Dodaj do ulubionych

femininazizm ?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 16:22
czy nie uważacie że feministki (przynajmniej osobniczki dumnie się tak
tytułujące) to w większości zakompleksione, wredne i fałszywe babszytle, albo
młodziutkie aktywistki działające na zasadzie mody - wiecznie "za czymś" lub
"przeciw czemuś" (raz są przeciw futrom, raz przeciw zabijaniu karpi, później
za równouprawnieniem płci itd). ?
drą się w niebogłosy, że chcą równości itd. ale dotyczy to wyłącznie
przywilejów. W obowiązkach już na równości im nie zależy.
Czy równouprawnienie płci jest w ogóle możliwe ? Nie chodzi mi o to, że baby
powinny siedzieć tylko w kuchni, ale wg mnie wcale nie jest im tak źle.
Obserwuj wątek
    • gomory Re: femininazizm ? 22.12.04, 16:49
      Uwazam ze kazda grupa ludzi ma prawo walczyc o swoje prawa jesli uwazaja ze sa
      krzywdzeni. Nawet jesli walcza o przywileje, to dlaczego nie, skoro im sie
      naleza? Np. otrzymywanie takiej samej zaplaty jak mezczyzna za TAKA SAMA prace
      to nie taki znow wielki przywilej.
      Tym niemniej - mi "walczaca" feministka opowiadala jak to jest przewalana przy
      wyplacie, ale nosic szafek nie chciala poniewaz "jest kobieta". Czyli sama sie
      kwalifikowala jako gorszy pracownik niz np. ja, ze wzgledu na swoja plec. Ale
      jakos to do niej nie przemawialo, zatwardziala byla chyba nie tylko z powodu
      owlosionych pach ;).
      • wadera3 Re: femininazizm ? 22.12.04, 16:52
        fuuuuuujjj!!!te pachy mogłeś nam darować....przecież gotujemy przysmaki na
        Swięta!!!! fuj.... ale w ogóle to masz rację ;)
      • Gość: Vista1 Re: femininazizm ? IP: *.uhn.on.ca 24.12.04, 16:39
        Krotka uwaga - jesli "walczaca feministka" byla zatrudniona do noszenia szafek,
        i tychze nosic nie chciala, to rzeczywiscie mozna uznac ze byla zlym
        pracownikiem na powierzonym jej stanowisku pracy.
        Dziekuje.
    • Gość: blacky Re: femininazizm ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 20:17
      > czy nie uważacie że feministki (przynajmniej osobniczki dumnie się tak
      > tytułujące) to w większości zakompleksione, wredne i fałszywe babszytle, albo
      > młodziutkie aktywistki działające na zasadzie mody - wiecznie "za czymś" lub
      > "przeciw czemuś" (raz są przeciw futrom, raz przeciw zabijaniu karpi, później
      > za równouprawnieniem płci itd). ?

      Wydaje mi się, że walka o równouprawnienie i przeciw dyskryminacji (nie tylko
      kobiet) to nie działanie na zasadzie mody. Czy jeśli domagam się traktowania
      równego z mężczyzną to jestem zakompleksionym, wrednym i fałszywym babsztylem?
      Chociaż muszę przyznać, że feministki są słabo zorganizowane i potrafią
      zajmować się błahymi sprawami nie zwracając uwagi na te istotne.

      > drą się w niebogłosy, że chcą równości itd. ale dotyczy to wyłącznie
      > przywilejów. W obowiązkach już na równości im nie zależy.

      Błąd. Nie wiem, czy mogę nazwać się feministką, ale na pewno jestem kobietą
      wyemancypowaną i wiem, że nie ma nic za darmo. Poza tym feminizm zakłada
      również pomaganie ojcom, którzy są dyskryminowani w takich sprawach jak np.
      opieka nad dzieckiem.

      ale wg mnie wcale nie jest im tak źle.

      Aż tak źle nie jest, ale rewelacyjnie również nie. Dla mnie fakt, że pracując
      na tym samym stanowisku co mężczyzna zarabiam 80% jego pensji jest upokarzający.
    • Gość: JohnMalkovitch Re: femininazizm ? IP: *.toya.net.pl 22.12.04, 20:44
      Jak jesteś ricardo taki twardy, to leć na forum "feminizm"
      • margot_may hahahah :) 22.12.04, 23:45
        one go zignorują. ricardo to przymulasty nudziarz.
        • Gość: JohnMalkovitch Re: hahahah :) IP: *.toya.net.pl 23.12.04, 05:26
          A ty przymulasta epigonka.
          Kobieto zorientowana.
        • Gość: ricardo Małgoś kochana IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 08:37
          to forum nazywa się "Mężczyzna" i rzuciłem ten temat do dyskusji dla mężczyzn a
          nie dla feminstek (tak jabyś chciała przekonywać katolików na ich forum że Bóg
          nie istnieje).
          moim zdaniem przymuslaste to są feministki i jak ktoś napisał mają owłosione
          pachy (a co należy im się, skoro mężczyźni nie golą pach to one też mogą)
          Wg mnie jest zasadnicza różnica w pojęciach "feminizm" a "równouprawnienie
          płci".Obecne działania pań szumnie nazywających siebie "feministkami" polegają
          na wielkim krzyku jakie to są biedne i pokrzywdzone, napastliwej pokręconej
          argumentaji itd. - stąd femininazizm.
          • margot_may ricardo mój ukochany 24.12.04, 02:54
            piszę, że cię zignorują, bo nie da się dyskutować ze stereotypami. bo twoja
            gadka jest śmieszna i one to słyszały juz tysiące razy. przymulasty- bo grasz
            stereotypami, nudziarz- bo powtarzasz to samo.
    • Gość: negatywista Re: femininazizm ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 21:45
      Feminizm dla mnie jest niezrozumiały. Dyskryminacja płci, np. w postaci
      nierówności wynagrodzeń, jest przestępstwem ściganym na mocy stosownych
      paragrafów, trzeba się tylko umieć upomnieć o zagwarantowane konstytucyjnie
      prawa. Bo wg konstytucji kobiety i mężczyźni mają prawnie równy status.
      Jeśli chodzi o aborcję to jest to kwestia światopoglądowo-religijna i nie ma
      ona charakteru gnębienia kobiet, a obronę życia poczętego, któremu wg
      niektórych doktryn przypisuje się ludzkie prawa.
      Wydaje mi się że feministki próbują zmieniać nie prawo, a ludzką mentalność - a
      to jest niemożliwe do zrobienia drogą jakichśtam kolorowych demonstracji. Na to
      trzeba czasu, dużo czasu, ale społeczeństwo idzie w tym kierunku.
      • margot_may no dobrze, odezwę sie ludzkim głosem 24.12.04, 03:49
        wy panowie nie rozumiecie jednej rzeczy. dlaczego feministki tak krzyczą?,
        pytacie się. takie oszalałe harpie te feministki. przecież nie jest im źle.
        faktycznie nie jest źle. tu chodzi o psychologię.

        problem w tym, że kiedyś było źle. świadomość tego rodzi złość i pragnienie
        zemsty, chęć wymuszenia jakiegoś zadośćuczynienia.

        chyba nie jest wam obca chęć zemsty, co? złość też nie? zrozumcie, że można coś
        takiego odczuwać czytając same tytuły średniowiecznych traktatów: np. "czy
        kobieta jest człowiekiem?" przecież tu się nóż otwiera w kieszeni...

        pół biedy jeśli kobieta na swojej drodze spotyka ludzi mądrych, którzy nie będą
        bagatelizowali emocji, jakie odczuwa. takich, którzy wysłuchają, zrozumieją.
        oraz, to wazne!, przyznają, że kobiety były gorzej traktowne i, że sami też by
        się wqu..ali. wtedy te emocje są rozładowywane.

        ale co zrobić, kiedy się spotyka takiego ricardo?
        taka kobieta kalkuluje: przyczyną wszelkiego zła kiedyś byli mężczyźni- w końcu
        to oni ustalali zasady. a teraz przychodzi jakiś głupek i mówi, że w kuchni nie
        jest źle. a skąd on może to wiedzieć?
        i najważniejsze: skąd on może wiedzieć, że kobietom nie jest tam źle? przecież
        nie jest kobietą. nie ma bladego pojęcia. jak moze decydować o życiu innego
        człowieka. niech swoje poustawia. dyktator się znalazł. grrr..

        a potem ricardo, niewinne dziecię, się pyta: o co wam chodzi? moze to taka
        taktyka?: najpierw prowokuje, a potem słodko mruga oczętami i skarży się: ona
        na mnie nakrzyczła.
        ricardo, nikt nie lubi jak się bagatelizuje jego emocje, jak się olewa,
        uoglónia, naigrywa, szafuje stereotypami jako argumentami. nie licz, że ktoś
        porozmawia z tobą jak z dorosłym.

        • gomory Re: no dobrze, odezwę sie ludzkim głosem 24.12.04, 08:35
          Margot thnx, za takie proste wyjasnienie zasad funkcjonowania feminizmu :).
          Pewnie dlatego rodzi to pewne meskie opory ze po 1:
          - nie jestesmy az tak emocjonalni, wiec nie musimy sie "rozladowywac" w taki
          sposob. Chec odwetu to kazdy facet zrozumie, ale ma to byc odwet niosacy
          rozwiazanie problemu. Chyba latwiej byloby nam pojac ze chcecie nas w nocy
          pozarzynac niz ze chodzi feministkom o rozladowanie frustracji.
          - Skoro kobiety cos zyskuja, to mezczyzni musza cos tracic. Sila rzeczy. Jesli
          ja godze sie na te strate, uznajac prawa kobiet, to moge sobie na taki stan
          rzeczy patrzec z pozycji dobrotliwego darczyncy dopuszczajacego laskawie do
          swoich przywilejow. Ale jak facet nie moze sie z tym pogodzic, to bedzie miotal
          sie sam w sobie w walce.
          Uwazam ze to fajnie ze feministki sobie krzycza, wala w bebenki, robia manify.
          Lepsze to zajecie i dajace wiecej zdrowej satysfakcji niz mieszanie kopyscia w
          garze obiadu dla Pana i Wladcy. Wazne chyba jednak by nie zatracic sie zbytnio
          w takiej walce. Pisanie "tutaj lezy suka pogrzebana", wychowywanie w domu tylko
          kotek i suczek to wlasnie przejawy pewnej dziwacznosci. Podobnie jak scisly
          romans ze srodowiskami homoseksualnymi, ugruntowujacy obiegowe opinie o tym ze
          feministka musi wygladac jak Kinga Dunin i byc lesbijka ;).
          • margot_may Re: no dobrze, odezwę sie ludzkim głosem 24.12.04, 17:26

            > Margot thnx, za takie proste wyjasnienie zasad funkcjonowania feminizmu :).
            no i koniec! to nie wyjaśnienie zasad działania feminizmu, ale przyczyn
            postępowania kobiet które spalają się w swojej złości. zawsze tak na nie
            narzekacie... więc próbuję cos wyjaśnić.

            > Pewnie dlatego rodzi to pewne meskie opory ze po 1:
            > - nie jestesmy az tak emocjonalni, wiec nie musimy sie "rozladowywac" w taki
            > sposob. Chec odwetu to kazdy facet zrozumie, ale ma to byc odwet niosacy
            > rozwiazanie problemu. Chyba latwiej byloby nam pojac ze chcecie nas w nocy
            > pozarzynac niz ze chodzi feministkom o rozladowanie frustracji.
            wybacz, ale z tym rozładowaniem to przesadziłeś. mówisz, że faceci tak panuja
            nad sobą i pozwalają sobie tylko na odwet niosący rozwiązanie problemu? ogarnia
            mnie jakiś wariacki śmiech, czy to normalne? to niesamowite, jaką bajkę mi
            jeszcze opowiesz?

            > - Skoro kobiety cos zyskuja, to mezczyzni musza cos tracic. Sila rzeczy.
            Jesli
            > ja godze sie na te strate, uznajac prawa kobiet, to moge sobie na taki stan
            > rzeczy patrzec z pozycji dobrotliwego darczyncy dopuszczajacego laskawie do
            > swoich przywilejow. Ale jak facet nie moze sie z tym pogodzic, to bedzie
            miotal
            >
            > sie sam w sobie w walce.
            naprawdę tak myślicie? to dla mnie nowe. taka zaciętość. ale CO odbieraja wam
            kobiety????? odpowiedz.

            > Uwazam ze to fajnie ze feministki sobie krzycza, wala w bebenki, robia
            manify.
            > Lepsze to zajecie i dajace wiecej zdrowej satysfakcji niz mieszanie kopyscia
            w
            > garze obiadu dla Pana i Wladcy. Wazne chyba jednak by nie zatracic sie
            zbytnio
            > w takiej walce. Pisanie "tutaj lezy suka pogrzebana", wychowywanie w domu
            tylko
            >
            > kotek i suczek to wlasnie przejawy pewnej dziwacznosci. Podobnie jak scisly
            > romans ze srodowiskami homoseksualnymi, ugruntowujacy obiegowe opinie o tym
            ze
            > feministka musi wygladac jak Kinga Dunin i byc lesbijka ;).
            przejaw dziwaczności... grrr... już raz wspomniałam o nożu. zaraz czy mówiłam
            cos o klejnotach?
            • gomory Re: no dobrze, odezwę sie ludzkim głosem 27.12.04, 11:05
              > to nie wyjaśnienie zasad działania feminizmu, ale przyczyn
              > postępowania kobiet które spalają się w swojej złości.

              No wiec za to dziekuje :).
              Poniewaz jednak wyjasnialas to w kontekscie feminizmu, to dosc latwo bylo mi
              polaczyc jedno z drugim. Zwlaszcza gdy przeczytalem artykul w "Zadrze" o
              feministycznych grupach wsparcia. Po przeczytaniu relacji ze spotkania rzucilo
              mi sie w oczy ze podstawowym zajeciem jest wznoszenie hasel i wzajemne
              wspieranie sie. Bardzo mi to podpasowalo do emocjonalnego rozladowywania. Nie
              czepiaj sie mnie za mocno, gdyz ja wcale nie uwazam zeby to bylo cos zlego, czy
              smiesznego.

              > z tym rozładowaniem to przesadziłeś. mówisz, że faceci tak panuja
              > nad sobą i pozwalają sobie tylko na odwet niosący rozwiązanie problemu? to
              niesamowite, jaką bajkę mi jeszcze opowiesz?


              No tak sa wychowywani np. przez kobiety-Mamy mowiace: nie badz baba i nie placz
              po jakims urazie ;). Sama przyznasz, ze to niecodzienny widok placzacego
              mezczyzny, uczucia okazuja raczej w mniej goracy sposob. Nie opowiadaja ze jest
              im zle, niedobrze i potrzebuja sie przytulac. Tylko to mialem na mysli -
              dlatego nam jakby trudniej zrozumiec ze kobiety potrzebuja
              takiego "rozladowania". Mescy ekstremalisci twierdza ze to bezsensowne babskie
              pytlowanie ozorem. Chyba sie z tym zetknelas w zyciu? Nadmieniam ze ja tak nie
              uwazam, przyznajac Tobie racje pod tym wzgledem - co tak ladnie wylozylas
              w "przyczynach postępowania kobiet które spalają się w swojej złości".
              I co, ladna bajeczka, nieprawdaz :)?

              > ale CO odbieraja wam kobiety?
              Nie rozszerzajmy zaraz feminizmu na wszystkie kobiety. Co odbieraja? Wiesz,
              wlazilbym na grzaski grunt argumentacji z ktora do konca sie nie identyfikuje.
              No ale, czego sie nie robi dla plci pieknej. Pierwsze z brzegu przyklady jakie
              mi przyszly do glowy to narzucanie jakichs standardow liczbowych w zatrudnianiu
              kobiet. Atak kobiet na ostoje "meskosci": czyli seks i dochodowa prace. Postawy
              roszczeniowe w tych aspektach, bywaja odbierane szczegolnie dotkliwie.

              > Pisanie "tutaj lezy suka pogrzebana", wychowywanie w domu tylko kotek i
              suczek to wlasnie przejawy pewnej dziwacznosci.
              > przejaw dziwaczności... grrr...
              No tak, wg mnie to jest dziwaczne. Pani wojujaca feministka, ktora ma w domu
              kotke i twierdzi ze NIGDY nie moglaby miec samca-kota, mi wyglada na kobiete
              majaca chrobliwa awersje do mezczyzn. Feministka to jest chyba przy okazji ;).
              Podobnie smiesza mnie powiedzonka "o Bogini" miast "O Boze" i takie rozne
              feministyczne kwiatki. Ale widze ze sie ze mna nie zgadzasz.
        • Gość: ricardo Małgoś droga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 16:12
          chyba mnie nie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że sam feminizm być może kreowany
          troche prze media, trochę przez niektóre jednostki, stają sie powoli synonimem
          nienawiści (do wszytskiego co męskie - wiadomo, Kopernik była kobietą),
          wybiórczego patrzenia na świat, spiskowych teorii, i barku poszanowania dla
          osób myslących inaczej.
          Pisałem wyraźnie - równouprawnienie to (wgedług mnie )nie to samo co feminizm.
          na koniec jedna uwaga, w mojej najbliższej rodzinie jestem rodzynkiem, jednym
          facetem przypadającym na kilka kobiet (w różnym wieku). Podobnie w pracy.Jakoś
          żadna nigdy nie narzekała, że traktuję je źle, nieuprzejmie,czy bez szacunku.
          Z drugiej strony kobiety które są poniżane czy źle traktowane przez męczyzn z
          ich otoczenia raczej nie są feministkami.
          Feministkami (przynajmniej tak się dumnie zowią) są zazwyczaj kobiety z dobrych
          domów, wykształcone, z pienędzmi i chyba trochę znudzone codziennością. No to
          sobie protestują, krzyczą, plują jadem itd. choć tak naprawdę same nie
          dośwaidczają nierównego traktowania.
          PS jeśli Cię nudzę koleżanko, to po jakiego grzyba wciąż odpisujesz ?
          • margot_may . 24.12.04, 17:10
            > chyba mnie nie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że sam feminizm być może
            kreowany
            >
            > troche prze media, trochę przez niektóre jednostki, stają sie powoli
            synonimem
            > nienawiści (do wszytskiego co męskie - wiadomo, Kopernik była kobietą),
            > wybiórczego patrzenia na świat, spiskowych teorii, i barku poszanowania dla
            > osób myslących inaczej.
            a mnie się wydaje, że jest inaczej. nie wiem wogóle czy moje zdanie tutaj jest
            ważne, bo nie kierwoałes go do kobiet, a w szczególności feministek. ale
            uważam, że feminizm powoli zaczyna być postrzegany za coś mniej ekstremalnego.
            takich zjawisk, działań, jak feminizm nie da się zcentralizować, uogólnić,
            upchnąć w jednym worku, jak ty próbujesz to zrobić. aby potwierdzić twoja tezę,
            nie będąc wybiórczym (!) trzeba naprawdę wielu argumentów.

            > Pisałem wyraźnie - równouprawnienie to (wgedług mnie )nie to samo co feminizm.
            a myślisz, że według mnie tak? coś nie rozumiem. pod jakim względem?

            > na koniec jedna uwaga, w mojej najbliższej rodzinie jestem rodzynkiem, jednym
            > facetem przypadającym na kilka kobiet (w różnym wieku). Podobnie w
            pracy.Jakoś
            > żadna nigdy nie narzekała, że traktuję je źle, nieuprzejmie,czy bez szacunku.
            ale ricardo ja wcale nie myślę, żeś cham czy prostak. :)

            > Z drugiej strony kobiety które są poniżane czy źle traktowane przez męczyzn z
            > ich otoczenia raczej nie są feministkami.
            wiesz, jest takie powiedzenie, że niewolnik buntuje się wtedy jak mu się
            poluzuje więzy. to chyba dobre podsumowanie.

            > Feministkami (przynajmniej tak się dumnie zowią) są zazwyczaj kobiety z
            dobrych
            >
            > domów, wykształcone, z pienędzmi i chyba trochę znudzone codziennością. No to
            > sobie protestują, krzyczą, plują jadem itd. choć tak naprawdę same nie
            > dośwaidczają nierównego traktowania.
            ricardo, czytałeś to co wcześniej napisałam? we wcześniejszym poście? próbuję
            ci wytłumaczyć dlaczego to robią, a ty mi walisz: chyba mnie nie zrozumiałaś...
            kto tu kogo nie zrozumiał?
            > PS jeśli Cię nudzę koleżanko, to po jakiego grzyba wciąż odpisujesz ?
            strasznie mnie pociągają tacy niekumaci


            • Gość: ricardo Re: . IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.12.04, 08:43
              wieasz Małgoś, miło mi że Cię kręce jako niekumaty samiec. Nawet miałem ochotę
              jakoś tak miło się do Ciebie zwrócić (per "kochanie", "myszko" czy coś w tym
              styl) ale pomyślałem, że chyba nie wypada, toć ledwo się znamy.
              Więc pozostanę przy Małgosi, bo to bardzo łądne imię.
              Otóż Małgosiu nadal uważam, że zareagowałaś jakkolwiek szlachetnie, to jednak od
              dupy strony. (dupa jest wspólna dla obu płci, więc chyba sie nie obrazisz).
              Określenie "femininazizm" jest pewnym wspólnym określeniem wrzucającym do
              jednego worka (zapewne niesłusznie) wszystkie lewicujące, wojujące grupy typu :
              "rozwrzeszcane baby", "zakręceni ekolodzy" czy wreszcie ci nieszczęśni geje.
              W dobie poprawności politycznej media boją się krytykować tych oszołomów, bo
              zaraz powstaje krzyk, że to obrażanie mniejszości. W ten sposób powstaje dyktat
              mniejszości względem więkoszości (nazywana też "odwrotną dyskryminacją", bądź
              zbliżone - "akcją afirmacyjną").
              Moja teza nie spraowadza się do tego, że wszytskie kobiety mają dobrze, że nie
              niektóe nie są poniżane czy traktowane niesprawiedliwie (bo tak rzeczywiście
              jest), lecz piszę o tym, że osoby które uzurpują sobie prawo do wypowiadania się
              w imieniu krzywdzonych kobiet po pierwsze same nigdy nie doznały dyskryminacji
              ze względu na płeć (uwaga DYSKRYMINACJI a nie innego traktowania, bo to nie
              zawsze jest tożsame z dyskryminacją) po drugie wrzeszczą bez opamiętania (i
              wszędzie węszą spiski) o dyskryminacji jedynie dlatego że jest taka moda, albo
              się nudzą. Mówiąc krótką : kiedyś byłyby aktywistkami w ZHP czy ZSMP, teraz
              modne jest bycie wrażliwym społecznie. Więc wybierają sobie : będę
              feministką/ekologiem/obrońcą praw gejów/maoistką itd.
              PS. Dużo więcej robią dla znoszenia dyskryminacji robią np. dziewczyny
              wstępujące do wojska,straży pożarnej itp. ale gdybyś zapytała je czy uważają
              się za feministki zapewne by się nie zgodziły. One po prostu chciały zostać
              żołnierzem/strażakiem itd.
    • chooligan Re: femininazizm ? 24.12.04, 20:08
      Feministki to grupa kobiet czytających Cosmopolitan w wersji angielskiej,
      uważających że prędzej czy później przeleci je jakiś byczek z noblem w kieszeni
      z dziedziny fizyki. Feministyka kończy życie jako alkoholiczka śmiercią
      przedwczesną.
      • Gość: marsjanka Re: femininazizm ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:07
        A tak poza tym to wszystko w porządku?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka