Dodaj do ulubionych

on zonaty ja zakochana

27.06.06, 13:18
spotykam sie z zonatym mezczyzna, jego zona nic o tym nie wie, czy myslicie
ze jest sens w to sie pakowac czy od razu zwijac zagle i dac sobie spokoj, mi
zalezy, on mowi ze tez czekal na mnie cale zycie..na razie sie nie
rozwiedzie, bo maja male dziecko, ale ja tez nie chce zeby sie spieszyl, zeby
to byla za szybka decyzja, zeby pozniej nie zalowal, chce jeszcze dac nam
troch czasu
Obserwuj wątek
    • hultaj78 Re: on zonaty ja zakochana 27.06.06, 13:24
      poradź się jego żony. jak sobie we trójkę obgadacie z którą z Was będzie
      szczęśliwszy to tak postapicie i już. w końcu jesteśmy dorosłymi ludźmi prawda?
      A dziecko będzie miało dwie mamy, taka nowoczesna rodzina ;)
      • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 10:51
        jaka optymistyczna wizja, chyba to nie jest takie proste, szczegolnie ze ona
        nie wie jeszcze o mnie...
        • iwona334 Re: on zonaty ja zakochana 02.07.06, 15:16
          i raczej nie powinna sie dowiedziec, bo po co?
        • belladonna4 Re: on zonaty ja zakochana 02.11.06, 12:00
          tiaaaaaaaa....na razie się nie rozwiedzie..póki zona karmi piersią i nie ma
          ochoty na seks pourzęduje sobie z toba w łózku, jaaaąąąąąą ty egoistką jesteś [
          pomijam już egoizm faceta]jaka lalunią bez mózgu?????
    • girl32 Re: on zonaty ja zakochana 27.06.06, 13:25
      Lepiej zwijaj żagle,bo i tak się nie rozwiedzie.Już coś czujesz a pomyślałaś
      co będzie dalej? Słodkie słówka typu "czekałem na ciebie całe życie" to tylko
      podkładka do zdobycia Cię.Zabieraj nogi za pas...póki czas.
      A swoją dropga dlaczego faceci tak postępują.Tu ciepły domek,gotowy
      obiadek,wyprane,wyprasowane a tu ...więcej SEX-u.Oni rzeczywiście są z Marsa.
      • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 10:53
        faceci sa z marsa, a kobiety z wenus to prawda, wiesz rownie dobrze mozna
        zapytac dlaczego kobiety pakuja sie w takie uklady,,,zeby suka nie dala..pies
        by nie wzial, jestem troszke zla na siebie, ze dalam sie tak poniesc, teraz juz
        czuje jak z dnia na dzien jest mi ciezej, tylko o tym mysle, siedze w pracy, w
        domu, w knajpie - - - jedna mysl
        • girl32 Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 11:10
          To nie Twoja wina...to gra uczuć,odrobina chemii i ta cholerna adrenalina tak
          wciąga...Zapomnisz.Poboli i przestanie.
          Trzymaj się.
    • buraque Re: on zonaty ja zakochana 27.06.06, 13:30
      destraction napisała:

      > spotykam sie z zonatym mezczyzna, jego zona nic o tym nie wie

      co za banał, nie było nie-żonatych?
    • krecilapka I tak trzymaj dziewczynko :) 27.06.06, 13:34
      My tutaj staramy sie kibicowac mezczyznom. Wiec badzmy szczerzy - opcja ze nie chcesz sie spieszyc, i dac troche czasu jest po prostu perfecto. Gdybys tak czekala w nieskonczonosc, to byloby jeszcze lepiej :)
    • frostinio Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 13:38
      Jezeli sobie sie podobacie - to nalezy postepowac spokojnie, lecz i rozwaznie.
      I spokojnie ocenic, czy ma to przyszlosc (i jaka).
      • hultaj78 Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 13:51
        > I spokojnie ocenic, czy ma to przyszlosc (i jaka).

        Lepiej! Postąpić za radą Łapki i doswiadczalnie sprawdzić prawdziwość
        przewidywań - trzeba na tę przyszłość poczekać i ją przeżyć. A potem poczekać i
        przeżyć nastepną. I następną. I jeszcze jedną. I tak "póki śmierć ich nie
        rozłączy" ;)

        --
        You can look, but you can't touch.
        • koni42 Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 14:02
          O i to jest rada! Tylko na co czekacie? Co chcecie sprawdzić? jak się
          funkcjonuje w takim układzie? Zawsze będziesz na straconej pozycji. Teraz
          dziecko za małe? Później będzie stres, bo idzie do przedszkola, później szkoła
          a jeszcze później jego żona straci pracę itd. bez końca. Tobie na razie ten
          układ odpowaiada, bo to moment fascynaji, ale prędzej czy później będziesz go
          chciała więcej dla siebie. Gdyby facet miał jaja, to by się wyprowadził z domu
          i jeżeli nie z Tobą, to zamieszkał by sam i się z Tobą spotykał i Cię poznawał,
          skoro uważa, że całe życie na Ciebie czekał. Uważaj, bo w takim układzie to Ty
          stracisz najwięcej, no i jego dziecko...
          • tygrysio_misio Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 14:09
            dziecko nie strci nic...ale zona to juz moze miec nie fajnie

            a co do takich ukadow...sa dobre do poki kochanka jest mloda i glupia i
            czeka...jak zapragnie miec wlasna rodzine to sie kpie taka w dupe i modli zeby
            nie robila awantur i zeby zona sie nie dowiedzila jak kochanka zacznie
            wydzwaniac
            • koni42 Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 14:14
              Dziecko nie straci? Hmmm, a ile masz lat? 15? Jak ojciec odejdzie z domu do
              innej Pani, to przepraszam Cię - nie straci? Jak zobaczy za kilka lat tatusia i
              Panią z np. wózeczkiem (bo i tak może być), a tatuś mówił, żę jedzie w
              delegację. To co nie straci? Straci poczucie bezpieczeństwa. A jego źona to
              akurat powkur...się, popłacze i wystąpi do sądu o rozwód i tyle.
              • tygrysio_misio Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 14:19
                ilu facetow w takich zwiazkach odchodzi..przeciez to widac,ze gosc znalazl
                sobie naiwna panienke i wciska jej kity ze na nia czekal i ze chetnie z nia
                bedzie ale dziecko jest za male

                przeciez od razu widac,ze sie nie rozejdzie z zona..dziecko jest mele i nie
                bedzie o tym wiezialo

                natomiast zona bedzie wiedzila moze..i jak mozesz mowic ze sie powkuwia...nie
                masz chyba pojecia o uczuciach skoro tak mwoisz
                • koni42 Re: Postepujesz calkowicie slusznie 27.06.06, 14:23
                  Wiesz co...nie mówmy o mnie, bo akurat o takich rzeczach mam dużo do
                  powiedzenia, ale nie w tym rzecz. No właśnie, zasugerowałam, żeby go sprawdzić,
                  skoro nawija, że mu zależy i że na nią czekałcałe życie (miałam na myśli bycie
                  nieco ironiczną)
                  Rzeczywiście, jeżeli skończy się to teraz, to dziecko nie będzie wiedziało, ale
                  wiem, że czasami takie absurdalne związki trwają latami, a wtedy...
                • destraction Re: Postepujesz calkowicie slusznie 28.06.06, 10:59
                  nie jestem naiwna to raz, a dwa co Ty wiesz o zyciu, myslisz ze zawsze sie
                  sobie wybiera co ma byc, kogo spotkam, zwiaze sie z ksieciem, bedziemy
                  mieszkali w zamku, bedziemy mieli dzieci, a na obiadki bedziemy jezdzili do
                  tesciow:) no sorry, nie zawsze jest to takie proste, nikt specjalnie nie
                  wybiera sobie tego w kim sie zakocha...moze zrobic selekcje, ale co jesli po
                  niej zostanie tylko on i jest akurat zonaty, przeszkoda??? czy przeznaczenie
                  pomimo wszystko
                  • tygrysio_misio Re: Postepujesz calkowicie slusznie 28.06.06, 12:16
                    gdyby bylo tak jak piszesz to calkiem czesto 18-latki zakochiwalyby sie w 60-
                    latkach

                    nie jest tak...to w kim sie zakochujemy zalezy od naszego nastawienie...jakbys
                    miala cos przeciw rozwalaniu cudzych rodzin to nawet prez mysl by Ci nie
                    przeszlo,ze mozesz wejsc w taki uklad...ze mozesz zastanawiac sie kiedy rozbic
                    rodzine i kiedy dziecko bedzie odpowiednio duze

                    tu nie ma przypadku...ludzie zakochuja sie w innych ludziach z kategorii ktora
                    im pasuje...a jesli myslisz,ze to jest trah amorka to jestes wyjatkowo naiwna
                  • mahadeva Re: Postepujesz calkowicie slusznie 02.07.06, 14:55
                    moze tak byc, ze on woli byc z Toba, a nie ze swoja zona, ale rozwod to moze
                    byc dla niego zbyt duzy wysilek, po co ma sie pakowac w tarapaty? predzej dalej
                    bedzie sie meczyl ze swoja nieciekawa zonka
                    • rosa_de_vratislavia Re: Postepujesz calkowicie slusznie 01.11.06, 21:39
                      mahadeva napisała:


                      >predzej dalej bedzie sie meczyl ze swoja nieciekawa zonka

                      Heh, żona może być całkiem "ciekawa" - mądra, ładna, oddana rodzinie...ale
                      skoro się nawinęła kochanka, która niczego się nie domaga i grzecznie czeka "bo
                      dziecko jest za małe", to czemu nie skorzystać?
              • destraction Re: Postepujesz calkowicie slusznie 28.06.06, 10:56
                ile mam lat?? 15+11= to chyba juz troszke mam..
              • destraction Re: Postepujesz calkowicie slusznie 28.06.06, 11:59
                26mam
          • destraction Re: Postepujesz calkowicie slusznie 28.06.06, 10:55
            wiem ze czekanie jest bez sensu, swoje lata juz mam i chcialabym juz sie w
            jakis sposob ustabilizowac..
    • sinsi Re: on zonaty ja zakochana 27.06.06, 15:10
      A, dziecko male. Masz racje nalezy poczekac. Ja wiem? z 10lat? 15 lat? Wtedy juz
      dziecko bedzie duże. A po maturze to nawet juz prawie samodzielne morze być.
      Więc spotykaj się z tym panem, poczekaj niech dzieciak skończy 18-nastkę, tylko
      poproś pana żeby z żoną jednak nie sypiał równoscześnie, bo może się okazać że
      za 5 lat bedzie kolejne małe dziecko które Pan musi bezpiecznie do 18-nastki
      odchować. I żebyś za 9 lat nie miała pretensji!! Przeciez ci mówił że dziecko
      jest za małe na rozwód!
      • sinsi może jednak nie "morze" :-)aaa 27.06.06, 15:11
    • alutka1999 Re: on zonaty ja zakochana 27.06.06, 18:17
      Znam to znam, tylko że to ja byłam tą zdradzaną żoną. W domu był kochającym
      mężem, a kochance kity wciskał, że nie żyje z żoną, że mieszka razem ze względu
      na dziecko, że chce się rozwieść ale to wymaga czasu itepe. A kochanka mimo, że
      doświadczona bo też po rozwodzie, mimo pewnych wątpliwości wierzyła, bo tak
      naprawdę nie chciała poznac prawdy. Jak w końcu poznała to teraz żyje z
      wyrzutami sumienia, że zabrała innej kobiecie męża, rozbiła dziecku rodzinę a
      mój były mąż nie ma powrotu ani do mnie ani do niej.
      Na to Ci to? Zwijaj żagle, to nie ten kurs.
    • chijana Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 07:45
      no trhce tak...mmm...nieladnie z Twojej strony.
      ja bym sie naprawde wk.,.. na taka zdzi..,ktora jeszcze sie zastanawia czy
      rozbijac rodzine czy nie rozbijac.
      mezowi tez dalabym popalic.
      zwijaj zagle i zmiec kurs...no chyba, ze chcesz utonac
      • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 11:02
        zdzira??? zastanow sie dziecino zanim zaczniesz obrazac
        • dzikoozka Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 11:28
          chijana ma rację, czy tego chcesz czy nie :)
          nawet jeśli boli, bo tyczy się ciebie, to każdy patrząc z boku nazwie cie ...
          Bo jestem w 99% pewna, ze gostek nie ma zamiaru sie rozwieśc. I sypia z żoną. A
          ty jesteś miłym przerywnikiem tej rodzinnej sielanki.
        • chijana Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 11:32
          dziecino...a jak sie nazywa taka, ktora z rozmyslem rozwala rodzine...na forum
          radzi sie czy juz teraz czy troche pozniej...jak dziecko bedzie duze...codzi o
          wzrost czy wiek dziecka? kiedy bedzie wystarczajao duze?
          co za glupoty wypisujesz...nie obrazam nikogo, stwierdzam fakt...po prostu
          jakbys nazwala taka osboe, ktora Ci meza zabrala? zaprzyjaznisz sie z nia czy
          bylabys wkur...?...tylko obiektywnie
          • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:06
            nie chodzi mi o to ze czekam az dziecko dorosnie, bo nie czekam, czekam jedynie
            na to, zeby sie dowiedziec czy to ma sens, wyobrazam sobie, ze nie chcialabym
            zeby jakas panna odbila mi meza, zebym pozniej zostala na lodzie z dzieckiem,
            na pewno nie bylabym jej przyjaciolka ani nie pohamowalabym sie zeby nazwac ja
            zdzira, to prawda, ale wiecie co, chyba tu nie jest tylko moja wina, ze do
            czegos miedzy nami doszlo, nie spotkalam faceta, a jak dowiedzialam sie ze jest
            zonaty to nie zrobilam specjalnie na nim wrazenia, nie zaciagnelam go do lozka
            tylko po to, zeby skrzywdzic jego rodzine, zone, dziecko, rozwalic im
            sielanke,,,,to takie calkiem niekontrolowane, kontrolowane to moze byc teraz to
            ze sie wycofam i mozliwe ze bede zalowala tego bardzo bardzo dlugo i juz nigdy
            nie spotkam kogos tak wartosciowego jak on. To takie trudne zrozumiec ze ktos
            moze sie naprawde zakochal????
            • tygrysio_misio Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:12
              to chcesz zebysmy go nazwaly ku..arzem??

              to dobra..on jest ku..arzem a ty juz sama siebie nazwalas
              "ani nie pohamowalabym sie zeby nazwac ja zdzira"
            • chijana Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:19
              toz to przeciez napisalam w swoim pierwszym poscie, ze meza tez bym pogonila i
              dala mu do wiwatu. nie napisalam, ze to tylko twoja wina. ty napisalas a nie
              ten maz, wiec Tobie sie oberwalo...ale widze, ze sie rozumiemy.

              pewnie, ze mozna sie zakochac, ale nie kosztem innych...tak szczescia nie
              zbudujesz...poza tym jestem zdania, ze jak raz zdradzil to zdradzi ponownie.
              • fauxpas1 Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:24
                i pewnie masz racje, tylko wiesz co, nie chce w to wierzyc, wiadmomo jak jest
                jak sie czlowiek w kims zakocha, zaduzy, zwal jak zwal, wiadomo o co chodzi, to
                taka troszke beznadziejna sytuacja w pierwszym stadium, moze bedzie drugie
                tragiczne albo szczesliwe. I nie chce budowac swojego szczescia na cudzym
                nieszczesciu, naprawde zdaje sobie z tego sprawe...ale jak to k.. jest ze tak
                sie w tym zyciu pieprzy, zawsze mialam z tym podgorke..
                • chijana Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:39
                  no niestety tak to juz jest w tym zyciu...
                  racja, ze jak sie czlowiek zakocha to raczej myslenie racjonalne schodzi na
                  dalszy plan, ale w koncu trzeba sobie o nim pprzypomniec. lepiej pozno niz
                  wcale. spojrz na to troche bardziej z dystansem (jesli to mzliwe w milosci) i
                  moze rozpisz sobie tabelke z pozytywami i negastywami takiego
                  zwiazku...zobaczysz co wyjdzie.
            • lukulluss Re: on zonaty ja zakochana 01.11.06, 21:26
              Nie zrozumie tego kto nie doświadczył.
    • makwa.lz Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 09:18
      uciekaj zanim sie zaangazujesz - on nie odejdzie od zony:( z reguly nigdy tego
      nie robia - moze i cie kocha ale mozesz kiedys zostac sama jak stwierdzi ze juz
      cie nie chce bo ma zone ktora kocha - a dla ciebie wtedy moze byc juz za pozno
      i zostaniesz sama.
    • aps Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 10:59
      Mezczyzna ma to do siebie, ze z jednej strony lubi miec dom jako
      pewna baze, z drugiej strony bardzo jest dobre dla meskiego
      poczucia wlasnej wartosci, jesli podoba sie jakiejs, najlepiej mlodej
      i atrakcyjnej, dziewczynie. I jesli ona wlasnie sie z nim spotyka
      i mu sie oddaje. To jest dla niego wygodne, natomiast czy jest
      to wygodne dla ciebie?
      • cleer13 Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:32
        Obrażasz się, ze ktoś tu sugeruje,ze zachowujesz sie i piszesz jak niedojrzała
        nastolatka, ale jak to ocenić,jesli stwierdzasz,ze nie potrafisz panowac nad
        swoimi emocjami, zakochałas sie i juz - i nic na to nie możesz poradzic? To po
        co spotykalas się z żonatym facetem, oszukiwał Cie i dowiedzialas sie o żonie i
        dziecku, kiedy juz wasz związek kwitł, czy wiedzialas o tym od początku? Jesli
        Cie oszukiwał, to chyba trudno miec zaufanie do niego, jesli wiedziałas i sie w
        to ładowalas, to delikatnie mowiąc jestes kompletnie nie odpowiedzialna.
        Narobisz - w najlepszym przypadku- klopotów : sobie, jego żonie i dziecku, no i
        jemu.
        • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:36
          wazny punkt programu,
          • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:36
            nie wiedzialam od poczatku ze jest zonaty
          • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:37
            ze jest zonaty nie wiedzialam od poczatku
            • rajzer Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:38
              ale już wiesz i to ta pora aby się wycofać!!
              • chijana Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:40
                no wlasnie...zwijaj zagle!
            • tygrysio_misio Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:40
              no to juz wiesz,ze bylas tylko dupa do sexu...i pewnie nadal jestes
              • destraction Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 12:40
                tygrysio_misio napisała:

                > no to juz wiesz,ze bylas tylko dupa do sexu...i pewnie nadal jestes
                >
                >
                zajebiscie wiesz
            • mahadeva Re: on zonaty ja zakochana 02.07.06, 15:10
              o sorry :) chcesz sie zwiazac z oszustem! nie mow, ze jest taki bardzo bardzo
              fajny! nie jest skoro jest oszustem, mi zonaci, ktorych poznaje, od razu to
              mowia
    • krecha duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 12:51
      Ale takich sytuacji jak ta opisana w watku
      nikt nie planuje. To sie samo zdarza, czesto
      wbrew logice i rozsadkowi. Zakochanie sie jest
      jak narkotyk, wciaga, z czasem coraz silniej.
      Trudno sie przed nim powstrzymac, trudno sie uwolnic.
      Jest to jakby sen, inny swiat.

      Nazywanie kogos w takim stanie "zdzira" jest
      niesprawiedliwe, bo zaklada celowe dzialanie,
      z premedytacja, co niekoniecznie jest prawda.

      do "destraction" - zycze ci powodzenia, jakkolwiek
      sytuacja sie rozwinie.
      • chijana Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 12:56
        Nazywanie kogos w takim stanie "zdzira" jest
        > niesprawiedliwe, bo zaklada celowe dzialanie,
        > z premedytacja, co niekoniecznie jest prawda

        a tu sie nie zgodze.
        fakt. zakochanie sie zdarza sie w najbardziej nieoczekkiwaniym czasie, ale
        jesli juz pierwsze zauroczenie mija i dowiadujesz sie, ze twoj luby ma rodzine
        to chyba ta logika powinna zczac dzialas, jesli nie, dalej sie brnie w ten
        zwiazek, to juz jest dla mnie dzialanie z premedytacja..i wtedy nazwe taka
        pania zdzria a meza kur..rzem i nie tylko...ale nei bede tu pisac, bo to nie
        ladne slowa som, hej!
      • destraction Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 12:57
        dzieki, bo to prawda, niektorzy nie rozumieja takich rzeczy tylko od razu noz w
        plecy i kamieniem w glowe bo zdzira..pomyslcie troszke
        • chijana Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:02
          nie nie nie...nie noz w plecy i kamieniem w lgowe.
          przeczytaj moja odpowiedz do krechy.

          na poczatku ja rozumiem, bo nikt na czole nie ma wypisanego, ze jest zonaty czy
          w zwiazku, al ejesli sie dowiadujesz o takim fakcie a jednak dalej niepotrafisz
          nad soba zapoanowac, to jest to troche chyba nie tak.
          postaw sie na miejscu zony...sama powiedzials, ze tez bys taka panne zdzira
          nazwala, wiec ja o tym mowie.
          wiesz jaka jest prawda a chcesz byc w takim zwiazku...to jak to nazwac?
          • destraction Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:07
            mh, no o czym my tu rozmawiamy w ogole, nie jestem robotem i nie dam sie
            zaprogramowac, poznalam go, zakochalam sie, nic jeszcze miedzy nami dotad nie
            bylo, pozniej powiedzial mi ze zalezy mu zeby sie ze mna spotykac i byc, ale
            jest zonaty. Nie zatrzymywal mnie na sile, to nie jest proste tak odejsc i
            pojsc od zony, zdaje sobie z tego sprawe, a ja tez nie dam sie odprogramowac i
            pomimo ze wiem juz wszystko to nie zmienilo to mojego stosunku do niego. Nadal
            jest kims waznym. Po tych atakach tutaj stwierdzam, ze chyba panuje
            wszechobecny brak sily walki, ktoremu i ja sie poddam, bopjac sie ze cos ja
            strace, ze cos straci ktos, tym sposobem i tak cos sobie odbiore...a nie
            zastanawialo was to czy on ja kocha?? skoro cche byc ze mna to moze bez sensu
            zebym ja go zostawiala dla kobiety ktorej on nie kocha albo sie moze chwilowo
            odkochal a wszystko da sie naprawic
            • chijana Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:13
              czy ja mowie, ze jestes robotem? niepowiedzialam tez, ze po info. ze jest
              zonaty nagle sie odkochujesz...to nie jest takie proste.
              po drugie, jesli on nie kocha zony to nech od niej odejdzie, a nie chce zjesc
              tort i go nadal miec. poza tym, to nie zawsze jest rownoznaczne z tym, ze sie
              zony/meza nie kocha.

              zapytalas czy masz zmienic kurs, wiec Ci odpowiadamy...nie rozumiem czemu sie
              dziwisz. dyskusja moze potoczyla sie w innym kierunku niz myslals, ale takie to
              forum jest. nie musimy sie zgadzac z tym co mowisz.

              moim skromnym zdaniem...skok w bok meza moglabym wybaczyc, ale romansu nie.
              jesli Cie kocha i chce byz z ona to niech sie na cos zdecyduje. a tak to On
              jest w super sytuacji...ma zone dom i dziecko oraz kochanke, zakochana po uszy
              w nim...czego chciec wiecej.
              • koni42 Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:25
                Zgadzam się w 100%.
                Zadanie pytania na forum, to przyjęcie różnych opinii. Ilu ludzi, tyle opinii.
                On jest w najlepszej sytuacji. Naprawdę. Jeżeli on Cię kocha. Tak naprawdę, to
                postaw mu ultimatum. Jak się przestraszy i będzie kręcił, to już wszystko
                będzie jasne i wtedy przejżysz na oczy. Sorry, ale argument z wiekiem dziecka
                jest śmieszny. Czy odejdzie teraz, czy później i tak je skrzywdzi. WQ takich
                sytuacjach zawsze ktoś ma swój dramat.
                • chijana Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:35
                  Sorry, ale argument z wiekiem dziecka
                  > jest śmieszny. Czy odejdzie teraz, czy później i tak je skrzywdzi. WQ takich
                  > sytuacjach zawsze ktoś ma swój dramat.

                  dokladnie tak.
                  ktos i tak bedzie cierpial...takie zycie


                • cleer13 Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:46
                  Jasne, odejście i podjęcie decyzji wymaga siły i kierowania sie zasadami -
                  przede wszystkim zasadą nie krzywdzic innych. Jesli to dla Ciebie nie jest
                  żaden powod to pomysl przede wszystkim o sobie - pomyśl o samotnych świętach, o
                  wakacjach , ktore on bedzie spedzał z rodzina, o nocach kiedy bedziesz sie
                  zastanawiala czy wlasnie teraz tuli swoją zone, o życiu towarzyskim, ktore
                  bedzie tylko Twoje, bo on nie moze sie nazic,zeby ktos was zobaczył razem, o
                  samotnych niedzielach itd. Obudzisz sie po kilku latach, bedziesz z tego
                  zdrowieć jeszcze przez jakis czas i potem okaże sie ,ze nie ma juz wokól Ciebie
                  wolnych facetów, ze za poźno zeby miec dziecko. Swoją droga to nie rozumiem,
                  dlaczego tak mlode dziewczyny ładują sie w takie układy - bardxziej rozumiem
                  kobiety, ktorym tez w życiu nie wyszlo, ktorym rozwaliły sie małżenstwa zostały
                  skrzywdzone i bez oporów odbijają sobie i jest im wszystko jedno, byle przeżyć
                  kilka fajnych chwil. Ale przed Toba całe zycie - chcesz je spedzic na czekaniu
                  i cierpieniu - proszę bardzo.
                  • chijana Re: duzo tu moralizujacych ludkow 28.06.06, 13:50
                    madrze mowisz...mam taka jedna znajoma. sama ma juz 35 lat, jest z facetem,
                    ktory juz od 5 sie niby rozwodzi (dzieci majuz dorosle), od niej jest sporo
                    starszy, a ona tak czeka i czkea, a latka leca. chciala miec normalna rodzine,
                    dziecko, On obiecywal, ze odjedzie, ale zawsze cos mu wypada...a to zona chora,
                    a to zona sobienie poradzi etc. swieta wakacje sama spedzalla, no chyba, ze
                    rodzinie sie wykrecal sluzbowym wyjazdem, tylko weekendy im zostaly.
                    czy jest szczeslia....sama nie wie, ale zmeczona taka sytuacja jest strasznie.
                    zaraz jej stuknie 40stka i co? dzieci zacznie dopiero rodzic..marzyla o 3...

                    zastanow sie...po cos zalozylas watek na forum.
    • asiunia311 Re: on zonaty ja zakochana 28.06.06, 19:55
      Żeby Cie on kiedyś nie potraktował w taki sposób, jak teraz swoją żonę... Nie
      cenie takich ludzi...Zero odwagi, zero godności, spotkania za plecami,
      żeby "nie zrobić krzywdy" ( dziecku ). Dla mnie facet, który w taki sposób
      postępuje jest niegodny splunięcia. Bez charakteru. Można się rozwieść, założyć
      nowa rodzinę, ale nie okłamując żonę i dzieci. Wierzysz w jego bajeczkę, że to
      na ciebie czekał??? Zapewniam Cię, że małżonce mowi to samo ( i każdej nastęnej
      kochance też).
      • destraction Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 11:06
        juz jestem po rozmowie...jak an razie koniec...;((
        • chijana Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 11:12
          no i dobrzse...teraz boli ale bedzie lepiej.
          • destraction Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 11:25
            dzieki:) na tym forum to jak w rodzinie:P heh, moze bedzie dobrze....
            • chijana Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 11:31
              prawda/....tez sie tak czasami czuje :)))
              • sjoan1 mówi doswiadczona 29.06.06, 15:38
                hmm, trzeba przerobic na własnej skorze, moja droga, pocierpiec, poplakac, nie
                spac, nie oddychac prawie

                wiem, przerobilam doladnie, teraz moge miło powspominac, bo skonczylo sie tak,
                ze emocje opadly a w oczy sobie spojrzec mozemy, było miło ale nie do konca
                spełnilismy swoje oczekiwania, on zreszta (proza zycia) okazal sie kims innym
                niz ten, w ktorym sie zabujałam:)
                • destraction Re: mówi doswiadczona 29.06.06, 15:40
                  no dzieki:) ja wczoraj podjelam decyzje ze jak na razie to koniec...boli;(
      • frostinio nie niszcz faceta, mozesz nie miec racji. 29.06.06, 16:03
        asiunia311 napisała:
        Zapewniam Cię, że małżonce mowi to samo ( i każdej nastęnej kochance też).

        Moze nie masz racji. Jezeli jest staly w uczuciach, to jedna zona i jedna
        kochanka mu wystarczy. Nie bedzie szukal nastepnych.
        • asiunia311 Re: nie niszcz faceta, mozesz nie miec racji. 29.06.06, 18:35
          Aha, to nie mogę go nazywać KULTURALNIE poligamistą, tylko "duogamistą"???
          Jeśli jest chrześcijaninem, to może powinien zmienić wyznanie na islam i wtedy
          może mieć cztery żony ( jeli tylko zdoła je utrzymać ) i k...ć się może do woli
          w świetle prawa. Rozgrzeszony. Jak amenTTT w pacierzu.
          • frostinio nie kpij 29.06.06, 23:31
            jedna zona i jedna kochanka - to jest w sam raz.
            z islamem nie ma to nic wspolnego.
            • destraction Re: nie kpij 29.06.06, 23:36
              o co Ci chodzi???
              • frostinio Re: nie kpij 29.06.06, 23:43
                o to, ze jedna zona i jedna kochanka - to wystarczy.
                A nie cztery :)
                • asiunia311 Re: nie kpij 30.06.06, 10:01
                  Tak samo, jak wystarczy jeden mąż i jeden kochanek:-))))))))))
                  • frostinio Re: nie kpij 02.07.06, 15:17
                    Oczwiscie, te tak. Trzeba hamowac zapedy.
            • asiunia311 Re: nie kpij 30.06.06, 10:00
              To była ironia, jakbyś nie zrozumiał:-PPPPP
              • frostinio Re: nie kpij 02.07.06, 15:19
                asiunia311 napisała:
                > To była ironia, jakbyś nie zrozumiał:-PPPPP

                z mojej strony bylo jak najpowazniej, jakbys nie zrozumiala :)
                • asiunia311 Re: nie kpij 03.07.06, 11:06
                  No cóż, od pewnego rodzaju mężczyzn nie ma co oczekiwać innych odpowiedzi...
                  Wcale mnie to nie zdziwiło...
                  • frostinio aah... 03.07.06, 13:21
                    asiunia311 napisała:

                    > No cóż, od pewnego rodzaju mężczyzn nie ma co oczekiwać innych odpowiedzi...
                    > Wcale mnie to nie zdziwiło...


                    Mnie rowniez. Wszak powszechnie wiadomo, ze na niektore kobiety nie ma co
                    liczyc. Pod zadnym wzgledem. A szczegolnie pod tym damsko-meskim.
                    • asiunia311 Och... 03.07.06, 13:30
                      No i widzisz?? Masz już odpowiedź na swoje dywagacje o żonach i JEDNEJ
                      kochance... Nie ma co liczyć na durne baby, zero zrozumienia... Szczerze Ci
                      wspołczuję...
                      • frostinio nie ma co liczyc na NIEktore kobiety :) 03.07.06, 13:38
                        asiunia311 napisała:
                        > No i widzisz?? Masz już odpowiedź na swoje dywagacje o żonach i JEDNEJ
                        > kochance... Nie ma co liczyć na durne baby, zero zrozumienia...

                        Nie ma co liczyc na NIEKTORE kobiety
                        - bedace w mniejszosci, do ktorych ty sie zaliczasz :)

                        Ktore nie wiedza, co to za radosc, smak zycia i czar zostac kochanka.

                        Szczerze Ci wspołczuję...

                        - Mnie nie masz po co i za co. mam wszystko, czego pragne.
                        Ale ja tobie doprawdy szczerze wspoczuje.
                        To, co najpiekniejsze w zyciu, poznanie smaku wolnej milosci, Cie omija.
                        • asiunia311 Męzczyźni bez charakteru i kręgosłupa 03.07.06, 14:21
                          frostinio napisał:

                          > asiunia311 napisała:
                          > > No i widzisz?? Masz już odpowiedź na swoje dywagacje o żonach i JEDNEJ
                          > > kochance... Nie ma co liczyć na durne baby, zero zrozumienia...
                          >
                          > Nie ma co liczyc na NIEKTORE kobiety
                          > - bedace w mniejszosci, do ktorych ty sie zaliczasz :)
                          >

                          Skarbusiu, a skąd Ty mnie tak dobrze znasz???? Po tym, jak napisałam, że facet,
                          który lawiruje pomiędzy żoną i kochanką to bęcwał bez żadnego kręgosłupa?
                          Gratuluję przenikiwości myślenia, mistrzuniu.

                          I chyba nie jestem w mniejszości, poczytaj inne opinie.

                          > Ktore nie wiedza, co to za radosc, smak zycia i czar zostac kochanka.
                          >
                          Taaak, wielki czar i smak życia - być "dupą z boku", bo dla większości facetów,
                          którym tchórzostwo nie pozwala na rozwód, tym właśnie jest kochanka. Dlatego
                          pociskają im kity już wyżej wymieniane...


                          > Szczerze Ci wspołczuję...
                          >
                          > - Mnie nie masz po co i za co. mam wszystko, czego pragne.
                          > Ale ja tobie doprawdy szczerze wspoczuje.
                          > To, co najpiekniejsze w zyciu, poznanie smaku wolnej milosci, Cie omija.

                          Alez ja nie potrzebuję od takich ludzi jak Ty współczucia. O wolnej miłości to
                          masz pojęcie znikome, skoro jej synonimem dla Ciebie jest posiadanie żony i
                          kochanki. Chyba po prostu brak Ci odwagi, cóż, zdarza się. Nie tobie pierwszemu
                          i nie ostatniemu.
                          • frostinio Trzeba miec chrakter, by miec zone i kochanke :) 03.07.06, 14:39
                            bidulka-aniulka napisala:
                            > którym tchórzostwo nie pozwala na rozwód

                            - to nie tchorzostwo. To FILOZOFA zyciowa, zakladajaca posiadanie zony i
                            kochanki :)

                            > Alez ja nie potrzebuję od takich ludzi jak Ty współczucia.

                            - ja twojego rowniez nie potrzebuje. wiec, po co go tu udzielasz ? :)

                            Widzisz, dziewcze Nienadobne, dalej nie doceniasz piekna wolnej milosci.
                            Posiadanie zony nie jest tu zadna przeszkoda. Przeciwnie, Ono dopelnia te wolna
                            milosc poprzez rodzine i dzieci :)

                            Wiem, ze cierpisz bardzo nie mogac sie odnalezc w tej pieknej i wspanialej
                            wizji, lecz Natura talenty rozdziela nierowno.

                            Mozesz jednak Zlotko jeszcze nad soba popracowac, by psychicznie i seksualnie
                            odnalezc sie jakze pociagajacej i peknej Wizji Kochanki :)
                            • asiunia311 A jakże!!! 03.07.06, 14:54
                              frostinio, racze powinno być frustrinio napisał:

                              > bidulka-aniulka napisala:
                              > > którym tchórzostwo nie pozwala na rozwód
                              >
                              Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ot, co. A Ty, człowieczku, z braku
                              jakiś sensownych argumentów sięgnąłeś po repertuar prześmiewczy. Ja o Twoim
                              domniemanym wygladzie nie piszę, ale widzę, że Ty mnie odkryłeś, a raczej moją
                              zewnętrzną szpetotę.
                              > - to nie tchorzostwo. To FILOZOFA zyciowa, zakladajaca posiadanie zony i
                              > kochanki :)
                              >

                              Oczywiscie, pod każde takie zachowanie podciąga się określenie "filozofia
                              życiowa", to bardzo modne. Problem w tym, jak ktoś o tym mówi Ci w twarz,
                              nazywając rzecz po imieniu, prawda? Nie umiesz przejść nad tym do porządku
                              dziennego, że ktoś ośmieli się nazwać to inaczej. Dlatego próbujesz dorobić do
                              tego całą filozofię i atakować innych, że są zacofani, bo nie doceniają piękna
                              WOLNEJ ( myślałby kto, facet )miłości. Nic nowego...



                              > Widzisz, dziewcze Nienadobne, dalej nie doceniasz piekna wolnej milosci.
                              > Posiadanie zony nie jest tu zadna przeszkoda. Przeciwnie, Ono dopelnia te
                              wolna
                              >
                              > milosc poprzez rodzine i dzieci :)
                              >

                              Och, tu widzę, rozwinąłeś tę jakże skomplikowana FILOZOFIĘ....
                              >
                              >
                              > Mozesz jednak Zlotko jeszcze nad soba popracowac, by psychicznie i seksualnie
                              > odnalezc sie jakze pociagajacej i peknej Wizji Kochanki :)

                              Widzisz, frustrinio, ja doceniam zaufanie i szczerość w miłości, a dla Ciebie
                              te pojęcia są czymś obcym, jak widać.:-))))
                              • frostinio Cieszy mnie, ze ta opcja Cie pociaga :) 03.07.06, 15:11
                                asiunia311 napisała:

                                > frostinio, racze powinno być frustrinio napisał:
                                >
                                > > bidulka-aniulka napisala:
                                > > > którym tchórzostwo nie pozwala na rozwód
                                > >
                                > Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ot, co. A Ty, człowieczku, z braku
                                > jakiś sensownych argumentów sięgnąłeś po repertuar prześmiewczy.

                                - Arbumenty nie sa potrzebne. Po co ?
                                I tak kazne z nas robi i mysli, co zechce :)

                                Ja o Twoim domniemanym wygladzie nie piszę, ale widzę, że Ty mnie odkryłeś, a
                                raczej moją zewnętrzną szpetotę.

                                - Chyba czytasz nieuwaznie . Odkrylem Twoje wewnetrzne PIEKNO. Musi ono tylko
                                dojrzec w dzialaniu - jako kochanka :)

                                > Oczywiscie, pod każde takie zachowanie podciąga się określenie "filozofia
                                > życiowa", to bardzo modne. Problem w tym, jak ktoś o tym mówi Ci w twarz,
                                > nazywając rzecz po imieniu, prawda? Nie umiesz przejść nad tym do porządku
                                > dziennego, że ktoś ośmieli się nazwać to inaczej. Dlatego próbujesz dorobić
                                do tego całą filozofię i atakować innych, że są zacofani, bo nie doceniają
                                piękna WOLNEJ ( myślałby kto, facet )miłości. Nic nowego...
                                >
                                >

                                - Jesli posiada sie filozofie (odsylam do: "Podstaw Filozofii"...) nie trzerba
                                nic "DORABIAC", gdy filozofie juz sie ma :)))
                                Masz troche klopotow z Logika, moje Zlotko :)
                                >
                                > > Widzisz, dziewcze Nienadobne, dalej nie doceniasz piekna wolnej milosci.
                                > > Posiadanie zony nie jest tu zadna przeszkoda. Przeciwnie, Ono dopelnia te
                                > wolna milosc poprzez rodzine i dzieci :)
                                > >
                                >
                                > Och, tu widzę, rozwinąłeś tę jakże skomplikowana FILOZOFIĘ....

                                - tylko po to, bys i Ty sie przy mnie, Aniele, rozwinela :)
                                na poczatek z niepotrzebnych wiezow, a potem z biustonosza :)
          • frostinio Re: nie niszcz faceta, mozesz nie miec racji. 03.07.06, 13:45
            asiunia311 napisała:
            > Aha, to nie mogę go nazywać KULTURALNIE poligamistą, tylko "duogamistą"???

            - alez mozesz go KULTURALNIE (aby) nazywac jak chcesz.

            > Jeśli jest chrześcijaninem, to może powinien zmienić wyznanie na islam i
            wtedy może mieć cztery żony ( jeli tylko zdoła je utrzymać ) i k...ć się może
            do woli

            - przeciwnie bycie islamuskiem jest bardzo niepraktyczne.
            nie wolno du...czyc do woli i jak leci, tylko w okreslonej kolejnosci.
            Takie ma islam przepisy. Dziadoska filozofia. Zero wolnosci.

            A co najwazniejsze: jedna zona i jedna kochanka zupelnie normalnemu mezczyznie
            wystarcza.
    • destraction Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 23:28
      jest mi zajebiscie ciezko wiecie
      • anxiety3 Re: on zonaty ja zakochana 29.06.06, 23:47
        Miłosc, zakochanie rządzą się swoimi prawami. Jesli nie mozesz byc z kims tak
        bliskim, to jest Ci cięzko, naturalnie.
        Pytanie> chcialabys ,zeby Twoj ojciec odszedl do innej kobiety? - to pierwsze
        przyszlo mi na mysl; nic wiecej o ich sytuacji etc nie wiem, bo nie wczytałam
        sie w wątek.
        • destraction Re: on zonaty ja zakochana 30.06.06, 10:12
          jasne ze bym nie chciala, ale chyba to nie o to chodzi, ... nie w tym sens czy
          bym chciala czy nie, nikt by nie chcial...ale w zyciu tak bywa, nigdy nie
          jestes w stanie przewidziec, ze wiazac sie z mezczyzna bedziesz z nim do konca
          ostatnich swoich dni, chociaz wiesz, ze go kochasz i cchesz tego...
      • heja12 Re: on zonaty ja zakochana 30.06.06, 07:43
        Wiesz destraction to przechodzi, tylko trzeba mocno trwać przy postanowieniu i
        być konsekwentnym. Tłumacz sobie,że to dla jego dobra lub myśl o najgorszych
        chwilach z nim a i nie zamykaj się przed ludźmi. Wyskocz na kawkę, piwko z
        kolegami.Ja tak robiłam kiedyś i pomagało.I pamiętaj - nie wracaj do niego.
    • toja.ts Re: on zonaty ja zakochana 30.06.06, 00:46
      nie warto inwestować ... ma dziecko i nie dba o nie ...to samo zrobi z tobą "na
      razie się nie rozchodzę z druga bo ... " tak powie trzeiej
      • cleer13 Re: on zonaty ja zakochana 30.06.06, 08:19
        Jesteś dzielna! Trzymaj sie. Los Ci to wkrotce wynagrodzi, spotkasz napewno
        czlowieka, ktory bedzie wart Ciebie.Tak powinnas myslec, choc na razie jest to
        trudne. Gdybys została w tym układzie pewnie cierpiałabyć rownie mocno.
    • loooop Re: on zonaty ja zakochana 30.06.06, 08:42
      hehehe a swistak siedzi i zawija, kiedy Ci to mowi po bzykaniu ??

      www.harem-world.com/?des=2&ref=1667
    • catherine_e Re: on zonaty ja zakochana 01.07.06, 21:00
      hmm tak czytam to wszystko, jakis czas powstrzymywalam sie od komentarza ale
      ciekawi mnie ile piszacych tu osob znalazlo sie w takiej sytuacji, czesc mocno
      atakuje, nikt z nas nie wie co samego nas spotka , niestety nie mamy wplywu na
      to ze sie zakochujemy w kim i kiedy.., a nawet to ze zakonczymy znajomosc nie
      daje gwarancji ze sie odkochamy , ze zapomnimy , ze przestaniemy tesknic ...,
      moze na jakis sposob jestesmy wtedy poprawni...bo przeciez w koncu przychodzi
      moment ze trzeba wybrac zdecydowac co dalej, czy dokona sie wlasciwego
      wyboru..jesli stalismy sie szczesliwi to z pewnoscia wybralismy dobrze
      • destraction Re: on zonaty ja zakochana 01.07.06, 21:19
        dzieki:):):) masz racje. wlasnie tak jest ze nie mamy wplywu na to w kim i
        kiedy sie zakochujemy...czlowiek jest tylko czlowiekiem...
    • destraction Re: on zonaty ja zakochana 01.07.06, 22:12
      poczytajcie sobie bloga...jestem-kochanka.blog.pl/ to nie jest takie
      latwe jakby sie wydawalo, od razu przepraszam wlascicielke jesli naduzylam jej
      prywatnosci, w koncu to jej uczucia...
    • netka6666 Re: on zonaty ja zakochana 03.07.06, 11:15
      Pewnie że poczekaj, skoro ma małe dziecko. 18 lat minie jak z bicza trzasł i
      już będziecie razem.
      • groszek_73 Re: on zonaty ja zakochana 03.07.06, 12:17
        jestem gotów odejść. ona podjęła decyzję, że chce spróbować z mężem jeszcze
        raz...nie oceniajcie wszystkiego w tak prosty sposób.
    • kryzolia Re: on zonaty ja zakochana 03.07.06, 12:34
      Nie wiem czemu się w ogóle pytasz co masz co masz robić , skoro właśnie to robisz,
      A żeby było śmieszniej w swojej naiwności twierdzisz że facet odejdzoe od
      żony.... ......
      pakujesz sie w kłopoty - i dobrze....... czemu ma być dobrze skoro moze być
      gorzej.....
      • podrozujacy [...] 01.11.06, 22:39
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wadera3 Re: on zonaty ja zakochana 02.11.06, 11:35
      destraction napisała:

      ..na razie sie nie
      > rozwiedzie, bo maja male dziecko...

      dziecko będzie małe jeszcze przez wiele lat:)
      • belladonna4 Re: on zonaty ja zakochana 02.11.06, 12:05
        tiaaaaa zakochana, weż sobie na wstrzymanie lalunio i nie rozpieprzaj czyjegos
        małżeństwa, może i facet zgłupiał...ale nie pomagaj...i sie nie łudz, że on
        zostawi dla ciebie zonę i dziecko....lala z ciebie nie kobieta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka