umieram z samotności

IP: 193.0.117.* 20.02.05, 19:50
umieram z samotności w Warszawie. po studiach nie jest łatwiej, to kiedy
wreszcie będzie lepiej?? zdołowany, a kiedyś sympatyczny Piotrek 27 lat, nie
z W-wy
    • Gość: MaBiWy Re: umieram z samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 19:59
      samotnic w odpowiednim wieku w Warszawie dużo jest. Co wy specjalnie się
      mijaci,żeby mieć powód do utyskiwań?
      • wadera3 Re: umieram z samotności 20.02.05, 20:01
        już dawno to mnie dziwi,czemu wolą narzekać niż wymienić się @dresami? ;)
    • Gość: j. Re: umieram z samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 01:32
      oj,aż tak źle?:( a co poprawiłoby Ci nastrój?:)
    • Gość: c.kapturek Re: umieram z samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 01:54
      będzie, będzie, .....uśmiechnij się, jutro będzie lepiej :))))))))))))

      ps. jak się da, to łap szczeście za ogonek i duś jak cytrynkę ;-)))))))

      minigry.szu.pl/horror.swf
      • Gość: c.kapturek Re: umieram z samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 01:59
        troszke sie ładuje długo, ale co tam i jeszcze tutaj :> hihihi ;-)))))))))))

        zt122.internetdsl.tpnet.pl/smieszne/horror.swf
    • b.pascal Re: umieram z samotności 21.02.05, 09:02
      Spróbuj tutaj:

      cafe.gazeta.pl/cafe/0,0.html
    • gomory Re: umieram z samotności 21.02.05, 09:38
      Nie chce Ciebie straszcyc, ale wujek dobra rada mowi: sprezaj sie chlopie. Moje
      doswiadczenie wskazuje ze do konca czasow studenckich ilosc potencjalnych,
      wolnych panienek jest spora. Pozniej coraz to mniejsza. Dziewczyny zaczynaja
      sie zzywac z tymi "swoimi" z ktorymi byli dotad, tez maja obawy ze im pozniej
      tym trudniej kogos ciekawego spotkac. Czuja cykanie biologicznego zegara, a
      welony na slubie kusza ;). Ty latwo mozesz wpasc w rytm praca-dom, i ciezko
      bedzie Ci kogos wolnego spotkac. Wypracujesz swoje stale nawyki, ktorych
      niechetnie bedziesz sie pozbywal. Wartosciowe, ciekawe osoby juz beda
      pozajmowane, i dla Ciebie zostana same plewy, lub to co spadnie z odrzutow ;).
      Nie musisz od razu wpadac w panike, nie chce demonizowac, ale radze Ci
      porozgladaj sie po serwisach randkowych, idz na jakis kurs tanca, dosiadaj sie
      do panienek na imprezach, ogniskach, splywach kajakowych z nastawieniem "a moze
      wlasnie to ta"? Powodzenia :).
      • Gość: autor postu Re: umieram z samotności IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.02.05, 13:30
        Masz rację ziomek. Ale czasem mam taki dół, że juz nic nie moge przedsięwziąć.
        Jakbym w takim stanie się do kogoś dosiadał, albo podrywał to skazamy jestem na
        porażkę. Zresztą to dobrze. Mój problem, i myslę, że masy innych facetów też,
        jest GDZIE ja mam szukac potencjalnej dziewczyny. Bo takie texty, jak mojego
        ojca, ze można choćby i na ulicy poznać, się nie sprawdzają. Nie w Warszawie,
        nie w 2005!! Już nie. Znaczy można w lecie jakiś seksualny epizod zaliczyć, ale
        wszyscy wiedzą, że TO NIE TO! Znaczy, z takich akcji rzadko wychodzi miłość. A
        ja właśnie tego uczucia szukam. No już nie mówię, że sex by mi nawet starczył,
        w tym ciężkim czasie, bo oczywiście większość dziewczyn nie pójdzie ze mną do
        łóżka, nawet jakby sama chciała - kobiety tak juz mają, że musi być to uczucie,
        dla mnie wystarczy wzajemny szacunek, jasny układ i zwyczajnie cieszenie się
        swoimi ciałami :))
        Na studiuach większość dziewczyn już miała swoich gości, więc juz wtedy jest
        trochę późno. Ja już widzę, że jestem w cyklu praca-dom i ciężko coś wymyśleć,
        tez się boję, że zaczne miec takie starokawalerskie przyzwyczajenia, które
        jednak są mało sexi ;))
        A z drugiej strony jest coś odpychającego mnie od tego co mówisz, żeby się w
        serwisach randkowych szukać. Jakoś mam opór do ludzi dającyh swój anons. To
        jakieś pojście na łatwiznę chyba. Kursy tańca to samo, jakoś czuję że właśnie
        masa ludzi chodzi na takie balety nie z chęcie nauczenia się tańczyć, ale żeby
        kogoś spotkać. Ja nie chcę się bawić w takie podchody. Normalnie marzę o tym,
        że ludzie nie patrzą na siebie chłodno, znaczy dziewcyzny na facetów, że facet
        ma szansę nie zostać opie..ny energetycznie jak do niej zagada. Może za dużo
        razy się własnie nadziałem na niesympatyczną reakcję na moje zainteresowanie.
        Jeszcze takie jedno, że jak patrzę na studentki to one tak na maxa się gdzieś
        śpieszą, w ogóle mnie nie zauważają, a życie jest tu i teraz. Ale właśnie we
        Wprost jest artykuł o wykształconych 30-stkach singlach, które potem próbują
        nadrobić stracony czas. Stracony właśnie na ten pęd (do kasy, władzy,
        stanowiska???)
        Liczę na wiosnę i letnie przesilenie... :))))))) wolny Piotrek 27 lat
        • kathathea Re: umieram z samotności 25.02.05, 14:53
          Rozumiem i powtarzam to co juz ktos napisal - sa rozne, chaty, randki, kafejeki
          internetowe. Jest tam mnostwo dziwnych osob ale mozna tarafic na kogos
          fajnego , jakies 3 lata temu ja trafilam i ktos na mnie trafil :-). mam
          kolezanki ladne, madre tez tam szukaja bo niby gdie maja szukac na ulicy? na
          imprezce? A co ci szkodzi sprobowac?
    • Gość: zenon gajowniczek Re: umieram z samotności IP: 80.53.160.* 21.02.05, 13:51
      nie przesadzaj!!! Trzeba wziąśc sie w garsc i nie marudzić wielu ludzi jest
      skazanych na samotnośc z różnych powodów i żyja a ty nie!!!
      pozdrawiam
      • pauli7 Re: umieram z samotności 21.02.05, 13:54
        ja tam nie umieram z powodu samotnosci ale... tez czekam na wiosne:)))

        Pauli
      • Gość: autor Re: umieram z samotności IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.02.05, 13:55
        Ej, ale ja nie zamierzam wegetować i nagie dziewcyzny widziec tylko w necie i
        na bilbordach. Serce mi nie wytrzyma w takim klimacie. Potrzebuje normalnie
        tulić, patrzeć, pieścić kobietę. to chyba dość normalne :)) wolny27
        • Gość: wolnadwudziestka Re: umieram z samotności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:56
          a moze trochę więcej odwagi i wiary we własne możliwości?:)
          bedzie dobrze;)w końcu wiosna tuz,tuż:)
        • Gość: koty_dwa Re: umieram z samotności IP: *.ch.pw.edu.pl 22.02.05, 11:31
          ehh, to takie smutne czytac takie rzeczy... ja akurat mam kogos, ale moje dwie
          najlepsze przyjaciolki to wolne 25-latki, ktore tez chca przytulac, patrzec,
          piescic faceta... bardzo za tym tesknią, pewnie podobnie jak ty...
          • Gość: wolny27 Re: umieram z samotności IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.05, 16:02
            To ja od razu do rzeczy: gdzie one bywają, gdzie je mogę spotkać, poderwać,
            jakies kursy, biblioteki, koncerty. No widzisz, podchodzę w miarę konkretnie:
            problem-rozwiązanie. Bo jeśli inicjatywa ma wychodzić od mężczyzny, no to
            właśnie GDZIE mam tę inicjatywę wykazywać. Mam nadzieję, że nie jest to zbyt
            osobiste pytanie, gdzie konkretnie te dziewczyny bywają?? I takie jeszcze, że
            naprawdę ciężko jest zagadać dziewczynę w grupce dziewczyn, choćby gadającej z
            inną dziewczyną. Może gdybyście bywały tu i ówdzie same byłoby łatwiej
            wystartować :)) Przełamać ten stereotyp, że jeśli samotna dziewczyna tak sobie
            chodzi, bywa to pewnie...........
            No, tyle :))))) Piotrek
            • gomory Re: umieram z samotności 22.02.05, 16:36
              No niech sie panie powypowiadaja.
              He he he juz widze jak uderzasz na ulicy albo w bibliotece do jakiejs laski, a
              ona nie daje dyla tylko sobie randkuje w najlepsze. No chyba ze masz duzy urok
              osobisty :). Mi jakos trudno w to uwierzyc, kobiety chyba nieufne bywaja w
              takich okolicznosciach. Np. w pociagu jak sie dlugo jedzie jest niezly klimat
              do rozmow, moze zostan trampem-podroznikiem ;).
              Poczekajmy co Ci napisza kobietki. Ale jakby co, to pamietaj o mojej wersji z
              kursami tanca, rejestracja w serwisach randkowych, forach dla singli i
              gawedzeniem w sieci. To tak na koniec ;).
            • Gość: koty_dwa Re: umieram z samotności IP: *.acn.waw.pl 22.02.05, 22:58
              no niestety tak to juz jest ze wiele samotnych kobiet po jakims czasie
              samotnosci zamyka sie w sobie i traci nadzieje na cokolwiek. tak niestety jest
              np. z moimi dwiema psiapsiolkami.. wiec nie wiem na ile sa atrakcyjne dla
              faceta, takie zdolowane lub zmierzajace do dolka psychicznego. ale, tak czy
              siak, twoje pytanie nie jest nie na miejscu. :) takie dziewczyny mozna spotkac
              np. w kinie. te moje dwie czesto chodza same do kina... co do twojej inicjatywy
              i gdzie masz ja wykazac to niestety nie dam ci recepty.. jedne kobiety lubia
              tak, inne inaczej.. tak jak i faceci..
              a czemu np. nie wybierzesz sie z kumplami do pubu i tam nie pogadacie z grupa
              dziewuch? w ten sposob wiele moich kolezanek i kolegow poznalo kogos fajnego.
              mam nadzieje, ze nie jestes az tak samotny w stolicy ze i kumpli brak..
              a jakies imprezki, wakacyjne grille, cokolwiek, gdzie sa twoi dawni znajokmi, ze
              studiow czy liceum czy skadkolwiek i gdzie pojawiaja sie takze nowe twarze? ja
              tak poznalam mojego faceta. zabrala mnie do niego na grilla w ogrodzie moja
              przyjaciolka. strasznie sie wstydzilam, bo go nie znalam, ale jakos przelamalam
              opory no i oplacilo sie, jestesmy razem.
              pozdrawiam cieplo, zycze duzo dobrego!

              ps. a tak wogole to faktycznie flirtowanie przez internet nie za bardzo mi sie
              podoba, ale fakt faktem, ze ludzie poznaja sie w sieci i tworza pary,
              niejednokrotnie szczesliwe :) moze nie nalezy podchodzic co tego jak do
              ostatniej deski ratunku, ale jak do normalnego kanalu komuniakcji XXI wieku
    • pingwi Re: umieram z samotności 22.02.05, 17:20
      A ja np. poznałam kogoś w pubie, on przyszedł z kolegami z pracy i później tak
      samo z siebie się potoczyło, akurat tak usiedli blisko nas, ani on nikogo nie
      wypatrywał, ani ja, tańczyłyśmy z koleżanką (mimo, że to był pub)i mimo woli
      zwróciłam na niego uwagę, później podszedł do mnie ...
      Innym razem to był wyjazd wakacyjny, taki o którym właściwie z góry było
      wiadomo, że będą na nim single, bez jakichś wysiłków z mojej czy z drugiej
      strony w sposób naturalny zawiązała znajomość...
      Innym razem - studia podyplomowe ...
      Nie wiem czy to znaczące, ale w żadnym z powyższych trzech przypadków nikogo
      nie szukałam :)
      Znajomości internetowe - kilka - i te przez gg, i te przez randki były fajne...
      W połowie z tych przypadków mogło coś poważnego wyniknąć, w jednym wyniknęło...
    • achajaa Czasem zdolowana, wciaz sympatyczna. 22.02.05, 21:46
      Spiewam sobie pod nosem: "gdzie ci mezczyzni...".
    • tony82 Re: umieram z samotności 22.02.05, 21:47
      I co? Mamy Ci dziewczyny poszukać?
    • mar.celcia Re: umieram z samotności 22.02.05, 22:14
      skąd jesteś jeśli wolno spytać? może będzie łatwiej..
    • Gość: marcepanek Re: umieram z samotności IP: *.alpha.sosnowiec.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 22:16
      skąd jesteś jeśli można spytać? może będzie łatwiej..
    • krasnoloodek Re: umieram z samotności 22.02.05, 22:25
      niby można spotkać wszędzie, w najmniej oczekiwanym czasie i miejscu. Ale
      niestety prawda jest taka, że na disko, ulicy czy gdzieś w supermarkecie to
      nie ma szans na poznanie kogoś interesującego i na tyle sympatycznego, by mogło
      być z tego coś więcej. Oczywiście są jakieś maleńkie wyjątki :)
      • mar.celcia Re: umieram z samotności 22.02.05, 22:40
        więc gdzie według Ciebie można kogoś takiego poznać? przecież wszyscy, w tym ci
        super interesujący ludzie, czasem chodzą po ulicy, robią zakupy.. ja tam wierzę
        w przeznaczenie i w to, że prawdziwa miłość atakuje w najmniej oczekiwanym
        momencie i miejscu!
        • krasnoloodek Re: umieram z samotności 22.02.05, 22:57

          > ja tam wierzę
          > w przeznaczenie i w to, że prawdziwa miłość atakuje w najmniej oczekiwanym
          > momencie i miejscu!

          ja też :)
          a jeśli bym wiedziała gdzie można kogoś takiego spotkać, to pewnie nie
          siedziałabym teraz na forum :))

    • Gość: Jotfuk Re: umieram z samotności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 01:32
      Nie możesz np zapisać się na kurs tańca żeby kogoś poznać (tak napisałeś)???

      Z takim podejściem to faktycznie zostaniesz starym kawalerem.

      Żeby mi ktoś powiedział (zanim poznałem swoją dziewczynę), że tam jest nadmiar
      dziewczyn bo nie ma za dużo chętnych mężczyzn to bym go uściskał. Poza tym dla
      Twojej wiadomości: na kursach tańca, zmienia się cały czas partnerów aby się
      nauczyć tańczyć z różnymi osobami (ino zajętych nie podrywaj:)).

      A co Ci szkodzi - nauczysz się tańczyć - (będziesz królem parkietu :)) i może
      poznasz miłą osobę.

      Co do internetu - niech dojdzie do Ciebie, że dziś to normalny sposób
      poznawania ludzi - w którym wieku Ty żyjesz???

      Przepraszam za szczerość: łajza jesteś i sam jesteś sobie winien!

      pozdr.
      • Gość: wolny27 Re: umieram z samotności IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.05, 16:15
        Hmmm...
        Odpowiem Wam wszystkim (prawie)

        Gomory :
        Bywa, że mam urok osobisty, bywa, że jestem wampiryczny, co się często zimą
        zdarza. Trampem już byłem i jeszcze czasem bywam, to się już nie sprawdza -
        metoda na samotnego wilka. Dużo jeżdziłem i wymiękłem (może za mało po
        zagranicy...). Wiesz, jak mieszkasz w jednym miejscu, jesteś zakorzeniony, ty
        rozpoznajesz ludzi i jesteś rozpoznawany. A ja w W-wie nie jestem zakorzeniony.

        dwa_koty:
        Nie mam ekipy, ani paczki, bo ludzie po studiach się porozjeżdżali w bardzo
        różne miejsca. Może też nie mam tej umiejętności podtrzymywania różnych
        znajomości, w takim razie wdałem się w ojca ;) A zobacz, jak sam idę do pubu, a
        tu same ekipy, parki, koterie ;) to jak się mam przyssać do jakiejś grupy. Nie
        widzę jakby dało się to zrobić. Ludzie się dobrze bawią w gronie znajomych: "a
        ten skąd?", "znasz go??"... No to jest problem, że na imrezy ludzie chodzą
        brygadami, a ja nie należę do żadnej. Kumpli z liceum mam w Szczecinie, bywam
        na jakichś domowych wyżerkach; powiem tak, jest tam grupa wolnych,
        wykształconych dziewczyn do wzięcia (przeważnie medyczki), ale do żadnej mi
        serducho nie zabiło mocniej. Co do znajomości z netu to owszem miewałem,
        przeważnie na tle seksualnym, no do kina się nie umawiałem. Czy to jest
        cyniczne co piszę? Nie chcę, żeby tak brzmiało. Bywało, że umawiałem się z
        dziewczyną nie wiedząc jak ona wygląda. To jest wielki minus, bo jestem
        wzrokowcem na maxa i ładna buzia to jak ciepły plaster na moje serce :)) Taki
        behawior, taka karma... :)

        Pingwi:
        Nie wiem co napisać :) Fajnie, że masz taką łatwość zawiązywania znajomości, ja
        też ją miewam a cały ten post chyba wyniknął z mojego dołka zimowo-bytowego,
        może dlatego brzmi tak dramatycznie. Fakt, że teraz po pracy nie mam do kogo
        się odezwać.

        mar.celcia/marcepanek:
        Pracuję w Warszawie, mieszkam chwilowo na Pradze.

        Jotfuk:
        Nikt nie jest sobie sam winiem, ja tak zostałem wychowany, takie miałem życie i
        tak sobie radzę z tymi sprawami. Niektórzy mają tu lżej a gdzie indziej ciężej.
        Pomyślę poważnie o jakims kursie tańca, albo o angielskim. Buuu.. ale mi się
        chce robić tę ściemę: "o jestem na kursie, bo się chcę nauczyć tańczyć" ;)))

        Hmmm... a może nic na siłę, bo jeśli teraz mam przejściowy kryzys formy, to
        może nie kombinować na siłę jakichś znajomości, bo było by to sztuczne i
        energożerne. Może poczekać, kolejny raz zagryźć wargi, "wytrzymam"... Czuję, że
        bez ludzi coraz bardziej staję się warzywem. To przykre, że jeśli człowiek nie
        zapisze się na jakieś popłudniowe zajęcia to praktycznie nie ma szans za
        poznanie kogoś, nie mówiąc o większym gronie znajomych. To chyba taki znak
        czasów, może tak jest w W-wie; samotność w tłumie. Dość mędzenia!! :)
        Ooo... dziś, na przykład, idę na odczyt do jednej galerii, wczoraj też byłem na
        takiej prelekcji, naprawdę się staram! :) Może tym razem... :) wolny27





        • mar.celcia Re: umieram z samotności 24.02.05, 16:52
          na początku myślałam, że mieszkasz poza w-wą.. to rzeczywiście nie byłabym
          zdziwiona, że jest mało możliwości do poznania kogoś (chociaż sama nie mieszkam
          w stolicy i nie narzekam), ale w w-wie masz na pewno więcej możliwości niż
          gdzie indziej! pierwsze kroki już za Tobą (odczyty, galerie).. oby tak dalej!
          może inni warszawiacy udzielą bardziej konkretnych rad.. powodzenia:-)
          • Gość: * Re: umieram z samotności IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.05, 23:05
            Ja tez szukam...tylko czasem mi glupio z tym szukaniem bo to chyba
            wszytsko 'naturalnie' powinno wyjsc...
            Od niedawna singielka i brak kogos...kto bedzie mialm juz POUKLADANE.
            Powodzenia WOLNY:)
        • Gość: koty_dwa Re: umieram z samotności IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 14:32
          nieno, cynizmem mi tu nie pachnie. po pierwsze szkoda, ze nie masz tu zadnej
          paczki znajomych, w kupie zawsze razniej. rozumiem cie takze, ze nie masz ochoty
          isc samemu gdzies i probowac sie jakos przyssac do wiekszej grupy, bo to chyba
          ciezko zrobic. zalezy, jaki kto ma charakter, ale faktyczne, paczka znanych
          sobie osob czesto podchodzi do nowej osoby z nieufnoscia.. a moze to stereotyp?
          po drugie, jesli umawiales sie z kims przez net na seks, twoja broszka. jesli ta
          druga osoba tez tego chciala, to nie ma problemu.
          i tu mialam przejsc do jakiegos wniosku ale jakos zaden mi sie nie nasuwa :)))
          w kazdym razie, najwazniejsze to chyba nie tracic nadziei i glowa do gory. moze
          to taka karma, ze masz spotkac swoja polowke niestety nie teraz? ale moze to i
          lepsze niz tkwic w zwiazkach, ktore sa bez sensu? skadinad bardzo dobrze o tobie
          swiadczy, ze nie rzucasz sie na znajome medyczki, mimo ze do zadnej nie zabilo
          ci mocniej serducho. ja studiuje na uczelni, gdzie jest badzo malo kobiet i
          najgorsza rzecz jaka mi sie przytrafila to wyglodniali faceci z jakims samczym
          instynktem, zeby sie na kogos rzucic, niewazne, czy ci sie podoba, czy nie, byle
          kogos miec. zreszta, podejrzewam, ze taki syndrom maja nie tylko chlopcy z mojej
          uczelni, zdaza sie to i kobietom takze. i ludziom z kazdego srodowiska. chwala
          tobie, ze taki nie jestes, bo to raczej odstrasza ewentualne kandydatki. i co to
          musi byc za smutny zwiazek, ktorego podstawa jest nie mocne uczucie ale jakies
          takie "wyglodnialstwo"?
        • Gość: MArija Re: umieram z samotności IP: *.chello.pl 25.02.05, 20:24
          ten kurs tanca to super pomysl, tam zapisuje sie znacznie wiecej dziewczyn i
          facetow, wiele z nich jest b. ladnych, a pryz okazji tanice to neizla zabawa.
          polecam szkole salsalibre. kiedys chodzialm do nich wiec z claego serca moge ci
          to polecic, i jako facet bedizesz tam rozrywany bo tam zazwyczja jest 2-3
          wiecej dziewczyn
        • smok_sielski Re: umieram z samotności 06.03.05, 08:14
          > ale mi się chce robić tę ściemę:
          > "o jestem na kursie, bo się chcę nauczyć tańczyć" ;)))

          No i tu jest przyslowiowy pies pogrzebany chlopie. Dopuki nie zmienisz podejscia
          to nic z tego nie bedzie. Nie mozna na kazdym kroku szukac potencjalnej
          malzonki, a na kazda napotkana kobiete patrzec jak na matke swoich dzieci! Idz
          na ten kurs DLA SIEBIE! Dla wlasnej frajdy. Po prostu dlatego, ze fajnie jest
          sobie potanczyc (o ile lubisz, bo ponoc nie kazdy lubi - nie wiem jak mozna nie
          lubic, ale to szczegol). Usmiechaj sie do babek (nawet tych, ktore przyszly ze
          swoim chlopem sie uczyc, a moze w szczegolnosci do tych). Ogolnie wrzuc na luz,
          bo kobity nie lubia desperatow - same sa zdesperowane szukaniem chlopa i chca
          kogos pewnego siebie :)

          smok
    • Gość: wyjdź z domu kolego IP: 83.238.200.* 26.02.05, 21:58
      wstań od kompa idź do baru i zagadaj do pierwszej dziewczyny która ci się
      spodoba

      jak nie wyjdzie to do następnej która ci się spodoba

      and so on and so on

      i nie krępuj się one też są ludźmi i najgorsze co ci mogą zrobić to wyśmiać
      przy wszystkich którzy są w tym momencie w barze albo oblać piwem/colą (tylko
      maxymalne dziwki)

      wierz mi to nic takiego; pozatym przecież nawet najpiękniejsze kobiety czasami
      pierdzą, mają sraczkę, śmierdzący oddech i ogólnie nie są boginiami tylko
      zwykłymi kobietami

      jeśli to przyjmiesz do wiadomości to nie będziesz się wstydzić kobiet bardziej
      niż kogoś kogo opinia o tobie nie wpływa na twój spokojny sen

      ps
      żyje się tylko raz; możesz się za kilka lat obudzić z ręką w nocniku - 35 lat i
      od paru lat sam w domu, zdziczały i zdziwaczały samotnik

      • Gość: samotnik 25 Re: kolego IP: 195.150.224.* 27.02.05, 11:22
        Mam podobny problem. Mam 25 lat i jestem samotny. Studiuję w Krakowie.
        Oczywiście problem tkwi we mnie, jestem niesmiały i mam za mało odwagi. W sumie
        nic nie tracę - chodzi o podrywanie ( tylko ośmieszenie najwyżej ) ale sie
        boję. Porażka. Teraz sie zapisałem na kurs tańca. Jest tam taka dziewczyna która
        mi sie podoba, tylko jest w innej grupie. Może do niej podejść i powiedziec że
        "jest najpiekniejsza dziewczyna jaka do tej pory spotkałem". Jestem na ostatnim
        roku i wiem że jesli teraz nie znajde dziewczyny później będzie juz trudniej.
        Praca - o ile znajdę. Powodzenia.
        • Gość: Manfred Re: kolego IP: *.chello.pl 27.02.05, 11:27
          Sprobuj byc dowcipmy. Podejdz do niej i powiedz: "Wiesz, masz fajne bufory! Ostatnio takie widzialem na wystawie "Lokomotywy Radzieckie 1920 - 1939". Mysle, ze zadziala!
          • Gość: endi Re: kolego IP: 80.72.34.* 27.02.05, 13:13
            na początku - istotne sprostowanie: osoby które np podczas studiów nie
            znalazły partnera życiowego nie należą w żadnym względzie do "towaru
            wybrakowanego" jak ktoś tu pozwolił sobie zauważyć!! wręcz przeciwnie to osoby
            bardzo wartościowe, nie uważam tak tylko dlatego, ze należę do tej grupy osób (
            bynajmniej nie jestem też jakimś bufonem) ale mam wiele koleżanek -
            atrakcyjnych, inteligentnych itp i one też żadną miarą nie są "wybrakowane"!!
            ale wszystko mają na swoim miejscu :-)))
            a co miejsc i możliwości to jest ich cale mnóstwo w warszawie - kluby,
            puby,muzea galerie ,kina itepe itede wiem bo sama niejednokrotnie zastanawiam
            sie co by tu zrobić by samotnie nie siedziec w domu:)? i ... chodzę w wiele
            miejsc po prostu sama, nie czekając aż sie pojawi krolewicz i zaprosi na bal :-
            ))) i czasem zastanawiam sie czy moze uda sie znalezc jakiegoś towarzysza do
            tych wypraw??
            a poza tym internet jest doskonałym medium komunikacji, bowiem znalazłam grupę
            która poznała sie przez internet :-)i spotyka się dość często (ostatnio
            miejscem zbiórki jest le madame:-) były organizowane wyjscie na kregle, bedą
            wyjscia do teatru moze niekoniecznie planowane z 2 tygodniowym wyprzedzeniem
            itd.. a dodam jszcze ze ostatecznie na tych spotkankach pojawiają sie
            dziewczyny, bo panowie tylko robią szum i ostatecznie się nie pojawiają :-)))
            tak też starałam sie udowodnic, ze na pewno trzeba działac a nie siedziec
            doma :-)
            pozdrawiam i powodzenia
            (ps a moze do spotkania gdzies na odczycie w galerii ;-)))
            • gomory Re: kolego 27.02.05, 15:49
              > ale mam wiele koleżanek - atrakcyjnych, inteligentnych itp i one też żadną
              miarą nie są "wybrakowane"!! ale wszystko mają na swoim miejscu :-)))

              Ty na pewno jestes inteligentna i super :). Ale czy one tez, to tego juz nie
              wiesz, bo nie jestes mezczyzna. Jakos zetknalem sie z wypowiedziami kobiet
              ktore pod niebiosa wynosily wspanialosci swoich kolezanek. Ale ja to bym je
              tylko swoim wrogom zyczyl ;). Dlatego uwazam ze kobiety sie na tym zupelnie nie
              znaja, czzesto maja zupelnie mylne pojecie, i lepiej zeby zamilkly w sprawach
              reklamy swoich znajomych.
            • gomory Re: kolego 27.02.05, 15:50
              Ale za to przyklaskuje Waszemu pomyslowi grupowych spotkan :).
              • Gość: endi Re: kolego IP: 80.72.34.* 27.02.05, 18:07
                do gomory ;-)
                tak sie składa że nie miałam i nie mam zadnego interesu w tym by reklamować
                kogokolwiek (ani wychwalać pod niebiosa:-), bo kazda z nich we własnym zakresie
                dba o swój PR :-)) a poza tym gusta bywają różne (a o nich się nie dyskutuje;) -
                i na szczeście :-)!
                chodziło tylko i wyłącznie o zaakcentowanie faktu, iż jest wiele
                wartościowych!! kobiet poszukujących swoich partnerów
                ale mimo wszystko są one ( i ja też:-)) w sytuacji o tyle niekorzystnej, ze
                statystycznie na 100 mężczyzn (w wa-wie) przypada 117 kobiet!!!
        • beate1 Re: kolego 27.02.05, 19:17
          może niekoniecznie z takim tekstem, ale na kawę zaprosić zawsze można
          (przynajmniej spróbować. trzymam kciuki, powodzenia!

          pomyśl sobie, że nawet jeśli kogoś zagadasz i nie wyjdzie to
          prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek spotkasz znowu tę osobę dąży do zera

          a jeśli wyjdzie to może nigdy się nie rozstaniecie :)
    • k.j Re: umieram z samotności 28.02.05, 11:13
      a gdzie mozna spotkac fajnych facetow? samotnej kobiecie tez ciezko poznac
      kogos nowego. Na studiach jakos nikt nie zwaraca na nikgo uwagi, dla mnie to
      dziwne nieco, no ale rozni sa ludzie i trzeba to zaakceptowac.
      Na pocieszenie dodam,ze sporo jest wolnych kobiet, tak samo jak i mezczyzn, ale
      marne to pocieszenie, bo i tak ciezko na siebie trafic.
      Powodzonka zycze wszystkim samotnym, no i tym niesamotnym rowniez :)
    • Gość: wolny27 Re: umieram z samotności IP: 195.187.84.* 05.03.05, 12:54
      Znów postaram się, po długachnym czasie odpisac wam (taki blog mi się robi i
      bardzo dobrze). Nadal jestem sam, wczoraj byłem na spotkaniu takiej ekipy z
      jednego, tematycznego forum i potem pomyslełem sobie, że najbardziej mnie chyba
      żre to, że jak wracam do domu to nikogo juz dziś nie spotkam i nie pogadam;
      przytulenie i ciepło tez jest ważne. No więc takie wracanie "do siebie", kiedy
      widzę na ulicy samych sparowanych ludzi, albo wieksze grupki, więc jak tak sam
      się wlokę, to mi się wyć chce i czasem to robię w rękaw, żeby nikt nie słyszał,
      rękaw bywa mokry. To pomaga, podobnie jak sen, jedzenie, onan, to mnie resetuje
      trochę; mniej mam potem w sobie tego bólu i samotności.

      *
      Właśnie, napisałaś, że to powinno naturalnie wyjść i znów ten sam problem, czy
      naturalnie to na kursie tańca?? Dla mnie chyba nie bardzo, jeśli własnie po to
      się na ten kurs zapisałem; średnio spontaniczne poznanie. Na ulicy faktycznie
      nie ma żadnych szans (przy moim wzroście 170cm), dlatego ostatnio spuszczam
      wzrok jak widzę z daleka ładną dziewczynę, żeby sobie trochę serce oszczędzić,
      bo dla mnie ładne dziewczyny to jak lizanie loda przez szybę - nie dla psa
      kiełbasa! Dziękówa, fajnie to ktoś urządził! Właśnie, czasem myslę dlaczego tak
      jest, kto jest winny temu kwasowi w kraju, że ludzie na siebie wilkiem patrzą,
      robią dzieci z kimś kogo nie szanują, nie porządają... W W-wie to chyba stąd,
      że powojenne buractwo i 50-lat demoralizacji zrobiło swoje. A te dziewczyny,
      które widzę na ulicy, a które na mnie wilkiem patrzą, to ichnie wnuczki. Ja
      wiem, że powinienem zwiać z W-wy, bo to chore miasto, ale nie mogę jeszcze -
      praca. Dlaczego Polska to kraj bez seksu? Nie oglądam telewizji i nie widzę
      reklam, ani filmów, za to łażę po ulicach i zupełnie na chłodno patrzę gdzie ci
      ludzie zgubili swoją atrakcyjność, bycie indywidualnością, czemu zamienili to
      na wulgarność i prostactwo? Wiem, że kwasem teraz leję, ale sami powiedzcie,
      nie jest tak na ulicy, w markecie??

      kotydwa:
      Nie traktuj facetów jak zwierzęta wygłodniałe, oni na serio są wyposzczeni, nie
      mają możliwości być z dziewczyną i im trochą odbija. To jest normalne, szkoda,
      że traktujesz ich z taką rezerwą. Wiesz, wielu dorosłym facetom się nie udało
      zapanowac nad swoim libido, a ty byś chciała, żeby młodzi, zdrowi faceci mieli
      zawiązane na supełki. To szukaj sobie takiego z zawiązanym, dla mnie to żywy
      trup. Może dlatego bawią mnie nastolatki szukającego "dojrzałego mężczyzny",
      najlepiej 30-45. Fuck!!! Ale porażkowo, nie dziwię się, że ich rówieśnicy
      dostaja pie..a i umierają za wcześnie na serce. Ja też jestem wyposzczony na
      max, a to, że już się nie rzucam na dziewczyny wynika z faktu, że jeż jestem
      warszawski, że już jestem warzywem, smutne? Wiem, też dużo ryczałem, bo trochę
      boli jak się umiera za życia. Wiesz,może to "wygłodnialstwo" to po prostu
      potrzeba dotyku i strach przed samotnością.

      Manfred:
      Boski text z tymi lokomotywani, dzięki, troche się pośmiałem :)))

      endi/gomory:
      No racja, nie są wybrakowane dziewczyny samotne a po studiach. Ale jest coś
      takiego, że u niektórych wykształconych dziewczyn strasznie rosną wymagania
      wobec ich potencjalnych partnerów i może dlatego pozostają same. Ale tez coś
      czuję, że to co nawija omory jest trochę prawdziwe. Też czuję coś podejrzanego,
      jak dziewczyny same mówią, że mają takie fajne samotne koleżanki i że niby ( w
      domyśle) to wina facetów, którzy się nie poznali na nich... Hmm..

      • gomory Re: umieram z samotności 06.03.05, 13:59
        Brzmisz tak jak psiak, gotowy popedzic za kimkolwiek kto da mu troche uczucia i
        go poglaska. A to wydaje mi sie byc mylace. A jak sie przyjrzec blizej, to
        wymagania co do ewentualnej drugiej polowki maja dosc sztywno osadzone ramy.
        Podobnie jak wszystkie "inteligentne, atrakcyjne i samotne" ;). No przeciez nie
        bedziesz darzyl uczuciem nieatrakcyjnej, o ciasnych pogladach i srednio
        lubiacej goracy seks dziewczyny. Nie chce byc zlym wrozbita, ale moze byc Tobie
        trudno poskladac te 3 cechy razem. Moze z biegiem czasu zacznij obnizac
        poprzeczke? A te mijane na ulicy dziewczymy to tylko Ci obraz zaklocaja, bo
        mieszasz pozadanie z uczuciem. Ale ja Ciebie rozumiem bo tez jestem
        mezczyzna ;).
        P.S. Jesli chcesz to pisz dalej tego "bloga", mi sie to fajnie(sic) czyta. 3mam
        kciuki!!!
      • khadroma Re: umieram z samotności 06.03.05, 17:52
        Wiesz wolny,b.Ci współczuję i rozumiem,co przeżywasz,ale uważam,że sam
        napędzasz swoje cierpienia.Nakręcasz swój umysł na jedną sytuację i
        zapominasz,że człowiek może czerpać radośc nie tylko z bycia z drugą osobą,z
        seksu i bliskości.Cieszyć i uszczęśliwiać może wiele rzeczy.Nie chcę Ci nic na
        siłę przypisywać,myślę,że Ty sam je odkryjesz lub odkryłeś,tylko w pogoni za
        panienką o nich zapomniałeś.Wiem coś o tych innych przyjemnościach,bo sama
        jestem w wieloletnim nieudanym związku,z którego nijak nie potrafię się
        wyswobodzić.Więc jak nie mam tego,co lubię,to lubię to co mam.Wierz mi,to
        działa.Pozdrawiam cieplutko.
      • Gość: adam koleś mam sugestję IP: 83.238.200.* 07.03.05, 12:15
        obejrz sobie film pod tytułem "do wiedzenia do jutra"
        jest tam przedstawiony taki specyficzny klimat, w którym ludzie są wobec siebie
        stosunkowo życzliwi, jest taka miła aura

        oczywiście ten film nie ma nic wspólnego z tym co naprawdę było na ulicach
        polski w 57 roku, w końcu to film a nie życie

        ale obejrz sobie ten film i postaraj się wskrzesić w sobie jakąś cząstkę takiej
        lekkości i optymizmu która była tam pokazana; łatwiej ci będzie wychodzić do
        ludzi jeśli będziesz pozytywnie nastawiony

        w zasadzie nie wiem dlaczego podałem akurat ten tytuł ale mnie ten film zawsze
        relaksował i przypominał jakiś taki idylliczny obraz życzliwego świata
    • Gość: BRZYDKI Re: umieram z samotności IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.03.05, 07:13
      Autorze postu
      1. Po pierwsze zajmij się sportem. Sport świetnie leczy z wszelakich stanów
      depresyjnych i dodaje pewności siebie. I jeszcze poprawia sylwetkę
      2. Po drugie uśmiech i trochę elegancki. Kobiety nie lubią smutasów i
      obdartusów
      3. W Wawie jest dużo więcej wolnych kobiet niż facetów, a dobry, pogodny,
      uczciwy facet jest towarem wysoce deficytowym
      4. Jeśli orientujesz się w kulturze tej troszkę wyższej to Twój wielki plus,
      faceci bazujący na Rambo oraz sztmatławcach wyświetlanych na polszmacie są dla
      kobiet za ubodzy intelektualnie
      5. Naucz się śmiać z siebie, trochę humoru, niepowodzenia przyjmuj z godnością
      i z uśmiechem
      6. Trochę kultury osobistej i życzkliwości nigdy nie zaszkodzi
    • kosmiczny1 dzięki za wszystkie wpisy :) 07.07.05, 07:55
      ...demony wracają w wersji letniej ;) P.
    • analilia Re: umieram z samotności 21.07.05, 12:35
      Czesc!Moja rada to odważnie zagaduj kobiety i uśmiechaj się do tych, które Ci
      się podobają. Moim zdaniem, nie obrażając facetów w Polsce, ale wielu z nich to
      takie d....i chyba za dużo ładnych dziewczyn do wyboru!!!!!!!A potem tacy fajni
      faceci mają taaaaakie nieciekawe dziewczyny.
      W USA to nawet ciekawe znajomości można zawrzeć w metrze, restauracji itp.
      Trzeba być odważnym!!!Powodzenia!
      p.s. a przez Internet też można zawrzeć fajne znajomości niekoniecznie szukając
      na forach czy portalach randkowych ale np. pod pretekstem ćwiczenia
      angielskiego itp.
    • rainy_cloud napisz do mnie 22.07.05, 16:59
    • elle8 Re: umieram z samotności 23.07.05, 14:14
      hey!!!Nie narzekaj tylko pisz, przeciez Wy mężczyźni macie o wiiieeeellllee
      lepiej, czyż nie?
      Gdzie Ci mężczyźni;)?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja