1oo1
15.11.05, 20:54
Zarzucają nam tu często "wykorzystane" dziewczyny lub inne teoretyczki
szczęśliwych związków, że chodziło nam tylko o seks, że wykorzystaliśmy.
I gdzieś w domyśle jest jej ogromne poświęcenie,żal i ból, że nam sie oddała,
jakby to było wbrew jej naturze,sprawiało olbrzymi wysiłek i przykrość.
O co naprawdę im chodzi ???
Ja myślę, że takie "wykorzystanie", zwykle przyjemne w swej istocie, dotyka
obie strony. Np. mi zdarzyło się być wykorzystywanym przez pewną boską
mężatkę i nie robiłem z tego dramatu.:)