Dodaj do ulubionych

Nerwowy partner

05.11.13, 12:24
Postanowiłam napisać do Was, bo martwię się o mój związek. Jestem od ponad 6 m-cy z mężczyzną dużo starszym od siebie (jestem ok. 30 a mój partner ok. 50). Znamy się od ponad 2 lat, ale zaiskrzyło dopiero po czasie i zakochałam się w nim.

Przedtem byłam długi czas sama, nie układało mi się z rówieśnikami, z ostatniego związku wyszłam mocno poraniona emocjonalnie (byłam ciągle krytykowana przez mojego byłego partnera, zwłaszcza o wygląd zewnętrzny, a dodam, że jestem osobą szczupłą i atrakcyjną fizycznie, zerwałam bo moje poczucie wartości równało się zeru, miałam permanentne doły i straciłam całkowicie chęć do życia).

Potem poznałam jego, dłuuugo byliśmy tylko przyjaciółmi, był zawsze obok, mogłam na niego liczyć i wreszcie zaczęłam go zauważać jako mężczyznę. Na początku było cudownie, jak to zwykle bywa w stanie zakochania. Po dość krótkim czasie, on postanowił sprzedać swoje mieszkanie i kupić większe dla nas. Dla mnie było to szybkie tempo, ale ostatecznie rzuciłam się razem z nim w wir poszukiwania mieszkań, wykończeń, remontów i tak od niedawna mieszkamy razem. Od jakiegoś czasu zauważyłam pewne jego cechy, które mnie niepokoją. Mianowicie jest on bardzo nerwowy. Już jak wykańczaliśmy mieszkanie, spędzaliśmy dużo czasu w marketach budowlanych, on ciągle okazywał swoje zniecierpliwienie w stosunku do sprzedawców, zachowywał się arogancko. Nie podobało mi się to. Na drodze jako kierowca często trąbi na innych, znów zachowuje się chamsko. Często zwraca uwagę sąsiadom, a to, że pralka chodzi po 22-ej, a to, że źle zaparkowali, a to, że odkurzają samochód w niedzielę. Jednym słowem - wszystko mu przeszkadza. Najgorsze, że w stosunku do mnie też zaczyna coraz częściej okazywać zniecierpliwienie i bardzo mi z tego powodu przykro. Tłumaczyłam sobie, że to ze względu na to zamieszanie związane z przeprowadzką, ale coraz bardziej mnie to nurtuje. Ja niestety należę do osób wrażliwych, neurotycznych, wszystko przyjmuję bardzo do siebie i przeżywam to. Mam dość niskie poczucie własnej wartości i takie zachowania powodują u mnie smutek i przygnębienie.

Poza tym ma bardzo dobre cechy, jest dobry, odpowiedzialny, jest między nami więź emocjonalna, dużo rozmawiamy, dba o mnie, martwi się o mnie, łączą nas wspólne zainteresowania, temperamenty.

Bardzo się boję, że ta jego nerwowość - z jednej strony, a moja nadwrażliwość - z drugiej, nas podzielą. Chcę pracować nad sobą, nad nim, nad naszym związkiem, bo uważam, że spotkałam kogoś bardzo wartościowego. Wiem, że ja za bardzo wszystko analizuję, ale już taka jestem, chcę dojść do sedna sprawy i pracować nad problemem, żeby było dobrze.

Poza tym wiem, jak trudno jest spotkać kogoś z kim można by było stworzyć związek. Nie chcę być już sama. Radzę sobie w życiu, ma dobrą pracę, znajomych, pasje, zainteresowania, ale samotne życie jest do niczego. Witają tylko puste ściany, nie ma się do kogo odezwać, jednym słowem pustka i brak sensu życia.

Zastanawiam się co robić? Chciałabym z nim na ten temat przegadać, ale nie chcę go tym znowu zamęczać. Trochę już rozmawialiśmy, on mówi, że jest "ultranerwowy" i jeśli ja szukam ideału to on na pewno nim nie jest, czym dodatkowo pogłębia mój niepokój. Ostatnio skrzyczał przez telefon swoją mamę i potem cały wieczór miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Śpi nerwowo, budzi go byle szmer. Sama nie wiem, co robić? Powinnam go pewnie obserwować ( i siebie przy okazji też, swoje reakcje) i wykazać się cierpliwością, przecież nie takie problemy mają ludzie, prawda?

Co do jego przeszłości. Miał kiedyś żonę, którą bardzo kochał, a która go zostawiła (podobno dla innego). Nie ma dzieci, ale jest bardzo związany ze swoja rodziną. Od tamtej pory miał związki krótkotrwałe, 2-letnie, ale nigdy z nikim nie zamieszkał.

Bardzo boje się rozczarowania i kolejnej związkowej porażki. Chciałabym już mieć normalny dom, rodzinę. O dziecku rozmawiamy, ale ja się za bardzo boję decydować na taki krok. Jest na to za wcześnie, musimy się lepiej poznać, pomieszkać z sobą. On niby chce dziecko, ale skoro jest taki nerwowy, to czy dziecko nie będzie mu przeszkadzać? Przecież ono płacze po nocach itd.

Chcę spróbować, ale boję się, że znów się zaangażuję i znów zostanę zraniona. On pewnie też się tego boi. Sam miał niezłego doła z powodu swojej wcześniejszej samotności.

Dodam, że miałam bardzo nerwowego i apodyktycznego ojca, w domu nigdy nie było spokoju, tylko nerwy. Spokój i odprężenie było tylko, jak nie było go w domu. Stąd moje obawy, że ja nie wytrzymam znowu nerwowej atmosfery. Cieszyłam się, że będziemy mieli domek, lubię gotować, mam teraz dużą kuchnię, ale ochota do pichcenia trochę mi już przeszła.

Mam nadzieję, że przesadzam, że będzie dobrze. Ale zmieniać 50-letniego już faceta może być ciężko.
Może ktoś ma podobny problem, albo doradzi mi coś?
Obserwuj wątek
    • sibeliuss Re: Nerwowy partner 05.11.13, 13:06
      kobieta.wp.pl/kat,26325,title,Jaki-ojciec-taki-maz,wid,16116409,wiadomosc.html
      Obawiam się, że może być tylko gorzej.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nerwowy partner 05.11.13, 13:27
      Będzie tylko gorzej.
      Póki co ma do ciebie cierpliwość. Ale z czasem się wyczerpie i będzie się zachowywał tak samo jak względem innych osób.
      • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 05.11.13, 14:02
        e za 10lat sie zmieni ty będziesz atrakcyjną 40 latką on 60 letnim facetem , któremu do zycia będą potrzebne ciepłe skarpety. Potem będziesz pisanie na forum że facet jej nie zadawala i to ona bedzie sfrustrowaną , nerwową osobą a on sympatycznym starszym panem :)
    • mariuszg2 Re: Nerwowy partner 05.11.13, 13:40
      w zasadzie Twoja sytuacja jest beznadziejna....no ale stało się...nawet brak mi slów żeby wyrazić co Cię okropnego czeka....
    • 1001krotka Re: Nerwowy partner 05.11.13, 14:18
      Czyli myślicie, że jest, aż tak źle? Przecież każdy ma jakieś wady. Czy nie warto walczyć o ten związek? Załamujecie mnie, chociaż dziękuję Wam za szczere opinie. A wydawało mi się, że mężczyźni raczej będą ze sobą trzymać, a tu taka niespodzianka.

      Tak czy inaczej, ja nie uważam, żeby sprawa była aż tak beznadziejna. Jest dla mnie dobry, tylko zauważam pewne symptomy. Oczywiście, jeśli z czasem będzie gorzej i nie będzie można wytrzymać, to cóż...Na razie jednak kocham go i chcę walczyć. Nie jestem jednak masochistką i nie pozwolę się ranić. Dlatego szukam pomocy na tym forum, jakiejś rady.

      Nie chcę nim manipulować, straszyć, że odejdę. Chciałabym dojrzale podejść do tego problemu. No i nie mogę na pierwszym zakręcie się poddawać. Muszę próbować.

      Czy Waszym zdaniem tylko się pocieszam i naprawdę wygląda to źle?
      Kurcze, ani jednej opinii w stylu: daj mu szansę...
      • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 05.11.13, 14:29
        chcesz go zmieniać na własną modłę ? on ma 50 lat i swoje przyzwyczajenia a to ze wszystko mu przeszkadza oznacza ze niedługo będzie niezły upierdliwy piernik z niego
        • 1001krotka Re: Nerwowy partner 05.11.13, 14:37
          Może masz rację. Tak czy inaczej na razie muszę się sama o tym przekonać. Jeśli przestanie mnie szanować i atmosfera mimo moich starań, będzie coraz gorsza, odejdę, trudno. Jestem młoda, w razie czego jeszcze ułożę sobie życie, on już raczej nie bardzo. Ale to życie jest po...ne.

          • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 05.11.13, 14:54
            a jak sobie wyobrażasz życie z facetem za 10 lat ? pytam z ciekawości nie obawiasz się że życie zacznie ci uciekać , na narty nie pojedziecie , spontanicznej wycieczki też nie będzie.
            • nudzimisie_strasznie Re: Nerwowy partner 05.11.13, 15:15
              dreemcatcher napisał:

              > a jak sobie wyobrażasz życie z facetem za 10 lat ? pytam z ciekawości nie obaw
              > iasz się że życie zacznie ci uciekać , na narty nie pojedziecie , spontanicznej
              > wycieczki też nie będzie.

              No tak, spontaniczne wycieczki i narty to sól życia, bez tego związku nie ma.
              Autorka nie pyta co sądzimy o różnicy wieku, tylko o drażliwości jej partnera.

              Ja Ci radzę, 100krotko, się uodpornić i nauczyć stawiać granice, bo jak ktoś tak ma, to mu raczej nie przejdzie - np. mi nie przechodzi, pomimo usilnych starań ;)
              • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 05.11.13, 15:24
                ja wiem o co autorka pyta bez twojej cennej wskazówki się obędzie .
                tak solą życia jest spędzanie ze sobą czasu , chybaże zakładasz że 40 letnia kobieta klapnie przed tv i będzie z dziadkiem grać w warcaby czerpiąc z tego radośc ale tak też można.
                • nudzimisie_strasznie Re: Nerwowy partner 05.11.13, 15:31
                  dreemcatcher napisał:

                  > tak też można.

                  Otóż to, można.
                  A jak już chcesz koniecznie ironizować, to wiesz, autorka wie, że między nią a jej partnerem jest 20 lat różnicy - bez Twoich cennych wskazówek.
                  • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 06.11.13, 10:45
                    a co ci do tego ? czujesz się w obowiązku odpowiadać na to pytanie?
                    • nudzimisie_strasznie Re: Nerwowy partner 06.11.13, 15:09
                      dreemcatcher napisał:

                      > a co ci do tego ? czujesz się w obowiązku odpowiadać na to pytanie?

                      Ar ju toking tu mi?
                      • dreemcatcher Re: Nerwowy partner 07.11.13, 09:25
                        nie znam mongolskiego
            • nie.mam.20 Re: Nerwowy partner 06.11.13, 06:37
              wiek o niczym nie swiadczy. mam wiecej lat niz facio, mam spontaniczne wyjazdy w busz, swoje urodziny najczesciej spedzam pokonujac nastepna gorke w okolicy. Mam wiecej wigoru niz wielu 35-40 latkow przyssanyvch do flaszki i telewizora.
      • nie.mam.20 Re: Nerwowy partner 06.11.13, 01:59
        skoro tego chcesz, to daj mu te szanse. to jest twoje zycie. latwo sie doradza, nie ponoszac kosztow. w ostatecznosci, bedziesz znala wynik (po fakcie). Niektorzy przechodza, w tym okresie zycia, kryzys. Moze miec problemy, o ktorych nie wiesz.
    • engine8 Re: Nerwowy partner 05.11.13, 22:36
      "Czyli myślicie, że jest, aż tak źle? Przecież każdy ma jakieś wady."

      Kazdy ma wady i kazdy ma swoja wlasna tolerancje to wad.
      To ze czlowiek jest nerwowy moze byc przyczyna przezyc i tymczasowego stanu emocjonalnego a moze to byc po prostu charakter.
      Pierwsze moze sie zmienic jesli sie zmienia "stymulatory" a drugie raczej nie.
      Sama musisz ocenic czyn jest podyktowan nerwowosc.. Jesli czlowiek jest "wredny" na kazdym kroku i dla wszytkich w wiekszosci sytaucji to nie ma nadziei ze sie zmieni na lepsze ale jesli "wybucha" od czasu czasu to mozna to wyleczyc ...
      "Ostatnio skrzyczał przez telefon swoją mamę i potem cały wieczór miał z tego powodu wyrzuty sumienia." - tylko wyrzuty? Zadzwonil i przeprosil? Jesli nie to te wyrzuty nie sa glebokie..

      Powinnas z nim spokojnie o tym porozmawiac bez zwoki - jesli bedzie chcial rozmawiac to polowa sukcesu - wtedy byc moze dowiesz sie wiecej... jak nie bedzie chcial rozmawiac albo potwierdzi "ze taki juz jestem" to decyzja nalezy do Ciebie - poniewaz jak ktos pisal lepiej chyba nie bedzie... poniewaz poziom frustracji jedynie wzrosnie.. Ty bedziesz chciala dzieci - on niewzne co ci powie podejrzewam ze patrzy w strone emerytury i spokojniejszego zycia... Ty jeszcze nie osiagnelas swojego szczytu biologiczno/emocjonalnego - on ma to za soba... Nie znaczy ze zwiazek taki nie moze byc szczesliwy ale mysle ze nadpobudliwosc emocjonalna nie bedzie w tym wzgledzie pomocna.

      Najwazniejsze to sluchaj "tego w srodku" - ono zwykle nie klamie..
      Ostatnia rzecz jak chcesz doswiadczyc to za kilka lat majac dziecko spojrzec w lustro powiedzec "Przeciez ja to caly czas widzialam"
    • ijonaa.tichy Re: Nerwowy partner 06.11.13, 01:59
      Może to chwilowe, czasowe, stresowe? :) Jeśli nie, to chyba pan nie dla ciebie, bez względu na różnicę wieku.
      Sama nie mogłabym być z nikim cholerycznym "z urodzenia" bo za bardzo bym cierpiała.
      Nie znoszę agresji w zachowaniu, ty jak widać też ;)
    • katalonja Re: Nerwowy partner 06.11.13, 09:39
      Twoje wątpliwości i niepokój powinny być wskaźnikiem, że wyczuwasz poważniejszy problem, który zresztą sama starannie nakreśliłaś. Może lepiej nie lekceważyć tego typu sygnałów. Jeżeli chcesz spróbować u boku tego mężczyzny, to polecałabym choć minimum asekuracji - odłożenie planów ślubnych (jeśli takowe są) oraz zagwarantowanie sobie możliwości powrotu do własnego domu w każdej chwili. Sądzę, że Panowie tu piszący wiedzą, co mówią, radząc Ci ostrożność. I jak już ktoś przede mną napisał, warto wsłuchać się w siebie.

      Pozdrawiam,
      K.
    • lolcia-olcia Re: Nerwowy partner 06.11.13, 10:14
      dłużej się nie dało ? nudne to ... nic dziwnego, że facet się wkurza jak mu takie kazania strzelasz
    • 1001krotka Re: Nerwowy partner 06.11.13, 10:18
      Dziękuje Wam za mądre rady i konstruktywną dyskusję.

      Jeśli chodzi o różnicę wieku, na temat której rozgorzała dyskusja, tak, zdaję sobie z niej sprawę i zaakceptowałam to. Ja już wcześniej wspomniałam byłam z rówieśnikami i mój obecny partner, mimo wieku, jest bardzo aktywny. Całe życie uprawia sport, podróżuje, gra w piłkę, jeździ na rolkach, nartach, łyżwach. Żaden z moich wcześniejszych partnerów nie uprawiał tyle sportu. Ja tez jestem aktywna, więc jego styl życia bardzo mi odpowiada. 50-latek 50-latkowi nie równy. Mój tata jest niewiele starszy, a nie pamiętam, żeby kiedykolwiek odpoczywał w inny sposób niż przed tv, nawet 20 lat temu. To chyba kwestia temperamentu i osobowości. Mój poprzedni z kolei chłopak za jedyny sport uważał jazdę na motorze.

      Poza tym, "mój Pan" ma wiele wspaniałych cech, które mi odpowiadają. Nie ma ludzi idealnych. Ja też nie jestem ideałem. A jak tak będę się poddawać za każdym razem i uciekać od problemów, to nigdy sobie życia nie ułożę. Ktoś napisał bardzo trafnie, że muszę wyznaczać granicę i tak też będę robić.

      Poza tym, wiadomo jak jest ze związkami. Ludzie się pobierają i za 2 lata rozwód (np. moi znajomi) i to bez względu na wiek. Ja jestem pewna, że nawet jeśli mam spędzić z nim 5-10-15 lat i będą to lata szczęśliwe dla nas obojga, to warto i jestem na to gotowa. Nie ilość przeżytych wspólnie lat, ale ich jakość ma dla mnie znaczenie. Można przeżyć z sobą całe życie i całe życie być nieszczęśliwym.

      Dziękuję nudzimisię, faktycznie chodziło mi o drażliwość partnera, a nie o różnicę wieku. To że zalecacie ostrożność, jest rozsądne. Nie planuję na razie, ani ślubu, ani dziecka. Musimy się najpierw poznać, dotrzeć i jeśli za rok nadal będziemy chcieli być razem, to może wtedy. Jestem pewna, że chcę spróbować. Nawet jeśli okaże się, że mieliście rację i będzie tylko gorzej, przynajmniej będę miała świadomość, że próbowałam.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nerwowy partner 07.11.13, 10:32
        Wiek nie ma takiego znaczenia.
        Wiadomo że całego życia wspólnie spędzić nie musicie.

        Ale co do zachowania.
        Dość uniwersalną regułą jest to że najszybciej można człowiek ocenić patrząc jak traktuje ludzi "gorszych" od siebie. Sprzedawców, kelnerów, sprzątaczki itp.
        Albowiem bardzo niewiele jest osób które bywają opryskliwe i awanturnicze wobec obcych ludzi a wspaniale traktują bliskich.
        Zresztą tu masz przykład z telefonem do matki.

        Za jakiś czas Ciebie też takie telefony czekają.
    • allatatevi1 Re: Nerwowy partner 06.11.13, 11:43
      o fuuuuj.
      Musiałaś być mocno zdesperowana, żeby się czepić takiego starucha.
    • piszczykowa Re: Nerwowy partner 07.11.13, 10:27
      Ja nie wiem, czy wiek tu gra rolę. Pewnie tak, ale nie to jest jednak najważniejsze. jeśli facet jest czepialski i agresywny (mówię o takiej słownej agresji oczywiśćie) to nic, nic tego nie zmieni. Uwierz mi będzie coraz gorzej. Z czasem Ty będziesz coraz bardziej przewrażliwiona i rzeczywiście awantura będzie o zupełne drobiazgi. Super wiem co mówię. W jednym poście napisałam tu, ojciec mojego dziecka był faktycznie moim ojcem,. Chodziło mi o to, że wiecznie pokrzykiwał, wszystko mu przeszkadzało, wszystko było pretekstem do zwracania uwagi.Głupia rzecz, która nie wychodziła była pretekstem do wyłądowań i krzyków. Najczęściej ta agresja jest skierowana niby w powietrze, niby do nikogo, ale to się strasznie udziela i wprowadza koszmarną atmosferę. Teraz mój syn już sam mówi, że nei chce się z niczym zwracać do taty bo ten tylko krzyczy. daj sobie spokój. Mówię Ci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka