Dodaj do ulubionych

Homoseksualista - przede wszystkim człowiek

IP: 193.0.69.* 25.05.01, 10:24
Staram się nie wypowiadać na tematy, o których nie mam najmniejszego pojęcia.
Jednak wiele osób nie stosuje się do tej zasady. Jednoczesnie w wiekszości
dyskusji o homoseksualizmie pomija się niemal zupełnie kwestię człowieka. Pisze
się o prawach, tolerancji, zboczeniach, normalności zapominając, że
homoseksualista to przede wszystkim człowiek. Nikt nie pyta co ja właściwie
czuję, co myślę. A to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze. Przeraża mnie
miałkość argumentów używanych w dyskusjach (na szczęście nie wszystkich). Ich
płykość, stereotypowość, jednostronność. Szanuję cudze przekonania o ile nie są
pozbawione sensu i przedstawiane są kulturalnie.
Czego chcę? Chcę żeby inni widzieli we mnie zawsze najpierw człowieka. Ja,
człowiek, domagam się respektowania należnych mi praw dlatego, że respektuję
prawa innych. A jesli żądam przywilejów to tylko tych, na które zasłużyłem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 25.05.01, 14:35
      Szanowny Panie Reversus, czyżby z Pana wpisu wynikało, że ktokolwiek postuluje
      odebranie homoseksualistom prawa do człowieczeństwa? Niech mi Pan wierzy, że
      tak nie jest, nawet nieprzejednany w tej kwestii Kościół katolicki nic takiego
      nie sugeruje. Pod Pańskimi okrągłymi zdaniami przypuszczam większośc z nas
      mogłaby sie podpisać, problem w tym, co Pan rozumie przez "respektowanie
      Pańskich praw". Praw do czego? Tutaj dopiero zaczną się schody.

      W mojej opinii "akceptacja homoseksualizmu" nie idzie w kierunku tolerowania
      tych zachowań - bo to już mamy. Homoseksualiści - jak sądzę - chcą czegoś
      znacznie więcej. Mianowicie chcą akceptacji ich "preferencji" na takich samych
      zasadach jak heteroseksualizm. To, że ktoś "toleruje" homoseksualizm zaczyna
      nie wystarczać. Teraz należy pochwalać te zachowania na równi z
      heteroseksualizmem. Problem w tym, czy damy sobie wmówić, że wrażenie niesmaku
      na widok całujących się na ulicy mężczyzn to tylko "nieuzasadnione uprzedzenie
      i prymitywizm". Czy chce Pan bym traktował homoseksualizm jako jedną z
      "preferencji seksualnych", czegoś w rodzaju seksualnego gustu? Jeden lubi
      blondynki, drugi brunetki, trzeci rude, a czwarty chłopców. Wszystkie opcje są
      równoprawne, czyż tak? Ja dla odmiany cieszę się, że to wrażenie niesmaku na
      widok całujacych się mężczyzn jeszcze w narodzie nie ginie. Znak to resztek
      normalności. Kłaniam się.
      • Gość: wolfram Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 134.99.8.* 25.05.01, 18:01
        a co z lesbijkami?
      • Gość: olive Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.chello.pl 25.05.01, 18:25
        Gość portalu: Jorland napisał(a):

        > Praw do czego? Tutaj dopiero zaczną się schody.

        To sie nazywa PRAWO CZLOWIEKA.

        > W mojej opinii "akceptacja homoseksualizmu" nie idzie w kierunku tolerowania
        > tych zachowań - bo to już mamy. Homoseksualiści - jak sądzę - chcą czegoś
        > znacznie więcej. Mianowicie chcą akceptacji ich "preferencji" na takich samych
        > zasadach jak heteroseksualizm. To, że ktoś "toleruje" homoseksualizm zaczyna
        > nie wystarczać. Teraz należy pochwalać te zachowania na równi z
        > heteroseksualizmem.

        Na tym wlasnie polega prawo czlowieka.

        > Problem w tym, czy damy sobie wmówić, że wrażenie niesmaku
        > na widok całujących się na ulicy mężczyzn to tylko "nieuzasadnione uprzedzenie
        > i prymitywizm".


        Twoje wrazenie z prawem nie ma nic wspolnego.


        > blondynki, drugi brunetki, trzeci rude, a czwarty chłopców. Wszystkie opcje są
        > równoprawne, czyż tak? Ja dla odmiany cieszę się, że to wrażenie niesmaku na
        > widok całujacych się mężczyzn jeszcze w narodzie nie ginie. Znak to resztek
        > normalności. Kłaniam się.

        A tu Ci sie udalo. Znak normalnosci Narodu jako "obrzydzenie na widok calujacych
        sie mezczyzn".
        Gratuluje pomyslu.
        • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 28.05.01, 09:03
          Gość portalu: olive napisał(a):

          > Gość portalu: Jorland napisał(a):
          >
          > > Praw do czego? Tutaj dopiero zaczną się schody.
          >
          > To sie nazywa PRAWO CZLOWIEKA.

          Tyle tylko, że nie zdefiniował Pan co pod tym sie kryje. Prawo do czego? Prawna
          dyskryminacja kogokolwiek ze względu na "preferencje seksualne" w naszej kulturze
          już nie istnieje. Ale Pan chce przemycic pod sloganem "zakaz dyskryminacji" coś
          znacznie więcej, mianowicie pełną akceptację pod każdym względem waszej
          "preferencji". Tu nie chodzi już tylko o zakaz prawnej dyskryminacji
          homoseksualizmu, tu chodzi o narzucenie pewnych norm według jakich "seksualna
          większość" ma patrzeć na homoseksualizm. A ma patrzeć z życzliwością, ciepłem,
          pełnym zrozumieniem, tolerancją, przychylnością, traktując to zjawisko jako w
          pełni normalny seksualny gust. Ponoć "mężczyźni wolą blondynki", teraz czas na
          rehabilitację hasła "mężczyźni wolą mężczyzn". Jeśli zaczniemy do drugiego hasła
          podchodzić z podobną wyrozumiałością i akceptacja jak do pierwszego wtedy dopiero
          zaczniemy mówić, o spełnianiu sie postulatów homoseksualistów.

          > > W mojej opinii "akceptacja homoseksualizmu" nie idzie w kierunku tolerowan
          > ia
          > > tych zachowań - bo to już mamy. Homoseksualiści - jak sądzę - chcą czegoś
          > > znacznie więcej. Mianowicie chcą akceptacji ich "preferencji" na takich sa
          > mych
          > > zasadach jak heteroseksualizm. To, że ktoś "toleruje" homoseksualizm zaczy
          > na
          > > nie wystarczać. Teraz należy pochwalać te zachowania na równi z
          > > heteroseksualizmem.
          >
          > Na tym wlasnie polega prawo czlowieka.

          Otóż to, dziękuję za tak jasne potwierdzenie mojej diagnozy. Panu nie chodzi o
          "tolerancję". Panu chodzi o narzucenie inaczej myślącym swoich norm.
          Paradoksalnie odwołuje się Pan do tego samego z czym chce Pan walczyć - jak inni
          maja narzucać nieakceptację, Pan chce narzucać akceptację. Pana "prawo człowieka"
          polegać ma na tym, że chce Pan (obowiazkowo?) wybijać inaczej myślącym z głowy
          ich naturalnej niechęci na np. widok całujących się mężczyzn. A kto się nie
          zgadza na takie wybijanie to jest oszołom i faszysta, bo to oczywiście zwolennik
          "dyskryminacji".

          > > Problem w tym, czy damy sobie wmówić, że wrażenie niesmaku
          > > na widok całujących się na ulicy mężczyzn to tylko "nieuzasadnione uprzedz
          > enie
          > > i prymitywizm".
          >
          >
          > Twoje wrazenie z prawem nie ma nic wspolnego.

          Otóż ma drogi Panie. Jeśli wmówimy ludziom, ze homoseksualizm to jeden z gustów
          seksualnych nie będzie problemu z przyznaniem "seksualnym mniejszościom"
          przywilejów jakie żadają.

          > > blondynki, drugi brunetki, trzeci rude, a czwarty chłopców. Wszystkie opcj
          > e są
          > > równoprawne, czyż tak? Ja dla odmiany cieszę się, że to wrażenie niesmaku
          > na
          > > widok całujacych się mężczyzn jeszcze w narodzie nie ginie. Znak to reszte
          > k
          > > normalności. Kłaniam się.
          >
          > A tu Ci sie udalo. Znak normalnosci Narodu jako "obrzydzenie na widok calujacyc
          > h
          > sie mezczyzn".
          > Gratuluje pomyslu.

          Owszem to objaw resztek normalności. Jeszcze raz potwierdza się tu, to, co
          pisałem wcześniej, czyli o potrzebie Nowej Edukacji, edukacji mającej wybijać z
          głowy niepoprawnym heteroseksualistom ich niechęć do erotycznego kontaktu
          pomiędzy przedstawicielami tej samej płci. Kłaniam się.
          • Gość: olive kawa czy herbata IP: *.chello.pl 28.05.01, 12:35
            Gość portalu: Jorland napisał(a):


            > większość" ma patrzeć na homoseksualizm. A ma patrzeć z życzliwością, ciepłem,
            > pełnym zrozumieniem, tolerancją, przychylnością, traktując to zjawisko jako w

            Oczywiscie takie jest moje zyczenie. Inaczej nie byloby mnie tutaj na forum. I
            zeby bylo jasne, niech zyczliwosc "homoseksualna" - o ile istnieje nie bedzie
            zyczliwsza niz "heteroseksualna".

            Wyjatkiem jest jednak to z blondynkami. My nie chcemy, (znajac ich klopoty?) aby
            nas woleli heteroseksualni. Jesli nawet Pan sie upiera, to i nici z tego. Akurat
            tutaj preferencja jest w pelni uzasadniona.

            Co do kwestii braku prawnej dyskryminacji, czy Pan sadzi, ze skoro mamy kodeks
            prawny, to policje mozna juz spokojnie rozwiazac?

            Mysle, ze dyskusja polega m.in. na wymienianiu roznych podgladow, przedstawieniu
            argumentow i probie zrozumieniu rozmowcy. Ale kazda probe mowienia, ze nieludzkie
            jest myslenie, iz drugi czlowiek jest obrzydliwy odbiera Pan jako wybijanie Panu
            z glowy myslenia normalnego. A ze homo jest OK odbiera Pan jako zaprzeczenie
            hetero. Czyz to nie zachowania paranoiczne?

            > maja narzucać nieakceptację, Pan chce narzucać akceptację. Pana "prawo człowiek
            > a"
            > polegać ma na tym, że chce Pan (obowiazkowo?) wybijać inaczej myślącym z głowy
            > ich naturalnej niechęci na np. widok całujących się mężczyzn. A kto się nie
            > zgadza na takie wybijanie to jest oszołom i faszysta, bo to oczywiście zwolenni
            > k
            > "dyskryminacji".

            Tu nie ma dyskusji. Prawa polegaja na rownosci wszystkich ludzi przed prawem.
            Koniec. Kropka.

            • Gość: Jorland Re: kawa czy herbata IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 28.05.01, 13:05
              Gość portalu: olive napisał(a):

              > > większość" ma patrzeć na homoseksualizm. A ma patrzeć z życzliwością, ciep
              > łem,
              > > pełnym zrozumieniem, tolerancją, przychylnością, traktując to zjawisko jak
              > o w
              >

              > Oczywiscie takie jest moje zyczenie. Inaczej nie byloby mnie tutaj na forum. I
              > zeby bylo jasne, niech zyczliwosc "homoseksualna" - o ile istnieje nie bedzie
              > zyczliwsza niz "heteroseksualna".

              Dobrze, że Pan dał temu jasno wyraz, określając jasno kierunek w jakim idą
              żądania homoseksualistów. Dla heteroseksualnej większości mam w związku z tym
              nienajlepsze nowiny: Panowie, albo zaakceptujecie homoseksualizm jako normalny
              gust seksualny, i dacie wyraz swej przychylności dla tego wspaniałego zjawiska,
              albo zostaniecie wepchnięci do ciemnogrodu i staniecie się piewcami faszyzmu,
              nienawiści i średniowiecza. Tak oto modelować chcą współczesne homoseksualiści.

              > Wyjatkiem jest jednak to z blondynkami. My nie chcemy, (znajac ich klopoty?) ab
              > y
              > nas woleli heteroseksualni. Jesli nawet Pan sie upiera, to i nici z tego. Akura
              > t
              > tutaj preferencja jest w pelni uzasadniona.

              Przyznam się, że nie rozumiem tej Pańskiej myśli. Preferencja uzasadniona jak?

              > Co do kwestii braku prawnej dyskryminacji, czy Pan sadzi, ze skoro mamy kodeks
              > prawny, to policje mozna juz spokojnie rozwiazac?

              Co ma wspólnego jedno z drugim? Prosze uzasadnić, a nie rzucać banalne
              stwierdzenia i przedstawiać to jako wspaniały "argument". Pisze Pan jakieś
              dziwaczne analogie w rodzaju, że "do przestrzegania prawa potrzebna jest policja"
              sądząc najwyraźniej, że samo to już uzasadnia Pańskie stanowisko. Jeśli chcecie
              takimi argumentami przekonywać do swoich racji to nie dziwię się, że
              "heteroseksualna większość" ma problemy ze zrozumieniem niedoli homoseksualistów.

              > Mysle, ze dyskusja polega m.in. na wymienianiu roznych podgladow, przedstawieni
              > u
              > argumentow i probie zrozumieniu rozmowcy. Ale kazda probe mowienia, ze nieludzk
              > ie
              > jest myslenie, iz drugi czlowiek jest obrzydliwy odbiera Pan jako wybijanie Pan
              > u
              > z glowy myslenia normalnego. A ze homo jest OK odbiera Pan jako zaprzeczenie
              > hetero. Czyz to nie zachowania paranoiczne?

              Nie wiem dlaczego ale zdaje się, że coraz modniejsze na tego typu forum jest
              psychoanalizowanie dyskutanta. I tak chce Pan ustalać co mnie powinno gorszyć, a
              co nie, bada Pan moje rzekomo paranoiczne stwierdzenia, odkrywa Pan drugie dno w
              moich wypowiedziach. Rozumiem, że czuje się Pan kompetentny w tego typu
              dywagacjach, ale wolałbym aby odnosił się Pan do moich wypowiedzi, a nie do
              zakamarków mej duszy. Tym bardziej, że większość mojego wpisu skrzętnie Pan
              wyciął i nie zająknął się Pan nad argumentami jakie tam podałem.

              Wyjaśniam raz jeszcze. Sprzeciwiam się nie poważnej dyskusji, ale bałamutnym
              stwierdzeniom, przekręcaniu znaczenia słów, przemycania pod płaszczykiem
              "tolerancji" zupełnie innych rzeczy. Pytam Pana raz jeszcze i proszę o jasną
              odpowiedź: czy to, że czuję pewną formę obrzydzenia na widok dwóch całujących się
              mężczyzn świadczy o moim wsteczniactwie i niezrozumieniu głębi homoseksualizmu?
              Czy takie społeczne odczucia powinny być tępione? Jeśli tak to przez kogo?

              > > maja narzucać nieakceptację, Pan chce narzucać akceptację. Pana "prawo czł
              > owiek
              > > a"
              > > polegać ma na tym, że chce Pan (obowiazkowo?) wybijać inaczej myślącym z g
              > łowy
              > > ich naturalnej niechęci na np. widok całujących się mężczyzn. A kto się ni
              > e
              > > zgadza na takie wybijanie to jest oszołom i faszysta, bo to oczywiście zwo
              > lenni
              > > k
              > > "dyskryminacji".
              >
              > Tu nie ma dyskusji. Prawa polegaja na rownosci wszystkich ludzi przed prawem.
              > Koniec. Kropka.

              Z takim banałem trudno się nie zgodzić, problem w tym, że nie ma on kompletnie
              związku z tematem. Odpowiem równie krótko: dziecko powinno mieć tatusia i
              mamusię, a nie dwóch tatusiów lub dwie mamusie. Koniec. Kropka. Kłaniam się.
              • Gość: olive Re: kawa czy herbata IP: *.chello.pl 28.05.01, 13:54
                1. Prawa zakazujace dyskryminacje ze zwgledu na orientacje seksualna nie
                preferuja jakiejkolwiek nad inna. Jesli to nie jest jasne, przyklad: szefem nie
                zostaje sie tylko dlatego, ze homo/hetero.

                2. Prawa, nawet "najdoskonalsze" nie zmieniaja zachowan ludzi. Wszak ludzie
                wymyslaja prawa, a nie odwrotnie. Istnienie prawa nie gwarantuje automatycznie,
                ze ludzie je przestrzegaja. Banal, ale "idealisci" jeszcze nie moga z tym sie
                zgodzic.

                3. Pana negatywne uczucia wobec gejow wynikaja z kulturowych uprzedzen, a nie
                z "naturalnych uwarunkowan" czlowieka. Inaczej np. wszyscy Holendrzy czuliby to
                samo, a to nieprawda.

                Te uczucia kaza jednym wyrzucic z domu syna geja i corke lesbijke, innym ich
                katowac na ulicy, a calkiem niedawno zabijac. Czy to wedlug Pana jest godne
                nasladowania?

                3. Pana uczucia nie moga pozbawiac gejom prawa do zakladania rodzin, posiadania i
                wychowania dzieci. To nie przywileje, to podstawowe prawa.

                • Gość: Jorland Re: kawa czy herbata IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 28.05.01, 15:09
                  Gość portalu: olive napisał(a):

                  > 1. Prawa zakazujace dyskryminacje ze zwgledu na orientacje seksualna nie
                  > preferuja jakiejkolwiek nad inna. Jesli to nie jest jasne, przyklad: szefem nie
                  > zostaje sie tylko dlatego, ze homo/hetero.

                  Zgoda. Tyle tylko, że Pan próbuje stosować pewien fortel. Pisze Pan o
                  oczywistościach (które zresztą prawnie są zgodne z Pana oczekiwaniami) po czym
                  próbuje Pan wcisnąć pod tym płaszczykiem żądanie, które wykracza daleko poza te
                  banały. A na to nie ma zgody. Jestem przeciwny prawnej dyskryminacji
                  homoseksualistów i przeciwny jestem przywilejom dla nich.

                  > 2. Prawa, nawet "najdoskonalsze" nie zmieniaja zachowan ludzi. Wszak ludzie
                  > wymyslaja prawa, a nie odwrotnie. Istnienie prawa nie gwarantuje automatycznie,
                  > ze ludzie je przestrzegaja. Banal, ale "idealisci" jeszcze nie moga z tym sie
                  > zgodzic.

                  Co to wnosi do dyskusji?

                  > 3. Pana negatywne uczucia wobec gejow wynikaja z kulturowych uprzedzen, a nie
                  > z "naturalnych uwarunkowan" czlowieka. Inaczej np. wszyscy Holendrzy czuliby to
                  > samo, a to nieprawda.

                  Czyli wniosek z tego, że należy zmienić te kulturowe uwarunkowania? Wlewać
                  heteroseksualistom do głowy akceptację dla zachować homoseksualnych?

                  > Te uczucia kaza jednym wyrzucic z domu syna geja i corke lesbijke, innym ich
                  > katowac na ulicy, a calkiem niedawno zabijac. Czy to wedlug Pana jest godne
                  > nasladowania?

                  Nie jest, a dlaczego Pan pyta? A czy podrywanie przez gejów kilkunastoletnich
                  chłopców jest warte naśladowania?

                  > 3. Pana uczucia nie moga pozbawiac gejom prawa do zakladania rodzin, posiadania
                  > i
                  > wychowania dzieci. To nie przywileje, to podstawowe prawa.

                  Przywileje drogi Panie. Tak się składa, że mama natura (lub Bóg) prawo zakładania
                  rodzin zasadniczo dała rodzinom heteroseksualnym. Pomysł z adopcją dzieci przez
                  homoseksualistów to niebezpieczne dziwactwo. Dlaczego nie przyznawać dzieci
                  nekrofilom? Zresztą czy nekrofilia jest zła? Skoro denat za życia wyraził zgodę
                  by jego ciało po śmierci służyło do celów miłosnych, chyba nie ma przeszkód
                  zalegalizować nekrofilię? Adoptowanie dzici przez takie małżeństwa (jedna strona
                  co prawda mniej aktywna bo w lodówce) nie powinno dziwić. W końcu seks z
                  nieboszczykiem to tylko jedna z opcji seksualnych a i nikimu krzywdy nie robi. To
                  po prostu kolejny gust seksualny konieczny do zaakceptowania przez wsteczniackie
                  społeczeństwo. Kłaniam się.
                  • Gość: Ramzes;) taaaaa... IP: *.dip.t-dialin.net 28.05.01, 22:42
                    tak sobie czytam te twoje wypociny jorandzie i zastanawiam sie czy zeczywiscie UE
                    nie powinna przeprowdzic np testow na inteligencje zanim przyjmie nowyc
                    czlonkoww... odpadl bys.. ok jedzmy dalej ..


                    > banały. A na to nie ma zgody. Jestem przeciwny prawnej dyskryminacji
                    > homoseksualistów i przeciwny jestem przywilejom dla nich.

                    a moze porozmawiamy o zabraniu hetero przywilejow malzenstwa jesli nie moga
                    miec dzeici lub ich nie chca miec. ewtentualnie porozmawiamy o zabraniu samotnym
                    matkom SYNKOW bo psycholodzy podejrzewaja, ze jedna z mozliwosci "tworzenia sie"
                    homoseksualizmu jest zbyt dominujaca matka lub calkowity brak ojca. W 100% to nie
                    potwierdzono, ale lepiej podobno chuchac na zimne.. oczywiscie to dotyczy ojcow i
                    corki (tu dodatkowo zagrozenie popelnienia gwaltu bo to przeciez facet ..).

                    > Czyli wniosek z tego, że należy zmienić te kulturowe uwarunkowania? Wlewać
                    > heteroseksualistom do głowy akceptację dla zachować homoseksualnych?

                    A tobie nei wlano do glowy ze Mc Donald jesty pyszny i Cocacola to cos extra??
                    Oczywiscie to rpzyklad. Zdaje sie ze u nas tez kiedys np kobiety nie maily prawa
                    do glowsowania i nauki...i to nie u nas pojawily sie pierwsze szkoly dla
                    dziewczatr.. a to oznacza ze nioe powinny sie one oczyc bo to nie nalezy do
                    naszej kultury?? Kultura sie niestety zmienia..i chcac czy nie chcac, a nawet
                    braniac sie pazurami, ludzie musza ja jakos akceptowac...

                    >
                    > Nie jest, a dlaczego Pan pyta? A czy podrywanie przez gejów kilkunastoletnich
                    > chłopców jest warte naśladowania?


                    A czy warte jest naslagabywanie przez hetero kilkunastoletnich dziewczynek???
                    Tudziez korzystanie z uslug prostytutek..?? Bo mamusia nie bardzo juz odpowiada??
                    Nie pisz prosze, ze sa tez meskei prostututki..to wiem.


                    > Przywileje drogi Panie. Tak się składa, że mama natura (lub Bóg) prawo zakładan
                    ia rodzin zasadniczo dała rodzinom heteroseksualnym.

                    Zdaje sie ze ten sam Bog tworzy homosekualistow.. no nie?? Ewentualnei
                    inaczej..wychowywani sa oni w calkiem normalnych rodzinach heteroseksualnych...

                    >Pomysł z adopcją dzieci przez homoseksualistów to niebezpieczne dziwactwo.

                    moze masz racje lepiej zeby gnily w domach dziecka i zebraly na ulicach...
                    przewciez z nich i tak juz nie bedzie pochodza ze wspanialch rodzin hetero..ktore
                    nieco naduzywaja alkoholu, bija je i maltretuja.. ale co tam. lepsze to niez 2
                    kobitki lub 2 facteow..

                    >Dlaczego nie przyznawać dzieci nekrofilom? Zresztą czy nekrofilia jest zła?
                    Skoro denat za życia wyraził zgodę by jego ciało po śmierci służyło do celów
                    miłosnych, chyba nie ma przeszkód zalegalizować nekrofilię?

                    Mozliwe, ze dlatego, ze denat bedzie mial problem z utrzymaniem dzeicka,
                    kupieniem mu rezczy i zajeciem sie jego wychowanie... Ale tego nie bierzesz pod
                    uwage, tylko leciesz jakies bzdety, ktore ci kolega z podworka podsunal.
                    Tja..argument godny pozalowania i na bardzo niskim poziomie... Przytocz lepszy.
                    tylko nie ten o owieczkach i krowkach... to tez juz bylo przerabniane (kury i
                    ptactwo domowe rowniez).

                    >W końcu seks z nieboszczykiem to tylko jedna z opcji seksualnych a i nikimu
                    krzywdy nie robi.

                    Skoro tak uwazasz...moze jakos to przelkne, tylko uwazaj, nieboszka zona bywa
                    oziebla :))

                    Wez jakies czasopismo i przepisz chlopie jakies rozsadne argumenty... bo Twoje sa
                    bardzo slabe... przykromi

                    ramzes:)
                    • Gość: gepe Re: taaaaa... IP: *.wbk.com.pl 29.05.01, 00:26
                      Gość portalu: Ramzes;) napisał(a):

                      > a moze porozmawiamy o zabraniu hetero przywilejow malzenstwa jesli nie moga
                      > miec dzeici lub ich nie chca miec. ewtentualnie porozmawiamy o zabraniu samotnym
                      > matkom SYNKOW bo psycholodzy podejrzewaja, ze jedna z mozliwosci "tworzenia sie
                      > homoseksualizmu jest zbyt dominujaca matka lub calkowity brak ojca. W 100% to nie
                      > potwierdzono, ale lepiej podobno chuchac na zimne.. oczywiscie to dotyczy ojcow i
                      > corki (tu dodatkowo zagrozenie popelnienia gwaltu bo to przeciez facet ..).

                      Dobrze Ramzesie, porozmawiajmy. Nie dysponuję wprawdzie Twoją inteligencją, ale spróbuję
                      popolemizować.
                      Jeśli chodzi o przywilej małżeństwa, to kto wie, czy takie rozwiązanie nie byłoby rozsądne.
                      Może niektórym parom, które nie chcą mieć potomstwa uświadomiłoby, po co wogóle jest
                      związek małżeński. Natomiast w przypadku, kiedy dzieci mieć nie można... Jest tu subtelna
                      różnica między parami homo i hetero: para homo nie może z założenia urodzić. Adopcja w
                      przypadku pary hetero ma sens właściwie tylko wtedy, kiedy z jakichś tam powodow nie
                      może urodzić. Ale tak naprawdę to oni właśnie są stworzeni, aby mieć potomstwo. W
                      przypadku pary homo takiego założenia nie ma, wskazuje na to choćby ich "płciowa
                      niekompatybilność". Dlatego jest - wydaje mi się - pewna jakościowa róznica między
                      brakiem zgody adopcję dla par homo a odebranie potomstwa tym, ktorzy już je w jakiś
                      naturalny sposob mają i nie stawiałbym tych dwóch sytuacji na rownym poziomie, jak to
                      uczyniłeś.
                      Jest tu też kwestia rodzin patologicznych (hetero). Ale stawiając tą kwestię nikt nie wspomniał o
                      tym, że i w rodzinach homo będą zdarzac się patologie, prawdopodobnie mniej więcej takie
                      same, jak w rodzinach hetero. To co to za wybór? Myślę, że w ferworze dyskusji położono
                      nacisk nie na najistotniejszą kwestię. Bo nie chodzi o to, aby dawać dziecku nawet i "dobre"
                      rodziny zastępcze, tylko by starać się aby tych "złych" było coraz mniej.
                      Konkluzja: małżeństwo m.in. jest po to, by dawać (przekazywać) życie, w przypadku par
                      homo raczej nie do spełnienia, przynajmniej na dzisiejszym etapie nauki. Wszystkie
                      rozważania na temat takich czy innych patologii, choć słuszne "politycznie" są wtórne i
                      kardynalnego znaczenia w tej kwestii nie mają.

                      . Zdaje sie ze u nas tez kiedys np kobiety nie maily praw
                      > a
                      > do glowsowania i nauki...i to nie u nas pojawily sie pierwsze szkoly dla
                      > dziewczatr.. a to oznacza ze nioe powinny sie one oczyc bo to nie nalezy do
                      > naszej kultury?? Kultura sie niestety zmienia..i chcac czy nie chcac, a nawet
                      > braniac sie pazurami, ludzie musza ja jakos akceptowac...

                      Kultura się oczywiście zmienia. Może kiedyś tam dojdzie i do takiego "postępu", że
                      małżeństwa homo i hetero bedą traktowane bez różnicy. Tylko czy nie trzeba gdzieś
                      ustanowić cezury? Co jeszcze będziemy "musieli" traktować jako nie urągające obyczajom?
                      Gdzie się skończy ta eskalacja? Czy będzie współczesna "Sodoma i Gomora"? To wcale
                      nie takie głupie pytania. Może nie dożyjemy, ale spróbuj sobie wyobrazić sytuacje, kiedy - nie
                      wiem - jakieś ewolucujne mutanty (to nie aluzja!) bedą żadały dla siebie pewnych praw, na
                      które Ty wewnetrznie nie będziesz się w stanie zgodzić, mimo, że ich argumenty bedą
                      rozsądne i będą się opierały m.in. na tym, że w XXI wieku homoseksualistom przyznano rowne
                      prawa z heterosekualistami. Fakt, że z dzisiejszej perspektywy przyznanie kobietom praw
                      wyborczych, czy edukacje dziewczynek oceniamy pozytywnie, to nie znaczy, że z prawami
                      homoseksualistow będzie podobnie. Sądzę, że w dzisiejszym stanie społecznej odpornosci
                      edukacyjno - psychiczno - moralno - duchowej gdzieś tu trzeba by wyhamować.

                      > > Przywileje drogi Panie. Tak się składa, że mama natura (lub Bóg) prawo zak
                      > ładan
                      > ia rodzin zasadniczo dała rodzinom heteroseksualnym.
                      >
                      > Zdaje sie ze ten sam Bog tworzy homosekualistow.. no nie?? Ewentualnei
                      > inaczej..wychowywani sa oni w calkiem normalnych rodzinach heteroseksualnych...

                      Ale praw im żadnych nie przyznaje...


                      > Mozliwe, ze dlatego, ze denat bedzie mial problem z utrzymaniem dzeicka,
                      > kupieniem mu rezczy i zajeciem sie jego wychowanie... Ale tego nie bierzesz po
                      > d
                      > uwage, tylko leciesz jakies bzdety, ktore ci kolega z podworka podsunal.
                      > Tja..argument godny pozalowania i na bardzo niskim poziomie... Przytocz lepszy.
                      > tylko nie ten o owieczkach i krowkach... to tez juz bylo przerabniane (kury i
                      > ptactwo domowe rowniez).

                      A Ty z kolei posługujesz się ironią. To także nie najwyższych lotów oręż... Intencją było raczej
                      zwrócenie uwagi na skłonność społeczeństwa do eskalacji coraz to dziwniejszych zachowań
                      i moralnej tego strony, a Ty potraktowałeś to ironicznie.

                      Może błądzę, nie wiem. Wierzę, że kiedyś Bóg sprawiedliwie oceni. Jednak na podstawie
                      tego, co on sam mówi uważam, że skłonnosci homoseksualne są złe i w związku z tym nie
                      moge popierać tych, którzy je propagują, nawet mimo rozsądnej (może pozornie? - nie wiem,
                      za głupi jestem) argumentacji. Co nie przeszkadza mi ich szanować i kochać jak każdego
                      człowieka.
                      Pozdrawiam - gepe
                    • Gość: Jorland Re: taaaaa... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 08:56
                      Drogi Panie, zupełnie nie rozumiem Pańskiej irytacji w
                      związku z moim porównaniem homoseksualizmu i
                      nekrofilii. Logika tego wywodu jest taka sama. Jeśli
                      denat za życia wyraził zgodę aby swą cielesną powłokę
                      przeznaczyć do celów erotycznych i ponieważ praktyka
                      taka nikomu krzywdy nie czyni powinniśmy zalegalizować
                      nekrofilię. To są dokładnie te same argumenta jakie
                      serwują nam homoseksualiści. Sam Pan bez żenady
                      stosuje analogie a mi Pan chce zabraniać? Rozumiem, że
                      to przejaw homoseksualnej moralności Kalego, ale bez
                      przesady czasem trzeba zauważać fakty niewygodne. Ten
                      problem zresztą wyszedł także w rozmowie z p.
                      oliverem, kiedy okazało się, że - jak by to ujął Kali:
                      "homoseksualistów tolerować i akceptować - dobre!
                      homoseksualiści tolerować i akceptować - źle!". Tak
                      wygląda owa "tolerancja". "Tolerancja" w której to
                      homoseksualiści mają ustalać co i dlaczego trzeba
                      tolerować i kto jest, a kto nie jest tolerancyjny.

                      Sztandarowym przykładem natomiast w dyskusji nad
                      adopcją dzieci jest podanie przykładu patologicznych
                      rodzin i emocjonalne wezwanie: "oddajcie te dzieci
                      nam". Otóż drogi Panie zasada jest taka, że nie
                      zamienia się mniejszego zła na większe zło.
                      Rozwiazaniem dla samotnych dzieci jest heteroseksuala
                      adopcja, a nie wpychanie tych dzieci w ramiona
                      homoseksualnych "rodziców", gdzie będą mogli oni sobie
                      wychowywać "swojego małego gejka". Jak Pan jest taki
                      skory do wyliczania niemoralności rodzin normalnych,
                      to niech Pan pokaże jak to moralni i cnotliwi są
                      homoseksualiści. Jak to się grzecznie prowadzą,
                      sypiają z jednym partnerem, dzielą się obowiązkami,
                      wspierają duchowo, krótko mówiąc stanowią oazę
                      moralności i cnotliwości w tym zdegenerowanym
                      heteroseksualnym świecie.

                      Cieszę się natomiast, że tak jasno deklaruje Pan swoje
                      poglady w sprawie wlewania na siłę homoseksualnych
                      pojęć w oporne głowy heteroseksualistów. Pisze Pan: "A
                      tobie nei wlano do glowy ze Mc Donald jesty pyszny i
                      Cocacola to cos extra??" Otóż to. Niektórzy czasem
                      łudzą się, że oni są bardzo tolerancyjni bo tolerują,
                      ale nie akceptują praktyk homoseksualnych. Panowie, to
                      ślepa uliczka. W końcu zostaniemy postawieni przd
                      alternatywą: albo w pełni zaakceptujemy homoseksualizm
                      jako seksualny gust a swoje negatywne odczucia uznamy
                      za "kulturalny narzut ciemiężący nasze myślenie", albo
                      zostaniemy faszystami i obywatelami ciemnogrodu.
                      Musimy więc przyjąć to nowe homoseksualne objawienie.
                      Tertuim non datur.

                      Swoją drogą dowodzi Pan w ten sposób jak płytko
                      podchodzi Pan do swoich frazesów o "wolności" i
                      "tolerancji". Wolnośc i tolerancja jest dobra tylko
                      wtedy jak spełnia postulaty gejów. Jeśli nie - precz z
                      wolnością i tolerancją! To zresztą cecha
                      charakterystyczna u niektórych agresywnych
                      homoseksualistów. Usta pełne wzniosłych frazesów ale
                      słoma z butów wystaje. Kłaniam się.
                      • Gość: ramzes;) Re: taaaaa... IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 09:55
                        Argumentowanie przy wykorzystaniu zwlok jest na bardzo niskim poziomie. A jeli
                        denat za zycia wyrazi zyczenie, ze po smierci ma byc zjedzony?? To pewnie pa by
                        sie z tym zgoszil... powodzenia. Ja ni widze porowniani..ostatecznei idac za
                        panskim tokiem myslenie moznaby domagac sie zalegalizowania zwiazkow i drzewami.
                        Zwiazuek mozy byc zawarty tylko pomiedzy dwoma osobami, ktore sa w stanie sie
                        wzajemnie wspierac, pomagac, i brac rowna odpowiedzialnosc za sowje czyny. Jelsi
                        da pan zwlokom pelne prawo do glosowania i udowodni, ze glosuja z pelna
                        swiadomoscia to pewnie przyznym panu w tym porownainu racje. A tak..to pozostaje
                        mi tylko pozalic sie nat tak nedznym argumantem... Bo nie mozna porownywac w
                        zaden sposob zwiazku 2 zyjacych osob do zwiazku ze zwlokami. Tu pan juz lekko
                        przesadza i argumentuje przy wykorzystaniu nie tyle logiki co instynktu... Niech
                        pan zapyta swojej zony cz ona uwaza ze sex z mezczyzna jest obrzydliwy. Jelsi
                        powie za tak, to przyznam panu racje. A jeli powie ze nie, to niech sie pan
                        zastanowi czy to co pan pisze jest wogole normalne..


                        > oliverem, kiedy okazało się, że - jak by to ujął Kali:
                        > "homoseksualistów tolerować i akceptować - dobre!

                        A co z osobami niepelnosprawnymi??.. spalic czy wystrzelac.. Zgodnie z natura
                        slabsze osobniki i niepelnosprawne powinny ginac. A moze to ze domagaja
                        sie "przywilejow", wind, podjazdow to juz za duzo? A co pan sadzi o stusunku
                        sexualnym 2 osob pozbawionych rak, lub nog?? czy wedlug pana nie jest przypadkiem
                        zbyt obrzydliwy?? Ewentulanie.. szeczegolny pociag do osob kalekich tez jest
                        forma zboczenia, wiec moze zakazac zawierania zwiazkow pomiedzy osobami
                        pelnosprawnymi i niepelnosprawnymi, ewentualnie nalezy wprowadzic przymusowe
                        rozwody w przypadku, gdy jeden z partnerow zostaje kaleka? Panskie rozumaowanie
                        w tym miejcu pasuje. Taki sex jest nie zgodny z norma i po
                        pewnym "podciagnieciu" tez moze byc zboczeniem.

                        > homoseksualiści tolerować i akceptować - źle!".

                        A czego niby nie toleruja homosekusalisci?? ludzi , ktorzy chetnie by ich
                        wystrzelali ? Czy przeczytal pan choc jedna porzadna publikacje na temat
                        homoseksualizmu czy tez opiera sie pan na doznaniach rodem z ulicy i z radia
                        Maryja, ewentualnie z "naszego dzeinnika"? Bo te argumanty nie maja nic wspolnego
                        z nauka.

                        > Sztandarowym przykładem natomiast w dyskusji nad
                        > adopcją dzieci jest podanie przykładu patologicznych
                        > rodzin i emocjonalne wezwanie: "oddajcie te dzieci
                        > nam".

                        OK...wiec inaczej..ODEZWA! Patoliogiczne rodziny...zostawcie sobie te dzieci, bo
                        i tak beda takie jak wy..
                        A dlaczego wedlug pana odbiera sie dzieci rodzinom patologicznym?? VBo ima tam
                        zbyt dobrze? A czy uwaza pan, ze dzieci z rodzin nie patologicznych i nie zyjace
                        w przytulkach i na ulicy moga zostac adoptowane.? A dlaczego jest ich tak wiele??
                        Juz lepiej?

                        Otóż drogi Panie zasada jest taka, że nie
                        > zamienia się mniejszego zła na większe zło.

                        Czyli..dziecko zyjace na ulicy to male zlo. jelsi to dziecko zostanie adoptowane
                        przez 2 dziewczyny lub 2 chlopakow to juz duze zlo? Prosze pana, niech sie pan
                        zastanowi nad tym co pan napisal.

                        > Rozwiazaniem dla samotnych dzieci jest heteroseksuala
                        > adopcja, a nie wpychanie tych dzieci w ramiona
                        > homoseksualnych "rodziców",

                        Zdaje mi sie ze ta heterosexualna mozliwosc nie wywiazuje sie ze swoich
                        obowiazkow.. Zapytam w ten sposow.. PROSZE O ODPOWIEDZ.. Adoptowal pan moze juz
                        jakies dziecko?


                        > gdzie będą mogli oni sobie
                        > wychowywać "swojego małego gejka".

                        A gdzei wychowuja rodziny heteroseksulane sowich gejkow i lesbijki?

                        Jak Pan jest taki
                        > skory do wyliczania niemoralności rodzin normalnych,
                        > to niech Pan pokaże jak to moralni i cnotliwi są
                        > homoseksualiści.


                        A zna pan choc jedna rodzine homosekualna z dzieckiem?
                        JA znam trzy..

                        moja (mamy dzeicko i jestesmy dwoma facetami)
                        moj znajomy z lodzi i jego przyjaciel
                        znany piosenkarz z niemiec Lindberg i jego syn (adoptowany)

                        A co do tego jak sie prowadza, to pan nie moze nic powiedzic bo:
                        nikty pan sie nie zetknal z taka rodzina
                        nie wiem, czy pan sie zetknal wogole z jakims gejem lub lesbijka (chocdi mi o
                        dobrego kumpla lub kolezanke) a nei prtzypadkowo na ulicy. moalöby pan wowczas
                        inne zdnaie.

                        Jak to się grzecznie prowadzą,
                        > sypiają z jednym partnerem, dzielą się obowiązkami,
                        > wspierają duchowo, krótko mówiąc stanowią oazę
                        > moralności i cnotliwości w tym zdegenerowanym
                        > heteroseksualnym świecie.

                        A moze te normalne rodziny nie robia "skokow w bok"? Nie robia zadnych przyjec.

                        (Tylko niech pan mi tu nie wyskakuje, ze na przyjeciach u gejow to sie leje
                        wodka strumieniami i wszyscy biegaja nago..bo tu pan troche przesadzi.)
                        Choc najpewniej duzo by pan dal, zeby pojsc na przyjecie , gdzei wszyscy baliby
                        nago.
                        Zyja grzecznie, chodza do kosciolka co niedziele, coraczka w rozowej sukience a
                        chlopczyk w garniturku.ee..szkoda gadac...
                        Chyba pan w sredniowieczu utknal..


                        > Swoją drogą dowodzi Pan w ten sposób jak płytko
                        > podchodzi Pan do swoich frazesów o "wolności" i
                        > "tolerancji". Wolnośc i tolerancja jest dobra tylko
                        > wtedy jak spełnia postulaty gejów.

                        O jakich postulatach pan mowi?? prosze przytoczyc kilka..
                        ja moge podac tylko jeden.

                        "chcemy zyc w zelegalizowanych zwiazkach. miec rowne prawa co do rozliczania,
                        spadku, odwiedzania sie w szpiatlu.) Kropka.
                        a co do dzieci..hm... niech pan sie nie ludzi, ze geje nie moga miec dzieci..nie
                        slaszal pan o matkach biologicznych ewetualnie o "wspolpracy" lesbijek? One
                        tez "teoretycznie" ie moga miec dzieci... A jednak...


                        >Usta pełne wzniosłych frazesów ale słoma z butów wystaje.

                        no wlasnie prosze pana.. zta sloma to pan trafil w 10. Polska do EU a tu sloma za
                        koszula..

                        A co do Mc i Coli i tak dalej. To poprostu elementy plastikowej kultura USA. Ale
                        jako czlowiek ´zrodzony i wychowany w socjalizmie odrzeca je najpewieni pan i
                        nawet nie spojzy na nie. bo to smierdzi dolarami.
                        To co w tym moamenxcie jest nie do przyjecia z akilka lat wiekszosc bedzie uwzala
                        za "prawie" normalne". Coz rozwijamy sie. A jesli pan tak bardzo chce zyc w
                        swiecie "wlasnej " nieco ograniczonej kultury i swaitopogladu to proponjue rzut
                        oka na Afganistan. TAm tez dzeiwczynki nie moga chodzic do szkoly, panuje prawo
                        islamu, niszczy sie to co nie jeslt islamskie. Wyznawcy innych religii musza
                        nosic specjalne opaski, amezczyzna brode, bo bez prody to juz facet zniewiescialy
                        (ma pan brode??)Oni uwazaja to za rzecz normala i nie chca slyszec o nowej
                        kulturze z zachodu w tym taze z Polski. Karanie chlosta kobie za niewiernosc i
                        kamieniowanie... Pewnie pan zaraz rzuca haslo "a gdzie prawa czlowieka!" A moze
                        to lepiej wprowadzic do Polaki. Wowczas bylaby to ostaja moralnosci. Prawdziwa
                        rodzina. Tata.. mamy... i dzieci. Czy przypadkiem do tego pan nie dazy??

                        Prosze odpowiedziec na pytenia:

                        co zlego jest w chlostaniu niewoernych zon?
                        co zlego jest w niszczeniu pasagow buddy?
                        co zlego jest w zabranianiu kobietom chodzenia swobodnie po ulicach?

                        i jak to ma sie do homoseksualizmu... i panskiego swiatopogladu.

                        Skoro wedlug PAna Bog dal prawo malzenstwa "normalnym" s nie dla prawa gejom i
                        lesbijkom to po co ich (nas) tworzy i pozwala na to zebysmy sie tacy rodzili??

                        zanim pan odpisze prosze wypozyczyc (jesli sie pan nie wstydzi) jaks wnowa
                        publikacje dot. homoseksualizmu, przyczyn powstawani i tak dlaej. wowczas prisze
                        o odpowiedz. zanim pan nie przeczyta moze pan sobei odpuscic argumenty ulicy.

                        pozdrawiam

                        ramzes;)
                        • Gość: Jorland Re: taaaaa... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 10:26
                          Szanowny Panie, oponuje Pan przeciw moim analogiom, tymczasem sam Pan sie nimi
                          bez skrupółów posługuje. Dlaczego to stosuje Pan podwójną miarkę? To ja mam
                          porzucić przykład nekrofilii, a Pan podaje przykłady talibów, sredniowiecza,
                          kalek i starców? Rozumiem, że Panu wolno a mnie nie, ale na tak znaczone karty
                          to się nie mogę zgodzić. Co do nekrofilii. Zasadniczym Pana argumentem to to,
                          że jest to "niski argument". A to dlaczego drogi Panie? Kto dał Panu prawo
                          oceniania innych preferencji seksualnych? Chce Pan przez to powiedzieć, że
                          homoseksualizm jest czymś lepszym od nekrofilii? W ten sposób wpadnie Pan w
                          sidła, w których mają tkwić heteroseksualiści potępiający zachowania
                          homoseksualne. Dlaczego Pan sugeruje, że nekrofilia jako preferencja seksualna
                          jest czymś złym? Dlaczego okazuje się Pan tak nietolerancyjny i ciasny?
                          Ptrzykład z drzewami nie ma nic do rzeczy. Drzewa nie objawiaja swej woli,
                          natomiast ludzie mogą. Jeśli zmarły objawił za życia swoją wolę to dlaczego nie
                          przechowywać jego ciała do celów erotycznych? Pan zdaje się próbuje tutaj
                          ograniczać ludzkie preferencje i wybory.

                          Natomiast co do dalszej części Pańskiego emocjonalnego wywodu pozwoli Pan, że
                          opuszczę kurtynę milczenia. Rozumiem, że chce mnie Pan wepchnąć na pozycje w
                          których łatwiej byłoby mnie skrytykować stąd Pańskie wrzaski o średniowieczu.
                          Chce Pan również bym bronił talibów. To też zresztą świadczy jak niepoważnie
                          podchodzi Pan do oponenta, skoro musi Pan wykrzywiać jego poglądy by móc z nimi
                          polemizować. Co zresztą tylko potwierdza to o czym wspomniałem w pierwszym
                          wpisie. Albo zakute heteroseksualne łby przyjmą homoseksualne objawienie albo
                          zostaną ciemniakami, faszystami i piewcami średniowiecza (nie mówiąc o
                          talibach). Myślę, że mogę Panu podziękować za tak szybkie i jasne potwierdzenie
                          mojej diagnozy. Kłaniam się.
                          • Gość: ramzes;) Re: taaaaa... IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 12:21
                            Wie Pan,
                            jakos mnei pan uswiadomi w miom przekonaniu, ze pana argumantowanie jest slabe.

                            > Szanowny Panie, oponuje Pan przeciw moim analogiom, tymczasem sam Pan sie nimi
                            > bez skrupółów posługuje. Dlaczego to stosuje Pan podwójną miarkę? To ja mam
                            > porzucić przykład nekrofilii, a Pan podaje przykłady talibów, sredniowiecza,
                            > kalek i starców?

                            A dlaczego nie zechcial pan odpowiedziec na zadane pytania?

                            > Chce Pan przez to powiedzieć, że
                            > homoseksualizm jest czymś lepszym od nekrofilii?

                            Ok, wobec tego niech panu bedzie homoseksualizm=heterosexualizm=nekroofilia
                            lepiej?
                            Skoro dla pana (bo pan przy tem obstaje) nekrofilia jest do przyjecia jako
                            stosunek z "osoba" i preferencja seksualna to zycze wszystkiego najlepszego w
                            poszukiwaniu partnerki.
                            Nekrofilia w zadnej kulturze i niegdy nie byla akceptowana, natomiat
                            homoseksualizm byl akceptowany juz w Rzmie i Grecji. Byl akceptowany przez
                            Indian, to biali katoliy sila wmowili, ze to cos zlego, bo Bog takich kaze i
                            takie tam bzdety.
                            Mam wrazenie ze pan reprezentuje postawe wlasnei takiego katolika , geje be bo
                            tak jest i koniec. Inni bogowie be bo tak jest i koniec.

                            > Jeśli zmarły objawił za życia swoją wolę to dlaczego nie
                            przechowywać jego ciała do celów erotycznych?

                            Spotkal sie pan juz z taka Wola? Bo ja nie pamietam, zeby ktokolwiek prosil o to,
                            zby po jego smierci uprawiano z jego cialem sex. No chyba ze jakich czlonek pana
                            roziny probowal to napisac w testamencie, skora poan taki przyklad przytoczyl.
                            bylo tak? bo ja nigdy pzrenigdy nie slyszalem o taki wypadku, i szczerze mowiac
                            nie spotkalem sie rowniez z wypadkiem nekrofili..
                            A moze z innej strony. A co z innymi religiami?? W polsce stosunkowo malo jest np
                            buddystow, wiec moze ich praktyki tez sa dla niektorych wstretne i nalezy je
                            zabronic?

                            > ograniczać ludzkie preferencje i wybory.

                            Skoro rzeczywiscie ktos wyrazi taka wole, a kts inny bedzie chcial ze swoim
                            zimnym partbnerem spedzic reszte zycia... prawo bedzie na to pozwlalo.. i oboje
                            beda mogli sie zajmowac rownoczesnie dziecmi, rozmaiwac ze soba. he he to niech
                            sie zenia.

                            Jest Pan zenujacy...


                            > Natomiast co do dalszej części Pańskiego emocjonalnego wywodu pozwoli Pan, że
                            > opuszczę kurtynę milczenia.

                            A moze jednak zechce pan odpowiedziec? czy tez nie bardzo wie pan jak?

                            > Chce Pan również bym bronił talibów.

                            Nie, niechce zeby pan ich bronil, che zeby pan zobaczyl do czego prowadzi
                            tekie "trzymanie sie tego co tradycyjne" i zamykanie sie na wszelkie innosci.
                            Ale pewnie ciezko z tego wysnuc wnioski wiec juz Pana nie bede dreczyl.

                            >Albo zakute heteroseksualne łby przyjmą homoseksualne objawienie albo
                            > zostaną ciemniakami, faszystami i piewcami średniowiecza (nie mówiąc o
                            > talibach).

                            Nie..nie zakute heterosexualne lby..bo heterosekualisci nie sa debilami..tylko
                            niektorzy z nich maja nadzieje ze to wlasnie oni zostali stworzeni na
                            podobienstwo boze i maja prawo decydowac za caly swiat. zerszta nie przypominam
                            sobie, zeby nasz Bog mial zone...tudziez jego syn.. Jakby nie bylo Jezus tez nie
                            uprawial sexu z kobieta ;)
                            Mysle ze dopoki nie zostanie wynalezione skuteczne lekartwo na homoseksualizm to
                            nalezy go po prosdtu zaakceptowc bo to niestety nie jest nasz wybor i kazdy z nas
                            wolaby miec normalna rodzine.
                            A pozwolipan ze zadam pytanie.. Czy finansuje Pan moze jakas fundacje szukajaca
                            leku na homoseksualizm?? czy tez pan po prostu ogranicza sie do krytykanctwa?
                            Jak taki lek zostanie wynaleziony to nie mam nic przeciwko temu, zeyb go ktos
                            zazywal, ja juz na pewno nie, bo nie musze. Mam to co chcialem i na pewno nie
                            zdecydowalbym sie wziecie jakiegos leku, ktory spowodowalby, ze patrzylbym na
                            mojego przyjaciela z obrzydzeniem....potem na siebie tez.

                            ramzes;)

                            ramzes;)


                            Myślę, że mogę Panu podziękować za tak szybkie i jasne potwierdzenie
                            >
                            > mojej diagnozy. Kłaniam się.

                            • Gość: kolo Re: taaaaa... IP: *.unregistered.formus.pl 29.05.01, 17:37

                              >zerszta nie przypominam sobie, zeby nasz Bog mial zone...tudziez jego syn.. Jakby nie
                              bylo Jezus tez nie uprawial sexu z kobieta ;)

                              A może co innego miał tutaj do roboty. Chyba powinieneś uważniej przeczytać, o co
                              chodziło Jezusowi gdy był na ziemi.

                              pozdro
                              kolo
                              • Gość: ramzes;) kolo--- IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 17:46
                                to byla tylko ironia z mojej strona..a swoja droga to ciekawe nie?? 34 lata i
                                zadnej kobiety ;)

                                ramzes;) ..tego watku nie chce jednak rozwijac.
                            • Gość: Jorland Re: taaaaa... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 30.05.01, 13:47
                              Szanowny Panie odniose sie tylko do jednego watku, bo obawiam sie, że dalsza
                              dyskusja traci sens.

                              > Nekrofilia w zadnej kulturze i niegdy nie byla akceptowana, natomiat
                              > homoseksualizm byl akceptowany juz w Rzmie i Grecji. Byl akceptowany przez
                              > Indian, to biali katoliy sila wmowili, ze to cos zlego, bo Bog takich kaze i
                              > takie tam bzdety.

                              Dziękuję za przytoczenie przykładu Grecji i Rzymu. Widzi Pan ideologia
                              homoseksualizmu tak potrafi zaslepić Pańskie patrzenie, że nie dostrzega Pan tej
                              oczywistości, że podany przykład wspaniale popiera moje stanowisko. Posługuje sie
                              Pan dla odmiany często gęsto argumentami ad personam. Jeśli taki styl rozmowy
                              prezentują ponoć oświeceni i wykształceni europejscy geje, to nie dziwię się
                              wcale, że tak trudno im przekonywać innych do swoich racji.

                              Zgoda, że Rzymianie i Grecy tolerowali czy nawet akceptowali homoseksualizm. Ale
                              nie tolerowanie jest centrum sporu. Tolerowani w zachodnim społeczeństwie już
                              jesteście. Problem jest inny: czy prawo rzymskie lub greckie przewidywało
                              małżeństwa homoseksualne i wynikające z tego takie same przywileje dla
                              homoseksualistów? Czy prawo to przewidywało możliwość adopcji dzieci przez
                              małżeństwa homoseksualne? Czy przewidywało dziedziczenie dzieciom z takich
                              "małżęństw"? Jeśli dowiódłby Pan, że tak, o wtedy owszem, ponieważ prawo rzymskie
                              jest fundamentem prawa tzw. "zachodniego" byłby to poważny argument za Pańskimi
                              tezami. A tymczasem podany przykład starożytności idealnie koresponduje z moim
                              stanowiskiem: tolerowanie homoseksualizmu i niezwalczanie go metodami
                              administracyjnymi, ale zdecydowane odrzucenie żądań urągających rozumowi. Tak
                              chwalonym przez Pana praktycznym i rozsądnym Rzymianom do głowy nie przyszło aby
                              rozważać tak ohydny pomysł jak oddawanie dzieci homoseksualnym "małżeństwom".
                              Cieszę się, że choć w jednym się zgadzamy i tego sie trzymajmy: tolerowanie
                              homoseksualistów i odrzucanie ich uragających rozsądkowi żądań. Tak jak
                              starożytni Rzymianie. Przekornie pozwole sobie dodać, że takie stanowisko chyba
                              Panu odpowiada? Skoro tak chwalimy Rzymian... cóż trzymajmy się konsekwentnie ich
                              myśli. Kłaniam się.
                              • Gość: ramzes;) Re: taaaaa... IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.01, 15:50
                                > Zgoda, że Rzymianie i Grecy tolerowali czy nawet akceptowali homoseksualizm. Al
                                > e nie tolerowanie jest centrum sporu. Tolerowani w zachodnim społeczeństwie już
                                > jesteście. Problem jest inny: czy prawo rzymskie lub greckie przewidywało
                                > małżeństwa homoseksualne

                                Prawo rzymskie ani greckie ich nie zabranialo.
                                A nawet wskazane byly kontakty pomiedzy dojrzalymi mezczyznami i chlopcami.
                                Jedynym warunkiem bylo, to iz w momencie osiagniecia dojrzalsci chopak mial prawo
                                decydowac czy chce byc z mezczyzna czy z koieta. Jezeli decydowal sie na
                                mezczyzne byl slub (moze nie az tak oficjalny).
                                prosze mi pokazac, w ktorym miejscu prawa rzymskiego czy greckiego jest mowa o
                                tym ze nie wolno zawiarac takich zwiazkow.

                                > homoseksualistów? Czy prawo to przewidywało możliwość adopcji dzieci przez
                                > małżeństwa homoseksualne?

                                Pytanie nieco dziwne. Prawna adopca dzieci zostala wprowadzona stosunkowo
                                niedawno. Przedtem istanialo tak zwane przyspasabianie dzieci. Dzieci byly po
                                prostu oddawane na wychowanie i to nie mailo znaczeni komu. Nawet w Polsce.
                                Prosze poczytac gazety z 20-30 lat (dostepne w bibliotece np. UW), znajduja sie w
                                nich ogloszenia typu: oddam dziecko na wychowanie, lub con ans bardziej na
                                wykladach kiedys zaskoczylo: oddam dziecko za pomoc finansowa lub oddam dziecko
                                za swoje.

                                W Rzymie i Grecji panowaly dokladnie takie same zasady, dziecko mozna bylo po
                                prostu otrzymac od matki, ktora go nie chciala lub za "pomoc finansowa".
                                Przyspasabiane byly rowniez dzeici niewolnikow. Dlatego nie bylo domow dziecka.
                                Mogla sie nimi opiekowac para meska, damska, samotny mezczyzan, samotna kobieta i
                                tak dalej (no i oczywiscie normalne malzenstwo).

                                Polecma lekture.

                                Ramzes;)
                  • Gość: olive herbata IP: *.chello.pl 29.05.01, 01:23
                    Gość portalu: Jorland napisał(a):

                    > Zgoda. Tyle tylko, że Pan próbuje stosować pewien fortel. Pisze Pan o
                    > oczywistościach (które zresztą prawnie są zgodne z Pana oczekiwaniami) po czym
                    > próbuje Pan wcisnąć pod tym płaszczykiem żądanie, które wykracza daleko poza te
                    >

                    Naprawde nie wiem co mialem przemycic pod haslem rownosci przed prawem.

                    > Co to wnosi do dyskusji?

                    To, ze istnieje "to" prawo nie oznacza, ze geje i lesbijki nie sa dyskryminowani,
                    wrecz i potepieni. Chcemy aby nas traktowano fair i nie wtykano nosa pod nasze
                    ubrania. Zyczliwosc wobec homo nie wynika z zaprzeczenia natury czlowieka, jak
                    Pan sugerowal, lecz poszanowania innych ludzi.

                    > Nie jest, a dlaczego Pan pyta? A czy podrywanie przez gejów kilkunastoletnich
                    > chłopców jest warte naśladowania?

                    Pan chyba pomylil rozne pojecia, albo nie mial argumentow.

                    > Przywileje drogi Panie. Tak się składa, że mama natura (lub Bóg) prawo zakładan

                    Czy Pan chce czy nie my sie kochamy, mieszkamy razem i tworzymy rodziny. Chodzi
                    tylko o zalegalizacje naszych zwiazkow. O ile wiem, rejestracja malzenstwa wymaga
                    mniej papierkow, formalnosci i zabezpieczenia niz kupowanie komorek na abonament
                    czy uzyskanie kredytu na lodowke. Z prawnego punktu widzenia to zadne przywileje
                    tylko liczne zobowiazania.

                    O ile chodzi trupy, chce jeszcze raz jasno powiedziec, ze chcemy sie pobrac z
                    ZYWYMI LUDZMI - naprawde nie chcemy zostac wdowcami juz przed slubem.
      • Gość: kolo Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.unregistered.formus.pl 25.05.01, 18:42
        Chyba to zabrzmi głupio ale zagadzam się z obiema wypowiedziami.
        Sprowadzenie człowieka do poziomu przedmiotu, bez względu na to czy powodem
        sprowadzania jest kolor skóry, upodobania seksualne, wyznawana religia lub
        odmienność kulturowa (narodowa) otwiera drogę do eskalacji agresji i przemocy.
        Niszcząc coś co ma dla nas małą wartość wydaje nam się, że nie obciąża to naszego
        sumienia. Takim postawom mamy obowiązek się przeciwstawiać.

        Natomiast... dwu całujących się facetów naprawdę wywołuje niesmak i wcale nie
        dlatego, że są zniewieściali lub umalowani. (Mówię o sobie jako obserwatorze)

        Możliwe, że następne pokolenie takiego niesmaku nie będzie odczuwało, bo pewne
        zachowania staną się codziennością.

        pozdro

        kolo

        • Gość: j Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 141.20.6.* 26.05.01, 11:21
          nareszcie nieco rozsadku, zamiast odsadzania od czci i wiary.
          Pod argumentami przedmowcöw moge sie tylko podpisac.
          W tej calej, rozpoczetej przeze mnie,dyskusji nad homoseksualizmem zarysowaly
          sie wystarczajaco wyraznie stanowiska obu stron sporu.
          Heteroseksualna wiekszosc toleruje istnienie gejow jako pewien stan rzeczy.
          Moj margines tolerancji koczy sie w momencie, gdy geje zaczynaja walczyc o tzw.
          prawa, a po ludzku mowiac przywileje dla swojej mniejszosci. Wtedy mowie ´stop!
          `.
          Natomiast nikt przy zdrowych zmyslach nie zamierza negowac praw gejow jako
          ludzi czy obywateli. i w ogole podnoszenie tego tematu mija sie z celem.
          pozdrawiam
          Julek
          • Gość: ramzes;) Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 62.226.125.* 27.05.01, 11:13
            Julek..jak zauwazylem mieszkasz w niemczech i rzucasz sie jak pchla na
            grzebieniu..bo niestety o to czy sekualny mniejjszosc bedzie miala (nie
            przywileja a rowne prawa) nikt cie nie zapyta.. O tym zadecydowal juz rzad i w
            niektorych landach zwiazki sa juz mozliwe.
            Aha..julcia.. polecam ci odwiedziny baru andreasa przy wittemberg platz i
            wypowiedzenia glosno swojej opinii. :))

            ramzes;)
      • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 28.05.01, 16:28
        Do Jorland

        > W mojej opinii "akceptacja homoseksualizmu" nie idzie w kierunku tolerowania
        > tych zachowań - bo to już mamy.

        Gdyby w Polsce tolerowano homoseksualizm, co według Pana ma miejsce, o tym że
        jestem homoseksualistą wiedziałoby więcej osób niż dwie (moja najlepsza
        przyjaciółka i mój lekarz). Chyba sobie PAn nie wyobraża jak trudno jest żyć
        homoseksualiście w heteroseksualnym świecie. To co ja czuję jest nieodłączną
        częścią mnie i nie mogę żyć inaczej, bo taki jestem. Nie potrafię choćbym chciał
        zmienić tego co czuję, mogę jedynie (i staram się to robić) być dobrym
        człowiekiem.

        > Czy chce Pan bym traktował homoseksualizm jako jedną z
        > "preferencji seksualnych", czegoś w rodzaju seksualnego gustu? Jeden lubi
        > blondynki, drugi brunetki, trzeci rude, a czwarty chłopców. Wszystkie opcje są
        > równoprawne, czyż tak?

        Moja orientacja nie jest kwestią gustu. Nie ja ją wybrałem. To niestety nie kolor
        włosów, który można bezboleśnie zmienić na zawołanie. Nie chcę aby Pan traktował
        homoseksualizm jako jedną z preferencji seksualnych, stawiając go w jednym
        rzędzie z upodobaniem do koloru włosów. Orientacja seksualna jest moim zdaniem o
        wiele ważniejsza. Także stawianie przez wiele osób w jednym rzędzie
        homoseksualizmu wraz z pedofilią, zoofilią itp. jest błędem. W homoseksualizmie
        tak jak w heteroseksualizmie chodzi przede wszystkim o to, że dwie osoby chcą ze
        sobą tworzyć związek i OBIE dać coś z siebie drugiej osobie. Chcą być szczęśliwe
        razem.

        > Homoseksualiści - jak sądzę - chcą czegoś
        > znacznie więcej. Mianowicie chcą akceptacji ich "preferencji" na takich samych
        > zasadach jak heteroseksualizm. To, że ktoś "toleruje" homoseksualizm zaczyna
        > nie wystarczać. Teraz należy pochwalać te zachowania na równi z
        > heteroseksualizmem.

        Jeżeli związek homoseksualny opiera się na partnerstwie, miłości i traktowaniu
        się nawzajem z szacunkiem oraz godnością to nie widzę przeszkód aby pochwalać
        takie zachowania. Homoseksualiści są tak samo zróżnicowani jak heteroseksualiści.
        Nie można generalizować. Jeśli związek dwóch mężczyzn lub kobiet tworzą dwie
        szczęśliwe osoby to myślę, że można go traktować z szacunkiem. Przecież nikt nie
        ma nic przeciwko związkom heteroseksualnym, choć ich znaczna część nie należy do
        udanych, a często są wręcz nienormalne.

        Mam nadzieję na dalszy ciąg dyskusji.
        • Gość: ramzes;) Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.dip.t-dialin.net 28.05.01, 17:48
          wiesz co..ten temat juz przerabialismy..po prostu do niektorych nie dociera co
          to znaczy czlowiek, bo niestety czesc z nich probuje udowodnic, ze sa
          parwdziwymi Polakami.

          Nie ublizajac tu normalnym Polakom-ludziom.

          ramzes;)
          • Gość: iwan Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.ub.ruhr-uni-bochum.de 28.05.01, 17:55
            a gdzie jest ten Anderasbar?
            w jakim miescie?
        • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 11:19
          Gość portalu: reversus napisał(a):

          > Do Jorland
          >
          > > W mojej opinii "akceptacja homoseksualizmu" nie idzie w kierunku tolerowan
          > ia
          > > tych zachowań - bo to już mamy.
          >
          > Gdyby w Polsce tolerowano homoseksualizm, co według Pana ma miejsce, o tym że
          > jestem homoseksualistą wiedziałoby więcej osób niż dwie (moja najlepsza
          > przyjaciółka i mój lekarz). Chyba sobie PAn nie wyobraża jak trudno jest żyć
          > homoseksualiście w heteroseksualnym świecie. To co ja czuję jest nieodłączną
          > częścią mnie i nie mogę żyć inaczej, bo taki jestem. Nie potrafię choćbym chcia
          > ł
          > zmienić tego co czuję, mogę jedynie (i staram się to robić) być dobrym
          > człowiekiem.

          Nieporozumienie wynika stąd, że Pan inaczej pojmuje tolerancję. Dla Pana
          tolerancja to nie jest tolerowanie, ale akceptowanie. Tolerancyjny jest ten, kto
          akceptuje zachowania homoseksualne. A na to nie moge się zgodzić. Toleruję
          homoseksualistów, nie postuluję odbierania im praw obywatelskich ale nie
          akceptuję zachowań homoseksualnych, uważam je za coś nienormalnego, za pewne
          wykrzywienie własciwej sytuacji. I uważam, że mam do takiej opinii prawo. Niech
          mi Pan powie, czy Pan jako tolerancyjny człowiek toleruje moją opinię? Czy
          opinia, że kontakt erotyczny pomiedzy mężczyznami jest obrzydliwiością zasługuje
          na tolerancję?

          > > Czy chce Pan bym traktował homoseksualizm jako jedną z
          > > "preferencji seksualnych", czegoś w rodzaju seksualnego gustu? Jeden lubi
          > > blondynki, drugi brunetki, trzeci rude, a czwarty chłopców. Wszystkie opcj
          > e są
          > > równoprawne, czyż tak?
          >
          > Moja orientacja nie jest kwestią gustu. Nie ja ją wybrałem. To niestety nie kol
          > or
          > włosów, który można bezboleśnie zmienić na zawołanie. Nie chcę aby Pan traktowa
          > ł
          > homoseksualizm jako jedną z preferencji seksualnych, stawiając go w jednym
          > rzędzie z upodobaniem do koloru włosów. Orientacja seksualna jest moim zdaniem
          > o
          > wiele ważniejsza. Także stawianie przez wiele osób w jednym rzędzie
          > homoseksualizmu wraz z pedofilią, zoofilią itp. jest błędem. W homoseksualizmie
          >
          > tak jak w heteroseksualizmie chodzi przede wszystkim o to, że dwie osoby chcą z
          > e
          > sobą tworzyć związek i OBIE dać coś z siebie drugiej osobie. Chcą być szczęśliw
          > e
          > razem.

          A skąd to kryterium? Jeśli wszystko jest względne to dlaczego akurat to kryterim
          ma być bezwzględne? Jeśli ktoś chce uszczęśliwiać swoją suczkę seksem i ona jest
          z tego zadowolona (w końcu jak udowodnić niezadowolenie współżyjącej suczki?) to
          dlaczego nie traktować tego jako coś normalnego? W końcu człowiek to też tylko
          zwierzę, zoofilia jest wręcz wyrazem naszej jedności z resztą świata zwierzęcego,
          co więcej jest to wyraz jedności z Gają - Matką Ziemią. Szczęśliwy związek
          człowieka i suczki na przeszkodzie którego stoją arbitralne prawa skostniałego
          społeczeństwa. Dlaczego skazywać na cierpienie człowieka, który jest zoofilem?
          Przecież - jak sam Pan pisał - gustów seksualnych się nie wybiera. Skoro się nie
          wybiera to - niech mi Pan wyjaśni - na jakiej podstawie odrzucać zoofilię i
          nekrofilię?

          > > Homoseksualiści - jak sądzę - chcą czegoś
          > > znacznie więcej. Mianowicie chcą akceptacji ich "preferencji" na takich sa
          > mych
          > > zasadach jak heteroseksualizm. To, że ktoś "toleruje" homoseksualizm zaczy
          > na
          > > nie wystarczać. Teraz należy pochwalać te zachowania na równi z
          > > heteroseksualizmem.
          >
          > Jeżeli związek homoseksualny opiera się na partnerstwie, miłości i traktowaniu
          > się nawzajem z szacunkiem oraz godnością to nie widzę przeszkód aby pochwalać
          > takie zachowania.

          Otóż to. Tu nie chodzi o tolerowanie homoseksualizmu. Tu chodzi o coś znacznie
          więcej. Mianowicie - jak Pan sam napisał - o chwalenie takich zachowań. My jako
          heteroseksualiści nie dosyć, że mamy tolerować homoseksualizm to jeszcze mamy go
          chwalić! A kto nie chwali ten fanatyk i ciemniak. Tak oto wygląda tolerancja w
          oczach homoseksualistów.

          >Homoseksualiści są tak samo zróżnicowani jak heteroseksualiśc
          > i.
          > Nie można generalizować. Jeśli związek dwóch mężczyzn lub kobiet tworzą dwie
          > szczęśliwe osoby to myślę, że można go traktować z szacunkiem. Przecież nikt ni
          > e
          > ma nic przeciwko związkom heteroseksualnym, choć ich znaczna część nie należy d
          > o
          > udanych, a często są wręcz nienormalne.

          Niech mi Pan coś wyjaśni. Rok temu była w Rzymie wielka demonstracja gejów.
          Protestowali przeciw opinii niektórych ludzi w społeczeństwie (nazywających się
          Kościołem), że homoseksualizm to grzech i skrzywienie. No to jak z tą wolnością?
          Różne grupy ludzi nie moga mieć różnych opinii? Homoseksualiści chcą wprowadzić
          umysłowy terror i jedynie słuszne poglądy? Co ich to obchodzi co kto myśli o
          gejach? Jak ja zakładam klub i wymagam by do niego przychodziły osoby w muszkach
          to jasne, że akceptuje tylko takie osoby. Komu się to nie podoba niech zakłada
          inne kluby na swoich zasadach. Dlaczego więc Pan protestuje przeciw moim zasadom
          i chce mi narzucić swoje? Kłaniam się.
          • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 29.05.01, 12:48
            Do Jorlanda

            > Nieporozumienie wynika stąd, że Pan inaczej pojmuje tolerancję. Dla Pana
            > tolerancja to nie jest tolerowanie, ale akceptowanie. Tolerancyjny jest ten,
            kto
            > akceptuje zachowania homoseksualne. A na to nie moge się zgodzić. Toleruję
            > homoseksualistów, nie postuluję odbierania im praw obywatelskich ale nie
            > akceptuję zachowań homoseksualnych, uważam je za coś nienormalnego, za pewne
            > wykrzywienie własciwej sytuacji. I uważam, że mam do takiej opinii prawo. Niech
            > mi Pan powie, czy Pan jako tolerancyjny człowiek toleruje moją opinię? Czy
            > opinia, że kontakt erotyczny pomiedzy mężczyznami jest obrzydliwiością zasługuj
            > e
            > na tolerancję?

            Toleruje Pan homoseksualistów, nie postuluje odbierania im praw obywatelskich.
            Bardzo miło z pana strony. Chciałbym aby społeczeństwo, w którym żyję też tak
            postępowało. Moja rodzina, moi współpracownicy i moi przyjaciele. Traktuje się
            mnie tak jak na to zasługuję ale niech Pan będzie pewien, że tylko dlatego
            ponieważ praktycznie nikt nie wie o tym, że jestem gejem. Ja jestem wyczulony na
            tym punkcie i wiem co o homoseksualizmie myślą ludzie z mojego otoczenia. I wiem,
            że moi przyjaciele w większości odwrócili by się ode mnie gdyby tylko poznali
            prawdę. Wielu z nich nie zastanowiło by się nad moją wartością jako człowieka,
            którym sądzę jestem. Spisaliby mnie na straty, bo jestem gejem.
            Toleruję Pana opinię, ale nie muszę się z nią zgadzać i uważać za słuszną. Chcę
            Panu przedstawić mój punkt widzenia, aby wiedział Pan co ja czuję i myślę. Teraz
            zapytam ja. Czy mam prawo do zachowania zdrowia psychicznego? Czy Pan wie jak
            bardzo jestem wewnętrznie rozdarty? Czy Pan wie jak bardzo niszczy strach,
            kłamstwo i samotność? Czy Pan potrafi mnie zrozumieć?


            > A skąd to kryterium? Jeśli wszystko jest względne to dlaczego akurat to kryteri
            > m
            > ma być bezwzględne? Jeśli ktoś chce uszczęśliwiać swoją suczkę seksem i ona jes
            > t
            > z tego zadowolona (w końcu jak udowodnić niezadowolenie współżyjącej suczki?) t
            > o
            > dlaczego nie traktować tego jako coś normalnego? W końcu człowiek to też tylko
            > zwierzę, zoofilia jest wręcz wyrazem naszej jedności z resztą świata zwierzęceg
            > o,
            > co więcej jest to wyraz jedności z Gają - Matką Ziemią. Szczęśliwy związek
            > człowieka i suczki na przeszkodzie którego stoją arbitralne prawa skostniałego
            > społeczeństwa. Dlaczego skazywać na cierpienie człowieka, który jest zoofilem?
            > Przecież - jak sam Pan pisał - gustów seksualnych się nie wybiera. Skoro się ni
            > e
            > wybiera to - niech mi Pan wyjaśni - na jakiej podstawie odrzucać zoofilię i
            > nekrofilię?

            Jeśli mi Pan udowodni, że suczka ma wolną wolę, sama chce kontaktu z zoofilem,
            jest po stosunku szczęśliwa, tworzy z nim uczuciowy związek oparty na równych
            prawach i dzięki temu, że jest spełniona zrobi coś dobrego dla innych psów to
            zgodzę się na Pańskie argumenty. Jak na razie zbyt często bez ograniczeń używa
            się im podobnych. A z tego co rozumiem rozmawiamy o obustronnie dobrowolnym
            związku emocjonalnym dwóch dorosłych ludzi a nie o holistycznej koncepcji
            przyrody.


            > Otóż to. Tu nie chodzi o tolerowanie homoseksualizmu. Tu chodzi o coś znacznie
            > więcej. Mianowicie - jak Pan sam napisał - o chwalenie takich zachowań. My jako
            >
            > heteroseksualiści nie dosyć, że mamy tolerować homoseksualizm to jeszcze mamy g
            > o
            > chwalić! A kto nie chwali ten fanatyk i ciemniak. Tak oto wygląda tolerancja w
            > oczach homoseksualistów.

            Nie chwalę homoseksualizmu tak samo jak i nie ganię zachowań heteroseksualnych.
            Byłbym głupcem tak postępując. Uważam za godne pochwały przede wszystkim
            harmonijne życie ze sobą ludzi. Kwestia bycia heteroseksualistą, biseksualistą,
            czy homoseksualistą nie może być moim zdaniem przedmiotem chwalenia bądź
            ganienia. Są ważniejsze rzeczy w ocenie postępowania ludzi.


            > Niech mi Pan coś wyjaśni. Rok temu była w Rzymie wielka demonstracja gejów.
            > Protestowali przeciw opinii niektórych ludzi w społeczeństwie (nazywających się
            >
            > Kościołem), że homoseksualizm to grzech i skrzywienie. No to jak z tą wolnością
            > ?
            > Różne grupy ludzi nie moga mieć różnych opinii? Homoseksualiści chcą wprowadzić
            >
            > umysłowy terror i jedynie słuszne poglądy? Co ich to obchodzi co kto myśli o
            > gejach? Jak ja zakładam klub i wymagam by do niego przychodziły osoby w muszkac
            > h
            > to jasne, że akceptuje tylko takie osoby. Komu się to nie podoba niech zakłada
            > inne kluby na swoich zasadach. Dlaczego więc Pan protestuje przeciw moim zasado
            > m
            > i chce mi narzucić swoje? Kłaniam się.

            Katolicy w Polsce także protestują przeciwko Kościołowi. Jest to najczęściej
            cichy protest polegający na tym, że znaczna część katolików postępuje wbrew nauce
            Kościoła i nie widzi w tym nic złego. Dlaczego zatem np. niektórzy
            homoseksualiści nie mogą głośno wypowiadać swoich postulatów? Mają kłamać i być
            obłudni? Nie wiem jak inni ale mnie obchodzi co społeczeństwo sądzi o
            homoseksualistach. Gdyby tak nie było nie rozmawiał bym z Panem na tym forum. A
            na ostatnie Pana pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Równie dobrze mogę zapytać:
            Dlaczego Pan protestuje przeciw moim zasadom i chce mi narzucić swoje? Tak do
            niczego nie dojdziemy.

            • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 14:39
              Gość portalu: reversus napisał(a):

              > Do Jorlanda
              >
              > > Nieporozumienie wynika stąd, że Pan inaczej pojmuje tolerancję. Dla Pana
              > > tolerancja to nie jest tolerowanie, ale akceptowanie. Tolerancyjny jest te
              > n,
              > kto
              > > akceptuje zachowania homoseksualne. A na to nie moge się zgodzić. Toleruję
              >
              > > homoseksualistów, nie postuluję odbierania im praw obywatelskich ale nie
              > > akceptuję zachowań homoseksualnych, uważam je za coś nienormalnego, za pew
              > ne
              > > wykrzywienie własciwej sytuacji. I uważam, że mam do takiej opinii prawo.
              > Niech
              > > mi Pan powie, czy Pan jako tolerancyjny człowiek toleruje moją opinię? Czy
              >
              > > opinia, że kontakt erotyczny pomiedzy mężczyznami jest obrzydliwiością zas
              > ługuj
              > > e
              > > na tolerancję?
              >
              > Toleruje Pan homoseksualistów, nie postuluje odbierania im praw obywatelskich.
              > Bardzo miło z pana strony. Chciałbym aby społeczeństwo, w którym żyję też tak
              > postępowało. Moja rodzina, moi współpracownicy i moi przyjaciele. Traktuje się
              > mnie tak jak na to zasługuję ale niech Pan będzie pewien, że tylko dlatego
              > ponieważ praktycznie nikt nie wie o tym, że jestem gejem. Ja jestem wyczulony n
              > a
              > tym punkcie i wiem co o homoseksualizmie myślą ludzie z mojego otoczenia. I wie
              > m,
              > że moi przyjaciele w większości odwrócili by się ode mnie gdyby tylko poznali
              > prawdę. Wielu z nich nie zastanowiło by się nad moją wartością jako człowieka,
              > którym sądzę jestem.

              Może bez takich wzniosłych słów. Na pewno byłby to dla nich szok. Sam myślę jak
              bym zareagował gdyby jeden z moich przyjciół okazał się gejem. Nie negowałbym
              oczywiście niczyjego człowieczeństwa, ale "nigdy już by nie było jak przedtem".
              Zdaje Pan sobie sprawę, że dla wielu ludzi homoseksualne ciągoty to zboczenie,
              stąd też taka reakcja będąca wynikiem odrazy i strachu.

              >Spisaliby mnie na straty, bo jestem gejem.
              > Toleruję Pana opinię, ale nie muszę się z nią zgadzać i uważać za słuszną. Chcę
              >
              > Panu przedstawić mój punkt widzenia, aby wiedział Pan co ja czuję i myślę. Tera
              > z
              > zapytam ja. Czy mam prawo do zachowania zdrowia psychicznego? Czy Pan wie jak
              > bardzo jestem wewnętrznie rozdarty? Czy Pan wie jak bardzo niszczy strach,
              > kłamstwo i samotność? Czy Pan potrafi mnie zrozumieć?

              Nie wiem. Współczuję Panu tego rozdarcia tym niemniej nie mogę udawać, że
              wszystko jest w porządku. Złe drzewo nie może rodzić dobrych owoców. Współczuję,
              że musi Pan żyć w podwójnym świecie udając heteroseksualistę, którym Pan nie
              jest. Jednak każde nasze zachowanie rodzi jakieś konsekwencje. Jeśli ktoś nie
              akceptuje zachowań homoseksualnych ma prawo do wyrażania tego.

              > > A skąd to kryterium? Jeśli wszystko jest względne to dlaczego akurat to kr
              > yteri
              > > m
              > > ma być bezwzględne? Jeśli ktoś chce uszczęśliwiać swoją suczkę seksem i on
              > a jes
              > > t
              > > z tego zadowolona (w końcu jak udowodnić niezadowolenie współżyjącej suczk
              > i?) t
              > > o
              > > dlaczego nie traktować tego jako coś normalnego? W końcu człowiek to też t
              > ylko
              > > zwierzę, zoofilia jest wręcz wyrazem naszej jedności z resztą świata zwier
              > zęceg
              > > o,
              > > co więcej jest to wyraz jedności z Gają - Matką Ziemią. Szczęśliwy związek
              >
              > > człowieka i suczki na przeszkodzie którego stoją arbitralne prawa skostnia
              > łego
              > > społeczeństwa. Dlaczego skazywać na cierpienie człowieka, który jest zoofi
              > lem?
              > > Przecież - jak sam Pan pisał - gustów seksualnych się nie wybiera. Skoro s
              > ię ni
              > > e
              > > wybiera to - niech mi Pan wyjaśni - na jakiej podstawie odrzucać zoofilię
              > i
              > > nekrofilię?
              >
              > Jeśli mi Pan udowodni, że suczka ma wolną wolę, sama chce kontaktu z zoofilem,
              > jest po stosunku szczęśliwa, tworzy z nim uczuciowy związek oparty na równych
              > prawach i dzięki temu, że jest spełniona zrobi coś dobrego dla innych psów to
              > zgodzę się na Pańskie argumenty. Jak na razie zbyt często bez ograniczeń używa
              > się im podobnych. A z tego co rozumiem rozmawiamy o obustronnie dobrowolnym
              > związku emocjonalnym dwóch dorosłych ludzi a nie o holistycznej koncepcji
              > przyrody.

              Dobrze zostańmy przy tym, ale to tez na dłuższą metę mozna zakwestionować. Bo
              jeśli związek dwojga dorosłych ludzi to dlaczego nie trojga? A nawet czworga?
              Wszystko oczywiście zakontraktowane i dobrowolne. Dlaczego dziecko musi mieć
              tylko dwóch tatusiów zamiast np. czterech? Albo sześciu? Widzi Pan tu jakąś
              przeszkodę?

              > > Otóż to. Tu nie chodzi o tolerowanie homoseksualizmu. Tu chodzi o coś znac
              > znie
              > > więcej. Mianowicie - jak Pan sam napisał - o chwalenie takich zachowań. My
              > jako
              > >
              > > heteroseksualiści nie dosyć, że mamy tolerować homoseksualizm to jeszcze m
              > amy g
              > > o
              > > chwalić! A kto nie chwali ten fanatyk i ciemniak. Tak oto wygląda toleranc
              > ja w
              > > oczach homoseksualistów.
              >
              > Nie chwalę homoseksualizmu tak samo jak i nie ganię zachowań heteroseksualnych.
              > Byłbym głupcem tak postępując. Uważam za godne pochwały przede wszystkim
              > harmonijne życie ze sobą ludzi. Kwestia bycia heteroseksualistą, biseksualistą,
              >
              > czy homoseksualistą nie może być moim zdaniem przedmiotem chwalenia bądź
              > ganienia. Są ważniejsze rzeczy w ocenie postępowania ludzi.

              Są, ale Pan znowu sprowadza problem do tego, że homoseksualizm jest jedną z
              seksualnych preferencji. A tak nie jest.
              >
              > > Niech mi Pan coś wyjaśni. Rok temu była w Rzymie wielka demonstracja gejów
              > .
              > > Protestowali przeciw opinii niektórych ludzi w społeczeństwie (nazywającyc
              > h się
              > >
              > > Kościołem), że homoseksualizm to grzech i skrzywienie. No to jak z tą woln
              > ością
              > > ?
              > > Różne grupy ludzi nie moga mieć różnych opinii? Homoseksualiści chcą wprow
              > adzić
              > >
              > > umysłowy terror i jedynie słuszne poglądy? Co ich to obchodzi co kto myśli
              > o
              > > gejach? Jak ja zakładam klub i wymagam by do niego przychodziły osoby w mu
              > szkac
              > > h
              > > to jasne, że akceptuje tylko takie osoby. Komu się to nie podoba niech zak
              > łada
              > > inne kluby na swoich zasadach. Dlaczego więc Pan protestuje przeciw moim z
              > asado
              > > m
              > > i chce mi narzucić swoje? Kłaniam się.
              >
              > Katolicy w Polsce także protestują przeciwko Kościołowi. Jest to najczęściej
              > cichy protest polegający na tym, że znaczna część katolików postępuje wbrew nau
              > ce
              > Kościoła i nie widzi w tym nic złego. Dlaczego zatem np. niektórzy
              > homoseksualiści nie mogą głośno wypowiadać swoich postulatów? Mają kłamać i być
              >
              > obłudni?

              Jeśli uważają się za katolików to mogą pytać i dyskutować. Ale co do tego ma
              większośc gejów, którzy z katolicyzmem nie mają nic wspólnego? Co ich obchodzą
              przekonania innych i dlaczego agresywnie chcą im to wybijać z głowy? Zresztą sam
              Pan wie, że część wierzących homoseksualistów próbuje opanować swoją słabość
              szukając oparcia właśnie w wierze.

              >Nie wiem jak inni ale mnie obchodzi co społeczeństwo sądzi o
              > homoseksualistach. Gdyby tak nie było nie rozmawiał bym z Panem na tym forum. A
              >
              > na ostatnie Pana pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Równie dobrze mogę zapytać:
              >
              > Dlaczego Pan protestuje przeciw moim zasadom i chce mi narzucić swoje? Tak do
              > niczego nie dojdziemy.

              Niczego nie narzucam. Pisałem już, że toleruje homoseksualne zachowania - choć
              się nimi brzydzę i podobnie oczekuje tolerancji dla mego obrzydzenia. A Panu
              najpewniej chodzi o akceptację homoseksualnych zachowań, a na to nie ma zgod
              • Gość: ramzes;) Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 19:04
                >oczywiście niczyjego człowieczeństwa, ale "nigdy już by nie było jak przedtem".

                a panu sie wydaje ze geje to totalne bezguscia i leca na kazdego faceta tak? no
                to jest pan w bledzie, podobnie jak kobíety geje nie przepadaja nieatrakcyjnymi
                mezczyznami.



                >Bo
                >jeśli związek dwojga dorosłych ludzi to dlaczego nie trojga? A nawet czworga?
                >Wszystko oczywiście zakontraktowane i dobrowolne. Dlaczego dziecko musi mieć
                >tylko dwóch tatusiów zamiast np. czterech? Albo sześciu? Widzi Pan tu jakąś
                >przeszkodę?

                Zdaje sie ze to tylko kwestia prawa i religii. Wyznawcy islamu moga miec do 5
                zon, pod warunkiem, ze sa w stanie je utrzymac. Oczywiscie zakladam, ze pan o tym
                slyszal.



                >Jeśli uważają się za katolików to mogą pytać i dyskutować. Ale co do tego ma
                większośc gejów, którzy z katolicyzmem nie mają nic wspólnego?

                A dlaczego nie? Skad pan to wie?



                Juz mi sie nawet nie chce pisac..bo mam wrazenie ze ta dyskusja toczy sie z
                czlowiekiem, ktory jest po prostu niereformowalny i chocby prztaczac 100000
                argumentow to zawsze sie znajdzei jeden przeciw..glupi bo glöupi..ale jest.
                no nie?

                ramzes;)

                Coz oczywiscie mozna tolerowac panskie obrzydzenie... wolno panu.

              • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 31.05.01, 10:50
                Do Jorlanda i nie tylko

                Polemika z Panem nie należy do łatwych przez co jeszcze bardziej mnie intryguje.
                Jestem młodym człowiekiem, studiuję na Uniwersytecie Warszawskim. Mam sporo
                dobrych znajomych (nie nadużywam słowa przyjaciel). Spędzam z nimi dużo czasu,
                razem studiujemy, razem podróżujemy, spotykamy się przy różnych okazjach. Mam
                swoje wady jak każdy ale z tego co wiem jestem uważany za człowieka miłego,
                życzliwego, z poczuciem humoru. Nieskromnie stwierdzę, że jestem lubiany
                zarówno na studiach jak i w mojej rodzinie. Do ludzi spotykanych przypadkowo na
                co dzień też odnoszę się życzliwie. Wyglądam normalnie i jestem normalny. Nie
                różnię się od heteroseksualistów i gdyby Pan mnie spotkał nie miałby Pan
                podstaw twierdzić, że jestem homoseksualistą.

                Wśród moich znajomych jest tylko jedna osoba, która zna prawdę i to od
                niedawna. Nadal jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Zna mnie od paru lat i nie
                patrzy na mnie jak na geja tylko jak na przyjaciela. Co z resztą moich
                znajomych? Homoseksualizm to najczęściej temat tabu (pomijając kwestię
                niewybrednych dowcipów). Dla nielicznych jest to (tak mówią) akceptowalne i nie
                mieliby nic przeciwko, gdyby ktoś z ich znajomych okazał się homoseksualistą.
                Sporo osób nigdy nie wypowiada się na ten temat. Jest też parę osób, które
                jawnie deklarują niechęć a nawet wrogość do homoseksualistów. Na przykład jedna
                z moich bliskich znajomych często powtarza „jak to ona nie cierpi pedałów i
                gdyby tylko się dowiedziała, że ktoś znany jest pedałem to bardzo szybko
                zmieniła by o nim zdanie”. Niestety wierzę w to co mówi.

                Zatem co by się stało gdybym w pewnym momencie im powiedział „Słuchajcie,
                jestem gejem.” Czy wtedy stałbym się w jednej chwili kimś gorszym? I choć nigdy
                dotąd nie miałem (jeszcze) partnera to w jednej chwili stałbym się zły,
                obrzydliwy, nienormalny? Przeżyliby szok? Być może zawaliłby się niektórym
                światopogląd, który nie przystaje do prawdziwego życia. A przecież tak naprawdę
                byłbym wciąż tym samym człowiekiem, którego jeszcze przed chwilą lubili i
                cenili. Dlaczego nie mogłoby być tak jak przedtem? Nie staję nagle przed nimi
                nago, nie rzucam się na kolegów, nie uprawiam seksu z kim popadnie na ich
                oczach. Skąd więc odraza i strach? Czyżby w ich głowach roiły się jakieś dziwne
                myśli? Nagle uderzają z całą siłą pielęgnowane przez społeczeństwo stereotypy i
                wyłączają w mózgu myślenie a w sercu czucie? „Homoseksualista to zboczeniec” –
                zakodowane w umysłach hasło nie będące nigdy przedmiotem własnych głębszych
                przemyśleń ma siłę większą niż logika i empatia razem wzięte. Siłę niszczącą to
                co dobre. Może warto to zmienić? Ja staram się dawać dobry przykład swoim
                życiem. Chciałbym aby inni starali się dostrzegać częściej przykłady dobre a
                nie złe, i nie mierzyć wszystkich jedną miarą. Chciałbym, żeby ludzie
                podchodzili do siebie nie z odrazą lecz ze zrozumieniem.

                Pisze Pan, że mi współczuje. Nie potrafię w to uwierzyć. Myślę, że nie można
                ogarnąć cudzego cierpienia choćby bardzo się chciało. Można mieć tylko jego
                świadomość i pewne wyobrażenie o jego wielkości i to tylko wtedy jeśli się z
                podobnej przyczyny cierpiało. Można jednak mając jego świadomość pozwolić
                szukać lekarstwa na ból. Ono nie musi Panu smakować, Pan go zażywał nie będzie,
                Panu nie jest potrzebne. Ono ma być skuteczne i dobre dla mnie. Cudze lekarstwa
                nie szkodzą jeśli się ich nie zażywa. A nie można wyrzucać leku tylko dlatego,
                że nie smakuje temu co i tak go nie potrzebuje.

                „Nie mogę udawać, że wszystko jest w porządku”. Nie musi Pan, bo nie wszystko
                jest w porządku. Zmartwię Pana – prawdopodobnie nigdy nie będzie.

                „Złe drzewo nie może rodzić dobrych owoców”. Niech Pan spojrzy na ten las
                wkoło. Same dobre drzewa? Pocieszające jednak, że zdrowy las nie składa się z
                samych idealnych drzew. Nie wszystkie owocują. Ale każde wnosi coś do tego
                lasu. Choćby ochronę słabszych przed huraganem. Z pana słów wnioskuję, że złe
                drzewo to związek homoseksualny a dobre to heteroseksualne małżeństwo owocujące
                potomstwem. Chce Pan zubożyć las wycinając nieowocujące drzewa? Czy uważa Pan,
                że z nich w lesie nie ma pożytku, że są złe? Ich owoce są inne ale nie znaczy
                to, że złe.

                Pyta Pan dlaczego napisałem o związku dwojga ludzi. To chyba proste. Jedna
                osoba nie może tworzyć związku. Dwie osoby już mogą. Dlaczego nie pisałem o
                związku większej liczby osób? Takie związki są spotykane w różnych kulturach.
                Ale przyzna mi Pan chyba rację, że im mniej osób tym łatwiej im dojść do
                porozumienia, a przede wszystkim odnaleźć się wśród ludzi. Jedną
                wyeliminowaliśmy, optymalnym rozwiązaniem zostają zatem dwie.

                Nie zgadzam się na to by mówić o homoseksualizmie jako preferencji
                seksualnej. „Preferować” w języku polskim oznacza tyle co „dawać pierwszeństwo,
                woleć”. Mogę zapewnić, że ja nie preferuję seksualnie mężczyzn. Ja nie mogę
                woleć mężczyzn niż kobiety. Ja w ogóle nie odczuwam pociągu seksualnego do
                kobiet, zatem nie daję pierwszeństwa mężczyznom z prostej przyczyny – są jedyną
                pozycją na liście moich potencjalnych seksualnych partnerów.

                Jestem katolikiem i homoseksualistą. Nie staram się agresywnie wbijać do głowy
                innym swoich przekonań. Ma Pan chyba tego świadomość, dyskutuję z Panem na
                zasadzie spokojnego przedstawiania własnych zdań. To, że słychać tych co
                najgłośniej krzyczą nie jest przypadłością tylko homoseksualistów. Zresztą
                widać to na tym forum. Może jest w tym trochę winy tych, którzy nie słuchali
                wcześniej głosów mniej hałaśliwych? Wrogość rodzi wrogość. Ja się od tego
                odżegnuję.

                Co do opanowania swoich słabości przez część wierzących homoseksualistów.
                Zgadzam się. Część z nich może znaleźć oparcie w wierze. Ale nie oszukujmy się,
                nie wszyscy. To tak jakby wszystkim heteroseksualistom zabronić tworzyć związki
                uczuciowe i uprawiać seks, bo nagle stworzono nowy, idealny sposób rozmnażania.
                To prawda, że część heteroseksualistów wyrzeka się tego całkowicie, część
                akceptuje tylko jako sposób przedłużenie swego ziemskiego życia w potomstwie,
                ale znaczna część nie traktuje małżeństwa tylko jako sposób na rozmnażanie.
                Uważam, że przyroda nie zakodowała w nas bezpośrednio chęci posiadania
                potomstwa tylko przyjemność wynikającą z bliskości drugiego człowieka. Świadoma
                potrzeba potomstwa pojawiła się później i także jest bardzo ważną potrzebą.
                Jednak najpierw szukamy partnera i to jest jeden z wrodzonych, najsilniejszych
                instynktów człowieka. Dopiero po stworzeniu związku w większości przypadków
                pojawia się potomstwo i w ten sposób ludzkość trwa. I zanosi się na to, że mimo
                wszystko trwać będzie jeszcze długo.

                Moim zdaniem człowiek do pełnego rozwoju potrzebuje drugiego człowieka. Jego
                bliskości, oddania, poczucia bezpieczeństwa z jego strony. To są podstawowe
                potrzeby ludzkie, do których każdy powinien mieć prawo. Tak się dzieje, że
                czasem to co widać, pozornie kłóci się z naturą. Na przykład dwóch całujących
                się mężczyzn. Jednak moim zdaniem nie można wtedy mówić, że to nienaturalne i
                odwracać się z obrzydzeniem lub okazywać agresję. Trzeba spojrzeć na człowieka
                inaczej. Przecież człowiek to nie tylko to co widać na zewnątrz, to nie tylko
                ciało ale przede wszystkim ukryty w głowie mózg. To on stanowi o naszym
                człowieczeństwie. To, że ciała nie pasują, nie oznacza, że nie pasują do siebie
                umysły, które się dopełniają i potrzebują. To nie ciało potrzebuje drugiego
                ciała. To umysł pragnie drugiego człowieka, który jest połączeniem ciała i
                umysłu. To bardzo ważne, aby widzieć w związkach ludzkich coś więcej niż tylko
                cielesną żądzę. Seks jest naturalnym dopełnieniem udanego związku, choć nie
                powinien być jego dominującym elementem.

                Toleruje Pan homoseksualne zachowania, ja mam tolerować jednoczesny Pana brak
                akceptacji dla takich zachowań. Wtedy Pan będzi
                • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 31.05.01, 10:55
                  C.D. poprzedniego posta

                  Toleruje Pan homoseksualne zachowania, ja mam tolerować jednoczesny Pana brak
                  akceptacji dla takich zachowań. Wtedy Pan będzie tolerował… Stop! Kolejne
                  błędne koło. Tak naprawdę nie chcę ani Pana tolerancji, ani akceptacji. Chcę
                  żeby Pan rozumiał moje racje. Nie chcę rozmawiać z Panem jako
                  heteroseksualistą, katolikiem, Polakiem, czy kimkolwiek innym. Chcę rozmawiać z
                  człowiekiem, którym Pan jest. Tak po prostu, po ludzku.

                  Być może zarzuci mi Pan, że nie jestem realistą, że jestem idealistą. Pan też
                  ma własne ideały. Nie twierdzę, że wszystkie homoseksualne związki są takie
                  wspaniałe. Wiem tylko, że istnieją ludzie, którzy do tego dążą tak jak część
                  heteroseksualistów osiągających szczęście w trwałych związkach. Nie można
                  ludziom pragnącym szczęścia odmawiać im do niego prawa. Zwłaszcza wtedy gdy dla
                  wielu z nich taka właśnie droga do szczęścia jest jedyną możliwą. Nie jest
                  kwestią wyboru, tylko koniecznością. Niewielu znam ludzi, którzy chcą być
                  nienawidzeni przez społeczeństwo. I nie dlatego szukają związku z drugim
                  człowiekiem, by wzbudzić niechęć innych, tylko dlatego, że taki związek jest im
                  naprawdę potrzebny do życia.

                  Oczekuję odpowiedzi.

                  P.S. Nigdy nie nazwałem Pana ani nikogo z rozmówców „fanatykiem i ciemniakiem”.
                  Mogę wyrazić się negatywnie o przedstawianych tu opiniach i stwierdzeniach, ale
                  nie mam zwyczaju osądzać ludzi, których nie znam.
                • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 01.06.01, 14:32
                  Szanowny Panie Reversus. Dziękuję za długi wywód charakteryzujący Pańską
                  sytuację. Jak Pan wie, nigdy nie postulowałem odbierania gejom człowieczeństwa,
                  także nie polemizuje z tezą, że geje są ludźmi. Są. Nie chciałbym również
                  wchodzić w problem społecznej percepcji zjawiska homoseksualizmu -
                  przypuszczam, że tu ma Pan więcej do powiedzenia, zarówno w teorii jak i w
                  praktyce. To problem ciekawy, ale wydaje mi się, że nie tu tkwi istota sprawy.
                  Jej sednem takim punktem krzyżowym jest to czy homoseksualizm uznać za
                  równoprawną opcję seksualną, czy też jest to zboczenie. Odpowiedz na to pytanie
                  implikuje całą resztę. W mojej opinii, jak już pisałem, obecny zasadniczy punkt
                  sporu koncentruje się właśnie wokół tego. Jeśli homoseksualizm jest czymś
                  normalnym, uprawniona opcją seksualną wtedy heretyckie roszczenia do
                  wyłączności heteroseksualizmu są fałszywe. Jeśli homoseksualizm jest zboczeniem
                  wtedy geje promują jakieś pomieszanie, coś nienaturalnego, sprzecznego z naturą
                  i promocji takiej należy zdecydowanie dać odpór.

                  Całkowicie nie zgadzam się z Pan wizją praw rządzących biologią. Z tego co wiem
                  aktualnie powszechnie akceptowaną teorią jest taka, że celem organizmów jest
                  przekazania kopii swoich genów. Ponieważ takie kopiowanie w związkach
                  gejowskich jest niemożliwe, nawet z tego punktu widzenia homoseksualizm jest
                  czymś nienaturalnym. Pańska argumentacja za akceptacją homoseksualizmu
                  przebiega według następującego schematu. Ponieważ te skłonności są osadzone
                  bardzo głęboko i geje czują się spełnieni tylko w związkach z gejami, więc
                  powinniśmy to zaakceptować. Oni się naprawdę kochają, szanują, wspierają chcą
                  swego dobra, etc. Tworzą więc uczuciowy związek dwojga ludzi, który powinniśmy
                  zaakceptować jako coś normalnego. Otóż drogi Panie, sytuacja wygląda nieco
                  inaczej. Wiem, że skłonności te mogą "siedzieć" w człowieku głęboko. Wiem, że
                  geje naprawdę czują się spełnieni tylko w związkach z gejami. W jednym się
                  różnimy: ja nie chcę nazywać czarne białym, zła dobrem, a nieporządku
                  porządkiem. Pozwoli Pan, że zilustruję to.

                  Siedzą we mnie pewne skłonności do złych zachowań, których powinienem się
                  wstydzić. I wstydzę się nich. Te skłonności są często bardzo głęboko osadzone,
                  są tak silne, że czasem walka z nimi wydaje mi się beznadziejna. Często
                  próbuje, często nie udaje mi się, czasem ja zwyciężam, czasem leże na
                  łopatkach. Te złe skłonności są częścią mnie. Tylko różnica jest jedna: ja nie
                  próbuje nazwać tych złych skłonności czymś normalnym, czymś dobrym. Zło,
                  zamieszanie, błąd zawsze będzie błędem i złem. Owszem mogę powiedzieć tak, jak
                  mówią geje: "ponieważ to siedzi tak głęboko we mnie a więc to jest dobre! Nie
                  chcę z tym walczyć, chcę to zaakceptować! To cos normalnego!" Otóż nie. To, że
                  nazwę lenistwo pracowitością, a porywczość cierpliwością nie zmieni istoty
                  rzeczy. Rozumie Pan teraz? Często beznadziejnie walczę ze swymi złymi
                  skłonnościami. Ale to, że tak często przegrywam nie upoważnia mnie do
                  zaakceptowania tych złych skłonności. Nie upoważnia mnie do ich wybielania.
                  Podobnie Pan. Jak sądzę wyszedł już Pan z buntu przeciw homoseksualizmowi o ile
                  takowy Pan miał. Zaakceptował Pan to. Ale to, że tak trudno Panu sobie z tym
                  poradzić nie zmienia istoty rzeczy. Złe skłonności - choć tak często od nas
                  silniejsze - pozostają dalej złymi. Możemy tylko zacząć się oszukiwać nazywając
                  je czymś dobrym i normalnym.

                  Pisze Pan, że nie oczekuje mej akceptacji ale zrozumienia. To zdanie jest
                  oczywiście bez sensu, ponieważ zrozumienie implikuje akceptację. Jeśli
                  zrozumiałbym, że homoseksualizm jest czymś dobrym zaakceptowałbym go bez
                  wahania. Ale jak na razie rozumiem inaczej: jeśli homoseksualizm jest
                  zboczeniem siłą rzeczy zaakceptować go nie mogę. Kłaniam się.
                  • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 06.06.01, 11:39
                    Do Jorlanda

                    Nasze poglądy różnią się w jednej zasadniczej kwestii. Pan chce widzieć świat w
                    kategoriach czarne-białe, ja uważam, że to jest niemożliwe. Moim zdaniem nie ma
                    sensu pytanie „czy homoseksualizm uznać za równoprawną opcję seksualną, czy też
                    jest to zboczenie?” Homoseksualizm zawsze będzie się różnił zarówno od
                    heteroseksualizmu jak i od dewiacji seksualnych. W tym sporze chodzi o to, że
                    wiele osób z różnych powodów nie chce zaakceptować związków homoseksualnych,
                    mimo iż wiedzą, że może to być rozwiązaniem problemów pewnej części
                    społeczeństwa. Nie akceptuje dlatego, że postrzega homoseksualizm jako coś
                    niezrozumiałego, nieuporządkowanego, zagrażającego społecznemu porządkowi. Jak
                    na razie nie potrafimy wyeliminować homoseksualizmu z naszej populacji, być
                    może nigdy się to nie uda. Warto się zastanowić czy społeczna akceptacja
                    homoseksualizmu nie umożliwi uporządkowania niektórych, tak często
                    krytykowanych zjawisk mających miejsce w zachowaniach homoseksualnych (np.
                    liczne, krótkotrwałe związki). Myślę, że to może być właśnie dobre rozwiązanie.
                    Taki homoseksualizm nie stanowiłby zagrożenia dla społeczeństwa. To
                    nieuporządkowane zachowania zarówno homo jak i heteroseksualne występujące zbyt
                    często są dla społeczeństwa zagrożeniem. Nie ma też obawy, że homoseksualizm
                    dzięki akceptacji stanie się zjawiskiem bardziej powszechnym. W dodatku
                    musiałby osiągnąć naprawdę dominującą pozycję aby stać się zagrożeniem dla
                    ciągłości gatunku ludzkiego. Nie możemy wyeliminować homoseksualizmu, nie da
                    nic stosowanie połowicznych rozwiązań, nie jest też rozwiązaniem udawanie, że
                    problem nie istnieje. Czy nie uważa Pan, że tak naprawdę akceptacja tego
                    zjawiska przez społeczeństwo może przynieść wszystkim znaczne korzyści?
                    Znając nieco Pana poglądy myślę, że zapytałby mnie Pan dlaczego zatem nie
                    zaakceptować takich dewiacji jak pedofilia, zoofilia, nekrofilia itp. skoro
                    mogłyby być uporządkowane a ich wpływ na ciągłość ludzkości nie miałby
                    znaczenia. Spieszę odpowiedzieć. Po pierwsze zjawiska te mają mniejszy zasięg
                    społeczny niż homoseksualizm a ich podłoże jest inne. Jednak najważniejsze jest
                    to, że zgodnie z moim widzeniem świata (jestem chrześcijaninem) nie jest
                    możliwe uporządkowanie i akceptowanie zachowań polegających na krzywdzeniu
                    drugiego człowieka i egoizmie. Homoseksualne zachowania dla których pragnę
                    akceptacji nie polegają na wykorzystywaniu drugiego człowieka (lub np.
                    zwierzęcia) dla własnej przyjemności. Takie zachowania homoseksualne, które
                    godzą w ludzką godność są dla mnie całkowicie nie do zaakceptowania. Myślę, ze
                    dostatecznie to zaznaczałem w moich wcześniejszych wypowiedziach.

                    Jeśli chodzi o teorie naukowe. Wszystkie obecnie nieaktualne były kiedyś
                    aktualnymi. Nie oznacza to, że były nieprawdziwe. Jednak nauka wciąż odkrywa
                    nowe niezbadane obszary wiedzy wzbogacając nasz obraz świata. Pisze Pan o
                    teorii „samolubnych genów”, które dążą do swojego powielania. Od pewnego czasu
                    znana jest też teoria sięgająca dalej. Teoria memów, czyli jednostek
                    informacji, które dążą do powielania tak jak geny („Wiedza i życie” 2/2001). Do
                    ich przetrwania potrzebne jest naśladownictwo, samo rozmnażanie nie jest
                    jedynym mechanizmem pozwalającym im ewoluować. Można więc przyjąć, że związki
                    ludzkie nie przekazujące genów mogą mieć jednak ważne znaczenie jeśli chodzi o
                    przekazywanie memów. Ludzkość jest wystarczająco heteroseksualna aby przetrwać
                    biologicznie. Myślę, że teoria memów stawia wiele nowych pytań i być może
                    zmieni nasze pojmowanie świata. Może. Jak będzie nie wiem ale przyzna Pan
                    chyba, że człowiek jest naprawdę fascynująco skomplikowany?

                    Nie mogę się z Panem zgodzić, kiedy porównuje Pan lenistwo do miłości. To
                    zupełnie różne kategorie pojęć. Nie rozumiem co ma porywczość do
                    homoseksualizmu. Zarówno lenistwo, porywczość jak i skłonności homoseksualne
                    powinno się rozpatrywać poprzez ich skutki. Jeżeli z pewnych zachowań
                    homoseksualnych wynika coś dobrego to nie są one chyba złe, ale jeśli inne
                    zachowania mają negatywne skutki to nie uchylam się od nazywania ich złymi.
                    Poza tym chce Pan ode mnie bym przyznał, że wstydzę się tego, że kogoś kocham.
                    Mam się wstydzić tego, że pragnę dla kogoś dobra, dla kogoś kto odwzajemnia
                    moje uczucia? Proszę nie oceniać homoseksualizmu na podstawie zachowań części
                    homoseksualistów. Jeśli się chce coś oceniać to należy poznać to w całości a
                    nie tylko wybiórczo. Jeśli się nie dostrzega w pełni zjawiska, to należy
                    szczerze powiedzieć, że złe jest to i to, a nie wszystko łącznie z tym co dobre.

                    W tym co Pan pisze, domaga się Pan określenia homoseksualizmu jako dobry lub
                    zły. Nie chcę by zrozumiał Pan to, że homoseksualizm jest dobry. Nie jest ani
                    dobry, ani zły. Nie chcę od Pana akceptacji homoseksualizmu, a jedynie
                    akceptacji pewnych zachowań które złe nie są. Chciałbym żeby akceptował Pan
                    konkretnych ludzi na podstawie tego jacy są, co robią i jak żyją. To, że są
                    homoseksualistami nie jest najczęściej ich winą i nie przesądza o tym, że są
                    dobrzy lub źli. Ich sposób życia świadczy o nich, ale żeby to wiedzieć trzeba
                    ich znać.

                    Zastanawiam się co Pan o tym wszystkim sądzi. Czekam na odpowiedź. Reversus
                    • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 06.06.01, 13:54
                      Szanowny Panie, pisze Pan:

                      > Nasze poglądy różnią się w jednej zasadniczej kwestii. Pan chce widzieć świat w
                      > kategoriach czarne-białe, ja uważam, że to jest niemożliwe.

                      Nie. To, że są różne odcienie szarości nie świadczy jeszcze o tym, że białe i
                      czarne nie występuje w ogóle. Jeśli chce Pan w ogóle podważyć istnienie białego i
                      czarnego to musi Pan uciec w całkowity relatywizm, ale wtedy będzie Pan
                      niekonsekwentny np. w ocenie zoofili, czy nekrofilii. Jeśli niemożliwe jest
                      widzenie na świecie czarnego i białego to na jakiej podstawie mówić, że
                      nekrofilia jest zła? Albo pedofilia? Albo złodziejstwo, czy morderstwa? Skoro nie
                      ma białego i czarnego to znaczy, że np. morderstwo wcale nie musi być czarne.

                      Widzi Pan "unormowanie" problemu homoseksualizmu przez akceptację i legalizację
                      tego zjawiska. Argumentuje Pan przy tym, że problem ten był, jest i będzie.
                      Zgoda, podobnie jak np. problem kradzieży. Czy to, że złodziejstwo było jest i
                      będzie to argument za tym by je akceptować? Nie, nawet gdy nie mozemy sobie z tą
                      plagą poradzić nikt rozsądny nie postuluje w związku z tym akceptacji i
                      legalizacji złodziejstwa (niech Pan mnie nie zrozumie, jakobym sugerował, że
                      homoseksualiści to złodzieje). Nie przekonuje mnie również argument jakoby
                      akceptacja homoseksualizmu pomagła gejom "ustatkować się" i ograniczyć plagi dla
                      nich charakterystyczne. Raz, że jest to odwołanie się do niewiedzy (Pan też nie
                      wie jakie skutki to może przynieść), dwa kto teraz przeszkadza gejom by byli
                      wierni jednemu partnerowi? Tylko niech Pan nie pisze, że ten straszny
                      heteroseksualny terror zmusza ich do niewierności.

                      Pan jako chrześcijanin pisze również, że odrzuca zoofilię i nekrofilię akceptując
                      homoseksualizm. Postępuje Pan dokładnie w ten sposób jak niektórzy
                      heteroseksualiści, robi Pan natomiast jeden wyjatek dla homoseksualizmu. Różnica
                      między nami jest taka, że staram się być bardziej konsekwentny, skoro odrzucam
                      zachowania w moim przekonaniu "nieuporządkowane" to odrzucam je wszystkie, a nie
                      wybiórczo. W sprawie teorii naukowych zgoda, że jest ich multum, dziwne zresztą
                      gdyby w nauce było inaczej. Jednak to teoria "genowa" jest obecnie fundamentem
                      biologii ewolucyjnej. I póki co do tego można sie odwoływać.

                      Źle Pan natomiast odczytał moja analogię z lenistwem i porywczością. Chodziło mi
                      o to, że skłonności te mogą być równie silne jak homoseksualizm, ale pogodzenie
                      sie z nimi i nazwanie ich dobrymi nic nie zmieni. Lenistwo nadal będzie lenistwem
                      choćbyśmy nazwali je wspaniałą pracowitością, a porywczośc porywczością choćbyśmy
                      zaakceptowali to jako pokorę i cierpliwość. Wiem, że niektórzy geje zmagają się
                      ze swymi głęboko zakorzenionymi skłonnościami. Nawet jeśli przegrywaja nie
                      przemalowują czarne w białe i na odwrót. Jeśli ja ulegam jakiejś złej skłonności
                      nie nazywam jej przez to skłonnością dobrą. Możemy sobie zadekretować, że to
                      Słońce krąży wokół Ziemi i na dodatek jest ona płaska, ale ani o jotę nie zmieni
                      to tego, że jest okrągła i to ona właśnie krąży wokół Słońca.

                      Nie chcę absolutnie wpędzać Pana w jakiekolwiek poczucie wstydu - nie ma do tego
                      kompetencji, przedstawiam natomiast swoje widzenie tych spraw. Ponieważ nasze
                      poglady są sprzeczne ktoś z nas musi się mylić. Jeśli mylę się ja powinienem
                      zrobić wszystko by wyjść z błędu i przestać źle oceniać ludzi, jeśli myli się Pan
                      powinien Pan przyjąć wszystkie konsekwencje swego błędnego spojrzenia. Tego
                      wymaga uczciwość wobec faktów.

                      > W tym co Pan pisze, domaga się Pan określenia homoseksualizmu jako dobry lub
                      > zły. Nie chcę by zrozumiał Pan to, że homoseksualizm jest dobry. Nie jest ani
                      > dobry, ani zły. Nie chcę od Pana akceptacji homoseksualizmu, a jedynie
                      > akceptacji pewnych zachowań które złe nie są.

                      To jest bawienie się definicjami. Jeśli akceptuję zachowania homoseksualne to
                      siłą rzeczy akceptuję homoseksualizm.

                      >Chciałbym żeby akceptował Pan
                      > konkretnych ludzi na podstawie tego jacy są, co robią i jak żyją.

                      Ludzi akceptuję, nie akceptując skłonności. Akceptuję człowieka, który ma
                      kleptomańskie ciągotki, ale jak kradnie w sklepie to tego zachowania akceptować
                      nie mogę.

                      >To, że są
                      > homoseksualistami nie jest najczęściej ich winą i nie przesądza o tym, że są
                      > dobrzy lub źli. Ich sposób życia świadczy o nich, ale żeby to wiedzieć trzeba
                      > ich znać.

                      Dlatego nie wypowiadam się personalnie o homoseksualistach i o tym czy w życiu są
                      "dobrzy lub źli". Nie oceniam ich zdolności, talentów i tego czego dokonali lub
                      nie dokonali. Natomiast rozmawiamy nad samą skłonnością. Jeśli jest ona dobra to
                      rzecz jasna jej realizacja też jest dobra, a jeśli jest zła to i jej realizacja
                      musi przynieść złe owoce. Kłaniam się.
                      • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 08.06.01, 13:11
                        Do Jorlanda

                        Nigdy nie twierdziłem, że nie istnieje biel i czerń, dobro i zło. Jednak mało
                        jest na świecie rzeczy idealnie białych i czarnych. Może w poszczególnych
                        aspektach, ale większość zjawisk jest bardzo złożona i skomplikowana. To co
                        mnie otacza jest szare ale jednocześnie bardzo zróżnicowane – jednym rzeczom
                        bliżej do bieli innym do czerni. Gdzie przebiega granica? Sami ją ustalamy. Sam
                        Pan przecież pisze „… nie tu tkwi istota sprawy. Jej sednem takim punktem
                        krzyżowym jest to czy homoseksualizm uznać za równoprawną opcję seksualną, czy
                        też jest to zboczenie”. Wynika z tego, że według Pana dyskusja toczy się o to
                        czy homoseksualizm jest dobry czy zły. Moim zdaniem (wyraziłem je już
                        wcześniej) nie jesteśmy w stanie określić jak jest naprawdę. Możemy się tylko
                        umówić, uznać, że jest dobry lub zły, jeśli Pan tego chce. Jednak, każdy wybór
                        będzie budził sprzeciwy, moim zdaniem bezsensowne tak jak samo pytanie.
                        Dla mnie coś jest złe jeśli wyrządza komuś krzywdę. Jeśli człowiek krzywdzi
                        drugiego człowieka (a także siebie) to postępuje źle. Nie wiem co Pan o tym
                        sądzi. Mam zatem krótkie zadanie i byłbym wdzięczny za jego rozwiązanie.
                        Proszę podzielić podane przeze mnie zachowania na dobre i złe.
                        a) dwoje ludzi jest w sobie zakochanych
                        b) dwie osoby tej samej płci są w sobie zakochane
                        c) dwoje kochających się ludzi uprawia seks
                        d) dwie kochające się osoby tej samej płci uprawiają seks
                        e) mężczyzna gwałci kobietę
                        f) mężczyzna gwałci dziecko
                        g) mężczyzna gwałci mężczyznę
                        h) człowiek oszukuje innego człowieka
                        i) człowiek okrada innego człowieka
                        j) człowiek morduje innego człowieka
                        Jestem bardzo zainteresowany Pańskim rozwiązaniem. Zastanawiam się co znajdzie
                        się po tej samej stronie? Intryguje mnie co mi Pan odpowie i jak Pan to
                        uzasadni.
                        Ja nie widzę analogii pomiędzy legalizacją złodziejstwa a legalizacją związków
                        homoseksualnych. Argument, który Pan przytoczył nie przekonuje mnie. Chciałbym,
                        aby Pan przedstawił listę szkód jakie powoduje udany związek homoseksualny.

                        Wątpi Pan w to, że społeczna akceptacja homoseksualizmu i legalizacja związków
                        uporządkuje relacje wśród homoseksualistów. To prawda, że nie wiem do końca
                        jakie to przyniesie skutki, jednak myślę, że całkiem pozytywne. Z pewnością nie
                        rozwiąże wszystkich problemów. Czy jednak twierdzi Pan, że legalność i
                        akceptacja małżeństw heteroseksualnych powoduje, że w społeczeństwie nie ma
                        zdradzanych małżonków, wiązania się z wieloma partnerami itp.? Czy uważa Pan,
                        że życie w ukryciu i lęku przed ostracyzmem społeczeństwa wpływa korzystnie na
                        trwałość związku czy to hetero czy homoseksualistów? Dlaczego jest Pan tak
                        często skłonny do przesady? Nie mam zamiaru mówić o „heteroseksualnym terrorze
                        zmuszającym do niewierności”. Ja mówię o zwykłym życiu, o tym że tworzenie
                        trwałego związku przez homoseksualistów jest trudne właśnie z powodu braku
                        akceptacji społeczeństwa a także z braku pozytywnych wzorców zachowań, ponieważ
                        bardzo często, udane homoseksualne związki żyją w ukryciu, właśnie po to by
                        trwać.

                        Analogie z lenistwem i porywczością. Pan też mnie nie zrozumiał. Próbuje Pan
                        przypisać mi słowa, których nie jestem autorem. Pan dąży do tego, by nazwać
                        homoseksualizm złem. To, że się temu sprzeciwiam nie oznacza, że nazywam
                        homoseksualizm dobrem. Wiele razy już to podkreślałem, że nie chcę nazywać go
                        ani dobrem ani złem. On po prostu jest, a niektórzy ludzie są
                        homoseksualistami. Od tego co się ma, ważniejsze jest to jak się to wykorzysta.
                        Uważam, że dobre jest opanowanie tych skłonności jeśli to wpływa korzystnie na
                        rozwój jednostki (nie wyrządzając jej przy tym szkody) jak też uleganie im
                        jeśli z tego wynika szczęście dwóch osób, które się kochają i szanują. W moim
                        mniemaniu złe jest takie tłumienie w sobie homoseksualności, które niszczy
                        człowieka i niekorzystnie odbija się na otoczeniu jak również folgowanie żądzom
                        z egoistycznych pobudek. Nóż jest bardzo dobry do krojenia chleba chociaż można
                        nim także zabijać. Wybór należy do człowieka.

                        Mam sad przy domu. Niech mi Pan wierzy, że nie wszystkie dobre drzewa rodzą
                        dobre owoce, a złe potrafią czasem owocować niespodziewanie dobrze. Wiele
                        zależy od sadownika.

                        Na zakończenie. Uczucie jakim darzą się nawzajem zakochani ludzie jest jak
                        kromka chleba. Seks jest jak masło. Można jeść samo masło, ale w pewnym
                        momencie pewnie zemdli smakosza. Ma Pan też prawo czuć obrzydzenie na widok tak
                        jedzącego. Można jeść też sam chleb, ale większość ludzi woli posmarowany
                        masłem. I chleb i masło smakują wtedy o wiele lepiej. Zgodzi się Pan chyba, że
                        rzeczy nabierają nowego znaczenia zależnie od kontekstu. Nie można ich oceniać
                        wyrwawszy z całości.

                        Czekam na odpowiedź. Reversus
                        • Gość: Jorland Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.06.01, 10:31
                          Szanowny Panie Reversus.

                          Gość portalu: reversus napisał(a):
                          Nie do końca rozumiem Pańskie stanowisko. Jeśli to my ustalamy granicę pomiedzy
                          dobrem a złem, wtedy wszelkie wybory i określanie tego co jest dobre a co złe to
                          tylko sprawa umowna. Wtedy odpowiedzi na Pańskie pytania zależą od konkretnego
                          światopoglądu. Zasada, z którą Pan się identyfikuje tj. "nieszkodzenie innym"
                          jest starą i sprawdzoną prawdą, tyle tylko, że ona też nie funkcjonuje w
                          oderwaniu od innych. Posługując się nią można np. postulować małżeństwa
                          składające się z 2, 4, czy większej liczby osób różnych płci. Taki związek
                          spełnia podane przez Pana warunki, dlaczego więc arbitralnie go odrzucać? Jeśli
                          Pan powie, że "kulturowo się przyjęło, że małżeństwo składa się z 2 osób" to
                          odpowiem, że są kultury gdzie jest inaczej. To zresztą charakterystyczne dla
                          argumentacji niektórych homoseksualistów, że biorą oni przykłady z różnych
                          kultur, ale bardzo wybiórczo. Powołują się na starozytny Rzym nie dodając, że
                          prawo rzymskie nie przewidywało czegoś takiego jak homoseksualne małżeństwa, nie
                          mówiąc oczywiście o jakimkolwiek prawie adopcji dla takich związków z prawem
                          dziedziczenia. Mówi się o zwyczajach indian w tej kwesti, pomijając ich inne
                          zwyczaje np. wyrywanie ludziom żywcem serc i składanie ich w ofierze. Dlaczego
                          więc bierze się to co jest wygodne, zamiast konsekwentnie korzystać z całego
                          bogactwa inwentarza? Dlaczego np. nie kanibalizm, tak ceniony w niektórych
                          kulturach? Ja też mógłbym argumentować, że - jak w niektórych kulturach -
                          homoseksualizm nie jest akceptowany, że w wielu krajach islamskich kara się go
                          śmiercią. Skoro korzystamy z bogactwa kultur to róbmy to konsekwentnie.

                          Mówi Pan, że homoseksualizm nie jest dobry ani zły. Określenie czy jest coś dobre
                          lub złe zależy od przyjętego systemu wartości. Podobnie jak do określenia czy
                          ktoś jest niski czy wysoki potrzebna jest pewna miarka i pewien kanon, który
                          określa (mniej więcej) kto jest wysoki, a kto niski. Pan jako człowiek wierzący
                          najpewniej przyjmuje jednak fakt, że w kwestii dobra i zła istnieją pewne
                          niezmienniki, istnieje pewien uniwersalizm dobra i zła. Stąd nie rozumiem
                          Pańskiego stwierdzenia, że zachowania homoseksualnie nie są dobre ani złe. Skoro
                          są to zachowania moralne więc implikuje to, że mogą być dobre lub złe. Jeśli
                          wykorzystywanie płciowości w ten sposób jest jednym z dopuszczalnych wariantów,
                          wtedy związek dwojga homoseksualistów jest prawomocny i dobry. A skoro te
                          zachowania są - jak sądzę - wykrzywieniem ludzkiej płciowości, wtedy są nimi w
                          istocie, nic nie pomoże tutaj nazwanie tego "normalnością" i "dobrem". My wszyscy
                          możemy zagłosować za tym, by przestało obowiązywać prawo powszechnego ciążenia.
                          Ale to nie zmieni faktu, że jak skoczymy z 10 piętra nic nam nie pomogą żadne
                          nasze ustalenia i głosowania.

                          Oczywiście, jeśli człowiek krzywdzi drugiego człowieka takie zachowanie jest złe.
                          Pan próbuje wychodząc od tego stwierdzić, że ponieważ związek homoseksualny nie
                          wyrządza nikomy krzywdy nie może być nazwany złym. Otóż może być tak nazwany.
                          Wszystko zależy - jak wspomniałem - od przyjętego systemu wartości. Masturbacja
                          też nikomu krzywdy nie wyrządza, a tym niemniej może być określona jako zła.
                          Marnowanie swoich talentów, uzdolnień, lenistwo - pomimo tego, że nikomu krzywdy
                          nie wyrządza - też może być nazwane złym. Jak człowiek wierzący pamięta Pan
                          zapewne przypowieść o talentach?

                          Zeszliśmy na tematy bardziej filozoficzne, ale nie da się tego uniknąć chcąc w
                          kategoriach moralnych ocenić homoseksualizm. Przyjęty światopogląd implikuje
                          oceny konkretnych zachowań. Sprzeczności w ocenie homoseksualizmu wynikają
                          właśnie ze sprzecznych światopogladów preferowanych przez oceniających. Taka czy
                          inna ocena homoseksualizmu to tylko skutek, przyczyna jest gdzie indziej. Dlatego
                          jak już wielokrotnie wcześniej pisałem, nie wierzę w "porozumienie". Jeśli chcemy
                          być konsekwentni musimy uznać, że ktoś się tutaj myli. Nie może być jednocześnie
                          prawdziwy pogląd głoszący, że adopcja dzieci przez gejów jest czymś dobrym i
                          naturalnym i ten wyrażony w pewnej dziecięcej piosence:

                          "Sanki są w zimie, rower jest w lato,
                          Mama to nie jest to samo co Tato".

                          Kłaniam się.
                          • Gość: reversus Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: 193.0.69.* 11.07.01, 11:30
                            Do Jorlanda

                            Podziwiam Pana za to, że tak umiejętnie unika Pan odpowiedzi na stawiane przeze
                            mnie pytania. Jeśli już Pan odpowiada to prawie nigdy wprost. W większości
                            odnosi się Pan do argumentów używanych przez innych. Bardzo często wyolbrzymia
                            Pan problem, rozszerza niezmiernie temat a wtedy łatwo już go zmienić. Szkoda.

                            Jeśli chodzi o zapatrywanie się na inne kultury. Nie powoływałem się na nie,
                            dlatego że staram się przedstawić mój punkt widzenia na pewne sprawy, przekazać
                            to co ja sam myślę i czuję, odnosząc się do „tu i teraz”.

                            Pozostawienie kwestii homoseksualizmu w obecnym stanie nie jest dobre.
                            Homoseksualizm dotyczy zbyt dużej części społeczeństwa i jak na razie nie
                            potrafimy ograniczyć jego skali. Możemy tak jak tego chce np. Kościół Katolicki
                            zaakceptować homoseksualistów pod warunkiem, że będą żyć w czystości. Moim
                            zdaniem jest to nierealne z dwóch powodów: duża część katolików nie akceptuje i
                            nie będzie akceptowała nawet homoseksualistów żyjących w celibacie a
                            jednocześnie nie wyobrażam sobie, żeby można było przekonać do tego większość
                            homoseksualistów. Dla większości z nich homoseksualizm jest tak naturalny jak
                            dla heteroseksualistów heteroseksualizm. Drugie rozwiązanie niezgodne z nauką
                            Kościoła polega na akceptacji tego zjawiska z jednoczesną akceptacją związków.
                            To też nie jest proste, jednak poglądy ludzi na wiele spraw zmieniają się od
                            wieków w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań.

                            Homoseksualizm. To potwornie trudne dla wielu młodych ludzi, którzy odkrywają w
                            pewnym wieku, że są „inni”. W naszym społeczeństwie bardzo trudno sobie z tym
                            radzić, z tym żyć. Bo idee są szczytne, ale pomoc żadna. Często nie można
                            liczyć ani na rodzinę, ani na przyjaciół, ani na instytucje. Wtedy łatwo się
                            stoczyć, wtedy łatwo stać się znienawidzonym na zawsze. A przecież można by
                            temu zaradzić. Nie można jednak młodego człowieka zamykać w klatce tylko
                            dlatego, że wymyka się pewnym normom. Normom, które wykształcone przez może
                            sto, góra kilkaset pokoleń, mają wpływać na życie tysięcy przyszłych pokoleń,
                            na miliony ludzi, którzy dopiero się narodzą. W imię czego? Czyżby w imię
                            świata, w którym wszystko jest czarne albo białe? Utopii, której tu na ziemi
                            nie osiągniemy?

                            Myślę, że łatwiej jest wytłumaczyć dzieciom, że mogą się darzyć miłością także
                            ludzie tej samej płci, niż przekonać młodego człowieka, że to co czuje jest złe
                            i nigdy nie będzie mógł się z nikim związać zachowując społeczną akceptację.
                            Jeśli heteroseksualista decyduje się na celibat to najczęściej jego wybór.
                            Jeśli skazuje się na niego homoseksualistę to w rzeczy samej jest to przymus.
                            Wytłumaczyć dzieciom to znaczy sprawić by były tolerancyjne w przyszłości jako
                            dorośli. Pokierować odpowiednio młodym homoseksualistą to dać mu szansę być
                            człowiekiem szczęśliwym i dobrym, a tylko taki może być fundamentem zdrowego
                            społeczeństwa.

                            A jeśli chodzi o adopcję, na temat której dotychczas się nie wypowiadałem. To
                            zresztą temat na oddzielną dyskusję. Moim zdaniem nie można zakazać adoptowania
                            dzieci przez pary homoseksualistów. To nie jest sprawiedliwe. W Polsce dziecko
                            może mieć każda para heteroseksualna i ma do tego prawo, bez względu na to jacy
                            są to ludzie. Wychowywać dziecko mogą rozwiedzeni rodzice, samotna matka czy
                            ojciec, osoba niepełnosprawna, nawet więźniarka odbywająca karę. Nikt nie
                            nazywa tego przywilejem a właśnie prawem. Jednak w przypadku adopcji przez
                            homoseksualistów zawsze mówi się o przywilejach. To krzywdzące. Zwłaszcza wtedy
                            gdy wychowywać dziecko chcą naprawdę wspaniali ludzie, którzy potrafią okazać
                            dziecku miłość jakiej potrzebuje, zapewnić bezpieczeństwo. Badania wykazują, że
                            dzieci wychowywane przez homoseksualistów nie mają problemów z określeniem
                            własnej orientacji seksualnej. Rozwijają się prawidłowo, przy czym są bardziej
                            tolerancyjne od rówieśników. Zaraz jednak powie Pan, że takiemu dziecku jest
                            trudniej, z powodu nietolerancji społeczeństwa. Ale przecież ten problem jest
                            właśnie wytworem społeczeństwa. Jeśli dzieci dokuczają takiemu dziecku to
                            dlatego, że we własnych domach są tego uczone. Poza tym w podobnej sytuacji
                            jest wiele dzieci np. z niepełnych rodzin. Nawet kolor włosów może być powodem
                            kpin. Ale dzieci dają sobie z tym radę. Najważniejsze żeby poradzili sobie z
                            tym dorośli.

                            Nie wierzy Pan w „porozumienie”. I pewnie ma Pan rację. Drzew w pewnym wieku
                            się już nie przesadza. Ale każde pokolenie ma inne poglądy, wszystko się
                            zmienia. Jeden z moich nauczycieli mawiał, że spór toczy się dotąd, aż wymrze
                            jedna ze stron. Poglądy też ewoluują. Te, które się nie sprawdzają są
                            eliminowane przez życie. Historia XX w. jest dobrym tego przykładem. Ja
                            zmieniając świat nie chcę go uprościć, chcę by był przyjazny każdemu dobremu
                            człowiekowi.

                            Reversus
    • gepe Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek 28.05.01, 20:01
      Muszę powiedzieć, że dyskusja pp. Olive i Jorlanda zaczęła mnie pasjonować :-) I choć
      nie czuję się intelektualnie na siłach, by stanąć w szranki, to czekam na ciąg dalszy.
      Wyrazy uszanowania - gepe
      • Gość: ramzes;) do Jorlanda IP: *.bund.de 29.05.01, 13:13
        Przenioslem sie tu bo latwiej bedzie sie odnalezc.
        Pytasz dlaczego nie zalegalzowac zwiazku pieska i kobiety, konia i kobiety..
        nekrofilii.. coz zgoda.
        jestem za legaliszacja zoofilii, nekrofilii..pod jednym warunkiem
        ze piesek, kotek, owieczka, konik i nieboszczyk pojda z patrnerka lub partnerem
        do urzedu stanu cywilnegi i POWIEDZA lub NAPISZA, ze chca byc z nimi razem, az
        smierc ich nie rozdzieli.. Ta ostatnia stroka nie dotyczy nieboszczykow i ich
        partnerow. W kazdym badz razie, jeli OBIE zainteresowane strony wyraza
        swiadomie swoje zdnie, podpisza sie pod tym, to czemu nie...byle GLOSNO i
        WYRAZNIE bez oblizywania sie, pomlaskiwania, szczekania miauczenia...

        A co do Boga i tego ze stworzyl kobiete i mezczyzne i ze maja oni byc razem
        itp... A skad on ma to wiedziec, skoro sam nie ma zony?? Jego syn Jezus tez byl
        poczety...invitro. Poza tym Bog nie wspominal nic o komputerach samochodach
        robotach... tzn ze co?? Wywalic?

        Przepraszam jesli obrazilem kogos uczucia religijne nie to bylo moim
        zamierzenie.

        ramzes;)
        • Gość: mesco Re: do Jorlanda IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 15:11
          ramzes=barabasz
          poznalem cie po adresie: bund.de

          chcialbym dodac ze w jednej z ewangelii jest mowa o odcieciu reki tym którzy
          grzesza reka. Nie slyszalem o stosowaniu tego przepisu religijnego? A szkoda,
          wszyscy katolicy by chodzili bez rak!

          • Gość: Jorland Re: do Jorlanda IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 15:34
            > chcialbym dodac ze w jednej z ewangelii jest mowa o odcieciu reki tym którzy
            > grzesza reka. Nie slyszalem o stosowaniu tego przepisu religijnego? A szkoda,
            > wszyscy katolicy by chodzili bez rak!

            Skoro jesteśmy przy cytatach, również mała dygresja z mojej strony co do
            przepisów religijnych:

            Kpł 18:22-24
            22. Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest
            obrzydliwość!
            (...)
            24. Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami
            plugawiły się narody, które wypędzam przed wami.

            Rz 1:26-28
            26. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety
            ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.
            27. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali
            nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych
            sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.
            28. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich
            Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.

            1 Kor 6:9-10
            9. (...) Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
            ani rozwięźli, ANI MĘŻCZYŹNI WSPÓLŻYJĄCY ZE SOBĄ,
            10. ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie
            odziedziczą królestwa Bożego.

            Kłaniam się
            • Gość: j Re: do Jorlanda IP: *.zes.hu-berlin.de 29.05.01, 16:00
              A wie Pan, ze o tym samym kawalku z KK dzsiaj pomyslalem!
              Swietnie, ze go Pan przytoczyl. Poza tym cos mi sie zdaje, ze obaj geje-
              protagonisci to jedna i ta sama osoba. chyba, ze to Zufall, ze obu gejow
              obsluguje ten sam provider.
              • Gość: Jorland Re: do Jorlanda IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 29.05.01, 16:17
                Gość portalu: j napisał(a):

                > A wie Pan, ze o tym samym kawalku z KK dzsiaj pomyslalem!
                > Swietnie, ze go Pan przytoczyl. Poza tym cos mi sie zdaje, ze obaj geje-
                > protagonisci to jedna i ta sama osoba. chyba, ze to Zufall, ze obu gejow
                > obsluguje ten sam provider.

                Jakby nie było, moje cytaty z Biblii miały pokazać tym gejom, którzy udają, że
                nie wiedzą, że religijne potępienie homoseksualizmu to nie wymysł
                średniowiecznych mnichów, ale jasne orzeczenie Pisma. Obecny Katechizm Kościoła
                Katolickiego, w którym potępia się zachowania homoseksualne to w porównaniu do
                jasnych cytowanych stwierdzeń wręcz oaza liberalizmu i delikatności. Kłaniam się.
                • Gość: j do Jorlanda IP: *.zes.hu-berlin.de 29.05.01, 16:26
                  Wie Pan, ze najbardziej dziwi mnie fakt, iz oficjalnego uznania homoseksualizmu
                  przez Kosciol za rownoprawna, tyle, ze odmienna orientacje seksualna, domagaja
                  sie geje, ktorych dobro owego Kosciola obchodzi tyle, co zeszloroczny snieg.
                  Dobrze, ze nowy katechizm jasno to precyzuje. Tak, tak; nie, nie. A co nadto...

                  Rowniez pozdrawiam
                  • Gość: Jorland Re: do Jorlanda IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 30.05.01, 10:03
                    Gość portalu: j napisał(a):

                    > Wie Pan, ze najbardziej dziwi mnie fakt, iz oficjalnego uznania homoseksualizmu
                    >
                    > przez Kosciol za rownoprawna, tyle, ze odmienna orientacje seksualna, domagaja
                    > sie geje, ktorych dobro owego Kosciola obchodzi tyle, co zeszloroczny snieg.

                    Prawda? To jest wyraz tego o czym już pisałem: im nie chodzi o tolerancje. Im
                    chodzi o narzucenie inaczej myślącym swej wizji tego problemu. A kto się nie
                    zgadza ten fanatyk i faszysta. Widać dla niektórych gejów nie do zniesienia jest
                    sytuacja, że ktoś może patrzeć na homoseksualizm jako na zboczenie i jasno o tym
                    mówić. Bo inaczej czemu miała służyć ta zeszłoroczna manifestacja w Rzymie?

                    > Dobrze, ze nowy katechizm jasno to precyzuje. Tak, tak; nie, nie. A co nadto..

                    Ale jak Pan widzi niektórzy próbuja manipulować nawet Katechizmem aby złagodzić
                    jasne stwierdzenia tam zawarte. Chyba będę musiał bezposrednio zacytować
                    Katechizm mówiący o tym problemie aby podważyć te manipulacje. Zdumiewa ten
                    desperacki protest ludzi najczęściej niewierzących wobec religijnych przecież
                    stwierdzeń. Co ich to obchodzi? Kłaniam się.
                    • Gość: kolo Re: do Jorlanda IP: *.unregistered.formus.pl 06.06.01, 17:25
                      Chyba będę musiał bezposrednio zacytować Katechizm...
                      Może pozostańmy przy cytatach z Biblii. Katechizm jest raczej zbiorem przemyśleń ludzkich
                      natomiast Biblia jest "zbiorem przemyśleń" Boga. Cytaty świetnie dobrane, gratuluję.

                      pozdro, kolo
          • Gość: ramzes;) Re: do meco IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 16:25
            adres: *.dip.t-dialin.net

            to moj adres a nie bund.de
            • Gość: ramzes;) POLECAM IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.01, 19:11
              http://www.sl-zdr.kielce.opoka.org.pl/kluzowa1.htm

              oze niektorzy siegna do lektury, bo do biblioteki pewnie sie wstydza posc.

              ramzes;)
              • Gość: mesco Re: POLECAM IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.01, 15:29
                widzialem ze ten chlopczyk z Berlina ogloda nasze adresy. Tylko czy on nie wie
                ze niektóre firmy maja po 100 tys, klientow?
                Bibli nie mam w domu, musialbym isc do biblioteki, ale sa tam tez i inne
                fragmenty niz te co ten palant cytowal (Dawid kladl glowe na lono...pewnie
                obciagal)itd.
                Niektórzy z apsotolow byli pedalami i nie wyzyli sie stad ich nienawisc do
                kobiet - tam tez sa fragmenty bodajze u Jana przciw kobietom. Wsólzycie tylko w
                celu zaplodnienia, czyli brac slub trzy razy zaruchac = troje dzieci i czekac
                na smierc.
                Ile ty katoliku razy juz w zyciu swoim ruchales bez
                zaplodnienia=grzeszyles?
                • Gość: ramzes;) Re: POLECAM IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.01, 15:37
                  ee...troche niesmaczny ten tekst o apostolach..
                  ja bym powiedzial, ze ublizajacy..

                  a w zwiazku z jakim postem to wszystko???

                  ramzes;)

      • Gość: kolo Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek IP: *.unregistered.formus.pl 06.06.01, 17:14
        gepe napisał(a):

        > Muszę powiedzieć, że dyskusja pp. Olive i Jorlanda zaczęła mnie pasjonować :-)
        > I choć
        > nie czuję się intelektualnie na siłach, by stanąć w szranki, to czekam na ciąg
        > dalszy.
        > Wyrazy uszanowania - gepe

        Mam identyczne odczucia, podziwiam obu panów. Może duch w narodzie nie ginie i
        naprawdę nie będzie tak źle. Bo na ulicy tylko dres i dres;))))

        pordro, kolo
    • gepe Re: Homoseksualista - przede wszystkim człowiek 30.05.01, 19:39
      Szanowni Adwersarze.

      Pomijając całą merytorykę, to wszystko powoli zmierza do dyskusji filozoficznej. Jakiejś
      tam rzeczy, np. zoofilii akceptować nie można, bo drugiej stronie brak umiejętności
      wyrażenia własnej woli. Czyli granica: posiadam wolę, albo nie. Innej rzeczy, np.
      homoseksualizmu akceptować nie można z powodu powiedzmy nieobyczajności - czyli
      granicą jest "obyczajność". W ten sposób można się kłócić jeszcze długo.
      A ja się pytam wszystkich: gdzie i dlaczego postawić cezurę dla akceptacji jakichś
      zachowań czy postaw, czy preferencji? Ramzes;) mówi: równe prawa dla
      homoseksualistów, bo to, bo tamto itd... Jorland ironizuje: no to zrównajmy tez zoofilię bo to
      i tamto itd... Czy wystarczy, że się jest człowiekiem? Istotą żywą? Istotą rozumną?
      Dlaczego granicą ma być to, co argumentuje Ramzes;), a nie to o czym mówi Jorland?
      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: mesco Re: Homoseksualista - to brzmi dumnie IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.01, 14:24
        fragmenty z Biblii cytowalem z glowy, ale sa one
        prawdziwe. Kontra sa cytowane tyko WYBRANE fragmenty -
        ale nie wszystkie. To jest wlasnie zaklamanie
        katolicyzmu (jak tez i innych religii)
    • Gość: Fnoll Milosc IP: *.ds.uj.edu.pl 29.06.01, 17:49
      jestem hetero, ale przy okazji swoich studiow (psychologia) poswiecilem troche
      uwagi homoseksualizmowi - jedna rzecz, ktora mnie najbardziej uderzyla, to
      literatura homoseksualna i refleksja nad tym, ze to, co dzieje sie w stosunkach
      damsko-meskich znajduje swe dokladne odbicie w stosunkach mesko-meskich,
      czy kobieco-kobiecych, to samo pragnienie milosci i bliskosci, podobne dramaty,
      zdrady i rozstania - pomyslalem sobie wtedy - dlaczego hetero zwracaja uwage
      glownie lub wylacznie na fizykalna strone kontaktow homoseksualnych?
      co osoba to pewnie nieco inna odpowiedz, ale mysle ze w stosunku danego
      spoleczenstwa do homoseksualizmu odbija sie jakos jego stosunek do seksu
      w ogole - takze wnioskuje, ze gejom i lesbijkom bedzie sie lepiej zylo w
      spolecznosciach, gdzie wiekszosc jest dojrzala seksualnie i szczesliwa w
      swym zyciu seksualnym

      ponoc Polacy przoduja we wrogosci wobec homoseksualistow (tak twierdzi ILGA -
      Miedzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejow), trudno sobie wyobrazic, zeby
      ktoras z osob publicznych przyznala sie do swojej innej orientacji - w lozku Polacy
      hetero tez ponoc nie wypadaja najlepiej, moze wszystkim nam w tym kraju potrzeba
      po prostu jakiejs rewolucji seksualnej, jakiegos ozdrowienia?

      bo seks, coz, moze byc zrodlem wartosiowych doswiadczen, budujacych nasza
      wrazliwosc i osobowosc - ale mozna tez latwo popsuc te strone czlowieka, uczynic
      ciemna i zla

      mi sie marzy rozwijajaca sie publicznie kultura milosci erotycznej, szacunek dla
      seksualnosci czlowieka, zrozumienie i umiejetnosc czerpania z niej radosci i tylko
      radosci

      tak ponoc wyglada niebo Islamu! ;-)
      • Gość: Acalupac Re: Milosc IP: *.toya.net.pl 29.06.01, 18:09
        Polcy nie moga sie za bardzo popisac finezja lozkowa, sex hetroseksualny to
        najczesciej wsadzanie czlonaka do pochwy(w pozycji po bozemu), nie mowie nic o
        oralu, a juz zupelnie o analu. Po prostu nastopila w Polsce seksualana
        rewolucja, jedni poddali jej sie, a drudzy(wiekrzosc) przepuscili pociag, mam
        nadzieje ze przyjedzie nastepny. Ale ogolnie, wydaje mi sie ze pewne
        zachamowania w roznych sferach zycia sa typowe dla slowian.
      • Gość: Ramzes:) Re: Milosc IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.01, 20:17
        > literatura homoseksualna i refleksja nad tym, ze to, co dzieje sie w stosunkach
        > damsko-meskich znajduje swe dokladne odbicie w stosunkach mesko-meskich,
        > czy kobieco-kobiecych, to samo pragnienie milosci i bliskosci, podobne dramaty,
        > zdrady i rozstania -

        Widzisz, najgorsze jest to, ze TO walsnie nie dociera do glow niektorych osob.
        Bardziej skupiaja sie na watku "fizycznym" niz na uczuciowym.

        > w ogole - takze wnioskuje, ze gejom i lesbijkom bedzie sie lepiej zylo w
        > spolecznosciach, gdzie wiekszosc jest dojrzala seksualnie i szczesliwa w
        > swym zyciu seksualnym

        W Polsce sex jest jeszcze dosc TABU. Nie chodzi mi o to czy sie o nim rozmaia,
        lecz o to jak sie o nim rozmaiwa..i jakiego slownictwa sie uzywa. I to wlasnie
        powoduje agresje. Nawet w gronie hetero powiedzenie..kochalem sie z
        dziewczyna...w 99% zastepowane jest "przelecialem panienke" lub cos tem takiego.
        To samo bedzie sie odnosielo do mezczyzn..przeleciec chlopaczka..hm..nie brzmi
        najlepiej.


        > hetero tez ponoc nie wypadaja najlepiej, moze wszystkim nam w tym kraju potrzeb
        > a
        > po prostu jakiejs rewolucji seksualnej, jakiegos ozdrowienia?

        A moze po prostu edukacji??? Nauczycielki sie wstydza..dyrektorzy wola wprowadzic
        religie, zamiast wychowania seksualnego. Wiec czego tu oczekiwac.

        >

        > mi sie marzy rozwijajaca sie publicznie kultura milosci erotycznej, szacunek dl
        > a
        > seksualnosci czlowieka, zrozumienie i umiejetnosc czerpania z niej radosci i ty
        > lko
        > radosci

        Obawiam sie, ze to jeszcze potrwa... pewnie dlugo.

        Ramzes:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka