mayii1
29.12.06, 10:27
poznałam przez net faceta. Mieszka w innym kraju. Dwa miesiące ze sobą
gadaliśmy przez telefon, maile. Wysyłaliśmy sobie kartki pocztą. Lubiłam z
nim gadać. Duże poczucie humoru, ogólnie sprawiał wrażenie inteligentnego,
fajnego faceta. Przysłał mi fotę, nieźle na niej wyglądał. Postanowiliśmy się
spotkać. Cieszyłam się że go zobaczę. Wczoraj do mnie przyjechał... :'( Jak
go zobaczyłam, to się załamałam. Ledwo przypominał faceta ze zdjęcia. Był
starszy o 10 lat albo i lepiej, niższy ode mnie i ze złotym łańcuchem na
szyi!!!!!!! To jakiś koszmar. Na żywo jakoś inaczej mi się z nim rozmawia.
Patrzy na mnie tak, że nie mogę tego znieść. On mi się wogóle nie podoba.
Wczoraj gadaliśmy do późna. Wkońcu powiedziałam że idę spać i żeby poszedł do
hotelu. I tu się pojawił problem... On okazuje się myślał, że będzie mieszkać
przez te (10!!!!!!) dni u mnie :)) Nawet nie zakładał że może iść do hotelu.
Powiedział mi, że chce zostać w domu i już. Więc przez 2 godziny tłumaczyłam
mu, że dopiero się poznaliśmy i nie wyobrażam sobie żeby spał nawet w pokoju
obok. Powiedział że będzie źle się czuł w hotelu i pomyśli że go nie lubię.
To jakiś obłęd. Wkońcu udało mi się wypchnąć go z domu o 2-giej w nocy.
Jestem dzisiaj nieprzytomna, musiałam wstać o 6-tej do pracy. Ale to nic,
najgorsze jest to, że po pracy będzie chciał przyjść do mnie. Nie zniosę
tego. W sumie to głupia sytuacja. Przyjechał z bardzo daleka, a na miejscu
się okazało że go nie chcę :/ Chyba nie zakładał takiej opcji. Co mam zrobić?
On chce być ze mną przez cały długi weekend. Ale ja nie wytrzymam tego. i co
mam powiedzieć - wracaj do domu? On nie chce mieszkać w hotelu. Najbardziej
niepokoi mnie to, że jest uparty i w pewnych momentach nachalny, tzn musiałam
go długo przekonywać, żeby zostawił mnie już samą. CO robić?