Dodaj do ulubionych

zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do seksu...

12.09.04, 15:28
Kochani forumowicze! od jakiegoś czasu bardzo nurtuje mnie pewna zagadka
dotycząca seksu. Jestem młodą, myślę atrakcyjną w normie kobietą. Mam w życiu
cele i wartości. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i nie robić ludziom krzywdy
(czasem robię to nieświadomie - jak każdy). Miałam w życiu 3 ważnych
mężczyzn. Pierwszy kochał mnie na zabój i było nam właściwie dobrze razem.
Ale wracając do wątku - kochaliśmy się średnio 3 razy w tygodniu, czasem
wpadaliśmy do domu na chwilę tylko po to żeby się pokochać i wypadaliśmy po
szybkim prysznicu spowrotem na miasto. Nasze życie seksualne było dla nas
obojga (tak mi się przynajmniej wydaje) bardzo udane. Rozstaliśmy się z
powodów dalekich tematom seksu. Następny facet - w ciągu roku zdradzał mnie z
co najmniej kilkoma laskami, chociaż na nudę w łóżku nie mógł narzekać -
jestem raczej otwarta na nawet ekstrawaganckie pomysły - udany seks jest dla
mnie bardzo ważnym elementem wspólnego życia...Rozstaliśmy się...Trzeci - po
pół roku "rozmyślił się" i stwierdził że to nie to...Pomijając sprawy cech
osobowości, charakteru - bo to na pewno ważny czynnik decyzji o rozstaniu -
interesuje mnie raczej sprawa inna...
Wszystko jestem w stanie zrozumieć - można się odkochać, można się nie
dogadywać, ale jak to w końcu jest z tym seksem? Panowie jestem bardzo
ciekawa co Wy o tym sądzicie - trudno pogadać szczerze na ten temat nawet z
kumplami. Co drugi mój kumpel narzeka że jego dziewczyna to "i dwa, trzy
miesiące posuchy mu funduje", a mimo to są z nimi i męczą się ze swoim
niezaspokojonym libido...a kiedy trafiają na ciepłą, wierną ale jednocześnie
dość swobodną w łóźku kobietę - coś im nie gra. Czy mam z tego wyciągnąć
wniosek, że powinnam zaspakajać MOJE potrzeby poza domem, żeby moj mężczyzna
nie zaczął mnie przypadkiem uważać za zbyt lekkich obyczajów partnerkę??? Czy
zbyt częsty seks "rozochaca" facetów i nawet częsty seks z partnerką
przestaje starczać??? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • Gość: katinka Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 12.09.04, 16:00
      nie umiem odpowiedziec na Twoje pytania, bo jestem kobieta (i dlatego od razu
      sie z tego rozgrzeszam) :)
    • Gość: Ania Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.acn.waw.pl 12.09.04, 16:01
      odnosze podobne wrazenie ...zaczynam sadzic ze lepiej jest byc takim
      przyslowiowym babsztylem, uzywajacym seksu w celu manipulowania facetem, nie
      dabjacycm o siebie wiecznie zmeczonym i majacym pretnesje - wtedy facet bedzie
      wierny i kochajacy...
      • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 16:06
        wiesz, w gruncie rzeczy jestem absolutnie przeciwna takiej postawie, ale jestem
        naprawdę zaskoczona tym, że najtrwalsze związki budują kobiety zimne,
        wyrachowane, trzymające krótko swoich facetów...mój ex powiedział mi na
        odchodne "za dobra jesteś". (?????????) halo! o co tu chodzi???? Czy facet musi
        pocierpieć 2 miesiące bez seksu żeby potrafił naprawdę docenić co znaczy
        wytrysk??? O to w tym wszystkim chodzi???? Panowie - oświećcie mnie!
        • meec Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 16:14
          nie
        • itsnotme Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 16:19
          tamara_t napisała:

          .mój ex powiedział mi na
          > odchodne "za dobra jesteś". (?????????)

          taaa....:)))))))))))

          odpowiedź:nie
    • tamara_t cóż za wylewność... 12.09.04, 16:25
      Trudno mi ocenić po nickach czy jesteście facetami, ale domyślam się że tak.
      Poproszę o troszkę szerszy komentarz...
      • itsnotme Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 16:43
        "za dobra jesteś" - tekst który nic nie kosztuje nie robi dadatkowej przykrości,
        nie zrzuca winy itd. w każdym razie wygodny do sprzedania.

        Czy facet musi pocierpieć 2 miesiące żeby docenić wytrysk - nie, nie musi i nie
        wiem co tu komentować

        Za dużo uogólniasz, popełniasz skróty myslowe i zakładasz, że jesteś ta dobra,
        co niekoniecznie musi być prawdą. Wcale nie jest powiedziane, że Twoim kolegom,
        jak znajdą wierną i otwartą w łóżku kobietę coś "nie będzie pasować".
        Źle trafiałaś, albo masz o sobie zbyt dobre mniemanie.

        pzdr
        optymista
        • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 16:52
          > "za dobra jesteś" - tekst który nic nie kosztuje nie robi dadatkowej
          przykrości nie zrzuca winy itd. w każdym razie wygodny do sprzedania.
          >
          tak tez to sobie wytłumaczyłam...


          > Czy facet musi pocierpieć 2 miesiące żeby docenić wytrysk - nie, nie musi i
          nie
          > wiem co tu komentować
          >
          > Za dużo uogólniasz, popełniasz skróty myslowe i zakładasz, że jesteś ta dobra,
          > co niekoniecznie musi być prawdą.

          Trudno tu wyłuszczyć sprawę bez skrótów myślowych - gdybym zafundowała wykład
          na temat - okazałoby się że nikomu nie chce się tego wszystkiego czytać...
          Nie zakładam z góry że jestem chodzący aniołem - wręcz przeciwnie - trzymam się
          motta " nic co ludzkie...", ale mam wolę pracy i walki o to żeby było jak
          trzeba. Wydaje mi się że kidy ludziom jest ze sobą dobrze to warto.


          > Źle trafiałaś, albo masz o sobie zbyt dobre mniemanie.
          >
          Mam nadzieję że źle trafiłam. Co do mniemania, to przecież nikt tu nie mówi o
          chodzącym ideale - napisałam że jestem otwarta na mężczyznę, z którym jestem,
          nie migam się od seksu, bo lubię i potrzebuję. Staram się być wyrozumiała dla
          jego niedoskonałości i pracować nad swoimi - ale bez komicznego "rozdrapywania"
          i omawiania. Stawiam na spontanizność.
          Hm. Może naprawdę trzeba do facetów z mniejszą dozą wyrozumiałośći. Może
          problem w tym, że mam wyidealizowany obraz związku w głowie - związku
          PARTNERSKIEGO, na dobre i złe, domu do którego można zawsze wrócić bo są w nim
          kochający Cię ludzie. Dom z jajem i poczuciem humoru. Bez ciśnień i
          piętnowania..no cóż... chętnie poczytam jeszcze
          • itsnotme Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 16:59
            tamara_t napisała:

            > Trudno tu wyłuszczyć sprawę bez skrótów myślowych - gdybym zafundowała wykład
            > na temat - okazałoby się że nikomu nie chce się tego wszystkiego czytać...

            Ale zafundowałaś:)

            Może
            > problem w tym, że mam wyidealizowany obraz związku w głowie - związku
            > PARTNERSKIEGO, na dobre i złe, domu do którego można zawsze wrócić bo są w nim
            > kochający Cię ludzie. Dom z jajem i poczuciem humoru. Bez ciśnień i
            > piętnowania..no cóż...

            I tego się trzymaj.
            • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:04
              > Może
              > > problem w tym, że mam wyidealizowany obraz związku w głowie - związku
              > > PARTNERSKIEGO, na dobre i złe, domu do którego można zawsze wrócić bo są
              > w nim
              > > kochający Cię ludzie. Dom z jajem i poczuciem humoru. Bez ciśnień i
              > > piętnowania..no cóż...
              >
              > I tego się trzymaj.


              większymi literami poproszę - mam się trzymać takiego wyobrażenia, czy tego że
              jest ono błędne i z kosmosu?
              • itsnotme Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:14
                tamara_t napisała:

                > większymi literami poproszę - mam się trzymać takiego wyobrażenia, czy tego że
                > jest ono błędne i z kosmosu?


                Tobie trzeba jak facetowi:) Trzymaj się swoich zasad, skąd by nie były,
                poradnika czy kosmosu. Nie widzę powodu dla którego masz się dopasowywać do
                jednej grupy, podczas gdy z powodzeniem możesz znaleźć kogoś komu odpowiada Twój
                sposób na życie.
                • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:18
                  > Tobie trzeba jak facetowi:)

                  mówiłam już że są sfery w których bardziej utożsamiam się z męskim rodem :)) mi
                  tez trzeba kawa na ławę - dzięki temu nie wymagam od faceta umiejętności
                  jasnowidzenia - mówię wprost i oczekuję tego samego.


                  Trzymaj się swoich zasad, skąd by nie były,
                  > poradnika czy kosmosu. Nie widzę powodu dla którego masz się dopasowywać do
                  > jednej grupy, podczas gdy z powodzeniem możesz znaleźć kogoś komu odpowiada
                  Twó
                  > j
                  > sposób na życie.

                  A za radę stokrotne dzięki - kiedy słyszę takie słowa z ust facetów zastanawiam
                  się gdzie ci wszyscy inteligentni faceci się pochowali - żonaty - zgadłam? Zbyt
                  niewielu Was jest. Biorę do serca radę i trzymam się swego. Dzięx.
                  • itsnotme Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:34
                    tamara_t napisała:

                    > A za radę stokrotne dzięki - kiedy słyszę takie słowa z ust facetów zastanawiam
                    >
                    > się gdzie ci wszyscy inteligentni faceci się pochowali - żonaty - zgadłam? Zbyt
                    >
                    > niewielu Was jest. Biorę do serca radę i trzymam się swego. Dzięx.

                    Są dookoła:)
                    Ja akurat do nich nie zaliczał, ale dzięki za połechtanie mojej próżności:)
                    Nie żonaty, wolny, młody, na dorobku, z marzeniami, ale już styrany zyciem:))

                    pzdr
                    optymista
                    • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:38
                      Aż trudno uwierzyć. Może to trochę tak, jak ze mną - uważam się za ok laskę (i
                      nie mam na myśli wyglądu czy tego jaka jestm w łóżku - dobra czy kiepska) -
                      jestem od jakiegoś czasu sama i mam nadzieję że nie szukając specjalnie (bo nie
                      szukam) znajdę faceta z którym dogadamy się w zasadniczych sprawach...Nie znam
                      Cię ale podejrzewam, że kiedys jakaś kobieta znajdzie szczęście koło Ciebie - i
                      wcale nie chodzi o łechtanie próżności - niewielu jest ludzi o zdrowej psychice
                      i zdrowym podejściu do życia...
                      • itsnotme Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:51
                        Byłoby miło gdybym kiedyś jakąś mógł uczynić szczęśliwą:) Ale na razie skupiam
                        się na tym co jest.
                        I skoro juz wybadalismy, że jestesmy "ok", to tego się trzymajmy:) Myślę, że
                        kiedyś Ci się powiedzie "nie szukanie":) Tego też sie trzymaj, bo szukanie
                        szczęscia naraża na nieszczęścia.

                        pzdr
          • Gość: rayback Re: cóż za wylewność... IP: *.vline.pl 12.09.04, 17:03
            "mam wyidealizowany obraz związku w głowie - związku PARTNERSKIEGO"

            Moze tu lezy problem.Kiedys poruszylem podobny temat na forum i ktos napisal mi
            tak : ¨Zwiazek partnerski to cos wymyslone przez gejow.Facet potrzebuje KOBIETY
            natomiast kobieta MEZCZYZNY.Nie partnera."

            I cos w tym jest,nie negujac dalszej czesci Twego listu.
            • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:07
              ¨Zwiazek partnerski to cos wymyslone przez gejow.Facet potrzebuje KOBIETY
              > natomiast kobieta MEZCZYZNY.Nie partnera."
              >
              > I cos w tym jest,nie negujac dalszej czesci Twego listu.


              a jak mam to rozumieć? papiloty na głowie, zrzędzenie, odstawienie od łoża - to
              już wystarczający dowód na to że jestem dla mężczyzny kobietą??? Bo w myśl tej
              zasady to, że seks jest dla mnie równie ważny jak dla Niego - sprawia że nie
              jest jak trzeba?! Strasznie trudne to wszystko! Nic nie kumam...
              • Gość: rayback Re: cóż za wylewność... IP: *.vline.pl 12.09.04, 17:16
                Nie mowie o seksie,lecz o zwiazku ogolnie.Proba odpowiedzenia na pytanie :
                ¨czemu Ci nie wyszlo z tamtymi trzema".Bo mam wrazenie ze zbyt sprowadzilas
                wszystko do tych intymnych spraw,waznych notabene.A chyba nie tu tkwi klucz do
                sprawy.
                • tamara_t Re: cóż za wylewność... 12.09.04, 17:22
                  Gość portalu: rayback napisał(a):

                  > Nie mowie o seksie,lecz o zwiazku ogolnie.Proba odpowiedzenia na pytanie :
                  > ¨czemu Ci nie wyszlo z tamtymi trzema".Bo mam wrazenie ze zbyt sprowadzilas
                  > wszystko do tych intymnych spraw,waznych notabene.A chyba nie tu tkwi klucz do
                  > sprawy.

                  Zdawało mi się że pisałam że z 1 rozstałam się z zupełnie innych powodów
                  (chciał mieć dziecko kiedy ja miałam 21 lat i nie szło wyjaśnić że to zły
                  pomysł), a poza tym seks nie jest na 1 miejscu i piedestale w moim życiu -
                  piszę tylko że jest ważny. Dla mnie. Straciłam rachubę jak to jest z facetami -
                  czasem mam wrażenie, że wymagacie od nas niemożliwego. ostatnio pojawił sie
                  pogląd że kobieta powinna być "dziewicą i dziwką jednocześnie" [gomory]. I tu
                  tkwi dla mnie zagadka - dlatego pytam. Podobno kto pyta nie błądzi????
                  • hobbit_zielarz tamara_t ja Ci jutro wszystko wyjasnie 12.09.04, 22:36
              • dragomir Re: cóż za wylewność... 14.10.04, 01:01
                tamara_t napisała:

                > ¨Zwiazek partnerski to cos wymyslone przez gejow.Facet potrzebuje KOBIETY
                > > natomiast kobieta MEZCZYZNY.Nie partnera."
                > >
                > > I cos w tym jest,nie negujac dalszej czesci Twego listu.
                >
                >

                > a jak mam to rozumieć? papiloty na głowie, zrzędzenie, odstawienie od łoża -
                to
                >
                > już wystarczający dowód na to że jestem dla mężczyzny kobietą??? Bo w myśl
                tej
                > zasady to, że seks jest dla mnie równie ważny jak dla Niego - sprawia że nie
                > jest jak trzeba?! Strasznie trudne to wszystko! Nic nie kumam...

                wiesz
                tak to jest z facetami ze czasem niczego nie mozna skumac:)
          • Gość: cx Re: cóż za wylewność... IP: *.golczewo.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 08:23
            wydawalocmi sie ze mam taki dom. ale teraz okazalo sie ze moja zona ma
            przyjaciela. to wszystko jest po.... nie ma jednoznacznej recepty. po prostu
            zle trafiasz....
    • gomory Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.09.04, 23:37
      Z Twojej wypowiedzi przebija sie zal do mezczyzn. Zal ze nie sa tacy jak sobie
      wymarzylas. Pomysly o manipulacjach seksem wydaja mi sie raczej zupelnie
      nietrafionymi, i raczej odbilyby sie czkawka.
      Seks saam w sobie nie moze sie znudzic. Jest naturalny jak jedzenie czy picie.
      Mozna sie przejesc, czuc przesyt ale nie mozna miec go dosc. Podobnie z seksem.
      Stan gdy ma sie zerowe potrzeby jest stanem nietypowym. No chyba ze sie
      przejadlo... Jesli sie je codziennie na sniadanie jajko na miekko to mozna miec
      z czasem dosc. Niektorzy umieja ubarwiac pozycie, a niektorzy po pol roku
      kochania sie ze swobodna partnerka stwierdzaja "ze to nie to". Nadszedl czas
      poprobowac moze zupy mlecznej ;). Albo jajko jest tak nudne, ze mozna nim
      wymiotowac. Latwo zaserwowac w takim wypadku "trzy miesiace posuchy". Sadzisz
      ze masz tak rozbudzone libido ze nie wytrzymalabys? Byc moze... ja jednak
      podejrzewam ze moglbym wykombinowac tak "podniecajacego" partnera ze na sam
      jego widok mialabys dosc ;).
      Jest spora szansa ze dziewczyna o teretycznie niskim libido, w innych
      okolicznosciach, zmianie pigulek hormonalnych, poprawieniu codziennych relacji,
      rodzaju pieszczot czy partnera przemieniliaby sie w demona seksu. Byc moze
      nawet kiedys tam myslala o sobie dokladnie tak samo jak Ty.
      Pomysl by spelniac sie poza domem by utrzymywac partera "na glodzie" uwazam za
      mocno chybiony. No chyba ze chlopaka kreciloby ze sypiasz z kims innym ;).
      • tamara_t PUENTA? 14.09.04, 21:59
        Czy z tego płynie morał pt: "czekaj a znajdziesz"? Czy to znaczy po prostu, że
        niezgodność libido, charakteru, ogólnej aktywności życiowej może doprowadzić do
        tego że po prostu ludzie nie dogadują się za sobą w sferze seksu nawet
        jeśli "obiektywnie" (o ile taka obiektywna ocena istnieje...) są partnerami
        atrakcyjnymi? - no jestem w stanie to zrozumieć i przyjąć...to znaczy po
        prostu, że - tak jak napisał itsnotme - trzeba czekać aż spotka się
        osobę "przystającą"...Przeraża mnie myśl, że mogłabym cokolwiek w związku
        udawać "bo to układa faceta jak trzeba" - nie wyobrażam sobie, że mogłabym
        manipulować człowiekiem którego kocham..
        faktycznie cytowane jaja na miękko czy owsianka mogą się znudzić, ale myślę, że
        to chyba też nie o to tu chodzi - w myśl tej zasady, co drugie małżeństwo
        (czyt:te aktywne seksualnie) powinny rozpaść się po kilku pierwszych latach
        pożycia małżeńskiego, tylko dlatego, że jednemu/ obojgu znudziło
        się "śniadanie"...to chyba też nie o to chodzi..jesteś mężczyzną żonatym =-
        wiesz coś na pewno o atrakcjach/ nudzie szarego dnia codziennego życia razem
        (bez pejoratywnych podtekstów) - jak twierdzisz [w innych wątkach] -
        zadowolonego i z życia i z małżeństwa [ to oczywiści pogląd może jednostronny -
        ni znam Twojej codzienności wystarczająco dobrze], ale zgodzisz się chyba ze
        mną, że BYCIE razem nie do końca polega na wybrzydzaniu i zastanawianiu nad
        owsianką...może górnolotnie to brzmi, ale nie uważam siebie za życiową i
        łóżkową nudziarę...mam parę pomysłów na życie...z kimś - jeśli można to tak
        określić...

        PUENTA: Jestem sobą, pracuję nad sobą, uważnie patrzę czy aby na pwno wybranek
        mojego serca "przystaje" do mnie i czekam co los da- a jak trzeba zaciskam zęby
        i godzę się że nie dał com chciała...

        hm. Całkiem optymistycznie :)

        Dzięki
        • itsnotme Re: PUENTA? 14.09.04, 22:50
          tamara_t napisała:

          > Czy z tego płynie morał pt: "czekaj a znajdziesz"? Czy to znaczy po prostu, że
          > niezgodność libido, charakteru, ogólnej aktywności życiowej może doprowadzić do
          >
          > tego że po prostu ludzie nie dogadują się za sobą w sferze seksu nawet
          > jeśli "obiektywnie" (o ile taka obiektywna ocena istnieje...) są partnerami
          > atrakcyjnymi?
          Ale to nie ma znaczenia, atrakcyjna osoba często wykazuje się mniejsza inwencją,
          niż "średnia"

          - no jestem w stanie to zrozumieć i przyjąć...to znaczy po
          > prostu, że - tak jak napisał itsnotme
          k... jak to głupio brzmi... chyba się rozejrzę za nickiem:)

          [ciach]

          > PUENTA: Jestem sobą, pracuję nad sobą, uważnie patrzę czy aby na pwno wybranek
          > mojego serca "przystaje" do mnie i czekam co los da- a jak trzeba zaciskam zęby
          >
          > i godzę się że nie dał com chciała...
          Nigdy nie rozumiałem tego, jak kobiety piszą, że je oszukał, że się pomyliły, że
          coś przeoczyły, że to nie tak miało być. Gdzie ta Wasza intuicja, chyba widzicie
          to bo chcecie widzieć i za dużo w Was konformizmu i naiwności...

          >
          > hm. Całkiem optymistycznie :)
          >
          > Dzięki
          No cóż, Tobie chyba wyszło, że najlepsza metoda to prób i błędów. Skoro masz na
          to czas...

          pzdr
          optymista(i tak finał optymistyczny:))
          • tamara_t Re: PUENTA? 15.09.04, 22:17

            > Nigdy nie rozumiałem tego, jak kobiety piszą, że je oszukał, że się pomyliły,
            że coś przeoczyły, że to nie tak miało być. Gdzie ta Wasza intuicja, chyba
            widzicie to bo chcecie widzieć i za dużo w Was konformizmu i naiwności...

            ja myslę że tu trochę nie o to chodzi...Faceci tak samo jak niektóre kobiety
            udają, bo są ludzie którzy nie potrafią zrozumieć, że kłamstwa i pozerstwo
            prędzej czy póxniej wychodzi na jaw. Nie uwierzę jesli powiesz, że poznajesz
            fajną laskę i ona mówi Ci że uwielbia sporty ekstremalne - nie uwierzysz jej.
            Uwierzysz, bo może mówić o tym jakby faktycznie znała się na rzeczy jeśli ma
            ciut chociaz wiedzy i oliwy pod kopułą żeby obrazowo zmyślać. Ale kiedy
            jesteście razem miesiąc dwa poł roku rok i cisza na temat ekstremalnych i coraz
            bardziej zauważasz, że laska nawet nie stała koło ludzi uprawiających sporty
            ekstremalne - zaczynasz zastanawiać się jak to w końcu jest z tym
            jej "lubieniem". I nie zgodzę się jeśli nazwiesz to jakkolwiek inaczej niż
            oszustwo. Bo złapała Twoją sympatię, bo lubi to co Ty - a potem DUPA! okazuje
            się że to była tylko marchewka żeby Cię zwabić i zaintrygować. Dla mnie to jest
            pospolite oszustwo - a kategoria stricte przykładowa - równie dobrze może to
            być zamiłowanie do gotowania, porządku, imprez, czytania literatury pięknej/
            SF, czy cokolwiek innego..

            Nie uwierzę, że NIGDY ALE TO NIGDY nie dałeś się złapać lasce na "piękne
            słówka". Wszyscy na to lecimy, jeśli pasuje nam to słyszeć. A jeśli zbyt póxno
            zejdzie nam z oczu mgła zauroczenia - ja to właśnie nazywam przeoczeniem
            czegoś...Może to domena kobiet ale - wierz mi - my NAPRAWDĘ nie chcemy o WAS -
            mezczyznach - myśleć jak o neandertalczykach. Przynajmniej ja wierzę, że są na
            świecie faceci, którzy nie tylko MÓWIĄ ale FAKTYCZNIE robią w życiu fajne
            rzeczy, kierują się zdrowymi ZASADAMI i potrafią żyć z kimś a nie tylko we
            własnym świecie który zasłania im krajobraz na prawdziwy świat.

            Nie odbieraj mi złudzeń pisząc banały...Nigdy nie powiem "Gdyby nie
            on...", "Przez niego....". Jedyne co mogłabym dokleić to "Gdyby nie on nie
            przepłakałabym tyle wieczorów", "Przez niego było mi źle wtedy". Wychodzę z
            założenia, że nic się nie dzieje bez przyczyny - jeśli coś się miało rozwalić -
            to im prędzej tym lepiej. Szkoda czasu na pomyłki. Przynajmniej mi szkoda.
            Dlatego nie płaczę z przeszłością.

            Buźka!

            • itsnotme Re: PUENTA? 15.09.04, 23:21
              tamara_t napisała:

              >
              > Nie uwierzę, że NIGDY ALE TO NIGDY nie dałeś się złapać lasce na "piękne
              > słówka".
              NIGDY ALE TO NIGDY, jak na razie, nie dałem się złapać lasce na piękne słówka. W
              takim sensie, że nie wiedziałem, jaki tak naprawdę ma cel.


              > Nie odbieraj mi złudzeń pisząc banały...Nigdy nie powiem "Gdyby nie
              > on...", "Przez niego....". Jedyne co mogłabym dokleić to "Gdyby nie on nie
              > przepłakałabym tyle wieczorów", "Przez niego było mi źle wtedy". Wychodzę z
              > założenia, że nic się nie dzieje bez przyczyny - jeśli coś się miało rozwalić
              Te banały to takie substytuty stwierdzeń, po nieudanej próbie. Chodziło mi o to,
              że nie wiem jak tak łatwo ludzie dają się nabierać. A potem żałują.

              pzdr
              >
    • Gość: szamanka Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.lodz.mm.pl 14.09.04, 11:34
      za dużo byś chciała, zrozumieć faceta? nie da rady... szczególnie że kazżdy
      jest inny i na swój sposób porypany.
      • Gość: Ania Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 12:31
        Mi tez sie wydaje, ze nie ma co generalizowac. Dla mnie seks jest rowniez
        bardzo wazny i sama nie potrafie byc na glodzie - w zwiazku. Dopiero wtedy gdy
        czuje sie kochana i pozadana, robie sie dzika bestia w lozku. Nigdy nie
        zdradzilam faceta, bo za bardzo sie szanuje. Ale wydaje mi sie, ze trzymanie
        faceta od czasu do czasu na dystans jest jak najbradziej zdrowe. Jak juz ktos
        wczesniej napisal, ze wszystko moze sie przejesc.
        Nie martw sie, nigdy do konca nie bedziemy znaly ich toku myslenia!
        Ja tez mam trzy powazne zwiazki za soba, jestem dosc dlugo sama i zastanawiam
        sie jak to wszystko ma dalej wygladac... A latek nie ubywa :-)
        Pzdr.
    • Gość: Modgomery Kłodom mówimy stanowczo NIE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 12:53
      Jeśli to nie zwykła prowokacja i naprawde jesteś jaka jesteś:P to własnie takei
      powinny być kobiety. Otwarte a nawet ekstrawaganckie. Kłoda czy zimna ryba to
      zabawa dobra ale chyba dla osoby uprawiającej sex tylko w celu poczęcia.
    • Gość: fafik Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.sympatico.ca 15.09.04, 03:56
      problem jak sie domyslasz jest wielce zlozony, sex dla mezczyzny to wazna rzecz.
      goraca i wierna to ideal, zimna i manipulantka to dno dna, ale tez wachlarz
      charakterow meskich jest roznorodny, sa tacy co kochaja byc pod pantoflem i
      tacy co by w zyciu tego nie zaakceptowali. generalnie maz bez sex idzie na bok
      predzej czy pozniej i kombinatorki zle na tym wychodza, mysle ze sztuka jest
      dopasowac swoje potrzeby seksualne na tym samym poziomie. jezeli ona potrzebuje
      duzo i czesto a on potrzebuje o polowe mniej to odejdzie bo nie chce sie
      przyznac do tego ze tyle to on nie moze. polacy maja jedna wade wynikajaca z
      pokoleniowego przekonania ze komunikacja szczera i otwarta jest nic nie warta.
      poplaca buzia w ciup i kombinatorstwo i to aplikuje czesto do sytuacji
      malzenskich. sumujac zgadzam sie abys sie nie zmieniala bo masz postawe zdtowa,
      szukaj takiego ktora rozmiarem czestotliwoscia, charakterem bedzie pasowal do
      ciebie idealnie a tym czasem rob sobie nieobowiazujace numerki na boku, z czego
      tez moze cos pozytywnego przy odrobinie szczescia wyniknac.
      • Gość: AMJ Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.devs.futuro.pl 15.09.04, 11:19
        to bardzo ciekawa dyskusja, podziwiam Cię Tamara, moja zona jest inna niż Ty
        (albo tylko ze mną jest zimna ale chyba nie) i to jest przyczyną konfliktów
        m/dzy nami, teraz doceniam role dopasowania partnerów w małzeństwie, poza tym z
        drugiej strony nie wiem czy w 100% można się dopasować, może stad mowa o
        poświeceniu w małzeństwie czyli tak naprawdę o miłości, numerków na
        rozładowanie, na boku nie polecam. Teraz co do trzymania krótko faceta - nie
        wiem może i tak, bo cos takiego jak znudzenie się istnieje.
        Ale za to wiesz może być "przypływ-odpływ". Moźe dawałaś zbyt wiele. Zastanów
        się. Jestes pełna optymizmu i zasad i to mi się podoba. Myśle, że seksem w
        małzeństwie powinna jednak delikatnie rządzic kobieta.
        • Gość: fafik Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek IP: *.sympatico.ca 15.09.04, 14:21
          "Myśle, że seksem w
          małzeństwie powinna jednak delikatnie rządzic kobieta".
          alez zawsze tak jest czy nam sie to podoba czy nie.
          rowniez chuc partnerow jest rozna w roznym wieku, znudzenie, kaprysy ktorejs ze
          stron, i wiele innych czynnikow ma wplyw na dopasowanie sie. nalezy zrozumiec
          ze dopasowanie sie nie istnieje tylko raz np przed slubem, nie, budzimy sie
          rano i mamy dzien nowych dopasowywan, i tak az do smierci nawet jak sie jest
          samym tyle ze na nizszym poziomie.
          Life it's a constant struggle jak ktos madry powiedzial i tego nie unikniemy
    • ya_bolek Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 16.09.04, 02:03
      Powiem Ci tak, yesli kobieta sie do mnie nie przywiazuje to moglbym z nia miec
      seks po kilka razy dziennie, grzmocic tak ze kurz leci. Najwieksza obawa dla
      mnie yest to, ze sie przywiazuje emocjonalnie i chce czegos wiecej. Wtedy sie
      usuwam.


      tamara_t napisała:

      > Kochani forumowicze! od jakiegoś czasu bardzo nurtuje mnie pewna zagadka
      > dotycząca seksu. Jestem młodą, myślę atrakcyjną w normie kobietą. Mam w życiu
      > cele i wartości. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i nie robić ludziom krzywdy
      > (czasem robię to nieświadomie - jak każdy). Miałam w życiu 3 ważnych
      > mężczyzn. Pierwszy kochał mnie na zabój i było nam właściwie dobrze razem.
      > Ale wracając do wątku - kochaliśmy się średnio 3 razy w tygodniu, czasem
      > wpadaliśmy do domu na chwilę tylko po to żeby się pokochać i wypadaliśmy po
      > szybkim prysznicu spowrotem na miasto. Nasze życie seksualne było dla nas
      > obojga (tak mi się przynajmniej wydaje) bardzo udane. Rozstaliśmy się z
      > powodów dalekich tematom seksu. Następny facet - w ciągu roku zdradzał mnie z
      > co najmniej kilkoma laskami, chociaż na nudę w łóżku nie mógł narzekać -
      > jestem raczej otwarta na nawet ekstrawaganckie pomysły - udany seks jest dla
      > mnie bardzo ważnym elementem wspólnego życia...Rozstaliśmy się...Trzeci - po
      > pół roku "rozmyślił się" i stwierdził że to nie to...Pomijając sprawy cech
      > osobowości, charakteru - bo to na pewno ważny czynnik decyzji o rozstaniu -
      > interesuje mnie raczej sprawa inna...
      > Wszystko jestem w stanie zrozumieć - można się odkochać, można się nie
      > dogadywać, ale jak to w końcu jest z tym seksem? Panowie jestem bardzo
      > ciekawa co Wy o tym sądzicie - trudno pogadać szczerze na ten temat nawet z
      > kumplami. Co drugi mój kumpel narzeka że jego dziewczyna to "i dwa, trzy
      > miesiące posuchy mu funduje", a mimo to są z nimi i męczą się ze swoim
      > niezaspokojonym libido...a kiedy trafiają na ciepłą, wierną ale jednocześnie
      > dość swobodną w łóźku kobietę - coś im nie gra. Czy mam z tego wyciągnąć
      > wniosek, że powinnam zaspakajać MOJE potrzeby poza domem, żeby moj mężczyzna
      > nie zaczął mnie przypadkiem uważać za zbyt lekkich obyczajów partnerkę??? Czy
      > zbyt częsty seks "rozochaca" facetów i nawet częsty seks z partnerką
      > przestaje starczać??? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem...
      • tamara_t Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 16.09.04, 22:10
        ya_bolek napisał:

        > Powiem Ci tak, yesli kobieta sie do mnie nie przywiazuje to moglbym z nia miec
        > seks po kilka razy dziennie, grzmocic tak ze kurz leci. Najwieksza obawa dla
        > mnie yest to, ze sie przywiazuje emocjonalnie i chce czegos wiecej. Wtedy sie
        > usuwam.
        >

        Pisząc tak potwierdzasz smutną konkluzję, że faceci nie potrafią doceniać
        tego, że kobieta może być i dobra i lubiąca seks jednocześnie. Potwierdzasz
        tezę, że faceci dzielą kobiety na takie które się szanuje i takie które się
        posuwa. Mam nadzieję, że należysz do wymierającego gatunku neandertalczyków i
        facetów takich jak Ty będzie coraz mniej. Czasy się zmianiają - nie jesteśmy
        juz od WAS zależne - ani finansowo, ani zwyczajowo, nie musimy być z Wami "bo
        tak wypada", nie musimy byc też z Wami, "bo co ja zrobię bez niego". Wyobraź
        sobie, że my też potrafimy wykorzystywać niektórych z Was - takich właśnie jak
        Ty- do spełniania naszych stricte fizjologicznych potrzeb (o ile macie do tego
        warunki). Na całe szczęście są i tacy (mam nadzieję) na ziemi którzy zdają
        sobie sprawę z tego, że świat idzie do przodu i skostniałe "zwyczaje" i zasady
        dawno przestały obowiązywać. Sztuka polega moim zdaniem na tym, żeby szukać i
        znajdować rozwiązania takich trudnych sytuacji - nie przez myślenie na skróty,
        ale przez współpracę. Bo w końcu wszystkim nam chodzi o to samo - wszyscy
        chcemy być szczęśliwi, chcemy mieć kiedyś dom, do którego można będzie zawsze
        wrócić, gdzie będzie niepowtarzalna atmosfera wzajemnego zaufania i akceptacji.
        A do tego szczypta codziennej rutyny, znudzenia, zmęczenia materiału - to
        nieuniknione i jako jeden z elementów wspólnego życia razem - moim zdaniem -
        rewelacyjne. Coś bez czego ja nie potrafiłabym żyć. Trudno byc razem kiedy jest
        cały czas do tyłka, ale też trudno kiedy jest cukierkowo zaje...cie. I dobrze.
        Takich jak Ty facetów mam w nosie - a może czasem gdzie indziej - do tego się
        nadajecie.
        • ya_bolek Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 17.09.04, 03:19
          A skad Ty wiesz czego ya szukam? Co Ty wogole o mnie wiesz?
          Chcesz miec dom i stalego partnera? No i dobrze, powodzenia, ya nie chce. Nikogo
          nie wykorzystuje, yestem ze wszystkimi szczery, daje kobietom przyjemnosc i w
          zamian przyjemnosc otrzymuje.



          tamara_t napisała:

          > ya_bolek napisał:
          >
          > > Powiem Ci tak, yesli kobieta sie do mnie nie przywiazuje to moglbym z nia
          > miec
          > > seks po kilka razy dziennie, grzmocic tak ze kurz leci. Najwieksza obawa
          > dla
          > > mnie yest to, ze sie przywiazuje emocjonalnie i chce czegos wiecej. Wtedy
          > sie
          > > usuwam.
          > >
          >
          > Pisząc tak potwierdzasz smutną konkluzję, że faceci nie potrafią doceniać
          > tego, że kobieta może być i dobra i lubiąca seks jednocześnie. Potwierdzasz
          > tezę, że faceci dzielą kobiety na takie które się szanuje i takie które się
          > posuwa. Mam nadzieję, że należysz do wymierającego gatunku neandertalczyków i
          > facetów takich jak Ty będzie coraz mniej. Czasy się zmianiają - nie jesteśmy
          > juz od WAS zależne - ani finansowo, ani zwyczajowo, nie musimy być z Wami "bo
          > tak wypada", nie musimy byc też z Wami, "bo co ja zrobię bez niego". Wyobraź
          > sobie, że my też potrafimy wykorzystywać niektórych z Was - takich właśnie jak
          > Ty- do spełniania naszych stricte fizjologicznych potrzeb (o ile macie do tego
          > warunki). Na całe szczęście są i tacy (mam nadzieję) na ziemi którzy zdają
          > sobie sprawę z tego, że świat idzie do przodu i skostniałe "zwyczaje" i zasady
          > dawno przestały obowiązywać. Sztuka polega moim zdaniem na tym, żeby szukać i
          > znajdować rozwiązania takich trudnych sytuacji - nie przez myślenie na skróty,
          > ale przez współpracę. Bo w końcu wszystkim nam chodzi o to samo - wszyscy
          > chcemy być szczęśliwi, chcemy mieć kiedyś dom, do którego można będzie zawsze
          > wrócić, gdzie będzie niepowtarzalna atmosfera wzajemnego zaufania i akceptacji.
          >
          > A do tego szczypta codziennej rutyny, znudzenia, zmęczenia materiału - to
          > nieuniknione i jako jeden z elementów wspólnego życia razem - moim zdaniem -
          > rewelacyjne. Coś bez czego ja nie potrafiłabym żyć. Trudno byc razem kiedy jest
          >
          > cały czas do tyłka, ale też trudno kiedy jest cukierkowo zaje...cie. I dobrze.
          > Takich jak Ty facetów mam w nosie - a może czasem gdzie indziej - do tego się
          > nadajecie.
          • ya_bolek Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 17.09.04, 03:23
            I zeby nie bylo watpliwosci: szanuje wszystkie. Nie myl seksu bez przywiazania
            emocjonalnego z brakiem szacunku.


            ya_bolek napisał:

            > A skad Ty wiesz czego ya szukam? Co Ty wogole o mnie wiesz?
            > Chcesz miec dom i stalego partnera? No i dobrze, powodzenia, ya nie chce. Nikog
            > o
            > nie wykorzystuje, yestem ze wszystkimi szczery, daje kobietom przyjemnosc i w
            > zamian przyjemnosc otrzymuje.
            >
            >
            >
            > tamara_t napisała:
            >
            > > ya_bolek napisał:
            > >
            > > > Powiem Ci tak, yesli kobieta sie do mnie nie przywiazuje to moglbym
            > z nia
            > > miec
            > > > seks po kilka razy dziennie, grzmocic tak ze kurz leci. Najwieksza
            > obawa
            > > dla
            > > > mnie yest to, ze sie przywiazuje emocjonalnie i chce czegos wiecej.
            > Wtedy
            > > sie
            > > > usuwam.
            > > >
            > >
            > > Pisząc tak potwierdzasz smutną konkluzję, że faceci nie potrafią doceniać
            >
            > > tego, że kobieta może być i dobra i lubiąca seks jednocześnie. Potwierdz
            > asz
            > > tezę, że faceci dzielą kobiety na takie które się szanuje i takie które s
            > ię
            > > posuwa. Mam nadzieję, że należysz do wymierającego gatunku neandertalczyk
            > ów i
            > > facetów takich jak Ty będzie coraz mniej. Czasy się zmianiają - nie jeste
            > śmy
            > > juz od WAS zależne - ani finansowo, ani zwyczajowo, nie musimy być z Wami
            > "bo
            > > tak wypada", nie musimy byc też z Wami, "bo co ja zrobię bez niego". Wyob
            > raź
            > > sobie, że my też potrafimy wykorzystywać niektórych z Was - takich właśni
            > e jak
            > > Ty- do spełniania naszych stricte fizjologicznych potrzeb (o ile macie do
            > tego
            > > warunki). Na całe szczęście są i tacy (mam nadzieję) na ziemi którzy zdaj
            > ą
            > > sobie sprawę z tego, że świat idzie do przodu i skostniałe "zwyczaje" i z
            > asady
            > > dawno przestały obowiązywać. Sztuka polega moim zdaniem na tym, żeby szuk
            > ać i
            > > znajdować rozwiązania takich trudnych sytuacji - nie przez myślenie na sk
            > róty,
            > > ale przez współpracę. Bo w końcu wszystkim nam chodzi o to samo - wszyscy
            >
            > > chcemy być szczęśliwi, chcemy mieć kiedyś dom, do którego można będzie za
            > wsze
            > > wrócić, gdzie będzie niepowtarzalna atmosfera wzajemnego zaufania i akcep
            > tacji.
            > >
            > > A do tego szczypta codziennej rutyny, znudzenia, zmęczenia materiału - to
            >
            > > nieuniknione i jako jeden z elementów wspólnego życia razem - moim zdanie
            > m -
            > > rewelacyjne. Coś bez czego ja nie potrafiłabym żyć. Trudno byc razem kied
            > y jest
            > >
            > > cały czas do tyłka, ale też trudno kiedy jest cukierkowo zaje...cie. I do
            > brze.
            > > Takich jak Ty facetów mam w nosie - a może czasem gdzie indziej - do tego
            > się
            > > nadajecie.
        • dragomir Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 12.10.04, 23:32
          tamara_t napisała:

          Pisząc tak potwierdzasz smutną konkluzję, że faceci nie potrafią doceniać
          > tego, że kobieta może być i dobra i lubiąca seks jednocześnie. Potwierdzasz
          > tezę, że faceci dzielą kobiety na takie które się szanuje i takie które się
          > posuwa.

          Bo my zyjemy w Polsce kHatolickiej, gdzie nie ma "trzeciej" drogi, albo cos
          jest biale albo czarne. Swoja droga nas, czyli mezczyzn:) wychowuje nie kto
          inny jak kobiety ktore w wiekszosci wychowano wg. podobnego schematu. Tak wiec
          przyczyn trzeba szukac gdzie indziej, w tym naszym malym niespelna 40-
          milionowym piekielu w srodku ojropy ( co prawda wschodniej ale zawsze;)
    • inger Re: zimna ryba/ dziwka/ a zdrowe podejście do sek 17.09.04, 15:05
      Tamara,

      Podpisuje sie pod tym co piszesz dwoma recami ;-) Mam podobne doswiadczenia jak
      Ty za soba, wierze jednak ze istnieja na tym swiecie normalni faceci, ktorzy
      nie kwalifikuja Cie albo do kategorii 'dziwka' albo 'cnota' w zaleznosci od
      tego jakie masz libido, tylko rozumieja iz jest to kwestia indywidualna. Caly
      sek tkwi w tym zeby sie zgrac. Fakt, ze wiekszosc typow jakie sie spotyka
      sklania nas do konkluzji iz nie ma sensu byc dla nich 'dobrymi', jednak, mnie
      przynajmniej, nie zmusi to do tego zeby zrezygnowac z wyznawanych przeze mnie
      wartosci. Przynajmniej nie strace szacunku do samej siebie.

      pozdrawiam
      • macicaxxx ja tez sie podpisuje obiema recami 13.10.04, 00:33
        pod wami bo tak jest i i bylo u mnie tez. Wszsycy mnie kochaja i nie mam
        problemu trzymania ich za kieszen. Licze sie ja i oni maja mi sluzyc do
        dostarczania gotowki. Durni faceci i tyle!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka