Dodaj do ulubionych

namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związki ?

27.06.06, 19:03
Tak jakoś zebrało mi się na przemyślenia odnośnie tego jak zaczynają się i jak
rozwijają związki. Jedna z dróg to pojawiająca się od początku pasja i
namiętność, która owocuje dość szybkimi kontaktami łóżkowymi, potem pojawia
się coś więcej, czyli uczucie i tworzy się związek...
Drugi sposób to spokojne poznawanie się, rozmowy, szczerość, przyjaźń,
zakochanie i w końcu wybuch namiętności, który związek pieczętuje...

Która droga jest lepsza, która droga daje trwalsze relacje, na której drodze
się nacięliście, po której macie lepsze wspomnienia ? :)
Obserwuj wątek
    • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:19
      Doswiadczylam jedynie opcji pierwszej.
      Przyjazn w moim przypadku nigdy nie przerodzila sie w cos wiecej... przyjaciol
      mam do teraz, a po tamtych zwiazkach zostalo wspomnienie.

      Wniosek nasuwa sie sam.
      • tygrysio_misio Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:26
        ze wszystko jest do upy?

        no bo ani przyjaz ani namietosc nie zaowocowaly niczym wiecej...
        • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:30
          No, jednak przyjazn zaowocowala przyjaznia :-D
          • tygrysio_misio Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:50
            no ale nie masz z kim spac...i nie bedzie mial kto Ci dupe podcierac na
            starosc...

            a namietonosc to zawsze moze zaowocowac potomkiem..poczatkowo trzeba na niego
            zarabiac..ale potem jest kto do opieki
            • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:54
              Nie bylabym wcale taka pewna, czy Twoje dziecko bedzie Ci podcierac dupe na
              starosc, Tygrysio.
              • tygrysio_misio Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:56
                no wiem wiem..ta dzisiejsza mlodziez;]
              • asiunia311 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:56
                Zawsze może Cię odwieźć do Domu Starców, jak juz przestaniesz być potrzebna.
                Brutalne, ale niestety, prawdziwe...
      • lazygeek Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:55
        Miałem podobnie
        tyle, że i po przyjaźniach zostało wspomnienie
        i dobrze.

        btw
        Afinion Project-Viewer

        pozdr
        • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:56
          lazygeek napisał:

          > btw
          > Afinion Project-Viewer
          >
          > pozdr

          Dzieki wielkie....
      • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:59
        > Przyjazn w moim przypadku nigdy nie przerodzila sie w cos wiecej... przyjaciol
        > mam do teraz, a po tamtych zwiazkach zostalo wspomnienie.

        nie chodziło mi o przyjaźń w sensie "stary przyjaciel" tylko raczej o poznanie
        kogoś dobrze, długi okres "randkowania" i poznawania się zanim doszło do
        bardziej intymnych kontaktów...
        • tygrysio_misio Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 20:00
          a ja poprzedni zwiazek podejscie numer 2 zaczynalam od przyjazni..szkoda tylko
          ze dla mnie przyjazn to bylo wieksze slowo niz ale tytulowego czlowieka z mojej
          sygnaturki;]
        • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 20:04
          No ale ja tez wlasnie pisze o tym. Nie wiem, jak to jest u innych, ale u mnie
          bylo do tej pory tak, ze albo dana osoba pociaga bardzo i wtedy automatycznie
          przechodzi sie na zupelnie inny poziom znajomosci, albo mnie nie pociaga i tak
          zostaje juz do konca....
    • tygrysio_misio Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 19:24
      namietnosc...nie koniecznie od poczatku...na poczatku moze byc chlodno ale w
      pewnej chwili sie nie kontroluje i juz idzie sie dalej;]
    • mamba8 hmmm 27.06.06, 19:42
      osobiście, wolę te które sie zaczynają od namiętności i dużej chemii
      (fascynacji) ...a co do doświadczeń i miałam taki związek i taki..i zaden do
      konca nie przeszedł do wymarzonego ideału.

      Dla mnie tak samo lepiej sie pobrać po roku znajomości z miłości namiętności
      kiedy wszystko jest jeszcze niesamowite......a po długim związku to takie
      zaręczyny i to co dalej jest pozbawione czegoś
      • tygrysio_misio Re: hmmm 27.06.06, 19:51
        najgorzej sie pobierac po miesiacu zeby tylko zdazyc przed wielkim brzuchem;]
        • allerune Re: hmmm 27.06.06, 20:00
          kretynizm :]
    • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 20:32
      Opcja od seksu do związku jest do bani. I mówię to ja, największy fan seksu i
      to seksu na pierwszej randce. Seks jest boski, ale związki które od seksu się
      zaczynają są kruche, źle poukładane i zaczynają się rozzpadać najpóźniej po
      roku - taka bowiem jest chemiczna prawidłowość. Po prostu po roku przestają się
      w organiźmie związki odpowiedzialne za zakochanie i fizyczne strony uczucia
      wobec drugiej osoby. Zaczyna się niedopasowanie, kłótnie i te wszystkie "co ja
      w tobie widziałem/widziałam?!"
      Za to związki zaczynające się od przyjaźni... o, to jest święty graal,
      przynajmniej dla mnie. Związać się z dziewczyną, z którą znalibyśmy się jak
      łyse konie i z którą uwielbiałbym przebywać nawet bez jakichkolwiek nawiązań do
      spraw płciowych, tak po prostu, bo fajnie jest z nią gadać, milczeć, śmiać się,
      odpoczywać, opowiadać sobie nawzajem o swoich marzeniach, lękach, planach i
      uczuciach w najszczerszy z możliwych sposobów, bo tak się rozmawiaz
      przyjacielem... to jest właśnie to!
      Można sobie myśleć że z przzyjaciółką nie może być mowy o chemii, o
      zauroczeniu, zakochaniu itd. Nic bardziej mylnego! Nie dość że ta chemia
      będzie, bo człowiek zakocha się i fizycznie i umysłowo, to jeszcze będzie to
      zakochanie trwałe jak zbrojony beton, bo wsparte wszystkim co najlepsze z
      rzeczy, które mogą łączzyć dwoje ludzi - wspólne myśli, wspolne spojrzenie na
      świat, wspólne doświadczenia i pragnienia. Przyjaźń po prostu. Ktoś, kto ożenił
      się/wyszedł za nejlepszzego przyjaciela/przyjaciółkę wygrał najlepszy los na
      loterii. Musiał być bardzo dobry w poprzednim życiu.
      Zazdroszczę.
      • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 20:42
        nie sądzisz że przez rok seksu możesz poznać ją na tyle, że okaże się (prawie)
        Twoim ideałem?
        • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 21:47
          No pewnie że poznasz. Tylko że po pierwsze - Twój osąd będzie zaburzony przez
          pożądanie, przez rozbudzone hormony buzujące w Twojej krwi, a po drugie - już
          PO roku, kiedy to wszzystko minie zaczniesz widzieć masę rzeczy ktore Ci nie
          pasują w swoim ukochanym. No i będziesz się błąkać od jednego rocznego związku
          do drugiego, wciąż rozczarowywana, wciąż zawiedziona. Płacząca w rękaw
          przyjacielowi.
          • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 22:48
            rozczarowywana, ja ? :] hał słit :]
            • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 00:21
              no co? nie mów że masz taki wielgachny zakres tolerancji ;)
              • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 07:01
                hultaj... to facet jest... :-)
              • ania.downar Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 07:01
                ...chyba.
                • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:07
                  gratulacje, będą z Ciebie ludzie :)
          • dolina13 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 23:07
            Dla mnie (21) - miłość od pierwszego wejrzenia.
            Dla niego (27) - po kilku tygodniach stałam się tą najważniejszą.
            Ślub - 5 miesięcy po pierwszej randce.
            Sex - dopiero po ślubie.

            Dziś - ciągle w sobie zakochani... staruszkowie.
            Prawie 40 lat w bardzo szcześliwej rodzinie.

            Uśmiecham się do Was serdecznie

            Nie tylko w bajkach bywa wielka i piękna miłość :)
            • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 00:20
              aaa bo kiedyś to innych ludzi produkowali, lepsiejszych jakościowo ;)
            • modrooka Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 30.06.06, 20:47
              Dla mnie (21) - miłość od pierwszego wejrzenia.
              > Dla niego (27) - po kilku tygodniach stałam się tą najważniejszą.
              > Ślub - 5 miesięcy po pierwszej randce.
              > Sex - dopiero po ślubie.
              >
              > Dziś - ciągle w sobie zakochani... staruszkowie.
              > Prawie 40 lat w bardzo szcześliwej rodzinie.
              >
              > Uśmiecham się do Was serdecznie
              >
              > Nie tylko w bajkach bywa wielka i piękna miłość :)

              Aż miło się coś takiego czyta. To wielkie szczęście przeżyć taką miłość...
      • maya_rr Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 27.06.06, 20:45
        Nic dodać nic ująć, przybijam piątkę i podpisuję się 10cioma palcami pod
        powyższą wypowiedzią:) bravo.

        ps. nigdy opcja numer 1, nagroda w postaci przyszłości dla tej z numerem 2...
        • maya_rr moja odp. była do hultaja78 27.06.06, 20:46
          jak wyżej
      • raptusinska Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 00:36
        hultaj78 napisał:

        > Opcja od seksu do związku jest do bani. I mówię to ja, największy fan seksu i
        > to seksu na pierwszej randce. Seks jest boski, ale związki które od seksu się
        > zaczynają są kruche, źle poukładane i zaczynają się rozzpadać najpóźniej po
        > roku - taka bowiem jest chemiczna prawidłowość. Po prostu po roku przestają się
        >

        Facet, bos ty w zyciu nie doznal chemii w mózgu i w drugim mózgu:)


        > Za to związki zaczynające się od przyjaźni... o, to jest święty graal,
        > przynajmniej dla mnie. Związać się z dziewczyną, z którą znalibyśmy się jak
        > łyse konie i z którą uwielbiałbym przebywać nawet bez jakichkolwiek nawiązań do
        >
        > spraw płciowych, tak po prostu, bo fajnie jest z nią gadać, milczeć, śmiać się,
        >
        > odpoczywać, opowiadać sobie nawzajem o swoich marzeniach, lękach, planach i
        > uczuciach w najszczerszy z możliwych sposobów, bo tak się rozmawiaz
        > przyjacielem... to jest właśnie to!


        tak, ale jak do tego dochodzi jeszcze ta "chemia" - nawet, a moze zwlaszcza -
        ukrywana....
        To dopiero jazda:)))

        • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:48
          > Facet, bos ty w zyciu nie doznal chemii w mózgu i w drugim mózgu:)

          Oj doznałem. I to jeszcze jak doznałem. W całej gamie odcieni, że tak sobie
          pozwolę to ująć.

          > tak, ale jak do tego dochodzi jeszcze ta "chemia" - nawet, a moze zwlaszcza -
          > ukrywana....
          > To dopiero jazda:)))

          Ukrywanie "chemii" to okłamywanie siebie.
      • kartoteka Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 02:19
        > Za to związki zaczynające się od przyjaźni... o, to jest święty graal,
        > przynajmniej dla mnie. Związać się z dziewczyną, z którą znalibyśmy się jak
        > łyse konie i z którą uwielbiałbym przebywać nawet bez jakichkolwiek nawiązań
        do
        >
        > spraw płciowych, tak po prostu, bo fajnie jest z nią gadać, milczeć, śmiać
        się,
        >
        > odpoczywać, opowiadać sobie nawzajem o swoich marzeniach, lękach, planach i
        > uczuciach w najszczerszy z możliwych sposobów, bo tak się rozmawiaz
        > przyjacielem... to jest właśnie to!
        > Można sobie myśleć że z przzyjaciółką nie może być mowy o chemii, o
        > zauroczeniu, zakochaniu itd. Nic bardziej mylnego! Nie dość że ta chemia
        > będzie, bo człowiek zakocha się i fizycznie i umysłowo, to jeszcze będzie to
        > zakochanie trwałe jak zbrojony beton, bo wsparte wszystkim co najlepsze z
        > rzeczy, które mogą łączzyć dwoje ludzi - wspólne myśli, wspolne spojrzenie na
        > świat, wspólne doświadczenia i pragnienia. Przyjaźń po prostu. Ktoś, kto
        ożenił
        >
        > się/wyszedł za nejlepszzego przyjaciela/przyjaciółkę wygrał najlepszy los na
        > loterii. Musiał być bardzo dobry w poprzednim życiu.
        > Zazdroszczę.
        >


        hultaj78 właśnie przeżywam coś takiego i muszę Ci powiedzieć, że nie wiem jak
        rozpocząć tę chemię, czuję że on też by chciał coś wiecej. ale się boję, on
        chyba też. to dopiero jest straszne, wiedzieć że to ta osoba, a bać się okazać,
        że chciałoby się czegoś wiecej niż przyjaźń. co ja mam zrobić?
        • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:52
          > hultaj78 właśnie przeżywam coś takiego i muszę Ci powiedzieć, że nie wiem jak
          > rozpocząć tę chemię, czuję że on też by chciał coś wiecej. ale się boję, on
          > chyba też. to dopiero jest straszne, wiedzieć że to ta osoba, a bać się
          > okazać,
          > że chciałoby się czegoś wiecej niż przyjaźń. co ja mam zrobić?

          Zawsze, w każdej sytuacji zyciowej najlepsza jest naturalność. A nie porady z
          podręcznika. Czujecie się ze sobą dobrze, zdarza się Wam przebywac tylko we
          dwoje, zdala od ludzi, na łace, nad wodą, w górach, czy choćby wieczorem w
          pokoju któregoś z Was, przy miłej muzyczce? Rozmowa bardzo łatwo może zejść na
          odpowiednie manowce ;) A najlepiej to w ogóle krzyknij na niego z
          uśmiechem: "Pocałuj mnie wreszcie, durniu!" ;)


          --
          You can look, but you can't touch.
          • kartoteka Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 16:42
            hultaj78 napisał:

            > > hultaj78 właśnie przeżywam coś takiego i muszę Ci powiedzieć, że nie wiem
            > jak
            > > rozpocząć tę chemię, czuję że on też by chciał coś wiecej. ale się boję,
            > on
            > > chyba też. to dopiero jest straszne, wiedzieć że to ta osoba, a bać się
            > > okazać,
            > > że chciałoby się czegoś wiecej niż przyjaźń. co ja mam zrobić?
            >
            > Zawsze, w każdej sytuacji zyciowej najlepsza jest naturalność. A nie porady z
            > podręcznika. Czujecie się ze sobą dobrze, zdarza się Wam przebywac tylko we
            > dwoje, zdala od ludzi, na łace, nad wodą, w górach, czy choćby wieczorem w
            > pokoju któregoś z Was, przy miłej muzyczce? Rozmowa bardzo łatwo może zejść
            na
            > odpowiednie manowce ;) A najlepiej to w ogóle krzyknij na niego z
            > uśmiechem: "Pocałuj mnie wreszcie, durniu!" ;)
            >


            No ba, jakie to proste :)) czemu mnie do głowy nie wpadło? no dziękuję, mam
            nadzieję, że będziesz internetowym ojcem chrzestnym naszego uczucia:)
            Jednak Twój post na temat stosunku facetów do miłości zrodzonej z przyjaźni,
            dobitniej uświadomił mi pewne kwesitie i to jaką jestem szczęściarą, że mam
            kogoś takiego pod ręką:) cmok w bok :*
            • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 03.07.06, 11:28
              > cmok w bok :*

              No, no, bo się jeszcze zakocham i co będzie? ;)

              PS. numer z "pocałuj mnie wreszcie!" na mnie osobiscie działa jak najlepszy
              afrodyzjak. Jedna tak mi powiedziała i zakochałem się na 4 lata, druga tak
              zrobiła i zakochałem się na 8 lat. Aż się boję co będzie jak znów jakaś mi tak
              powie... ;)

              --
              You can look, but you can't touch.
      • tamara_t Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 01.07.06, 18:15
        Masz rację Hultaj, w 100%. Raz w życiu przeżyłam coś takiego i z wszystkich
        mniej lub bardziej burzliwych i trwałych związków ten wspominam najlepiej, choć
        skończył się wiele lat temu. I to jest jedyny człowiek, który kiedyś był mi
        bliski a dziś nadal myślę o nim z uśmiechem na twarzy... I wiem, że niezależnie
        od tego jak się toczą nasze losy, potrafilibyśmy spojrzeć sobie w twarz i
        rozmawiać jak dawniej.

        To jedyny człowiek, któremu wybaczyłam zdradę i pewnie zrobiłabym to po raz
        drugi. Trzeba budować to, co ważne, żeby reszta też była ważna.
        A związki rozpoczęte w łóżku..? Jak to bywa z namiętnością - niezbyt trwałe,
        niezbyt rozsądne i jak na spowiedzi - żal za grzechy, stuk puk, odpuszczone :) I
        jedziemy dalej :)
        • hultaj78 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 03.07.06, 12:21
          bratnia dusza, co? heh, nic tylko pozazdrościć. I czy warto się zadowolić w
          życiu czymkolwiek mniej?

          PS. taki kurde mądy jestem, tylko dlaczego praktyka leży... :/
      • gogaaa1 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 10.07.06, 11:47
        tak to jest dokladnie tak jak piszesz TO JEST TO to polaczy na cale zycie ,,,,
      • zdzichu-nr1 Hultaj78 10.07.06, 12:53
        hultaj78 napisał:

        > Opcja od seksu do związku jest do bani. I mówię to ja, największy fan seksu i
        > to seksu na pierwszej randce. Seks jest boski, ale związki które od seksu się
        > zaczynają są kruche, źle poukładane i zaczynają się rozzpadać najpóźniej po
        > roku - taka bowiem jest chemiczna prawidłowość. Po prostu po roku przestają
        > się w organiźmie związki odpowiedzialne za zakochanie i fizyczne strony
        > uczucia wobec drugiej osoby. Zaczyna się niedopasowanie, kłótnie i te
        > wszystkie "co ja w tobie widziałem/widziałam?!"

        Wybacz, ale nie. Uwierz przeżytemu facetowi. Miałem kobietę, z którą przez 10
        lat był codzienny boski seks, a znajomość też rozpoczęła się od seksu. I dodam,
        że ten związek był od początku niedopasowany, ale nie z powodu seksu, bo ten
        nigdy nie wygasł i był jak wulkan, tylko różnicy charakterów.

        I w ogóle co to za teza, że już po roku wygasa pożądanie?! Zależy do kogo!

        > Za to związki zaczynające się od przyjaźni... o, to jest święty graal,
        > przynajmniej dla mnie. Związać się z dziewczyną, z którą znalibyśmy się jak
        > łyse konie i z którą uwielbiałbym przebywać nawet bez jakichkolwiek nawiązań
        > do spraw płciowych, tak po prostu, bo fajnie jest z nią gadać, milczeć, śmiać
        > się, odpoczywać, opowiadać sobie nawzajem o swoich marzeniach, lękach,
        > planach i uczuciach w najszczerszy z możliwych sposobów, bo tak się rozmawiaz
        > przyjacielem... to jest właśnie to!

        Wybierasz się na wcześniejszą emeryturę? słuchaj, albo jest chemia, albo jej
        nie ma. Jak nie ma, to żadne dobre gadanie nie zamieni luźnej znajomości w
        związek.


        > Można sobie myśleć że z przzyjaciółką nie może być mowy o chemii, o
        > zauroczeniu, zakochaniu itd. Nic bardziej mylnego! Nie dość że ta chemia
        > będzie, bo człowiek zakocha się i fizycznie i umysłowo, to jeszcze będzie to
        > zakochanie trwałe jak zbrojony beton, bo wsparte wszystkim co najlepsze z
        > rzeczy, które mogą łączzyć dwoje ludzi - wspólne myśli, wspolne spojrzenie na
        > świat, wspólne doświadczenia i pragnienia. Przyjaźń po prostu. Ktoś, kto
        ożenił
        > się/wyszedł za nejlepszzego przyjaciela/przyjaciółkę wygrał najlepszy los na
        > loterii. Musiał być bardzo dobry w poprzednim życiu.
        > Zazdroszczę.

        Nie, nie, nie!!!! Albo kobieta faceta "bierze" i to się dzieje od początku,
        albo "nie bierze" i wtedy żadne jej przymioty intelektualne tego nie zmienią.
        Chyba, że jesteś po operacji prostaty i potrzebujesz towarzyszki do spacerów po
        Ciechocinku tudzież okresowej wymiany pampersa.
        • hultaj78 Re: Hultaj78 10.07.06, 14:24
          > Wybacz, ale nie. Uwierz przeżytemu facetowi. Miałem kobietę, z którą przez 10
          > lat był codzienny boski seks, a znajomość też rozpoczęła się od seksu. I
          > dodam,
          > że ten związek był od początku niedopasowany, ale nie z powodu seksu, bo ten
          > nigdy nie wygasł i był jak wulkan, tylko różnicy charakterów.

          No więc jednak zwiazek był niedopasowany? I pisząc "miałem" sugerujesz że już
          ten związek nie istnieje? I nie pisz że przeżytemu mam wierzyć, bo tak się
          skłąda że mój związek też się zaczął od seksu i do 10 lat brakuje mu tylko
          kilku miesięcy.

          > I w ogóle co to za teza, że już po roku wygasa pożądanie?! Zależy do kogo!

          To nie mój wymysł, a badających zjawisko zakochania biochemików. I nie pisałem
          o pożądaniu tylko o zakochaniu. O pożądaniu czegoś takiego nie mógłbym napisać
          samemu będąc napalonym non stop na te samą dziewczynę od 10ciu lat.

          > Wybierasz się na wcześniejszą emeryturę? słuchaj, albo jest chemia, albo jej
          > nie ma. Jak nie ma, to żadne dobre gadanie nie zamieni luźnej znajomości w
          > związek.

          A czy ja mówię że chemia nie jest potrzebna? Czy ja tak napisałem? Chodzi o to,
          że chemia nie zawsze pojawia się od pierwszego spotkania dwojga ludzi. Gdyby
          tak było, to WSZYSTKIE miłości byłyby miłościami "od pierwszego wejrzenia". A
          są?
          I nie rozumiem teksu o emeryturze - uważasz że rozmawianie w związku jest nudne
          i nadaje się tylko dla emerytów?

          > Nie, nie, nie!!!! Albo kobieta faceta "bierze" i to się dzieje od początku,
          > albo "nie bierze" i wtedy żadne jej przymioty intelektualne tego nie zmienią.

          Mam wrażenie że Ty naprawdę myślisz tylko ptakiem. I ewentualnie oczami. I nie
          interesuje Cię co sobą kobieta reprezentuje poza tym co widać od razu.

          > Chyba, że jesteś po operacji prostaty i potrzebujesz towarzyszki do spacerów
          > po Ciechocinku tudzież okresowej wymiany pampersa.

          Czyżby wyznawca teorii "baba jest tylko do dawania dupy"? ;)
    • kama987 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 00:34
      Najpierw męzczyzna delikatnie i zaczyna podrywać, najpierw jakby badał
      sytuację. Później stara sie coraz bardziej az do sytuacji wiadomej. A później
      juz tylko ślub, rozwód, ślub, rozwód, słub, rozwód............ itd itd.
      • damaperversa Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 01:05
        mieszkamy 25 km od siebie, poznaliśmy się przez internet. 2 lata
        przemailowaliśmy, przegadaliśmy (telefony codziennie, rozmowy o wszystkim i o
        niczym, rachunki liczone w tysiacach). po 2 latach spotkanie. 2 lata spotykania
        sie, kiedy bylismy juz b zaprzyjaznieni, wytworzyla sie miedzy nami niesamowita
        wiez. on chcial byc ze mna, ja z nim nie, z mojej strony w gre wchodzila
        wylacznie przyjazn. po 4 latach znajomosci (2+2) zakochalam sie w nim...tak out
        of the blue, pewnego dnia stwierdzilam, ze przeszkadzaja mi inne kobiety obok
        niego, ze jestem zazdrosna, ze mnie pociaga. jestesmy razem od dwoch lat i
        wciaz jest moim najlepszym przyjacielem. calkiem niedawno byl moment mojej
        fascynacji kims innym... ale porownalam ich dwóch, ze skutkiem takim, ze mojego
        mezczyzne kocham jeszcze mocniej. wybaczyl. jestesmy szczesliwi.
        namietnosc?
        poszlismy do lozka od razu po tym, jak przyznalam sie, ze chce z nim byc. do
        dzis jest jedynym mezczyzna, ktory mnie niesamowicie podnieca.
        • olga136 Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 01:15
          Czyli internecie też można znaleźć męża.
        • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:09
          25 km i nie interesowało Cię jaki on jest na prawdę ? nieee... to se ne da :)
          • damaperversa Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 19:37
            wiedzialam, jaki on jest naprawde. ale spotkanie po 2 latach. tak se da ;)
    • chijana Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 07:47
      nie ma lepszej albo gorszej drogi.
      zalezy od ludzi i sytuacji, ciezko odpowiedzieciec.
      moj zwiazek z mezem rozwijal sie dosc dlugo...ja bylam negatywnie nastawiona,
      niezle sie musial nameczyc, az w koncu zaczelismy byc razem. ale nie bylo
      przyjazni, po prostu znajomosc.
    • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 09:05
      według mnie nie powinno sie pozwolic aby przyjazn skonczyla sie miloscia i
      namietnoscia, bo jak one przemina to moze przeminac tez przyjazn.
      • damaperversa Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 10:48
        nie chce, by zabrzmialo to egzaltowanie ale...ciezko jest POWSTRZYMAC milosc,
        wtedy racjonalne myslenie po prostu znika.
        powiedz dwóm zakochanym osobom, ktore zaczely od przyjazni, zeby zrezygnowaly z
        glebszego uczucia i namietnosci.
        it doesn't work at all :/
        • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 11:00
          ale wiem ze czasem warto to zatrzymac:) sama jestem zwiazana z kims kto
          wczesniej byl moim najlepszym przyjacielem - zwierzalam sie jemu ze wszystkiego
          itd. i wiesz czego mi teraz brakuje? osoby z ktora mozna porozmawiac o sprawach
          nie tylko codziennych...a w moim przypadku niestety tego zabrakło-nie wiem
          dlaczego ale stalo sie tak ze milosc przegonila te przyjazn. powinna ja moze
          wzmocnic? zgadza sie,a le to i tak nie bedzie ta sama przyjazn-a nie jest
          powiedziane ze bedzie lepsza. pozdrawiam
      • allerune Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:11
        czysta przyjaźń między kobietą i mężczyzną (w wieku nazwijmy to "młodym") nie
        istnieje, to już wiadomo od dawna, jest co najwyżej jedno lub obustronna próba
        powstrzymania uczuć... ale prędzej czy później to się kończy
        • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 12:37
          albo przyjaznia...albo łóżkiem...
        • kartoteka Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 28.06.06, 16:48
          allerune; święte słowa, 100% racji. mam nadzieję, że u mnie zakończy się happy
          endem:) na razie poczekam co przyniesie czas:)
          • kipuros Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 30.06.06, 18:17
            a sytuacja kiedy dwoje przyjaciół po swietnym ciupcianku odprezonych leży
            przytuleni do siebie i rozmawiaja o swoich problemach i rożnych sprawach??/
            • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 02.07.06, 14:35
              nie do wyobrazenia dla mnie:( przyjaciel to przyjaciel, a wydaje mi sie ze
              lozko jednak cos zmienia
              • kipuros Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 03.07.06, 10:51
                swiat tak sztbko pedzi ze do niedawna małzenstwo dwóch facetów tez nie było
                mozliwe....
                a łózko zmienia tylko pozycje na leżąca bardziej wyluzowana i swobodniejszą bo
                przyjaciel zostaje przyjacielem...
                bo kto to jest przyjaciel??.... to cżlowiek którego obdazamy uczuciem z ktorum
                mamy zwiazek emocjonalny ,ktoś bliski...
                • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 04.07.06, 10:06
                  jest to ktos bliski - nawet bardzo...ale bliski w sensie innym niz fizycznym.
                  ja bym sie poprostu bala ze lozko z przyjacielem jedno by mi dalo ale kosztem
                  drugiego. ja od bardzo dawna mam dobrego przyjaciela i ostatnio probowalam z
                  ciekawosci popatrzec na niego jak na nie-przyjaciela, jak na tylko i wylacznie
                  mezczyzne - nie da rady. on jak mnie przytula - czuje sie inaczej niz jak to
                  robi nie-przyjaciel:)
                  • kipuros Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 08.07.06, 12:59
                    wlasnie tomówie o bliskosci uczuciach...
                    a ze patrzysz na niego i faceta nie zauważasz!! to normalne przecież nie
                    wszyscy faceci kręcą cie na ulicy ..... są tacy co kręcą i są co zima ...
                    ale to nie zmienia sytuacji ze najlepiej rozmawia sie z przyjacielem zaraz po
                    bzykanku...
                    • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 10.07.06, 08:38
                      nie wiem - nie mialam takiej sytuacji i mam nadzieje ze nie bede miec. mi sie z
                      przyjacielem najlepiej rozmawia przy dobrym winku:) i nie poprzedzonym
                      bzykankiem..
    • modrooka Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 30.06.06, 20:39
      Według mnie ta druga. Czemu? To jest tak jak z zapałką. Szybko się zapala i
      szybko gaśnie.
    • zapal_ona Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 04.07.06, 13:32
      nie wiem, ale mam takie przemyslenia co do tego, ze zdarzylo mi sie, ze
      przyjazn byla, i bylo super...ale pozniej byly jego podchody do mnie...i to
      wszystko zepsulo...ale to chyba inny watek cos w typie: czy istnieje przyjazn
      miedzy mezczyzna a kobieta. Kurczę. chyba nie istnieje, w zwiazzu jest miejsce
      na partnerstwo i przyjazne klimaty, ale nie w kolezenstwie, bo zawsze cos komus
      odbija palma i dla drugiej osoby moze to przeszkadzac...zreszta sa wyjatki!
      • makwa.lz Re: namiętność czy przyjaźń, jak zaczynacie związ 04.07.06, 14:01
        niekoniecznie. moze jesten troche naiwna uwazajac ze moj przyjaciel nigdy nie
        patrzyl na mnie jak na kobiete, tylko jak " siostre ", ale jestem pewna ze
        taka przyjazn istnieje i wydaje mi sie ze czasem warto troche przyhamowac zeby
        jej nie rozwalic.
    • hispana krotko bedzie 04.07.06, 14:31
      jak od dupy strony sie zacznie to i zwiazek do dupy
      jesli od przyjazni to bedzie przyjazn, partnerstwo i szacunek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka