Dodaj do ulubionych

Czy każdy facet to dno moralne?

21.10.11, 01:06
Ponieważ owo forum nosi nazwę "mężczyzna", to uznałam, że znajdzie się tu sporo facetów, którzy uczciwie odpowiedzą mi na to pytanie. Uściślając chciałabym się zapytać:
1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/ pożądał)?
2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić wszystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?
3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mięsa (atrakcyjnego lub nie)?
4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie podrywu a było szczerą prawdą?
5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zmienić?
6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś wyższe uczucia?
7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?
Z góry dziękuję za odpowiedzi. Proszę, aby kobiety nie wypowiadały się na temat swoich dziubdziusiów, bo one widzą tylko to, co chcą widzieć. Ja chcę prawdy obiektywnej.
Obserwuj wątek
    • poprioniony Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 02:08
      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?

      Nie.

      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić ws
      > zystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?

      Nie.

      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mi
      > ęsa (atrakcyjnego lub nie)?

      Nie.

      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?

      Nie.

      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zm
      > ienić?

      Nie.

      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś
      > wyższe uczucia?

      Nie.

      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?

      Tak.


      Powinnas przeredagowac ostatnie pytanie tak, zeby i u tu 'nie' bylo ta jedynie
      sluszna odpowiedzia, oszczedzi to i nam wglebianie sie w twoje wypierdy.
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 02:34
        Jestem bardzo wdzięczna za cenną radę, acz nie skorzystam. Mimo to jeszcze raz dziękuję, bez niej najprawdopodobniej moje życie nie miałoby już sensu.
      • koham.mihnika.copyright to ostatnie pytanie jest dla zmylki, zeby wylapac 02.09.12, 02:41
        damskie trolle i boty.
    • k1012 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 02:59
      1)tak
      2)tak
      3)tak
      4)nie kazdej to mowie
      5)hmmm tak
      6)-
      7)nie
      Ale ja nie jestem miarodajny, bo chyba jestem z innej gliny troszeczke ;)
      A teraz pytanie do Ciebie.Co z Wami kobietami nie tak?
      Macie faceta romantycznego to szukacie prostego chama.Macie faceta chama to szukacie cieplego i romantycznego.
      Jednak przyslowie-"Jeszcze sie taki nie narodzil co by babie dogodzil", jest jak najbardziej prawdziwe.
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 18:17
        > A teraz pytanie do Ciebie.Co z Wami kobietami nie tak?
        > Macie faceta romantycznego to szukacie prostego chama.Macie faceta chama to szu
        > kacie cieplego i romantycznego.
        > Jednak przyslowie-"Jeszcze sie taki nie narodzil co by babie dogodzil", jest ja
        > k najbardziej prawdziwe.

        Nie wiem, co z ogółem kobiet jest nie tak, bo póki co mam jedno ciało i duszę, ale postaram się odpowiedzieć: być może kobiety szukają złotego środka i umiaru, bo nadmierny romantyzm może je zemdlić a dużego chamstwa to na dłuższą metę żaden normalny człowiek nie zniesie. Kobietom wydaje się więc, że istnieje na świecie ktoś, kto posiada wszystkie te cechy w stopniu umiarkowanym i szukają go, skazując się tym samym na ciągłe rozczarowania. Nie jest to ich wina, bo w dzieciństwie naczytały się za dużo bajek a w młodości naoglądały się za dużo telenowel i komedii romantycznych.
        Co do mnie: osobiście nikogo nie szukam, jeżeli jednak miałabym z kimś już być, to wybieram wersję romantyczną, mając świadomość związanych z tą cechą wad. Ale facet-romantyk to wytwór melodramatów. W przyrodzie nie istnieje.
        • ronald.tusk Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:56
          sloneczko_najjasniejsze napisała:

          > Ale facet-romantyk to wytwór melodramatów. W przyrodzie nie istnieje.

          Poczytaj mojego bloga. Może zmienisz zdanie...
        • patisonek39 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 24.10.11, 21:40
          nie chodzi nam o romantyka albo chama po prostu pragniemy mezczyzny ktory bedzie nas kochal bez wzgledu na to jakie jestesmy...niech bedzie jaki chce ale niech nie traktuje kobiety jak zabawki bo tez mamy uczucia.. a jesli jestesmy w zwiazku w ktorym dwoje ludzi sie kocha to niewazne to jaka ta osoba jest bo wlasnie w takiej sie zakochalismy tylko nie chcemy byc traktowane jak glupie bo kazda z nas wie czego chce
          • wojna71 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 26.10.11, 10:14
            Was się nie da kochać, za to jakie jesteście. Szkoda czasu i życia.
          • 4dison Re: Czy każdy facet to dno moralne? 05.03.25, 11:21
            Nie, droga Pani, nie szukacie Mężczyzny, który was będzie Kochał, z natury szukacie w Mężczyznach bezpieczeństwa, jego lekko oschły charakter, czyli chamówa, agresywność jest dla was atrakcyjna bo to oznacza, że w razie niebezpieczeństwa taki Mężczyzna jest w stanie was ochronić, Kochacie Mężczyzn właśnie za to, za ich siłę, silną, czasem agresywną postawę i za to, że mówi to co myśli mimo, że czasem może was obrazić... Ale wy i tak będziecie takich Mężczyzn Kochać bo jesteście zbyt słabe byście same sobie poradziły żeby zbudować własne bezpieczeństwo i szukacie Mężczyzn, który to bezpieczeństwo wam zagwarantuje żeby dzieci, które chcecie mieć, wychowywały się bez poczucia jakiegokolwiek zagrożenia, stąd standardy Kobiet, które oczekują od Mężczyzn dużych zarobków, zaradności w podejmowaniu trudnych decyzji czy umiejętności naprawy drobnych usterek.
            Majętność Mężczyzny jest odbierana przez Kobiety jako jeden z obiektów bezpieczeństwa bo tak działa wasz słaby mechanizm obronny, wy szukacie schronienia, które Mężczyźni budują własnymi rękami, są Kobiety które oczekują wyższych zarobków od Mężczyzn, posiadania własnego domu podczas kiedy Mężczyźni budują takie bezpieczeństwo jakie jest potrzebne im a nie jakie jest potrzebne Kobietom i zamiast się cieszyć, że Mężczyzna w ogóle zapewnia bezpieczeństwo i stałe zapotrzebowanie z zasobów jakie dostarcza do związku z Kobietą to wiele z nich chce tego więcej i ucieka sobie do takiego, który posiada to czego chce... Kobiety Kochają Mężczyzn za stabilność i bezpieczeństwo, nie za uczucia, uczucia grają drugie skrzypce, tylko wyjątki szanują Mężczyzn za ich starania, poświęcenie, widzą ile Mężczyznę to kosztuje i są wdzięczne za to co robi a nie tylko za to jak one same się przy nim czują
        • nicator9 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 30.10.11, 21:48
          >Ale facet-romantyk to wytwór melodramatów. W przyrodzie nie istnieje.

          Nie prawda. Ja znałem kilku (włączając w to mnie), ale po tym jak ich miłości rzuciły ich dla właśnie takich "chamów" doszli do wniosku że bardziej opłaca się byc takim chamem i teraz to dla nich dziewczyny rzucają "romantyków".
      • koham.mihnika.copyright ad 6 02.09.12, 02:43
        ja zawsze kupowalem swieczki i kwiaty od harcerzy (kolo cmentarza, wejscie od Odrowaza).
    • ronald.tusk Dobre pytania... 21.10.11, 07:26
      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?

      Tak. Za to nie zdarzyło mi się, aby jakaś kobieta naprawdę mnie kochała. Gdybym stracił dochody, przebojowość, umiejętność gromadzenia zasobów natychmiast zostałbym wyrzucony na śmietnik. No...może nie natychmiast, to rzeczone panie najpierw próbowałyby mnie "motywować" do zwiększenia efektywności w zdobywaniu zasobów.

      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić ws
      > zystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?

      Co to znaczy wszystko? Jedna z partnerek zapytała mnie, czy jakby mi kazała to zabiłbym własne dziecko? Czy w tym pytaniu chodziło o takie właśnie próby? Jeżeli tak, to NIE.

      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mi
      > ęsa (atrakcyjnego lub nie)?

      Tak. Jedna z kobiet była dla mnie jak bogini. Wynikało to z pewnych zdarzeń z przeszłości. Kiedy myślałem o niej miałem wrażenie, że przestaje istnieć. Niestety. Inny pan był lepszy w gromadzeniu zasobów. Dziś powodzi jej się bardzo dobrze, aczkolwiek podobno ryczy w poduszkę i chętnie zrobiłaby ze mnie swoje pogotowie psychologiczne. Podziękowałem, mimo że będę do niej tęsknił do końca życia.

      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?

      Było szczerą prawdę, aczkolwiek kobiety uwielbiają sprawdzać takie wyznania i stawiają nas przed coraz bardziej absurdalnymi próbami. Do klasycznych i codziennych należy - albo rower albo JA?!

      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zm
      > ienić?

      Bezwzględnie! Raz pijana, naga laska wskoczyła mi do łóżka. Pogoniłem...

      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś
      > wyższe uczucia?

      Bez przerwy je mam. Wiesz co to znaczy być wewnętrznym cierpieniem? Czuć w środku jakby ogień spalał Twoje wnętrze? Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Waszymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyniesione z domu.

      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?

      Nie. Odpowiedzialność ale w obie strony.

      > Z góry dziękuję za odpowiedzi. Proszę, aby kobiety nie wypowiadały się na temat
      > swoich dziubdziusiów, bo one widzą tylko to, co chcą widzieć. Ja chcę prawdy o
      > biektywnej.

      Jestem facetem o dość radykalnych poglądach z reguły nienawidzonym przez żyjące w obecnym papkowatym społeczeństwie kobiety.
      • jeriomina Re: Dobre pytania... 21.10.11, 12:40
        ronald.tusk napisał:



        > Bez przerwy je mam. Wiesz co to znaczy być wewnętrznym cierpieniem? Czuć w środ
        > ku jakby ogień spalał Twoje wnętrze? Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne
        > do wyższych uczuć a za wszelkimi Waszymi działaniami stoi interes albo strach
        > vel przyzwyczajenia i stereotypy wyniesione z domu.

        Nieprawda!!! Nieprawda!!! Nie generalizuj!!! Ja bardzo dobrze znam uczucie które opisałeś powyżej a jestem kobietą!
        >
        > > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?


        >
        > Nie. Odpowiedzialność ale w obie strony.
        >
        > Jestem facetem o dość radykalnych poglądach z reguły nienawidzonym przez żyjące
        > w obecnym papkowatym społeczeństwie kobiety.

        A mnie bardzo zaimponowałeś, jeśli jest prawdą to, co o sobie napisałeś...
        Pozdrawiam.
        • ronald.tusk Co tu ma imponować? 21.10.11, 18:24
          Punkt widzenia zniszczonego, wypalonego i wypaczonego przez kobiety zwykłego faceta? To co pisze to upust moich emocji. Inaczej chyba bym zwariował...
          • jeriomina Re: Co tu ma imponować? 21.10.11, 18:41
            To życzę ci, żebyś spotkał taką, która jednak zmieni twoje patrzenie na te sprawy...
          • sloneczko_najjasniejsze Re: Co tu ma imponować? 21.10.11, 19:47
            Nie kobiety Cię zniszczyły. Całość nieszczęść, jakie Cię spotkały upchnąłeś w jedną kategorię i nazwałeś je jednym imieniem. Daje Ci to chwilowe poczucie ulgi, ale w dalszej konsekwencji sprowadzi na manowce.
            • ronald.tusk Jakiej ulgi? 21.10.11, 19:50
              Gdybyś wiedziała co się teraz we mnie dzieje?
              • sloneczko_najjasniejsze Re: Jakiej ulgi? 21.10.11, 21:04
                Nie wiem, co się w Tobie dzieje. Wiem tylko, że nic dobrego, ale... obwinianie kobiet za ten stan jest prostym mechanizmem obronnym. Gdybym napisała Ci, że źródłem Twoich nieszczęść jesteś Ty sam... nie mężczyzna o określonym wzroście, kolorze włosów i stanie konta, ale to, co właśnie jest w Tobie, poczułbyś się lepiej? Nie, to byłby gwóźdź do trumny. Dlatego czasami lepiej zwalić winę na cały świat, pozostając przy tym jedynym sprawiedliwym.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Jakiej ulgi? 22.10.11, 02:19
                  Słoneczko, zejdź się z Ronaldem i będzie super;> On marudzi na kobiety, Ty utyskujesz na facetów. Macie wiele wspólnego;>
            • jeriomina Re: Co tu ma imponować? 21.10.11, 19:55
              Mnie tak jeden facet usiłował zniszczyć - przeprojektował wszystkie zbrodnie swojej poprzedniej damy na mnie, zaprognozował, że będę taka sama po czym zrezygnował ze związku, bo "on już wie co będzie dalej".
              Psychoterapia i to w trybie pilnym...
              • ronald.tusk Wiesz, że to chyba trafna diagnoza? 21.10.11, 19:57
                Ja wszystko oceniam wg swojego 14to letniego małżeństwa...
                • jeriomina Re: Wiesz, że to chyba trafna diagnoza? 21.10.11, 20:02
                  To zrób coś z tym, chociaż Ty.
                  Ja na tego "mojego" nie wpłynę, zerwał ze mną kontakty, a ja mam swoją dumę i swój honor... a psychoanaliza z psychoterapią bardzo by mu się przydały. Ja sama znam jego słabości i kompleksy i nie przeszkadzały mi, chciałam mu wszystko "wynagrodzić", no ale nie udało się...
                  Ale nikomu nie życzę tego, co przeszłam, kiedy ze mną zerwał, bo się nakręcił wizją że ja będę taka sama... a najśmieszniejsze że znaliśmy się krótko, niewiele w sumie o mnie wiedział... no ale nie chciał dać szansy...
      • lospecchio Re: Dobre pytania... 21.10.11, 12:49
        ronald.tusk napisał:

        > > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /t
        > ylko/
        > > pożądał)?
        >
        > Tak. Za to nie zdarzyło mi się, aby jakaś kobieta naprawdę mnie kochała. Gdybym
        > stracił dochody, przebojowość, umiejętność gromadzenia zasobów natychmiast zos
        > tałbym wyrzucony na śmietnik. No...może nie natychmiast, to rzeczone panie najp
        > ierw próbowałyby mnie "motywować" do zwiększenia efektywności w zdobywaniu zaso
        > bów.

        O Matko i Córko! Z jakimi kobietami Ty się zadajesz!!!???

        Rozumiem teraz skąd u Ciebie taka nagatywna opinia o kobietach wyrażona kiedyś w innym wątku / wątkach.


      • sloneczko_najjasniejsze Re: Dobre pytania... 21.10.11, 18:50
        Teraz ronaldzie.tusku zastanów się i odpowiedz, dlaczego kochałeś/kochasz tę kobietę? Bo jest niewyobrażalnie piękna, ma dobry zawód, dużo zarabia, otacza się "przydatnymi przyjaciółmi", świetnie gotuje i zna 5 języków?
        Wiesz na czym polega słowo na "M"- to obrzydliwy handel, w ramach którego partnerzy wymieniają się pożądanymi zasobami, w naszej kulturze utarło się, że mężczyzna daje pieniądze, kobieta w zamian oferuje swoją urodę. Krew mnie zalewa, kiedy słyszę żale panów skarżących się, że z racji ich niskich zarobków, żadna ŁADNA pani się nimi nie interesuje. Jeżeli już wchodzicie w te żałosne transakcje, to chociaż przyjmijcie pewne reguły gry.
        Osobiście jestem ponad tym, ale nie chcę tu rozstrząsać swojego światopoglądu.
        > Wiesz co to znaczy być wewnętrznym cierpieniem? Czuć w środku jakby ogień spalał Twoje wnętrze?
        Wiem. Wrażliwość jest największym cierpieniem, jakie może spaść na człowieka. Z czasem może przerodzić się w totalną pustkę emocjonalną, stworzyć kogoś zimnego i niewzruszonego. Ktoś taki nigdy już nie będzie szczęśliwy, ale nie będzie też aż tak nieszczęśliwy. Żółw jest twardy bo jest miękki.
        >Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Waszymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyniesione z domu.
        Są zdolne, ale niestety zostaje to często wykorzystywane. Przepraszam, ale nie jestem w stanie uwierzyć w to, co piszesz. Nie wierzę, że wyszło to od mężczyzny. Ktoś kiedyś, po uprzednim poznaniu mojej kruchej osobowości, wypowiadał się w podobnym tonie, co Ty. Choć mam naturę nieufną, postanowiłam uwierzyć ten jeden raz. Okazało się, że wszystko to było wyssane z palca i chociaż wiem, że nie powinnam generalizować na podstawie jednego przypadku, to jednak wolę dmuchać na zimne. Nie dam się sfrajerować po raz drugi. Stereotypy i strach to domena wszystkich ludzi, Wy- mężczyźni nie jesteście ponad nimi, o czym pisałam na początku.
        Dobrze, że nie zabiłbyś swojego dziecka, ale nie wszystko trzeba tak dosłownie interpretować, w przeciwnym razie nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby wymyślać metafory.
        • ronald.tusk Spróbuję się wynaturzyć... 21.10.11, 19:47
          sloneczko_najjasniejsze napisała:

          > Teraz ronaldzie.tusku zastanów się i odpowiedz, dlaczego kochałeś/kochasz tę ko
          > bietę? Bo jest niewyobrażalnie piękna, ma dobry zawód, dużo zarabia, otacza się
          > "przydatnymi przyjaciółmi", świetnie gotuje i zna 5 języków?

          Jest piękna, to fakt, ma kiepski zawód, zarabia tyle co ja, nie ma wpływowych przyjaciół, gotować nie umie w ogóle (ja umiem lepiej w każdym razie), zna dobrze angielski.
          Dlaczego ją kocham mimo, że jest z innym? Bo była pierwsza...była tak oddana jak nikt inny później. To ja dałem doopy za pierwszym razem a teraz świat zmienił ją na tyle, że stara się żyć i chwytać jak najwięcej z tego zasranego życia. Ja ją poniekąd rozumiem, ale nie jestem w stanie funkcjonować jako ten drugi...Przykro mi, a żeby być pierwszym nie stać mnie...

          > Wiesz na czym polega słowo na "M"- to obrzydliwy handel, w ramach którego partn
          > erzy wymieniają się pożądanymi zasobami, w naszej kulturze utarło się, że mężcz
          > yzna daje pieniądze, kobieta w zamian oferuje swoją urodę.

          No niestety, ale tak to działa. Wiesz...tylko, że uroda to nie wszystko. Jest ważna, ale wolałbym być z kimś przeciętnym ale myślącym. Niestety mam taki charakter, że każdej bliskiej mi osobie daje swoje serce na temblaku. Nie jest łatwo wkraść się w moje wnętrze, ale jak ktoś już tego dokona, to staję się niemal niewolnikiem takiej osoby. Kobiety niestety wykorzystują to bez skrupułów i wszystko po pewnym czasie działa na zasadzie dałeś palec dasz rękę...

          > Krew mnie zalewa, ki
          > edy słyszę żale panów skarżących się, że z racji ich niskich zarobków, żadna ŁA
          > DNA pani się nimi nie interesuje. Jeżeli już wchodzicie w te żałosne transakcje
          > , to chociaż przyjmijcie pewne reguły gry.

          Moje miesięczne przychody to około 15tys. miesięcznie. Nie wiem czy to dużo czy mało. Pieniądze generalnie nie stanowią dla mnie wartości samej w sobie. Tu nie chodzi o to ile kto zarabia tylko o to ile kto czego potrzebuje. Mnie wystarczy plecak, dobre buty i schronisko w Bieszczadach. Większości pań, to niestety nie wystarcza. Szpilki od Louboutina raz na tydzień plus stanik i majtki LaPerla z taką samą częstotliwością, to to co powoduje, że bywacie szczęśliwe i macie spontanicznie orgazmy. To nie Wasza wina. To natura Was tak skonstruowała...

          > Osobiście jestem ponad tym, ale nie chcę tu rozstrząsać swojego światopoglądu.
          > > Wiesz co to znaczy być wewnętrznym cierpieniem? Czuć w środku jakby ogień
          > spalał Twoje wnętrze?
          > Wiem. Wrażliwość jest największym cierpieniem, jakie może spaść na człowieka. Z
          > czasem może przerodzić się w totalną pustkę emocjonalną, stworzyć kogoś zimneg
          > o i niewzruszonego. Ktoś taki nigdy już nie będzie szczęśliwy, ale nie będzie t
          > eż aż tak nieszczęśliwy. Żółw jest twardy bo jest miękki.

          Zgadzam się. Czyli co? Powinienem się zabić, czy jest jakaś szansa dla mnie?

          > >Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkim
          > i Waszymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy
          > wyniesione z domu.
          > Są zdolne, ale niestety zostaje to często wykorzystywane.

          To prawda, ale nie tylko kobiety są wykorzystywane. Wykorzystywani są wrażliwi ludzie. To wszystko...

          > Przepraszam, ale nie
          > jestem w stanie uwierzyć w to, co piszesz. Nie wierzę, że wyszło to od mężczyz
          > ny.

          Cóż. Jestem facetem. Może zwichrowanym przez życie, ale jednak...

          > Ktoś kiedyś, po uprzednim poznaniu mojej kruchej osobowości, wypowiadał się
          > w podobnym tonie, co Ty. Choć mam naturę nieufną, postanowiłam uwierzyć ten je
          > den raz. Okazało się, że wszystko to było wyssane z palca i chociaż wiem, że ni
          > e powinnam generalizować na podstawie jednego przypadku, to jednak wolę dmuchać
          > na zimne. Nie dam się sfrajerować po raz drugi. Stereotypy i strach to domena
          > wszystkich ludzi, Wy- mężczyźni nie jesteście ponad nimi, o czym pisałam na poc
          > zątku.

          Zgoda.

          > Dobrze, że nie zabiłbyś swojego dziecka, ale nie wszystko trzeba tak dosłownie
          > interpretować, w przeciwnym razie nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby wymyślać
          > metafory.

          Nie sądzisz, że takie metafory to lekka przesada?
          • sloneczko_najjasniejsze Re: Spróbuję się wynaturzyć... 21.10.11, 21:57
            > Jest piękna, to fakt, ma kiepski zawód, zarabia tyle co ja, nie ma wpływowych przyjaciół, gotować nie umie w ogóle (ja umiem lepiej w każdym razie), zna dobrze angielski.

            Gdyby nie była piękna, to co? See you? Jeśli pracowałaby w Tesco na kasie i mieszkała w obdartym bloku a poza tym była ciepła, szczera, urocza i inteligentna (możesz tego nie pojąć, ale zdarza się, że naprawdę rozgarnięci życiowo ludzie z racji różnych przeszkód mają tak kiepski zawód), to byś nawet kijem jej nie tknął.

            > Dlaczego ją kocham mimo, że jest z innym? Bo była pierwsza...była tak oddana jak nikt inny później. To ja dałem doopy za pierwszym razem a teraz świat zmienił ją na tyle, że stara się żyć i chwytać jak najwięcej z tego zasranego życia. Ja ją poniekąd rozumiem, ale nie jestem w stanie funkcjonować jako ten drugi

            Jak widzisz, świat nie jest czarno-biały i nic nie dzieje się bez przyczyny. Może więc jednak te kobiety nie są takie be?

            >Przykro mi, a żeby być pierwszym nie stać mnie...

            Naprawdę uważasz, że w tym tkwi przyczyna? Nie znam tej kobiety, ale z tego, co piszesz życie mogło ją nieźle skołować i wywrócić jej wszystkie priorytety. Nie każdy ma na tyle poukładane w głowie, żeby sobie wszystko to uporządkować i nadać swojemu życiu odpowiedni tor.

            > No niestety, ale tak to działa. Wiesz...tylko, że uroda to nie wszystko. Jest ważna, ale wolałbym być z kimś przeciętnym ale myślącym.

            Tak?

            >Niestety mam taki charakter, że każdej bliskiej mi osobie daje swoje serce na temblaku. Nie jest łatwo wkraść się w moje wnętrze, ale jak ktoś już tego dokona, to staję się niemal niewolnikiem takiej osoby. Kobiety niestety wykorzystują to bez skrupułów i wszystko po pewnym czasie działa na zasadzie dałeś palec dasz rękę...

            Kobieta, nie kobieta. Wykorzystują to ludzie małostkowi i płytcy, czyli praktycznie wszyscy. Wytworzył się jakiś taki paskudny zwyczaj żerowania na ludzkich uczuciach. O ile można zaakceptować to w takich sferach, jak praca czy nauka, to bawienie się emocjami w ramach relacji intymnych uważam za mentalną dzicz.

            > Moje miesięczne przychody to około 15tys. miesięcznie. Nie wiem czy to dużo czy mało. Pieniądze generalnie nie stanowią dla mnie wartości samej w sobie. Tu nie chodzi o to ile kto zarabia tylko o to ile kto czego potrzebuje. Mnie wystarczy plecak, dobre buty i schronisko w Bieszczadach. Większości pań, to niestety nie wystarcza. Szpilki od Louboutina raz na tydzień plus stanik i majtki LaPerla z taką samą częstotliwością, to to co powoduje, że bywacie szczęśliwe i macie spontanicznie orgazmy. To nie Wasza wina. To natura Was tak skonstruowała...

            Taaa, widać, że przebywasz w bardzo zamkniętym środowisku. Może gdybyś tak porozmawiał z dziewczyną ze schroniska w Bieszczadach, to zmieniłbyś zdanie na temat kobiet. Ale nie, Ty wolisz wylaszczone księżniczki w szpilkach od Louboutina (a co to za jeden?). To nie Twoja wina. To natura tak Cię obdarzyła.

            > Powinienem się zabić, czy jest jakaś szansa dla mnie?

            To jest gra. Postawisz kartę, wygrasz i odżyjesz lub przegrasz i pogrążysz się jeszcze bardziej. Możesz też żyć jak roślina, znaczy wegetować a wbrew pozorom nie jest to najgorszym nieszczęściem. Wszystko zależy od tego, czy stać Cię na ryzyko i nie mówię tu o pieniądzach, ale możliwościach poniesienia emocjonalnych kosztów ewentualnych porażek.

            > To prawda, ale nie tylko kobiety są wykorzystywane. Wykorzystywani są wrażliwi ludzie. To wszystko...

            właśnie.

            > Nie sądzisz, że takie metafory to lekka przesada?

            Nie.
            • ronald.tusk Re: Spróbuję się wynaturzyć... 21.10.11, 22:28
              sloneczko_najjasniejsze napisała:

              > Gdyby nie była piękna, to co? See you? Jeśli pracowałaby w Tesco na kasie i mie
              > szkała w obdartym bloku a poza tym była ciepła, szczera, urocza i inteligentna
              > (możesz tego nie pojąć, ale zdarza się, że naprawdę rozgarnięci życiowo ludzie
              > z racji różnych przeszkód mają tak kiepski zawód), to byś nawet kijem jej nie t
              > knął.

              Bzdura! Szukam kogoś takiego całe życie. Wydawało mi się, że znalazłem...i co z tego? Jak liznęła "wielkiego" świata szajba kompletna! Przypadek? Nie sądzę...Który to już w kolejce?


              > Jak widzisz, świat nie jest czarno-biały i nic nie dzieje się bez przyczyny. Mo
              > że więc jednak te kobiety nie są takie be?

              Świat nie jest czarno biały. To nasze EGO powoduje, że takim go odbieramy. Cóż na to począć? EGO nie da się usunąć, zwalczyć, wyeliminować! Dotyczy to każdego z nas...



              > Naprawdę uważasz, że w tym tkwi przyczyna? Nie znam tej kobiety, ale z tego, c
              > o piszesz życie mogło ją nieźle skołować i wywrócić jej wszystkie priorytety. N
              > ie każdy ma na tyle poukładane w głowie, żeby sobie wszystko to uporządkować i
              > nadać swojemu życiu odpowiedni tor.

              Jak Boga kocham TU tkwi przyczyna. Laska lata tylko biznesem i oczekuje, że ja udowadniając swoją miłość do niej będę za to płacił. Otóż, przylot z NY, gdzie mieszka na mój koszt to właśnie lekko licząc moja miesięczna pensja. Na Sylwestra zażyczyła sobie Kasprowy w Zakopcu albo Presidetn w Krynicy. W każdym wypadku to koło 5K PLN od osoby plus przelot jakieś 10K PLN. To jest miłość? Dla niej to normalne. Zepsuli ją inni faceci, to nawet nie jej wina ;-)

              > Tak?

              TAK.

              > Kobieta, nie kobieta. Wykorzystują to ludzie małostkowi i płytcy, czyli praktyc
              > znie wszyscy. Wytworzył się jakiś taki paskudny zwyczaj żerowania na ludzkich u
              > czuciach. O ile można zaakceptować to w takich sferach, jak praca czy nauka, to
              > bawienie się emocjami w ramach relacji intymnych uważam za mentalną dzicz.

              Zgadzam się. Czujesz się na siłach, aby zmienić świat?
              >

              > Taaa, widać, że przebywasz w bardzo zamkniętym środowisku. Może gdybyś tak poro
              > zmawiał z dziewczyną ze schroniska w Bieszczadach, to zmieniłbyś zdanie na tema
              > t kobiet. Ale nie, Ty wolisz wylaszczone księżniczki w szpilkach od Louboutina
              > (a co to za jeden?). To nie Twoja wina. To natura tak Cię obdarzyła.

              I co z tego, że przebywam w zamkniętym środowisku? W wakacje wjechałem rowerem na Jaworzynę krynicką. Spotkałem tam fajną dziewczynę....pierwsze o co mnie zapytała to, gdzie pracuję? Po co jej to?

              > To jest gra. Postawisz kartę, wygrasz i odżyjesz lub przegrasz i pogrążysz się
              > jeszcze bardziej. Możesz też żyć jak roślina, znaczy wegetować a wbrew pozorom
              > nie jest to najgorszym nieszczęściem. Wszystko zależy od tego, czy stać Cię na
              > ryzyko i nie mówię tu o pieniądzach, ale możliwościach poniesienia emocjonalnyc
              > h kosztów ewentualnych porażek.

              Pieprzę to. Jak mam grać w uczuciach to wolę wegetować sam, albo powiesić się jak mi braknie sił....


              >
              > > To prawda, ale nie tylko kobiety są wykorzystywane. Wykorzystywani są wra
              > żliwi ludzie. To wszystko...
              >
              > właśnie.

              Właśnie..

              > > Nie sądzisz, że takie metafory to lekka przesada?
              >
              > Nie.

              Sądzę, że jednak TAK.
              • sloneczko_najjasniejsze Re: Spróbuję się wynaturzyć... 22.10.11, 00:41
                > Bzdura! Szukam kogoś takiego całe życie. Wydawało mi się, że znalazłem...i co z tego? Jak liznęła "wielkiego" świata szajba kompletna! Przypadek? Nie sądzę... Który to już w kolejce?

                Żadna bzdura. Większość tych "normalnych" kobiet jest przez Ciebie niezauważanych. Uwziąłęś się na jeden (przepraszam za wyrażenie) gatunek a później się dziwisz, że porażka. Może odwiedziłbyś Tesco?

                > I co z tego, że przebywam w zamkniętym środowisku? W wakacje wjechałem rowerem
                na Jaworzynę krynicką. Spotkałem tam fajną dziewczynę....pierwsze o co mnie zapytała to, gdzie pracuję? Po co jej to?
                Jak co z tego? Jeśli szukasz blondynki, to jedź do Szwecji a nie Kamerunu.
                Jesteś przewrażliwiony, fakt, że zapytała się, gdzie pracujesz, nie oznacza, że bada Twój stan materialny. Być może szukała tematu do rozmowy. Zazwyczaj tak jest: skąd jesteś, co robisz, gdzie pracujesz? Normalne, tendencyjne wątki zapoznawcze. Nie pomyślałeś o tym? Nie możesz każdego zachowania dopasowywać do swojego światopoglądu.

                >Laska lata tylko biznesem i oczekuje, że ja udowadniając swoją miłość do niej będę za to płacił. Otóż, przylot z NY, gdzie mieszka na mój koszt to właśnie lekko licząc moja miesięczna pensja. Na Sylwestra zażyczyła sobie Kasprowy w Zakopcu albo Presidetn w Krynicy. W każdym wypadku to koło 5K PLN od osoby plus przelot jakieś 10K PLN. To jest miłość? Dla niej
                to normalne. Zepsuli ją inni faceci, to nawet nie jej wina ;-)

                W miłość nie wierzę, ale gdzieś tam podświadomie liczę na to, że są ludzie, którzy potrafią traktować drugą osobę z szacunkiem, poczuciem odpowiedzialności, empatią. Ta dziewczyna szuka sponsora i przepraszam, może się mylę, ale nie widzę w tym ani szacunku, ani odpowiedzialności, ani empatii. Że dajesz się jej wykorzystywać... Twój wybór i nic mi do tego, jestem nawet w stanie to zrozumieć, bo wiem, jak potrafi człowieka zaślepić, ale w ten sposób zamykasz sobie drogę do otwarcia się na kogoś , kto byłby w stanie (no dobrze niech będzie) pokochać Cię nie za coś, a po prostu, ot tak. Są takie kobiety, ale podejście, które prezentujesz, bardzo utrudnia ich poznanie.

                >Czujesz się na siłach, aby zmienić świat?
                Nie, świata nie zmienię. Jedyne co mogę zrobić, to nie zmieniać siebie, żeby nie stać się taka jak ci wszyscy, którzy chcą zmienić mnie. Mój pomysł na dzisiaj jest taki, żeby przywdziać twardą skorupę i zamknąć się przed światem. Nie skrzywdzę tym samym nikogo i nie pozwolę skrzywdzić siebie. Mam podobnie jak Ty, bardzo trudno jest mi się w cokolwiek zaangażować, ale jak już to mi się udaję, to na 100%. Myślę, że to kiepska cecha. Nie zwalczę jej, co najwyżej mogę ją ukryć.

                >Pieprzę to. Jak mam grać w uczuciach to wolę wegetować sam, albo powiesić się jak mi braknie sił....
                To jest gra, dlatego ja wybieram wegetację. Nie wieszaj się, Twój plemnik wygrał z milionem innych batalię o Twoje pojawienie się na świecie, więc pewnie ma to jakiś sens. Poza tym, nie pocieszy Cię to pewnie, bo mało jest tych, ktorzy chcą cierpieć za miliony, ale kolejne pozbycie się jednostki wrażliwej, coraz bardziej degraduje świat do poziomu dżungli.

                Co do metafor, sądze jednak, że to żadna przesada.
                • ronald.tusk c.d. 22.10.11, 08:47
                  sloneczko_najjasniejsze napisała:

                  > Żadna bzdura. Większość tych "normalnych" kobiet jest przez Ciebie niezauważany
                  > ch. Uwziąłęś się na jeden (przepraszam za wyrażenie) gatunek a później się dziw
                  > isz, że porażka. Może odwiedziłbyś Tesco?

                  Posłuchaj Słoneczko, wiem do czego pijesz, ale tu też Cię rozczaruje... Po pierwsze co to znaczy "normalna" kobieta? Ja takie nie spotkałem. Co najwyżej spotykałem dobrze maskujące się kobiety, które po "zagonieniu zdobyczy do jaskini" pokazywały swoje prawdziwe oblicza. Zanim to się nie stało i owszem, były gotowe zostać płetwonurkiem, grotołazem itp ale jak już facet został emocjonalnie zniewolony (a co gorsza prawnie lub ekonomicznie) to nagle pojawiła się wieczna migrena, brak chęci do życia. Za to wszystko oczywiście byłem odpowiedzialny JA czyli facet. Jeszcze jedno w tej części...otóż niestety, ale aby facet utworzył związek z kobietą, to ta ostania MUSI go pociągać seksualnie. Sorry, ale takie jest życie a większość z Was jest później rozczarowana, bo mięso itp. Oczywiście nie może to być jedyny element cementujący dwoje ludzie, ale bez tego się NIE DA. Na piwo to ja mogę iść z kolegą, który dużo lepiej mnie zrozumie niż jakakolwiek kobieta ;-)

                  > Jak co z tego? Jeśli szukasz blondynki, to jedź do Szwecji a nie Kamerunu.
                  > Jesteś przewrażliwiony, fakt, że zapytała się, gdzie pracujesz, nie oznacza, że
                  > bada Twój stan materialny. Być może szukała tematu do rozmowy. Zazwyczaj tak j
                  > est: skąd jesteś, co robisz, gdzie pracujesz? Normalne, tendencyjne wątki zapoz
                  > nawcze. Nie pomyślałeś o tym? Nie możesz każdego zachowania dopasowywać do swoj
                  > ego światopoglądu.

                  No nie, ale tu się nie zgodzę. Ja to widziałem w jej oczach a ona zwyczajnie poszła na skróty, poniekąd mając rację, że widzi mnie krótko i nie zna, więc pewnie sobie zaraz pójdę a tak to jak jest kasa to można skoczyć do łóżka a rano...poprzestawiać wszystkie meble w domu, bo to jak teraz są poustawiane to niedopuszczalne. W zasadzie to wszystko trzeba pozmieniać. Nie ważne jak...ważne, aby facet się nie wtrącał ;-)

                  > W miłość nie wierzę, ale gdzieś tam podświadomie liczę na to, że są ludzie, któ
                  > rzy potrafią traktować drugą osobę z szacunkiem, poczuciem odpowiedzialności, e
                  > mpatią. Ta dziewczyna szuka sponsora i przepraszam, może się mylę, ale nie widz
                  > ę w tym ani szacunku, ani odpowiedzialności, ani empatii. Że dajesz się jej wyk
                  > orzystywać... Twój wybór i nic mi do tego, jestem nawet w stanie to zrozumieć,
                  > bo wiem, jak potrafi człowieka zaślepić, ale w ten sposób zamykasz sobie drogę
                  > do otwarcia się na kogoś , kto byłby w stanie (no dobrze niech będzie) pokochać
                  > Cię nie za coś, a po prostu, ot tak. Są takie kobiety, ale podejście, które pr
                  > ezentujesz, bardzo utrudnia ich poznanie.

                  Nie rozumiem, dlaczego moje podejście ma cokolwiek utrudniać? Jak ktoś ma się mną interesować, bo będę jak 99% społeczeństwa udawał kogoś innego niż jestem w rzeczywistości, to sorry, ale ja wysiadam. Wolę zostać onanistą do końca życia niż wdepnąć kolejny raz w taki kanał. A właściwie to czemu onanistą - ktoś zapyta - wszak jest tyle lasek, które manipulują? Manipuluj i ty! Nie. To nie mój świat...

                  > Nie, świata nie zmienię. Jedyne co mogę zrobić, to nie zmieniać siebie, żeby ni
                  > e stać się taka jak ci wszyscy, którzy chcą zmienić mnie. Mój pomysł na dzisiaj
                  > jest taki, żeby przywdziać twardą skorupę i zamknąć się przed światem. Nie skr
                  > zywdzę tym samym nikogo i nie pozwolę skrzywdzić siebie. Mam podobnie jak Ty, b
                  > ardzo trudno jest mi się w cokolwiek zaangażować, ale jak już to mi się udaję,
                  > to na 100%. Myślę, że to kiepska cecha. Nie zwalczę jej, co najwyżej mogę ją uk
                  > ryć.

                  To jest jakieś wyjście. Byleby nie mieć z tego powodu poczucia odrzucenia, albo misji, bo tak czy owal skończy się to u psychoterapeuty a w najgorszym razie u psychiatry ;-)

                  > To jest gra, dlatego ja wybieram wegetację.

                  Nie myślałaś o jakimś zakonie albo stowarzyszeniu, które (REALNIE) pomaga innym, czyni dobro? Mnie takie myśli coraz częściej chodzą po głowie. Jedyne co daje prawdziwą satysfakcję na tym łez padole, to dawanie siebie innym. Z serca, nie z potrzeby zaspokojenia ego...

                  > Nie wieszaj się, Twój plemnik wygra
                  > ł z milionem innych batalię o Twoje pojawienie się na świecie, więc pewnie ma t
                  > o jakiś sens.

                  Jaki sens? Kolejny wyścig plemników? Taka duża dziewczyna a w bajki wierzy... ;-)

                  >Poza tym, nie pocieszy Cię to pewnie, bo mało jest tych, ktorzy c
                  > hcą cierpieć za miliony, ale kolejne pozbycie się jednostki wrażliwej, coraz ba
                  > rdziej degraduje świat do poziomu dżungli.

                  No to co? Przetrwają najlepsi, najtwardsi, naj....

                  > Co do metafor, sądze jednak, że to żadna przesada.

                  Nadal twierdzę, że sprawdzanie faceta pytaniem czy zabiłby własne dzieci jest CHORE i słuzy tylko i wyłącznie nakarmieniu wiecznie głodnego ego panienki, która o to pyta.
                  • facettt hloopie... ) 22.10.11, 09:06
                    Znam ten bol, ale na manipulantki jest dosc prosta metoda, samemu nie uciekajac sie
                    do manipulacji.

                    zwie sie ona: - "OPIE*DOL".

                    Po rozpoznaniu sytuacji i spuszczeniu takowej Opie*dolu - 2/3 bab uciekalo,
                    slusznie zauwazajac, ze ja nie jestem "do ustawienia".

                    1/3 tych rozsadnych zostawala, widzac, ze moze i bez manipulacji cos z tego moze wyjsc.
                  • raczek2706 Re: c.d. 22.10.11, 21:28
                    Nigdy tu nie wtrącam się do dyskusji,ale wszystko o czym pisze ronald.tusk ja mogłabym odnieśc do męzczyzn.....nie potrafię udawać nikogo innego,to ja uwielbiam piesze wycieczki ,rowerowe, biwaki pod gołym niebem....sporty wszelkiego rodzaju dla przyjemnosci.... a to ich boli glowa,migrena,to oni chcieliby przestawic moje zycie według innych kobiet i zeby udawac kogos innego....ja wiem o czym piszesz i też mam takie przemyslenia i podejscie ale do mezczyn....pozdrawiam
                  • sloneczko_najjasniejsze Re: c.d. 24.10.11, 17:58
                    ronald.tusk napisał:
                    > Posłuchaj Słoneczko, wiem do czego pijesz, ale tu też Cię rozczaruje... Po pierwsze co to znaczy "normalna" kobieta? Ja takie nie spotkałem. Co najwyżej spotykałem dobrze maskujące się kobiety, które po "zagonieniu zdobyczy do jaskini" pokazywały swoje prawdziwe oblicza. Zanim to się nie stało i owszem, były gotowe zostać płetwonurkiem, grotołazem itp ale jak już facet został emocjonalnie zniewolony (a co gorsza prawnie lub ekonomicznie) to nagle pojawiła się wieczna migrena, brak chęci do życia. Za to wszystko oczywiście byłem odpowiedzialny JA czyli facet. Jeszcze jedno w tej części...otóż niestety, ale aby facet utworzył związek z kobietą, to ta ostania MUSI go pociągać seksualnie. Sorry, ale takie jest życie a większość z Was jest później rozczarowana, bo mięso itp. Oczywiście nie może to być jedyny element cementujący dwoje ludzie, ale bez tego się NIE DA. Na piwo to ja mogę iść z kolegą, który dużo lepiej mnie zrozumie niż jakakolwiek kobieta ;-)

                    Napiszę raz jeszcze, bo moją poprzednią wiadomość usunięto :(
                    Ronaldzie, w tym tkwi pies pogrzebany- Ty szukasz kobiety, która będzie śmigała z Tobą po górach w szpilkach od Louboutina czy innej Westwood. To se ne da. Każdy ma swoje określone preferencje, gusta, ideały i nic nie zrobisz, że seksualnie pociągają Cię wyłącznie panienki, które każdy złamany paznokieć przypłacają wizyta u psychoterapeuty. Tylko nie licz na to, że będą z Tobą łazić po grotach, bo jeszcze się spocą, pobrudzą i cała ich walka o nieskazitelny wizerunek zakończy się spektakularną porażką. Poza tym, czy Ciebie pociągałaby taka niezbyt świeża niewiasta? Szczerze wątpię. Konflikt jak z greckiej tragedii. Masz wybór: status dożywotniego sponsora, samotność lub „przeciętna” dziewczyna z gór.
                    Wóz albo przewóz. Sorry, ale takie jest życie.
                    Kwestia mięsa zawsze mnie fascynuje. Pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, ze ludzie mają w zwyczaju się starzeć, choćbyś nie wiem, co robił, czas będzie szedł do przodu. Brak szans na jego cofanie. Ludzie się starzeją, ich ciało przestaje być atrakcyjne i co wówczas? Wymiana na świeższe mięsko? Kobieta to coś więcej niż skóra, kości i mięśnie. Słyszałeś kiedyś o czymś takim, jak dusza, emocje, godność? Nie masz na to monopolu. Oczywiście zgadzam się, że kobieta musi pociągać… ale zastanawiam się co będzie, jak pojawią się nowsze modele.

                    > No nie, ale tu się nie zgodzę. Ja to widziałem w jej oczach a ona zwyczajnie poszła na skróty, poniekąd mając rację, że widzi mnie krótko i nie zna, więc pewnie sobie zaraz pójdę a tak to jak jest kasa to można skoczyć do łóżka a rano...poprzestawiać wszystkie meble w domu, bo to jak teraz są poustawiane to niedopuszczalne. W zasadzie to wszystko trzeba pozmieniać. Nie ważne jak...ważne, aby facet się nie wtrącał ;-)

                    Widziałeś w jej oczach… Pachnie mi to paranoją.

                    > Nie rozumiem, dlaczego moje podejście ma cokolwiek utrudniać? Jak ktoś ma się mną interesować, bo będę jak 99% społeczeństwa udawał kogoś innego niż jestem w rzeczywistości, to sorry, ale ja wysiadam. Wolę zostać onanistą do końca życia niż wdepnąć kolejny raz w taki kanał. A właściwie to czemu onanistą - ktoś zapyta - wszak jest tyle lasek, które manipulują? Manipuluj i ty! Nie. To nie mój świat...

                    Czy ja mówię, żebyś się zmieniał, manipulował? Nie, chodzi mi tylko o to, żebyś przestał bojkotować świat kobiet, bo nie wszystkie są takie, jak to sobie wyobrażasz i chyba chcesz wyobrażać. Uwierz mi, przebywam głównie w sfeminizowanych środowiskach i poznałam wiele naprawdę fajnych, empatycznych, poukładanych i atrakcyjnych dziewczyn. Owszem, zdarzały się przypadki niereformowalne, ale nie było ich aż tak wiele. Natomiast panów „do rzeczy” poznałam może z trzech, wszystko żonate.


                    > To jest jakieś wyjście. Byleby nie mieć z tego powodu poczucia odrzucenia, albo misji, bo tak czy owal skończy się to u psychoterapeuty a w najgorszym razie u psychiatry ;-)

                    To jest cena, jaką trzeba płacić. Nie ma rozwiązań idealnych.

                    > Nie myślałaś o jakimś zakonie albo stowarzyszeniu, które (REALNIE) pomaga innym, czyni dobro? Mnie takie myśli coraz częściej chodzą po głowie. Jedyne co daje prawdziwą satysfakcję na tym łez padole, to dawanie siebie innym. Z serca, nie z potrzeby zaspokojenia ego...

                    Ostatnio coraz częściej o tym myślę. Tylko wiesz, wszystko bierze się z egoizmu. Nawet to, że lubię być komuś potrzebna, że lubię sprawiać komuś radość, bo chcę robić w końcu coś sensownego. Widzisz, wszędzie ja, ja, ja… W skrajnej wersji rozważam nawet daleki wyjazd: Indie, Somalia, Boliwia. Jestem o krok.


                    > Jaki sens? Kolejny wyścig plemników? Taka duża dziewczyna a w bajki wierzy... ;-)

                    Nawet duże dziewczyny muszą w coś wierzyć :)


                    > No to co? Przetrwają najlepsi, najtwardsi, naj....

                    Tak, dlatego tych najwrażliwszych trzeba wziąć pod ochronę (oni sami muszą wytworzyć sobie mechanizmy obronne, ale nie na gruncie siły). W przeciwnym razie zostanie tylko dżungla.

                    > Nadal twierdzę, że sprawdzanie faceta pytaniem czy zabiłby własne dzieci jest CHORE i słuzy tylko i wyłącznie nakarmieniu wiecznie głodnego ego panienki, która o to pyta.

                    I tu się włącza Wenus i Mars. Dlaczego odbieracie to wszystko tak bardzo dosłownie? Ty zarzucasz mi radykalizm, inni twierdzą, że chodzi mi o tani podryw. „Wszystko” to skrót myślowy a oznacza bardzo wiele. Wydało mi się logiczne, że nikt nie będzie zakładał, że piszę tu o wyrządzaniu komuś krzywdy, ale nie doceniłam męskiego, prostego myślenia.
                    Nie chcę, żebyś kogoś zabijał, nie chodzi mi też o ustne sprawdziany, typu: jaka jestem dla ciebie ważna? Mam na myśli zaangażowanie mające swoje odzwierciedlenie w realnych działaniach.
                    Co ja bym była w stanie zrobić, dla kogoś, na kim mi zależy?
                    - przeprowadziłabym się do innego miasta
                    - zamieszkałabym na Białorusi czy Syberii
                    - oddałabym nerkę
                    - chodziłabym na deathmetalowe koncerty
                    - spędziłabym z nim wiele lat w szpitalu na wypadek jego choroby
                    I wiele innych, bo naprawde na dużo mnie stać.
                    Czego bym nie zrobiła?
                    Nie powiększyłabym biustu, nie dała się odciąć od rodziny i przyjaciół, nie pozwoliłabym na upokarzanie siebie.
                    Wchodząc w kimś związek, musisz być gotowy na poświęcenia. W przeciwnym razie skazany jesteś na jednorazówki. Ale może się nie znam…
                    • ronald.tusk Re: c.d. 24.10.11, 21:19
                      sloneczko_najjasniejsze napisała:


                      > Co ja bym była w stanie zrobić, dla kogoś, na kim mi zależy?
                      > - przeprowadziłabym się do innego miasta
                      > - zamieszkałabym na Białorusi czy Syberii
                      > - oddałabym nerkę
                      > - chodziłabym na deathmetalowe koncerty
                      > - spędziłabym z nim wiele lat w szpitalu na wypadek jego choroby

                      Jeżeli to powyżej jest wszystko to TAK zrobiłbym dla ukochanej osoby wszystko. Tyle tylko, że to co wymieniłaś powyżej to są raczej normalne działania jak się kogoś kocha a nie poświęcenie. Jak to się ma do zabicia własnego dziecka, nawet w chorej damskiej wyobraźni to ja już nie wiem...
                      • sloneczko_najjasniejsze Re: c.d. 24.10.11, 22:30
                        > Jeżeli to powyżej jest wszystko to TAK zrobiłbym dla ukochanej osoby wszystko.
                        > Tyle tylko, że to co wymieniłaś powyżej to są raczej normalne działania jak się
                        > kogoś kocha a nie poświęcenie. Jak to się ma do zabicia własnego dziecka, nawe
                        > t w chorej damskiej wyobraźni to ja już nie wiem...

                        Dobrze, wyłożę Ci to najprościej jak mogę: żadna kobieta z wyjątkiem psychopatek nie będzie się Ciebie pytała, czy zabiłbyś dla niej własne dziecko. Ja też nie o to pytałam, bardziej chodziło mi o to, jak wiele byś był w stanie dla niej poświęcić. Tak, poświęcić. Bo miłość nie wyklucza poświęcenia a jego wymaga (czepiasz się słówek, żeby Boże broń nie wyszło na moje). Kobiety, ktore pytają się swoich wybranków, do jakich czynów byliby zdolni w imię łączącego ich uczucia, nie tyle są niedowartościowane, co niepewne. I to jest raczej Wasza wina, skoro Wasze partnerki nie odnajdują w zwiazku bezpieczeństwa i stabilności. Ale tłumaczcie to sobie, jak chcecie.
            • wojna71 Re: Spróbuję się wynaturzyć... 26.10.11, 10:26
              sloneczko_najjasniejsze napisała:

              > > Jest piękna, to fakt, ma kiepski zawód, zarabia tyle co ja, nie ma wpływo
              > wych przyjaciół, gotować nie umie w ogóle (ja umiem lepiej w każdym razie), zna
              > dobrze angielski.
              >
              > Gdyby nie była piękna, to co? See you? Jeśli pracowałaby w Tesco na kasie i mie
              > szkała w obdartym bloku a poza tym była ciepła, szczera, urocza i inteligentna
              > (możesz tego nie pojąć, ale zdarza się, że naprawdę rozgarnięci życiowo ludzie
              > z racji różnych przeszkód mają tak kiepski zawód), to byś nawet kijem jej nie t
              > knął.
              >
              > >
              Za przeproszeniem p...isz. Znam taką i co z tego jak ma o sobie mniemanie i byle kogo nie wybiera. Najgorsze , że uważa się za pępek świata. Do tej pory nie oddała mi pieniędzy. Poradź jak zmusić ją do oddania, może zażądać w naturze?
              • ronald.tusk Zapomnij! 26.10.11, 23:21
                Temat pieniądze u nich funkcjonuje tylko w jedną stronę ;-)
      • alinkaalinka ronald może szukasz żony ?? ;) 29.10.11, 08:45
        • ronald.tusk Uchowaj mnie panie Boże od takich atrakcji! 30.10.11, 14:52
          Naprawdę tak źle mi życzysz?
          • alinkaalinka Re: Uchowaj mnie panie Boże od takich atrakcji! 30.10.11, 17:48
            Życzę Ci jak najlepiej :)
    • wersja_robocza Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 08:56
      Jaka jest ta twoja prawda obiektywna?
      • ronald.tusk Prawda obiektywna w relacjach międzyludzkich? 21.10.11, 09:19
        Tam gdzie w grę wchodzą uczucia, żądze, strach, zazdrość istnieje coś takiego jak "prawda obiektywna"? Przecież mój świat to moja bajka a Twój świat to Twoja bajka. Obiektywnie to ja mogę ocenić czy jakiś przedmiot ma wartość użyteczną czy nie...
        • n.wataha Re: Prawda obiektywna w relacjach międzyludzkich? 21.10.11, 09:27
          Tak, każdy facet to dno moralne, więc powinnaś zmienić orientację na homo.
          Dzięki temu będziesz szczęśliwsza mężczyźni również).
          • sloneczko_najjasniejsze Re: Prawda obiektywna w relacjach międzyludzkich? 21.10.11, 19:08
            Gdyby to było takie proste... Ale dzięki za radę, naprawdę bezcenna.
        • nfrv Re: Prawda obiektywna w relacjach międzyludzkich? 23.10.11, 10:59
          smiala teza .P
          ja bym inaczej co do wartosci szacowala ten sam przedmiot .D
          • ronald.tusk To zależy jaki "przedmiot" masz na myśli... 23.10.11, 11:21
            Uważam, że o ile realnie można OBIEKTYWNIE ocenić użyteczność danego przedmiotu dla wybranej grupy osób niż obiektywnie ocenić to co się dzieje między ludźmi.
            • nfrv Re: To zależy jaki "przedmiot" masz na myśli... 23.10.11, 12:44
              > Uważam, że o ile realnie można OBIEKTYWNIE ocenić użyteczność danego przedmiotu
              > dla wybranej grupy osób

              hm. nadal jw.


              obiektywnie ocenić to co się dzieje między ludźmi.

              w tej i zwiazanych, kwestaich, napisalam na twoj gazetowy mail. choc jeszcze nie wyslalam .P
              • nfrv Re: To zależy jaki "przedmiot" masz na myśli... 30.10.11, 14:17
                wyslalam .D
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:06
        Nie ma jednej prawdy obiektywnej. Dlatego chcę, żebyście szczerze odpowiedzieli na te pytania. Szczerze, czyli w zgodzie z tym, co czujecie i czuliście, bez kłamstw, wybielania się, robienia wrażenia.
        • wersja_robocza Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 23:35
          Szczerze to wróć do szkoły. Z powrotem.
          • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 24.10.11, 00:46
            Dzięki za niezwykle cenną radę. Skorzystam, ale pod warunkiem, że moim nauczycielem zostanie ktoś tak zacny i dojrzały jak Ty.
            • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 24.10.11, 00:50
              Intryguje mnie jeszcze jedna rzecz. Czy można wracać nie "z powrotem", bo być może nie każdy fakt jest autentyczny? Jednak mniemam, że to Ty jesteś Mózg a ja Pinky. Pozdrawiam i udanego tygodnia życzę.
    • slottka.ja Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 09:49

      Proszę, aby kobiety nie wypowiadały się na temat
      > swoich dziubdziusiów, bo one widzą tylko to, co chcą widzieć. Ja chcę prawdy o
      > biektywnej.

      Jednak się wypowiem,
      spotkałam na swojej drodze kilku facetów i daleko im było od dna moralnego,
      widocznie Ty zwracasz uwagę tylko na tych niewłaściwych,
      współczuję Ci takiej oceny.
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:17
        Byłam świadkiem pewnej rozmowy telefonicznej: facet rozmawia z kobietą, mówi:
        - Kochanie, nie martw się [...] zjemy na mieście [...] na ciebie miałbym się gniewać? [...] wiesz jak bardzo cię kocham [...] nie mogę się doczekać [...] buziaczki skarbie. Odkłada słuchawkę i mówi do swojego kumpla:
        - Jak mnie ta pieprzona s*ka wk*rwia. Znowu nie wyrobiła się z obiadem, będę musiał tułać się z nią po knajpach. Baby już nawet do garów się nie nadają.

        Myślisz, że ta biedna kobieta zna prawdziwe oblicze swojego "mężczyzny"? Mam tylko nadzieję, że ów facet nie rozmawiał wówczas z Tobą. To byłoby godne współczucia.
        • ronald.tusk Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 20:07
          No dobra...wchodzę do biura, kolega siedzi przy biurku, przy uchu trzyma telefon...

          - taaak
          - nie
          - uhu
          - tak!
          - nie wiem
          - nie wiem
          - mówię k..., że nie wiem....
          - jak wrócę
          - nie wiem kiedy wrócę
          - nie
          - tak
          - później
          - mówię, że później!
          - na razie

          Pytam...z kim ty rozmawiałeś?

          - z żoną...
          - to tak z żoną rozmawiasz?
          - a o czym ja k.... mam z nią rozmawiać po 10 latach małżeństwa?!!!

          I co? O czym to świadczy?
        • slottka.ja Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 21:29
          Nie dramatyzuj, prostak odwalił popisówkę przed kolegą,
          podejrzewam, że słoma z butów wychodzi mu również w innych sytuacjach, ale widać jego żonie to nie przeszkadza więc nie powinna być zdziwiona jeśli takie słowa usłyszy kiedyś od niego.
          Myślę, że sporo dziewczyn lekceważy pewne symptomy z zachowania mężczyzny przed ślubem np. co do jego uczciwości wobec przyjaciół, rodziny czy też obcych osób, szacunek jakim darzy matke czy babcie będzie się w przyszłości przekładać na nią. Niestety miłość często jest ślepa i głupia i zaburza właściwą ocenę osoby.
          Co do mnie to doskonale wyrabiam się z obiadem, zresztą mój mąż również:)
          • ronald.tusk Ciekawe... 21.10.11, 21:38
            Laska każe mu się onanizować wieczorem i sprawdza po ilości wydzieliny czy był w burdelu czy nie? Facet jest nałogowce. Powiedzcie mi, jak znaleźć takie kobiety?
            • nfrv Re: Ciekawe... 23.10.11, 10:57
              ale ktore, ? .))
          • nfrv Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 10:51
            > Nie dramatyzuj, prostak odwalił popisówkę przed kolegą,

            ktora czesc byla popisowka? .D
            obstawiam walac cepem, ze wg ciebie, jego 2a wypowiedz.
            skad wiec tak slodko mowil do swojej kobiety?
            nie wstydzil sie przed kolega????????
            ten prostak, ??

            > Co do mnie to doskonale wyrabiam się z obiadem, zresztą mój mąż również:)

            uh, skadzesz taka deklaracja? przeciez, jak trzebaby wnisokowac z tonu posta, twoj maz, zapewne prostakiem slomianym nieuczciwym nie jest .D
    • urko70 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 10:41
      sloneczko_najjasniejsze napisała:

      > Ponieważ owo forum nosi nazwę "mężczyzna", to uznałam, że znajdzie się tu sporo
      > facetów, którzy uczciwie odpowiedzą...

      Zawsze mnie fascynowały ciemne strony logiki niektórych ....osób, najpierw stawiasz tezę w pytaniu, że faceci to dno moralne, a zaraz potem uznajesz, że wielu uczciwie odpowie....
      • n.wataha Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 10:45
        urko70 napisał:
        ...

        Właśnie dla tego taki wątek trzeba potraktować raczej z ironią, na którą zasługuje.
        Zapewne założycielka trafiła na jakiś "niemoralny" model i teraz widzi wszystkich facetów przez pryzmat tego jednego.
        Może nie warto jej wyprowadzać z błędu?
        • ferro2 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 11:14
          oj dziewfczyno, masz moc przyciagania chamstwa do siebie, musisz nad soba chyba popracowac, nie ma idealnych ludzi, jak Ci ktos nie odpowiada to go olej.Nie mozna ogolnikowo wszystkich tak traktowac, sa i fajni faceci, ale to prawda trzeba sie dlugo naszukac:)))
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:24
        To odbyło się wg trochę innej logiki: zwyczajnie nie widziałam powodu, dla którego ktokolwiek miałby tu kłamać (chyba, że miałoby to postać oszukiwania samego siebie). W każdym razie nie twierdzę, że Ty czy jakiś inny wypowiadający się tu mężczyzna osiągnął poziom mentalnego dna, gdyż zwyczajnie Was nie znam. Dlatego właśnie pytam. Chcę poznać odpowiedź na zadane pytanie.
        • ferro2 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:28
          sloneczko_najjasniejsze napisała:

          > To odbyło się wg trochę innej logiki: zwyczajnie nie widziałam powodu, dla któr
          > ego ktokolwiek miałby tu kłamać (chyba, że miałoby to postać oszukiwania samego
          > siebie). W każdym razie nie twierdzę, że Ty czy jakiś inny wypowiadający się t
          > u mężczyzna osiągnął poziom mentalnego dna, gdyż zwyczajnie Was nie znam. Dlate
          > go właśnie pytam. Chcę poznać odpowiedź na zadane pytanie.

          jestem kobieta, sorry, tak ja na to patrze.Wcale nie twierdze, ze klamiesz.
    • yzek Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 12:34
      "Czy każdy facet to dno moralne?"

      O nie; np. ja mam jeszcze pięć metrów mułu.

      Y.
      • leziox Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 12:52
        Tak.
        Ale nie mam z tegp powodu najdrobniejszych wyrzutów sumienia.
        Umowisz sie ze mna Sloneczko?
        • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:26
          > Umowisz sie ze mna Sloneczko?
          Nie, ale masz + za szczerość.
      • sicksadlittleworld Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 12:55
        HELL YEAH :)
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:25
        Ale generalnie dno?
    • maly.jasio NIE. Tylko ca. - co drugi. 21.10.11, 13:31
      A tera ja mam pytanie :
      - co ma zrobic, ta druga polowa kobiet, ktora na porzadnego nie trafi?

      - 1. pozostac sama ?
      - 2. isc do klasztoru ?
      - 3. zostac kochanka ?
      - 4. inne opcje?
      • lospecchio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 21.10.11, 13:36
        maly.jasio napisał:

        > A tera ja mam pytanie :
        > - co ma zrobic, ta druga polowa kobiet, ktora na porzadnego nie trafi?
        >
        > - 1. pozostac sama ?
        > - 2. isc do klasztoru ?
        > - 3. zostac kochanka ?
        > - 4. inne opcje?

        OTO JEST PYTANIE! ;)
        • maly.jasio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 21.10.11, 14:19
          lospecchio napisała:

          > maly.jasio napisał:
          >
          > > A tera ja mam pytanie :
          > > - co ma zrobic, ta druga polowa kobiet, ktora na porzadnego nie trafi?
          > >
          > > - 1. pozostac sama ?
          > > - 2. isc do klasztoru ?
          > > - 3. zostac kochanka ?
          > > - 4. inne opcje?
          >
          > OTO JEST PYTANIE! ;)


          No na miare Szekspira : - BYC - albo NIE BYC. :)
          - Ale zeby ZYC, to trzeba BYC.

          Zalecam wiec wszystkim niespelnionym na ciele i duszy wybor punktu 3.
          • jeriomina Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 21.10.11, 18:02
            Jechać na ręcznym. I sprawa załatwiona.
            • maly.jasio Siegaj tam - gdzie wzrok nie siega. 22.10.11, 08:48
              jeriomina napisała:

              > Jechać na ręcznym. I sprawa załatwiona.


              - to wyjscie dla minimalistow

              maksymalista woli pojsc za Miszczem ADAMEM.
              • jeriomina Re: Siegaj tam - gdzie wzrok nie siega. 22.10.11, 12:21
                Nie, Jasiu.
                To wyjście dla takich, którzy mają swoje potrzeby a nie chcą się zadawać z byle kim. I chcą być zdrowi. Ot, co.
                • maly.jasio dalej siegam tam - gdzie wzrok nie siega :) 22.10.11, 14:49
                  jeriomina napisała:
                  Nie, Jasiu.
                  > To wyjście dla takich, którzy mają swoje potrzeby a nie chcą się zadawać z byle
                  > kim. I chcą być zdrowi. Ot, co.


                  No jak ktos lubi Ersatze , a nie Matke Nature - to bardzo prosze.

                  W zyciu nie spotykalem sie z kobieta - o ktorej moglbym powiedziec - to "byle kto".
                  kazda miala w sobie "to cos" :)


          • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 22.10.11, 20:02
            i pomyslec, ze taki poprioniony cos o twoim glupactwie pisal..
            juz mialam mu poslac jakiegos waglika,

            ale ty sie sam swietnie bronisz .D

            pozdr, Jasiu.))
            • maly.jasio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 22.10.11, 23:47
              nfrv napisała:

              > i pomyslec, ze taki poprioniony cos o twoim glupactwie pisal..

              - nic innego mu nie zostalo.

              > juz mialam mu poslac jakiegos waglika,
              ale ty sie sam swietnie bronisz .D

              - nie chcialbym.
              chociaz go znam prawie osobiscie :)
              • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 11:12
                ale bronic sie przed nim w starciu, czy miec swiadomosc, ze waglika dostal?

                i co to ma do rzeczy, ta prawie osobista znajomosc? ze niby by ci barzdiej przykro bylo?
                no bez zartow.
                • maly.jasio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 12:35
                  nfrv napisała:

                  > i co to ma do rzeczy, ta prawie osobista znajomosc? ze niby by ci barzdiej przykro bylo?

                  nie "byloby" - a jest. wiem, ze hloop sie marnuje.
                  • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 12:59
                    ah bozesz ty moj!!
              • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 12:58

                al..
                >
                > - nic innego mu nie zostalo.

                ale, dzieciaku..
                nie zaplaciles tantiem.

                i co to ma byc?!
                • maly.jasio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 13:03
                  nfrv napisała:

                  > nie zaplaciles tantiem.
                  >
                  > i co to ma byc?!

                  - no jazda "na krzywy ryj" to sie chyba nazywa
                  ale ja jestem blisko tego "dna moralnego" - to mi wolno.
                  • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 13:06
                    jeszcze troche, i bedziesz 1a sztuka, ktorej nigdy nie widzialam, a zaczynam czuc pelgajce nitki sympatii/? oh`P
                    • maly.jasio Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 13:20
                      nfrv napisała:
                      jeszcze troche, i bedziesz 1a sztuka, ktorej nigdy nie widzialam, a zaczynam cz
                      > uc pelgajce nitki sympatii/? oh`P

                      Musze Ciebie (i siebie rowniez) przezornie zdemotywowac:
                      7 lat zabiegalem w okolicach FM o pewna osobke, proponujac jej - by zostala moja kochanka,
                      a ona zabiagala o to, bym w koncu sie rozwodl...

                      I ani z jednego, ani z drugiego nic nie wyszlo.

                      I tylko koni zal....

                      eehh...
                      • rybka.11 Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 13:25
                        maly.jasio napisał:


                        > Musze Ciebie (i siebie rowniez) przezornie zdemotywowac:
                        > 7 lat zabiegalem w okolicach FM o pewna osobke, proponujac jej - by zostala moj
                        > a kochanka,
                        > a ona zabiagala o to, bym w koncu sie rozwodl...
                        >
                        > I ani z jednego, ani z drugiego nic nie wyszlo.
                        >
                        > I tylko koni zal....
                        >
                        > eehh...
                        ____________________________
                        7 lat? To to jest ZAUROCZENIE prawdziwe ;)
                        :)
                      • nfrv Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 30.10.11, 14:25
                        Jjjasiu, Kochany.

                        ty naprawde jestes rozczulajacy.)

                        nie odrozniasz stezenia substancji.....ty..? ,)
                  • rybka.11 Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 23.10.11, 13:22
                    maly.jasio napisał:


                    > ale ja jestem blisko tego "dna moralnego" - to mi wolno.
                    __________________________________
                    Żeby każdy facet był chociaż w połowie takim "dnem moralnym" jak Ty, to by było bardzo dobrze jasiu.mały ;))
                    • maly.jasio Nigdy i czesto :) 23.10.11, 13:44
                      rybka.11 napisała:

                      > Żeby każdy facet był chociaż w połowie takim "dnem moralnym" jak Ty, to by było
                      > bardzo dobrze jasiu.mały ;))

                      No to podnioslas mnie na duchu, Ribka.
                      Bo rzeczywiscie, mam pewne zasady...
                      opakowania.com.pl/photoNewsGalery/org/28358_org.jpg
                      Nigdy nie jezdze po alkoholu, za to bardzo czesto przed :)
                  • patisonek39 Re: NIE. Tylko ca. - co drugi. 24.10.11, 21:32
                    nikt nie mowi ze jestes dnem moralnym kazdy ocenia Cie po tym jaki masz stosunek do dziewczyn... ilu jest facetow co tylko bawia sie uczuciami..
    • allerune Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 18:23
      sloneczko_najjasniejsze napisała:

      > Ponieważ owo forum nosi nazwę "mężczyzna", to uznałam, że znajdzie się tu sporo
      > facetów, którzy uczciwie odpowiedzą mi na to pytanie. Uściślając chciałabym si
      > ę zapytać:

      jednym słowem, dałaś się wydymać facetowi, który wmawiał Ci że to miłość na całe życie ;-)

      nie wszyscy są tacy, ale ci pozostali wolą inteligentne kobiety, które nie lecą na słodkie słówka
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:02
        Nie, opieram się tu na obserwacji związków ludzi, których znam dobrze, średnio i tylko ze słyszenia. Słodkie słówka z męskich ust w najlepszym wypadku wywołują u mnie histeryczny śmiech, częściej jednak skutkują odruchami wymiotnymi. Osobiście jednak nie sądzę, żeby było to objawem inteligencji, bardziej nieufności i niewiary w to, że faceci mają jakieś wyższe uczucia. Co nie zmienia faktu, że nie byłoby nic złego w tym, gdyby ludzie od czasu do czasu powiedzieli sobie coś miłego. Twój ironiczny ton dowodzi jednak, że nie ten czas i nie wymiar na takie "pierdoły". Inna rzecz, że zakochany człowiek to głupi człowiek. W tzw. miłości na próżno szukać inteligencji. Podejrzewam jednak, że nie wiesz, o czym mówię.
        • allerune Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 23:51
          > Inna rzecz, że zakochany człowiek to głupi człowiek. W tzw. m
          > iłości na próżno szukać inteligencji.

          dlatego tyle jest niechcianych ciąż i chorób wenerycznych...

          > Podejrzewam jednak, że nie wiesz, o czym
          > mówię.

          nie wiem, uważam bowiem że ludzie myślący nie zachowują się jak zwierzęta i potrafią się w ostatnim momencie powstrzymać
          • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 23:59
            WTF? Czy my mówimy tym samym językiem?
          • nfrv Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 11:06
            alle..!
            jak ja lubie czytac twoje fanfarony.
            to tak dobrze wyglada w zestawieniu z twoim faktycznym poziomem ewolucyjnym, ktory wali jak w morde, z twoich postow.
            dzieki!! ,D
      • nfrv Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 11:17
        a na co leca?

        dawaj przemowe.D
    • wuja78 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:08
      "Czy (...) zdarzyło się Wam mieć jakieś wyższe uczucia? " - czy uczucie błogości to już jest wyższe, czy niższe ?
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:30
        >czy uczucie błogości to już jest wyższe, czy niższe ?
        Byle ropucha zna je na pamięć. Co więc w tym wyższego?
    • spawacz.drewna Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 19:48
      Wy to jestescie dziecinni albo z jakiegos innego swiata.
    • zeberdee24 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 20:54
      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?
      Nie.
      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić ws
      > zystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?
      Nie - poświęcenia to nie moja bajka.
      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mi
      > ęsa (atrakcyjnego lub nie)?
      A jak najbardziej, sporo jest kobiet które cenię.
      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?
      Nie mówię takich pierdoł, min. dlatego że zadaję się z kobietami które takich tekstów nie łykają.
      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zm
      > ienić?
      Tak.
      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś
      > wyższe uczucia?
      Nie ulegam emocjom.
      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?
      Nie - mam odpowiedzialną pracę i dobrze sobie radzę.
    • jake210 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 21:12
      Jak zwykle forum "Mezczyzna" to darmowy psychoterapeuta, jak zwykle bezsensowane wylewanie żali w stylu "faceci to swinie" ;)
      Bo wszystkie kobiety to chodzące anioły,samarytanki, nie lecą w ogóle na kasę, na przystojnych "złych chłopców", nigdy nie zdradzają, nigdy nie oszukują i tak dalej....

      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 22:03
        Nie, facet leci na kawał fajnego tyłka, kobieta na wypchany portfel. Dżungla w ludzkim wydaniu.
        • ferro2 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 22:22
          sloneczko_najjasniejsze napisała:

          > Nie, facet leci na kawał fajnego tyłka, kobieta na wypchany portfel. Dżungla w
          > ludzkim wydaniu.

          czasem facet leci i na tylek i na kase, to dopiero dramat:)))
        • jake210 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 22:37
          No wlasnie, więc po co te pretensje złodzieja o to ze go okradli? ;)
      • leziox Re: Czy każdy facet to dno moralne? 21.10.11, 22:05
        To sie akurat zgadza-plec przeciwna jest idealna.
        Przynajmniej tak mysli.
    • voldenuit1 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 00:10
      A prawdę obiektywną, jak rozumiem, przedstawią ci jedynie dziubdziusie we własnej osobie oraz ewentualne dna moralne?;)
    • poly_gamer Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 01:37
      > Ponieważ owo forum nosi nazwę "mężczyzna", to uznałam, że znajdzie się tu sporo
      > facetów, którzy uczciwie odpowiedzą mi na to pytanie.

      No znalazłem się. Prawdopodobnie jestem mężczyzną,
      ale na ksywkę "facet" zgadzam się z lekkim obrzydzeniem.

      > Uściślając chciałabym się zapytać:

      Kto się pyta, ten się nie błądzi.

      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?

      Nie pamiętam, ale moja czwarta żona uważa, że tak.

      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić
      > wszystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?

      Starałem się, ale nie wyszło, bo niełatwo jest zrobić wszystko.
      Dla kobiet spokrewnionych się nie starałem. Nie warto.

      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał
      > mięsa (atrakcyjnego lub nie)?

      Nie jestem kanibalem, więc trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.
      Atrakcyjna kobieta jest atrakcyjną kobietą
      a atrakcyjność mięsa nie bardzo sobie wyobrażam.

      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?

      Nigdy nie mówię pierdół. Zwłaszcza kobiecie.
      Żadna kobieta nie może być całym światem,
      bo jej objętość jest znacznie mniejsza.

      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje,
      > żeby to zmienić?

      Po co czekać na okazje?!

      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich,
      > zdarzyło się Wam mieć jakieś wyższe uczucia?

      Abstrahując od relacji damsko-męskich nie zdarza mi się to.
      Wyższe uczucia miewam tylko w relacjach damsko-męskich.
      Z przewagą damskości.

      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?

      Odpowiedzialność nie jest w ogóle tematem.
      Odpowiedzialność się po prostu ponosi.
      Również za słowa.
      Również za pier.do.lenie głupot na forum.
      Również ja ...



      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 01:54
        Mężczyzno! Przez duże M, z użyciem ż i ę, jeżeli irytuje Cię pier.do.lenie na forum, to go nie czytaj a tym bardziej się na nim nie udzielaj. Takie jest prawo forum, że każdy może pier.do.lić, co mu przyjdzie do głowy, jeżeli szukasz czegoś poważniejszego, to wejdź na forum o konstrukcji promów kosmicznych lub leczeniu nowotworów.
        • poly_gamer Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 21:32
          Nie lubię nowotworów. :(
        • blue7000 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 01.09.12, 19:12
          tylko..impotent z drewniana noga moze byc przyjacielem i partnerem dla kobiety
      • voldenuit1 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 02:16
        > Żadna kobieta nie może być całym światem,
        > bo jej objętość jest znacznie mniejsza.
        :)
        • poly_gamer Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 21:34
          :)
      • nfrv Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 11:39
        no ja nie widze, zebys ty poniosl. kieydkolwiek.

        ja pie..., co to za kolejny fanfaron!
    • voldenuit1 Re: ronald.tusk 22.10.11, 02:10
      Kilka cytatów:
      >Gdybym stracił dochody, przebojowość, umiejętność gromadzenia zasobów natychmiast zostałbym wyrzucony na śmietnik.
      >Niestety. Inny pan był lepszy w gromadzeniu zasobów.
      >Moje miesięczne przychody to około 15tys. miesięcznie. Nie wiem czy to dużo czy mało. (...)

      Nie wydaje ci się, że to ty masz problem z tymi zasobami? Twoje dochody to twój jedyny skarb, a kobiety to poszukiwaczki złota, twoi wrogowie. Jeśli ona jest z tobą, to ze względu na twój skarb; jeśli go stracisz, to cię porzuci i wyruszy w kolejną wyprawę. Jeśli odejdzie, to dlatego, że jakiś inny skarb był większy i ona wyruszyła w drogę, żeby go zdobyć. 3 wyjścia: 1) poszukaj partnerki, która zarabia lepiej od ciebie; 2. poszukaj takiej, która cie porzuci dla kogos z mniej zasobnym portfelem; 3) nie chwal sie ile zarabiasz.

      >Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Waszymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyniesione z domu.
      >Szpilki od Louboutina raz na tydzień plus stanik i majtki LaPerla z taką samą częstotliwością, to to co powoduje, że bywacie szczęśliwe i macie spontanicznie orgazmy. To nie Wasza wina. To natura Was tak skonstruowała...

      Masz takie poglądy i oczekujesz, że ktoś zechce ci udowodnić,że nie jest wielbłądem? A jak ci się wydaje, jaka będzie kobieta, która zechce tego dokonać? Taka, która lubi niechęć do kobiet płynącą od ciebie? Bo jest masochoistką? Bo podnieci ją to, że wszystkie kobiety są zue, a ona taka wyjątkowa? Czym w ogóle jest dla ciebie kobiecość i jak mieścisz w sobie pragnienie bliskości z przekonaniem, że kobiety są gorsze od ciebie (np. nie są zdolne do wyższych uczuć)? Skąd bierzesz przekonanie, że cię nienawidzą, a nie że np. jesteś im obojętny albo że cię raczej nie lubią?

      >Czyli co? Powinienem się zabić, czy jest jakaś szansa dla mnie?
      >Pieprzę to. Jak mam grać w uczuciach to wolę wegetować sam, albo powiesić się jak mi braknie sił....
      >Niestety mam taki charakter, że każdej bliskiej mi osobie daje swoje serce na temblaku. Nie jest łatwo wkraść się w moje wnętrze, ale jak ktoś już tego dokona, to staję się niemal niewolnikiem takiej osoby. Kobiety niestety wykorzystują to bez skrupułów i wszystko po pewnym czasie działa na zasadzie dałeś palec dasz rękę...

      Może zacznij od tego, żeby nie stawać się niczyim niewolnikiem lub poszukaj osoby, która pragnie takiego niewolnika zamist partnera?

      >Świat nie jest czarno biały. To nasze EGO powoduje, że takim go odbieramy. Cóż na to począć? EGO nie da się usunąć, zwalczyć, wyeliminować! Dotyczy to każdego z nas...

      Oh really? Na twoje dramatyczne pytanie: cóż począć? jest prosta odpowiedź: ruszyć głową. Oprócz emocji masz jeszcze rozum, to on ci podpowiada tę odkrywczą prawdę, że świat nie jest czarno-biały. Skoro mówi ci tyle, to może podpytaj go jeszcze o to, jaki ten świat JEST.

      Słowo wyjaśnienia: twoje posty mnie poruszyły, bo ja z kolei mam problem z mężczyznami: przeraża mnie perspektywa związania się z kimś, kto w głębi duszy uważa, że moje człowieczeństwo jest goszego sortu niż jego. Nie boję się otwartych mizoginów ani mizantropów, możemy sobie mówić "dzień dobry" i to jest ok, ale mężczyźni, którzy kobiet nie lubią i traktują jak Obcych, ale ich bardzo potrzebują (wszystko jedno czy emocjonalnie czy seksualnie), budzą we mnie lęk. Twoje wpisy tutaj są dla mnie kwintesencją takiej postawy.

      • samiylo_nemirych Re: ronald.tusk 22.10.11, 02:44
        > Słowo wyjaśnienia: twoje posty mnie poruszyły, bo ja z kolei mam problem z mężc
        > zyznami: przeraża mnie perspektywa związania się z kimś, kto w głębi duszy uważ
        > a, że moje człowieczeństwo jest goszego sortu niż jego. Nie boję się otwartych
        > mizoginów ani mizantropów, możemy sobie mówić "dzień dobry" i to jest ok, ale m
        > ężczyźni, którzy kobiet nie lubią i traktują jak Obcych, ale ich bardzo potrzeb
        > ują (wszystko jedno czy emocjonalnie czy seksualnie), budzą we mnie lęk.


        No i jakie jest uzasadnienie tego lęku? My mężczyźni cały czas musimy znosić towarzystwo kobiet, które uważają nas za coś gorszego i obcego. Wszystkie kobiety siadały kiedyś w kółko do mielenia ziarna lub darcia pierza i ględziły na temat kawalerów. Matki, babki i ciotunie doradzały jak tu mężczyznę "wychować". Ale mnie to nie przeraża, bo zawsze mogę sobie powiedzieć "głupie cipy" i machnąć na to ręką, licząc, że uda mi się wygrać z ich całą zastawioną na mnie siatką manipulacji, teścików i innych cichych zasobów.

        > wpisy tutaj są dla mnie kwintesencją takiej postawy.

        Ronald obnażył prawdę i za to chyba nienawidzisz mężczyzn takich jak on.

        A "Nocny Lot" to piękna książka. Masz u mnie punkta za nick :)
        • jeriomina Re: ronald.tusk 22.10.11, 12:30
          Drogi samiylo_nemirych,

          To, co napisałeś jest z kolei kwintesencją postawy - "Kobiety MUSZĄ się pogodzić z faktem swojej niższości umysłowej wobec mężczyzn i o co im k.... w ogóle chodzi?"

          Niestety ja w dużej mierze zgadzam się za autorką wątku.
          Problem leży w Tobie, gdy piszesz "sieć manipulacji, teścików i innych zasobów".
          Ty z góry zakładasz, że kobieta to twój adwersarz, ustawiasz się w stosunku do niej w pozycji obronnej jak Hektor do Achillesa. A to nie powinno być tak! Nie na tym powinny polegać stosunki męsko-damskie, kto tu kogo przechytrzy i pokona! Lecz na szczerości, współpracy...

          Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że zawsze szłam w stosunku do facetów z otwartym sercem, ze szczerością i dobrą wolą i co... i teraz doszłam do wniosku, że muszę się nauczyć kłamać i grać, bo inaczej się nie da...
          Ech...
        • voldenuit1 Re: ronald.tusk 22.10.11, 18:20
          samiylo_nemirych napisał:


          > No i jakie jest uzasadnienie tego lęku?
          Ten lęk jest irracjonalny. Mogę go oczywiście racjonalizować - tak jak ty robisz z twoim - większość morderców i gwałcicieli to mężczyźni, wojny i przemoc są męską domeną itd., ale w istocie kompletnie nie o to chodzi. Każda archetypowa cecha (męska i kobieca) ma swój awers i rewers: jasną i ciemną stronę; lęk karmi się tą ciemną, zaufanie - jasną.
          Przypuszczam, że, jak to często bywa, mój lęk ma źródło gdzieś w dzieiciństwie i jest raczej lękiem przed utratą własnej tożsamości, przed przymusem wyparcia się swoich pragnień i wejściem w jakąś rolę (bycie w niej albo w opozycji do niej) - to pewnie niewiele mówi, sedno sprawy w tym, że to mój lęk właśnie, z naciskiem na "mój".


          > Wszystkie kobiety
          > siadały kiedyś w kółko do mielenia ziarna lub darcia pierza i ględziły na tema
          > t kawalerów. Matki, babki i ciotunie doradzały jak tu mężczyznę "wychować". Ale
          > mnie to nie przeraża, bo zawsze mogę sobie powiedzieć "głupie cipy" i machnąć
          > na to ręką, licząc, że uda mi się wygrać z ich całą zastawioną na mnie siatką m
          > anipulacji, teścików i innych cichych zasobów.

          Tym, co buduje bliskość jest zaufanie i zrozumienie lub chociaż chęć porozumienia. Jeśli ich nie ma, nie ma i bliskości. Być może nie stoi ona wysoko na liście twoich priorytetów i dlatego pozwalasz, żeby w twojej głowie toczyła się wojna.

          W moim przypadku to, co ogarniam w głowie kłóci się z emocjami, które mam umiejscowione gdzieś w brzuchu, a pomiędzy głową a brzuchem mam drogę bez przejazdu. Dlatego niestety z wiedzy nie rodzi się u mnie zaufanie i otwartość.

          W związku z tym trzymam się obecnie z dala od jakichkolwiek związków, bo zwyczajnie nie mam nikomu do zaoferowania niczego, co mogłoby być dobrą podstawą zdrowej, dojrzałej relacji. Nie oczekuję, że ktoś rozprawi się z moimi lękami i mnie "naprawi", bo nie uważam, że to przychodzi z zewnątrz. Nie oczekuję, że ktoś się"wkradnie" do mojego wrażliwego serduszka i udowodni mi, że się mylę, bo jestem już duża i myślenie odwalam sama za siebie.

          > Ronald obnażył prawdę i za to chyba nienawidzisz mężczyzn takich jak on.
          Ronald obnażył swoja słabość. Z mojego punktu widzenia ronald ma szansę zepsuć związek ze swojej strony jeszcze zanim go rozpocznie, nie biorąc za to odpowiedzialności, tylko użalając się nad sobą po fakcie. Być może to moja projekcja - nie znam człowieka przecież, to moje odczucia na podstawie kilku wpisów. I nie, nie nienawidzę takich mężczyzn, choć nie mogę powiedzieć, że czuję do nich sympatię. Na marginesie: skąd się u was bierze to umiłowanie hiperboli? Dlaczego nienawiść a nie np. obojętność, rozdrażnienie, brak sympatii, czy nawet nielubienie?

          > A "Nocny Lot" to piękna książka. Masz u mnie punkta za nick :)
          Niestety mój nick nie ma związku z książką, więc punkt jest do zwrotu. Z metką, nieużywany, stan idealny! Z powodzeniem go jeszcze wykorzystasz gdzie indziej albo opchniesz na Allegro;)

          • ronald.tusk Re: ronald.tusk 22.10.11, 22:36

            > Ronald obnażył swoja słabość.

            Ja swoje widzenie świata traktuję jako siłę a nie słabość. Umiejętność ta pozwala mi uniknąć tego, czego nie potrafi uniknąć ktoś, kto uważa, że wszystko wokół wygląda inaczej niż ma to miejsce w rzeczywistości. Zepsuć związek? Lepiej chyba zepsuć (nawet zanim się go zacznie) niż na siłę udawać, że wszystko gra albo po czasie zorientować się, że jest się elementem pewnej rozgrywki. Przerabiałem ten temat kilka razy, stąd moje przemyślenia ;-)
          • nfrv Re: ronald.tusk 23.10.11, 11:24
            stad samad co u ciebie. brak jednych elementow w konstrukcji umyslowej a obecnosc innych.
            .D
      • talllar Re: ronald.tusk 22.10.11, 20:37

        > >Niestety mam taki charakter, że każdej bliskiej mi osobie daje swoje serce
        > na temblaku. Nie jest łatwo wkraść się w moje wnętrze, ale jak ktoś już tego d
        > okona, to staję się niemal niewolnikiem takiej osoby. Kobiety niestety wykorzys
        > tują to bez skrupułów i wszystko po pewnym czasie działa na zasadzie dałeś pale
        > c dasz rękę...
        >
        > Może zacznij od tego, żeby nie stawać się niczyim niewolnikiem lub poszukaj oso
        > by, która pragnie takiego niewolnika zamist partnera?

        vol, jesli nie masz zdolnosci takiego angazowania sie jak on,
        i w zwiazku z tym nie rozumiesz o czym on pisze,
        odpusc sobie takie przyglupie komentarze.




        i tal mnie jeszcze zastanawia, gdzie on pisal o nizszym sorcie kobiety??
        • voldenuit1 Re: ronald.tusk 23.10.11, 11:22

          > vol, jesli nie masz zdolnosci takiego angazowania sie jak on,
          > i w zwiazku z tym nie rozumiesz o czym on pisze,
          > odpusc sobie takie przyglupie komentarze.

          Słowo "zdolności" jest tu źle użyte, bo bycie (prawie) niewolnikiem w związku nie jest ani niczym nobilitującym ani wartościowym. Partner/partnerka - bluszcz nie daje wsparcia w trudnych chwilach (nie mam tu na myśli braku czułości oczywiście), nie inspiruje, wprowadza do związku martwotę. Nie wiem czym tu się upajać.

          > i tal mnie jeszcze zastanawia, gdzie on pisal o nizszym sorcie kobiety??
          Np. tutaj (cytat):
          Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Waszymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyniesione z domu.
          • ronald.tusk Re: ronald.tusk 23.10.11, 11:34
            voldenuit1 napisała:

            >
            > > vol, jesli nie masz zdolnosci takiego angazowania sie jak on,
            > > i w zwiazku z tym nie rozumiesz o czym on pisze,
            > > odpusc sobie takie przyglupie komentarze.
            >
            > Słowo "zdolności" jest tu źle użyte, bo bycie (prawie) niewolnikiem w związku n
            > ie jest ani niczym nobilitującym ani wartościowym. Partner/partnerka - bluszcz
            > nie daje wsparcia w trudnych chwilach (nie mam tu na myśli braku czułości oczyw
            > iście), nie inspiruje, wprowadza do związku martwotę. Nie wiem czym tu się upaj
            > ać.

            Ale tu nie chodzi o żadne układy typu bluszcz, dawca-biorca itp. Chodzi o to, że jeżeli kogoś kocham to daje mu siebie, myślę o nim bez przerwy, chce żeby czuł się kochany, potrzebny. Być może ociera się to w pewnym stopniu o manię czy też niewolnictwo, ale te wszystkie działanie wynikają tylko i wyłącznie z dobrych intencji a nie (jak w przypadku manii, osobowości neurastenicznej czy lękowej) z potrzeby "uwieszenia" się na kimś i tkwienia w roli ofiary albo poddanego. Problem polega na tym, że kobiety takie zachowanie faceta odbierają jako SŁABOŚĆ a później są zdziwione, że był taki kochany a już nie jest. Ile można tylko dawać?

            > > i tal mnie jeszcze zastanawia, gdzie on pisal o nizszym sorcie kobiety??
            > Np. tutaj (cytat):
            > Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Was
            > zymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyni
            > esione z domu.
            c
            Sądzę - to bardzo ważne słowo w tym zdaniu. Oznacza tezę a nie aksjomat. Tak. Potwierdzam to co napisałem na bazie własnych doświadczeń i obserwacji znajomych.
            • voldenuit1 Re: ronald.tusk 23.10.11, 13:13

              > Być może ociera się to w pewnym stopniu o manię czy t
              > eż niewolnictwo, ale te wszystkie działanie wynikają tylko i wyłącznie z dobryc
              > h intencji

              Nie kwestionuję twoich dobrych intencji.

              > Problem polega na tym, że kobiety takie zachowanie faceta odbierają jako SŁABOŚ
              > Ć a później są zdziwione, że był taki kochany a już nie jest. Ile można tylko d
              > awać?

              Kurczę, tego w ogóle nie rozumiem.
              Przecież silny człowiek także może być bardzo czuły, kochany.

              > > > i tal mnie jeszcze zastanawia, gdzie on pisal o nizszym sorcie kobi
              > ety??
              > > Np. tutaj (cytat):
              > > Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelki
              > mi Was
              > > zymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotyp
              > y wyni
              > > esione z domu.
              > c
              > Sądzę - to bardzo ważne słowo w tym zdaniu. Oznacza tezę a nie aksjomat. Tak. P
              > otwierdzam to co napisałem na bazie własnych doświadczeń i obserwacji znajomych

              A dlaczego to "sądzę" jest ważne? Co jeszcze jest - brak dużego kwantyfikatora? Przecież ja się odnoszę do twoich sądów, odpowiadam na twoje posty, rozumiem, że to są twoje przekonania.
            • bylemrogaczem Re: ronald.tusk 24.10.11, 09:43
              I tu się z Tobą zgadzam . Interes ,strach, wzorce .... tetrzy rzeczy dominuja postrzeganie świata i związku przez kobiety . Daleki jestem wprawdzie od generalizowania ale wiem jedno : zdarzało mi sie już stawać na sprawach rozwodowych jako świadek i sam biorę w tym udział jako strona i wiem ,że kiedy kobieta ochodzi do mężczyzny to słychać o zawidzionej miłości , o utraconych marzeniach , o bólu i rozpaczy ......, kiedy mężczyzna odchodzi od kobiety mówi sie tylko o kasie ......................

              -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

              bylemrogaczem.blogspot.com/
              • nfrv Re: ronald.tusk 30.10.11, 15:21
                heh, na jaki adres mozesz dostac maila?
          • nfrv Re: ronald.tusk 23.10.11, 11:35
            voldenuit1 napisała:

            >
            > > vol, jesli nie masz zdolnosci takiego angazowania sie jak on,
            > > i w zwiazku z tym nie rozumiesz o czym on pisze,
            > > odpusc sobie takie przyglupie komentarze.
            >
            > Słowo "zdolności" jest tu źle użyte, bo bycie (prawie) niewolnikiem w związku n
            > ie jest ani niczym nobilitującym ani wartościowym. Partner/partnerka - bluszcz
            > nie daje wsparcia w trudnych chwilach (nie mam tu na myśli braku czułości oczyw
            > iście), nie inspiruje, wprowadza do związku martwotę. Nie wiem czym tu się upaj
            > ać.
            >
            a ja mysle, ze to jest zdolnosc. do angazowania sie tak mocno w relacje.
            i mysle, ze to proba oddania tego stopnia zaangazownia.
            moze troche nieudana. ale jezyk mowiony jest dosc mocno nieudolny w wyrazaniu wielu odczuc.

            ale za to, nie widze kompletnie zwiazku miedzy ta jego proba a twoim cepologicznym rownaniem go do rownie cepologicznego rozumienia slowa - niewolnik. rozumienia najbardziej prostackiego.

            i jeszcze wiecej, niewolnika z bluszczem. ?? przeciez to zupelnie rozne kategorie.

            a z tym, juz wymiekam. gdzie on pisal, ze jego partenrka zachowywal sie jak bluszcz, tak zupelnie na marginesie. ?????



            tal mnie jeszcze zastanawia, gdzie on pisal o nizszym sorcie kobiety??
            > Np. tutaj (cytat):
            > Sądzę, że to właśnie kobiety nie są zdolne do wyższych uczuć a za wszelkimi Was
            > zymi działaniami stoi interes albo strach vel przyzwyczajenia i stereotypy wyni
            > esione z domu.

            on napisal, ze kobieta, jako plec=nizszy sort?
            czy napisal, ze te z ktorymi sie zetknal, tak sie zachowywaly?
            gdzie masz rownanie? znowu???
            • voldenuit1 Re: ronald.tusk 23.10.11, 12:51
              > a ja mysle, ze to jest zdolnosc. do angazowania sie tak mocno w relacje.

              A ja myślę, że to rodzaj zaangażowania, nie miernik jego siły lub głębi.

              > i mysle, ze to proba oddania tego stopnia zaangazownia.
              > moze troche nieudana. ale jezyk mowiony jest dosc mocno nieudolny w wyrazaniu w
              > ielu odczuc.

              Nie, to nie język jest nieudolny.

              "Kobiety niestety wykorzystują to bez skrupułów i wszystko po pewnym czasie działa na zasadzie dałeś palec dasz rękę... "
              "Wykorzystywani są wrażliwi ludzie." , "jak już facet został emocjonalnie zniewolony (a co gorsza prawnie lub ekonomicznie) to nagle pojawiła się wieczna migrena, brak chęci do życia."

              > ale za to, nie widze kompletnie zwiazku miedzy ta jego proba a twoim cepologic
              > znym rownaniem go do rownie cepologicznego rozumienia slowa - niewolnik. rozumi
              > enia najbardziej prostackiego.

              Język jest tępym narzędziem w rękach takich jak twoje.
              "Wykorzystanie" i "emocjonalne zniewolenie", masochizm wylewający się z powyższych cytatów - czym są wg ciebie, oczywiście w twoim wyrafinowanym, nieprostackim rozumieniu?

              > a z tym, juz wymiekam. gdzie on pisal, ze jego partenrka zachowywal sie jak blu
              > szcz, tak zupelnie na marginesie. ?????

              On nie pisał, to nie było o jego partnerce. To było uogólnienie, bo wg mnie dotyczy to w tym samym stopniu kobiet i mężczyzn.
              • nfrv Re: ronald.tusk 23.10.11, 13:31

                zastanowie sie nad jeszcze jedna odpowiedzia gratis dla ciebie.

                ale stado sloni bedzie musialo mnie przeciagnac po podlozu przez co najmnie j 1000km.
                zebym sie zdecydowala.
                dobrowolnie, nijak.
    • pieciak1 Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 05:59
      Zarabiaj przez internet. Jedyne czego potrzebujesz to komputer, internet i godzina dziennie, a możesz poprawić swój domowy budżet nawet o 50%

      jak-zarabiac-przez-internet.com.pl/
    • nudzimisie_strasznie Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 10:59
      Rany, za każdym razem jak czytam te przepychanki kto jest gorszy mężczyźni czy kobiety nie mogę wyjść ze zdumienia. Kiedy to są tylko prostackie obelgi to olać to, ale kiedy zagłębiacie się w poważne dywagacje z wywalaniem flaków na wierzch to mnie to jednak dziwi. Dziwi mnie, że jakoś mało refleksji, że może nie różnimy się od siebie tak bardzo. Ta cała idiotyczna socjobiologia. Każdy czegoś tam potrzebuje, szuka, błądzi, znajduje, czasem nie. Cynicznych wykorzystywaczy obu płci, ze strategią na życie "nachapać się", wszytko jedno kasy, seksu czy jeszcze czegoś innego, jest naprawdę niewielu. Łatwo jest powiedzieć "oto ja dobro,wrażliwość,szczere serce i oni/one źli i podli". Ale wystarczy chwilkę się zastanowić, czy aby na pewno samemu się kiedyś kogoś nie skrzywdziło, odrzuciło, hmm może nawet wykorzystało. I sądzę, że mało jest osób, które będą mogły szczerze powiedzieć "nie, nigdy". Ja na pewno postąpiłam kilka razy wstrętnie, ale nie uważam się z tego powodu za dno moralne. I myślę, że Ci, którzy mnie jakoś poobijali też nim nie byli. Kobieta, mężczyzna, większość z nas chce trochę szczęścia dla siebie złapać, a że materia delikatna, to i bólu się trochę zaliczy i innym zafunduje.
      • gogologog Re: Czy każdy facet to dno moralne? 30.10.11, 22:46
        Bardzo ladnie to napisalas ...

        nudzimisie_strasznie napisała:

        > Każdy czegoś
        > tam potrzebuje, szuka, błądzi, znajduje, czasem nie. Cynicznych wykorzystywacz
        > y obu płci, ze strategią na życie "nachapać się", wszytko jedno kasy, seksu czy
        > jeszcze czegoś innego, jest naprawdę niewielu. Łatwo jest powiedzieć "oto ja
        > dobro,wrażliwość,szczere serce i oni/one źli i podli". Ale wystarczy chwilkę si
        > ę zastanowić, czy aby na pewno samemu się kiedyś kogoś nie skrzywdziło, odrzuci
        > ło, hmm może nawet wykorzystało. I sądzę, że mało jest osób, które będą mogły s
        > zczerze powiedzieć "nie, nigdy". Ja na pewno postąpiłam kilka razy wstrętnie, a
        > le nie uważam się z tego powodu za dno moralne. I myślę, że Ci, którzy mnie jak
        > oś poobijali też nim nie byli. Kobieta, mężczyzna, większość z nas chce trochę
        > szczęścia dla siebie złapać, a że materia delikatna, to i bólu się trochę zalic
        > zy i innym zafunduje.
    • showmessage Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 16:50
      Re: Czy każdy facet to dno moralne?
      Nie każdy.

      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?
      Babcię, matkę, córkę, wnuczkę jasne, że tak. Chyba każdy człowiek poza zboczkami ma blokadę na najbliższe pokrewieństwo.

      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić ws
      > zystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?
      Na to pytanie może odpowiedzieć wyłącznie trup, gdyż oddanie życia byłoby wszystkim a to czy ktoś umie przyjąć śmierć czy nie to wychodzi zawsze w praniu.

      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mi
      > ęsa (atrakcyjnego lub nie)?
      Wszyscy jesteśmy kawałami mięsa czy się nam to podoba czy nie. Jak więc mógłbym nie widzieć?

      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?
      Nigdy nikomu podobnej bzdury nie mówiłem.

      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zm
      > ienić?
      Tak. Prościej jest zmienić kobietę.

      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś
      > wyższe uczucia?
      Tak. Chyba nie da się nie mieć?

      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?
      Nie. Czuję ją każdego dnia za każdego mojego człowieka.
    • samentu Re: Czy każdy facet to dno moralne? 22.10.11, 18:30
      ad 1) tak, kochał i kocha
      ad 2) tak
      ad 3) tak, w ogóle nie rozpatruję w kategoriach mięsnych bo to chudzielec jest
      ad 4) to zależy od fazy tej relacji, wiadomo, że w fazie pierwszej to klasyczna cześć tańca godowego - jeżeli przyjęłaś to za coś więcej, to wybacz ale naiwna jesteś i niedojrzała nawet nie niczym gimnazjalistka z urszulanek
      ad 5) też zalezy od fazy relacji, w fazie silnego zauroczenia wiernośc absolutna wynikajaca z braku seksualnego odbierania innych kobiet, oczywiście jak zauroczenie słabnie to i asekualnośc innych też;)
      ad 6) tak
      ad 7) nie
      • sloneczko_najjasniejsze Re: Czy każdy facet to dno moralne? 24.10.11, 18:16
        > ad 1) tak, kochał i kocha
        > ad 3) tak, w ogóle nie rozpatruję w kategoriach mięsnych bo to chudzielec jest

        Ująłeś mnie.

        > ad 4) to zależy od fazy tej relacji, wiadomo, że w fazie pierwszej to klasyczna
        > cześć tańca godowego - jeżeli przyjęłaś to za coś więcej, to wybacz ale naiwna
        > jesteś i niedojrzała nawet nie niczym gimnazjalistka z urszulanek

        Jacy Wy jesteście obrzydliwie dosłowni. Nie chodzi mi o żadne tanie komplementy. Użyłam tu zwykłego symbolu, chcąc się wten sposób zapytać, czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek, by jakaś kobieta przysłoniła Wam cały świat, tak że budziliście się i zasypialiście z myślą o niej. Nie doceniłam Waszej prostoty i dosłowności. Mój błąd.

        Co do mnie, taki jeden raz powiedział mi literalnie, że "jestem wszystkim", oplułam się wówczas strasznie, za co do dzisiaj mi wstyd. Wierz mi lub nie, ale jestem ostatnia osobą, której da się sprzedać bubel made in china, więc ataku histerii dostaję, jak czytam takie komentarze.
    • faktomierz Re: Czy każdy facet to dno moralne? 23.10.11, 21:56
      Takie pytania powinny być w drugiej osobie liczby pojedynczej. Żaden facet nie może się wypowiadać za "kogokolwiek".

      > 1) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was kochał jakąś kobietę (kochał, nie /tylko/
      > pożądał)?

      Nie.

      > 2) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was był w stanie dla jakiejś kobiety zrobić ws
      > zystko (z wyłączeniem kobiet spokrewnionych)?

      Nie. Z włączeniem kobiet spokrewnionych.

      > 3) Czy kiedykolwiek ktokolwiek z Was widział w kobiecie coś więcej niż kawał mi
      > ęsa (atrakcyjnego lub nie)?

      Jasne, że tak.

      > 4) Czy kiedykolwiek mówienie przez Was kobiecie pierdół głoszących, że jest ona
      > całym Waszym światem i takie tam, nie odbywało się w ramach tylko i wyłącznie
      > podrywu a było szczerą prawdą?

      Nigdy nie mówiłem żadnej kobiecie takich pierdół. Nie zadaję się idiotkami, które wierzą w takie teksty.

      > 5) Czy zawsze byliście wierni kobiecie, mimo że zdarzały się okazje, żeby to zm
      > ienić?

      Nie.

      > 6) Czy, już abstrahując od relacji damsko-męskich, zdarzyło się Wam mieć jakieś
      > wyższe uczucia?

      Co to są <<wyższe uczucia>>?

      > 7) Czy odpowiedzialność jest dla Was tematem tabu?

      Tabu, dlaczego? To nie kanibalizm, żeby robić z tego temat tabu...

      > Z góry dziękuję za odpowiedzi.

      Proszę bardzo. Nic nie sprawia takiej przyjemności, jak udowodnienie, że jest się dupkiem. :>
    • lled Re: Czy każdy facet to dno moralne? 27.10.11, 20:31
      1.warsztat
      2.kamizelka
      3.moze
      4.moze
      5.kilka razy
      6.komandosi
      7.tak
      8.nie
      9.ponczocha
      10.rumunka
      11.tak
      12.tak
      13.zle
      14.parapetowa
    • porucznik.rzewski Re: Czy każdy facet to dno moralne? 29.10.11, 10:31
      Czy każda kobieta to łatwa suka?
    • niezmiennick Re: Czy każdy facet to dno moralne? 29.10.11, 14:08
      Zmień ton słoneczko to może porozmawiamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka