seryjny.gwalciciel
06.08.05, 18:15
Znowu jestem sam. Nie koresponduję niemalże z nikim. Jest tak jak było
pół roku temu. Stoję po pas pogrążony w bagnie beznadziejności.
Jedynie dzięki temu, że trzymam się suchej gałęzi drzewa, które rośnie
nieopodal mokrego rozlewiska jeszcze nie utonąłem. Jeszcze się trzymam,
ale na jak długo starczy mi jeszcze sił. Czy to drzewo życia, którego
gałęzi się tak usilnie trzymam nie stwierdzi w końcu, że mu ciążę
i nie pozbędzie się tej ostatniej więzi jaka mnie dzieli ze światem
żywych?
Strasznie jest przeżywać życie nie żyjąc...
Pogrążonym we własnej samotni.
Uwięzionym we własnym umyśle.
----
Love is life and if you miss love you miss life.