aleatoria
12.11.11, 23:34
(pewnie to niewłaściwe forum, ale wchodzi tu najwięcej osób, a mi zależy na odpowiedziach, więc wybaczcie tym razem)
Jak w temacie, myślę, że przynajmniej żeńska część forum rozumie jak to jest mieć idola-muzyka i marzyć o nim (niekoniecznie chodzi tu o fantazje erotyczne, rzecz jasna). To co normalne u nastolatek z czasem jednak się komplikuje, dorastamy, nabieramy różnego rodzaju doświadczeń, otoczenie jak i wewnętrzny przymus wymagają od nas zachowania pionu moralnego... a tu nagle pojawia się możliwość romansu z kimś, kto od zawsze fascynował, ale do tej pory był nieosiągalny. Wiadomo oczywiście, jak zwykle kończą się tego rodzaju związki - płacz i zgrzytanie zębów, naiwnością jest liczenie na więcej niż parę nocy, cała sytuacja przypomina trochę rzucanie się w przepaść lub też skakanie z wodospadu, ze świadomością jak to się musi skończyć, ale jednak wizja szalenie intensywnych doznań jest tak pociągająca że zaślepia.
Jest mną zainteresowany, w każdej chwili może do czegoś dojść, pragnę tego, wiem że to być może jedyna okazja na tego rodzaju przygodę, co ważniejsze, właśnie z NIM, a nie z kimś innym, a jednocześnie nie chcę stać się groupie, zabawką, z którą zrywa się za pośrednictwem managerki.
Doradźcie.