19.11.12, 22:56
Mam 35 lat, rodzinę, męża, dzieci, budujemy dom. Mam tez Przyjaciela, On jest 15 lat ode mnie starszy.... Jest w związku,przyjaźnimy się, mamy codziennie ze sobą kontakt, sms-y, maile, telefony. jestesmy na bieżąco co u nas. Spotykamy się czasem - ja z rodziną, On z narzeczona. Są to zawsze serdeczne i mile spotkania.
No i ostatnio 'chlapnęłam'...Tzn napisałam mu w mailu że Go Kocham.....No bo Go Kocham, jest moim Przyjacielem, bliską mi osoba, wspiera mnie, pomaga.... Kocham jak Przyjaciela... Ale tego nie dodałam....
No i czuję że zaczł się wycofywać, tzn w ogóle zignorował to co napisałam.... Udaje że tego nie ma. I jakoś tak się między nami zmieniło. A ja nie chce, chcę żeby było jak dawniej.... Czy rzeczywiście zrobiłam coś nie tak? Jak to odkręcić...? Każde tłumaczenie w tym wypadku wyjdzie bez sensu... Naprawdę jest dla mnie BARDZO bliską osobą, i to prawda co powiedziałam. Ale czy mężczyźni, jak to rozumieją? Ze jak już się mówi Kocham to co? Ja nic od Niego nie chce...tak czułam, tak powiedziałam.... przykro mi trochę i nie wiem jak to rozumieć? Może ktoś miał podobne doświadczenia i mi coś doradzi?
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Kocham... 19.11.12, 23:23
      fajny przyjaciel.
      od teraz Twoim przyjacielem powinien zostać słownik. bo chyba jest problem z rozgraniczeniem znaczeń.
    • fuks0 Re: Kocham... 19.11.12, 23:50
      Nie wiem, zapytaj męża, może on będzie wiedział.
    • mallwia Re: Kocham... 20.11.12, 00:58
      przypomina mi się utwór fisza kocham jak nigdy dotąd aaaaaaaaaa

      www.youtube.com/watch?v=lwJPQ2G7rOQ
      • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 08:46
        Wy nie kochacie swoich przyjaciół? Przecież kocham nie jest tylko zarezerwowane dla miłości fizycznej...Kocha się Rodziców, dzieci, kocha się ludzi którzy są blisko......
        Mówię to swoim Przyjaciółkom, słyszę od nich także ( NIE< NIE JESTEM LESBIJKĄ jakby ktoś mnie zaraz podsumował) ....
        Jak to teraz odkręcić? bo to że kocham to nie chcę, ale chciałabym żeby było jak dawniej.... Czy rzeczywiście to gorsze niż zdrada przyjaźni,z robienie coś wbrew człowiekowi??? Naprawdę postąpiłam tak źle?
        (PS: Mój mąż wie że kocham swoich przyjaciół.... nie ma z tym problemu bo umie rozróżnić tą miłość.. Jesteśmy ze sobą 20 lat i znamy się jak łyse konie)
        • sibeliuss Re: Kocham... 20.11.12, 09:59
          Kochasz ich?
          Można uwielbiać, przepadać za kimś, być oczarowanym, zadurzonym, bardzo lubić, ale żeby używać słowa kocham jak etykietki na oranżadę?
          Mi też taka 17 lat starsza powiedziała, że przy mnie czuje się jak zakochana. Poszedłem do szefa i powiedziałem, że chyba kobiecie jajniki buzują i proszę, aby zmienił choć nieznacznie naszą zależność służbowa, bo zaczyna być niezdrowo. Zrozumiał i pani z jękiem musiała ostygnąć. Kocha się partnerów, dzieci, rodziców - ale nie znajomych.
          ps. mądry facet, wie co robi.
          • mabiwy Re: Kocham... 23.11.12, 22:42
            sibeliuss napisał:
            (..)
            Mi też taka 17 lat starsza powiedziała, że przy mnie czuje się jak zakochana. P
            > oszedłem do szefa i powiedziałem, że chyba kobiecie jajniki buzują i proszę, ab
            > y zmienił choć nieznacznie naszą zależność służbowa, bo zaczyna być niezdrowo.
            > Zrozumiał i pani z jękiem musiała ostygnąć.

            nie "mi" - a " mnie"
            donos służbowy dosyć paskudny.
            " ps. mądry facet, wie co robi." - nie musi posiłkować się donosem

            pomijając , ze taki donos dosyć padkudny
    • mariuszg2 Re: Kocham... 20.11.12, 09:29
      17malutka napisał(a):
      .... przykro mi trochę i nie wiem jak to rozumieć?

      wystraszył się.... zakochana kobiet jest jak bestia nieokiełznana...gotowa na wszystko.....zostawia po sobie zgliszcza i nic i zatratę....
      • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 09:54
        Ok, rozumiem, to że się wystraszył... Ale ja nic od niego nie chcę, mamy swoje życia poukładane , znamy się już tyle lat.... No nie wiem czy to będzie można odzyskać...to sprzed tego KOCHAM..... Naprawdę nie wiedziałam że faceci interpretują to słowo z ust kobiety jako 'kłopot'????
        • sibeliuss Re: Kocham... 20.11.12, 10:01
          Faceci ją zero-jedynkowi. Kocham, czyli kocham. Czarno-białe.
          Porozmawiaj szczerze jak baba z babą z tą jego narzeczoną - ona to zrozumie i mu wyjaśni.
          • mariuszg2 Re: Kocham... 20.11.12, 10:27
            hahahaha.....
            ta...nie ma jak to szczera rozmowa dwóch kobiet co kochają tego samego mężczyznę .....

            na marginesie...zastanawiam się.... jaby mi kobieta powiedziała teraz, że mnie kocha co bym sobie przetłumaczył na swój język:
            1. Kobiet:" kocham CIe"
            ja mówię :"wiedziałem, że jest coś między nami"
            ja myślę ale nie mówię: "skąd wiedziała ile zarabiam?"

            2. Kobiet:" kocham CIe"
            ja mówię :"dziękuję....samemu nei odwazyłbym się na takie wyznanie wobec Ciebie ale czuję pofdobnie"
            ja myślę ale nie mówię: "chłop jej niedopchnął...jakiś numerek bez zobowiązań i baj hany...niezłe cycki"

            3. Kobiet:" kocham CIe"
            ja mówię :"wiem już od dawna...ale bądźmy rozsądni...przeciez masz męża"
            ja myślę ale nie mówię: "jakiś ciul z tego jej męża a ma taką fajna żonę...pobajeruję ją ...a może coś z tego będzie"
            • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 10:31
              Powiedz mi proszę jak to odkręcić????
              • sibeliuss Re: Kocham... 20.11.12, 10:38
                17malutka napisał(a):

                > Powiedz mi proszę jak to odkręcić????

                Jeśli masz szczere intencje - to wprost.
                • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 10:41
                  Boje się że znowu coś spieprze......
                  • mariuszg2 Re: Kocham... 20.11.12, 10:52
                    jak się boisz pieprzyć to nie odkręcaj...to bez sensu...
                    • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 11:02
                      Czyli co, tak właściwie to spieprzyłam tą relację już w oczach faceta ? Bo na razie jest cisza....,Jaka by była Wasza reakcja na takie wyznanie przyjaciółki? I czy dałoby się to jeszcze wszystko cofnąć do poziomu sprzed? Czy rzeczywiście pomyślelibyście że jest w Was zakochana ( choć nie jest....) ?
                      • mariuszg2 Re: Kocham... 20.11.12, 11:07
                        > Czyli co, tak właściwie to spieprzyłam tą relację już w oczach faceta ? Bo na r
                        > azie jest cisza....,Jaka by była Wasza reakcja na takie wyznanie przyjaciółki?
                        > I czy dałoby się to jeszcze wszystko cofnąć do poziomu sprzed? Czy rzeczywiście
                        > pomyślelibyście że jest w Was zakochana ( choć nie jest....) ?

                        1. Nie da się nic cofnąć...to niemozliwe
                        2. Jeżeli nie jesteś zakochana to poco mówisz takie rzeczy?....
                        3. jak to senseiek napisał...facet ma prosta konstrukcję...dla niego kochac to kochac a nie chxj wie co....
                        4. traz idź za ciosem...i gotuj dalej ten samogon....pewnie skonczy sie kacem ale bedzie fajnie przez jakiś czas....
                      • lenka.magdalenka Re: Kocham... 21.11.12, 15:14
                        Odpowiadasz na:
                        17malutka napisał(a):

                        > Czyli co, tak właściwie to spieprzyłam tą relację już w oczach faceta ? Bo na r
                        > azie jest cisza....,

                        myślę ,że tak facet jest w związku a Ty mu miłość wyznajesz ? dziewczyno wez się ogarnij

                        Jaka by była Wasza reakcja na takie wyznanie przyjaciółki?
                        > I czy dałoby się to jeszcze wszystko cofnąć do poziomu sprzed? Czy rzeczywiście
                        > pomyślelibyście że jest w Was zakochana ( choć nie jest....) ?

                        powiedziałaś facet zrozumiał więc nic dziwnego ,że się odsunął ciesz sie,że Cie do łożka nie zaciagnał wówczas miałabyś jeszce wiekszy problem
                        • mariuszg2 Re: Kocham... 21.11.12, 15:35
                          > ciesz sie,że Cie
                          > do łożka nie zaciagnał wówczas miałabyś jeszce wiekszy problem

                          hahahah....przeciez nie od dziś wiadomo, że to kobiety zaciągają mężczyzn do łóżka a nie odwrotnie....znaczy dają....tak... to dobre słowo...dają się zaciągnąć do łóżka lub jak to mawiają na suwalszczyźnie "jak suka daje to pies bierze"..... więc siłą rzeczy są świadome konsekwencji....no chyba, że robią to dla pieniędzy ....ale wtedy tez są...kiedy kobiety dorosną? czy to możliwe jest wogle?
                  • sibeliuss Re: Kocham... 20.11.12, 11:09
                    17malutka napisał(a):

                    > Boje się że znowu coś spieprze......

                    A da się bardziej?
                    ps. poćwicz mówienie "kocham" do facetów w pracy i sąsiadów.
                    • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 11:15
                      Niepotrzebne są te sarkazmy... Ale dzięki Chłopaki za trzeźwą ocenę sytuacji.... Chyba rzeczywiście miałam wcześniej wejść na to forum zanim chlapnęłam coś co w moim sercu jest oczywiste, bo kocham swoich przyjaciół ( sąsiadów nie...) dlatego 'z nimi jestem' .... No ale widocznie ( taka jest prawda) Faceci widza to inaczej..... No przykro mi trochę, mam nadzieję że zostaniemy dalej w koleżeństwie,...
                      • sibeliuss Re: Kocham... 20.11.12, 11:40
                        Sarkazmy są niezbędne, żeby uwypuklić problem :)
                        ps. mam nadzieje, że utrzymasz miłe relacje z tym panem. 3mam kciuki.
        • nie.mam.20 jak mi zona powiedziala, ze kocha, to przez 20.11.12, 12:58
          trzy dni mialem koszmary nocne.
          Okazalo sie, ze sa przecenione kiecki w David Jones, wiec sie okupilem..
        • wielkafuria Re: Kocham... 20.11.12, 22:49
          17malutka napisał(a):
          Naprawdę nie wiedziałam że faceci interpre
          > tują to słowo z ust kobiety jako 'kłopot'????


          ale ty jaja se robisz czy masz 15 lat????
          nie ma to jak slowo kocham w ustach nie swojej kobiety, kiedy ma sie narzeczona.
          jestes jakas socjopatka czy jak?
    • irenka.pucikova Re: Kocham... 20.11.12, 09:58
      Sluchaj, a co na ta relacje mowi Twoj maz? Bo skoro mowisz, ze kochasz swojego przyjaciela, to musisz byc z nim bardzo blisko.
      • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 10:15
        Dobra, mleko się rozlało, ale czy mogę to jeszcze jakoś odkręcić? Czy już uciekł 'ode mnie' ...?
        Blisko znaczy że mamy te same zainteresowania, postrzegania danych sytuacji, wspieramy się w zawodowych sprawach... TYLE.... Nie ma żadnych fantazji, cielesności... Ja tez jestem mocno emocjonalna i czasem powiem coś za dużo... Może widzę w Nim starszego brata którego nigdy nie miałam.... Bardziej to idzie w tym kierunku...A On może pomyślał że chcę dla Niego rzucać rodzinę itd.... Można to jeszcze jakoś naprawić ? choć tłumaczenie się ze słowa Kocham to chyba najgłupsza rzecz pod słońcem....Czy juz straciłam tą przyjaźń?
        Mąż się tylko zaśmiał i powiedział- no to narobiłaś....
        • triss_merigold6 Re: Kocham... 20.11.12, 11:10
          Nie możesz, zostaw faceta w spokoju.
          Panuj nad emocjami, metrykalnie jesteś mocno dorosła.
          Nie rzuca się takich wyznań, no ludzie.:/
    • dereesz Re: Kocham... 20.11.12, 12:06
      Skoro jest tak dobrym przyjacielem to nie możesz z nim tak samo szczerze porozmawiać jak nam napisałaś. Szczerość to podstawa.
      • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 12:11
        Nie wiem co mam teraz zrobić, bo On zupełnie przestał się do mnie odzywać. nie wiem, jestem w stanie Mu powiedzieć jaka to 'miłość', dlaczego tak powiedziałam, szczerość to też dla mnie podstawa. Ale nie wiem czy On chce...a ja znowu nie chce SIĘ TŁUMACZYĆ bo chyba najgorzej się tłumaczyć ze słowa Kocham....
        Wiele razy mówiłam Mu że jest moim Przyjacielem, i On zachowywał się jak Przyjaciel....Bez żadnych innym podtekstów... Nie wiedziałam że to tak wszystko skomplikuję..... Ja WŁAŚNIE....
        Czy mam poczekać aż się On odezwie czy sama znowu 'zaatakować'? Nie wiem czy to zniesie....Nie wiem, nic nie wiem....
        • mexx_01 Re: Kocham... 20.11.12, 12:53
          Jak mialas odwage komus powiedziec "kocham Cie", to powinnas miec tez odwage powiedziec: "zostanmy przyjaciolmi...".

          Nie wiem jak ja bym zareagowal, gdyby moja kochanka powiedziala mezowi ze go kocha...
        • rubarom Re: Kocham... 20.11.12, 12:56
          A moim zdaniem jeśli osoba w twoim wieku, mająca rodzinę, doświadczenie życiowe itp., mówi facetowi takie słowa, to sama zgubiła poczucie tego, czym jest dla niej ta relacja "przyjaźni".
          Przyjaciel to zauważył może już wcześniej, no w każdym razie po tym wyznaniu na pewno - chcąc być uczciwym wobec siebie, narzeczonej, pewnie też i twojego męża, zrobił coś, co jest najrozsądniejsze - pokazał ci, że przekraczania tej granicy sobie nie życzy.

          Dlatego odpuść sobie wyjaśnienia, zachowuj się najnormalniej, jak się da, i nie okazuj desperacji co do chęci (i tempa) naprawienia tego błędu - wyjaśnisz to przy okazji spokojnie, jeśli w ogóle będzie to potrzebne.

          A mężowi opowiedziałaś o tym problemie? Jeśli nie, to tym bardziej uważam, że dobrze cię wyczułam (patrz pierwszy akapit).
        • brak.polskich.liter Dobra, mam pomysl 20.11.12, 20:15
          Przy najblizszej okazji wspomnij - mozliwie lekkim tonem - ze chyba Twoj maz za mocne drinki robi, bo ostatnio, jak Ci zrobil mojito to tak sie skulas, ze nawygadywalas strasznych kocopalow roznym ludziom, a potem jeszcze dorwalas sie do maila. A nastepnego dnia kac Ci minal dopiero o szostej wieczorem.
          Moze to pomoze.
        • wielkafuria Re: Kocham... 20.11.12, 22:55
          17malutka napisał(a):
          > Nie wiem co mam teraz zrobić, bo On zupełnie przestał się do mnie odzywać. nie
          > wiem, jestem w stanie Mu powiedzieć jaka to 'miłość',


          jesli nie rozrozniasz pojec miłość i przyjaźń to powinnas sie udac do dobrego terapeuty i naprawde nie mowie zlosliwie...
          jakbys była "normalna" to bys nam napisala: dałam doopy, pod wplywem emocji napisalam zajetemu facetowi ze go kocham.
          A ty nas w kazdym poscie przekonujesz ze ty go NAPRAWDE kochasz, tylko "inaczej"

          jestem pewna ze facet powiedzial swojej narzeczonej ze ci odwalilo i wysmarowalas takiego maila i oboje stwierdzili ze nalezy ograniczyc z toba kontakt. pewnie tez pokojarzyli sobie fakty kiedy to bylas "zbyt miła" dla niego i mysla ze masz nierowno pod sufitem, oraz obydwoje wspolczuja twojemu mezowi...

          serio!
          • 17malutka Re: Kocham... 20.11.12, 23:06
            No dzięki bardzo ... No ale taka jestem że KOCHAM ludzi..... Którzy sa dla mnie dobrzy, sa blisko.... I NIEKONIECZNIE MAM OCHOTĘ Z NIMI ISĆ DO ŁÓŻKA>....
            • brak.polskich.liter Re: Kocham... 20.11.12, 23:57
              7malutka napisał(a):

              > No dzięki bardzo ... No ale taka jestem że KOCHAM ludzi..... Którzy sa dla mnie
              > dobrzy, sa blisko..

              Czasem tak bywa po dobrych prochach.
              Ale Ty, zdaje sie, masz tak na trzezwo. I to jest niepokojace.

              Po raz kolejny udziele Ci tej samej rady - ogranicz ekspresje. Jesli czujesz, ze emocje (mieeelosc, wielka mieeeloooosc, kocham was wszystkich) zalewaja Ci lepetyne, to zrob cos - idz pobiegaj, wez chlodny prysznic, zrob laske mezowi, upiecz sernik, albo wyszywaj serduszka haftem krzyzykowym - ale nie obwieszczaj ludziom, ze ich strasznie kochasz. Ktos gotow opacznie zrozumiec i bedzie kwas.
              • wielkafuria Re: Kocham... 21.11.12, 13:31
                brak.polskich.liter napisała:

                > 7malutka napisał(a):
                >
                > > No dzięki bardzo ... No ale taka jestem że KOCHAM ludzi..... Którzy sa dl
                > a mnie
                > > dobrzy, sa blisko..
                >
                > Czasem tak bywa po dobrych prochach.
                > Ale Ty, zdaje sie, masz tak na trzezwo. I to jest niepokojace.


                zgadzam się.
                autorko, zauważ ze kilka osób zwraca ci uwage ze ta "miłość" w twoim wykonaniu nie jest całkiem normalna...
                bo nie jest.
                moze bierzesz jakies hormony czy coś i ci odwala?

                przelej swoja milosc, no nie wiem... na kota?????
                • rybka.11 Re: Kocham... 21.11.12, 21:48
                  wielkafuria napisał(a):


                  > zgadzam się.
                  > autorko, zauważ ze kilka osób zwraca ci uwage ze ta "miłość" w twoim wykonaniu
                  > nie jest całkiem normalna...
                  > bo nie jest.
                  > moze bierzesz jakies hormony czy coś i ci odwala?
                  >
                  > przelej swoja milosc, no nie wiem... na kota?????
                  _____________________________
                  Hipokryzja przez większość na tym forum przemawia... Hipokryzja i totalny brak zrozumienia, zrozumienia dla sytuacji i dla słowa "kocham", które miałoby być przypisane konkretnie do jednego stanu. Ludzie - jacy wy biedni i ubodzy jesteście skoro nie potraficie zauważyć miłości innej niż ta czysto cielesna między facetem a kobietą ;P
                  • wielkafuria Re: Kocham... 21.11.12, 22:35
                    rybka.11 napisała:
                    > Hipokryzja przez większość na tym forum przemawia... Hipokryzja i totalny brak
                    > zrozumienia, zrozumienia dla sytuacji i dla słowa "kocham", które miałoby być p
                    > rzypisane konkretnie do jednego stanu. Ludzie - jacy wy biedni i ubodzy jesteśc
                    > ie skoro nie potraficie zauważyć miłości innej niż ta czysto cielesna między fa
                    > cetem a kobietą ;P

                    ale jaja sobie robisz, nie? ;)
                    słuchaj, my tu nie dywagujemy nad uczuciami tylko nad konkretna sytuacją. Bohaterka, popłyneła w swoich wyznaniach i znalazła sie w czarnej doopie. ot i tyle.
                    i jej zapewnienia o tym co NAPRAWDE czuje do "przyjaciela" to mnie osobiscie zupełnie nie interesuje.
                    :)
                    • rybka.11 Re: Kocham... 21.11.12, 22:47
                      wielkafuria napisał(a):


                      > ale jaja sobie robisz, nie? ;)
                      > słuchaj, my tu nie dywagujemy nad uczuciami tylko nad konkretna sytuacją. Bohat
                      > erka, popłyneła w swoich wyznaniach i znalazła sie w czarnej doopie. ot i tyle.
                      > i jej zapewnienia o tym co NAPRAWDE czuje do "przyjaciela" to mnie osobiscie zu
                      > pełnie nie interesuje.
                      > :)
                      ________________________
                      Przesadzasz - od razu "popłynęła"?;)
                      Słowo "kocham" może mieć bardzo szeroki zakres i być wieloznaczne - wbrew pozorom. Faceci też mowią, że kochają, a w rzeczywistości... kochają ale bzykać laski i nie ma to wiele wspólnego ze szczerym uczuciem, poza uczuciem pożądania.
    • brak.polskich.liter Re: Kocham... 20.11.12, 19:42
      17malutka napisał(a):

      > ć...? Każde tłumaczenie w tym wypadku wyjdzie bez sensu... Naprawdę jest dla mn
      > ie BARDZO bliską osobą, i to prawda co powiedziałam. Ale czy mężczyźni, jak to
      > rozumieją? Ze jak już się mówi Kocham to co?

      To trzeba liczyc sie z koniecznoscia ochlodzenia znajomosci, zeby egzaltowana dzidzia-pernik nie narobila jakiegos wiekszego syfu, ktory moglglby zaszkodzic.

      Sytuacja wysoce niezreczna dla wszystkich. Postaraj sie moze panowac nad ekspresja, nie miedl tego i nie wracaj do tematu. Chlapnelas, jak golab w parapet i tyle.
    • obrotowy Kocham... kutwa , znaczy jedno. 21.11.12, 01:30
      ZAWSZE
      (w relacjach damsko-meskich)

      a gdy kochasz go jak przyjaciela , co tez zdarzyc sie moze
      - to sie teraz tlumacz.
    • potwor_z_piccadilly Re: Kocham... 21.11.12, 21:23
      W twoich relacjach z nim, nic pewno nie stało się strasznego. Wszak często zdarza się kobietom mówić, nie ich facetom "jesteś kochany" i co, gniew ?
      Tu ja widzę inny problem. On ma narzeczoną i pewnie jej powtórzył twoje słowa, a ona poczuła w tobie rywalkę i zareagowała, "albo ja, albo ta k..." i on wybrał.
      Co masz robić ?
      Zajmij się swoimi sprawami bo :
      1 - Narzucając się ze swoja przyjaźnią tamtemu facetowi, skomplikujesz jego relacje z narzeczoną.
      2 - Nadgorliwością w tym narzucaniu się, możesz też pomieszać w swoich relacjach z małżonkiem, bo choć dziś jest spokojny, to widząc twoje zaangażowanie ku tamtemu, gotów sobie coś pomyśleć.
      3 - Możliwe że już wcześniej twoje relacje z tamtym były komuś solą w oku, a opisany przez ciebie incydent był tylko przelaniem przysłowiowej czary.
      4 - Jeśli tamci, potrafią robić z g...a uwerturę o czyjś drobny nietakt, to uznaj, że wyszło szydło z worka i olej ich.

      Pozdrawiam
    • krakoma Re: Kocham... 22.11.12, 23:26
      ojjj... no powiedz mu zwyczajnie, ze ty to tak *jezusowo* mialas na mysli i zeby sie ciebie nie lekal...!
      • 17malutka Re: Kocham... 23.11.12, 13:06
        Tak zrobie ;-)
    • poprioniony Re: Kocham... 22.11.12, 23:58
      > Ja nic od Niego nie chce...

      Oh naprawde?!? To po co wypisujesz mu pierdoly? Ja jak naprawde nic od kogos
      nie chce to nawet kontaktu nie utrzymuje (bo po co, skoro nic nie chce).
      • 17malutka Re: Kocham... 23.11.12, 13:05
        CZy rzeczywiście w kontaktach z ludźmi jesteś tak/taka interesowna? Współczuję Twoim znajomym/przyjaciołom o ile ich w ogóle masz....
        • potwor_z_piccadilly Re: Kocham... 23.11.12, 22:36
          17malutka napisał(a):

          > CZy rzeczywiście w kontaktach z ludźmi jesteś tak/taka interesowna? Współczuję
          > Twoim znajomym/przyjaciołom o ile ich w ogóle masz....

          Ja współczuje twojemu mężowi i rodzinie.
          Ty dla flirtu, zabawy dzielisz swoje uczucia między rodziną, a jakimś, czymś imponującym ci, facetem. Ty powoli odpływasz.
          U mnie nie miałabyś szans, ale tu u mnie. Widocznie ten twój zbytnio zajęty jest pracą, budową domu i troszkę oślepł. Nie znaczy to jednak że nie przejrzy na oczy. Pewnie przejrzy i wystawi ci rachunek, a jeśli nie on, to życie to za niego zrobi. To pewne. Bo wszystko na tym świecie ma cenę i za wszystko należy płacić.
          A jak to jest z tymi rachunkami ?
          Ano, dwojako.
          1 - Płacisz i bawisz się, a jak ci się znudzi, to wycofka bez kosztów, bo zapłaciłaś wcześniej.
          2 - Bawisz się na kredyt i mało tego. Bawisz się nie znając ceny jaką przyjdzie ci uiścić.

          To ze troszkę ostro zareagowałem, nie jest przypadkiem.
          Dlaczego ?
          Przypominam. Ty dzielisz swoje uczucia, a to groźne zjawisko, bo zdradliwe. Ani się obejrzysz, jak - nieświadoma tego co się dzieje, przegniesz i troszkę za dużo dasz z puli, mąż i stanie się coś, co się nie odstanie. No i trzeba będzie zapłacić.
          Jeszcze jedno.
          Tylko mi nie mów że to tylko przyjaźń, że ty to kontrolujesz i żeś niewinne dziecko. Chociaż, w to że dziecko, uwierzę.
          Tu coś do przemyślenia i do przyklepania nauk, jakie na tym forum dostałaś.
          ale59.id.joe.pl/zdjecia_218257-nie-rusz-andziu-tego-kwiatka-roza-kole-rzekla-matka-andzia-mamy-nie-sluchala-uklula-sie-i-plakala.html
          Pozdrawiam.

    • mabiwy Re: Kocham... 23.11.12, 22:35
      wyślij mu link do tego startera. Kto wie, może u-wierzy i u-cieszy się.
      Albo i nie.
      • 17malutka No i już wiadomo..... 23.11.12, 23:24
        Naprawdę.....wiele razy czytając to co napisaliście poczułam sie jak zbrodniarz.... A jak się okazało, po rozmowie z Przyjacielem, jego wycofanie się to byo po prostu wielkie zaskoczenie tym co przeczytał. Po szczerej rozmowie ( nie musiałam Mu udowadniać że nie chcę mu wskakiwać do łóżka - BO NIE CHCĘ- , rozbijać jego związku, rozwalac swojej rodziny , ZMIENIAĆ COKOLWIEK) doszliśmy razem do wniosku że rzeczywiście istnieje coś takiego jak głęboka przyjaźń między facetem a kobieta , bez sexu, podtekstów , zdobywania, fantazji i jakiegoś chodzenia na boki.... Takie KOCHAM platoniczne bez tych własnie pragnień....Nie wiem jak to wytłumaczyc , bo pewnie znowu posypią się kamienie w moim kierunku ale to coś jakby się cofnąc do czasów szkolnych, kiedy jeszcze obciachowo było kumplowac się z chłopakami, a jednak jakiś się znalazl i był jak 'najlepsza przyjaciólka', rozumiał bez słow, pomagał bez pytania itd......
        I tak chyba jest między nami. Mój mąż ( jak wielu go ząłowalo ) nie musi sie obawiac bo mój /nasz przyjaciel absolutnie mnie nie pociaga, nie interesuje jako partner/partner do łózka więc nie wiem czemu Wy myslicie że jak już jest słowo kocham to jest sex itd....
        Czy nie kochacie swoich przyjaciół, takich sprawdzonych , na dobre i na złe? Czy słowo Miłośc jest zawsze przypisane do fizyczności, do pożadania? Czy rzeczywiście myslicie że jeśli kobieta mówi kocham albo Wy to jej moiwcie to już jest przepustka do czegoś wiecej? Oj oj.....
        Tak więc jeszcze raz dziekuję za zywe zainteresowanie sie moim postem. To była bardzie ciekawa lekcja...
        Pozdrawiam.
        • mabiwy Re: No i już wiadomo..... 23.11.12, 23:35
          nie generalizuj, proszę . Nie ma - wy. Każdy/każda z nas jest osobny/osobna.
          Nie, nie kocham moich przyjaciół. Bez względu na płeć, chociaż są mi bliscy tak, że bardziej nie można. Mimo to, rozumiem, co przekazujesz. Piszesz o takiej bezinteresownej i bezwzględnej czułości pewnej i do niczego , oprócz własnego chciejstwa, nie zobowiązującej.

          Nie przejmuj się sączonym jadem. Antidotum to właśnie takie relacje. Niech trwają. Powodzenia :)
        • wielkafuria Re: No i już wiadomo..... 25.11.12, 23:43
          17malutka napisał(a):
          > Naprawdę.....wiele razy czytając to co napisaliście poczułam sie jak zbrodniarz

          jak zbrodniarz? a nie jak blondynka??

          .... A jak się okazało, po rozmowie z Przyjacielem, jego wycofanie się to było p
          > o prostu wielkie zaskoczenie tym co przeczytał.

          jeszcze jakie zaskoczenie... założe się że wykonał palcem wskazujacym prawej dłoni okrężne ruchy w okolicy swojej skroni po tym wyznaniu...

          doszliśmy razem do
          > wniosku że rzeczywiście istnieje coś takiego jak głęboka przyjaźń między facete
          > m a kobieta , bez sexu, podtekstów , zdobywania, fantazji i jakiegoś chodzenia
          > na boki....

          no to ty tez musialas do tego dochodzic? ktory to juz raz? co ci chłop mial powiedziec, pewnie sie juz bał i przytaknałby w kazdej kwestii ;)
          ja wiem ze istnieje przyjazn damsko meska. pisalam o tym wielokrotnie. mam przyjaciela od 17 lat i go uwielbiam i wielbię i zyc bez niego nie mogę, a dzien bez dwoch telefonow jest dniem straconym, ale go NIE KOCHAM!!!!

          czemu Wy myslicie że jak już jest słowo
          > kocham to jest sex itd....

          kto tak mysli? Ja np (bo staram sie nie generalizowac i wypowiadac tylko w swoim imieniu) sklanialam sie raczej do wykazania ze mylisz pojecia niz ze jakies dwa wyrazy sa ze soba powiazane

          > Czy nie kochacie swoich przyjaciół, takich sprawdzonych , na dobre i na złe?

          słowoo kocham jest zarezerwowane do relacji bliskiej. mozesz powiedziec przyjaciolce ze ja kochasz, jak to mowisz z usmiechem na ustach, ale jak wysylasz swoje wyznania mailem to jest to troche niedojrzale, bo mogłas spowodowac nieporozumienia u niego w zwiazku...

          > Pozdrawiam.

          ja tez :)
    • gabbie bez jaj 23.11.12, 23:43
      po lekturze tego wątku w życiu nie uwierzę, ze masz 35 lat

      na oko to reprezentujesz młodsze klasy gimnazjalne
      • 17malutka Re: bez jaj 23.11.12, 23:48
        ......
      • rubarom Re: bez jaj 24.11.12, 08:52
        gabbie napisała:

        > po lekturze tego wątku w życiu nie uwierzę, ze masz 35 lat
        >
        > na oko to reprezentujesz młodsze klasy gimnazjalne

        Moje zdanie jest dokładnie takie samo.
    • coffei.na tak 24.11.12, 09:40
      strasznie głupio wyszło,na przyszłość rób tak jak ja: nie używaj słów których nie rozumiesz :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka