Dodaj do ulubionych

facet..co czuje?

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 16:23
Wiadomo psychika kobiet rozni sie znacznie od psychiki mężczyzn.To co czuje
kobieta,facet nie czuje bądz odbiera w zupełnie inny sposób -"bardziej
chłodny,łagodny"
Ale jak to jest,kiedy nadchodzi rozstanie?On idzie w jedną stronę,ona w
drugą.Pustka.Nie ma ich.Co więcej nie ma juz nic!Nie ma
przyjazni,telefonów,rozmów.Kobieta przezywa to bardzo.Ja właśnie jestem w
takim stanie.
Spotykaliśmy sie rok.Wspólne wieczory,rozmowy,kolacje,jego ciepłe słowa-
"jesteś częścią mojego życia,energią,motorem"itp,mnóstwo niezliczonych gestów
i słow,namiętnosć,ogromne pożądanie każdego dnia.Uwielbiałam zasypiać w jego
ramionach, budzić się przy nim,wstawać z nim,gdzies
jechac,rozmawiać.Uwielbiałam czuć jego zapach.Czułam sie przy nim tak
dobrze,tak wartosciowa,wielka,wspaniala kobieta.Wiedziałam,czułam to ,ze on
równiez uwielbiał mnie.Cieszył sie,ze byłam przy nim.
Wiem jednak ,ze to nie była właściwa miłosc,bo on miał rodzinę(zone ,dzieci).
Nie skreslajcie mnie w tym momencie.Nie piszcie ze byłam zwykla kochanką!To
nie tak!Między nami naprawde było uczucie.Naprawde.
Ale w końcu musiałam zakończyć ten piękny "związek".Musiałam sie uwolnić,by
zacząć zyc,by w końcu nie zostać sama,bo szansy na bycie naprawde razem nie
było.Zresztą nie chciałąm rozbijac jego małżeństwa-niewazne czy udanego czy
nie.nie chciałam.!!!
Wyjechałam ,by uciec od niego.Oświadczyłam przed wyjazdem,ze to juz
koniec.Widziałam jego załamanie,słowa-"nie odchodz,nie umiem zyc juz bez
Ciebie", jego prośby,prawie łzy w jego oczach.
Minął miesiąc jak wróciłam.Zdałam sobie sprawę jak bardzo mi go brakuje,jego
słow,siły,energii,jego wiary we mnie.Ale..była ostatnia kolacja,ostatnie
słowa,ostatnie uniesienie namietnosci,ostatnie poządanie,moje ostatnie łzy
(których on nie widział),kiedy kochaliśmy sie.Utwierdzałam go,ze to juz
koniec.Cięzko mi było.On twierdził,ze zadzwoni za tydzien,ze sie spotkamy.Nie
docierało do niego to ,ze ja juz skończyłam naszą "miłość".Chciał to
kontynuowac.Powiedział,ze bedziemy sie spotykać,ze zostaniemy
przyjaciółmi.Ale telefon juz nie zadzwonił...
Teraz minał juz miesiac.W ciagu tego czasu nieraz korciło mnie zeby
zadzwonic,nawet zaproponowac spotkanie.Zaczęło mi go brakowac.Nie mogę dac
sobie rady ze wszytskim.Nagle opanowała mnie pustka.Cholerna
pustka.Człowiek,z ktorym dzieliłam przez rok parwie każdy dzien teraz stał
sie dla mnie czyms niewiarygodnie obcym.Zależało mi na
cholernym,jednym ,małym spotkaniu lub telefonie"co u Ciebie?"i do tej pory
chciałabym,by zadzwonił,by spotkał sie jak znajomy ze znajomą.Przeciez
zalezało mu na przyjazni!Wierzyłam w nazsą znajomosc,w jego słowa!
A tymczasem-nic!Stoję sama i zastanawiam sie każdego dnia-co on robi?czy
mysli o mnie?czy mnie wspomina?Czy chciałby zadzwonic,a jesli tak to dlaczego
nie dzwoni?I dlaczego teraz jest tak zle,ze nawet nie mozemy sie
spotakć,porozmawiac?!Nie chvodzi mi o nic wielkiego.Tak cholernie mi jego
brakuje..A jemu mnie nie?Przeciez było nam razem najlepiej.Wspolne
piosenki,wyznania,ciepło.Cholera czy ktoś mi odpowie co on czuje?Co faceci
czują przy takim rozstaniu????Jak postępują????I dlaczego???Dlaczego sie tak
zachowują?Cholera
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sarsuniaa ... 21.09.04, 16:26
      Za duzo napisalas, nie chce mi sie tego czytac, nie odpowiem n/t
    • gomory Re: facet..co czuje? 21.09.04, 16:40
      Nie wiem jaki ON byl. Nie kazdy facet jest taki sam. Gdyby tak bylo wzielabys
      sobie teraz pierwszego z brzegu, i bylby taki sam ;).
      To ze Ty w jego towarzystwie spelnialas sie uczuciowo, nie oznacza ze On musial
      to odczuwac rownie gleboko. Jemu moglo byc po prostu bardzo milo. Moze w ogole
      odczuwa uczucia o wiele plycej niz Ty. Cala sytuacja byla dla niego meczaca, i
      pozostalas uroczym wspomnieniem, do ktorego milo sie wraca, ale w pamieci.
      Moze tez przezywa smutek w samotnosci, ale co to dla Ciebie za roznica?
      Przeciez dla Ciebie wazne powinno byc tylko to by teraz byc szczesliwa. Nie
      patrz sie wiec w to co juz raz Cie zwiodlo, patrz do przodu a nie w tyl. Haslo
      na dzis: WSPOMNIENIAMI ZYJA BOHATEROWIE KTORYCH CHWALA PRZEMINELA.
    • conveyor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 16:44
      Ja jestem w podobnej ale odwrotnej sytuacji, znaczy w sytuacji tego faceta (nie mialem rodziny)...w zasadzie to juz jest mi to wszystko obojetne, bylo fajnie...kiedys, potem musialem za to zaplacic, hehhe.
      Natomiast co innego mnie ciekawi, dlaczego Ci nagle zaczelo zalezec na spotkaniu? wez daj temu biednemu chlopu odetchnac, ledwo go rzucilas a juz chcesz sie spotykac znowu? wiesz, jak to rozwala??? facet probuje ze soba dojsc do ladu, a Ty znowu chcesz go szarpac. Zreszta widze tu niekonsekwencje, raz mowisz ze przyjaciolka, a po chwili ze tak Ci go brakuje, i tak za nim tesknisz.
      Wez sie zdecyduj, czego chcesz...

      ------------------
      Forum bez cenzury
      Prawdziwy Mężczyzna
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 17:05
        brakuje mi go właśnie jako przyjaciela.Chciałabymtylko porozmawiac,zobaczyć
        jego twarz,uśmiech.Nawet nie musiałby nic mówić.Brakuje mi go jako
        człowieka.Brakuje mi jego bliskosci i tego co mi dawał.Dlaczego nie mozemy po
        prostu sie spotkac i pogadac?Czy jego mi nie brakuje???Tego nie mogę sobie
        wytłumaczyc...Po tym wszytskim co nas łączyło stałam się dla niego az tak
        obojętna.To tak jakby zrobił mi pogrzeb i nawet nie odwiedzał na grobie.
        • Gość: tony Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:07
          a nie wpadlas na taki pomysl,ze twoj widok,rozmowa z toba moga mu sprawiac
          bol???
          • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 17:14
            Wpadłam...Przemyslałam juz wiele przyczyn takiego zachowania.
            Ale ja nie rozumiem,albo nie chce rozumieć dlaczego nie mozemy pozostac
            znajomymi,którzy spotykają sie od zcasu do czasu i rozmawiają.Mi brakuje go
            psychicznie,(do niedawne tez fizycznie).
            A on?nie ma chęci tak po prostu juz mnie widziec?kiedy swiata poza mną nie
            widział...nie rozumiem.Taka nagła zmiana uczuc???!!!!!!!
            • conveyor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 17:36
              Dziewczyno, Tony i ja tlumaczymy Ci a Ty dalej nie rozumiesz?? Ty go potrzebujesz, Ty za nim tesknisz, Ty chcesz czuc jego bliskosc, a gdzie w tym jest On? przestan w koncu myslec o sobie...
              egoistka...

              ------------------
              Forum bez cenzury
              Prawdziwy Mężczyzna
              • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 18:01
                myślę o nim myśle.wierz mi.barzdo myślę.nie jestem egoistką.tego jestem pewna.
                • Gość: bonbon Re: facet..co czuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 14:48
                  Egoistka i to wielka ..i kropka.:)
        • Gość: eve Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:07
          > brakuje mi go właśnie jako przyjaciela.Chciałabymtylko porozmawiac,zobaczyć
          > jego twarz,uśmiech.Nawet nie musiałby nic mówić.Brakuje mi go jako
          > człowieka.Brakuje mi jego bliskosci i tego co mi dawał.Dlaczego nie mozemy po
          > prostu sie spotkac i pogadac?Czy jego mi nie brakuje???Tego nie mogę sobie
          > wytłumaczyc...Po tym wszytskim co nas łączyło stałam się dla niego az tak
          > obojętna.To tak jakby zrobił mi pogrzeb i nawet nie odwiedzał na grobie.

          kobieto, sama siebie oszukujesz! brakuje ci go, bo był dla ciebie bliski i
          darzyłaś go uczuciem, tak nagle nie przestawisz sie na traktowanie go wyłącznie
          jak przyjaciela, tak łatwo to nie ma ;)
          daj sobie czas! byłam w podobnej sytuacji (ale on nie był żonaty, sorry, ale
          dla mnie to przegięcie, sama byłam zdradzona, nie mogłabym zrobić tego innej
          kobiecie), kiedy minęło kilka miesięcy znowu odnależliśmy się, ale tylko w
          sensie znajomych! teraz nie patrzę na niego już jak na faceta, ale przyjacielem
          też nie mógłby być

          jeszcze jedno pytanko, wiedziałaś, że ma rodzinę, jak czułaś się z tym, że
          całuje i kocha się ze swoją żoną :/ ja bym nie pozwoliła się mu dotknąć :/
          • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.09.04, 21:33
            Sama nie wiem.To było dziwne uczucie.Kiedy leżeliśmy razem zadzwonił telefon
            (od jego żony) i odebrał łzy mi sie nieraz zakręciły.I przychodziły WYRZUTY
            SUMIENIA OGROMNE.
            Zal mi jej było.
            Potem gdy widział jak to przezywam nie odbierał jej telefonów.
            Tak naprawdę to był oddalony od niej 300km i tylko w weekendy widział sie z
            rodziną.
            Po prostu nie myślałam o tym.Byliśmy tylko my.
            On nie miał z żoną dobrego kontaktu psychicznego i fizycznego.
    • Gość: tony Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 16:48
      mala rada na przyszlosc...zwiezlosc w pisaniu to wielka cnota:P
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 17:11
        ok.o tej zwięzłości juz napisałeś 2 razy:)A moze teraz skomentujesz post?
        Pozdrawiam
        • Gość: tony Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:13
          nie kontaktuje sie z toba dla swego zdrowia psychicznego:P
          • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 17:15
            nie rozumiem
            A z facetami tak zawsze tak?
    • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 17:21
      Wiesz,moje uczucia sa teraz podobne do Twoich.Zastanawiam sie co robi,czy
      mysli,czy wspomina.

      Moj zwiazek trwal 2,5 roku,szybko dramatrycznie sie zaczal (zaryzykowalem
      przyjazn) i skonczyl w maju.Drecza mnie pytania dlaczego tak sie stalo i w
      ktorym miejscu popelnilismy blad.Chcialbym kiedys uslyszec odpowiedz na te
      pytania,jakkolwiek sie ich boje.I,paradoksalnie,chcialbym nadal miec w Niej
      przyjaciolke.

      • Gość: tony Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:25
        jak to Milosz powiedzial...nic w historii nie wraca do status quo...
        kto powiedzial,ze bedzie to taka przyjazn jaka sobie wyobrazasz?sam przez to
        przechodzilem i doszedlem do wniosku,iz jezeli naprawde kochala,to potym co
        zrobila bardzo sie zmienila.a i u mnie wiele sie zmienilo.mozna probowac na
        nowo, tylko po co?znow zaufasz,moze pokochasz i na co ci to?potem bedziesz
        tylko mial pretensje,ze znow cie wykorzystala (zakladam).
        • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 17:35
          No trafiasz bracie w sedno.Gdzies przeczytalem ze milosc to zaufanie.Ja juz jej
          nie ufam,chyba bym nie zaufal drugi raz-wiec status quo nie powroci.Zrobilem to
          co powinienem-odszedlem dalem wolna reke,mogla decydowac.Podobno jak sie
          kocha,to tak wlasnie trzeba zrobic-jak wroci,znaczy ze zawsze byla twoja.Jak
          nie...to nigdy jej nie miales.
          • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 17:59
            A par contra kobieta moze
            uwazac,ze jak on zadzwoni,będzie chciał to odbudować,to
            znaczy ze było prawdziwe uczucie.
            Mam rozumieć,ze skoro on nie odzywa sie do mnie,to nigdy tak naprawdę nie byłam
            w jego sercu i to wszytsko było nieprawdziwe???
            Wracając jeszcze do głównego wątku.Moje pytanie:Czy facet po takim rozstaniu
            woli nie widziec,nie słyszec JEJ,nie miec z nią nic wspólnego?-dlatego bo dla
            niego tak lepiej ,czy dlatego ze tak naprawde to nie było glębokie uczucie?-
            przeprowadzam sondę wsród meżczyzn.
            • conveyor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 18:13
              TAK, po takim rozstaniu facet nie bedzie sie kontaktowal z "ukochana" zeby jak najszybciej dojsc do stanu rownowagi psychicznej...przynajmniej ja tak mam, to czy bylas czy nie bylas w jego sercu, nie ma z tym nic wspolnego.


              ------------------
              Forum bez cenzury
              Prawdziwy Mężczyzna
            • martini_82 Re: facet..co czuje? 21.09.04, 18:36
              Gość portalu: mia napisał(a):

              > A par contra kobieta moze
              > uwazac,ze jak on zadzwoni,będzie chciał to odbudować,to
              > znaczy ze było prawdziwe uczucie.
              > Mam rozumieć,ze skoro on nie odzywa sie do mnie,to nigdy tak naprawdę nie
              byłam
              >
              > w jego sercu i to wszytsko było nieprawdziwe???
              > Wracając jeszcze do głównego wątku.Moje pytanie:Czy facet po takim rozstaniu
              > woli nie widziec,nie słyszec JEJ,nie miec z nią nic wspólnego?-dlatego bo dla
              > niego tak lepiej ,czy dlatego ze tak naprawde to nie było glębokie uczucie?-
              > przeprowadzam sondę wsród meżczyzn.


              ...ja mimo ze nie jestem facetem tez nie pisze, nie dzwonie, po prostu unikam
              kontaktu...dlaczego? dlatego ze za bardzo mnie boli...i wiem ze kazda forma
              kontaktu bedzie bolała...i na razie nie jestem gotowa...moze za jakis czas... i
              wszystko bym oddała za jedna minute rozmowy przez telefon ale egoistycznie wiem
              ze nie moge...
              • Gość: :( Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 18:35
                ja tez unkiam kontaktu mimo, ze umieram z bolu...:(((( po wielu miesiacach
                ciagle pamietam, placze, czekam, nie moge przesac o nim myslec, nie mam ochoty
                na nowe znajomosci. to okroooooopne ;((((((((((((((((
    • kohinor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 20:48
      Gość portalu: mia napisał(a):

      > Wiadomo psychika kobiet rozni sie znacznie od psychiki mężczyzn.To co czuje
      > kobieta,facet nie czuje bądz odbiera w zupełnie inny sposób -"bardziej
      > chłodny,łagodny"
      > Cholera czy ktoś mi odpowie co on czuje?Co faceci
      > czują przy takim rozstaniu????Jak postępują????I dlaczego???Dlaczego sie tak
      > zachowują?Cholera
      > pozdrawiam

      Ja Ci powiem. Krotko. Bo jestem facetem i wiem, co on czuje i dlaczego tak
      postapil.
      On Cie moze kochal. Nie jestem z tych. ktorzy beda Cie potepiac za romans z
      zonatym. To robi banda szczeniakow ktorzy nic nie wiedza o zyciu albo
      nieszczesliwych, sfrustrowanych sluchaczy Radia co Ma Ryja. Niewazne.
      Rozumiem, ze on Cie kochal.
      AlE TO TY GO RZUCILAS.
      Z niezwykla - jak wynika klasa - ale FAKTEM JEST ze to TY go rzucilas. Nie on
      Ciebie ani tzw. przyczyny obiektywne (zona, dziecko, praca itd)
      Facet bardzo ciezko takie cos odczuwa.
      Tym bardziej, ze - jak sama piszesz - bylo miedzy wami wspaniale.
      Widzial Cie szczesliwa, widzial Cie usypiajaca w swoich ramionach i budzaca sie
      z usmiechem. Wiedzial, czul Twoje szczescie. Byl Ciebie pewien. I nagle - bach -
      wbilas mu noz w plecy.
      Na poczatku - w szoku - chcial ratowac resztki zwiazku (przyjazn). Ale jak
      wyjechalas, staral sie najprawdopodobniej o Tobie zapomniec. Pewnie cieprial,
      nawet nie wiesz, jak faceci potrafia cieprec.
      Wiec zeby sobie ulzyc, wlaczyl cos, co w psychologi nazywa sie projekcja.
      zaczal myslec o Tobie z nienawicia. Tak - to najprostsze - zamienic milosc na
      nienawisc. Uczucie tak samo silne, tylko inne bieguny.
      Jak kurwa magnes. Tak samo.

      On Cie kochal. On Cie moze nawet wciaz kocha. I nienawidzi.
      Upokorzylas go na jakis sposob, zmielas i odrzucilas jego uczucia.

      On mysli w ten sposob, mia. Rozumiesz?

      • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 21:02
        Wiesz co kohinor,mimo ze to ja zerwalem to wlasnie mnie zdiagnozowales.
        • kohinor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 21:04
          Gość portalu: rayback napisał(a):

          > Wiesz co kohinor,mimo ze to ja zerwalem to wlasnie mnie zdiagnozowales.

          rayback. W koncu jestesmy facetami, nie?
          :)))))))
          • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 21:09
            Fakt.Sek w tym ze nie umialem tego nazwac tak jak Ty to zrobiles.

            Wielki szacunek.
          • fp Re: facet..co czuje? 22.09.04, 08:47
            kohinor napisał:

            > Gość portalu: rayback napisał(a):
            >
            > > Wiesz co kohinor,mimo ze to ja zerwalem to wlasnie mnie zdiagnozowales.
            >
            > rayback. W koncu jestesmy facetami, nie?
            > :)))))))


            mimo , ze nie jestem facetem i to ja zerwalam to wlasnie mnie zdiagnozowales :(
      • trzydziestoletnia Re: facet..co czuje? 24.09.04, 09:32
        kohinor napisał:

        > Wiec zeby sobie ulzyc, wlaczyl cos, co w psychologi nazywa sie projekcja.
        > zaczal myslec o Tobie z nienawicia. Tak - to najprostsze - zamienic milosc na
        > nienawisc

        To nie jest zadna projekcja :)
    • Gość: grip Re: facet..co czuje? IP: *.petrus.com.pl 21.09.04, 21:22
      Znalazlo juz sie tu pare konkretnych odpowiedzi na Twoje pytania. Postaram sie
      jednak dorzucic swoje pare slow.
      - czy mysli? tak mysli ale stara sie zapomniec bo to go bardzo boli
      - czemu nie dzwoni? bo nie potzrzebuje przyjaciolki lecz tego czym bylas dla
      niego przez ten czas, osoby ktora kochal lub nadal kocha i to wlasnie
      wspomnienia o ktorych piszesz mu na to nie pozwalaja. Nie chce wracac do tego
      co bylo, do marzen, ktore nigdy sie nie spelnia.
      Nie kazdy facet to "swinia" bez uczuc, ktora nie potrafi kochac, zaangazowac
      sie i cierpiec...
    • Gość: burunduk Re: facet..co czuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 21:32
      nie jestem mężczyzna, ale wydaje mi sie że jest jeszcze coś...
      kobiety uwielbiają (no moze za mocno powiedziane)tarzac się w smutku, nurzać
      się w odmętach niespełnionej miłości, szarpać sie w nierealnych związkach i
      cierpieć z miliony ;)dla nas miłość może byc związana ze smutkiem, z
      beznadziejnościa, z brakiem szans na bycie razem... jako przyjaciółka mogłabys
      siadać w kawiarni patrzyc mu w oczy i opowiadac radosnie o swoim życiu...
      facetów to chyba nie bawi - albo jest dobrze (w miarę dobrze) albo nie ma wcale!
      wykazałaś się odwaga zrywając - bądx konsekwentna...
      chyba że chcesz powrotu do przeszłości?
      • kohinor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 21:39
        Gość portalu: burunduk napisał(a):

        > nie jestem mężczyzna, ale wydaje mi sie że jest jeszcze coś...
        > kobiety uwielbiają (no moze za mocno powiedziane)tarzac się w smutku, nurzać
        > się w odmętach niespełnionej miłości, szarpać sie w nierealnych związkach i
        > cierpieć z miliony ;)dla nas miłość może byc związana ze smutkiem, z
        > beznadziejnościa, z brakiem szans na bycie razem... jako przyjaciółka
        mogłabys
        > siadać w kawiarni patrzyc mu w oczy i opowiadac radosnie o swoim życiu...
        > facetów to chyba nie bawi - albo jest dobrze (w miarę dobrze) albo nie ma
        wcale
        ----------------------
        Madra z Ciebie okropasnie baba
        • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 21:51
          Tak,jakby nie ona i jej stopy...Ehhh,byloby kiepsko :)
      • Gość: tony Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 21:43
        <<facetów to chyba nie bawi>>
        wyrwala,zdemolowala,polamla,podeptala mi serce...a po jakims czasie z wielkim
        zalem i wyrzutem spytala sie-jak to,nie bedziemy przyjaciolmi? dodala
        oczywiscie,ze jest szczesliwa.

        masz racje,cholernie nas to nie bawi.

        • Gość: grip Re: facet..co czuje? IP: *.petrus.com.pl 21.09.04, 21:46
          otóż to
          • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 21.09.04, 21:50
            Wykurwiscie dokladnie :|
            • conveyor Re: facet..co czuje? 21.09.04, 21:52
              Zgadzam sie z przedmowcami :>

              ------------------
              Forum bez cenzury
              Prawdziwy Mężczyzna
    • leff Re: facet..co czuje? 21.09.04, 21:52
      poczytałem Was trochę
      kilka super konkluzji
      burunduk fajnie na to spojrzała z kobiecego pktu widzenia

      też mi się tak wydaje , iż kobiety robią jakiś ruch nie do konca licząc
      się z konsekwencjami i efekty ruchu przeżywane są silniej,trwaja dłużej ,
      facet - na dodatek obarczony rodziną - musi po prostu się otrząsnąć
      i...do przodu

      może znalazł już następną żądną wrażeń ?
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 23:08
        Przeczytałam powyższe posty.Oczywiście macie racje.Tak ,zrozumiałam.Moze
        wczesniej o tym wiedziałam,ale musiałam to usłyszec (jak to jets z kobietami).
        Szkoda ze afceci tak postępują.Ja go nie rzuciałm ot tak-kaprys.Po prostu wile
        rzeczy sie an to złożyło.Jego małżeństwo wisiało na włosku.Zauważyłam ze jest
        dla mnie całym światem.W jednej chwili potrafiłam zmienic plany,by być z nim.To
        stawało sie juz chore.Bałam sie,ze mogę przegapić prawdziwe zycie,bo z nim
        nigdy bym sobie nie ułożyła zycia.
        Boli mnie to,ze on teraz milczy.Winien mi jest choćby jedno spotkanie,w którym
        powie co o tym myśli.(myślał),w którym zakończy elegancko wszystko.Jest mi to
        winien.Dałam mu do zrozumienia,ze nie chce zeby nasze spotkanie było
        ostatnim.On tez nie chciał.
        I co zrobił?Powiedział,ze zadzwoni ze spotkamy sie ale nic...nic nie zrobił.
        Mi tylko zalezy na jednym spotkanie.Teraz sie czuje jakby mnie nie poszanował.
        Jak myślicie-on zakopał juz wszytstko?
        Nie ma ochoty spotkac sie?porozamwiac?spojrzec mi w oczy,które tak kochał?
        Poczuć zapach moich perfum,ktore zostawiałam na poduszce,którą potem uwielbiał??
        On juz nie myśli o mnie?
        Jak mozna tak po prostu zapomniec?Pstryczek.Wyłaczyć swiatło i ok??
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 23:10
        a moze ja powinnam sie odezwac?zaproponwac spotkanie,albo chociaz spytac sie co
        słychac?Jak myslicie chciałby tego?czy raczej osmieszyłabym sie?sama nie wiem..
        • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 21.09.04, 23:22
          Inny powod,inna historia,podobna puenta (moja rozmowa z tamara_t):

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=15777829&v=2&s=6
          Moze cos z tego wyczytasz.Powodzenia.
        • Gość: kretilla Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 16:19
          żart....
    • Gość: Ania Re: facet..co czuje? IP: *.acn.waw.pl 22.09.04, 15:46
      Zgadzam sie z Kohinorem i Gripem. Ale nie zgodze sie z Burunduk ze tylko
      kobiety lubia rozdrapywac rany i tarzac sie w smutku. mezczyzni tez. W ogole to
      jest chyba tak ze jak czlowiek naprawde kochal to potem boli. I potrafi boleac
      baaardzo dlugo. Cierpi sie niezaleznie od wieku czy plci - cierpienie zawsze
      jest cierpieniem. Co ten czlowiek mial zrobic (niezaleznie od charakteru
      waszego zwiazku). Jezeli rzeczywiscie duzo do ciebie cos czul to czy ma sie
      teraz zgodzic na polowiczne cos szumnie nazywane przyjaznia ? Godzic sie na
      resztki pamietajac co bylo wczesniej miedzy wami ? Skoro sama zerwalas to po co
      go jeszcze dreczyc ? A moze twoja proznosc cierpi na tym ze on nie dzwoni, nie
      blaga o spotkanie ? Chyba sama tak naprawde nie wiesz czego chcesz
      • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:02
        Gość portalu: Ania napisał(a):
        >Godzic sie na
        > resztki pamietajac co bylo wczesniej miedzy wami ?

        no dobra, to ja moze jednak przypomne, ze on zonaty byl.
        ciekawe na jakie ochlapy uczuc musiala sie godzic zona tegoz nieszczesliwego
        cierpiacego faceta
        • kohinor Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:56
          zgryzliwa_raszpla napisała:

          > Gość portalu: Ania napisał(a):
          > >Godzic sie na
          > > resztki pamietajac co bylo wczesniej miedzy wami ?
          >
          > no dobra, to ja moze jednak przypomne, ze on zonaty byl.
          > ciekawe na jakie ochlapy uczuc musiala sie godzic zona tegoz nieszczesliwego
          > cierpiacego faceta

          Faktycznie jestes zgryzliwa, ale na dodatek nie kumasz tematu.
          Ten watek raszplo nie jest o romansie z zonatym tylko o zerwaniu i jego
          konsekwencjach.
          Jak chcesz sie przylaczyc do stada niedociumanych kwok, ktore o wielkim uczuciu
          wiedza tyle, co pokaza w sitcomach albo do orednowniczek Radia Ma Ryja, zmien
          post i napadaj, szarp gryz i dziob innych autorow watklow. Mia`e zostaw w
          spokoju. Zone faceta tez.
          • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 23.09.04, 11:26
            kohinor napisał:

            >>
            > Faktycznie jestes zgryzliwa,

            > ale na dodatek nie kumasz tematu.

            bys sie zdziwil

            > Ten watek raszplo nie jest o romansie z zonatym tylko o zerwaniu i jego
            > konsekwencjach.
            > Jak chcesz sie przylaczyc do stada niedociumanych kwok, ktore o wielkim
            uczuciu> wiedza tyle, co pokaza w sitcomach albo do orednowniczek Radia Ma
            Ryja, zmien
            > post i napadaj, szarp gryz i dziob innych autorow watklow. Mia`e zostaw w
            > spokoju. Zone faceta tez.

            zle sie czujesz? jesli mamy udawac ze zony w tym nie bylo to nie musiala o niej
            wspominac wcale. myslisz ze to nie mialo ZADNEGO wplywu na wydarzenia?

            a jesli tobie zwykly szacunek do wspolmalzonka kojarzy sie z radiem maryja to
            idz sie leczyc na koscielne fobie. chyba ze swoja zone tez nazywasz
            niedociumana kwoka gdy cie na zdradzie przylapie.

            mozemy sobie rozmawiac o "zachowaniach po rozstaniu" - ale w powyzszym
            przypadku autorka zapewne nie musialaby uciekac od faceta gdyby nie ciagna za
            soba ogona..
            luzny romans wymknal sie im spod kontroli bo sie zaangazowali w
            siebie,zakochali. teraz u niej zwyciezyl rozsadek ,juz sie"otrzepala" z uczucia
            a on jeszcze nie. zostawila go,jeszcze bardziej nieszczesliwego w tym
            malzenstwie i przekreslajac mu plany/nadzieje z nia zwiazane. jesli to jej
            ostateczna decyzja to powinna zejsc mu calkowicie z oczu, nie dzwonic, nie
            kontaktowac sie, bo wszystko z nia zwiazane bedzie go jeszcze dlugo cholernie
            bolec.. ją tez. ale to ona podjele decyzje o odejsciu wiec jej pozornie jest
            latwiej..
            • kohinor Re: facet..co czuje? 23.09.04, 14:00
              > mozemy sobie rozmawiac o "zachowaniach po rozstaniu" - ale w powyzszym
              > przypadku autorka zapewne nie musialaby uciekac od faceta gdyby nie ciagna za
              > soba ogona..
              > luzny romans wymknal sie im spod kontroli bo sie zaangazowali w
              > siebie,zakochali. teraz u niej zwyciezyl rozsadek ,juz sie"otrzepala" z
              uczucia
              >
              > a on jeszcze nie. zostawila go,jeszcze bardziej nieszczesliwego w tym
              > malzenstwie i przekreslajac mu plany/nadzieje z nia zwiazane. jesli to jej
              > ostateczna decyzja to powinna zejsc mu calkowicie z oczu, nie dzwonic, nie
              > kontaktowac sie, bo wszystko z nia zwiazane bedzie go jeszcze dlugo cholernie
              > bolec.. ją tez. ale to ona podjele decyzje o odejsciu wiec jej pozornie jest
              > latwiej..

              Szczegolnie z ostatnim zdaniem sie nie zgadzam. Jezeli go kochala i z nim
              zerwala, to cierpiala podwojnie. Jak KTOS Cie rzuci, cierpisz, ale MUSISZ sie z
              tym pogodzic, bo NIe MASZ WYJSCIA. Jezeli TY rzucarsz, nie tylko cierpisz
              rozlake, ale takze walczysz ze soba. Teoretycznie przeciez wystarczy wyciagnac
              reke, zadzwonic, zaesemesowac, napisac maila. Jedno slowo „wroc” i jest po
              staremu. To sraaaaaaasznie trudne. Bolesne. Podziwiam Mia`e.
              TO mozna porownac np. do rzucania palenia. Cierpisz, bo Cie ssie, cierpisz, bo
              wystarczy wyciagnac reke...

              A post ewidentnie jest o wachaniach przy rozstaniu, nie o malzenstwie jej
              kochanka. Na ten drugi temat bylo juz tysiace postow. Najwiecej w nich mieli do
              powiedzenia (a raczej ublizania) osoby o Bardzo Malym Rozumku (i
              doswiadczeniach, tzw. życiowych)
              :))))))
              • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 23.09.04, 14:22
                kohinor napisał:
                >
                > Szczegolnie z ostatnim zdaniem sie nie zgadzam. Jezeli go kochala i z nim
                > zerwala, to cierpiala podwojnie. Jak KTOS Cie rzuci, cierpisz, ale MUSISZ sie
                z> tym pogodzic, bo NIe MASZ WYJSCIA. Jezeli TY rzucarsz, nie tylko cierpisz
                > rozlake, ale takze walczysz ze soba.

                zauwazylas"pozornie"?? jesli go rzucila to nie-bez-powodu- i nie-z-dnia-na-
                dzien. przygotowala sie do tego psychicznie, dojrzala do odejscia. on nie. u
                niego ten proces dopiero trwa.


                > Teoretycznie przeciez wystarczy wyciagnac > reke, zadzwonic, zaesemesowac,
                napisac maila. Jedno slowo „wroc” i > jest po > staremu. To sraaaaaaasznie
                trudne. Bolesne.

                ale "po staremu" jej nie odpowiada! jemu odpowiadalo "po staremu" a teraz tego
                nie ma. liczyl na milosc a proponuje mu sie przyjazn(?sic) albo moze
                niezobowiazujacy uklad.
                czyli "nie masz prawa myslec o mnie(powaznie) ale tez nie pozwole ci o sobie
                zapomniec"..

                > Podziwiam Mia`e.
                > TO mozna porownac np. do rzucania palenia. Cierpisz, bo Cie ssie, cierpisz,
                bo > wystarczy wyciagnac reke...
                >

                przeciez to ona wlasnie chce wyciagac ta reke do kontaktu, zeby
                jeszcze "korzystac" z Jego obecnosci ale na Jej zasadach(tylko przyjazn) a on
                takich zasad nie chce bo chce milosci... teraz ten rozdzwiek miedzy tym co
                bylo a jest- jest zbyt bolesny dla tej osoby ktora wiecej oczekiwala od
                zwiazku..
                nie mowie ze jej nie boli, mowie ze w takim ukladzie,gdy byly silne uczucia,
                nie ma prawa oczekiwac checi podtrzymywania kontaktow bo to bylby masochizm...



                > A post ewidentnie jest o wachaniach przy rozstaniu, nie o malzenstwie jej
                > kochanka. Na ten drugi temat bylo juz tysiace postow. Najwiecej w nich mieli
                do> powiedzenia (a raczej ublizania) osoby o Bardzo Malym Rozumku (i
                > doswiadczeniach, tzw. życiowych)


                wiesz co? rozmowe ze mna zaczelas od wyzwisk,
                wiec mi teraz nie farmazon o malych rozumkach.
                • kohinor Re: facet..co czuje? 24.09.04, 12:39
                  zgryzliwa_raszpla napisała:
                  > wiesz co? rozmowe ze mna zaczelas od wyzwisk,
                  > wiec mi teraz nie farmazon o malych rozumkach.

                  No to przepraszam
                  :)
                  • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 24.09.04, 14:36
                    kohinor napisał:

                    > zgryzliwa_raszpla napisała:
                    > > wiesz co? rozmowe ze mna zaczelas od wyzwisk,
                    > > wiec mi teraz nie farmazon o malych rozumkach.
                    >
                    > No to przepraszam
                    > :)

                    no! i zeby to bylo ostatni raz :-)))))))
                • Gość: lo_itka Re: facet..co czuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 19:27
                  ale "po staremu" jej nie odpowiada! jemu odpowiadalo "po staremu" a teraz tego
                  > nie ma. liczyl na milosc a proponuje mu sie przyjazn(?sic) albo moze
                  > niezobowiazujacy uklad.
                  > czyli "nie masz prawa myslec o mnie(powaznie) ale tez nie pozwole ci o sobie
                  > zapomniec"..
                  >
                  To jest najgorsze co mozna zrobić... takie: jestem tuz obok, ale nie możesz
                  mnie tak naprawdę dotknąć... w tym miejscu rozumiem faceta...kimkolwiek by nie
                  był. Miu: myśle, że powinnaś dac mu troche czasu..nawet duuużo czasu...
                  I NAPRAWDĘ postaraj się ułożyć sobie nowe życie, narazie tego nie robisz -
                  piszesz o jego zapachu i uśmiechu i sama przed sobą nie chcesz się przyznać, że
                  ciągle masz nadzieję...
                  Nam kobietom chyba brakuje konsekwencji...:)
                  • Gość: kama Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:11
                    Moze Mia nadal chce by On o nia zawalczyl, rozwiodl sie, zamieszkal z nia,
                    kochal ja.
                    Tylko wolalaby zeby facet sam na to wpadl, bo jak sie ma ona oswiadczyc
                    zonatemyu mezczyznie?:)) A oni rzadko sami na to wpadaja. Wiec wolala sie
                    wycofac ale uczuciom nie da sie powiedziec, zeby zniknely, kiedy sa...
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.09.04, 16:11
        Ja dokładnie wiem,czego chce.Potrzebuje go jako człowieka.Potzrebuje go
        psychicznie i nigdy nie dawał mu odczuć ,ze nie cdhce go jako człowieka.że nie
        jest mi potrzebny.
        Nie rzuciłam go jak starą,zuzyta zabawkę.Wyjechłam na miesiąc by zakopać nasza
        miłość,romans,a nie by kończyc naszą znajomość.
        To mnie boli,ze widzę ze on nie chce miec we mnie znajomej.
        Raptem nie interesuje go moje zycie,mój los,nawet to czy żyje.Czy to jest w
        porządku???
        • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:21
          Gość portalu: mia napisał(a):

          > Ja dokładnie wiem,czego chce.Potrzebuje go jako człowieka.Potzrebuje go
          > psychicznie i nigdy nie dawał mu odczuć ,ze nie cdhce go jako człowieka.że
          nie > jest mi potrzebny.
          > Nie rzuciłam go jak starą,zuzyta zabawkę.Wyjechłam na miesiąc by zakopać
          nasza > miłość,romans,a nie by kończyc naszą znajomość.
          > To mnie boli,ze widzę ze on nie chce miec we mnie znajomej.
          > Raptem nie interesuje go moje zycie,mój los,nawet to czy żyje.Czy to jest w
          > porządku???


          jezeli byl z toba dla seksu i uczuc, bo chcial zone sobie zmienic- ty narobilas
          mu nadzieji ze bedziecie razem a teraz mowisz: bay-bay ja sie juz wyleczylam z
          milosci do ciebie ale spotykajmy sie nadal dla przyjemnosci,i poswiecaj mi
          dalej czas bo juz cie nie chce ale nadal cie potrzebuje, wiec wpadnij,
          pozwierzam ci sie..
          -to skad twoje zdziwienie?
          rozmineliscie sie w oczekiwaniach co do siebie. trzeba bylo wczesniej to sobie
          wyjasnic. twoje uczucie zdechlo- jego jeszcze nie. i to boli.
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.09.04, 16:15
        ROZUMIECIE MNIE W KOŃCU?
        Ja chce tylko z nim zwyczajnych relacji międzyludzkich.
        Potrzebuje go psychicznie.
        I zastanawia mnie to,czemu on się nie oddzywa,skoro jak twierdził byłam częścią
        jego życia.
        I zadaje pytanie-Czy faceci tak zawsze po takim rozstaniu??

        ps chyba się powtarzam
        • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 22.09.04, 16:21
          K***a mac,przeczytaj post kohinora z 10 razy dziewczyno!Nie zadawaj glupich
          pytan.Nie oczekuj niczego,w kazdym razie nie teraz,moze nigdy.Mysl!
        • martini_82 Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:30
          ja chyba sie powtórze...widze to z tej drugiej strony tylko taka roznica ze
          jestem kobitką...tez usłyszałam ze chce mnie znac jako wspaniała osobe, jako
          człowieka...i to nie jest tak ze ja nie chce sie odzywac, ze nie chce go nigdy
          wiecej widziec...mineło dwa miesiace a ja nie kontaktuje sie z nim bo to za
          bardzo boli...tez jestem bardzo ciekawa co u niego i czy mysli, czy teskni, czy
          nie załuje... i na pewno go nie skresliłam jako człowieka...po prostu musze
          zaczac myslec o sobie...moze kiedys przyjdzie czas na przyjażń...na pewno nie
          teraz...
        • kohinor Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:51
          Gość portalu: mia napisał(a):

          > ROZUMIECIE MNIE W KOŃCU?
          > Ja chce tylko z nim zwyczajnych relacji międzyludzkich.
          > Potrzebuje go psychicznie.
          > I zastanawia mnie to,czemu on się nie oddzywa,skoro jak twierdził byłam
          częścią
          >
          > jego życia.
          > I zadaje pytanie-Czy faceci tak zawsze po takim rozstaniu??

          Nie zawsze. Jak nie kochal naprawde (1), albo gdy (2) ma wyjatkowo twarde jaja.
          Ale WIEKSZOSC zwyklych ZAKOCHANYCH facetow w takiej sytuacji woli odciac sie
          calkowicie.
          Moze kiedys, jak wystygnie......
          Bo teraz go za bardzo BOLISZ. Po pierwsze, bylas dla niego kims naprawde
          waznym, a po drugie TO TY zdecydowalas sie na rozstanie. To boli podwojnie.
          Nadal bede go uparcie bronil.
          On milczy, bo cierpi. Bo Cie wciaz kocha a nie chce kochac, a dlatego nie chce,
          bo go zostawilas a on Cie wciaz kocha - i kolko sie zamyka.
          W ogole jezeli nie wystapia pisane powyzej powody (brak wielkiej milosci i
          wyjatkowy hart ducha) to nie wierze w POZOSTANIE PRZYJACIOLMI po zakonczeniu
          zwiazku. Zawsze pozostaje gorycz, niesmak, bol itd.
          Chyba, ze wystapia czynniki obiektywne - wyjazd w dalekie miejsce na stale lub
          dlugo, powazna choroba albo w przypadku ludzi z rodzina wazniejsza staje sie
          rodzina, dzieci itd. Wtedy ta gorycz, niesmak i bol mozna przerzucic na LOS, a
          nie na OSOBE.
          Rozumiesz juz?
          Moze zostanie przyacielem. Kiedys. Jak zniknie uczucie i pozostanie TYLKO
          znajomosc. Ale to strrrrrasznie trudne. I dla kobiet i dla facetow (jezeli nie
          sa cyborgami).
          A ten facet EWIDENTNIE byl z Toba nie dla seksu. Jakby tak bylo, staralby sie
          bardzo podtrzymac znajomosc (na zasadzie, a nuz zmiekniesz i znow wyladujecie w
          lozku?). A on Cie zwyczajnie kochal. A wlasciwie nie zwyczajnie tylko bardzo.


          > ps chyba się powtarzam
          Tak.

          PS: I wciaz jestem pod wrazeniem KLASY, jaka wykazalas przy rozstaniu.
          Czemu takich kobiet jak Ty, mia, jest tak malo?
          bu :((((((
        • Gość: abc Re: facet..co czuje? IP: *.tsi.tychy.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 21:22
          właśnie dlatego że byłaś częścią jego życia a może nawet wszystkim
          dlatego sie właśnie nie odzywa
    • Gość: Ania Re: facet..co czuje? IP: *.acn.waw.pl 22.09.04, 16:42
      jak juz napisalam w popzrednim poscie pomijam charakter tego zwiazku. Nie
      rozpatruje tego co z zona i kto komu nadziei narobil. podobnie jak autorka
      postu ten pan jest dorosly i doskonale musial zdawac sobei sprawe z tego co
      robi. Nie interesuje mnie jak czula sie zona w tym wszystkim bo nie otym mowa.
      Nie rozwazamy zdrady malzenskiej ale zachowania po zerwaniu. Jak juz napisalo
      pare osob powyzej - vide post kohinora. Niezaleznie od tego jak wartosciowa
      osoba jest partner/partnerka widok, lub spotykanie sie ze zrywajacym moze byc
      meka. Wiem cos o tym bo to sama pzreszlam. Z bylym bede sie moze przyjaznic za
      5 lat. Wiem jak bardzo mnie zranil i niezaleznie od tego jakim jest czlowiekiem
      nie mam sily na spotykanie sie po przyjacielsku i torturowanie sie udawaniem ze
      wszystko OK, kiedy nic nie jest ok - sprobowalam i wiem w jakim stanie bylam po
      kazdym spotkaniu. I doskonale rozumiem tego pana, noiezaleznie od tego czy jest
      zonaty czy tez nie.
      • martini_82 Re: facet..co czuje? 22.09.04, 16:47
        o to własnie mi chodziło...jak chyba wszystkim zresztą...jakos autorka wątku
        nie potrafi tego zrozumieć...
      • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 22.09.04, 16:47
        Tresciwie,trafnie i na temat.
    • kohinor Re: facet..co czuje? 22.09.04, 17:03
      Kurde, po tych wszystkich Twoich postach Mia widac wyraznie, ze Ty tez wciaz go
      kochasz.
      Daj mu (na razie) spokoj. Ty sobie poradzisz, on tez.
      Skoro sie nie odzywa, Ty tez nie dzwon, nie pisz.
      Poczekaj z pol roku (a moze do tego czasu cos sie zdarzy?)

      Wytrzymaj. To juz sie skonczylo.
      Ale nie znienawidz go. To cholernie latwe.
      Nie rob tego bledu, bo wtedy ten caly wasz zwiazek (a wydawal sie szczesliwy)
      straci sens, bedziesz miala poczucie, ze cos waznego stracilas, ze cos Ci
      ucieklo. A przeciez dlugo bylas szczesliwa. On tez.

      Trzymaj sie :)
    • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 00:20
      Rozumiem ,rozumiem wszystko rozumiem...
      Dzięki Wam
      pozdro,mia
      • Gość: koala mam lekarstwo IP: 212.69.68.* 23.09.04, 14:37
        Gość portalu: mia napisał(a):

        > Rozumiem ,rozumiem wszystko rozumiem...
        > Dzięki Wam
        > pozdro,mia

        taaak, strasznie bidulko cierpisz. ten facet to drań. on cię zdradza - i to z
        kim - z własną żoną a fuj, kurde, jeszcze ma pewnie czas dla dzieci, zamiast z
        toba się cieszyć szczęsliwością.

        Życzę ci z głebi serca, abyś wyszła za mąż, urodziła dzieci, poświęcała się ile
        sił (albo ponad siły) dla rodziny, a pewnego dnia bys zobaczyła jak twój
        ukochany mąż zażywa szczęśliwości z kochanką, jej roszczenia o uczucia ze
        strony twojego męża.
        Aby cię mąż olał. jak dzieci będą chore, to by ci nie pomógł, bo kochanka mu
        nie pozwoli marnowac czasu. I byś znalazła w internecie zapiski jakiegoś
        prywmitywa usprawiedliwiajacego kochankę, pisząc, że to nie ważne, że ma żonę i
        dziecko, a ciebie nazwie oszołomem albo powie, że nie znasz życia.

        życzę ci tego bo znam życie - kilka takich rodzin rozwalonych przez kochanicę
        taką właśnie jak ty, widziałam cierpienia żony i dzieci. Tego ci życzę, aby
        spotkało cię to co teraz ty robisz innym.

        to, że ten wątek dotyczy rozstania a nie jego rodziny, nie zmienia faktu, że tą
        rodzine rozwaliłaś. Nic już nie będzie takie samo. Tylko prymitywny oszołom
        może to usprawiedliwiać, bo sam tak robi
        • Gość: mia Re: mam lekarstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 15:54
          Koalo!
          Nie wydawaj wyroków na kogoś, kiedy nie znasz faktów.
          Rozmowa tutaj toczy się o tym co facet czuje po rozstaniu.
          Zboczyłas z tematu, bo pewnie jesteś zoną, którą maż zdradził.Ale zanim ocenisz
          innych zastanów się nad swoim zachowaniem!nad tym dlaczego on Cie zdradził.
          Nie życz sie nikomu źle,bo to moze obrucić sie przeciwko Tobie.
          Wyrocznią nie jesteś i w zyciu nigdy nic nie wiadomo.
          pozdrawiam!

          ps poza tym nie rozbiłam małżeństwa,bo wycofałam się.A zresztą nie znasz
          facktów.Moze to małżeństwo duzo wcześniej było juz rozwalone????-nie pomyślałaś
          o tym???
          • Gość: koala Re: mam lekarstwo IP: 212.69.68.* 23.09.04, 16:01
            Nie życz sie nikomu źle,bo to moze obrucić sie przeciwko..


            he, he, he
            życze ci tylko tego, co ty komus robisz i tyle. jesli nie robisz nic złego, to
            czemu slicznoto sie pieklisz ??
            boisz sie, że cię spotka to samo ??

            nie rób drugiemu, co tobie nie miłe
            • Gość: rayback Re: mam lekarstwo IP: *.vline.pl 23.09.04, 16:23
              Wroc do szkoly i naucz sie pisac.Myslec juz Cie nie naucza.Moze jeszcze czytac
              ze zrozumieniem.
              • Gość: mia Re: mam lekarstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 17:20
                dzięki rayback,
                Tacy ludzie jak Koala sa jak pluskwy.Nie przeczyta, Nie zrozumie i pisze ,ze by
                tylko napisać.Głupota.
                • Gość: rayback Re: mam lekarstwo IP: *.vline.pl 23.09.04, 22:37
                  Jak sie usmiechniesz-to bylo warto :)
            • Gość: mia Re: mam lekarstwo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 17:11
              Ja sie nie piekle, tylko właśnie się z Ciebie śmieje. To Ty sie pieklisz jak
              rozhisteryzowana żona.
              pozdrawiam!
              Nie mam sie czego bać. I tak wszytsko w rękach Boga jest ,a nie w Twoich.:)
              • Gość: koko Re: mam lekarstwo IP: *.autocom.pl 24.09.04, 09:57
                Przy pisaniu takich właśnie odpowiedzi- z "kobiet z klasą" wychodzą żmijki.
                Nie pokąsaj tej biedaczki!
        • Gość: Ania Re: mam lekarstwo IP: *.acn.waw.pl 23.09.04, 17:47
          Koalo, daj jej spokoj - jak juz napisalam wczesniej nie rozwazamy tutaj tematu
          zdrady, ale temat uczuc zwiazanych z rozstaniem. A co do prymitywow broniacych
          owych zlych kochanic- to prawda, owe kochanice same pchaja sie w owe zwiazki
          majac swiadomosc ze waiza sie z ludzmi zajetymi, ale jak waidomo owi panowie sa
          dorosli i swiadomi, nikt ich nie gwalci i na sile od ukochanej malzonki i
          opiekunki domowego ogniska nie odciaga, radze zatem skupic sie na niewiernym
          mezu bo to on ma zobowaizania (nwet jesli w malzenstwie sie nie uklada) a nie
          opluwac dziewczyny.
          A Ty Mio daj sobie spokoj z ta sprawa, skoro juz zakonczylas nie rozdrapuj
          tego, nie rozmyslaj czy on cos czuje czy czegos nie czuje. Zadreczysz siebie a
          przy okazji i jego. Przy tego rodzaju zwazkach zawsze pozostaja tysiace
          watpliwosci i rozwazan czy on cos czul, czy teksnil, czy bylam dla niego wazna..
          Smiem twierdzic ze bylas, bo rok to kawal zycia, nie bylas kims na jedna noc.
          Ale po co rozdrapywac ? Wiem ze boli, ale ZAWSZE boli.
          • Gość: tony Re: mam lekarstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 17:48
            bo to był błąd, duży błąd, można by rzecz wielbłąd :P
    • Gość: tony Smutne, ale prawdziwe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 11:29
      chyba sie zepsules i czas cie wymienic na lepszy model

      --

      zeby bylo smieszniej, kiedys cos takiego uslyszalem.idac tropem rozumowania tej
      dziewczyny,facet nic nie czuje:P
      • fimka Re: Smutne, ale prawdziwe... 23.09.04, 12:13
        Gość portalu: tony napisał(a):

        > chyba sie zepsules i czas cie wymienic na lepszy model
        >
        > --
        >
        > zeby bylo smieszniej, kiedys cos takiego uslyszalem.idac tropem rozumowania
        tej> dziewczyny,facet nic nie czuje:P


        Byłam kiedyś w podobnym związku. Podobny rozwój sytuacji. Kochałam. On też
        kochał. Związek się rozpadł,realia. Ale on "wyleczył się" szybciej. Chciał
        kontaktu, spotkań, telefonów, przyjaźni(?)... i w swoim egoiźmie nie potrafił
        zrozumieć jak mnie to "rozwala"... że ciągle rozpaczliwie i bez nadziei go
        kocham. Po jakimś czasie pocieszył się już inną,lecz dalej dzwonił, że tęskni,
        a ja przepłakane noce i niechęć do innych facetów... To podłe, podłe, podłe...
        Musiałam go znienawidzić, żeby się jako tako pozbierać z tego związku.Odkładać
        słuchawkę bez słowa. Mimo rozpaczliwej tęsknoty. Po co te jego gadki o
        uczuciach do mnie jeśli już "na życie" szuka się już innego człowieka ?
        To okrutne
        • Gość: Reni6 Re: Smutne, ale prawdziwe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 13:40
          Mia, sprobuj zyc wlasnym zyciem. Mam wrazenie,ze spotkanie przyjaciol o ktorym
          mowisz jest udawaniem samej przed soba. Brakuje Ci go, tesknisz do jego
          milosci, po czyms takim nie mozecie byc przyjaciolmi ani Ty jego, ani on
          Twoim.Nie teraz. Moze kiedys, a moze nigdy. Czasem tak w zyciu jest ,ze mimo
          bolu trzeba cos zakonczyc definitywnie, w swoim sercu. To,ze cos komus powiesz,
          to ze cos powiesz sobie to nie znaczy ,ze twoje serce rozumie. Powiedzialy mu
          Twoje usta ale czy serce? Jezeli postanowilas to skonczyc dla waszego dobra
          musisz niestety przestac czekac, przyjazni nie bedzie gdyz zbyt mocne wiezi was
          laczylu. Grys poduszke, drap tynk, boli- ja wim i chyba wszyscy to znamy, ale
          to minie. Powodzenia zycze.
    • auteczko Re: facet..co czuje? 23.09.04, 19:12
      jesli kochal ciebie tak mocno jak ty jego, to na 100% teraz teskni...i cierpi,
      moze nawet bardziej niz ty..nie zapomnial tego co przezyliscie i na pewno
      ciagle wraca w myslach do ciebie i wspolnych dni..podejrzewam ze jast mu bardzo
      zle, oczywiscie jezeli kochal cie tak samo mocno..a nie odzywa sie dlatego, ze
      zranilas go decyzja o rozstaniu(nie napisalas czy byla to twoja decyzja,ale tak
      sie domyslilam)..jezeli go zranilas i cierpi teraz,to pewnie woli cierpiec w
      samotnosci...a jesli stwierdzil to samo co ty ze ten zwiazek nie ma szans mimo
      ze bylo wam tak cudownie,to nie odzywa sie by nie zaczynac tego od poczatku..by
      nie rozdrapywac ran..to tyle co przychodzi mi do glowy..3maj sie dzielnie.
      domyslam sie jak musi byc ci teraz cholernie ciezko,tym bardziej ze nic tak
      naprawde was nie poroznilo..a powodem rozstania byl twoj 'zdrowy
      rozsadek'...powodzenia
    • Gość: vvvvvvvv Re: facet..co czuje? IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 23.09.04, 22:27
      nie wiem czy Cie to pocieszy czy nie: w podobnej sytuacji bylam
      bardzo, bardzo dawno temu. byla milosc, bylo rozstanie-
      nie wazne z jakiego powodu, byl bol. jego i moj.
      teraz to wiem, bo po 5 latach, kiedy oboje ulozylismy sobie zycie,
      spotkalismy sie i mielismy pewnosc, ze bol minal i zostaly cudowne
      wspomnienia. potrafilismy odnalezc w sobie to co kiedys tak nas
      przy sobie trzymalo. od paru lat tak juz jest. jest Kims,
      jest przyjacielem, jest wazny. ale zeby do tego doszlo musialo
      minac dlugie 5lat.warto bylo czekac. wlasciwie nawet nie czekac-
      bo samo przyszlo:)
      tego Ci zycze
      • czarna_28 MIA .... mam radę dla Ciebie 24.09.04, 11:29
        Witam wszystkich! a Mie w szczególności :-)
        Przeczytałam wszystkie Wasze posty... jakoś przebrnęłam hihihi
        Sprawa wygląda tak:

        Mia nadal go kochasz, to widać, możliwe że chciałabyś aby było jak dawniej, ale
        facet ma swój honor! tak... ma jaja, postanowił że skoro Ty już nie chcesz z
        nim być... dał sobie z Tobą spokój, kocha Cię zapewne nadal, bo to uczucie jest
        najgłęsze chyba ze wszystkich, drugim zaraz po nim jest właśnie nienawiść i ono
        nie mija od tak, na nie niestety potrzeba czasu. Jest twardy, nie sądzę że
        zapomniał i Cię nie szanuje! Właśnie jest odwrotnie ! - szanuje Cię, bo zrobił
        jak sobie zażyczyłaś - dał Ci spokój.
        Ty Mia zareagowałaś tak bo serducho Ci wciąż bije do niego, pamiętasz teraz
        same dobre momenty w Waszym związku i boli / martwi / drażni Cię to że on
        milczy. Chciałaś być tą jedną jedyną, dlatego pewnego dnia wybuchłaś, jak się
        kocha żonatego faceta tak to już jest - po pewnym czasie chce się go mieć na
        wyłączność, stawia się sprawę zazwyczaj na ostrzu noża a Ty liczyłaś w duchu na
        to - że on Ci nie da odejść, Ty tego chciałaś, przyznaj nam się śmiało:-) ja to
        doskonale rozumiem, dlatego teraz gorzej cierpisz. Zrozum, ma honor, chce
        zapomnieć, nie będzie teraz przyjaźni między Wami, bo najpierw musi minąć
        uczucie, dopiero wtedy jak minie, staniecie się być może spoko kumple :-) czego
        wam życzę!

        Pozdrawiam, CZARNA
    • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 24.09.04, 11:36
      Szczerze?
      Nie chce wracać do tego co było, do naszej miłości.Wiem,ze nie było przyszłosci
      dla Nas takiej jakbym chciała.Podjęłam rozsądnie decyzje.
      Wcześniej wielokrotnie zrywałam z nim -właśnie z tego powodu,ze nigdy nie
      będziemy naprawde razem itp., a on nie pozwalał mi odejść i nie zostawałam.
      Także przeszłam juz przez TO, ze on nie pozwalał mi odejsć. Ale w końcu
      chciałam to zakończyć definitywnie i wyjechałam ,by mi to w tym pomogło.
      A teraz jak pisałam juz wielokrotnie-brakuje mi go psychicznie,chciałąbym go
      zobaczyć,moze nawet przytulić ,ale tylko tyle, bo..
      nie załuje ze skończyłam ten zwiazek bez przyszłości.
      mia
      • fp Re: facet..co czuje? 24.09.04, 11:58
        Gość portalu: mia napisał(a):
        > Wcześniej wielokrotnie zrywałam z nim -właśnie z tego powodu,ze nigdy nie
        > będziemy naprawde razem itp., a on nie pozwalał mi odejść i nie zostawałam.
        > Także przeszłam juz przez TO, ze on nie pozwalał mi odejsć.


        A teraz ty odeszlas lecz nie pozwolisz odejsc jemu?! To zemsta? egoizm?
        slepota?


        > nie załuje ze skończyłam ten zwiazek bez przyszłości.


        Rany!! kobieto!! Wiec daj mu wreszcie swiety spokoj! Nie rozwalaj mu reszty
        zycia swoim "pokrecaniem sie" kolo niego !
        Skoro uwazasz, ze nie ma przed wami przyszlosci to odejdz raz na zawsze, a nie
        bruzdzij dalej w jego zyciu,malzenstwie itd.

        Moze-tak naprawde -to chcialabys moze Jego -ale bez
        zony,dzieci,alimentow,zobowiazan...ale on je ma!
        Wiec dobry byl na romantycznego kochanka ale wziecie na siebie
        wspolodpowiedzialnosci za ewentualny rozwod i wszystko co sie z tym wiaze dla
        ciebie bylo zbyt niewygodne. Wiec ucieklas. Bo tak wygodniej. On sie nie
        rozwodzi (jeszcze) bo tak wygodniej.

        Aby realizowac milosc trzeba odwagi. A gwarancji zadnych nie ma, ze ryzyko sie
        oplaci.

        Jego strata/wina ze zakochal sie w tobie bedac zonatym.

        Ale skoro juz "odeszlas" i to ostateczna decyzja
        to daj mu spokoj i pozwol na ukladanie zycia BEZ CIEBIE.
        • Gość: rayback Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 24.09.04, 12:58
          > Aby realizowac milosc trzeba odwagi. A gwarancji zadnych nie ma, ze ryzyko
          sie
          > oplaci.


          Zapamietam,zapisze.Pieknie powiedziane. :))))))))))
          • fp Re: facet..co czuje? 29.09.04, 09:34
            Gość portalu: rayback napisał(a):

            > > Aby realizowac milosc trzeba odwagi. A gwarancji zadnych nie ma, ze ryzyk
            > o sie > > oplaci.


            > Zapamietam,zapisze.Pieknie powiedziane. :))))))))))


            dzieki :)
            achhh, gdyby jeszce praktyka byla tak prosta jak napisanie tych paru slow...
      • kohinor Re: facet..co czuje? 24.09.04, 12:40
        Gość portalu: mia napisał(a):

        > Szczerze?
        > Nie chce wracać do tego co było, do naszej miłości.Wiem,ze nie było
        przyszłosci
        >
        > dla Nas takiej jakbym chciała.Podjęłam rozsądnie decyzje.
        > Wcześniej wielokrotnie zrywałam z nim -właśnie z tego powodu,ze nigdy nie
        > będziemy naprawde razem itp., a on nie pozwalał mi odejść i nie zostawałam.
        > Także przeszłam juz przez TO, ze on nie pozwalał mi odejsć. Ale w końcu
        > chciałam to zakończyć definitywnie i wyjechałam ,by mi to w tym pomogło.
        > A teraz jak pisałam juz wielokrotnie-brakuje mi go psychicznie,chciałąbym go
        > zobaczyć,moze nawet przytulić ,ale tylko tyle, bo..
        > nie załuje ze skończyłam ten zwiazek bez przyszłości.
        > mia

        Oj, Mia, w tym wpisie zapultalas sie troche :))))
        jak moj przedmowca niektore slowa zabrzzmialy trszki egoistycznie :)
      • kohinor Re: facet..co czuje? 24.09.04, 12:44
        Gość portalu: mia napisał(a):
        > Ale w końcu
        > chciałam to zakończyć definitywnie i wyjechałam, by mi to w tym pomogło.
        -------------------
        A widzisz?

        Tobie pomogl wyjazd.
        A jemu pomaga to, ze Cie nie widzi, nie slyszy, nie czyta.

        Duzo latwiej jest z stracona miloscia, gdy sie jej nie czuje obok.
        Straszliwie sie cierpi, gdy widzi sie ja na co dzien albo kilka razy w
        tygodniu :((((((( To NIEUSTANNE rozdrapywanie ran.
        Moze jak sie zagoja....
        ... ale czy znowuz TY bedziesz chciala go widywac?
        • czarna_28 Re: facet..co czuje? 24.09.04, 12:51
          kohinor napisał:

          > Gość portalu: mia napisał(a):
          > > Ale w końcu
          > > chciałam to zakończyć definitywnie i wyjechałam, by mi to w tym pomogło.
          > -------------------
          > A widzisz?
          >
          > Tobie pomogl wyjazd.
          > A jemu pomaga to, ze Cie nie widzi, nie slyszy, nie czyta.
          >
          > Duzo latwiej jest z stracona miloscia, gdy sie jej nie czuje obok.
          > Straszliwie sie cierpi, gdy widzi sie ja na co dzien albo kilka razy w
          > tygodniu :((((((( To NIEUSTANNE rozdrapywanie ran.
          > Moze jak sie zagoja....
          > ... ale czy znowuz TY bedziesz chciala go widywac?


          Wydaje mi się że jednak tak do końca nie pomógł MII wyjazd... gdyby tak było,
          uparcie nie chciała by go zobaczyć / usłyszeć :-)

          Pozdrawiam, CZARNA
      • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 24.09.04, 15:10
        Gość portalu: mia napisał(a):

        > Wcześniej wielokrotnie zrywałam z nim >
        >-właśnie z tego powodu,ze nigdy nie > będziemy naprawde razem itp.,


        Co dla ciebie znaczy byc "naprawde" razem ?
        Czy bycie z facetem "z przeszloscia" to nie jest "naprawde" ?(przeciez mogl sie
        rozwiezc jesli tak cie kochal i jesli ty go kochalas)
        • Gość: booo Re: facet..co czuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 19:14
          Bo "nie o to chodzi by złapać króliczka ale by gonić go". Teraz będzie następny
          króliczek, ciekawe czy również żonaty?




          • konstatacja Re: facet..co czuje? 24.09.04, 20:55
            a moze po prostu nie kontaktuje sie z toba, bo chce Cie ukarac za to, ze go
            zranilas?
            Nie prosciej?
            Przeciez nawet do najblizszych nigdy nie czuje sie tylko milosci.
            • Gość: marek Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.04, 17:22
              albo jeszcze prosciej:
              żona się dowiedziała, powiedziała:"jeśli tego natychmiast nie skończysz to
              wynocha z domu na zawsze"
              a on wie, że od kochanki juz niewiele dostanie, a żona jak to żona niedługo
              wybaczy, obiad ugotuje, przytuli i będą sobie dalej żyć w bezpiecznym
              małżeńskim piekiełku
      • Gość: kama Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 18:16
        Gość portalu: mia napisał(a):

        > Szczerze?
        > Nie chce wracać do tego co było, do naszej miłości.Wiem,ze nie było
        przyszłosci
        >
        > dla Nas takiej jakbym chciała.Podjęłam rozsądnie decyzje.
        > Wcześniej wielokrotnie zrywałam z nim -właśnie z tego powodu,ze nigdy nie
        > będziemy naprawde razem itp., a on nie pozwalał mi odejść i nie zostawałam.
        > Także przeszłam juz przez TO, ze on nie pozwalał mi odejsć. Ale w końcu
        > chciałam to zakończyć definitywnie i wyjechałam ,by mi to w tym pomogło.
        > A teraz jak pisałam juz wielokrotnie-brakuje mi go psychicznie,chciałąbym go
        > zobaczyć,moze nawet przytulić ,ale tylko tyle, bo..
        > nie załuje ze skończyłam ten zwiazek bez przyszłości.
        > mia

        Dlaczego w takim razie w ogole wchodzilas w ten zwiazek? Dlaczego pozwolilas na
        rozwiniecie uczuc u siebie i u niego?
        Przeciez od poczatku wiedzialas, ze jest zonaty......................i ze to
        cie nie odpowiada................ Wiec po co?
        • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.09.04, 21:26
          siła siła siła jego magnes...
          Tego nie da się opisać.
          Pociągał mnie niesamowice i ja jego przez dłuzszy czas ,zanim jeszcze byliśmy
          razem.
          Nie robiłam nic.Jedynie uśmiechałam się,spoglądałam mu prosto w oczy.Myślałam
          sobie "Fajny facet,tylko zonaty,a ja mam zasadę-nigdy z z onatymi"I...
          To on zaczął.Zaproponował spotkanie,a ja nie odmówiłam.Chciałam
          jego ,podświadomie,pomimo wszystko.Moze to głupie.Walczyłam ze swoimi
          zasadami.Wygrała chyba moja jednak-słabość.
          Nie żałuje.
          • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 27.09.04, 12:13
            echhh...
            myslalam, ze mowimy o milosci...
            a tu znowu
            tylko o bzykaniu

            tylko po co dorabiasz do tego jakas ideologie?

    • Gość: marek Re: facet..co czuje? IP: 82.197.48.* 27.09.04, 14:01
      sobie rady ze wszytskim.Nagle opanowała mnie pustka.Cholerna
      > pustka.Człowiek,z ktorym dzieliłam przez rok parwie każdy dzien teraz stał
      > sie dla mnie czyms niewiarygodnie obcym.Zależało mi na
      > cholernym,jednym ,małym spotkaniu lub telefonie"co u Ciebie?"i do tej pory
      > chciałabym,by zadzwonił,by spotkał sie jak znajomy ze znajomą.Przeciez
      > zalezało mu na przyjazni!Wierzyłam w nazsą znajomosc,w jego słowa!
      > A tymczasem-nic!Stoję sama i zastanawiam sie każdego dnia-co on robi?czy
      > mysli o mnie?czy mnie wspomina?Czy chciałby zadzwonic,a jesli tak to dlaczego
      > nie dzwoni?I dlaczego teraz jest tak zle,ze nawet nie mozemy sie
      > spotakć,porozmawiac?!Nie chvodzi mi o nic wielkiego.Tak cholernie mi jego
      > brakuje..A jemu mnie nie?Przeciez było nam razem najlepiej.Wspolne
      > piosenki,wyznania,ciepło.Cholera czy ktoś mi odpowie co on czuje?Co faceci
      > czują przy takim rozstaniu????Jak postępują????I dlaczego???Dlaczego sie tak
      > zachowują?Cholera
      > pozdrawiam
      <ciach>

      Wiesz dlaczego? Dlatego ze nie ma czegos takiego jak przyjazn
      miedzy kobieta a mezczyzna. Koniec kropka.
    • Gość: fred Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 14:55
      Tak jest jak już koniec to koniec. Mężczyzna nie lubi się angażować poza
      związek i musiał naprawde coś do Ciebie czuc skoro tak się zachował woli urwać
      kontakt i koniec niż trwać z Toba w "niby przyjaźni" a w duchu walczyć ze
      swoimi uczuciami.
    • Gość: mia bieg wydarzeń IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 18:09
      W końcu ON zadzwonił.
      Chyba go wywołałam podświadomie.Tak bardzo zanim tęskniłam.Tak barzdo chciałam
      go usłyszec albo zobaczyć.
      I stało się usłyszałam ,zobaczyłam i....
      szkoda gadać.
      Mam moralne wyrzuty sumienia.
      Jakie to wszytsko pokręcone!!!
      • optymistka25 Re: bieg wydarzeń 30.09.04, 18:32
        Witam serdecznie Mia:)
        Prosze opisz jak potoczylo sie to spotkanie...bylo tak dobrze czy tez On za
        bardzo Cie rozczarowal swoim zachowaniem a tak naprawde na co liczylas gdzies
        tam w glebi serduszka idac na to spotkanie. Pozdrawiam bardzo serdecznie, glowa
        do gory wszystko bedzie dobrze ale na to niestety trzeba czasu!!
    • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 22:48
      zadzwonil i zaproponował spotkanie.Byłam w szoku.Cieszyłam się.Nie
      odmówiłam.Tego samego dnia (wieczorem )spotkaliśmy sie.
      Ale czułam ,ze juz wszytsko jest inne i chodziło tylko o...
      Chcecie wiedziec co dalej?jak tak to napisze.
      • Gość: Aga Re: facet..co czuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 08:10
        Witaj Mia
        Oczywiscie ze czekamy...prosze opowiedz...a nawiasem mowiac ciekawa jestem
        dlaczego wszystko bylo inne...czulas ze to jest obcy Facet teraz dla Ciebie?
        Pozdrawiam cieplo!
      • Gość: kaja Re: facet..co czuje? IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 01.10.04, 13:03
        mia a co powiesz na fakt ze spotykalam sie z facetem dlugo razem pracujemy a on
        od kilku dni kompletnie mnie ignoruje i wiem ze to juz koniec ale nie moge
        dojsc do siebie dlaczego wlasnie w ten sposob i co moglo byc przyczyna a
        niestety widac nie stac go na odwage i rozmowe ..... :( co zrobic ?
        • Gość: mia a wiec... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 14:22
          Po prostu poczekaj i tyle.Nie daj w zaden sposób mu poznać,że Cie to gnębi,że
          zalezy Ci na nim (żadnych uczuć)!Bądz miła , normalna.
          W końcu on nie wytrzyma.Faceci to niby twardziele.Jeśli jednak im zalezy w
          koncu przełamią sie nawet te największe głazy!
          Ja miałam z takim do czynienia.
          Tez pracowaliśmy razem. Potrafił nie oddzywac się 2 tyg (tzn nie proponowac
          spotkania ),az w końcu -przypadkiem- zaproponował.Moze tego dnia sprowokowałam
          go do tego (byłam ślicznie ubrana z uśmiechem kokieteryjnym?).
          W każdym razie spotkaliśmy sie i zachowywał sie jakby nic sie nie stało
          złego.Pytałam dlaczego sie nie oddzywał, a on "że nie chciał być natarczywy".
          Nie wiem ,czy była to prawda, ale nie zastanawiałam sie zbytnio nad tym,bo
          potem było juz dobrze i długo bylismy razem...
          Czekaj.Tylko tyle.
          • illona Re: a wiec... 01.10.04, 15:37
            Hej,
            nie jestem facetem i nie wiem, co facet czuje, o ile ...
            czuje cokolwiek oprócz pożądania.
            A kiedy pożąda jest w stanie zrobić dużo,
            m.in. spowodować, że stajemy się
            NAJCUDOWNIEJSZĄ Kobietę na świecie.
            A nam się wydaje, że to miłość przez duże M
            i nieważne czy żonaty, czy wolny,
            ważne, że przy nim jesteśmy the best.
            Nie oceniamy trzeźwo faceta, a jedynie przeglądamy się w jego oczach...
            i uzależniamy się w pewnym sensie od ciągłego potwierdzania przez niego własnej
            doskonałości. Bo bez tego obrazu w jego oczach jesteśmy cholernie malutkie,
            puste i nieciekawe...
            Egoistyczne? Ale jakże prawdziwe.. jeśli ktoś potrafi wejrzeć w siebie głębiej.
            Związek skazany na porażkę, a taki właśnie był związek Mia,
            mógł się opierać ze strony faceta wyłącznie na pożądaniu.
            A tego nie da się w przyjaźń zamienić.
            A Mia? Tak bardzo jej życie okazało się po powrocie puste i bezwartościowe, tak
            mocno zatęskniła za byciem "najcudowniejszą kobietą na świecie", że...
            no właśnie... "ściągnęła" go myślami i pewnie tym topikiem...
            I będą się tak przez jakiś czas jeszcze wozić...
            w tym związku skazanym na porażkę, dopóki będzie chemia,
            dopóki nie pojawi się jakiś silniejszy bodziec (czytaj inny facet lub inna
            kobietka).
            No cóż, wystarczy tego dyrdymalenia...
            :-)
            • buczacza Re: a wiec... 01.10.04, 15:44
              illona napisała:

              >
              > doskonałości. Bo bez tego obrazu w jego oczach jesteśmy cholernie malutkie,
              > puste i nieciekawe...
              >

              gratuluje samooceny :D

              na szczescie sa jeszcze inne kobiety.
    • Gość: Robert Re: facet..co czuje? IP: *.vline.pl 01.10.04, 15:26
      wiesz co? po prostu zadzwoń do niego i sie przekonasz , czy on też tęskni do ciebie. Nie zadręczaj się. Nie licz tylko na to ,że to on zadzwoni. Może on liczy na to samo. Przecież to ty od niego odeszlaś , a nie na odwrót. NIE ZADRĘCZAJ SIEĘ I NIE RÓB ZA TWARDĄ BABKE, po prostu zadzwoń.
      • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 15:55
        Ciekawe
        Mia.. naprawde liczysz, ze tu sie dowiesz co czuja faceci ?
        Twoja sytuacja jest jedyna w swoim rodzaju, tak jak kazdego innego.
        Nie ma tu gotowych recept.
        Nigdy nie sugeruj sie niczyimi radami.

        Masz swoj rozum, serce i temperament.
        Rob to, co Ty uwazasz za najlepsze dla siebie.
        I tyle.
        • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 16:02
          Wiem,ja tylko chce wysłuchac odpowiedzi , zdania na ten temat.Być moze
          utwierdzic się we własnym przekonaniu,bo sowje zdanie tez mam.Po prostu dojsc
          do jakieś konkuzji.Wiem, ze w ten sposób mogę.
          • buczacza Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:05
            to ja przy okazji zapytam, bo mnie ciekawi sprawa:
            czy jak sie z nim kochasz to myslisz o jego zonie i dzieciach czy umowiliscie
            sie, ze udajecie ze ich nie ma i nie bylo?
            • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:06
              buczacza :)
              Ty też tutaj ? :)
              • buczacza Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:07
                bazgrol napisał:

                > buczacza :)
                > Ty też tutaj ? :)

                a co ty za m,na lazisz :DDDD
                • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:13
                  ja tu bylem pierwszy :)
                  wiec jak to jest ?
      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 16:03
        Robercie!
        Ale on juz zadzwonił..pierwszy...
        Ten problem mam juz za sobą.Pojawił się wiekszy problem,chbya poważniejszy.
        • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:16
          I tez bedziesz go rozwiazywac razem z nami ?
          • buczacza Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:17
            bazgrol napisał:

            > I tez bedziesz go rozwiazywac razem z nami ?
            big brader jak nic
            ciekawe czy sceny rozbierane pokaza w szczegolach
            czekamy!
            • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:18
              nie przesadzaj
              kobieta cierpi...
              • buczacza Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:19
                a, sorry
                gdzie?
                • bazgrol Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:21
                  oj, niedobra..
        • buczacza Re: facet..co czuje? 01.10.04, 16:16
          Gość portalu: mia napisał(a):

          > Robercie!
          > Ale on juz zadzwonił..pierwszy...
          tez sie dziwie czemu mialby dalej nie korzystac jak chetna jest. widac poszedl
          po rozum do glowy.

          > Ten problem mam juz za sobą.Pojawił się wiekszy problem,chbya poważniejszy.
          czy ty nie jestes typ cierpietnicy?nie dzwoni-zle, zadzwonil-jeszcze gorzej bo
          nowy problem,
          czego ty wlasciwie chcesz?czy wiesz?




          moze
    • buczacza Re: facet..co czuje? 04.10.04, 14:18
      nie odpowiadza mia, moze nie zauwazylas mojego pytania wiec ponawiam bo mnie to
      naprawde bardzo ciekawi:

      jak to jest -kiedy sie z nim kochasz to myslisz o jego zonie i dzieciach czy
      umowiliscie sie, ze udajecie ze ich nie ma i nie bylo, czy dla pikanterii
      opowiadacie o nich dowcipy? czy jakas inna opcje?


      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 22:40

        Kiedy byliśmy razem kiedy spotykaliśmy sie prawie codziennie,jedliśmy razem
        kolacje,oglądaliśmy film,gdzies jechaliśmy,rozmawialiśmy,całowaliśmy
        sie ,kochaliśmy,spaliśmy ,budziliśmy sie potrafiłam zapomniec o tym co
        rzeczywiście jest ,ze on jest zonaty,dzieciaty i ,ze tak naprawde nigdy nie
        bedziemy razem.
        Rodzina i zona byli 300km od NAS,dlatego moze miałam taki stan.Gdy jednak
        telefon zadzwonił, on rozmawiał a ja musiałam być cichutko łzy mi sie nieraz
        zakręciły.Po takim telefonie wpadałam w stan wyrzutów sumienia i musiałam
        odczekac z godzinię zeby sie uspokoić.On to zauważył.Potem juz rzadziej
        odbierał przy mnie telefon...
        A gdy sie kochaliśmy nie myślałam o tym.Moze zcasem pzreszło mi przez mysl,ale
        nie wpadałam w stan wyrzutów sumienia.
        Ogólnie...
        Gdy wracałam do domu po upojnej nocy nieraz płakałam gorzko,ze robie krzywdę
        jego żonie,dzieciom.
        Ale zdawałam sobie szybko sprawe i usprawiedliwiałam to tym,ze jest nam ze sobą
        naprawde dobrze ,że on to zaczął i nie mozemy juz bez siebie zyć i..że to
        małżeństwo jest nieudane nie przeze mnie tylko było wczesniej...do d....!
        Cały czas zwiazku walczyłam,ze swoimi zasadami,z moralnym szacunkiem do
        siebie,do innych..ale ta sił ktora wzajemnie nas trzymała nie pozwalała mi
        wygrać,bo ..teraz gdy on znowu zaproponuje spotkanie zgodze sie..TAK BARDZO GO
        PRAGNE I ON TEZ...
        Juz nie mam wyrzutów sumienia,moze dlatego ze wiem jak wygląda jego małżeństwo.
        Wczesniej zrywałam kilkakrotnie,bo miałam właśnie te cholerne wyrzuty ze kogoś
        krzywdze
        pozdrawiam,
        dzis zmęczona wiec brak składu:)zresztą o takich rzeczach trudno pisac
        skladnie...
        • fp Re: facet..co czuje? 05.10.04, 08:38
          Gość portalu: mia napisał(a):


          > Cały czas zwiazku walczyłam,ze swoimi zasadami,z moralnym szacunkiem do
          > siebie,do innych..ale ta sił ktora wzajemnie nas trzymała nie pozwalała mi
          > wygrać,bo ..teraz gdy on znowu zaproponuje spotkanie zgodze sie..TAK BARDZO
          GO > PRAGNE I ON TEZ...

          chyba jestes podatna na manipulacje i masz problemy z poczuciem wlasnej
          wartosci.
          ale zrozumiesz wiecej mechanizmow z tego wygodnego(dla kogo?wiesz?:-) ) ukladu,
          zapewne juz niedlugo... wlasciwie- nie zazdroszcze. nie da sie cale zycie
          zaprzeczac sobie.


          > Juz nie mam wyrzutów sumienia,moze dlatego ze wiem jak wygląda jego
          małżeństwo.

          ??? ty nic nie wiesz!
          i nie tobie osadzac jego malzenstwo!
          wiesz tylko to co on ci powiedzial. a zapewniam cie ze to jest malenki ulamek
          prawdy, wszystkiego ci nie powie, co wiecej ty nawet nie chcialabys slyszec bo
          twoj idealny wizerunek partnera rozsypal by sie w drobny pyl...
          reszty(faktow) nie chcesz wiedziec,wypierasz ja z mysli... ale nie uciekniesz
          przed konfrontacja :-)
          czy jestes gotowa na telefon od jego zony? na spotkanie z jego dziecmi? na
          pewno beda chcialy zobaczyc kobiete ktora zabiera im tatusia, czy jestes gotowa
          na przyjecie ich nienawisci?
          odpowiedz sobie na to zanim zaczniesz opowiadac o "milosci".
          • illona Re: facet..co czuje? 05.10.04, 09:10
            Do FP,
            jestem pod wrażeniem,
            nic dodać, nic ująć.
            A wiem, co mówię, bo byłam i zdradzaną żoną,
            i kochanką żonatego.
            Pozdrawiam.
            Ilona
            • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 13:09
              ciekawe o czym piszecie.moze rozwiniecie swoje myśli.
              Znam swoja wartośc.Wiem ,ze podobam sie facetom,ale do tego czlowieka czuej cos
              niepohamowanego.I nawet juz nie interesuje mnie jak on to traktuje,bo ja sie
              czuje dobzre.
              Fakt zaprzeczam sama sobie,moze jednak zaprzeczałam...Jesli takie coś
              przezyłyście to moze napiszecie mi jak nie zaprzeczac samie sobie,jak sobie
              poradzić.Pozdrawiam i dziękuję z góry.
              • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 05.10.04, 13:23
                Gość portalu: mia napisał(a):

                > Znam swoja wartośc.Wiem ,ze podobam sie facetom,

                To ma byc wyznacznik twojej wartosci? Proponuje jednak zaryzykowac terapie.
                Moze zacznij od opowiedzenia o domu rodzinnym, o kontaktach z ojcem... ale
                szczerze do bolu :-///
                • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 14:18
                  Dom rodzinny -w porządku.Przykładna ,kochająca sie rodzina.
                  Ale brak kontaktu z ojcem-nie jest moim autorytetem,moze kiedyś był gdy byąłkm
                  małą dziewczynką.
                  Poszukiwałam kogoś kto będzie moim kochankiemk i jednocześnie ojcem...
                  • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 05.10.04, 14:29
                    Gość portalu: mia napisał(a):


                    > Poszukiwałam kogoś kto będzie moim kochankiemk i jednocześnie ojcem...


                    Czy aby na pewno tego?
                    Wiec ojca i kochanka masz, a teraz odchodzisz bo przyszla pora na "normalne
                    ulozenie sobie zycia" z kims kto nie bedzie naruszal "twoich moralnych zasad"
                    (wolny,bez zobowiazan) ? I on mialby byc na trzeciego do kompletu?czy jak?:-//D

                    Co to za zasady ktore pozwalaja ci byc kochanka zonatego "ktorego malzenstwo od
                    dawna jest zle" ,a nie pozwalaja ci na dazenie do bycia z nim na zawsze..
                    (podobno sie kochacie?)?



          • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 13:13
            Tak jestem gotowa w pelnuym przekonaniu.Nie uciekam i nie uciekałam w zaden
            sposób od konfrontacji.Rozmawiałąm juz z jego zoną przez telefon,a przeciez nie
            musiałam odebierac jej telefonu...
            Nie rozbiłąm małżeństwa .On przede mną miał inne kobiety.Ja się pojawiłam na
            dłużej w jego życiu,bo tak chciał bo oboje tak chcieliśmy,bo było nam razem
            dobrze.
            Dzieci sa dorosłe i nie ma sensu ich w ogóle w to mieszać:)
            • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 05.10.04, 13:43
              Gość portalu: mia napisał(a):

              > Tak jestem gotowa w pelnuym przekonaniu.Nie uciekam i nie uciekałam w zaden
              > sposób od konfrontacji.

              Tylko "bylo ci przykro jak do niego zona dzwonila, wiec wychodzil zebys nie
              slyszala jak rozmawiaja"

              >Rozmawiałąm juz z jego zoną przez telefon,a przeciez nie
              > musiałam odebierac jej telefonu...

              No jasne...nie musialas odbierac jej telefonu (to ona dzwonila a ty
              wielkodusznie odebralas), nie musialas sie z nim wiazac ("to on zaczal wasz
              zwiazek..." ty tylko sie laskawie zgodzilas, ale z ogromnymi wyrzutami
              sumienia..ach!..)itd

              > Nie rozbiłąm małżeństwa .On przede mną miał inne kobiety.

              Jestes kolejna kobieta ktora przyczynila sie do kompletnego rozpadu ich
              malzenstwa, a jakie to ma znaczenie czy sie zakochal w tobie mniej czy wiecej
              niz w poprzedniej czy jeszcze poprzedniej czy jeszcze poprzedniej? zonaty, to
              zonaty -nie przeszkadzalo ci to wiec nie wybielaj sie bio to naiwne tlumaczenie.

              >Ja się pojawiłam na
              > dłużej w jego życiu,bo tak chciał bo oboje tak chcieliśmy,bo było nam razem
              > dobrze.

              No wiec po co ten watek? Chcial miec kochanke, chcialas go na kochanka,
              jestescie kochankami, jest wam dobrze, z jego zona sobie pogadasz.... nad czym
              sie wiec rozczulasz?

              > Dzieci sa dorosłe i nie ma sensu ich w ogóle w to mieszać:)

              Zebys sie nie zdziwila :-////D Ale w takim razie jaka jest miedzy wami roznica
              wieku? A moze dlatego twierdzisz ze "nie ma przed wami przyszlosci" ze ty na
              meza chcesz mlodego faceta, a za pare-parenascie lat musialabys byc
              pielegniarka obecnego ukochanego?i ta perspektywa ci najbardziej uwiera w
              slicznym obrazku pt.wielka milosc?

              Placzesz sie, sama nie wiesz czego chcesz, chetnie zwalisz odpowiedzalnosc za
              wlasne wybory na innych... mia,mia :-//D
              • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 14:16
                Masz rację plącze się...sama juz nie wiem co robić, co myślec.Juz nic nie wiem.
                I moze dlatego tu jestem, by w koncu usłyszec coś sensownego.
                Bo zatraciłam swoje morale,zasady...

                ps. a to ,ze mogę stac sie jego nianką podzcas jego starości nie pzreszkadza
                mi.Juz o tym myślałam.Nie jest tak jak myślisz.
                Między nami jest 15 lat różnicy.
                • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 05.10.04, 14:19
                  Gość portalu: mia napisał(a):


                  > Nie jest tak jak myślisz.

                  Acha.

                  A o czym sobie z jego zona rozmawiacie? Uzgadniacie czy weekend spedza u niej
                  czy u ciebie?
                  • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:22
                    Wpadasz w ironiczną rozmówkę.Odpowiem tylko jednym zdaniem.Raz do mnie
                    zadzwoniła,nieustalałysmy nic.
                    • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 05.10.04, 15:27
                      Myslisz ze w takie ukladziki kobiety sie nie daja wrobic? jedna pierze druga
                      prasuje :-/D a obie oczywiscie kochaja...

                      To moze inaczej: PO CO do ciebie zadzwonila, (i skad wiedzialas ze to ona
                      dzwoni)?
                      • Gość: mia Re: facet..co czuje? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 17:55
                        Widze, ze jestes b ciekawa szczegółów ktore odbiegają od tematu i w niczym
                        nikomu nie pomagają.Pewnie jesteś zdradzoną zoną.
                        Ale jesli chcesz wiedziec..to zadzwoniła i sie przedstawiła!stąd wiedziałam,ze
                        to ona.
                        Dowiedziała sie o nas ,zdobyła nr i zadzwoniła.Rozmowa była pozbawiona logiki
                        jak dla mnie.Pytała mi sie czy to prawda ,ze ja z jej męzem itp,ironicznie
                        rozmawiała, sto pytań do..podstępnych.Myślała ,ze jest bardziejn cwana ode
                        mnie,ale...ja zaprzeczałam wszystkiemu pomimo jej sztuczek,manipulacji słownych
                        • zgryzliwa_raszpla Re: facet..co czuje? 06.10.04, 08:47
                          Gość portalu: mia napisał(a):


                          > Ale jesli chcesz wiedziec..to zadzwoniła i sie przedstawiła!stąd
                          wiedziałam,ze > to ona.

                          Twoje wypowiedzi przestaja sie trzymac logiki, dopiero co pnapisalas ze ona
                          zadzwonila a ty "przeciez moglas nie odebrac"... to jakim cudem mialas nie
                          odebrac jesli juz odebralas a ona sie zdazyla przedstawic??


                          > Dowiedziała sie o nas ,zdobyła nr i zadzwoniła.Rozmowa była pozbawiona logiki
                          > jak dla mnie.Pytała mi sie czy to prawda ,ze ja z jej męzem itp,ironicznie
                          > rozmawiała, sto pytań do..podstępnych.

                          Podstepnych? Pytania majace na celu ustalenie u zrodla czy maz ja zdradza z
                          toba okreslasz podstepnymi,nie wydaje ci sie ze miala do nich prawo? No
                          naprawde co za bezczelny babsztyl z tej jego zony, ze w ogloe smiala do ciebie
                          zadzwonic!! Przeciez "ich malzenstwo od dawna bylo zle" a on niczemu nie jest
                          winny, to tylko ta zla stara zona...:-/DDDD


                          >Myślała ,ze jest bardziejn cwana ode
                          > mnie,ale...ja zaprzeczałam wszystkiemu pomimo jej sztuczek,manipulacji
                          słownych

                          No to jestes juz warta swojego kochanka. Jestescie na tym samym poziomie, teraz
                          juz prosto w oczy oboje ja oszukujecie (co na to twoje ach!"dylematy moralne"??)

                          Sory mia, ale ta wypowiedzia po raz kolejny udowodnilas ze jestes zapatrzona w
                          siebie egoistyczna i infantylna(i niestety niezbyt madra) panienka, ktora nie
                          liczy sie z nikim, tylko patrzy na to jak sie najwygodnie samej
                          urzadzic,wykorzystac sytuacje,wykorzystac faceta..,:-))) Nie oburzaj sie,i
                          litosci!!!nie wzdychaj nad swoja "wrazliwoscia i rozdarciem wewnetrznym"! bo co
                          prezentujesz to nie wrazliwosc tylko 1.glupota 2.wyrachowanie.

                          Koncze ten temat i rozmowe, bo juz mi sie nie chce.Chcesz popracowac nad
                          zrozumieniem swoich reakcji czy wyborow idz do psychologa niech sie z toba
                          meczy.
                          U nas na wsi taki charakterek ma swoja nazwe "zwykly kurwiszon". Ale to
                          dlatego ze zacofacni jestesmy strasznie. :-///
                        • zgryzliwa_raszpla aha 06.10.04, 08:59
                          A co do powrotu do tematu: to troche o przyrodzie:
                          facet jako samiec moze miec harem, kilka kobiet -wtedy jest jurnym, wspanialym,
                          dowartosciowanym. Ale zaden prawdziwy ogier nie zaakceptuje by do swojej
                          wlasnosci(stada klaczek) dopuscic drugiego ogiera. Dostanie furii jesli inny
                          zacznie obwachiwac klacz z jego stada.Jesli przegra walke to odejdzie poszukac
                          nowych klaczek.:-/))

                          Mniej wiecej to czuje twoj facet gdy mu mowisz, ze mozecie sie nadal spotykac
                          ale w srody i piatki najprawdopodobniej juz bedzie przychodzil ten nastepny z
                          ktorym "bedziesz sobie zycie ukladac".

                          Jakbys troche wiecej bywala na wsi i ogladala przyrode to bys wiedziala cos
                          wiecej o zyciu i takich pytan "co czuje facet" nie mysialabys zadawac....


                          • Gość: Magda Re: aha IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 06.10.04, 09:36
                            Zgryźliwa_Raszplo - kimkolwiek jesteś, jesteś wielka!!!!!!!:))))))))))) Lepiej
                            bym tego nie ujęła. Przejrzałaś ten pseudogłęboki strumień świadomości (czyt.
                            egocentryczny bełkot) autorki na wylot... To już "Cierpienia młodego Wertera"
                            były bardziej strawne;)))...

                            pozdrawiam!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka