Dodaj do ulubionych

powrót do zonatego...

IP: *.pl / 10.1.2.* 20.07.02, 14:33
hej

Byłam przez kilka m-cy z żonatym facetem, mieszkalismy razem....do czasu aż
postanowił wrócic dla dobra dziecka do rodziny...Żona o mnie wie...a teraz po
kilku m-cach znowu chcemy być razem...Czy jezeli wtedy podjął decyzję z
rozsądku to teraz zmieni zdanie i podejmie decyzję z miłości????
Szlaeję za nim, kocham go i czekam .....
Obserwuj wątek
    • geograf Re: powrót do zonatego... 20.07.02, 17:50
      Hmmm...
      zasadnicze pytanie- czy wtedy również byłz Tobą z miłości, czy tylko "dla rozrywki" ??

      Jeżeli wtedy również wyznawał Ci miłośc, a jednak wrócił "z uwagi na dziecko",a teraz nowu chse się bawić w miłość- nie wierzyłbym mu, bo nie wiadomo, czy w przyszłości mu coś nie strzeli do głowy po raz kolejny.

      Natomiast jeżeli wtedy byliście ze sobą "dla rozrywki",a tym razem dopiero zapoczątkowała się między wami miłość (hm....jeszcze jedno pytanie- a jaki jest jego srosunek do żony??)- sama musisz zdecydować, jednak ja byłbym ostrożny...

      jakoś nie brzmi mi to na stałego faceta....

      pozdrawiam
      • Gość: crazy Re: powrót do zonatego... IP: *.pl / 10.1.2.* 20.07.02, 18:16
        Wiesz, wtedy poczatek był dla mnie zabawa rozrywką a później wspólne
        mieszkanie... wszystko razem, pozew prawie napisany....z żoną zero kontaktu...
        A teraz mówi, że jej nie rozumie, jesty nerwowa, krzyczy na dziecko, na niego,
        chce iśc do psychologa...on mówi, że tylko dziecko sięliczy, ale gdyby tak
        było, to by nie pojechał z żoną i z dzieckiem na wakacje, tylko z samym
        dzieckiem, a to skomlikowane...
        chyba sobie todaruję, zasługuję na kogos lepszego...
        Pozdrawiam
        "crazy"
        • geograf Re: powrót do zonatego... 20.07.02, 18:35
          z tego co piszesz jest to człowiek wyjątkowo niezdecydowany i wybitnie zmienny.
          Nie warto łamać sobie serca dla takiego idioty. Może jak kilka kobiet tak postąpi wobec niego to wtedy nauczy się.

          pozdrawiam serdecznie i podjęłaś słuszną decyzję-moim zdaniem
        • Gość: crazy Re: powrót do zonatego... IP: *.pl / 10.1.2.* 20.07.02, 19:12
          miłośc to odpowiedzialność, a on już zawalił małżenstwo i wychowanie dziecka,
          po co ja mam sobie niszczyć życie z nim i przez niego...
          O nie, za bardzo kocham zycie...
          • Gość: anika Re: powrót do zonatego... IP: 217.153.44.* 22.07.02, 13:02
            Crazy,
            przede wszystkim jeśli on chce być z tobą naprawdę, niech się rozwiedzie z żoną
            a przynajmniej złoży papiery o rozwód, bo jak narazie sam nie wie czego chce: i
            mieć ciastko i zjeść ciastko. Niech się zdeklaruje z kim chce być, ale niech
            decyzję poprą czyny, jeśli ich zabraknie - odpuść sobie. Niech nie zasłania
            się "dobrem dziecka", to najbardziej żałosna wymówka jaką facet może wstawić.
            Powiedz że dajesz mu tydzień (miesiąc - zależy ile masz w sobie chęci bycia tą
            drugą) na złożenie papierów rozwodowych, skoro tak bardzo cie kocha i chce byc
            z tobą, jeśli tego nie zrobi bo bedzie 100 tysięcy powodów które to
            uniemożliwią - podziękuj panu.
            • Gość: crazy Re: powrót do zonatego... IP: *.pl / 10.1.2.* 23.07.02, 23:04
              On cały czas uważa, że narazie nie może zostawić żony bo ona nie pracuje, brak
              mu siły do walki o to czego chce a co musi...
              Ja mam tego dosyc i podziekowałam panu.....
              dziecko jest wymówka a zone najwyrazniej madal kocha...a ja cóz.
              mołoda....głupia...świeza sama rozkosz i zabawa...
    • Gość: niebieska Re: powrót do zonatego... IP: 217.97.129.* 16.08.02, 12:01
      Kocham go i wydaje mi sie ze bez niego nie bede potrafila byc szczesliwa ale z
      nim tez nie.Z nim nie-bo ma zone(oczywiscie jak to zawsze sie zdaza-niekochana,
      z ktora go nic nie łączy - "0" spania, mizdrzenia i rozmawiania....juz sama sie
      z tego smieje) i dziecko dla dobra ktorego gotowy jest poswiecic swoje zycie i
      szczescie i pozostac nadal z zona. Wymaga ode mnie dopasowania sie do calej
      sytuacji i czekania - tylko nie wiem na co? Wiem, ze to moja wina i nie
      powinnam ladowac sie w romans z zonatym facetem ale ja wtedy dostalam malpiego
      rozumu. Postanowilam zaczac walczyc o swoje szczescie ale nie z nim. Bo jest
      wygodnym, glupim dupkiem ktoremu nie chce sie tak naprawde zaczac nowego zycia.
      moze nie jestem tego warta, wole tak myslec to latwiej bedzie mi go
      znienawidziec
      Jedyna osoba, ktora podejmuje decyzje o rozwodzie jest kobieta, a te dupki
      dopasowywuja sie, bo to dupki
      • Gość: crazy zonaty IP: *.pl / 10.1.2.* 18.08.02, 14:05
        Rozumiem, że wiesz co ja teraz przeżywam.... A teraz znowu się z nim
        spotykam....od m-ca...jest mi źle bez niego ale nie jest juz mi tak dobrze z
        nim jak było wczesniej....nie mam zaufania, nie każe mu wybierać, spotykamy sie
        dla seksu i dla rozmów, dlatego abym czuła się fajnie chociaż przez kilka
        godzin, to daje mi powera i wiare w siebie...ale wiem, że nie chce z nim byc,
        nie stawiam warunków, on sam jest nieszczęśliwy z zona ale tro nie moje
        zmartwienie, to ich problem, nie chce i nie jestem lekarstwem na jego zle
        małzeńswto....ja chcę tylko odrobiny luzu i zresetowania się po cięzkim
        tygodniu jakże stresującej i odpowiedzialnej pracy.....
        A on bęzie dalej tak życ...ze mną spęzał czas wieczorami w tygodniu czasami
        weekedny a z nia będzie walczył o wszystko, ale napewno nie o Nasze Wspólne
        szczęście.....


        PS> Napisz jak Twoja sytuacja teraz wygląda....???
        Próbowałam kilka razy zakończyć, ale nie chcę bo jest mi z tym dobrze, do
        czasu....aż się zakocham w kimś naprawdę wartym mojej miłości....
    • Gość: Anton Re: powrót do zonatego... IP: 195.94.207.* 20.08.02, 11:01
      Gość portalu: crazy napisał(a):
      > a teraz po
      > kilku m-cach znowu chcemy być razem...

      Czyżby doktór zapisał mu okłady z młodego ciała?
    • Gość: niebieska Re: powrót do zonatego... IP: 217.97.129.* 20.08.02, 14:41
      lepiej bym tego sama nie ujela, robie dokladnie tak jak ty.Tylko, ze mam coraz
      mniejsze 'zadowolenie" z tych spotkan, o radosci nie ma co mowic.Poki nie
      obudzimy sie pewnego ranka i nie bedziemy w stanie powiedziec, ze juz ich chyba
      nie kochamy to nie ma szns na kolejna milosc.Jakos sie z tego czlowiek wyrwie,
      tylko zanim tego doczeka przed nim godziny, dni, miesiace cierpienie, zlosci,
      nienawisci a potem juz...juz tylko pogodzenie z cala sytuacje i wybaczenie im.
      Kiedy im to wybaczymy (oczywiscie w duchu same przed soba) poczujemy sie wolne.
      pozdrawiam
      • Gość: crazy powrót do zonatego IP: *.pl / 10.1.2.* 20.08.02, 20:00
        Ciekawi mnie ile masz lat? A ile on?
        Ja mam 24 lata, on 28....
        Wiesz, zaczynam powoli dojrzewać do tego aby zakończyć te znajomośc....
        Tak jasne, już to widze jak podejmuję tę decyzje, jestem za słaba, za wygodna,
        za dobrze mi z tym.... odpowiedzialność żadna aby pielęgnować związek, on musi
        dbać o to, abym się nim nie znudziła i nie odeszła, chociaż on jest egosita,
        wie, że ja w końcu odejdę....tylko kiedy i na jak długo???
        Oprócz tego, mam dobrego kolegę, który bardzo mnie lubi ja jego też lubię, jest
        teraz za granića, więc może moje zainteresowanie tym osobnikime zonatym wynika
        z nudy????
        Sama nie wiem, mentlik nieziemski......

        Pozdrawiam
        Crazy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka