niedobrazona1
01.05.15, 17:26
Potrzebny mi męski punkt widzenia na pewna sytuacje - dość skomplikowaną. Mianowicie z kumplem mojego męża nigdy sie nie dogadywałam - zawsze działał mi na nerwy i byłam pewna ze działa to tez w druga stronę do czasu kiedy przypadkiem wylądowaliśmy na jednej imprezie - tak sie złożyło ze on był bez zony a ja bez mojego męża. Trochę wypiliśmy noi sie zaczęło - w pewnym momencie złapał mnie za rękę i powiedział ze musi ze mną pogadać - mówił ze zawsze mu sie moja dupcia podobała itp itd same sprośności...wyciągnął mnie z imprezy i nim sie obejrzałam to juz sie całowaliśmy - skończyło sie seksem w ciemnej uliczce...przyznał ze było cudownie, ale ....ale to kumpel mojego męża który sam jest żonaty!!! O co w tym wszystkim chodzi? Chciał zaspokoić swoje rządze? Zdobyć niezdobyte? Dodam ze mnie z mężem nie łączy nic - zwykła formalność a razem jesteśmy bo jest nam tak łatwiej, maź nigdy nie zaspokajał moich potrzeb(także mnie nie zlinczujcie) ciekawa jestem co myślicie o kumplu mojego męża? Co on ma w głowie? Przespaliśmy sie juz pare razy i widzę jak na mnie patrzy a pózniej gada z moim mężem jakby nigdy nic...