sentymentalna35
23.09.04, 13:05
Najpierw był niespodziewany email. Znalazł gdzies na necie adres @ do mnie.
Potem było kilka miesięcy sporadycznego emailowania i zaprosił mnie na
kolację. Oboje mamy rodziny, dzieci, duzo pracy.
I tak z przerwami trwa ta nasza znajomośc.Przez chyba w sumie 4 lata pisania
co jakiś czas do siebie, ze 3 razy się spotkalismy na kawę. Potrafimy nie
pisać do siebie kilka miesięcy, potem "nadrabiamy" kilka @@ przez kilka dni,
pisząc ogólnie o tym co sie u nas dzieje, i znowu kilka miesięcy milczymy.
Mam fajnego męża, nie szukam wrażeń. On też wydaje sie byc zadowolony z życia
rodzinnego.
Tak mnie zastanawia, co powoduje,że nadal się tak lubimy. Czy to sentyment,
do tej pierwszej miłości? Zaznaczę może,ze mimo,że chodziliśmy całe liceum ze
sobą nie było między nami sexu. Moj maz był moim pierwszym facetem (świadomie
po ślubie), a i wiem,że tak samo było potem u niego. On twierdzi,że może
dlatego właśnie,że sexu między nami nie było, nie szukamy teraz tego u siebie.
Może to tęsknota za młodościa, kiedy nie mieliśmy większych problemów, za
beztroską lat młodzieńczych?
Wiem,że bardzo mu się podobam, zawsze to twierdził i nadal to potrzymuje, ale
mnie przynajmniej w naszych kontaktach nie chodzi o żadne skoki w bok,
myslę,że u niego też nie ( za facetów głowy nie dam, sorry). Ale to chyba nie
jest jedyny powód,że chce zobaczyc moja osobę.
Ja lubie powspominac stare lata, oderwac się na chwilke od rzeczywistsci.
Ale czasem mnie męczy czy to normalne. Kiedyś mówiłam o tych spotkaniach
męzowi. Pytałam czy mogę isc na kolacje (musiał zostac z dziecmi). Teraz
nawet nie wspominam, bo te kontakty były ostanio bardzo rzadkie. Wiem,że jego
żona była o mnie strasznie zazdrosna, co dla mnie było bardzo dziwne, bo mnie
wiele lat temu "rzucił" właśnie dla niej.
Czy utrzymujecie kontakty z byłymi sympatiami? Co sądzicie na temat takich
kontaktów i czy macie coś przeciwko, jesli Wasi współmałżonkowie się z byłymi
sympatiami spotykają?
sentymentalna