Dodaj do ulubionych

zdrada... i co dalej?

13.05.05, 03:04
Witam
Zawitalem po raz pierwszy na forum, wczesniej takie dyskusje wydawaly mi sie
zbedne.
A jednak bedac daleko chciałbym wysluchac waszych opinii. Mam obecnie 38 lat,
moja zona 34 i jestesmy już malzenstwem z 12 letnim stazem , mamy corke w
wieku czterech lat i ogolnie powodzi nam się bardzo dobrze, ale to dzieki
mojej pracy , a wiaze się ona z czestymi wyjazdami za granice. Wydawalo mi
się , ze moja zona jet szczesliwa kobieta , spelnialem jej wszystkie
zachcianki, jak dom , czy nowy samochod, nie mowiac o innych laszkach i
kosmetykach. Zreszta oboje pracujemy i nie ma co sobie wypominac co kto ma
sobie kupic , a co nie.Ogolnie seks był, ale nie byłem z niego zadowolony i
przyznam się, ze miewalem skoki, gdy pragnalem zony czsto była zmeczona i
bolala ja glowa. Chielismy mieć kolejne dziecko i w lutum , dowiedzialem
się , ze zona jest w ciazy , ucieszylem się, ale szczescie skonczylo się po
dwoch miesiacach poronieniem, był to z pewnoscia ciezki okres dla mojej zony
i potrzebowala mnie tez na dluzej , ja jednak musialem wrocic do pracy. Dwa
tygodnie temu bedac w domu w wyniku kilku okolicznosci dowiedzialem się, ze
moja zona ma kogos , a nawet darzy go uczuciem. Jest to jej kolega z pracy
który dla niej ponoc rzucil nawet swoja rodzine i jest gotow być z nia. Moja
zona otrzymala od niego uczucie jakie ponoc było jej obce, w kazdym razie
mieli ze soba duzo romantycznych chwil, nie wiem czy poroniona ciaza była ze
mna czy nie, ale to nie wazne już. Kiedy się o wszystkim dowiedzialem zona
popadla w placz i w sumie stwierdzila, ze chce być ze mna dalej, ale tego
czlowieka tez darzy uczuciem. Jak już pisalem tez miałem wyskoki i to można
wybaczyc drugiej stronie, ale tu troche chyba zaszlo za daleko, bo okazalo
się , ze zona jest ponownie w ciazy, tyle , ze teraz już na pewno z nim.
Sadze , ze do dzieci nie można mieć zalu, ze beda, ale być z kobieta, która
jest ze mna , a innego tez darzy uczuciem to chyba troche nie tak. Jest to
wielki cios, ale moja glowa jest pelna rozterek , miałem stabilizacje i dom ,
a to teraz peka. Ponoc ja mam wydac decyzje , a ona się z pokora do
wszystkiego dostosuje, ale czy na pewno ja , czy oni sami podjeli decyzje ,
ja tylko za wczesnie się dowiedzialem. W sumie szykuje się do rozstania, a
może myslicie inaczej?
Obserwuj wątek
    • john_malkovitch Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 04:25
      Losy waszego związku nie ważą się dzisiaj.
      To stało się dawno temu. Miej siłę, żeby to zakończyć.
      Nie nienawidzisz jej i to stwarza peoblem...
      Wiem, że to nie będzie popularna opinia, ale chyba moglibyście mieć sznsę.
      Pamiętaj, że żadne luksusy nie wynagrodzą kobiecie braku męża.
      • margot_may Re: zdrada... i co dalej? 16.05.05, 02:04
        ja potrafię sobie wyobrazić dużo luksusów, które mogą wynagrodzić mi męża. ot
        co.
    • silikoplast Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 10:40
      czytałem już kilkanaście takich zwierzeń i zawsze coś potrafiłem odpisać,
      doradzić, ale w Twojej sytaucji mam pustkę w głowie. jedynie co mogę
      powiedzieć,to że życie pisze niezłe scenariusze. nie zazdroszczę Ci sytaucji,
      ale chyba będzie lepiej jak uratujesz związek, ale ta ciąża ehhhhhhhhhhhhh
    • introligator_snu Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 12:56
      Twoja zona ma poczucie winy - OK, zrozumiale. Ale, ze probuje zrzucic na ciebie
      obowiazek zdecycodawania - to jest nie fair. Ty sie juz raz zdecydowales na
      kobiercu z kim chcesz byc. Dla niej to nie wystarczylo... wiec to ona powinna
      teraz kombinowac, czy to naprawic czy nie...
    • jazycie Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 12:58
      zaczekaj....daj sobie i jej troche czasu....ciezko jej bedzie wyrzucic go ze
      swojego serca...strasznie to ciezkie...ale dzieci nie sa winne pamietaj o tym...
      • yoma Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 14:34
        Najbardziej podoba mi się żona popadnięta w płacz.

        No to bracie bracie było dać jej trochę ciepła i już...zaniedbywane żony skaczą
        w bok, a i ty nie święty pod względem monogamii, co?
    • c.kapturek Re: zdrada... i co dalej? 13.05.05, 16:02
      nie rozumiem jak mozna dopuścić do takiej sytuacji. może to przez zapatrzenie w
      samego siebie, w swoje ambicje itp ludziom się wydaje, ze wystarczy tylko
      zdobyć męża vel zone, majatek, gdzies tam po drodze dziecko i jest cool. wtedy
      mozna powiedziec o sobie jestem stateczny, ale oprócz potrzeb materialnych
      (które owszem są ważne) sa potrzeby więzi, bliskości, przyjaźni, poczucie bycia
      w zwiazku itp a nie bycia samotnym we dwoje :(
      trochę chyba się za bardzo wybieliłeś, a żonka to niby ma być ta "żmija, która
      wychodowałeś na swojej piersi". dopiero w drugiej kolejności wymieniasz, swoje
      postępki. sorry, ale dzieci się nie miesza z głupota ludzi notabene
      dorosłych :| one nie sa niczemu winne.
      tu się nie ma co zastanawiać, albo się weźmiecie w garść i spróbujecie
      odbudowac to co rzeście oboje zepsuli, albo się rozstaniecie przyjacielsko,
      coby wasza córeczka przezyła to w miarę normalnie.
    • repka27 Re: zdrada... i co dalej? 16.05.05, 00:06
      Chyba muszę pokazać ten post mężowi, żeby zobaczył do czego może doprowadzić
      min.nadmiar pracy, bo chyba to, co mu mówię nie dociera......

      Szczerze współczuję takiej sytuacji i niestety, nie bardzo widzę waszę wspólną
      przyszłość.

      (Panowie, czasami trzeba zwolnić tempo, żeby było jeszcze gdzie wrócić.)
    • kaganowicz kilka spraw technicznych bo emocjonalnie ci juz 16.05.05, 00:51
      skomentowano.
      1. Zona sie waha ale sklania w twoim kierunku. Wiesz dlaczego? Bo ten jej gach
      albo jest golcem albo tak naprawde sie nie rwie do zeniaczki chociaz chetnie
      harcowalby nadal po twoim zagonie.

      2. To ze ty miales (czy nadal masz) skoki na bok jest tu bez znaczenia chyba ze
      cie z tym nakryla albo sie tez tym pochwaliles.

      3. To czy ja kochasz czy nie jest bez znaczenia. jest rowniez bez znaczenia czy
      ona ciebie kocha lub nie. Wazne jest ze macie dzieci i wazne jest ze jestescie
      malzenstwem.

      To jest jakis marketingowy idiotyzm ktory nagle 'uswiadamia' malzonkom ze 'a bo
      ja nie jestem kochany/-a" i ze mnie sie to nalezy wiec ide do nastepnego
      partnera. Nie mysl tak: to jest tylko marketing ktory szuka frajerow do
      podatkow i drugiego zestawu wydatkow!

      4. To ze ona poronila i co to bylo to poronione i z kim jest bez znaczenia bo
      najwazniejsze jest, ze:

      PIEC: BEDZIE CIE TO STRASZNIE DUZO KOSZTOWALO ZEBY SIE ROZWIESZC A NASTEPNEJ
      PANI SIE TO NA PEWNO NIE SPODOBA ZE TY JESTES (JUZ) FINANSOWYM GOLASEM.
      Pisze jakos tak jakbys nie myslal o finansach: porozmawiaj z adwokatem jakie
      beda koszty dla ciebie. Ja szacuje ze tak okolo 500,000 zlotych tylko nie wiem
      za jaki okres czasu, hehehehe.
    • drak62 Re: zdrada... i co dalej? 16.05.05, 10:56
      MNie najbardziej zastanawia perwin chłód emocjonalny twojeho postu. Tak jakbys
      wogóle nie przezywał tego co się z wami dzieje. Nie wiadomo co czujesz w tej
      chwoli do żony i vice versa.
      mam wrażenie że ten "komercyjny wyścig" za dobrobytem zupełnie zasłonił wam
      radośc z obcowania z sobą z rodziną.
      Niezależnie od tego jaka podejmiecie decyzję (nikt nie podejmie jej za was)
      wyjdziecie z tego bardzo okaleczeni uczuciowo i psychicznie.
      Byc może twój przypadek będzie przestroga dla innych , to jedyny wniosek jaki
      mi się nasuwa. Albowiem w sytuacji w jakij sie znalazłeś nie ma jednoznacznie
      słusznych decyzji o ocen.
    • rudy_g Re: zdrada... i co dalej? 16.05.05, 11:10
      Ja nie poradził bym sobie z myślą o byciu z tą osobą. Twoja żona wykazała się
      kompletnym brakiem wyobraźni i brakiem odpowiedzialności.
      Proponuje założenie innej rodziny. Odebranie jej córki i ułożeniu sobie życia z
      kimś porządnym.
      W życiu nauczyłem się jednego nie ufać kobiecie. Tego się trzymam. Raz się
      zakochałem i ufałem tej kobiecie.
      Moja praca też wiązała się z przebywaniu w innym miejscu. Ja w przeciwieństwie
      do Ciebie byłem wierny. Ona nie potrafiła. Dlatego odeszła do innego.
      Swoją drogą kobiety tak mają. Najpierw znajdą sobie kogoś innego i doprawią
      rogi a potem dopiero odchodzą. To wstrętne. Brzydzą się oszystwem a same są
      jeszcze gorsze. Nie ufać kobietom. Tego się nauczyłem.
      Pozdrawiam
    • kobieta306 Re: zdrada... i co dalej? 16.05.05, 22:16
      Z tego co piszesz to sam święty nie byłeś.
      Wybaczyć będzie bardzo trudno ale chyba warto.
      Najbardziej bolą te dzieci, niczemu niewinne, skazane na życie z poczuciem
      niestałości tego, co powinno być stałe - domu rodzinnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka