samantas
01.10.05, 07:33
jESTEM W KROPCE.miałam kolegę,znamy się od zawsze. W ndz były jego zapowiedzi.
żeni sie w tym roku. cos we mnie pekło i cały czas chce mi sie płakac.bylismy
super przyjeciólmi,kiedys cos wiecej. TERAZ TRUDNO MI ZYC Z MYSLA ZE JUZ DO
KONCA ZYCIA BEDZIE Z INNĄ. ZNAJA SIE ROK. Pewnie zaprosi mnie na slub tylko ze
jak ja mam isc bo chyab tam zemdleje. mieszkamy obok siebie i nie wiem jak
będę dalej zyc przy nich,będę ja przecież czesto widziec :( Co zrobic? i czy
wogóle isc na ten slub,moze mam zaprzyjeznic sie z nią...skoro bedziemy
sąsiadkami...kurcze TYLKO JAKOS TRUDNO ;(