Dodaj do ulubionych

Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami?

23.09.04, 13:05
Najpierw był niespodziewany email. Znalazł gdzies na necie adres @ do mnie.
Potem było kilka miesięcy sporadycznego emailowania i zaprosił mnie na
kolację. Oboje mamy rodziny, dzieci, duzo pracy.
I tak z przerwami trwa ta nasza znajomośc.Przez chyba w sumie 4 lata pisania
co jakiś czas do siebie, ze 3 razy się spotkalismy na kawę. Potrafimy nie
pisać do siebie kilka miesięcy, potem "nadrabiamy" kilka @@ przez kilka dni,
pisząc ogólnie o tym co sie u nas dzieje, i znowu kilka miesięcy milczymy.
Mam fajnego męża, nie szukam wrażeń. On też wydaje sie byc zadowolony z życia
rodzinnego.
Tak mnie zastanawia, co powoduje,że nadal się tak lubimy. Czy to sentyment,
do tej pierwszej miłości? Zaznaczę może,ze mimo,że chodziliśmy całe liceum ze
sobą nie było między nami sexu. Moj maz był moim pierwszym facetem (świadomie
po ślubie), a i wiem,że tak samo było potem u niego. On twierdzi,że może
dlatego właśnie,że sexu między nami nie było, nie szukamy teraz tego u siebie.
Może to tęsknota za młodościa, kiedy nie mieliśmy większych problemów, za
beztroską lat młodzieńczych?
Wiem,że bardzo mu się podobam, zawsze to twierdził i nadal to potrzymuje, ale
mnie przynajmniej w naszych kontaktach nie chodzi o żadne skoki w bok,
myslę,że u niego też nie ( za facetów głowy nie dam, sorry). Ale to chyba nie
jest jedyny powód,że chce zobaczyc moja osobę.
Ja lubie powspominac stare lata, oderwac się na chwilke od rzeczywistsci.
Ale czasem mnie męczy czy to normalne. Kiedyś mówiłam o tych spotkaniach
męzowi. Pytałam czy mogę isc na kolacje (musiał zostac z dziecmi). Teraz
nawet nie wspominam, bo te kontakty były ostanio bardzo rzadkie. Wiem,że jego
żona była o mnie strasznie zazdrosna, co dla mnie było bardzo dziwne, bo mnie
wiele lat temu "rzucił" właśnie dla niej.
Czy utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? Co sądzicie na temat takich
kontaktów i czy macie coś przeciwko, jesli Wasi współmałżonkowie się z byłymi
sympatiami spotykają?
sentymentalna

Obserwuj wątek
    • klinka Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? 27.09.04, 10:10
      Kiedyś spotkałam się. Pierwsza myśl,która mi przyszła do głowy,że mój obecny
      jest duzo przystojniejszy, a tamten przytył i wyłysiał, nawet bardziej niz mój
      mąz, który jest od niego starszy.
      klinka
      • Gość: papilocik Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: 83.168.121.* 27.09.04, 11:27
        Sporadycznie dzwonimy i spotykamy się z moim pierwszym chłopakiem,ale są to
        naprawdę rzadkie spotkania.I muszę przyznać,że nie czuję do niego żadnego
        pociągu fizycznego a intelektualnie też dodaduję się lepiej z moim obecnym
        partnerem. A o tych spotkaniach nie mówię,bo mojego obecnego bardzo to
        denerwuje.
    • Gość: domcio Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 21:49
      Tak, tylko jestem z drugiej strony. To ja odnalazłem majlowy adres mojej byłej
      dziewczyny. Nie było to łatwe, gdyż krótko po rozstaniu wyszła za mąż i
      wyjechała za granicę. Od tamtych wydarzeń mineło blisko 25 lat... Właściwie od
      pierwszego listu piszemy do siebie codziennie ( czasem kilka razy ) a trwa to
      już ponad rok. Dwukrotnie spotkaliśmy się na kawie- było to całkiem miło
      przegadanych kilka godzin. Pierwsze spotkanie spięło nas oboje, drugie było już
      luzackie. Przed rozstaniem kochaliśmy sie regularnie, był to seks sczeniacki,
      na wariata, w dziwnych miejscach. Mamy więc wspomnienia także erotyczne. Teraz
      też coś zaiskrzyło- mamy trudno bo ona dalej jest kilkaset kilometrów stąd.
      MAmy dzieci, rodziny... ale coś jest w tych starych pocztówkach z gór,
      jezior... coś co powoduje uśmiech radości ze spotkania. Zobaczymy jak to się
      rozwinie. Terza jest OK.
    • Gość: tony Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:02
      Po co?
      • Gość: domcio Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:07
        Dla przyjemności bycia razem po latach. Dla upewnienia się, że to była
        prawdziwa miłość. Dla obecnej przyjaźni.
    • auteczko Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? 29.09.04, 22:21
      nie,nie nie i jeszcze raz nie...nie mialam nigdy nic przeciwko temu, o ile obie
      strony wyrazaly takie checi...ale.....zdarzylo sie tak, ze moj facet spotkal
      sie ze swoja eks i SZLAG MNIE TRAFIL!!!!!pomyslalam jak to bylo, kiedy ja bylam
      wolna i beztrosko spotykalam sie ze swoim bylym, wowczas stanu zajetego..hmm,
      przepraszam cie owczesna dziewczyno mojego bylego chlopaka :)
      • monka79 Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? 30.09.04, 17:52
        dokładnie, dlaczego wy, którzy tak chętnie odświeżacie stare znajomości i
        gorące wspomnienia nie pomyślicie o osobie, z którą jesteście teraz w związku i
        dla której to może być powód do wielkiego niepokoju, nie wspominając już o
        zazdrości? I po co? Osobiście nie znoszę "odgrzewanych kotletów" i uważam
        że "Wesołych Świąt" dwa razy w roku zupełnie dla ex wystarczy. Amen.
    • Gość: Yola Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:05
      Mam zasadę że palę za sobą mosty, nie utrzymuję kontkatów z moimi ex, teraz
      jest wyjątek - bo razem pracujemy, ale łatwiej by było gdybym nie musiała Go
      codziennie oglądać ;-)
      • Gość: ja do Yoli IP: 217.98.121.* 30.09.04, 12:13
        Nie pal za soba tego mostu , Yolu,
        w koncu chyba nie musisz Go codziennie ogladac,
        nawet jezeli razem pracujecie, prawda ?

        Pozdrawiam ..
        • Gość: domcio Re: do Yoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:17
          Mosty palą za sobą tylko uciekający przed odpowiedzialnością.
          • Gość: ja do domcia lub domci IP: 217.98.121.* 30.09.04, 12:29
            O, jakie mocne slowa, za mocne jak dla mnie ..
            Moim zdaniem nie ma to nic wspolnego z odpowiedzialnoscia,
            to jest tylko sprawa serca i duszy
            i pragnienia zatrzymania czastki drugiej kochanej osoby
            gdzies gleboko w sercu,
            zeby kiedys to wspolne piekne uczucie moglo sie odrodzic ..

            Ja w to wierze i czekam cierpliwie na moja chwile ..
            Pozdrawiam ..
            • Gość: domcio Re: do domcia lub domci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 14:30
              Jeśli kiedyś było dobrze to po co palić mosty? Czyż nie lepiej zostać w
              przyjaźni, rozmawiać, spotykać się od czasu do czsu? Palenie mostów jest
              konsekwencją wyrządzenia komś krzywdy bez mała nienaprawialnej- a więc ucieczką
              przed odpowiedzialnością- nieprawdaż?
              • Gość: ja Re: do domcia lub domci IP: *.eranet.pl 30.09.04, 17:15
                no wlasnie, nie palmy mostow ..
                pozostanmy przyjaciolmi, moze z czasem przyjdzie znow cos wiecej ..
                • Gość: domcio Re: do domcia lub domci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 23:15
                  A jak już przyjdzie to jak miło będzie zasiąść przy kawie w knajpie pod
                  parasolem rozkoszując sie jesiennym słońcem i wspólnymi wspomnieniami...
          • ravny Re: do Yoli 30.09.04, 12:39
            Gość portalu: domcio napisał(a):

            > Mosty palą za sobą tylko uciekający przed odpowiedzialnością.


            hahaha
            a moze inaczej: uciekajacy przed odpowiedzialnoscia za swoj udzial w obecnej
            malzenskiej nudzie -odbudowuja stare mosty by znow gdzies poczuc
            komfortowe "ciepelko".
            o malzonku(obecnym partnerze) sie wtedy na ogol nie mysli.
            oto szczyt "odpowiedzialnosci"

        • Gość: Yola Re: do Yoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 18:30
          No tak się składa, że musimy się widywać,pracujemy razem w jednym
          biurze,łatwiej byłoby zapomnieć gdyby nie było kontaktu.
          • Gość: ja Re: do Yoli IP: *.eranet.pl 30.09.04, 23:17
            Mnie to by odpowiadalo, ze moglbym widywac codziennie moja ukochana,
            ale w moim przypadku nie jest to mozliwe, niestety ..

            Nie wiem co Tobie poradzic :
            moze wez tydzien urlopu albo pracuj na druga zmiane
            albo zaloz ciemne okulary ..
            albo wrecz przeciwnie, nie ukrywaj sie ..

            Teraz, z moimi doswiadczeniami, wydaje mi sie,
            ze takie ucieczki, unikanie siebie nawzajem, powoduje,ze bol jest wiekszy ..
            Jezeli moge z nia normalnie rozmawiac, jak dawniej,
            jezeli moge sie z nia widywac bez zadnych podtekstow,
            to jest mi o wiele latwiej i czuje sie szczesliwy ..

            A kiedy ona do mnie nie dzwoni, kiedy ja nie dzwonie do niej,
            kiedy sie unikamy i nie widujemy, to tesknota rosnie we mnie
            do ogromnych rozmiarow i nie moge sobie z tym poradzic,
            chce mi sie plakac i wyc, jak wlasnie teraz ..

            A wystarczy jedno spojrzenie, uscisk reki, kilka slow,
            zeby swiat znow byl piekny, bez zobowiazan ..
            Tak sobie wlasnie mysle,
            zastanawiam sie caly czas, nad tym co sie stalo nagle z moim zyciem,
            jak nagle i bez ostrzezenia skonczylo sie moje szczescie,
            ale tak niewiele trzeba, zeby je odzyskac,
            wystarczy troche przyjazni i dobre slowo,
            czy to tak wiele ? czy trzeba byc wrogami dla siebie ?
            jestem pewien, ze nie ..
            oczywiscie, chce byc z nia, ale nie za wszelka cene,
            do szczescia wystarczy mi jej przyjazn ..

            A niestety wyczuwam napiecie, gdy rozmawiamy,
            wydaje mi sie, ze nie jest ze mna szczera, jakby sie czegos obawiala,
            choc tyle razy ja przekonywalem, ze nie stanie sie nic,
            czego sama by nie chciala, i wiem, ze nic takiego sie nie stalo ..

            Wiec dlaczego ? Skad ta niechec, brak zaufania i uprzedzenie ??
            Nie wiem, wydaje mi sie, ze nigdy nie dalem jej po temu powodu ..

            Ale moze jest jeszcze cos, czego nie wiem i czego ona mi nie powie ?? ..
            Tak mi sie wlasnie wydaje .. Prawie jestem tego pewien ..

            Pozdrawiam i zycze milych snow o ukochanej osobie ...
            • Gość: domcio Re: do Yoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 09:13
              Pewnie ona się boi siebie...
            • opikad Re: do Yoli 01.10.04, 11:42
              Może ja odpowiem. Chyba rozstaliście się niezbyt dawno? Już drugi rok mija jak
              Bylego unikam, bo tak naprawde... ciągle Go kocham a On juz jest z kimś innym i
              nie chce być ze mną. Każdy jego widok, dotyk dłoni skutkuje nieprzespaną nocą i
              potokiem łez i noweymi nadziejami. Więc może kiedyś, w przyszłości, po
              latach...:(
              Mój punkt widzenia:


              Gość portalu: ja napisał(a):

              > Mnie to by odpowiadalo, ze moglbym widywac codziennie moja ukochana,

              Chyba Byłą ukochaną...??? Czegoś tu nie rozumiem: to rozstaliście się czy nie?
              Kto zerwał? Bo z tonu tego co napisałes wynika, że Ty jeszcze byś z nią chętnie


              > ze takie ucieczki, unikanie siebie nawzajem, powoduje,ze bol jest wiekszy ..
              > Jezeli moge z nia normalnie rozmawiac, jak dawniej,
              > jezeli moge sie z nia widywac bez zadnych podtekstow,
              > to jest mi o wiele latwiej i czuje sie szczesliwy ..

              Tobie tak ale Jej może Nie? Więc dlaczego tego nie uszanujesz? Podobno Ją
              kochasz czy kochałeś jak twierdzisz. Czy Ona się czuje szcześliwa jak się
              kontaktujecie?


              > A wystarczy jedno spojrzenie, uscisk reki, kilka slow,
              > zeby swiat znow byl piekny, bez zobowiazan ..

              Bez zobowiązań? Co niby? Potrafisz wyłączyć uczucia, żeby myśli o Niej nie
              zajęły myśli o nowej dziewczynie? Jeśli sie naprawde kochało to przy takich
              chwilach spotkań często chce się wrócić. Nie pomyślałeś, że Rozstaliście się.
              Ona ma prawo do ułożenia sobie życia bez Ciebie a Ty nie masz prawa jej w tym
              przeszkadzać swoją obecnością jeśli jej nie chce. Może jeszcze coś do Ciebie
              czuje? Może to zbyt świeże, może skrzywdziłeś ją i ciągle myśl o Tobie ją boli?
              Po co chcesz rozdrapywać jej rany? Nie rozumiem co za grę chciałbyś prowadzić,
              wydaje mi się jednak, że to gra Jej kosztem. Jeżeli odszedłeś to odejdź
              naprawdę. Ona najwidoczniej chce się ZRESETOWAĆ, zapomnieć, żeby być gotową na
              nowy związek.


              > do szczescia wystarczy mi jej przyjazn ..

              Pytam jeszcze raz: Tobie tak, a Jej?? Czy Ona chce Przyjaźni z Tobą? Czy wiesz
              co Jej jest do szcześcia potrzebne i czy bierzesz to pod uwagę?


              > Wiec dlaczego ? Skad ta niechec, brak zaufania i uprzedzenie ??
              > Nie wiem, wydaje mi sie, ze nigdy nie dalem jej po temu powodu ..

              Wydaje Ci się? Może jednak dałeś, jeśli tak reaguje. Porozmawialiście o tym?
              Nie wiem dlaczego niektórzy na siłę chcą zachować Byłych dla siebie mimo, że
              nie są razem.
              Zadzwoń do niej za 10 lat, kiedy już będziecie mogli spokojnie opowiadać sobie
              o swoichnowych mężach/żonach/dzieciach i ze śmiechem i rozrzewnieniem wspominać
              szczegóły swojego dawnego związku

              Ale wszystko co napisałam nie musi dotyczyć Twojej sytuacji.
              Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: Yola Re: do Yoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 14:40
              Nie bardzo rozumeim Twoje podejście, czemuz to miałabym się cieszyc ze go
              widzę ?? Jest mi trudno traktować Go na równi z innymi ,kolegami, dla mnei
              zawsze będzie kimś więcej.Wiem z autospji, że jak nie mam kontaktu z ex to
              szybciej dochodze do siebie, a to jest jak rozdrapywanie ran.ALe żadne z nas
              pracy nie zmieni.No cóż, nadal czekam na mojego Mr.Right.... ;-)
              • Gość: Mr.Right Re: do Yoli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 01:56
                no cześć.....
                • Gość: Yola Re: do Yoli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 10:59
                  do Mr Right : witam....
    • samowolny Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? 01.10.04, 11:57
      sentymentalna35 napisała:

      > Najpierw był niespodziewany email. Znalazł gdzies na necie adres @ do mnie.
      > Potem było kilka miesięcy sporadycznego emailowania i zaprosił mnie na
      > kolację. Oboje mamy rodziny, dzieci, duzo pracy.
      > I tak z przerwami trwa ta nasza znajomośc.Przez chyba w sumie 4 lata pisania
      > co jakiś czas do siebie, ze 3 razy się spotkalismy na kawę.

      a czemu nie zaprosisz go do siebie do domu, przedstawisz męża,swoje dzieci
      on przyjdzie ze swoja rodziną ot spotkanie towarzyskie.. czemu spotykacie sie
      sami zdala od rodzin? macie cos do ukrycia?
    • Gość: Worm Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.04, 12:12
      Utrzymywalem stale kontakty ze swoja ex. Teraz po prostu nie mam czasu, ale
      taka przyjazn "pozwiazkowa" w moim przypadku zaowocowala. Dzieki swojej bylej
      kobiecie poznalem moja obecna Zone. Czyli, po czesci, zawdzieczam jej swoje
      obecne szczescie. Pozdrawiam
      • sinsi Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? 01.10.04, 12:23
        po zastanowieniu sie nad tematem -dochodze do wniosku ze moge sie bez szwanku
        dla nikogo (czyli mojego malzenstwa czy jego wiernosci :-))) ) spotykac z
        niektorymi "bylymi" - ale tylko z tymi, do ktorych juz nic nie czuje, uczucie
        kiedys tam moze i bylo ale zdechlo, albo i nigdy nie bylo zbyt silne.

        natomiast w 1 przypadku - nie ma takiej mozliwosci. to byl burzliwy zwiazek,
        mocne uczucia, iskry lecialy i uplyw czasu ani nowy zwiazek tego nie byl w
        stanie przekreslic czy zmienic w spokojna znajomosc. wiec choc nalegal to
        lepiej sie nie widywac bo kazdy juz ma nowe zycie a nikomu problemy potrzebne
        nie sa. :-)))
    • Gość: helga Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.netcafe.waw.pl 02.10.04, 12:15
      Zaczynam mieć wrażenie że na jednego z moich byych bedę już skazana na zawsze.
      Spotykamy sie. I klocimy a potem spotykamy znowu. Tak przwie 4 lata, spodziewam
      sie nastepnych 40
      • Gość: przyjaciolka trudna jest przyjazn z ekspartnerem... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.10.04, 16:33
        .....szczegolnie wtedy gdy ten eks jest to osoba wartosciowa......Moi byli sa
        czescia mnie. Tak sie akurat sklada ze tych z ktorym mialam powazne zwiazki
        uwazam za wartosciowych ludzi z poczuciem humorym, ktorzy maja cos ciekawego do
        powiedzenia,ktorzy sa dobrzy....nieszczesciem jest to ze to sa moi
        ekspartnerzy:).Bardzo ich lubie. Byloby mi zal ich stracic dlatego staram sie
        utrzymywac z nimi kontakty, jak tylko moge.Moj ostatni byly nie ma na razie
        dziewczyny.A bardzo bym chciala by znow sie zakochal.Nasze kontakty bylyby
        wtedy o wiele lepsze gdy on odnazjdzie znow swoje szczescie.Od dwoch lat jestem
        zakochana,wariuje na punkcie swojego faceta (to wymaga z odrebnej analizy)i
        znam rowniez jego byle...i wiem ze on utrzymuje z nimi kontakty.Nie mam nic
        przeciwko temu, choc czasem tez mnie to wkurza.Chodzi mi o sytuacje kiedy ta
        byla ma pretencje do mojego faceta ze za malo czasu jej poswieca.wydaje mi sie
        wtedy ze ona jeszcze nie przestawila sie z roli partnerki na role
        przyjaciolki.Najzdrowsze relacje sa wtedy gdy MY i nasi BYLI mamy wlasne udane
        zwiaki.UDANE tj nie szukamy pocieszenia w ramionach eksów....
    • Gość: kobieta Re: Utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 18:17
      Nigdy nie miałam takiej potrzeby. W jakim celu miałabym sie spotykać?
      Oczywiście, każde przypadkowe spotkanie, "któregoś z byłych" jest bardzo mile
      i nawet przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Nawet jeżeli "wejdziemy na kawę"
      to i tak rozmawiamy o obenych związkach. I wydaje mi sie, że jest to zdrowe
      i dorosłe podejście do problemu. Do utrzymania kontaktów z byłymi najczęściej
      dążą osoby niedojrzałe emocjonalnie. Nie jest tragedią, gdy były partner jest
      wolny i można wrócić do poprzedniego układu. Tylko po co, skoro i tak związek
      nie wytrzymał próby czasu? (nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
      rzeki).Najgorzej, gdy były partner jest w nowym związku i takie spatkania mogą
      tylko zaszkodzić. Ale może o to chodzi?
    • Gość: ppp Nigdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 19:09
      Jak na razie wszystkie moje zwiazki rozpadly sie nie z mojej winy. Zawsze to ja
      dostawalem kopa i nie mam ochoty na utrzymywanie z nimi kontaktu chociaz
      niektore o to usilnie zabiegaja. NIE NIE NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE
      • Gość: domcio Re: Nigdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:36
        A ja znowu się umówiłem z moją ex sprzed 20 lat. Pójdziemy na kawę i bedziemy
        długo, długo gadać. Wcześniej mysleliśmy tylko o łóżku....
      • Gość: 1909 Re: Nigdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 09:13
        czy aby na pewno nie z Twojej winy???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka