Dodaj do ulubionych

zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA??

IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 12:16
zdrada boli.kiedy się kogoś zdradza to ma się zazwyczaj jakieś powody..a
potem Ci bardziej odważniejsi mówią o zdradzie. zastanawiam się czy
mężczyżni wybaczają zdradę. czy ''niewybaczenie'zdrady to przypadkiem nie
jest pójsciem na łatwiznę??jeśli twardo obstawiasz przy swoim twierdząc, że
pocałunek czy spotkanie z Innym jest końcem Waszego związku to czy nie
idziesz na łatwiznę.bo przecież każdy może powwiedzieć'' zdradziłaś mnie ,
jestem tak zraniony, że musisz odejść bo i tak Ci nie wybaczę''.niektórzy
potrafią rozmawiać..raczej zacząć rozmawiać..zacząć słuchać i zapytać się
samych siebie czy zdrada to również była ich wina. a Czy Ty wybaczyłbyś??czy
jesteś może twardzielem , którego nie interesują Jej uczucia i Wasz
Związek..??a może jesteś człowieczkiem , który uważa ''jak nie ta to
następna''??Czy wybaczyłbyś zdradę??
Obserwuj wątek
    • gomory Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? 21.08.04, 12:38
      O zdradzie nie mowia Ci odwazniejsi, tylko ludzie slabsi psychicznie (lub
      ludzie o watpliwej moralnosci). Jesli sie dokonuje czynu niezgodnego z
      wyznawanym kodeksem wartosci, to pozniej to czlowiek gniecie. Jesli ktos tak
      odbiera zdrade, to wyznanie jej partnerowi ma mu pomoc w zdjeciu ciezaru, i
      uzyskaniu wzgledem siebie rozgrzeszenia. Wiec jako takie jest oznaka slabosci,
      podzieleniem sie bolem z osoba ktora wcale nie musialaby go doswiadczac.
      Oczywiscie pomijam w tym rozwazaniu osoby ktore nie czuja nic, lub rozgrzeszaja
      swoje postepowanie. Tak widze te kwestie.
      Czy Ja wybaczylbym zdrade? Pewna szansa istnieje, nie bylem w takiej sytuacji
      wiec nie wiem. Ale sadze ze raczej nie. Uwazam ze napewno bylbym po czesci za
      odpowiedzialny. Tym niemniej bylbym sklonny zaakceptowac do pewnego stopnia
      rozne formy zaspokojenia pozazwiazkowego ewentualnych potrzeb partnerki (czy to
      fizycznych czy uczuciowych), i wie ona o tym. Choc moze zabrzmi to
      paradoksalnie, ale mimo to bezwzglednie wymagam lojalnosci w stosunku do mnie.
      W koncu dla siebie jestem pepkiem swiata ;). Gdybym sie dowiedzial od osob
      trzecich ze bylem swiadomie oszukiwany, uznalbym ze moj liberalizm byl bledny,
      a znajomosc nalezy natychmiast zakonczyc.
      • Gość: Ona Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 13:27
        pocałunek
        dotyk
        spotkanie
        seks


        można zdradzać na tysiąc sposóbow


        według mnie aby powiedzieć o zdradzie trzeba mieć cholernie dużo odwagi w sobie.
        niie nie chodzi o własne sumienie, ale o uczucia jakie żywi się wobec ukochanej
        osoby.

        piszesz ;Wiec jako takie jest oznaka slabosci,
        > podzieleniem sie bolem z osoba ktora wcale nie musialaby go doswiadczać

        więc lepiej cały czas okłamywać tą osobą (jeśli dojdzie już do romansu??)
        • gomory Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? 21.08.04, 13:44
          > więc lepiej cały czas okłamywać tą osobą (jeśli dojdzie już do romansu??)

          TAK! To Twoj bol, tylko i wylacznie Twoj. Po co nim obdarowywac kogos? Z uczuc?
          Jakich? Ciezko Ci dzwigac krzyz? Sama go sobie wlozylas na ramiona, i
          zasluzylas na niego, wiec powinnas sie z nim sama meczyc, a nie chciec by ktos
          niosl go z Toba. No chyba ze byla szansa ze to sie wyda, wtedy jest roztropnym
          miec wplyw na forme w jakiej zostanie to podane oszukanej osobie. Jesli jednak
          moglo sie nie wydac, czulas wyrzuty a mialas szanse ochronic swojego faceta
          przed trucizna ktora go bedzie toczyc, to wybacz... Nie moge stwierdzic bys
          dokonala specjalnie rozsadnego wyboru. Popatrz zreszta sama na efekty swoich
          czynow, i pewnie bedziesz miala gotowa odpowiedz.
          Nie wiem "jak i dlaczego" dokonalas zdrady, zapewne masz swoje powody. Moglas o
          tym dyskutowac przed, ale moglas tez oslabic jej skutki jesli juz powinela Ci
          sie noga.
    • romb_mantyk nigdy!!! 21.08.04, 12:40
      skoro ona nie potrawiła przyjść i porozmawiać że coś nie gra to z jakiej racji ja mam rozmawiać z nią po fakcie ??
      nigdy bym nie zdradził i tego samego oczekuje od drógiej osoby
      ton twojego postu brzmi jak by to tazdradzająca strona była ofiarą a tak nie jest
      • Gość: Ona Re: nigdy!!! IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 13:17
        nie uważam, żebym ja (jako osoba, która zdradziła)była ofiarę. jestem winna.i
        powinnam ponieść konsekwencje. jednakże zastanawiam się dlaczego mężczyzni nie
        potrafia (może również i kobiety)rozmawiać o tym co sie stało.dlaczego od razu
        zamykają drzwi i uważają, że tylko oni cierpią.nie uważam, że jestem ofiarą,
        wręcz przeciwnie teraz nie mogę patrzeć na to wszystko bo wiem jakie
        konsekwencje ponieść muszę ja , On i ten związek, który budowaliśmy. nie
        szukam dla siebie usprawiedliwienia.szukam tylko odpowiedzi na
        pytanie:dlaczego nie potrafisz wybaczyć skoro tak mocno kochasz ??


        czy miłość to tylko okazywanie uczucia, spędzanie cudownych chwil..
        a może miłość to również przebaczanie?
        • gomory Re: nigdy!!! 21.08.04, 13:34
          Jestes kobieta, i jestes nieco inna. Bardziej uczuciowa. Kobietom generalnie
          latwiej jest wybaczyc (to nie moj wymysl to statystyki). My oczekujemy (poza
          opakowaniem ktore nas zwabia) lojalnosci. Kobiety wiernej i oddanej, gotowej
          stanac obok nas przeciw napastliwej rodzinie czy atakom kolegow i kolezanek.
          Spoleczna presja wywiera silniejszy wplyw na mezczyzne ktory doswiadczyl
          zdrady. Pewnie znasz slowa jelen, rogacz, frajer, i jeszcze wiecej
          pejoratywnych okreslen pod adresem kobiety. Dla pan nie ma takiego przyzwolenia
          jak dla mezczyzny, potepienie jest o wiele, wiele wieksze.
          • Gość: Ona Re: nigdy!!! IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 13:46
            więc mam rozumieć , że mężczyzna silny (wykreowany przez społeczność)to taki
            który bez łez w oczach mówi kobiecie(pomimo tego, że znaczy ona dla Niego
            bardzo wiele) żegnaj , to już koniec bo taka jest presja społeczeństwa??

            dlaczego kobieta, która zdradza(np.poprzez pocalunek)z jednym mężczyzną lub
            więcej nazywana jest dziwką
            zaś mężczyzna który zdradza(np.poprzez pójscie do łóżka) jest dla wielu
            bohaterem??


            czy ja jestem niez tej bajki?
            • gomory Re: nigdy!!! 21.08.04, 14:07
              Mezczyzna silny to taki co podniesie 100 kg ;).
              Jesli kobieta dla kogos znaczy wiecej niz bol jaki od niej otrzymal, to jej nie
              mowi "zegnaj". Pojecie "bardzo wiele" jest wzglednym, bardzo wiele mogla
              znaczyc bedac wierna. Gdy ten filar runie, cala budowla jest niewiele warta i
              partnerka moze znaczyc naprawde niezbyt duzo. To kwestia konkretnego osobnika.

              > dlaczego kobieta, która zdradza(np.poprzez pocalunek)z jednym mężczyzną lub
              > więcej nazywana jest dziwką
              > zaś mężczyzna który zdradza(np.poprzez pójscie do łóżka) jest dla wielu
              > bohaterem??

              Dla ludzi o pewnym poziomie etycznym obie formy sa moralnie naganne. Jesli
              chcesz mozesz walczyc z tymi "przebrzmialymi" juz prawidlami spolecznymi.
              Uznajac ze masz takie same prawo do zdrady jak facet. Wyrazam pochwale
              wszelkich ruchow dazacych do rownouprawnienia kobiet i mezczyzn wobec prawa.
              Ale nieodmiennie bardziej od mezczyzny razi mnie kobieta wulgarna, plujaca,
              rzygajaca czy tez w sztok pijana. Ja nie umiem sie tak latwo pozbyc spolecznego
              bagazu. Moze dlatego ze dostrzegam roznice zachowan miedzy plciami? Widac z
              roznych bajek jestesmy.
              P.S. Moze to co pisze brzmi agresywnie. Ale ja wcale nie chce Ciebie wytykac
              palcami, czy tez szczegolnie pietnowac jako zdrajczynie. Na pewno nie mam
              zadnego prawa by rzucac w Ciebie kamieniem. Jesli przezywasz te sytuacje
              bolesnie to Ci wspolczuje. Ale uwazam ze powinnas zdac sobie sprawe ze Twoj
              partner przezywac to moze rownie bolesnie, jesli nawet nie bardziej. A na pewno
              inaczej niz Ty, i Twoje wyobrazenia o tym.
              • Gość: Ona Re: nigdy!!! IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 20:43
                szkoda, że nadal tkwisz w stereotypach:-/
                • gomory Re: nigdy!!! 22.08.04, 07:34
                  To moze sprobuj mnie przekonac ze stereotypowe myslenie jest bledne, niewygodne
                  dla zycia czy cokolwiek innego. Moge sie mylic, nie bede tkwil przy swoich
                  przekonaniach jesli nie maja sensu.
        • romb_mantyk Re: nigdy!!! 21.08.04, 14:14
          tylko odpowiedzi na
          pytanie:dlaczego nie potrafisz wybaczyć skoro tak mocno kochasz ??

          bo do miłości potrzebna jest wzajemność , miłość musi być obupulna , a jeśli któś zdradza to nie kocha
        • mikajanka szukasz odpowiedzi? 21.08.04, 18:30
          dlaczego nie potrafisz wybaczyć skoro tak mocno kochasz ??

          Pytasz się dlaczego? nie wiem, dlaczego, może dlatego, że traci się zaufanie co
          jest fundamentem każdego związku.Może dlatego, że partner powinien być
          jednocześnie przyjacielem, a zdradzający przyjaciel jest nie wart.Może dlatego,
          że zdradą ograbił mnie z marzeń-bałam się marzyć,miałam tylko jedno małe
          marzenie, żeby mnie kochał zawsze i się nie zmianiał.Może dlatego nie chcę go
          widzieć, bo mozolnie i z trudem budowałam zaufanie do niego, o co bardzo się
          starał,i jak po zdradzie znów uwierzyc? wszystko runęło jak domek z kart.Jak
          ufac osobie, dla której jej własne słowa nic nie znaczą? Nie wiem,
          dlaczego.Może dlatego, że boję się usłyszeć, dlaczego mnie zdradził, w czym
          zawiniłam-dając mu poczucie bezpieczeństwa, schronienie,wyciągając do niego
          pomocną dłoń, gdy był w poważnych tarapatach,sprawiając, ze odżył,poczuł się
          prawdziwym mężczyzną.Pewnie jestem nie dośc dobra,a może miłość to tylko ludzki
          wymysł.Nie wiem.
          Trudno jest odpowiedzieć, dlaczego.
          Przede wszystkim, jeśli w związku jest źle,powinno się rozmawiac. Dopoki obie
          strony widzą szansę ratowania niech się o to starają, ale jesli nie, to po co
          ciągnać coś, co przynosi więcej bólu niż radości.Lepiej przeciąc pępowinę i dac
          sobie szansę znalezienia szczęście przy kims innym.Zdrada to
          tchórzostwo.Jestesmy dorośli, wiemy co nasze postępki mogą oznaczać.
          Jesli kochasz, nie ranisz partnera/partnerki.
          Zdrady się nie wybacza, bo jest świadoma.

          Ona - myślę, że wyciągniesz wnioski na przyszłość.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Max Re: szukasz odpowiedzi? IP: *.dyn.optonline.net 21.08.04, 21:16
            Masz racje. Zdradza sie swiadomie. To nie jest wypadek lub jak niektorzy mowia
            pomylka. Dlatego zdrady nie mozna wybaczyc.
            • Gość: Ona Re: szukasz odpowiedzi? IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 21.08.04, 21:36
              więc jeśli się nie wybacza to pozbawiasz szczęścia swojej rodziny, kobiety
              tylko dlatego , że Ty zostałeś zraniony??

              wybaczcie, ale to kompletny egoizm:-/
              • Gość: Max Szkoda ze wszystko przekręcasz IP: *.dyn.optonline.net 21.08.04, 22:34
                Szkoda ze wszystko przekręcasz. To ty, a nie twój partner, świadomie pozbawiłaś
                swoja rodzinę szczęścia tylko po to żeby............................(to sobie
                sama dopisz)

                Jeśli dla ciebie niemożliwość przebaczenia zdrady jest kompletnym egoizmem,
                czym ty nazwiesz ten totalny egoizm którym jest zdrada. Jeśli on jest egoista
                powiedz mi czy istnieje odpowiednie słowo które może określić zdrajcę? Jesteś
                za bardzo surowa, dla siebie samej:-)
              • Gość: mikajanka Re: szukasz odpowiedzi? IP: *.chello.pl 21.08.04, 22:53
                Gość portalu: Ona napisał(a):

                > więc jeśli się nie wybacza to pozbawiasz szczęścia swojej rodziny, kobiety
                > tylko dlatego , że Ty zostałeś zraniony??
                >
                > wybaczcie, ale to kompletny egoizm:

                nie, wybaczyć można złe zachowanie, wybuch złości, zapomnienie o waznym
                święcie, oddalenie się od siebie, ale nie zdradę.Nie i już. Można potem
                rozmawiac, próbować ratowac związek, ale nie po zdradzie.Wiesz dlaczego? bo to
                wyraz braku szacunku i lojalności wobec partnera. A jesli osoba, która kocham,
                nie szanuje mnie, niech zmyka. Poza tym, nie wierze, ze kochając kogoś, można
                ot tak skoczyć do łóżka z innym. Każdy powinien znać swoje miejsce.

                • gomory Re: szukasz odpowiedzi? 22.08.04, 07:43
                  > nie wierze, ze kochając kogoś, można ot tak skoczyć do łóżka z innym.

                  Chcialbym podlamac nieco Twoja wiare. Mozna. Chocby z tego powodu ze nie kazdy
                  laczy uczucie milosci z seksem. Poza tym w dlugotrwalych zwiazkach pewne wiezi
                  zostaja poluznione, pewne znikaja, i grac role zaczynaja przyjete role
                  (maz/zona) i wyobrazenia co do swojej funkcji (wychowanie dzieci, org. zycia
                  rodzinnego, wylacznosc seksualna). Milosc nie musi byc gwarantem wiernosci,
                  powod do zdrady sie moze znalezc mimo uczucia.
                  • mikajanka Gomory, ok 22.08.04, 15:04
                    gomory napisał:

                    > Chcialbym podlamac nieco Twoja wiare. Mozna. Chocby z tego powodu ze nie
                    kazdy
                    > laczy uczucie milosci z seksem. Poza tym w dlugotrwalych zwiazkach pewne
                    wiezi
                    > zostaja poluznione, pewne znikaja, i grac role zaczynaja przyjete role
                    > (maz/zona) i wyobrazenia co do swojej funkcji (wychowanie dzieci, org. zycia
                    > rodzinnego, wylacznosc seksualna). Milosc nie musi byc gwarantem wiernosci,
                    > powod do zdrady sie moze znalezc mimo uczucia.

                    Gomory, tak, wiem, że można. są różne formy związku, różne sytuacje. Nie jestem
                    mężatką, nie mam dzieci, tylko kilkuletni związek za sobą i na jego tylko
                    podstawie potrafię określić pewne reguły gry. Mój błąd polega tez na tym, że
                    ja, osobiście, nie wyobrażam sobie takiego zachowania wobec partnera -zapewniam
                    go o uczuciu,a za chwilę znajduję się w łóżku albo innym przedmiocie kochając
                    się z innym facetem? nie.To głupie myślenie typu-sądzę Ciebie według
                    siebie.wiem,że z czasem do bajecznego związku wkracza rzeczywistość i więzi
                    między partnerami się rozluźniają, ale Gomory, powiedz, czy szacunek dla
                    partnera/partnerki nie jest wazny? Dlaczego mam tolerowac zachowanie kogos, kto
                    dla widzi mi się przeistoczył nasz związek w pseudo trójkącik??? Jesli
                    podejmujesz decyzję o byciu z kimś na powaznie, to świadomie, jako dorosły
                    człowiek, zaczynasz być za tę osobe odpowiedzialny w pewnym sensie. Czy
                    małzeństwa po 20 latach bycia razem mają wtedy prawo do świrowania na boczku z
                    racji tego,że przeżyli tyle lat, tyle ich łączy.
                    Gomory wierzysz w nie tylko kochanie ale i zakochanie po 20 latach???????
                    wierzysz?
                    Każdy z nas jest na swój sposób egoistą, bo chce być dla swego partera/
                    partnerki tą/tym jedynym. chyba nie powinno się o to mieć pretensji.
                    Pozdrawiam
            • Gość: mikajanka Re: szukasz odpowiedzi? IP: *.chello.pl 21.08.04, 22:58
              Max, temat zdrady to trudny temat, trudno jest doszukiwać się odpowiedzi na
              pytanie dlaczego?po co? itp. Głupie jest też mówienie, że ja bym tego nie
              zrobił/zrobiła -zarzekałą się żaba błota. Każdemu może się przytrafić.Pewnie
              źle to odbieram, ale jeśli dopuszcza się do zdrady to znaczy, ze już jej nie
              zależy tak bardzo.Po co zdradzać? niech odejdzie i wojuje legalnie.Czy łatwiej
              jest przełknąć wyznanie, że miłośc się skończyła, czy wiadomość, że ten ktos
              zdradził, nie wiem.Ale wiem jedno, decydując się na zdradę, nie ma odwrotu ani
              powrotu.
              Pozdrawiam
            • Gość: zdrada Re: szukasz odpowiedzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 12:47
              Gość portalu: Max napisał(a):

              > Masz racje. Zdradza sie swiadomie. To nie jest wypadek lub jak niektorzy
              > mowia pomylka. Dlatego zdrady nie mozna wybaczyc.

              Oczywiście, że zdradza się świadomie, ale zazwyczaj jest to "zbrodnia" w
              afekcie. A to już może być okoliczność łagodząca. ;)
          • fatuhiva Re: szukasz odpowiedzi? 22.08.04, 13:18
            Zgadzam się w 100%. To, że zostaliśmy "fizycznie" zdradzeni - to boli, ale z
            czasem, jeśli nie powraca się do tematu można o tym zapomnieć. Mnie się udało.
            Ale świadomość utraty zaufania do drugiej osoby jest NIE DO ODROBIENIA. Jak
            można wierzyć w słowa, które przed zdradą też słyszeliśmy i tak samo uważaliśmy
            za szczere i prawdziwe?
            Tego nie udało mi się przełamać i po 5 miesiącach od zdrady swojej dziewczyny
            musieliśmy się rozstać; to było nie do wytrzymania. Nie potrafiłem się zmusić
            do tego, żeby ją pokochać, choć bardzo się starałem.
    • Gość: len Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.08.04, 14:20
      Podpisuję się obiema rękoma pod tym, co już zostało tu napisane. O zdradzie się
      milczy, nie opowiada. Przyznanie się do zdrady jest podłością i wówczas
      wyrządza się największą krzywdę zdradzonemu partnerowi. Jeśli zdrada była
      incydentem, trzeba umieć o niej milczeć i chronić partnera przed tą wiedzą,
      mając na uwadze, z jakim cierpieniem wiąże się wiedzą, że zostało się
      zdradzonym. Przyznanie się do popełnienia zdrady, moim zdaniem, służy jedynie
      rozgrzeszeniu siebie i zrzuceniu z siebie ciężaru, jakim jest poczucie winy i
      nie jest objawem szczerości. W ten sposób przerzuca się odpowiedzialność za
      dalszy ciąg wydarzeń na partera:"ja cię zdradziłam, przyznałam się więc już
      jestem w porządku, a ty teraz coś z tym zrób". Tymczasem taka szczerość nie
      uczyni już z osoby, która dopuściła się zdrady, lojalnej, a na pewno poczyni
      ogromne spustoszenie w życiu tego zdradzonego.
      Wracając do postawionego przez Ciebie pytania: "czy niewybacznie zdrady jest
      pójściem na łatwiznę?", uważam, że przyznanie się do zdrady w nadziei na jej
      wybaczenie jest pójściem na łatwiznę.
    • Gość: Max NIGDY II IP: *.dyn.optonline.net 21.08.04, 16:14

      Zdrada jest początkiem końca ponieważ traci się zaufanie do partnera bez
      względu ile się będzie rozmawiać.

      Kocham swoja żonę bardziej niż swoje życie ale jestem pewny ze gdyby mnie
      zdradziła byłby to nasz koniec. Nie wydaje mi się ze jest to pójście na
      łatwiznę, chyba ze zdradzonej osobie nie zależy na partnerze.
      • gomory Re: NIGDY II 21.08.04, 16:55
        > Kocham swoja żonę bardziej niż swoje życie ale jestem pewny ze gdyby mnie
        > zdradziła byłby to nasz koniec.

        Jak widac jednak wygode swojego zycia cenisz wyzej ;)
        • Gość: Max Re: NIGDY II IP: 5.5.* / 80.58.42.* 21.08.04, 17:16
          Nie koniecznie Gomory.

          Dlaczego myślisz ze odejście jest dla mnie wygodniejsze?. Napisałem, bardzo
          szczerze, ze bardzo ja kocham, dodam ze jesteśmy już ze sobą od WIELU lat, i
          wydaje mi się ze nasze rozstanie sprawiło by w moim życiu próżnie nie do
          wypełnienia. Ja po prostu nie wyobrażam sobie współżycia z osoba która tak
          bardzo kocham i która okradła mnie z bezwzględnego zaufania które do niej
          miałem.
          • gomory Re: NIGDY II 22.08.04, 07:30
            To rozumiem i taka sila uczucia jest dla mnie godna podziwu. Tylko ze napisales
            iz kochasz ja nad zycie - tego sie uczepilem. Bo okazuje sie ze w przypadku
            zdrady zycia bys za nia nie oddal. Ale to tylko takie sobie abstrakcyjne
            dywagacje.
            Pozdrawiam.
    • cichy3031 Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? 22.08.04, 09:55
      W przypadku przebaczania zdrady musi być wziętych pod uwage wiele wypadkowych.
      Bo fakt, czy ona/on zdradził/a Ciebie z obcym, czy z Twoim kumplem, czy
      zdarzyło się to pierwszy raz, czy kolejny, czy się wtedy pokłuciliście. Takie
      rzeczy mają wiele do powiedzenia. Nie można mówić w takich przypadkach nigdy-
      zawsze. Jeżeli kogoś kochamy, to to oznacza, że nie możemy bez niej żyć. Ale po
      takiej zdradzie, trzeba sobie/jej/jemu oznajmić, że kredyt zaufania został
      nadszarpnięty i stąpa ona/on na cienkim lodzie. Myślę, że postawienie tak
      sprawy pokaże, czy ona/on naprawdę żałuje swojego czynu. Bo jeżeli nie widać
      skruchy, to "Dobranoc, życzę szczęścia....."
    • larisa_larisa Re: zdrada-gorzkA pigułkA do przełknięciA?? 22.08.04, 19:48
      A mi przytrafiła się jeszcze całkiem inna historia. Jestem/staram się być osobą
      tolerancyjną i ufną w stosunku do mężczyzny, z kórym jestem, pomimo że byłam
      regularnie zdradzana przez jednego z chłopaków. Pewnego dnia przypadkiem trafił
      mi w ręce dowód rzeczowy wskazujący na to, że mam powody do niepokoju - jeśli
      nie romans to co najmniej poważny flirt. Ponieważ na gościu bardzo mi zależało
      postanowiłąm sprawę załatwić na spokojnie. Wzięłam go na rozmowę - poprosiłam
      grzecznie o wyjaśnienie. Wiecie jak się sprawa zakończyła? Zostawił mnie
      mówiąc, że jestem bezczelna zaglądając w nieswoje rzeczy! Zarzucił mi że jestem
      chorobliwie zazdrosna ( to iście ciekawe zważywszy że miałam dowód rzeczowy w
      ręku!) i że z kobietą, która mu nie ufa to on nie chce być. I w ten sposób
      zakończyła się największa miłość mojego życia, miłość do mężczyzny - jak się
      później okazało - zakompleksionego i nie przystosowanego chyba do życia z
      kobietą.
      Nie żałuję, że "zajżałam w nie swoje sprawy", jeśli jestem zdradzana - mam
      prawo się wściekać. Ja się nie wściekałąm, a jak się to skończyło? Okazało się
      że ja jestem winna naszego rozstania... To żenada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka