biankha
10.05.05, 18:27
Nie wiem co zrobic...Prosze jakbyscie mogli sie wypowiedziec...
Jestesm w ciazy. Z 0jcem dziecka rozmawialismy wczesniej o dzieciach i bylo
powiedziane ze jak ja sie zdecyduje na maciezynstwo to wtedy
bedziemy "dzialac" (on jak stwierdzil juz sie zdecydowal, ze chce dziecka).
Nawet przed lustrem dotykal mojego brzucha i zastanawial sie jak bedzie
wygladal jak bedzie taki duzy w ciazy...
Byly zapewnienia, ze jezeli beda klopoty(wiadomo bylo, ze z moim zdrowiem
beda bardzo duze problemy z zajsciem w ciaze i donoszeniem, o ile w ogole
bedzie to mozliwe, ze bede musial przejsc dlugie leczenie) to sobie poradzimy
i moge na niego liczyc.
Stal sie cud, niemozliwe stalo sie mozliwe. Zaszlam w ciaze (w co nawet
lekarze nie mogli uwierzyc).
Uslyszalam teraz od niego, ze zle go zrozumialam, ze on nie chcial tego
dziecka, ze to dla niego koszmar, ze to stalo sie w najgorszym momencie w
jakim moglo.
Co najgorsze doszedl do wniosku, ze jego nie stac go teraz na zadne wyzsze
uczucia i dlatego nie ma podstaw i on nie wierzy, zeby miedzy nami sie
ulozylo. On chcial sobie poukladac wszystko po kolei a teraz to juz nie
bedzie mozliwe (dodam, ze ma za soba zakonczone wiele lat temu malzenstwo "z
rozsadku" i prawie dorosle dzieci z niego). Twierdzi, ze pierwszy raz w zyciu
nie wie, jak to wszystko poukladac.
Zdaje sobie sprawe, ze sa problemy finansowe, stresujaca praca i cala
przeszlosc, ale jak mam interpretowac jego zachowanie...???..
On sie bardzo mna opiekuje, jest troskliwy. Powiedzial, ze bedzie ze mna
wychowywal dziecko. Czasem mowi ze wszystko sie pouklada, zebym sie nie
martwila...ale nie moge zapomniec powaznych rozmow, w ktorych powiedzial mi
tyle przykrych rzeczy. Mam zagrozona ciaze wiec stwierdzil, ze do tej rozmowy
powrocimy, bo teraz ja sie nie moge denerwowac....
nie rozumiem nic z tego...
Z gory dzieki,
pozdrawiam,