Dodaj do ulubionych

oszczędność czy czyste sknerstwo?

26.09.13, 11:13
Jestem 5 lat po ślubie, maż ma swoje konto i jego wypłata oczywiście wpływa na jego konto, a ja mam swoje jeszcze z czasów panieńskich i wypłata moja ląduje na moim koncie. Dzieci nie mamy, a jeśli chodzi o wypłatę to mam w naszym kraju najniższą, ale mąż ma więcej zdecydowanie ode mnie. Sprawa wygląda tak, że z mojej pensji robię opłaty mieszkaniowe i mam na dojazdy do pracy, a mąż mi mówi cały czas, jak proszę go o drobną sumkę, toć dostajesz wypłatę wiec gdzie ją rozpier**lasz?

i mam jeszcze jedno pytanie....
co mam myśleć o mężczyźnie kiedy nie chce zrobić testów na płodność? zaznaczam ja miałam robione badania...
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:16
      Nie obraź się, ale czy tak go ślepo kochasz, czy jesteś naprawdę tak głupia?
      • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:17
        wiesz co, ślepo wierzę, że ludzie się zmieniają...
        • six_a Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:25
          >toć dostajesz wypłatę wiec gdzie ją rozpier**lasz?
          wybrałaś prawdziwego romantyka. jeszcze dziecko z nim miej. pełnia szczęścia.
          • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:27
            jeśli chodzi o dziecko to dałam sobie spokój...

            najbardziej boli to, że jak go poznałam był z niczym, przy mnie dopiero znalazł dopiero dobrze płatną prace, podreperował się psychicznie i finansowo...

            zastanawiam się co mu w głowie siedzi...
            • dziala_nawalony Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 13:44
              kathieen napisała:

              > jeśli chodzi o dziecko to dałam sobie spokój....
              >
              > zastanawiam się co mu w głowie siedzi...

              co mu siedzi? ..niewybredny kawał chama! i jeszcze jedno, tacy jak on nie zmieniaja sie.Płonne twoje nadzieje.
              • wiatro-dmorza Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 13:58
                Ależ owszem, zmieniają się... na gorsze.
            • engine8 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 25.10.13, 22:16
              no to moze czas na Ciebie aby sie teraz podreperowac psychicznie i finansowo?
            • engine8 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 25.10.13, 22:25
              Pamietasz bajke Mickiewicza chlopie i zmijii?

              Bylo to mniej wiecej tak ze chlop znalaz prawie zamarznieta zmije, wzial do domu, wychuchal , wykarmil a ono jak tylko poczula sie na silach to chcila go uzrec.
              Mickiewicz to zakonczy ze chlop wzial tasaka i pocial zmije na kawalki.. .. Fuj co za chlop

              Moje zakonczenie jest inne.. Jak sie chlop zapytal dalczego za jego dobre serce tak sie odwdzieczyla to zmija na to : "A Ty gluptasie jak mnie brales i cuciles to nie wiedziales ze jestem zmija?"
            • pogromca_kretynow Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 30.10.13, 15:43
              kathieen napisała:

              > jeśli chodzi o dziecko to dałam sobie spokój...
              >
              > najbardziej boli to, że jak go poznałam był z niczym, przy mnie dopiero znalazł
              > dopiero dobrze płatną prace, podreperował się psychicznie i finansowo...
              >
              > zastanawiam się co mu w głowie siedzi...

              Podreperowal sie psychicznie i finansowo? Jest teraz zwyklym bucem. To jaki byl kiedys?
        • tapatik Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 03.10.13, 08:57
          kathieen napisała:

          > wiesz co, ślepo wierzę, że ludzie się zmieniają...

          Tak, na gorsze.
        • engine8 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 25.10.13, 22:14
          Ludzie sie nie zmieniaja - zmieniaja sie jedynie sytuacje
        • tapatik Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 03.11.13, 18:08
          kathieen napisała:

          > wiesz co, ślepo wierzę, że ludzie się zmieniają...

          Tak, ale na gorsze.
          Dlaczego Twój ślubny miałby się zmienić na lepsze? Źle mu jest?
          Jak jest dobrze, to po co ma się zmieniać?
          • rybka.11 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 03.11.13, 18:17
            tapatik napisał:

            > kathieen napisała:
            >
            > > wiesz co, ślepo wierzę, że ludzie się zmieniają...
            >
            > Tak, ale na gorsze.
            ___________________________
            Ludzie się nie zmieniają - z czasem po prostu ich poznajemy lepiej i lepiej - i odkrywają się przed nami te najciemniejsze strony ich osobowości.
      • kalllka Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 29.09.13, 17:42
        nie chce byc tendencyjna,
        lecz mam wrazenie, ze slepota ( krotkowzrocznosc) kierowala reka autorki tego tepego 'mizoginu'.
      • iskram Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 06.11.13, 14:33
        To Ty jesteś chora- a tak na marginesie to po co ci ten mąż - waż?????
      • atos38 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 11.11.13, 18:41
        Każda prawdziwa kobieta powinna mieć i znać swojego pana i władcę.
        • six_a Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 11.11.13, 23:06
          ja znam
          nazywa się zeus
          albo może jezus
          w każdym razie coś z zusem
    • lilka282 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:32
      Wiesz, osobne konta to czasami zupełnie oczywista sprawa. Jednak jakieś wspólne, na domowe wydatki, gdzie Ty i on się dokładacie (mniej lub więcej, w zależności od wielkości zarobków). Ale jak mówi do Ciebie...

      A testy na płodność...Postaw się na miejscu faceta. On się najprawdopodobniej tego boi. Jednakże, o tych rzeczach, powinniście rozmawiać i razem decydować.
      • emma6666 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:40
        Nie chcę generalizować pisząc wszyscy więc użyję słowa większość.
        Większość facetów ma fioła na punkcie swojej męskości-płodności, i branie jej pod wątpliwość jest dla nich bardzo trudne. Przechodziłam przez to samo. Zrobił to dla mnie ale nie było mu łatwo.
      • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 11:40
        w domu swojego czasu była kopertka, ale tylko ja do niej coś wkładałam, on się wypowiadał mam kartę...

        jeśli chodzi o testy to mówiłam mu, że w razie czego są leki, jest in vitro ostatecznie adopcja, ale jak już wspomniałam jednak dziecka nie chcę, bynajmniej nie teraz... mimo iż wiem że lata się nie wrócą...
        • solaris_1971 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 13:19
          Na poczatku przestan robic oplaty za mieszkanie.

          A na jego zdziwienie odpowiedz : " toc dostajesz wyplate .................."
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 14:12
      Przepraszam, ale co to za małżeństwo?
      Bo nie bardzo rozumiem.
      Bardziej wspólokatorzy, co więcej - na twój koszt,
    • obrotowy ciekawe dylematy... 26.09.13, 14:24
      kathieen napisała:
      co mam myśleć o mężczyźnie kiedy....


      co masz myslec o mezczyznie kiedy Ci mowi - " gdzie ją rozpier**lasz?"

      ciekawe pytanie...
      moze forumowiczki wytlumacza ?
      • kathieen Re: ciekawe dylematy... 26.09.13, 14:37
        najgorsze jest to, ze zacznie się drzeć jak nie opłacę, a ja nie jestem konfliktowa wiec zapłacę, aby była cisza w domu i to mój zasadniczy błąd... rozjaśniliście mi umysł, dzięki serdeczne....
        • zajonc.o.poranku Re: ciekawe dylematy... 29.09.13, 16:32
          kathieen napisała:

          > najgorsze jest to, ze zacznie się drzeć jak nie opłacę, a ja nie jestem konflik
          > towa wiec zapłacę, aby była cisza w domu i to mój zasadniczy błąd... rozjaśnili
          > ście mi umysł, dzięki serdeczne....

          Daj znać o efektach rozjaśniania.
          • mayenna Re: ciekawe dylematy... 31.10.13, 07:29
            Jak się drze to wychodzisz. najpierw po prostu powiedz, że ci taki stan nie odpowiada. Od kolejnego miesiąca on płaci rachunki, które leża w tym, miejscu.
            Moim zdaniem to nie masz męża a współlokatora. Z mężem eis rozmawia o problemach. Nie możesz z nim rozmawiać o istotnych sprawach, on narzuca swoja wolę, wymusza krzykiem - moim zdaniem to układ przemocowy.
          • proost Re: ciekawe dylematy... 03.11.13, 13:32
            Ładnie Cię wykorzystuje. Wie jak bazować na emocjach, jak Ciebie "urobić". Zastanowiłbym się nad konkretnym rozwiązaniem problemu lub rozwodem.
        • alerab1111 Re: ciekawe dylematy... 12.11.13, 13:56
          Szkoda,że masz mało pieniędzy bo skoro jesteś niekonfliktowa(moim zdaniem zwyczajnie głupia)to poprosiłabym Cię o bezzwrotny przelew.A Ty dla świętego spokoju...Ale do rzeczy:żle ,wszystko od początku.Po co potrzebny był Ci ślub?... z takim facetem.A skoro wszystko jest ok-to ok.Nie masz dzieci-to skończ sprzątać.prać,prasować draniowi i zacznij się uczyć(czegokolwiek).Dla siebie.Życzę powodzenia
          • atos38 Re: ciekawe dylematy... 12.11.13, 15:17
            Z "takim" fecetem po co ci ślub ? Oczywiście po nic !
            ŚLUB JEST CI POTRZEBNY TYLKO Z TAKIM FACETEM KTÓRY BĘDZIE CIĘ FINANSOWAŁ I DZIĘKOWAŁ, ŻE JESZCZE CHCESZ NA NIEGO SPOJRZEĆ.
            Facet to BANKOMAT ! ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE.
            Ślub zawsze bierzesz tylko wtedy gdy ON MA JAKIŚ MAJĄTEK (dużo gotówki, nieruchomości, lub wysoko płatny zawód albo to wszystko razem).
            Z KAŻDEGO INNEGO POWODU NIGDY NIE BIERZ ŚLUBU Z FACETEM. BO PO CO ?
          • olek_m Może alerab1111 jest mądra, ale ja uważam, że 12.11.13, 21:49
            ktoś, kto by się z nią ożenił popełniłby wielki błąd.

            Jest to po prostu materialistka. Po to jest właśnie narzeczeństwo, żeby takie kobiety ujawnić i odfiltrować.
        • mis_rys Re: ciekawe dylematy... 15.11.13, 16:50
          kochana, to nie jest brak konfliktowosci. To jest przejaw niskiej samooeny, uzaleznienia od partnera, calkowitego podporzadkowania. Tak zyli moi rodzice, ja sama to powielalam. W koncu zrozumialam, nie sama, przy pomocy przyjaciol i psychoterapeuty. Powiec ci tylko tyle: on sie zmieni. Na gorsze. A ty mozesz sobie mowic, ze pokazesz mu, jaka samodzielna jestes, dzielna, ze tak odkladasz z pieniedzy, ze on cie deceni. G....no. Zjezdzaj, dopoki jeszcze masz sily. Potem powiesz, ze za stara na zmiany jestes. Ajak chesz go czegos nauczyc (a w zasadzie dopiec i skompromitoac - takie typki nie Maja wyrzutow sumienia, tylko boja sie stracic twarz przed innymi), to wnies pozew o zaspokojenie potrzeb rodziny do sadu. Ale potem i tak sie rozwiedz.
          • atos38 Re: ciekawe dylematy... 15.11.13, 18:36
            "... to wnieś pozew o zaspokojenie potrzeb rodziny do sadu."

            Nie "rodziny" tylko pozew o nie zaspokojenie potrzeb PIENIĘŻNYCH kobiety.
            Jakiej "rodziny" jak oni dzieci nie mają ? Obydwoje pracuję i obydwoje mają swoje dochody.

            Widzę, że z ciebie też niezły numer jak z was (kobiet) wszystkich zresztą.
            DO CZEGO CI MĘŻCZYZNA TAK NAPRAWĘ POTRZEBNY ? Sama napisałaś do czego.
            • fajna-ania Re: ciekawe dylematy... 16.11.13, 12:20
              Skoro oboje pracują to oboje powinny ponosić opłaty za mieszkanie z którego korzystają. Na razie to on jest jej utrzymankiem....
              • atos38 Re: ciekawe dylematy... 16.11.13, 17:49
                Uważam, że jeśli obydwoje pracują to powinni solidarnie się składać na opłaty po równo 50%, a jeśliby którekolwiek potrzebowało pomocy jesli się coś stanie/wydarzy to to drugie powinno wtedy być i pomóc temu w potrzebie.
                • mis_rys Re: ciekawe dylematy... 16.11.13, 18:30
                  to chyba pan nie zauwazyl - w tej sytuacji tylko ONA placi, ON nic. Ale oczywiscie stwierdzil pan, ze to wlasnie ONA jest wyzyskiwaczka (jak wynika z pana poprzedniego postu - przeciez kobietom chodzi tylko o pieniadze...). Po drugie: zasada jest taka (prawna), ze placi sie proporcjonalnie. Jezeli on jest parlamentarzysta, a ona nauczycielka, to ich dochody nieco sie roznia. I nie jest to koniecznie zwiazane z ich zawodowymi kompetencjami i zaangazowaniem. Trudno, zeby wtedy mieli placic rowny czynsz - oczywiscie moze sie zdarzyc, ze to ona jest parlamentarzystka, a on nauczycielem, wtedy sytuacja sie odwraca. Obciazenie obu wspolmalzonkow ma byc proporcjonalen (troche, jak mandaty w Finlandii). Tak decyduje sad. Nie obejmuje to sytuacji, gdy jeden ze wspolmazonkow celowo zarabia malo, na stanowsku ponizej kwalifikacji, zeby bardziej obciazyc drugiego wspolmalzonka. To jest zasada solidarnosci. I calkiem logiczna: duzo zarabiasz, chcesz miec duze mieszkanie. A gorzej zarabiajacy wspolmalzonek, gdyby nie aspiracje tego dobrze zarabiajacego. rownie dobrze wystarczaloby dwupojowe mieszkanie. zamiast pieciopokojowego reprezentacyjnego.
            • mis_rys Re: ciekawe dylematy... 16.11.13, 16:22
              kobiety? Wedlug prawa i obyczaju, kiedy ludzie sie pobieraja, to zawieraja RODZINE. Dzieci nie sa potrzebne w tej definicji (wedlug twojej logiki, tysiace rodzin, ktore nie Maja dzieci, nie sa rodzina,... Ciekawe. To czym sa?).I oboje Maja obowiazek o te rodzine sie troszczyc i na nia lozyc, finasowo, badz wlasna praca. Z postu wynika, ze ten pan nie uznaje za stosowne uczestniczyc w wydatkach na mieszkanie, WSPOLNE. A zatem dochode ma kazdy, ale tylko jeden wydaje je na wspolne zycie, inny na swoje (Cos z czytaniem ze zrozumieniem nie tak?).Nie sadze tez, zeby wlaczal sie do utrzymania rodziny przez naklad osobisty, tzn. pral, gotowal, sprzatal, itd, co wedlug prawa polskiego zastepuje, w wypadku gdy jeden ze wspolmalzonkow nie pracuje zawodowo, naklad finansowy. A Ty, rozmiem, masz jakies kompleksy, albo obsesje. Co w stylu "kobiety leca na kase, sa pazerne, nic nie robia, itp". Mowimy o konkretnej sytuacji i konkretnym panu, ktory nie wywiazuje sie z obowiazku wspolutrzymywania domu. Przed sadem przegra, ale czy warto z takim czlowiekiem byc? A co twojej oceny mnie. Nic o mnie nie wiesz, wiec sobie daruje gleboka, psychologiczna anlize. POTRZEBNY mi facet nie jest do niczego. Dawalam sobie rade sama i finasowo, i na co dzien. Wyobraz sobie, ze potrafie w domu i samochodzie sporo naprawic, a jak nie potrafie, to zatrudniam fachowca (tak, fachowcy sa, trzeba tylko zadzwonic i zaplacic za ich prace). a z facetem JESTEM, bo go kocham, bo wiem, ze mozemy na siebie liczyc. Bo sprawia mi Radosc bycie z nim. I - tylko sie nie szokuj - cieszylam sie, ze bylam przy nim, jak tygodniami lezal po wypadku. Jest sie z Kims, bo sie go kocha, lubi, szanuje. A nie, bo sie go potrzebue, jak najwyrazniej jest w wypadku tego malzenstwa - panu jest wygodnie, bo ktos sie o wszyskto martwi, a on ma wygodnie, a pani, boo boi sie zostac sama i flatego go potrzebuje (albo naprawde milosc jest slepa...)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ciekawe dylematy... 26.09.13, 20:59

        >
        > co masz myslec o mezczyznie kiedy Ci mowi - " gdzie ją rozpier**lasz?"
        > +
        Że to samiec alfa???
    • kasz0 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 26.09.13, 20:05
      kathieen napisała:

      > co mam myśleć o mężczyźnie kiedy nie chce zrobić testów na płodność?

      Dziecko urodzone w malzenstwie jest dzieckiem meza. Statystycznie calkiem sporo dzieci ma innych ojcow niz maz. To chyba dobrze, ze nie chce testow. Ty nie masz myslec, masz dzialac.

      Zagadnieniem zasadniczym jest to czy potrafisz to tak zorganizowac aby mial kto placic na wychowanie Twoich dzieci. Chyba przeoczylem, ze jestes w zwiazku malzenskim. Jeszcze.
      • atos38 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 08.11.13, 14:50
        Mylisz się. Dziecko jest zawsze dzieckiem swojego ojca, a nie męża !
    • rakuze Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 02.10.13, 11:48
      To jest skąpstwo, a nawet pasożytowanie na Tobie. Skąpstwo byłoby gdybyście choćby się składali na opłaty po równo - jako że on zarabia więcej, to w małżeństwie powinien więcej się dokładać. Ale sytuacja którą Ty opisałaś, to jest pasożytowanie na Tobie.
      • romanoro Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 25.10.13, 16:41
        Coś nie tak z tym facetem, zbiera w skarpetę a od żony ciągnie na opłaty...
        • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 27.10.13, 10:49
          a więc, nadal ja opłacam, ale taką samą kwotę wkłada do koperty w domu nie skarpety;) nie wiem po co, ale spoko, jest teraz w delegacji cały czas wiec mam czas do namysłu... jeśli chodzi o dzieci, nie ma kiedy ich robić:D a ja na bok nie pójdę bo nie po to się chajtałam... poczekam do nowego roku i coś czuję że jak nic się nie poprawi to rozwód chyba...
          • pawstone Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 29.10.13, 12:53
            Szczerze powiem, że dla mnie kosmiczna sytuacja. Ja mam z żoną wspólne konto założone jeszcze przed ślubem. I obydwie wypłaty trafiają na to konto. I każdy wydaje z tego konta wedle własnego uznania. Oczywiście to wymaga rozsądku (w wydawaniu) i zaufania. U mnie to działa i nikt nikogo nie wypytuje o wydatki na bieżące potrzeby typu jedzenie, ubranie, rachunki, zajęcia dodatkowe dla dzieci, naprawy samochodowe, lekarz, fryzjer, kosmetyczka etc. Jakieś tam dyskusje są przy wydatkach od paru tysięcy wzwyż typu: "Kochanie, może kupimy nowy telewizor taki a taki, albo kotku, może pojedziemy na wakacje w tym roku tu i tu to będzie tyle i tyle". Co to w ogóle za słownictwo do własnej żony "rozpier***lasz" - tak to mogę ewentualnie do kumpla mówić i poza tym jaki to przykład dla dzieci, że tak można się w związku traktować. Szczerze współczuję. Aha no i zarabiamy oczywiście nierówno. Ja mniej więcej 3 razy tyle co moja lepsza połowa.
            • olek_m Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 11.11.13, 06:39
              Wspólne konto?
              Teraz to u Ciebie działa, ale potencjalnie to bardzo niebezpieczna sprawa, więc nie masz się co chwalić tym układem.
              To co jest bardzo nie w porządku, to to, że obie strony wydają z konta "po zaufaniu". Wystarczy, że pieniędzy zabraknie, a zaufanie się skończy i przestanie działać.

              A co zrobisz, jak przestanie działać?

              Wyjście z wspólnego konta jest dosyć trudne i trwa długo. Może też zepsuć układy z żoną, a tego byś przecież nie chciał?

              pawstone napisał:

              > Szczerze powiem, że dla mnie kosmiczna sytuacja. Ja mam z żoną wspólne konto za
              > łożone jeszcze przed ślubem. I obydwie wypłaty trafiają na to konto. I każdy wy
              > daje z tego konta wedle własnego uznania. Oczywiście to wymaga rozsądku (w wyda
              > waniu) i zaufania. U mnie to działa i nikt nikogo nie wypytuje o wydatki na bie
              > żące potrzeby typu jedzenie, ubranie, rachunki, zajęcia dodatkowe dla dzieci, n
              > aprawy samochodowe, lekarz, fryzjer, kosmetyczka etc. Jakieś tam dyskusje są pr
              > zy wydatkach od paru tysięcy wzwyż typu: "Kochanie, może kupimy nowy telewizor
              > taki a taki, albo kotku, może pojedziemy na wakacje w tym roku tu i tu to będzi
              > e tyle i tyle". Co to w ogóle za słownictwo do własnej żony "rozpier***lasz" -
              > tak to mogę ewentualnie do kumpla mówić i poza tym jaki to przykład dla dzieci,
              > że tak można się w związku traktować. Szczerze współczuję. Aha no i zarabiamy
              > oczywiście nierówno. Ja mniej więcej 3 razy tyle co moja lepsza połowa.
              • pawstone Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 25.11.13, 23:09
                Wspólne konto?
                > Teraz to u Ciebie działa, ale potencjalnie to bardzo niebezpieczna sprawa, więc
                > nie masz się co chwalić tym układem.
                > To co jest bardzo nie w porządku, to to, że obie strony wydają z konta "po zauf
                > aniu". Wystarczy, że pieniędzy zabraknie, a zaufanie się skończy i przestanie d
                > ziałać.

                Jakaś dziwna implikacja - "pieniędzy zabraknie to się zaufanie skończy"? Chyba odwrotnie - jak się zaufanie skończy to pozamiatane we wszystkich kwestiach - nie tylko finansowych. A działa już 15 lat i z pieniędzmi było różnie, raz brakowało, raz było więcej. A co to znaczy "wyjście" z wspólnego konta? Wyjście dokąd i po co?
    • coffei.na Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 29.10.13, 17:24
      wspólne życie = wspólne konto
      co to w ogóle za pytanie-dasz mi kochanie drobną sumkę? pfff nie rozśmieszaj mnie! tak samo pracujesz jak i on,nie daj się kobieto i nie siedź cicho tylko zrób coś z tym...nigdy nie musiałam prosić o kasę,nawet jak 3 lata siedziałam w domu z dzieckiem, a jakby choć raz wystąpiła taka sytuacja mężuś zapewne przez tydzień nie dostałby nic do koryta...
      • engine8 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 29.10.13, 23:24
        chciaz ja w 100% sie zgadzam z posiadaniem wspolnego konta to mam znajomych ktorzy maja oddzielne i nie maja z tym problemow. Czasami sprawy rodzinne, uklady i zobowiazania rodzinne powoduja ze osobne konta so wrecz wskazane. Ale ludziom ktorzy sa naprawde partnerami to nie przeszkadza albo potrafia sie zrozumiec i porozumiec.
        Mam nawet przyjaciol gdzie niepracujaca zona dostaje miesieczna "wyplate" na koszty jedzenia oraz "kieszonkowe". Nie ma kart kredytowych ani dostepu do konta - jedynie gotowka Przyczyna jest jej niezdolnosc do pohamowania sie przed spontanicznym wydatkami. Ona sie z tym zgadza i malzenstwo jest prawie idealne..to im zuplenie nie przeszkada. Szanuja sie i kochaja a ze sprawami finasowymi sobie radza tak jak moga.
        No wiec jak widac osobne konta nie musza byc powodem problemow - powod moze byc zupelnie inny - pieniadze sa tym co "plywa na wierzchu". W tym przypadku brakuje wzajemnego zrozumienia, porozumienia, szacunku itd czyli fundamentow malzenstwa.
      • nie.mam.20 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 08:37
        koryto to pol biedy, w drodze na szychte by sobie jakie slunskie danie kupil. Ale! Gdyby sie slubnemu przypomnialo, do czego to sluzy? Tez bys go przyjecha chlodem, fochem i bolaca glowa?
        • coffei.na Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 06.11.13, 20:47
          nie.mam.20 napisał:

          > koryto to pol biedy, w drodze na szychte by sobie jakie slunskie danie kupil.

          wątpię - za bardzo wielbi kuchnię mą...lubi z mojej patelni naczy sie najmocni

          > Ale! Gdyby sie slubnemu przypomnialo, do czego to sluzy?

          Marne szanse...:( chociaż...słyszałam że cuda się zdarzajo...

          > Tez bys go przyjecha ch
          > lodem, fochem i bolaca glowa?

          Copy...Ty??Ty zadajesz pytanie tej treści??
    • nihiru Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 30.10.13, 14:46
      my mamy trzy konta bieżące: każdy swoje, na które wpływa pensja i do tego wspólne, na które przelewamy kasę na wydatki domowe.
      w praktyce wygląda to tak, że to wspólne rzadko wystarcza, więc oboje dopłacamy z "prywatnych" pieniędzy. żadne z nas nie szasta kasą, więc i problemów nie ma.
      żadnemu z nas nie przyszłoby jednak do głowy odezwać się tak jak Twój mąż....

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • black-sandra Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 31.10.13, 10:30
      ...zwyczajne chamstwo !!!
    • mamurzyca Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 31.10.13, 12:23
      dziewczyno, wez rachunki I kaz mu conajmniej plowe placic, bo on tez zarabia ( jeszcze wiecej niz ty - jeszcze mu podlicz polowe tych zaleglych rachunkow co sama oplacalas), na jedzenie tez ma sie dokladac a jak nie to nie gotuj na 2 tylko dla siebie. co to ma byc? malzenstwo czy sponsorke sobie pan znalazl.... jeszcze z takimi odzywkami... pfffff nie daj soba tak pomiatac....
    • lolcia-olcia Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 31.10.13, 18:10
      to raczej brak zaufania.. chociaż ja jestem z oddzielnymi kontami i dzieleniem się wydatkami na wspólne życie po polowie
      • figutka123 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 01.11.13, 19:57
        Poczytaj o przemocy emocjonalnej.
    • minor.revisions Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 01.11.13, 21:26
      na pewno nie oszczędnośc (oszczędnośc to by była, gdybyscie oboje z tego korzystali), raczej przemoc ekonomiczna. macie wspólnotę majątkową, jeśli pan żeruje na twoich zarobkach to to się nadaje do prawnika, a nie na forum.
    • poprioniony Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 02.11.13, 18:52
      > co mam myśleć o mężczyźnie kiedy nie chce zrobić testów na płodność? zaznaczam
      > ja miałam robione badania...

      A co? Na plemnikach tez sknerzy?
    • paseo nie wyobrazam sobie,zeby mozna bylo zyc z mezczyzn 04.11.13, 07:24
      a,ktory do zony mowi ......"wiec gdzie ją rozpier**lasz?
      "
      Wiem,ze dzis jest czas zdziczenia ale jednak sa jakies granice.
      Nie wyobrazam tez sobie,zeby mozna bylo zyc w takim ukladzie finansowym.
      Czy prezenty tez sobie sama kupujesz ???
      Jest oczywiste,ze placi za dom i utrzymanie ten,kto ma wiecej i jest oczywiste,ze wydatki sie dzieli i uzgadnia a przede wszystkim mezczyzna musi miec gest.
      Wyglada na to ,z ejestes potrzebna tylko do bezplatnego seksu i tyle.
      Czas na zmine,bo bedzie juz tylko gorzej.On sie NIE zmieni.
      • kathieen Re: nie wyobrazam sobie,zeby mozna bylo zyc z mez 04.11.13, 12:55
        szkoda mi tego czasu, który przelewa mi się przez dłonie, o przemocy emocjonalnej czytałam i to się klasyfikuje, jednak poczekam do nowego roku, może się na prawdę to wszystko poprawi a jak nie to sąd i jeden papierek więcej... tylko jestem ciekawa co dalej?

        odnośnie prezentów, dawał mi kasę i kup sobie co Ci jest potrzebne...
        mam mętlik w głowie...
        • agra1 Re: nie wyobrazam sobie,zeby mozna bylo zyc z mez 04.11.13, 17:16
          A na co ty chcesz czekać? Myślisz ze noworocznie panu się nagle odmieni? Zapomnij, nie ma szans. Jeśli chcesz to znosić -twoje prawo, jeśli nie -zacznij działać od razu, bo szkoda Twojego życia...
    • coolas88 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 12:59
      A może rzeczywiście wyrzucasz kasę na bzdurki i mąż nie ma ochoty do tego przykładać ręki? ;)
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------
      dodatkowe ogrzewanie w samochodzie
      • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 13:06
        Gdyby tak było to bym nie pisała na forum...
    • baba67 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 14:14
      Kto placi za jedzenie?
    • brak.slow Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 17:05
      ale jesteś żałosna. robisz z siebie frajerke i ofiare. po 1.
      za mieszkanie powinien płacić normalnie a nei ze oplacasz to ty, niewazne czyje ono jest, za czynsz i media ma placic jak normalny lokator. za jedzenie to samo.
      co wlasciwie on robi ze swoją kasą, ze nie moze dac tobie pare zł na wydatki?
      jesteś szcześciara? wiesz dlaczego? BO NIE MASZ z nim dziecka. i lepiej sobie dziecka nie rób.
      • baba67 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 17:12
        Nic nie wiemy kto placi za papu.wiec moze ostrozniej z tymi wnioskami.
    • 1pz Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 18:26
      Może być gorzej... Mąż mojej znajomej kupił sobie bez uzgodnienia motocykl za ponad 50 000 zł i wybrał się z kolesiami do Grecji. Jak mu przy wyjeździe powiedziała, że też by chciała pojechać, rzucił na odjezdne: "TO SOBIE ZARÓB". Po sześciu latach "małżeństwa" złożyła papiery rozwodowe. Odzywki tego typu, to sygnał, że kobieta dla takiego faceta już nic nie znaczy i najrozsądniej jest dać sobie jak najprędzej spokój, bo życie masz tylko jedno i za szybko ono upływa, by tracić czas na jakiegoś dupka.
      I nie ma się czym przejmować - PÓŁ ŚWIATU TEGO KWIATU...
    • miyatoto Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 04.11.13, 18:43
      Piszesz że masz nadzieję, że on się zmieni.. .
      Nie to jest najgorsze, bo w kanalię nie ma sensu wierzyć.
      Najgorsze jest to, że to nie on ale Ty potrzebujesz zmiany.
      Ale... nie to jest jeszcze w tym wszystkim najgorsze.
      Wygląda bowiem na to, że ta zmiana nigdy nie nastąpi.
      Wybacz, ale czasem prawda boli, a ta z pewnością zaboli.
      Jesteś tzw. książkowym typem ofiary. Gdybyś trafiła na dobrego faceta, doceniłby Twoje poświecenie, dobroć, wyrozumiałość, miłość ... i setki innych rzeczy.
      Trafiłaś jednak na gnidę, których jest dość sporo na świecie. Gnida szybko zorientowała się że może z Tobą zrobić co zechce i dokładnie tak robi.
      Zapomnij o wierze w to że gnida się zmieni.
      Dziewczyno, weź się - za przeproszeniem - pier...nij w łeb, bo to Twoja ostatnia szansa aby wyjść z tego cało i z twarzą. Tak, tak, z twarzą. Bo jeśli tego nie wiesz to Ci to powiem: szacunkiem to cieszysz się u tej kanalii jak żyd u niemca.
      Z tego co piszesz... daję Ci 2 procent szans na to, że dasz sobie z tym radę i zrobisz co należy.
      Mało, ale z tego co piszesz nie wynika nic, co mogłoby tę wartość zwiększyć.
      Masz 2 procent aby żyć jak normalny i szanowany człowiek. Weź się w garść i zrób wszystko, żeby tę szansę wykorzystać. Drugiego życia mieć nie będziesz, więc na marnowanie tego szkoda czasu. Pozdrawiam.
    • silesiusrex Re: kathieen 05.11.13, 11:59
      Chyba jest wszystko oczywiste. Nad czym sie zastanawiasz? Czy ktos moglby Ci jeszcze szerzej otworzyc oczy???

      Pozdrawiam i powodzenia!
    • marz12ka Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 05.11.13, 20:26
      ...wiem że to już niemodne ale to facet powinien zapracować na rodzine i opłaty z tym związane dlatego dziwie sie że Ty ze swojego konta robisz opłaty .....rób to z jego konta, wiadomo że Twoja pensja nie pójdzie na rozrywkę ale na codzienne wydatki ale juz nie będziesz musiała skamleć o kase.....a co w przypadku gdybyście mieli malutkie dziecko którym ty bys się musiała zajmować i przestała zarabiać?....myśle ze mężu nie udzwignął by problemu.....porozmawiaj z nim konkretnie albo sie dostosuje albo nie ma na co czekać.....
      • gzesiolek Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 06.11.13, 17:12
        Jak nie znosze pasozytow jak wspomniany facet tak nie znosze podejscia "facet powinien zapracowac na rodzine i oplaty"... a kobieta to niby ma lezec i pachniec...?
        Jesli obydwie osoby pracuja i zarabiaja to obydwie osoby dziela sie wydatkami...

        Wybacz ale jestem ciety, bo juz mam dosc jechania po mnie mojej malzonki... obydwoje zarabiamy niezle (grubo powyzej sredniej... ot II prog niezaleznie czy razem czy osobno),
        obydwoje wychowujemy corcie, obydwoje mamy obowiazki domowe....
        Ale ja oplacam wszystkie rachunki, kredyty i stale oplaty, a zoba oszczedza i o dziwo nie mam z tym problemow bo zona bardzo dobra jest w oszczedzaniu i nie wydawaniu...
        No ale skacze mi cisnienie jak mi wypomina, ze to "facet powinien zapracowac na rodzine i oplaty" ale w sense ze powinienem zarabiac znacznie wiecej od niej... no i powinienem miec odlozone podobna ilosc kasy jak ona...
        Niby jest rownouprawnienie, ale nie do konca... Zdecydujcie sie baby, bo mnie kiedys cos strzeli i sie na facetow przerzuce ;)
      • atos38 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 08.11.13, 14:56
        "...ale to facet powinien zapracować na rodzine i opłaty..."

        Też nie znoszę pasożytek. On niby "ma" tyrać, a ty/kobieta będziesz się tylko rozmnażać, narzekać, że ci ciężko i walczyć z mężczyznami o.... równouprawnienie ?
        • marz12ka Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 11.11.13, 18:32
          ....nikt tu nie mówi o "pasożytkach" które tylko czekają na kase męża ale to kobieta zachodzi w ciąże tak natura to wymysliła i nie zawsze może w tym czasie pracować i to przewaznie kobieta zajmuje sie malutkim dzieckie ...i co wtedy ? jak nie zarabia to nie je? w związku musi być jedność finansowa zeby kobieta-żona czuła sie bezpieczna a nie drżała że jak straci prace czy np. zajdzie w ciąże to mąż władca będzie robił wielką łaske jak da jej kieszonkowe....
          • dreemcatcher Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 14.11.13, 12:47
            nie musi zachodzić w ciążę a nieroba kobietę należy jak najszybciej z domu wygonić bo z takim leniem płodzić dzieci to skaza genetyczna murowana.
            A jak facet straci pracę rozumiem że tylko on sam jest sobie winien bo nie potrafi utrzymać rodziny ? W małżeństwie nie ma czegos takiego jak moje twoje , to wspólne ognisko domowe i wspólnie się na nie pracuje.Inny przypadek to patologia, natomiast znam kilka przypadków kiedy matkę nei można do pracy wygonić bo jej sie spodobało na urlopie wychowawczym a facet niech sie martwi bo i tak na pasożyta musi łożyć
    • ninka3331 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 06.11.13, 19:08
      Wydaje mi się, że twojemu mężowi zależy na czymś innym niż Tobie. Spróbuj ocenić na ile zgodne są wasze cele i priorytety. Na co on zbiera? O czym marzy? Pod uwagę bierz wyłącznie czyny, a nie słowa.
      • filip505 Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 12.11.13, 17:53
        .....nie wyobrazam sobie zycia dzielac kase w rodzinie na
        twoja I moja,nie ingeruje w jej osobiste zakupy,"wywalczylem"
        sobie prawo do niejezdzenia z nia zakupy,poza spozywczymi
        ok jeden raz w miesiacu,duze zakupy,zarabiam ok 70% kasy
        wydaje na siebie ze 30% tego co ona,.....I jestem szczesliwy,
        • kathieen Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 13.11.13, 23:00
          Z braku dziecka bardzo się ciesze... a w ten weekend miała miejsce prawie moja wyprowadzka, bo mieszkamy z moja rodziną, już trzy lata buntowałam go, że mieszkanie wspólne z rodzina nie jest dobre, że młodzi powinni sami, razem itd... wiecie o co chodzi... ale jak powiedział że nas nie stać na opłatę kredytu to go wyśmiałam, wzięłam torbę i zaczęłam się pakować, stał jak zamurowany, po jakiś dwóch minutach zapytał co robię a ja że ślepy jesteś? pakuję się i wyprowadzam a Ty sobie żyj z babcią:D i doszło do tego że na razie mieszkamy z babcia, rozglądamy się za kredytem i chcemy coś kupić... co z tego będzie nie wiem, czas pokaże... pozdrawiam

          ps.
          nie wiedziałam, że takie zainteresowanie będzie moim postem:D
          • klamkas Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 14.11.13, 10:16
            Wow, gratuluję pomysłu...

            Naprawdę chcesz się wpakować w wieloletnie zobowiązania finansowe z człowiekiem, który nie widzi potrzeby dzielenia się pieniędzmi, dokładania do utrzymania domu itp.? A ten kredyt kto będzie spłacać, ustaliliście to?

            Ale co tam, kredyt wiąże mocniej niż małżeństwo, jest to jakaś szansa na utrzymanie związku, prawda?
          • magdolot Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 18.11.13, 02:49
            kathieen napisała:

            > Z braku dziecka bardzo się ciesze... a w ten weekend miała miejsce prawie moja
            > wyprowadzka, bo mieszkamy z moja rodziną
            (...)
            >, rozglądamy się za kredytem i chcemy coś kupić... co z tego będzie nie wiem, czas po
            > każe... pozdrawiam

            Jesteś odważna i myślisz niezależnie - to mi się bardzo podoba. To fajnie, że mu dajesz szansę. Może wyjdzie na ludzi. Z pewnością nie zaszkodzi sprawdzić na czym stoisz, bo chyba dotąd stulałaś uszy i starałaś się bardziej w nadziei, że on coś zrozumie. Sam z siebie nie zrozumie. Ty mu musisz w tym pomóc, a przede wszystkim musisz pomóc sobie. Masz swoje marzenia, potrzeby, wyobrażenia o związku i wcale nie musisz z nich rezygnować. Naucz się o nich mówić. W rodzinie bezwarunkowa miłość należy się tylko dzieciom. Przemyśl jakie jest Twoje minimum. Minimum bez którego nie chcesz być z tym facetem. Pomyśl, czego z jego strony Ci potrzeba, żeby było OK, żeby się czuć szczęśliwą. Sprawdź na czym stoisz i czy realny jest chociaż plan minimum. Pamiętaj, że ludzie się zmieniają tylko wtedy, kiedy sami tego chcą i nad tym popracują. I to jest ciężka praca. I że trudniej jest odkręcić coś, co się już zakręciło.

            To, że on się raz przestraszy pakowania walizki, nie znaczy że raz na zawsze mu wszystko przejdzie i nigdy już nie spróbuje Ci włazić na głowę. On już na nią wlazł i z pewnością będzie się starał odzyskać teren, bo tak było wygodnie. To żmudna praca i raczej spokojne i zdecydowane stawanie okoniem, niż dramatyczne gesty, bo one szybko tracą całą dramatyczność i stają się rutyną.
            To praca nad sobą też, a raczej przede wszystkim nad sobą. I w tym miejscu polecam wstępnie choćby Caesara Millana, bo musisz, zwyczajnie musisz hodować w sobie samicę alfa, współprzywódczynię stada. Osobę, która potrafi spokojnie wyegzekwować traktowanie, którego jest warta. Postawić własne granice i utrzymać je. To jest OK, a tego mi nie zrobisz, bo ja się na to nie zgadzam.

            Jesteś warta szacunku? Starania? Miłości? Przyjaźni? Troski?
            Jeżeli od razu nie biegniesz z pozwem rozwodowym do sądu, bo tak Ci powiedział Net, to do cholery, z pewnością jesteś tego wszystkiego warta! Ja to o Tobie wiem.
            Czy Ty to wiesz o sobie?
            To przeświadczenie powinno w Tobie wyrosnąć. Skup się na własnych zaletach i hoduj pracowicie poczucie własnej wartości, a jak wyrośnie, to nikt nie będzie Tobą pomiatał.

            Tak, wyprowadzka jest dobrym początkiem i z pewnością jakimś sprawdzianem. Ale nie łudź się i bądź ostrożna i negocjuj ten kredyt twardo, z nim też i nie dawaj się wpuszczać w maliny w stylu nagłe miody, a raty płacisz Ty. Pakowanie karku we wspólne chomąto kredytu też sobie dobrze przemyśl, miej wyjście awaryjne wcześniej opracowane. Bądź mądra. Jesteś mądra!

            Stopniowo w praniu Ci wyjdzie, czy było warto próbować ten związek naprawiać. Jak Ci wyjdzie że nie, to będziesz miała pewność, że przecież spróbowałaś i doświadczenie na przyszłość i fundamenty pod współprzywódczynię stada już wstępnie położone. I to będzie Twoja świadoma decyzja, nie Netu. I tylko Ty masz prawo ją podjąć. Tylko Ty sama. Bo to jest Twoje życie i nie ma sensu go tracić na złudzenia. Pomyśl, ile jeszcze masz czasu na złudzenia/pracę u podstaw i wyznacz moment na podsumowanie/decyzję.

            Wiesz, to jak on Ci "daje prezenty" wzbudziło we mnie wściekły warkot samicy alfa w budowie, chyba stąd ten mój post. Dobre chęci/złe chęci. Nawet prezentem można kogoś skopać, zlekceważyć i spróbować uszmacić. Nawet, kurczę, wielkim bukietem róż ofiarowanym z odpowiednim "wdziękiem"...

            Kiedyś regularnie pakowałam walizkę i "pomagało" na chwilę; odkąd spokojnie zapowiedziałam, że jak ją jeszcze raz spakuję, to już z nią wyjdę i cześć, coś się powoli zaczęło ucierać, lecz jeszcze daleko było. Oj, daleko, do liczenia się ze mną... I ciągle jeszcze muszę na to uważać, bo mam tendencje do poświęcania się i przedkładania cudzych potrzeb nad własne i to jest niebezpieczne. Ale i facet nietuzinkowy i bardzo odpowiedzialny i dzieci już mieliśmy... I naprawdę nie wiem, czy gdyby nie dzieci, bym to odkręcała.

            Powodzenia, Kasiu!
    • atos38 Panowie..... 15.11.13, 18:45
      NIE gódźcie się na wspólne konto z kobietą. NIGDY !

      Jeśli zgodzisz się na wpłacanie kasy na tzw. wspólne konto i ona będzie brała kiedy chce i ile chce i jeszcze jeśli mężczyzna wpłaca tam więcej TO JEST TWOJA ŚMIERĆ I to jest też śmierć twojego związku.

      • kuleczka1958 Re: Panowie..... 15.11.13, 22:11
        Wiesz ,co bedzie z Twoim malzenstwem.....nic,bedziesz coraz bardziej ulegla,a on pan i wladca bedzie ciebie gnoil i bedzie ciebie osmieszal.......wiesz ,co ja bym zrobila na twoim miejscu......pokazalabym mu droge,gdzie ma wyjsc..............wiem to z wlasnej obserwacji...........jestem mezatka prawie 35 lat z tego moj maz nigdy mi nie dawal kasy........... to ja utrzymywalam dom,bralam wszystkie fuchy zeby tylo bylo wiecej i wiecej.....wiesz jak mnie wytresowal ,ze kupilam mu auto,a on daje na zycie 300zl i uwaza,ze i tak za duzo!Jestes mloda i zycie przed toba.........nie masz przyszlosci z tym facetem !PRZERABIALAM TO CALE ZYCIE i NIGDY SIE NIE ZMIENIL!!!!
        • engine8 Re: Panowie..... 16.11.13, 00:37
          Nie widzialy galy co braly?
          • mis_rys Re: Panowie..... 16.11.13, 16:28
            engine8 napisał(a):

            > Nie widzialy galy co braly?


            Moze sie zdziwisz, ale mogly nie widziec. Ludzie maja tendencje do idealizowania, zwlaszcza osob, do ktorych cos czujemy. U niektorych osob (zarowno kobiet, jak i mezczyzn) te tendencje sa silniejsze. Najczesciej, jezeli podobny zwiazek byl w ich domu (rodzice) i oni po prostu nie wiedza, ze to nie jest normalne. Dlatego zwiazki patologiczne sa powielane - dzieci nie widza, ze problemy moga byc rozwiazywane inaczej, niz przemoca i alkoholem, i stosuja te metode (albo akceptuja) w swoim zwiazku. Jezeli nigdy nie widzialas, ze twoj ojciec pomaga mamie, jak jest chora, to nie bedziesz oczekiwac, zeby twoj maz robil to wobec ciebie. Diabelski kolo. Naprawde, mozna tkwic w tym po uszy.
      • pawstone Re: Panowie..... 25.11.13, 23:27
        W związkach to może i tak, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wspólnego konta jak jest "w związku". Mowa była o małżeństwie, a dla mnie małżeństwo to wspólnota wszystkiego, także dochodów. Jakoś po 15 latach małżeństwa i wspólnego konta nie widzę ani swojej śmierci ani śmierci małżeństwa, wprost przeciwnie w obu kwestiach pełen rozkwit :)
    • zabieganab Re: oszczędność czy czyste sknerstwo? 27.11.13, 15:44
      sama sobie odpowiesz na to pytanie, jak usiadziesz z nim i na kartce napiszez: moj przychod xxx, oplaty xxxx, pozostaje reszta: xxxx.
      Jesli po tej rozmowie on nadal bedzie tak reagowac, to... zle to wrozy.

      Wiesz nie tylko faceci, ale wielu z nas to wzrokowcy. uswiadamiamy sobie pewne sprawy dopiero jak mamy to czarno na bialym napisane, mimo, ze czesto jest to baaardzo podstawowa, prosta matematyka! ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka