zyta28
03.08.05, 11:59
Właśnie zjadłam pół słoika nutelli. Trochę pomogło na mój nastrój, lecz cały
czas czuje kluchę w gardle. Powiedział: „zakochałem się”, lecz nie we mnie.
Ja go kocham całą sobą. Spędziłam z moim przyjacielem ostatnie 4 lata życia i
chce więcej. Kolejne 40, lub nawet 400 jeśli damy rade. Chce być tylko dla
niego całą sobą. Chce z min się śmiać i płakać. Być w chwilach zwątpienia i
bezgranicznej radości. Gdy jest mu ciężko, chce go wspierać. Chce dostać
ochrzan gdy coś źle zrobię. Chce walczyć całe życie o tą miłość. Gdyby ktoś
mi powiedział że mam oddać wszystko jeśli chcę z min być, nie zawahałabym się
nawet na chwile. Teraz się widujemy, spotykamy. Lecz on kocha inną. Wylewam
codziennie litry łez, staram się zniszczyć to uczucie w sobie, lecz cały czas
próbuje o niego walczyć. Czy jest sens czekać? Czy jest sens trwać w takim
stanie? Czy jest sens walczyć o ta miłość?