Gość: luna
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
27.06.04, 01:06
Dowiedziałam się w sposób wyjatkowo dosadny, bo po prostu kiedyś przyszłam
zbyt wcześnie z pracy i zastałam dwie osoby w sypialni. Schemat się kończy w
tym momencie, bo tą drugą osobą był mężczyzna. Były przeprosiny, były
rzeczowe rozmowy i OK. Była wizyta u psychologa,ja wszystko rozumiałam. Nie
byłam wściekła. Nawet trochę się cieszyłam, że uniknę zdrady z kobietą, co
byłoby dla mnie najgorsze (ze względu na moją naturę jak w nicku). Psycholog
stwierdził, że skłonności męża wcześniej, czy później upomną się o swoje i
musimy to rozwiązać razem. Chcemy tego. Pozwoliłam mężowi na kontakty z
mężczyznami. Czy dobrze zrobiłam? Nie mam pojęcia. Milczeliśmy na ten temat,
ale wiem, że szukał przyjaciół na stronach gejowskich. Wczoraj wróciłam do
tematu. Owijał w bawełnę, stwierdził, że nic to nie zmieni, jeżeli mi będzie
o tym mówił. "Po co mam mówić? Co to zmieni?" Temat na razie skończony.
Kochamy się raz na miesiąc, może czasem rzadziej. Rozumiemy się doskonale,
ale to gryzie. Mnie gryzie. Zadaję sobie masę pytań: "czy robi to dla seksu,
czy szuka podświadomie partnera?" "Jeżeli robi to tylko dla seksu to jakim
prawem? W takim razie równie dobrze mnie się powinna należeć wolność (i
czasem jej potrzebuję)" I wiele innych pytań, które możecie sobie wyobrazić.
Nie zwierzam się nikomu, może dlatego nie potrafię zdystansowac siędo
problemu. Czy ja czasem nie tracę czegos? Czy to jest w porządku i może nigy
się nie dowiem jak wygląda życie z facetem, który jest po prostu straight...
Dodam, że mamy dziecko (1 rok) Wiem, że kilka osób doda tu paskudne
komentarze, proszę bardzo - mam je w nosie. Ale wiem, że zagląda tu też wielu
myślących facetów i na Waszej opinii bardzo mi zależy.