni nie znaja sie prawie zupelnie - bo nie ma to jak "chrzest bojowy" mieszkania ze soba i bycia non stop z druga osoba...(no poza chwilami w pracy... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:37 To jeszcze raz, bo niektórzy nie rozumieją (i zmuszają mnie do takich wyliczanek jak poniżej): Jeśli na 100 przejechany kilometrów dziewczyna robi 55 a ja 45 albo odwrotnie to to jest mniej więcej po równo? A tak to teraz wygląda. Nie oczekuję i nie chcę, żeby partycypowała w kosztach utrzymania samochodu. Cieszę się, że mnie stać i że mogę jej w jakiś sposób ułatwic w tym temacie życie. A przy okazji - świetnie sobie radzi na drodze, mimo braku prakyki ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 15:09 Ja?! A jakie ja moge miec roszczenia w stos. do niego? Sadzisz, ze gdyby z takim problemem przyszla kobieta to moje wypowiedzi bylyby inne? Nie pisze, ze kobiecie sie nalezy, tylko ze jemu sie nie nalezy dochod z jej mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Krótkie podsumowanie 23.07.11, 00:43 mumia ty naprawde masz problem ze soba... to ze bylas a moze jestes traktowana jak obywatel drugiej kategorii przez swojego faceta to nie przekladaj tego na inne zwiazki... powiedzial ze ma samochod, ona nie, ze moze z niego korzystac i ze on nie bedzie jej tego bronil, po drugie zawsze moglaby zainwestowac kase z wynajmu na splate rat za samochod na przyklad (lepszy to uklad niz coby mamusia trzymala lapke na mieszkaniu) Facet ma racjonalne podejscie do zycia, a jego dziewczyna to wciaz nie odciela pepowiny od matki stad tez problem on jest sflustrowany bo mu w zywe oczy sklamala i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Krótkie podsumowanie 23.07.11, 12:40 Moze nie zauwazyles, ale to NIE JEST watek o mnie. Nie wmawiaj mi jak bylam czy jestem traktowana, bo nic o tym nie wiesz. I nie "FLUSTRUJ" sie juz tak! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 13:25 Ale przeczytaj encanto w jaki sposób to napisał... :))) jak nie znajdziesz to ja poszukam, bo myślę, że warto ten kawałek zacytowac.... Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:26 Obawiam się zuzi1, że to Ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Tym bardziej, że bardzo dokładnie Ci wyjaśniałem dzielenie się zasobami w związku. Kolejny raz (chyba czwarty ;) zapraszam do linka: forum.gazeta.pl/forum/w,150,127127799,127156791,Re_Co_twoje_to_moje_to_moje_to_moje_.html Jak również prześledz jeszcze raz naszą pózniejszą dyskusję, gdzie wyjaśniałem dokładnie co miałem na myśli. Ale zostawmy to, ja już decyzję podjąłem i zostałem przez Was przekonany. Moja dziewczyna zachowała się bardzo szlachetnie. ja będę tak samo szlachetny jak ona. Chyba moi rodzice nie mają obowiązku zapewniać nam mieszkania??? czy akurat moi mają a jej nie? Moi rodzice na pewno mieszkania nie sprzedadzą, a wynajmą. Żałuję tylko, że tak późno na to wpadłem, ale dzięki Wam już wiem co robić. Ktoś tu napisał, że moi rodzice mogą nie chcieć mieszkania ode mnie. Przekonam ich, żeby jednak z niego skorzystali. Przedstawię dokładnie całą sytuację. A my mieszkanie kupimy na współwłasność na wspólny kredyt. I o swoim pomyślę powiem mojej dziewczynie i ewentualnie jej mamie tylko JA (a nie moi rodzice ;) Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:29 A jak sie ustosunkujesz do tego, co pisalam, ze jej nie bedzie stac na sensowne 50/50? co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:32 Nie ma problemu, tez już pisałem, że ja więcej zarabiam, że moja dziewczyna ma mało dochodowe zajęcie. Proporcjonalnie do zarobków będę płacił większą część raty. To nie jest żaden problem. Tak samo jak to, że ja będę np. utrzymywał samochód. Ok więcej zarabiam, więcej wydaję. Żaden problem dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Krótkie podsumowanie 25.07.11, 19:47 I nigdy, przenigdy nie wygarniesz jej, że mniej płaciła za mieszkanie? Coś nie chce mi się wierzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:31 lemur223 napisał: Moja > dziewczyna zachowała się bardzo szlachetnie. ja będę tak samo szlachetny jak on > a. wlasnie bajer w tym, ze nie masz pojecia, czy to szlachetnosc, czy koniecznosc. i nie masz jaj, zeby sie dowiedziec, tylko kombinujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
lemur223 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:33 oczywiście możesz napisąć co Ci się podoba, ale ja naprawdę zrozumiałem. Odpowiedz Link Zgłoś
encanto1960 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:44 Zanim jednak z tym wystapisz , sprobuj jednak tamta sytuacje wyjasnic w jasnej i szczerej rozmowie.Ona ma ponad 30 i moze byc pod mocnym wplywem mamy i albo to zmienisz , albo sporo kłopotów przewiduje w zwiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: Krótkie podsumowanie 12.08.11, 06:36 misiakasiakonfacela napisała: > Naprawde ni > e widze ZADNYCH korzysci, jakie dziewczyna moglaby niecnie odniesc z sytuacji, > ze sie przeprowadza do swojego konkubenta, Jak to nie ma korzyści? A bycie blisko ukochanej osoby? Podobno kasa się nie liczy, więc o co chodzi? Ja nie wymagam od was logiki ale przynajmniej minimum konsekwencji i stosowania własnych reguł do obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 09:04 rachela.z.wesela napisała: > I jak najbardziej zaproponuj jej wspolny kre > dyt, a srodki na niego Ty mozesz pobierac z wynajmu mieszkania rodzicow (bo pra > wnie jest ono ich wlasnoscia), a dziewczyna z wynajmu swojej kawalerki (a babci > a niech pozostanie tam gdzie jest teraz albo jej dzieci niech sie zaangazuja w > pomoc). Rozumiem, ze w praktyce, jesli na przyklad dziewczyna naprawde nie moze czerpac zyskow z wynajmu kawalerki, albo zyski z wynajmu i jej zarobki nie beda rozsadne, zeby splacac na pol kredyt z lemurem z mieszkanie 100m2, to powinni koniecznie wybrac do zakupu mieszkanie 40m2, zeby dala rade tak? Byc razem, ale on wspanialomyslnie bedzie rownac w dol? Po co? dla idei? Znam taki przypadek z prywatnego podworka-para zareczona, ona zarabia sporo wiecej, ale w ogole na zycie im nie brakuje, zyja spokojnie i dostanio, rozliczajac sie po polowie;) Przychodzi temat wakacji-ona chcialaby jechac do Afryki, jego stac tylko na Hiszpanie-ona sie godzi na Hiszpanie w poczuciu wspanialomyslnosci, bo 'przeciez na tym polega zwiazek, a nie na tym, zeby do kogos dokladac'. Niby pieknie, ale dla mnie-szok. Odpowiedz Link Zgłoś
rachela.z.wesela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 09:29 Tak, masz racje - sytuacja moze byc taka, jakiej sobie nawet nie wyobrazamy, bardzo mozliwe, ze sytacja rodziny dziewczyny jest katastrofalna i ona wstydzi sie nawet o tym mowic - ale nie wiemy tego. Wg mnie na poczatku zwiazku lepiej sprawdzic, czy ktos ma szczere intencje wobec nas, zwlaszcza, jesli czujemy, ze cos nie gra... Nie chodzi o sprawdzanie partnera dla zasady ale wtedy, gdy pojawia sie poczucie ze cos jest nie tak, ze sie zle czujemy - wtedy lepiej nie ignorowac tego poczucia. Wiemy, ze chlopak czuje sie niekomfortowo- i nie musi czuc inaczej, by bylo poprawnie i dzialac zgodnie z mitem o milosci, ktora wszystkim sie dzieli i jest slepa, bezwarunkowa - to stereotyp. Owszem taka bywa, gdy obie strony sa szczere... Nie chce powiedziec tez, ze tu milosci nie ma - wlasnie brak dobrej komunikacji i dzialan na rzecz zwiazku moze ja niszczyc zupelnie niepotrzebnie. Jesli nie bedzie ich stac na 100 m to lepiej wybrac mniej, warto sie przekonac , co dziewczyna na to powie, co zaproponuje i czy bedzie gotowa wejsc w takie zobowiazanie. Moze sie okazac tez, ze powie tak, a potem jej mama uswiadomi chlopakowi, ze jednak nie ;) historia lubi sie powtarzac... Pewnie, ze nie ma co rownac w dol - ale zeby tak nie robic, trzeba miec poczucie, ze tworzy sie wspolnote, ze sie po prostu z radoscia chce uszczesliwiac kogos i dzielic wszystkim - w tej sytuacji dopiero po przekonaniu sie, ze dziewczyna jest szczerze zaangazowana, po jej konkretnych krokach a nie slowach. Odpowiedz Link Zgłoś
wuja78 Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 11:21 Wniosek z tego płynie taki, że kobiety przejmują postawę pod tytułem - nie rozmawiajmy o pieniądzach, to takie niegodne i haniebne, dzielimy się wszystkim bo liczą się uczucia - dopóki, dopóty jest im to na rękę, bo na tym korzystają. W przypadku kiedy są na tym stratne nagle zmienia im się optyka - sprytne :) Odpowiedz Link Zgłoś
misiakasiakonfacela Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 11:29 To nie zalezy od plci, zalezy od czlowieka w ogole. Potepiam takie zachowanie i u kobiety, i u mezczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Krótkie podsumowanie 22.07.11, 12:37 Partnerka Autora nie chce dzielic sie z nim wszystkim, bo zgodzila sie na nielaczenie dochodow (a to dla niej jest niekorzystne). Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Optyka zmienia im się w czasie rozstania ;-) 12.08.11, 06:37 Zauważ, że wszystko wcześniej jest zwykłą manipulacją. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: Krótkie podsumowanie 27.07.11, 12:47 rachela.z.wesela napisała: > W razie tez Twojej smierci (nie zycze, puk puk) dziewczyna nie zostanie wlascic > ielka lokum Twoich rodzicow ale odziedziczy cale wasze mieszkanie Bez ślubu? Nie, zachowa tylko ten udział, który i tak wcześniej będzie jej. Udział jego odziedziczą jego rodzice. Po ślubie, dziewczyna zachowa udział swój i odziedziczy z jego udziału połowę, a drugą połowę jego udziału odziedziczą jego rodzice - o ile oczywiście para nie będzie miała dzieci. Ech, że też ludzie przepisów nie znają. Odpowiedz Link Zgłoś
chersona Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 22.07.11, 11:04 lemur ma tendencję do ustawiania innym życia po swojemu. w postach pisze, co sobie umyślił i co poszło nie po jego myśli. a może zanim zacznie dzielić swoje i nie swoje, to wziąłby pod uwagę zdanie innych osób? rodzicom odda mieszkanie, żeby mogli na nim zarobić, wyjeżdżać na urlop, itd, itp. a zapytałeś ich, czy oni tego chcą? zresztą myślę, że już po ptakach. po tym co i w jaki sposób zostało tu napisane, zamiast nabrać ochoty do rozmowy, dziewczyna chyba nie będzie miała serca, żeby przestąpić próg Twojego domu. gdybyś przedyskutował całą sprawę z nią i tylko z nią, ale ten wątek pogrzebał Cię na amen. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 01:02 @ lemur Sluchaj po pierwsze masz racje myslac jak myslisz - taki uklad jaki jest teraz jest nie do zaakceptowania i lepiej to wyjasnic teraz a nie jak juz beda dzieci... Kup to mieszkanie jak chcesz zrobic, tylko jedna rada kup je jak najdalej od jej rodziny (aby pomoc jej przeciac ta emocjonalna pepowine z matka) Co do kosztow kredytu itd to podzielcie sie proporcjonalnie do zarobkow i tyle (po slubie o ile nie bedziecie mieli rozdzielnosci majatkowej) i tak bedzie kasa wspolna nie wiem skad tyle jadu u mumi i innych kobiet - podejrzewam ze wyzywaja sie na Tobie za swoje bledy, czy tez upokorzenia jakie mialy lub maja w zyciu... Zyje w zwiazku partnerskim, mamy 3 letniego chlopaka, kasa nie jest problemem i nigdy nie byla (tzn kazde z nas zarabie dobrze - ona nawet wiecej niz ja), mamy wlasne mieszkania w Polsce, ale i tak mieszkamy za granica i wynajmujemy (niestety tryb pracy zmusza nas do zmian lokalizacji dosc czesto - dla mnie to juz 3 kraj w ciagu 4 lat...dla niej 2gi... Wspolnie oplacamy wszystko i nikt nie ma pretencji o nikogo, jak ktores z nas musi zminic kraj to sie przeprowadzamy razem (i gdfy drugie szuka pracy to obowiazek finansowy spada na druga polowke) i to tez jest w porzadku...wiec da sie pogodzic jedno z drugim... I tak tez mam zaborcza matke, ale ja uporalem sie z tym problemem w bardzo prosty sposob, wyprowadzilem sie z domu w wieku 19 lat i usamodzielnilem sie (coprawda musialem zrezygnowac z dziennych studiow i pojsc do pracy - ale warto bylo... glowa do gory, przedstaw dziewczynie co i jak i jak nie zaakceptuje tego to coz zdarza sie... najbardziej smiesza mnie wypowiedzi lasek ktore mowiqa ze lecisz na kase tej dziewczyny z wynajmu kawalerki... :) Alee nie zauwazylem aby ktoras z nich zauwazyla ze jako jedynak odzidziczysz tez dom po rodzicach (oby jak najpozniej), wiecej zarabiasz od niej, i pewnie dobrze sie nia zaopiekujesz nia gdy bedzie trzeba - jedyne co one widza ze lasisz sie na jej 1000pln z wynajmu (moze wiecej zalezy gdzie mieszkasz). sprzedaj jej idee z samochodem (niech za wynajem splaca kredyt za samochod) - to powinno zadowolic wszystkie narzekajace kobitki + jej matke (bo przeciez bedzie to "widoczne dobro" i tak naprawde za nic... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
almanachy Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 16:43 Większość już autora wątku obwołała pazernym sępem, zapominając zupełnie o stronie teściowej, która postanowiła skorzystać na tym, że córka przenosi się do zięcia, a w zamian za to w kawalerce będzie mieszkać babcia, bo taka okazja się nadażyła. Mamunia partnerki wcale więc tego nie kalkulowała, nie przeliczała pieniędzy. LOL A pieniądze w związku nie bolą, kiedy dorośli ludzie trzymają się umów raz sobie danych, nie oszukują się i nie wplątują w to osób trzecich. Odpowiedz Link Zgłoś
almanachy Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 19:58 zuzi.1 napisała: Typowy nasz niezachodni sposób myślenia. Post oddaje podejście do kwestii majątkowych wielu osób. > Ale o czym Ty piszesz? Czy tu jest wogóle gdzieś miejsce na uczucie, czy tylko > kasa, kasa, kasa i symetria w kasie... Naprawdę współczuję takiego myślenia...A > le jakiej Ty symetrii oczekujesz, skoro lemura rodzice mają i mieszkanie i dom > i lemur je za kilkanascie/-dziesiąt lat po nich odziedziczy a już teraz na pier > wszym miejscu prawie wykrzykuje, że ON MA 3 pok. Zabawne w Stanach Zjednoczonych zwłaszcza wśród bogatych ludzi, z czystego pragmatyzmu i rozsądku ludzie rozliczają się z tego co i ile wnoszą materialnego do związku. Podział majątku, żeby potem kwasu nie było. Krzykiem nazywa się tutaj poruszanie tematu: kto jakie ma podejście do gospodarowania nieruchomością. Prawdziwa miłość jak to mówią, rozmów o pieniądzach i przejrzystości w tym zakresie się nie boi. U nas za komuny, kiedy każdy wchodził z jedną łyżką i widelcem w związek małżeński, nikt się nie przejmował podpisywaniem choćby intercyz, bo niemal każdy był gołodupcem, a ludzie RAZEM SIĘ DORABIALI MAJĄTKU OD PODSTAW. Dzisiaj, kiedy wchodzi nowe pokolenie, którym rodzice pomagają załatwić mieszkanie, samochód, własny sklep, sprawy majątkowe zaczynają się komplikować. Nie samymi uczuciami człowiek żyje, a poważne podejście do związku polega też na tym, że szanuje się wcześniej ustalone zasady i wartość materialną partnera, tak żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, wykorzystany. mieszkanie a to dziewczyna fak > tycznie ma WŁASNĄ kawalerkę, której nie zamierza wynając, jakby sobie tego lemu > r życzył, bo woli np. babci oddac do spokojnego mieszkania na starosc, a lemur > wpada w wielkie histerie i uważa, że jeszcze mu mało i że zostanie w ten sposób > strasznie poszkodowany, bo jego dziewczyna w związku z taką sytuacją będzie na > nim pasożytowała...No chory człowiek...Jeszcze mu mało ? nie ma gdzie mieskzac > czy co? pod most musi isc? czy mu może kasy do 1 na jedzenie nie starcza? Dlaczego babcia kobiety ma tam mieszkać? Co się stanie gdy nagle lemurowi się odwidzi i postanowi zerwać związek? Babcia i wspaniały plan umieszczenia jej w kawalerce legnie w gruzach? Tu nie widać, rzecz jasna wyrachowania ze strony rodziców, wcale nie są zainteresowani nieruchomością. Chwyt z biedną staruszką, której ktoś chce odebrać spokojną starość (mieszkanie w kawalerce) jest ckliwy, ale chrupawy. Poszkodowanie w tej sytuacji wygląda w ten sposób, że dwie dorosłe osoby na coś się ze sobą umawiały. A kobieta pozwala wtrącać się jej rodzinie w jej plany z partnerem, a dokładnie realizuje pomysły rodziców na to jakby tu zagospodarować kawalerkę, bo przecież 3 pokoje spadły z nieba, nadażyła się okazja do rozłożenia własnej rodziny po kątach. Z tej kawalerki chcą mieć jakieś pieniądze, to normalne, że ludzie chcą mieć więcej a nie mniej. W ko > ńcu skoro dziewczyna kawalerkę ma to i ją dalej będzie miała i jeśli tylko prze > trwa ileś szczęsliwych lat z lemurem w zwiazku, to ta kawalerka nagle nie dosta > nie nóg i nie ucieknie, tylko dalej będzie należała do tej dziewczyny... A dzie > wczyna pracowac pewnie już pracuje/ lub będzie pracowac i własną kase na utzrym > anie miec będzie, więc raczej pasożytowac na lemurze nie będzie...No ale koles > już liczy utracone korzysi z tej kawalerki...pewnie jeszcze i jego mamusia z ta > tusiem go odpowiednio podpuszczają w tej kwestii...straszne to po prostu, czyst > y i wątpliwej jakości moralnej wyrachowany materializm az wali po oczach... Tylko w naszym kraju kobiety podnoszą lament o materialiźmie i moralnej zgniliźnie gdy mowa o pieniądzach i nieruchomościach. A gd > yby dziewczyna kawalerki nie posiadała to co? to lemur by nie miał problemu czy > też jej kandydatury na ew. żonę by nie brał wcale pod uwagę??? No chore po raz > kolejny... A tu już widać, że kobiety aż kipią na myśl o rozmowie pieniądze, majątek i są gotowe oddać strzały w rodzaju ty już mnie nie kochasz, wstrętny materialisto. Lemur nie pisał, że nie wziął by kobiety bez kawalerki, ale przerzucenie kota ogonem znaczące. > Poza tym, co do symetrii, bardzo często jest tak, że to kobiety o wiele więcej > wnoszą jeśli chodzi o sparwy materialne do wspólnego związku, i nie robią z teg > o jakiegos problemu. A czy uważasz, że symetria w kwestii tego co się do zwiazk > u wnosi musi koniecznie byc zachowana? A gdy pokocha się dwoje ludzi, każde z i > nnego domu (tj. bogatego i biednego) to wówczas co? mają się nie pobierac, bo s > ymetria nie została zachowana? czy też to biedniejsze powinno byc niewolnikiem > tego bogatszego przez całe życie, aby do tej symetrii jednak jakosc dojśc, choc > by i nie w czysto materialny/finansowy sposób???? Chyba cos Ci się pomyliło.... Zwyczajnie takie sprawy bogaty/biedny na zachodzie są skrupulatnie rozliczane. Można popatrzeć choćby na małżeństwa gwiazd, a właściwie ich końcówkę-rozwód. Z miłosnego zaślepienia, nie jeden poszedł by z torbami, a drugi zupełnie niezasłużenie się obłowił. Jak to się dziwnie składa, że ci biedni na salach sądowych walczą o lwia część majątku, choć sami się do jego powiększenia nie przyłożyli. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 20:25 > Nie samymi uczuciami człowiek żyje, a poważne podejście do związku polega też na tym, > że szanuje się wcześniej ustalone zasady i wartość materialną partnera, > tak żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony, wykorzystany. Owszem, tyle ze zasady nie zostaly ustalone wspolnie. Niektorzy chyba nie zauwazyli drobnego faktu, ze to Autor rzucil pomysl wynajecia kawalerki, a jego partnerka sie do tego nie ustosunkowala. O jakich wiec ustalonych zasadach mowimy? > Dlaczego babcia kobiety ma tam mieszkać? Dlatego, ze tak postanowila wlascicielka mieszkania. > Co się stanie gdy nagle lemurowi się odwidzi i postanowi zerwać związek? > Babcia i wspaniały plan umieszczenia jej w kawalerce legnie w gruzach? > Tu nie widać, rzecz jasna wyrachowania ze strony rodziców, wcale nie są zainteresowani nieruchomością. Babcia raczej (dzieki Bogu) nie legnie w gruzach. W takiej sytuacji przez jakis czas wlascicielka moglaby mieszkac razem z babcia, co nie byloby mozliwe, gdyby wynajela to mieszkanie. Wtedy nie mialaby sie gdzie podziac (z calym swoim dobytkiem). Co do rodzicow kobiety to ktos juz im zarzucil, ze rozwiazuja swoje problemy czyims kosztem, a nawet nie wiadomo czy babcia u nich mieszka. Nie wiadomo tez czy mieszkania nie kupili oni, skoro kobieta zarabia malo. W koncu kobieta miala prawo poradzic sie rodzicow w tej sprawie, pewnie im ufa, ze nie chca dla niej zle. Niedobrze tylko, ze nie zdobyla sie sama na rozmowe i inicjatywe podjela mamusia. Co do majatku, ktorym sie chlubi autor (a ktory nie jest jego zasluga) to jeszcze nie wiadomo jak bedzie w przyszlosci. Moze jego partnerka bedzie zarabiac wiecej od niego. Fortuna kolem sie toczy. Odpowiedz Link Zgłoś
altz Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 21:22 Ja tak myślę o tej babci. Młodzi już najmłodsi nie są, trzydziestka na karku, babcia tez już może mieć z 80 lat, może trochę mniej. Problem babci być może wypłynął tak naturalnie, bo babcia już wiekowa, sama i daleko od rodziny nie powinna mieszkać. Ktoś podsunął pomysł, być może sama dziewczyna i się narobiło. Być może to wszystko nie wynikło z czyjegoś rządzenia, a może popsuć cały związek. Przykre. A wszystko to przez brak komunikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
brak.slow Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 23.07.11, 22:56 otóż to, dlaczego facet nie dał się dziewczynie zastanowić co chce zrobić ze swoją własnością? wynająć, zostawić puste czy użyczyć babci? kulturalny człowiek poczekałby na inicjatywę właściciela nieruchomości, a nie szarżował ze swoim widzimisię. ja bym na złość takiemu zrobiła, bo by mnie uderzyło, że ktoś próbuje mną rządzić, nawet jesli nie w złej wierze. jesli kobieta zarabia mało, to tez przypuszczam, że mieszkanie kupili jej rodzice, albo pol rodziny zrzuciło się na to. w tej sytuacji, nawet jesli dane na wlasnosc, to wcale nie dziwię się, że dala w uzywanie komus z rodziny, nie wiadomo, kto tam komu przysługę wisi. nie ma w tym nic złego. przesledzilam ten wątek i powiem szczerze, że autor ma problem z d.upy, czepił się czegoś sam już nie wie czego, tak się zapętlił w swoich zeznaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 12.08.11, 06:41 mumia_ramzesa napisała: > W koncu kobieta miala prawo poradzic sie rodzicow w tej sprawie, pewnie im ufa No tak...kobieta ma prawo...Gdyby tak samo zrobił jej partner, to wówczas "nie miałby jaj". Kobiet nie trzeba próbować zrozumieć...kobiety trzeba kochać i...mocno trzymać portfel ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lospecchio panierolandzieusku 12.08.11, 10:44 ronald.tusk napisał: > mumia_ramzesa napisała: > > > > W koncu kobieta miala prawo poradzic sie rodzicow w tej sprawie, pewnie > im ufa > > No tak...kobieta ma prawo...Gdyby tak samo zrobił jej partner, to wówczas "nie > miałby jaj". Kobiet nie trzeba próbować zrozumieć...kobiety trzeba kochać > i...mocno trzymać portfel ;-) Z doświadczenie wiadomo, że to hasło najczęściej powtarzają gołod.upcy! Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: I znów manipulacja ;-) 16.08.11, 10:13 Ale oczywiście trzeba przyznać lemurowi, że umie myśleć strategicznie i w przód. Dziewczyna miałaby się wprowadzić we wrześniu, mamy sierpień, a sprawy finansowe lemur juz prostuje. Plus dla niego. Bo wyobraźmy sobie sytuację, ze nadszedł wrzesień, lemur z dziewczyną żyją sobie beztrosko, dzieląc się sprawiedliwie opłatami za wodę, światło, chleb, masło i imprezy w klubie. A na początku października lemur pyta: "Kochanie, a jak tam moja działka z Twojej kawalerki? Za ile ją wynajęłaś, bo chciałbym wiedzieć dokąd na narty pojedziemy zimą: w Alpy czy w Tatry?" Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: panierolandzieusku 16.08.11, 13:08 > Z doświadczenie wiadomo, że to hasło najczęściej powtarzają gołod.upcy! bo zapewne byli dziani ale nie zastosowali sie do tej prostej zasady i teraz w portwelu zostala podszewka Odpowiedz Link Zgłoś
lospecchio Re: panierolandzieusku 17.08.11, 15:59 jamesonwhiskey napisał: > > Z doświadczenie wiadomo, że to hasło najczęściej powtarzają gołod.upcy! > > bo zapewne byli dziani ale nie zastosowali sie do tej prostej zasady i teraz w > portwelu zostala podszewka Taaa, dziani, chyba w marzeniach. Tacy to nie dość , że gołod.upcy to jeszcze głupcy. Odpowiedz Link Zgłoś
lospecchio Żeby było sprawiedliwie, to ... 24.07.11, 14:41 lemur223 napisał: > Witam, > > Zacznę od tego, że od roku jestem z fajną dziewczyną. Zarówno ona jak i ja po t > rzydziestce. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie. Ja posiadam 3 pokojowe mieszkan > ie po rodzicach bez kredytu, ona kawalerkę również spłaconą. Ale, Lemur , ale jeśli ty zaproponujesz rodzicom to co właśnie tu wymyśliłeś – czyli oddasz rodzicom swoje mieszkanie, żeby sobie je wynajęli i czerpali z niego korzyści, to w takiej sytuacji rodzice twojej dzieweczyny będą pokrzywdzeni, bo przecież oni zaoferowali, że będą utrzymywać własnym sumptem (sic!) kawalerkę dziewczyny, by OD CZASU DO CZASU GOŚCIĆ W NIEJ BABCIĘ (tak z postu założycielskiego wynika), CZYLI DE FACTO ŻADNEGO ZYSKU Z KWALERKI MIEĆ NIE BĘDĄ, wręcz przeciwnie, dopłacają do tego interesu (oczywiście z własnej woli) !!! A twoi rodzice, jeśli zrealizujesz swój pomysł, będą mieli spory zysk. I to będzie imo niesprawiedliwe! Jako że, lubisz, ŻEBY BYŁO SPRAWIEDLIWIE i po równo POWINIENEŚ ODDAWSZY SWOIM RODZICOM MIESZKANIE KATEGORYCZNIE KAZAĆ I IM JE UTRZYMYWAĆ, ŻEBY też sobie mogli od czasu do czasu w tym mieszakaniu GOŚCIĆ krewnych i znajomych ! A tak poważnie, wyluzuj, zapewne za poradą rodziców twoja dziewczyna (jeszcze nie żona , warto zauważyć! jak będziesz mężem dziewczyny wtedy będziesz miał pełne prawa współdecydować o jej majątku) jest po prostu ostrożna (i słusznie), obawia się tak na hurra się wynajmować obcym mieszkanie, które pewnie jest wyremontowane urządzone, nigdy nie wiadomo, na kogo można trafić (znajoma wynajęła i trafiła niby pożądnych, którzy zniszczyli jej mieszkanie). Zaczekaj, aż rodzice dziewczyny sami dojrzeją do wynajmu (az comięsieczne opłaty za kawalerkę będą uwierać), aż znajdzie się ktoś zaufany, komu będzie można bez obaw wynająć kawalerkę. Czepienia się o to, że rodzice dziewczyny będą łożyć na utrzymanie kawalerki, ze kawalerka teraz nie zostanie wynajęta jest absurdalne, a rzucanie się, że zostałeś jakoby w y k o r z y s t a n y, bo ty wnosisz "garnki", a ona oddaje rodzicom na chwilowe przechowanie, jest straszliwe MAŁOSTKOWE (mentalność małomiasteczkowych dorobkiewiczów???). Chyba mi żal twojej dziewczyny. Ale oczywiście przychylam się do zdanie innych, że dziewczyna była nie w porządku nie uprzedzając cię wcześniej o planach wobec kawalerki, że musiałeś usłyszeć tę informację z ust jej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
miau_weglowy czyli 24.07.11, 14:58 w koncu wiadomo,ze wydatkami dzielicie sie fifty-fifty. w tej sytuacji nic ci do jej reszty (w tym kawalerki) a jej nic do twojej (w tym ewentualnie domu ;P) Odpowiedz Link Zgłoś
selavi2 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 01:57 Cześć. Z wyżyn swego 47-letniego doświadczenia życiowego ;-P, powiem Ci, ze moim zdaniem popełniasz parę podstawowych błędów. 1. Zakładasz, ze Twoja dziewczyna ma identyczne priorytety w życiu, co Ty, że myśli tak, jak Ty a to nie prawda, jak widać 2. Nie umiesz i nie chcesz OTWARCIE I SZCZERZE rozmawiać z Twoją partnerką. Nie rozumiem dlaczego? Wyglada na to, że ona nie podziela twoich zapatrywań i co gorsze - boi się o tym wyraźnie powiedzieć. Ty nawet nie jesteś ciekawy dlaczego ona tak się zachowała, nie jesteś zainteresowany rozwiązaniem problemu, tylko chcesz, żebyśmy Ci tu przyznali rację. Co to będzie za związek, w którym oboje nie chcecie lub się boicie rozmawiać o tym, co wam nie pasuje albo was uraziło? Strzelasz focha, koniec dyskusji, ona powinna i takie tam... Jest tylko twoja urażona duma. A gdzie miłość i chęć dogadania się? Bijesz tu pianę któryś dzień, ale gęby otworzyć do lubej, że ci przykro itp. to nie łaska, prawda? Chłopie, ona nie jest Duchem św. Jak jej nie powiesz, to się nie domysli. Macie jeszcze czas, żeby się nauczyć rozmawiać o problemach, to bardzo ważne, by w związku obie strony mogły swobodnie mówic o tym, co czują. Ważne, żeby każdy z partnerów miał świadomość, ze może sie bezpiecznie otworzyć i druga osoba uszanuje jego uczucia, i pozwoli mu je czuć, nawet wtedy, kiedy ich nie będzie rozumiała i podzielała. I pamiętaj, że ludzie są tylko ludźmi i czasami się boją, kłamią, mylą, robią głupie lub złe rzeczy. Ty też (patrz brak szczerej rozmowy z dziewczyną na ważny dla ciebie temat). Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 11:32 Też się bym mega wkurzył i tak jak pisałeś w dalszych postach też bym czuł, że jest to postawa roszczeniowa, w żadnym wypadku nie do zaakceptowania. Odpowiedz Link Zgłoś
tirinti Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 11:37 Gdybyśnie miał 3 pokojowego mieszkania tylko kawalerkę to by kobieta z kawalerkąnie chciała związku z tobą. Kobiety do związku podchodzą biznesowo i zawsze muszą na tym zyskać. Dobrze, że zaczynasz to rozumieć bo kwestia tej kawalerki to dopiero początek. Twoja pensja też stanie sięwasząpensją a jej pozostanie jej, no chyba, że wogóle zrezygnuje z pracy. O wydatkach ze wspólnych (twoich) pieniędzy też będzie decydowałą ona. Za to jej hobby stanąsiętwoimi, a o swoich będziesz musiał zapomnieć. Będziesz musuiałjej we wszystkim pomagać a ona tobie w niczym. Bedzie tobąpomiattać a ty będziesz sięmusiałna to zgadzać. Tak wiec lepiej sieopamiętaj póli czas! Tylko żyjąc samotnie można żyć spokojnie i bezstresowo a kobit należy unikać jak ognia, bo to samo zło. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 12:33 @trinti chyba lekko przesadzasz - ale z drugiej strony moze ja mialem zawsze szczescie trafiac na normalne kobiety, nieroszczeniowe ... :) czyzbym jakis 6sty zmysl posiadal??? ale z durgiej strony moze to tylko potwierdza regule... Odpowiedz Link Zgłoś
ap_u Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 17:33 a z trzeciej strony... tak -wszystkie kobiety to materialistki. Kobiety nie-materialistki to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Nie to co mężczyźni. Panowie nigdy nie są materialistami - oni co najwyżej są "obrotni", "racjonalni" i "walczą o swoje". Materialistami nie są nigdy. Jednym słowem, mają z nami, babami - przerąbane. Biedactwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 17:40 @ap_u nie tego tez nie powiedzialem - ale oczywiscie zgodze sie ze nie jest to zwiazane z plcia, ale raczej charakterem - no i jezeli juz pojdziemy tym torem to jednak znam wiecej kobiet z takim zacieciem niz facetow...(zaczynajac na mojej mamie..) :) Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 19:58 Bo to tak samo dziwne, że kobiety chcą zaradnych mężczyzn jak to, z mężczyźni wolą ładne, młode, atrakcyjne kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 12.08.11, 06:44 tirinti napisał: > Gdybyśnie miał 3 pokojowego mieszkania tylko kawalerkę to by kobieta z kawalerk > ąnie chciała związku z tobą. Kobiety do związku podchodzą biznesowo i zawsze mu > szą na tym zyskać. > Dobrze, że zaczynasz to rozumieć bo kwestia tej kawalerki to dopiero początek. > Twoja pensja też stanie sięwasząpensją a jej pozostanie jej, no chyba, że wogól > e zrezygnuje z pracy. O wydatkach ze wspólnych (twoich) pieniędzy też będzie de > cydowałą ona. Za to jej hobby stanąsiętwoimi, a o swoich będziesz musiał zapomn > ieć. Będziesz musuiałjej we wszystkim pomagać a ona tobie w niczym. Bedzie tobą > pomiattać a ty będziesz sięmusiałna to zgadzać. > > Tak wiec lepiej sieopamiętaj póli czas! A M E N >Tylko żyjąc samotnie można żyć spokojni > e i bezstresowo a kobit należy unikać jak ognia, bo to samo zło. Kobiety trzeba W Y K O R Z Y S T Y W A Ć. Wszelka uległość, pokazanie słabości wykorzystają bezwzględnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazetapl82 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 11:45 Sprawa jest prosta chce mieć mieszkanko na własny użytek jak się będzie chciała "umówić" z innym gościem to ma gdzie. Jej matka rzuciła tylko ściemę, taką samą jak ona. Zastanów się po co ona tak kręci, z ogłoszeniem? Nie daj się robić w bambus. Odpowiedz Link Zgłoś
mistral31 masz słuszność widząc potencjalny problem 25.07.11, 12:14 Uważam, że masz słuszność widząc w tej sytuacji potencjalny problem. Musisz spokojnie ale też konsekwentnie do niego podejść . Uważam, że zagrożenie może polegac na tym, że jej rodzice będa decydować o wielu rzeczach w związku. Co gorsza, mogą mieć ponadto wobec Ciebie określone oczekiwania finansowe na następujących zasadach: (1) musisz zarabiać określone pieniądze, nie mniejsze niż ileś tam złotych (2) co Twoje to nasze, co nasze to tylko nasze. Słyszałem o takim przypadku u znajomych, że rodzice żony zabierali jej pensję albo w każdym razie jej dużą cześć dla siebie (bo przecież ich zdaniem byli biedni, a ponadto włożyli tyle pieniędzy w córkę, opłacili jej studia i teraz coś im się z tego tytułu należy), a mąż ze swojej utrzymywał siebie, żonę i dziecko. W końcu nie wytrzymał i małżeństwo się rozpadło. Dodam, że małżonkowie oczywiście mieszkali w domu, który mąż sam wybudował, do czego małżonka w ogóle się nie przyczyniła. Nie jest też dobrze, że Ciebie oszukiwała odnośnie ogłoszenia. To zły znak, według mnie. Zaufanie to podstawa w każej relacji między ludźmi. łatwo je stracić, dużo trudniej odzyskać. Powodzenia!! Odpowiedz Link Zgłoś
rafi373 Re: masz słuszność widząc potencjalny problem 25.07.11, 13:12 W pełni się zgadzam. Sądzę, że matka dziewczyny lubi o wszystkim decydować, a w przypadku konfliktu z nią moze sie okazać, że dziewczyna stanie po jej stronie, chocby ze strachu. Czy wyobrazasz sobie, że istotna dla twojego zwiazku informacje komunikuja dziewczynie... twoi rodzie? poczulbys sie dziwnie, jak maly jasio. tak moze sie zuc, wobec perswazji matki, dziewczyna. Ludzie, którzy osądzaj apaceta piszac, ze jest sknerusem, bardzo czesto sami się niczego nie dorobili. Owszem, mogą mieszkac w swoich mieszkaniach, ale zazwyczaj to mieszkania... właśnie po kims, rodziacach, dziadkach. moga to byc kobiety, ktore odpowiedznio wyszly za maz i nie wobazaja sobie mezczyzny - sknery. kazdy w zwiazku ma prawo oczekiwac, ze druga strona bedzie dawac od siebie porownywalnie do tego, do daje pierwsza. nie musi to byc "mieszkanie za mieszkanie", samochod za samochod" czy "uczucie za uczucie". Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: masz słuszność widząc potencjalny problem 25.07.11, 20:03 Tylko, że wątkotwórca tez się sam niczego nie dorobił, mieszkanie jest przecież rodziców. Najgorsze jest to, że autor nawet nie chce poznać przyczyn zachowania swej kobiety, chce tylko jej udowodnić swoją rację i dać nauczkę. A może jest tak, że to ta babcia w życiu wnuczce wiele pomogła i ona teraz się jedynie odwdzięcza? Sam mówisz, że coś za coś, ale nie koniecznie to samo za to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
mistral31 Re: masz słuszność widząc potencjalny problem 25.07.11, 20:43 Teraz to już tworzysz, nic nie wiadomo o potrzebach babci. Oczywiście babci należałoby pomagać, ale utrzymywanie mieszkania po to tylko dla babci jest bez sensu, bo może przyjechać do nich, do trzypokojowego raz na jakiś czas. A poza tym są jeszcze hostele i hotele. Bardziej prawdopodobne jest, że rodzice chcą przejąć to mieszkanie i wynajmować dla swojego zysku albo udostępnić komuś z rodziny, np. innemu dziecku. Oczywiście trudno mieć pewność, ale trzeba to brać poważnie pod uwagę. Bo argument o babci wygląda na naciągany. Zresztą ciekawe swoją drogą dlaczego przyszła teściowa nie chce przyjeżdżać do córki, tylko wysyła babcię ;-) Nie rozumiem argumentu e.i.t.h.e.l, że wątkotwórca nie chce dociec przyczyn zachowania narzeczonej. Czy to nie powinno być tak, że te przyczyny nie powinny być ukryte w mroku, tylko jasno wypowiedziane przez nią? Jak można przeprowadzać dochodzenie w takiej sprawie, którą narzeczona może wyjaśnić w kilka chwil? Przecież ona wie, o co w tym wszystkim chodzi, albo przynajmniej się domyśla. To jest kwestia jej szczerości i lojalności. Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: masz słuszność widząc potencjalny problem 25.07.11, 21:23 Tylko, że autor strasznie się zbulwersował w którymś wpisie, gdy ktoś zasugerował mu rozpoczęcie rozmowy ze swoją kobietą w celu wyjaśnienia tego, co zaszło. Oczywiście, że to ona może wszystko wyjaśnić, ale do tego potrzebna rozmowa, a jak widać kobieta jest raczej z tych spychających problemy, no ale taką sobie autor wziął, więc niech teraz on inicjuje rozmowy, póki ona się nie nauczy. A tę sytuację z babcią ja zrozumiałam zupełnie inaczej niż ty. czyli tak, że babcia jest starsza, nie ma się gdzie podziać na ostatnie lata życia. A nie, że to będą wizyty towarzyskie. Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 12:44 wiązanie się z głupią kobietą to skrajny masochizm. Jeśli matka jest głupia i egocentrycznie wpieprza się w nie swoje sprawy to córka jest identycznie skretyniała. pamiętaj o tym zanim podpiszesz na siebie wyrok śmierci w postaci aktu małżeństwa bez rozdzielności majątkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
majusia198273 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:22 Jeśli chodzi o podziały majątku, wnoszenie go do związku itd. to uważam że autor ma rację. Oboje coś tam posiadali, jedno mieszkanie mniejsze drugie większe ale to już coś. Zawsze można z czasem oba sprzedać i kupić coś wspólnego większego albo w dogodniejszej lokalizacji itp. Lub jedno sprzedać i wpłacić kasę na lokatę albo właśnie wynająć i wykorzystać jako dodatkowe źródło dochodów... moim zdaniem takie rozwiązanie jest jak najbardziej Ok. i tego samego oczekiwałabym od swego partnera. Jeśli już w tej chwili powstają takie problemy to po ewentualnym ślubie niestety ale będzie tylko gorzej... bo co Twoje to nasze ale co moje to moje bo to mamusia z tatusiem tylko dla mnie zapisali itd... Znam już dwa takie przypadki wśród swoich znajomych i dziwnym zbiegiem okoliczności to panienki są takie samolubne... w sensie że co moje to moje ale jak facet coś ma to już nie jest tylko jego tylko wspólne... Po rozwodzie niestety obaj panowie zostali prawie z niczym a Pani za to miały i swoje i połowę tego co było po ślubie współnym majątkiem. Generalnie nieźle na tym wyszły :) Jeszcze w trakcie trwania małżeństwa obie pary miały takie zasady wprowadzone (oczywiście pomysł Pań). Twoja (czyt. męża) kasa jest wspólna, masz z niej opłacić rachunki i kupić jedzenie dla nas i dzieci natomiast moja pensja (czyt. żony) to ciężko zarobione przez żonę pieniądze, cały miesiąc na nie pracowała i coś jej się od zycia należy (czyt. kosmetyczka, fryzjer, nowe ciuszki, nowy lakier do paznokci, i inne tego typu przyjemności) w końcu ona tak cięzko pracuje i ma prawo wydawać własne cięzko zarobione pieniądze na co tylko zechce. A panowie no cóż, ich pieniądze były zawsze wspólne. Dziwne jest niestety to podejście i zupełnie go nie rozumiem ale niestety ostatnio taki właśnie układ jest coraz bardziej popularny, niektórym się chyba mylą znaczenia niezależności od wykorzystywania kogoś. prawdą jest że najwięcej konfliktów jest właśnie o kase więc najlepiej to sobie wyjaśnić już przed ślubem coby nie było potem pretensji że się rozminęliście z poglądami. My z męzem mamy prosty układ... oboje zarabiamy (porównywalnie) po otrzymaniu pensji wrzucamy wszystko na jedno konto, opłacamy wszystkie rachunki, a co zostanie przeznaczamy na swoje przyjemności, jak ktoś chce coś sobie kupic ponadprogramowego to infomuje drugą stronę i tyle, czasami się zastanawiamy czy starczy na to kasy, albo czy nie warto poczekać do przyszłego miesiąca jak wpadnie troszkę więcej grosza i tyle, ale zawsze konsultujemy ze sobą wydatki (poza oczywiście rzeczami podstawowymi typu rachunki, jedzenie itp. tu nie ma co konsultować bo kupić po prostu trzeba i tyle) Do tej pory (ok. 8 lat wspólnego życia) ani razu nie pokłóciliśmy się o kasę czy tez o to co kto wniósł materialnego do naszego związku czy też nie. Tak się składa że w dniu ślubu oboje byliśmy bez dorobku i bez mieszkania, dorabiamy się wspólnie odkąd jesteśmy razem. Teraz po paru latach moi rodzice wykupili własne mieszkanie i postanowili je na nas przepisać, kiedy pytali na kogo nie było wątpliwości że na NAS. Nie na mnie chociaż byłaby taka możliwość, tylko na nas bo wychodzę z założenia że co moje to i mojego męża i tyle. Obecnie spłacamy kupione przed ślubem mieszkanie i gdy przyjdzie taki dzień że zostaniemy bez rodziców to mieszkanie po rodzicach albo przepiszemy na nasze dzieciaki, albo wynajmiemy, albo w ostatecznej opcji sprzedamy żeby spłacić kredyt za nasze mieszkanie. Jest jeszcze jedna opcja, sprzedać oba i kupić jedno większe albo jakiś domek ale jakby na to nie patrzeć nie patrzę na to mieszkanie jako na moje własne bo to od moich rodziców a mąż od swoich nie dostał nic. To będzie nasze mieszkanie i moim zdaniem taki układ jest po prostu OK. Dlatego uważam że autor wątku jak najbardziej ma rację. Jeśli już teraz jest problem z takim rzeczami to po ślubie nie będzie lepiej. Ma prawo oczekiwać że dziewczyna mając swoje mieszkanie wniesie je do ich związku a nie nagle jak się znalazł frajer gotowy do ożenku to ona zrzuca cały swój majątek na rodziców i wchodzi w związek goła i wesoła coby przypadkiem później nic od niej nie chciał, ale łapki po jego majątek wyciągnie w pierwszej kolejności. I jeszcze co do tego majątku to radziłabym Ci kolego uregulować sprawę Twojego mieszkania jeszcze przed ślubem bo wg prawa mieszkanie jest nadal Twoich rodziców, jak się ożenisz z owa dziewczyną to mieszkanie nadal będzie Twoich rodzicow a nie Twoje, jak się Twoim rodzicom zejdzie to mieszkanie jako jedynak odziedziczysz właśnie Ty ale wtedy to Ty będziesz miał już żonę i wydaje mi się że w takiej sytuacji to mieszkanie wejdzie do waszego wspólnego majątku znaczy się Twojego i żony. Nie jestem pewna ale ta kwestię możesz szybko wyjaśnić u notariusza (porady sa bezpłatne). Wiem że jak mojej znajomej rodzice chcieli na nią przepisać mieszkanie (po ślubie) to musieli nieźle się nakombinowac żeby mieszkanie zostało tylko jej własnością i nie weszło w majątek wspólny małżonków i podobnie jest chyba przy dziedziczeniu. Jeśli dziewczyna i jej rodzina będzie miała nadal takie podejście jak opisujesz a Ty nadal chcesz z nią zakładać rodzinę, być może nawet wziąć ślub to ja bym Tutaj kwestie Twojego mieszkania uregulowała tak aby w razie jakiegoś niepowodzenia nie mogła cię ogołocić. Bo jej mieszkanie jest jakby chronione przed współwłasnością majątkową ale Twoje nie więc jesteś łatwym kąskiem żeby się szybko wzbogacić tym bardziej że Takie duże mieszkanie łatwo podzielić :) Ps. pomysł z oddaniem Twojego mieszkania rodzicom i kupieniem innego na spółkę z dziewczyną moim zdaniem OK. A co Twoi rodzice z mieszkaniem zrobią to ich sprawa, mogą zostawić na przyjazdy gości albo czerpać z niego korzyści i jeździć dwa razy do roku na zagraniczne wycieczki i nadrobić czas intensywnego oszczędzania :) To już ich sprawa. Ale mimo wszystko zachęcam do prawnego uregulowania własności mieszkania, skoro dziewczyna jest z tych co niechętnie wnoszą coś od siebie do związku to lepiej mieć wszystko jasno i wyraźnie na papierze :) zawsze potem możesz mieszkanie na dzieci zapisać i nie będzie problemu. A z mieszkania rodzice moga korzystać nawet wtedy gdy będzie ono prawnie zapisane na Ciebie. Zyczę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:34 @ majusia kurcze jak fajnie poczytac normalna kobiete - bo juz myslalem ze w Polsce to zame mumie i zuzie zostaly... :) Co do spadku to nie wchodzi on do wspolnego majatku (przynjamenij tak mi sie wydaje) -0 chyba ze tak jak w Twoim przypadku miesdzkanie zostalo przepisane na CIebie i meza... Odpowiedz Link Zgłoś
rafi373 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:50 spadek na 100% nie wchodzi do wspólnego majątku. Aktualnie. Ale prawo jest zmienne, takze prawo spadkowe, więc jesli są wątpliwości... w tym przypadku można dokonać darowizny mieszania na faceta, jeszcze przed ślubem. a w ogole, jesli z dziewczyna jest dobrze, to neich tak bedzie tak dług, aż... nabieresz pewnosic że to TA kobieta. To, że radzisz się o takie rzeczy, raczej skąłnia do reflaksji ze pewenosci brak. I strzez sie poki co malzenstwa. Sorry, ale fakt ze radzisz sie na forum... znaczy ze nei dojrzales do malzenstwa. Ze za dziewczyne mowi matka, to samo swiadczy o niej. Odpowiedz Link Zgłoś
majusia198273 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 26.07.11, 09:05 @ ssdd1975b dzięki :) miło przeczytać że jeszcze ktoś uważa mnie za normalną kobietę :) co do tego spadku to masz rację, nie dawało mi to wczoraj spokoju i poszperałam troszkę w przepisach i w necie i faktycznie, jeśli spadkodawca wyraźnie w testamencie nie zaznaczył że spadek ma wejść do majątku wspólnego małżonków to staje się on osobistym majątkiem spadkobiercy. Czyli tutaj w sumie sytuację ma jasną, nie mniej jednak uważam że takie sprawy najlepiej regulować jeszcze za życia, później jest mniej problemów ze sprawami spadkowymi itd :) Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 26.07.11, 11:10 @ Majusia zgadzam sie z Toba...powiem wiecej najlepiej ulatwic sobie sprawe z malzenstwem zawierajac intercyze przed - co bylo moje przed bedzie moje nawet gdy nam sie nie uda, a co razem dorobilismy dzielimy po polowie - lub tez w extrymalnych sytuacjcha wprowadzic oddzielnosc majatkowa (szczegolnie dgy sie prowadzi dzialalnosc) - znam przynajmenij dwie osoby ktore dzieki temu mogly zachowac swoje domy gdy firmy pobankrutowaly... Odpowiedz Link Zgłoś
ronald.tusk Dziękuje pani za ten wyważony post. Przywraca on 12.08.11, 06:52 mi nadzieję na to, że są jeszcze na tym padole normalne kobiety. Gratuluje pani mężowi i szczerze zazdroszczę. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Strasznie ... 12.08.11, 07:14 dolujacy... watek ,a uczucia... poszly w ciemny las (lepiej ,zeby byl panstwowy)!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rychu_taxi_drajwer Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:27 Ja myślę że się spedaliłeś jak baba, że takie "problemy" stawiasz na forum, zamiast sprawę załatwić. Ale rozumiem, że nowocześni wielkomiejscy mężczyźni tak mają. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:36 @ rychu a mi sie wydaje ze to normalne jak sie sptykasz z takim problemem pierwszy raz w zyciu i szukasz kogos kto przeszedl przez cos takiego - ale jak masz takie podejscie do zycia jak napisales - to moze mezem mumii jestes/byles - wtedy by to tlumaczylo czemu ona taka zdeptana przez zycie jest :) Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:43 @ lemur Wlasnie zauwazylem ze dostep do tgeo foum to juz z glownej strony GW jest... :) mam nadzieje ze udalo CI sie przedyskutowac kwestie z dziewczyna - bo jak nie to istnieje duze prawdopodobienstwo ze ktos z rodziny albo ona znajdzie to :) i wtedy bedziesz umoczony - ale z drugiej strony moze problem sam sie rozwiaze... ??? :) no i daj jakis update... :) Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:58 Wypraszam sobie! Zaden Rychu nie jest ani nie byl moim mezem! A Ty masz chyba jakas obsesje na moim punkcie. W kazdym swoim poscie bedziesz teraz o mnie wspominal? Zdeptana nie jestem, ja plyne ponad podlozem. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975b Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 14:11 @mumia... tzn jestes ciagnieta po dnie?? :) a ze pisze o Tobie non stop bo w zadnym poscie nie zgadzam sie z Toba... i po prostu bredzisz jak potluczona... :) Odpowiedz Link Zgłoś
konsument-1 Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 13:49 Lemur nie widzę problemu i dłubania w tym problemie dłużej niż już tu jest opisane. Cały czas powtarzasz jak mantrę jaki Ty jesteś szlachetny, że dziewczynę, którą ponoć kochasz przygarniasz do swojego M4 (3 pok z kuchnią), jak nie zależy ci na PIENIĄDZACH ale jednak jej kawalerka stoi Ci ością w gardle. Wg mnie nie kochasz jej ot tak trafiła ci się fajna "laska", która pewnie dobra jest w łóżku i mniej marudząca niż wcześniejsze dziewczyny i postanowiłeś wnieść ją w swój posag do "eksploatacji" a widać to właśnie przez Twoją postawę roszczeniową, że ja Ci daję daj i Ty. Jeżeli naprawdę byś ją kochał to nie myślałbyś o takich głupotach jak jej kawalerka. Z tego co zrozumiałem to Ty jej zaproponowałeś wspólne mieszkanie nie ona Tobie więc o co te pretensje? Dla mnie szkoda dziewczyny bo za jakiś czas ci się znudzi a ona bedzie tylko cierpieć przez Twoją egoistyczną postawę. Odpowiedz Link Zgłoś
e.i.t.h.e.l Re: Co twoje to moje, to moje to moje. 25.07.11, 20:07 Myślę, że jakby sytuacja była taka, że to autor ma babcię, która potrzebuje lokum, to dziewczyna by się zgodziła, żeby babcia zamieszkała w jej kawalerce, zamiast ją wynajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Nadużycie semantyczne 25.07.11, 13:54 > Zacznę od tego, że od roku jestem z fajną dziewczyną. Zarówno ona jak i ja po t > rzydziestce Dziewczyna? Po 30 lat? Raczej kobieta.... Odpowiedz Link Zgłoś