Dodaj do ulubionych

Milosc; gonic czy uciekac?

05.11.06, 09:20
Moj problem jest nastepujacy, zawsze albo bylem tym ktorym goni albo ucieka
przed miloscia.

Ktos powie ze pewnie ze nie trzeba ani gonic ani uciekac, ale czy
rzeczywistosc jest taka prosta? Najlatwiej byloby gdyby dwojga ludzi chcialo
tego samego w tym samym momencie. Ale najczesciej jest tak ze jedna osoba
jest bardziej zaangazowana, a druga broni sie i jest tzw "hamulcowym" zwiazku.

Kocham kobiete od ktorej dobrowolnie odszedlem, bo milosc z nia byla droga
przez mieke, niby nie mowila nie, ale tez stawiala mi "drakonskie warunki"
myslala ze bede czekal w nieskonczonosc na powazny zwiazek, i zadowole sie
poradycznymi wakacjami spedzonymi razem. Teraz mam zone ktora mnie kocha, nie
moglbym sobie wymarzyc lepszej kobiety, ale i tak nie czuje sie szczesliwy bo
wole gonic, i dogonic, a nie uciekac. Teraz wlasnie uciekam, i jestem
doganiany...
Obserwuj wątek
    • gwajak11 Re: Milosc; gonic czy uciekac? 05.11.06, 09:43
      wszystko zalezy od szczęścia,kogo sie pokocha i jak kochasz,ja miałem zasze
      pecha i jeśli masz kochającą żone to jesteś szczęściarzem,jesteś na etapie
      uczenia sie miłości,miłość dorasta i pozwól jej to zrobić nie uciekaj
      • waldek1610 kochac czy byc kochanym?... 05.11.06, 10:11
        gwajak11 napisał:

        > wszystko zalezy od szczęścia,kogo sie pokocha i jak kochasz,ja miałem zasze
        > pecha i jeśli masz kochającą żone to jesteś szczęściarzem,jesteś na etapie
        > uczenia sie miłości,miłość dorasta i pozwól jej to zrobić nie uciekaj



        Moze masz racje, moze moja znajomosc z Junko nie byla prawdziwa miloscia, bo
        nie byla w pelni odwzajemniona, a ze potrzebowala mnie to tego czy innego celu
        to nic nie znaczy. Bardzo chcialbym kochac tylko moja zone, ale nie potrafie
        zapomniec o tamtej.

        Nie wiem juz co o tym myslec, wiem ze poswiecilem wiele dla mojej ex, i gdybym
        zrobil wiecej to bylbym Matka Teresa....Mysle ze zrobilem dobrze, bo co to za
        milosc gdy ktos wiecznie tobie ucieka, ale tez nie chce powiedziec, "zegnam".
        Czylem sie zraniony, niedoceniany, wykorzystywany.

        Teraz nie wiem czy sie cieszyc bo kocha mnie kobieta ktora bardzo lubie i
        rozumie, ale brakuje tego zaru, tej pasji jaka czulem i niestety nadal czuje do
        Junko, ktora okazala sie jedna wielka pomylka... nigdy nie powinienem sie w
        niej zakochac, bo po prostu zbyt roznimy sie od siebie. Ale oboje nyslelismy ze
        pewnie jedno dostosuje sie do drugiej osoby.

        Ona wie ze chcialem sie z nia skontaktowac ostatnio, nawet napisalem 2 listy
        bez odzewu. Ona boji sie konfrontacji, a przeciez wystarczylo by mi proste
        wytlumaczenie, rozmowa.

        Ach, chyba wniosek jest taki ze w milosci nie ma pokazywani wlasnego honoru, ja
        zerwalem z nia kontakt, bo mialem dosc, postawilem sie wlasnym honorem, a
        pewnie gdybym nie oczekiwal od niej niczego, to pewnie teraz bylibysmy razem.
        Moze jednak stalo sie tak dlatego ze i tak nigdy nie bylbym z nia szczesliwy.
        Ale skad mam wiedziec???
    • facettt czlowieku... 05.11.06, 09:47
      Rozwazasz ten problem juz ze dwa lata...
      Idz, poradz sie kolegow, lub idz do psychologa i podejmij jakas decyzje.

      W te lub wewte.
      Szarpiac sie marnujesz tylko swoj czas i swoje zycie.
      • waldek1610 Re: czlowieku... 05.11.06, 10:21
        facettt napisał:

        > Rozwazasz ten problem juz ze dwa lata...
        > Idz, poradz sie kolegow, lub idz do psychologa i podejmij jakas decyzje.

        ...dokladnie 9 miesiecy, od czasu gdy oja ex przysnila mi sie. Do tego w taki
        sposob, snilo mi sie ze przyjechala, na co zawsze czekalem, tak jakby sie nic
        nie zmienilo. Byla usmiechnieta, ale ja wiedzialem ze jest za pozno bo teraz
        mam zone.

        Wlasnie dlatego teraz mnie to tak meczy bo zaczalem sie zastanawiac dlaczego
        ona mi sie przysnila w ten sposob? Przeciez sny cos znacza, dlaczego wlasnie
        teraz, po 7 latach, zwlaszcza ze nigdy nie zerwalismy ze soba oficjalnie, po
        prostu mialem dosc, i zerwalem choc wiekszosc ludzi powiedzialoby ze nie bylo z
        czym zrywac bo nic nie bylo, tylko odlegle plany, jakies tam niewiazace
        obietnice.


        > W te lub wewte.
        > Szarpiac sie marnujesz tylko swoj czas i swoje zycie.

        Chcialbym miec druciki i procesor tak jak ty zamiast nerwow i serca.
        • ania.downar Re: czlowieku... 05.11.06, 10:48
          Waldzio, ale Ty jestes bardziej upierdliwy od niejednej bardzo upierdliwej
          kobiety... :-) Facetowi to nie przystoi. Jesli tak sie mazgailes przy Junko, to
          nie dziwie sie jej wcale, ze nawet odposac Ci teraz nie chce.
          • waldek1610 Re: czlowieku... 05.11.06, 11:02
            jestem taki sam z moja zona, i ona to we mnie lubi, wrecz przeciwnie, mowie ze
            to kocha, ze jestem taki romantyczny. Ale wcale nie jestem mazgajem, po prostu
            w Junko byly super trudne okolicznosci, zreszta ona sama byla super-
            skomplikowana, mysle ze chciala mnie ale pozniej, duzo pozniej.

            Po prostu nie znasz tamtej kultury, ona nigdy nie przyznala by sie do
            jakiejkolwiek winy, tylko robila kwasna mine tak, jakby rozmowa na ten temat
            byla dla niej torturami. A przeciez mozna by powiedziec sorry Waldek, ale nie
            moge teraz, znajdz sobie dziewczyne ktora moze ci odwzajemnic milosc w pelni,
            bo ja nie moge, nie potrafi, nie chce, nie teraz.

            Zamiast tego mowila "czekaj na mnie, kiedys znowu sie zobaczymy" ale po co? w
            jakim celu? Bo latwiej jest tak mowic jak sie ma 19-20 lat ale nie 26.
    • znakzapytania2 Re: Milosc; gonic czy uciekac? 05.11.06, 10:53
      Rozwiazanie optymalne: rozwód, a potem powrót do Junko
      • waldek1610 Re: Milosc; gonic czy uciekac? 05.11.06, 11:07
        ale czy jest do kogo wracac? Ona nawet nie chce ze mna rozmawiac, choc to ja
        powinienem czuc sie zraniony.

        Ona po prostu nie potrzebuje, tyle milosci, nie potrzebuje uczuciowego
        romantyka jak ja, tylko faceta ktory wiele nie oczekuje od niej, i jest pod
        reka blizej czy dalej, ktory jest jej wygodny bo chce jej dac to co ona chce w
        tym momencie. Nic tylko wygoda, dla niej liczy sie tylko jej sukces zawodowy,
        zawsze chciala tylko ulotnic sie z Japoni, i to zrobila. Zreszta wydaje mi sie
        ze chyba Niemki sa bardziej uczuciowe od Japonek, i wcale nie przesadzam.
        • znakzapytania2 Re: Milosc; gonic czy uciekac? 05.11.06, 11:22
          ale wyobraz sobie siebie z zona za 30 lat...
          • waldek1610 Re: Milosc; gonic czy uciekac? 05.11.06, 11:35
            znakzapytania2 napisała:

            > ale wyobraz sobie siebie z zona za 30 lat...

            co sugerujesz? Ze niby robie zle ze jestem z nia? Moja zona jest cudowna,
            wartosciowa kobieta, a Junko byla samolubna, troche egoistyczna, taka femme
            fatale, ktora gra, udaje mila niewinna dziewczynke, a jest rozwydrzona
            samolubna kobieta.

            Zreszta mysle ze moja znajomosc z Junko to byla pomylka, niewypal od samego
            poczatku, mysle ze nie pasujemy do siebie, wiec ona meczyla sie ze mna bo ja
            bylem jak dla niej zbyt uczuciowy, a ona dla mnie byla zbyt oschla,
            powsciagliwa, choc kazala czekac na siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka