Dodaj do ulubionych

rzucic palenie

IP: *.acn.waw.pl 26.02.05, 12:44
moj facet po ponad 10 latach palenia postanowil rzucic swoj nikotynowy nalóg.
na poczatek probowal po prostu rzucic fajki z dnia na dzien, ale sie nie
udalo, bo strasznie byl nerwowy, a do tego wogole nie mogl sie skoncentrowac,
a niestety jego praca wymaga bardzo duzej koncentracji.
teraz przerzucil sie z mocnych fajek na najlzejsze na rynku i poprosil mnie,
zebym mu pomogla coraz bardziej ograniczac palenie. zawsze palil 15-20 fajek
dziennie. teraz chce palic 5 dzienie. mam go pilnowac, zeby nie palil wiecej.
jego metoda polega na tym ze z tych 5 fajek chce schodzic do coraz mniejszych
ilosci i w koncu nie palic.
mam pytanie, bo ja nigdy nie palilam wiec nie mam pojecia, czy taka metoda ma
jakis sens? czy tak da sie rzucic palenie?
z gory dzieki z odp
Obserwuj wątek
    • Gość: c.kapturek Re: rzucic palenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 14:37
      póki nie ma jeszcze postów z odp, zerkinj tutaj może coś ciekawego
      wyczytasz :)))))))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=19442220&v=2&s=0i
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=16161961&v=2&s=0
      • Gość: c.kapturek Re: rzucic palenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 14:39
        aj, wkradło mi się "i" do linku ;-)))

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=19442220&v=2&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=16161961&v=2&s=0
    • b.pascal Re: rzucic palenie 26.02.05, 15:30
      Zapytaj na forum Zdrowie:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22
    • pewien_student Re: rzucic palenie 27.02.05, 00:35
      ja akurat nie mialem kiedys problemu zeby rzucic palenie na miesiac, tak dla
      sportu. teraz byloby juz trudniej pewnie, bo jednak odczuwam cos w rodzaju
      glodu. ale wiem ze nawet najwieksi nalogowcy sa w stanie rzucic z dnia na dzien
      o ile tylko maja dosc silna wole (na roku goscie co wypalali paczke dziennie
      rzucili tak po prostu). przy z dnia na dzien takim krytycznym okresem jest
      pierwsze kilka dni. potem stopniowo mija i po jakims poltora miesiaca mozna
      powiedziec ze sie nie pali. przynajmniej tak to wygladalo w przypadkach ktore znam.

      ale jesli chodzi o ograniczanie stopniowe... akurat ta metode traktuje
      sceptycznie. jeszcze nie znam nikogo kto by w ten sposob rzucil.

      rozwiazanie jest za to jeszcze jedno, ale ostrzegam ze drastyczne :) - wypalic
      cos naprawde mocnego, niech sie porzadnie "przepali". jeden za drugim, poki nie
      zacznie byc niedobrze (najlepsze ponoc sa obrzydliwe smakowo, naprawde
      smierdzace, fajki "robotnicze" - te po 2,5 - 3,- za paczke). nudnosci, dusznosc,
      pocenie sie ta nikotyna... kumpel tak sobie obrzydzil palenie takim czyms ze juz
      nigdy mu sie nie chcialo :)
    • gomory Re: rzucic palenie 27.02.05, 07:37
      W swoim ok 10letnim stazu palacza palilem najmocniejsze gatunki. Ale przez
      ostatnie mniej wiecej poltorej roku tylko lighty. Za to rzucilem jednorazowo, z
      dnia na dzien. Po czasie uznaje ze metoda obnizania ilosci wypalanych
      papierosow, to samooszukiwanie sie. Palacz liczy ze jak zejdzie do paru
      dziennie to juz nie jest zle, a moze tak tylko jednego "gdy ma sie ochote"? IMO
      to lipa, zerwac trzeba radykalnie. Po prostu w tym momencie wywalic wszystkie
      fajury i koniec, wiecej nie palic! Mi pomoglo to ze chcialem zaimponowac
      dziewczynie, natychmiast przeznaczylem na hobby zaoszczedzona gotowke. Moze tez
      sprobuj taktyki pozytywnego wspierania? Podziwiany przez ukochana mezczyzna
      moze o wiele wiecej ;)
      • Gość: koralka Re: rzucic palenie IP: *.acn.waw.pl 28.02.05, 09:50
        ja tez jakos srednio wierze w skutecznosc metody wybranej przez mojego faceta, w
        kazdym razie chyba nie jest to dobry sposob na szybkie rzucenie palenia. ponadto
        jak widze, ze on sie meczy, ze go ciagnie, to przy takim redukowaniu ilosci
        fajek bedzie sie meczyl tak czy siak, i do tego tygodniami. wiec, jak dla mnie,
        lepiej rzucic to od razu i meczyc sie intensywniej ale za to o wiele krocej.
        niestety jego to jakos nie przekonuje, jak juz znajdzie w sobie troche motywacji
        to zaraz mowi, ze praca itp. i ze nie da rady tak z dnia na dzien. najgorsze dla
        mnie jest to, ze to ja bardzo chce rzeby rzucil, a on motywacje ma jakas taka
        srednia jak dla mnie. mowi, ze ma, ale gdyby ja mial, to by skonczyl z tym i
        juz. a moze ja sie nie znam, nigdy nie palilam.
        a poza tym czuje sie glupio, bo mu powiedzialam, ze nie zajde w ciaze (on bardzo
        chce miec dziecko), bo nie wyobrazam sobie, zeby przytruwal mnie i dziecko, ze
        musi rzucic zanim zajde w ciaze. i teraz czuje sie jakbym stosowala szantaz
        emocjonalny, mam wyrzuty sumienia, a przeciez wspierac go powinnam.

        a najsmutniejsze dla mnie jest to, ze wiem, iz nie rzuci dopoki nie znajdzie
        motywacji w sobie. chcialabym, zeby ja znalazl.
        • Gość: ADAM Re: rzucic palenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 11:04
          Każda metoda jest dobra jeśli przynosi efekty...
          u mnie- każda okazałą się błęna....
          ale...
          SZANTAŻ, w tym przypadku, to dobra metoda...
          zwłaszcza,że chodzi o dobro dziecka...
          czytałem kiedyś artykuł, w którym pisano o tym,że plemniki przenoszą
          oprócz podstawowych cech właściciela....gen nałogu...więc ...........
          moze niech spróbuje akupunktury ale nie jednorazowej...takiej
          prawdziwej w uszy, co 3 dni...i niech nie zapomina o witaminach, melisie
          i innych uspokajających ZIOŁOWYCH środkach...
          rzucanie tego świństwa nie jest rzeczą prostą...
          wszystkiego dobrego
          adam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka