Dodaj do ulubionych

klopoty i rozpacz

IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.07.04, 19:01
Witajcie, muszę się z wami podzielić, bo czuję się okropnie, boli mnie dusza
a sumienie nie daje mi spokoju dzięki swojej naiwności. Rok temu poznałem
kobietę, o 20 lat młodszą ode mnie, znajomość stopniowo przerodziła się w
uczucie. Póki uczucie nie zawładnęło mnie całkowicie, miałem pewne opory
przed tą znajomością, zastanawiałem się czy zbyt duża różnica w wieku,
wykształceniu i sytuacji rodzinnej nie stworzy nam problemów. Jednak powoli
uczucie zawładnęło mną całkowicie i przestałem o tych różnicach myśleć. Od
początku kobieta zwierzyła mi się, ze jest matką dwójki dzieci, pochodzi ze
wsi położonej niedaleko mojego miasta. Opowiedziała mi o swoim piekle w domu,
o pijaństwie męża i o poniewierce na którą skazana jest od lat. Po paru
miesiącach zaczęła mnie prosić o tym, abym załatwił jej mieszkanie, bo chce
wyprowadzić się od męża tyrana. Nie ukrywała przy tym, ze liczy na to, że
zajmuję stanowisko wpływowe, mam znajomości i mógłbym jej coś załatwić. Już
wtedy, a nieco wcześniej wyznała mi miłość, zresztą odpowiedziałem jej tym
samym. Prośbę o mieszkanie uzasadniła tym, że chce uciec od męża tyrana i żyć
spokojnie. Później stwierdziła, że chciałaby zamieszkać wspólnie ze mną.
Byłem nieco stropiony tym, i próbowałem jej uświadomić, że mam 55 lat, że nie
jestem zbyt zamożnym facetem i nie będę w stanie zapewnić jej bytu na dobrym
poziomie. Oczywiście opowiedziałem jej już wcześniej, że mam chorą
psychicznie żonę, z którą nie żyję od lat, dorosłą córkę (zamężną) oraz 18
letniego syna, który jeszcze się uczy. Coraz częściej mówiła, że mnie kocha i
chcę żebyśmy wspólnie zamieszkali. Odpowiadałem jej, że jest to ryzykowne, bo
znamy się zbyt mało i wspólne zamieszkanie może spowodować komplikacje i
mnóstwo kłopotów. Spotykaliśmy się raz albo dwa razy w tygodniu, pod koniec
ub. roku powiedziała mi, że w domu życie staje się nieznośne, że mąż ciągle
pije, a ona musi przed nim uciekać nawet w nocy, aby nie stracić życie.
Współczułem jej, ale nie wiedziałem jak jej pomóc. W końcu nikt nie rozdaje
mieszkania tak sobie, a po drugie nie stać mnie na wynajęcie lokum w którym
zamieszkałaby ona wraz z dziećmi. Nie miałem oporów przed wyprowadzeniem z
domu, ale zawsze mówiłem, że muszę zabrać syna, który potrzebuje mnie
jeszcze. Zaraz po nowym roku, moja partnerka oznajmiła, że uciekła od męża i
nocuje u koleżanki, bo już nim nie wytrzymuje. Znowu nalegała o mieszkanie.
Mąż się odgrażał, że nas obu załatwi. Nie wiedziałem co począć, po miesiącu
okazało się, że nie może już u koleżanki zostać. Partnerka twierdziła, że mąż
ją wygonił z domu z mojego powodu. Czy naprawdę tak było nie wiem do dziś. W
tej sytuacji zgodziła się ją przyjąć siostra jej męża. Tam jednak piekło
trwało, bo całkiem legalnie ( do siostry) przychodził mąż i robił awantury.
Partnerka nalegała, żebym ją z stamtąd zabrać, żeby wynająć dwupokojowe
mieszkanie i żebyśmy zamieszkali razem. Ciągle miałem jednak wątpliwości i
obawy. Po koniec maja zadzwoniła siostra męża i w ostrych słowach
stwierdziła, że ja zrujnowałem życie swojej dziewczynie, a teraz nie chce jej
pomóc. Zagrała mi na ambicję, załatwiłem pobyt w pewnym internacie gdzie może
zostać tylko do końca lipca. Zażyczyła sobie żebyśmy zamieszkali razem, tu
jednak zaczęły się różne kłótnie o drobiazgi. Jestem zrównoważonym, nie piję
w ogóle alkoholu, ona też, ale partnerka zbyt łatwo zaczęła wpadać w furię z
byle powodu. Któregoś dnia oznajmiła że jest w ciąży i to na pewno zemną. Po
tygodniu zaczęła mówić, że musi usunąć, bo ja nie wychowam dobrze tego
dziecka, ze może być brzydkie itp. Wyszło na jaw, że spotyka się nadal z
mężem, tłumaczyła mi, że nachodzi ją pijany i żeby się nie rzucał, stara się
z nim rozmawiać, pisać mu sms, bo inaczej by szalał i nas wykończył.
Powiedziała mi że złożyła pozew o rozwód, mój syn podpadł u niej bo napisał
jej kilka niestosownych sms, powiedziała, że on nie może z nami zamieszkać.
Razi mnie to, bo ona nie ma pracy, właściwie jest na moim utrzymaniu, jej
dzieci też, a dla mojego syna nie ma miejsca, a wymaga żeby troszczyć się o
jej dzieci, nie ukrywa, że dzięki mnie chce zabezpieczyć je materialne. Nadal
twierdzi, ze mnie kocha, teraz zmieniła zdanie i mówi, że bardzo chce tego
dziecka urodzić i że urodzi. Na pytanie jak zareaguje jej mąż szaleniec na
widok jej brzucha, odpowiada, że może wreszcie się odczepi od niej (wcześniej
twierdziła że ją zabije). Niepokoi mnie to wszystko, coraz częściej się
zastanawiam, czy nie jestem po prostu manipulowany, że partnerka chce po
prostu upiec sobie kilka pieczeni naraz, a o uczuciu nie wiem co myśleć. Mam
wrażenie, że gra na moich uczuciach , bo widzi, że bardzo się zaangażowałem.
Na pytanie dlaczego utrzymuje kontakt z mężem skoro ją tak skrzywdził,
odpowiada, że tak musi do czasu uzyskania rozwodu, bo inaczej by ją
zniszczył, bo jak wypije jest nieobliczalny, a póki jest małżonkiem, to
uważa, że ma prawa do nie itp. Czuję się zawiedziony, chciałem jej pomóc, ale
sprawy idą jakby w złym kierunku. Gdybym miał całkowita pewność, że to jest
osoba z która mógłbym spędzić resztę życia, to zdobyłbym się na wszystko i
zapewniłbym i mieszkanie i wszystko co trzeba. Jestem załamany, bo jeżeli ona
naprawdę jest w ciąży, a chyba jest (nabrzmiałe piersi i wymioty), choć
żadnego dokumentu od ginekologa nie pokazała, to ja się zastanawiam co dalej,
nie chcę być podłym facetem, ale jak to wszystko rozwiązać bez współpracy z
jej strony. Nieraz mówiłem jej, że jest nie zrównoważona i zachowuje się jak
15 latka, ale to nie dociera do niej. Nie podoba mi się że odrzuca mojego
syna, że żąda aby ja w ogóle nie kontaktował się ze swoją rodziną, a
natomiast ona ze swoją tak. Kto mi doradzi? Czy wdepnąłem w bagno i jak się
wydostać? Jak to zrobić aby nikomu nie zrobić krzywdy
Obserwuj wątek
    • Gość: pozdr Re: klopoty i rozpacz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 20:00
      wiedziały gały co brały.
      gdy głowa siwieje dupa szaleje.
    • Gość: kuku Re: klopoty i rozpacz IP: *.gabo.pl 10.07.04, 23:45
      jak sie do niej wprowadzisz i odrzucisz syna popełnisz niewybaczalny bład i
      nigdy sobie tego nie wybaczysz!!
      Partnerka zrujnuje ci zycie obedrze cie z kasy,będzie robic pranie z mózgu
      wjezdzac na ambicje itd,co rusz rządac czegos więcej,a to dzieci nie mają się w
      co ubrac a to to to tamto,to na wakacje by dzieci pojechały.W koncu stracisz do
      niej szacunek i bedziesz gorrzej zrozpaczony niz jestes teraz
      odpusc sobie i jej i ja zostaw
      napewno trudne ale przeciez nie jestes wesolym 30-latiem ktory ma zycie przed
      soba,pewnie potrrzbujesz spokoju,ciela prrzy jakiejs zrownowazonej kobiecie a
      nie przy jakies choleryczce,ktora na dodatek najeżdza na twojego syna.jeszcze
      moze Ciebie z nim skłoci?bo sam się miotasz.
      Z tego co napisałes.nie łatwo a jednak da sie Ciebie namówic na cos czego nie
      jestes pewien czy robisz dobrze( internatem)
      Baba znalazla se chłopa,wie ze moze miec lepiej niz przy męzu pijaku i nie
      odpusci
      masz 55 lat jestes facetem skoncz sprawe i po robocie,i nie dawaj sie ani jej
      męzowi ani siostrze bratu ,moze cie szantazowac ze dziec jej przez ciebie
      cierpią ze to i tamto,będzie wjezdzac na psychike ale jelsi juz sie zdecydujesz
      odejsc to odizoluj sie na zawsze,i postaraj sie o jak najlepsze kontakty z
      synem.Sam napisales ze ie potrzebuje.Jak sie tak napatrzy na to co sie wami
      dzieje to ja dziekuje....poza tym widze ze juz twojego syna parterka włączyła w
      to wszystko

      moze i nie mam radji,ktos mądrzejszy napisze co innego,ale to moje zdanie.
      Chyba w tym wieku nbie jest ci potrzebna jakas hipokrytka
      • Gość: kuku Re: klopoty i rozpacz IP: *.gabo.pl 10.07.04, 23:49
        i bez bólu i cierpienia sie nie da,musisz po prostu wywazyc aby bolało jak
        najmniej,choc czuje ze partnrka ma na Ciebie duży wpływ.Nie masz znajomych?
        Odizoluj sie od tekj kobiety bo jak widac to normalna ona nie jest.
        • Gość: załamany Re: klopoty i rozpacz IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.07.04, 10:03
          Bardzo dziękuję za zrozumienie i rady, czuję się po tym lepiej, nie wiem kto ty
          jesteś, ale mówisz bardzo mądrze. To nie problem z moją mądrościa, bo chyba
          rozumu mi nie brakuje, tylko z tym, ze wpadłem w szpony uczucia, ze zakochałem
          się po uszy, a to przeszkadza mysleć realnie. To jest tragedia, jeżeli człowiek
          zakocha się bez pamięci i w niewłaściwą osobę.
    • ginger_beer Re: klopoty i rozpacz 10.07.04, 23:53
      Gość portalu: załamany napisał(a):

      > Kto mi doradzi? Czy wdepnąłem w bagno i jak się wydostać? Jak to zrobić aby
      > nikomu nie zrobić krzywdy

      Wdepnąłeś w niezłe g.... Popełniłeś błąd i za ten błąd przyjdzie ci zapłacić.
      Ale martw się przede wszystkim o siebie, a nie o tą kobietę. Czym prędzej
      zakończ tę znajomość, zanim ona zrujnuje ci życie, bo jest na dobrej drodze,
      żeby to zrobić. Jeśli się okaże, że ta twoja "partnerka" jest w ciąży, ustal,
      czy to jest twoje dziecko. Jeśli tak, to zobowiąż się do płacenia alimentów i
      do niczego więcej. I nie daj się poróżnić z synem i rodziną. Zwłaszcza z synem,
      bo choć on ma, jak piszesz 18 lat, czyli jest dorosły, to wcale nie oznacza, że
      nie potrzebuje kontaktu z tobą. Zwłaszcza, że ma w zasadzie tylko ciebie.
      • zdzichu-nr1 Re: klopoty i rozpacz 11.07.04, 00:16
        Paskudna sytuacja. Ludzie z tzw. "dołów" są często nieobliczalni mając przed
        oczami nawet cień szansy na materialną poprawę bytu. Opis całej historii
        wskazuje na to, że ta Pani od początku podchodziła do związku z Tobą
        interesownie, usiłując szantażem emocjonalnym wymusić korzystny dla siebie bieg
        wypadków. Być może jej mąż wcale nie jest takim pijakiem i tyranem, a wręcz
        jest wtajemniczony w arkana sprawy. Niech Cię Pan Bóg broni rozstać się z synem
        i iść do tej kobiety! Czeka Cię piekło, a być może także ukartowana wizyta jej
        męża z łomem w ręku. Jeśli Ona mówi o ciąży, zapożycz się, ale zleć badania DNA
        po porodzie (ok. 1500 zł). Nawet jeśli to dziecko okaże się Twoje, poprzestań
        na alimentach i zerwij wszelkie kontakty z tą kobietą. Nie ma nawet cienia
        szansy na to, abyś był z nią szczęśliwy. Przykro mi, ale za tę diagnozę daję
        się posiekać. Trzymaj się stary, Zdzichu
        • Gość: załamany Re: klopoty i rozpacz IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.07.04, 10:15
          Dziękuję ci za radę mówisz bardzo mądrze i trzeżwo, módł się żebym znalazł
          siły, aby pokonać ból i skończyć z tym bo czuję że już brakuje mi sił
          psychicznych, mam bardzo stresującą pracę, a tu jeszcze tyle adrenaliny.Jestem
          za tym, zeby urodziła, choc nie mam żadnej pewności czyje jest to dziecko, w
          obecnej sytuacji straciłem do niej zaufania i jej zapewnienia ze ono jest na
          pewno moje nie trafiają do mojego przekonania. Problem w tym, ze zaangażowałem
          się bardzo mocno i teraz cierpię ogromnie, a rozterki dosłownie zabijają mnie
          • Gość: m. Re: klopoty i rozpacz IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 11.07.04, 12:06
            no ale pomysl o Swoim Synu
            bedziesz cierpial jeszcze bardziej kiedy go odtracisz
            znajdziesz sobie inna kobiete, naprawde , jest pelno samotnych rozwiedzionych
            kobiet z dziecmi i bez ktore szukaja partnera do uczucia a nie do tego aby mu z
            zycia tragedie robic
            • Gość: załamany Re: klopoty i rozpacz IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.07.04, 13:01
              Dzięki za odpowiedź, dobra rada, ale co z bólem, co z dzieckiem, która ona może
              urodzić albo nie? To strasznie boli i ona dobrze o tym wie, uważa, że ma mnie w
              pułapce.
    • Gość: Dart Re: klopoty i rozpacz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 01:09
      Nie wiąż się z TOKSYCZNĄ babą! Będziesz miał piekło na Ziemi. Ona już ma spieprzone życie i spieprzy je Tobie bez mrugnięcia okiem, żeby tylko coś dla siebie wyciągnąć!
      • Gość: Dart Re: klopoty i rozpacz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 01:13
        I zapewniam Cię, że jak nie utniesz wrzodu to się nie polepszy! Będzie tylko gorzej! Moja rada - skończ znajomość z nią i postaraj się zapomnieć.
    • Gość: prion Re: klopoty i rozpacz IP: *.acn.waw.pl 11.07.04, 02:43
      Einstein podobno stwierdzil, ze nieskonczone sa tylko wszechswiat
      i glupota ludzka, aczkolwiek co do wszechswiata to nie wiadomo.

      I czytajac takie posty jak twoj, zgadzam sie z tym.
      Czlowieku, na jakim swiecie ty zyjesz? Jakim cudem przezyles 55-lat?
      MEN powinno wprowadzic do szkol przedmiot
      "przystosowanie do zycia, czyli jak nie dac sie wyruchac"
      i wykladac takim tepym naiwniakom jak ty.

      Ehhh, rece opadaja...
    • baby_boom Re: klopoty i rozpacz 11.07.04, 20:46
      Tak to prawda masz klopot, ale najwiekszy klopot to ty sam! Masz problem i
      cierpisz nie mozesz przerobic uczucia milosci? czy wiesz ze sa na to lekarstwa
      i to bezpieczne, moglabym podac ci nazwe kilku o ile cie to interesuje.
      Oczywiscie lekarstwo nie rozwiaze twojego problemu ale zalagodzi cierpienie
      emocjonalne, nie bezdiesz odczuwal rozstania w bolesny sposob. Jestes zbyt
      porzadnym czlowiekiem, aby sprowadzac sobie taka toksyczna kobiete na glowe, to
      nie jest rozsadna i dobra kobieta.Urwij kontakt jak najszybciej to jest dno!!
      • pia.ed Re: klopoty i rozpacz 12.07.04, 02:00
        Jeszcze troche a ta kobieta zacznie go nachodzic w jego wlasnym mieszkaniu!
        Robic awantury na schodach!
        Niech wraca do meza i juz. A jak nie, to przeciez ma rodzine.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka