Dodaj do ulubionych

Pytanie do Panów...

05.01.07, 15:44
Oczywiście banalnie dotyczące psychiki bądź jak kto woli punktu widzenia
Panów... A właściwie jednego pana, mojego, którego mimo usilnych i
dramatycznych prób zrozumieć nie moge... :((
Przejdę do rzeczy - mamy trochę ponad 30 lat, mieszkamy razem bez slubu, jak
wszedzie - mamy swoje wzloty i upadki...
Całe zycie ludzie ku temu powołani i ci zupelnie niepowołani uczyli mnie że
rozmowa i rozmowa i rozmowa w związku to podstawa i sukces i powodzenie i
moge płakać, nienawidzić ale mówic bo bez rozmów droga do rozpadu związku
bardzo krótka...Przyznaję że swięcie w to wierze...
Nie mam dużego doświadczenia w związkach, to mój drugi partner i ku swemu
zdziwieniu napotykam na mur milczenia.
Dosłownie. Facet się obraża lub czymś wkurzy (pełne ma prawo do tego) i
okazuje to milczeniem. Milczy a na moje miłe bądź nie miłe próby dojscia do
sedna problemu w końcu oświeca mnie zdaniem - nie wiesz? to się domyśl...
A jak się nie domyślisz nie będziesz wiedziała... Czasami się domyślam,
czasami w żaden sposób nie mogę dojść do tego o co chodzi... A wtedy obraza
trwa... od tygodnia do kilku tygodni prawie - MILCZENIE.
Kilkakrotne podchody z mojej strony dążące do zgody są zbywane przeważnie bo
on nie jest gotowy... Jak już jest gotowy, nie wyjaśnia co się stało, nie
rozmawia tylko zachowuje się tak jakby sie nic nie stało.. Jak by nie było
np. 10 dniowej ciszy między nami i udawania że mnie nie ma...
Czasami trafia mnie szlak prawdziwy. Zaczynam się wkurzać- pociesza mnie myśl
że też mam prawo - i reaguję złością... I tu spotyka mnie kara - cyt. nie
pomyślałaś że może to nie jest dla mnie dobra chwila na Twoją złość... Fakt,
nie pomyślałam. Z reguły o tym nie myślę po kilku dniach milczenia i mojego
domyślania się co sie stało...

Aktualnie mam kolejne ciche dni, mam nadzieję że może uda mi się dotrzeć do
niego i usłyszeć coś więcej niż "O nic mi nie chodzi", po czym "domyśl się"
po czym " ja nic nie robię, to ty rozkręcasz awanturę".
No właśnie, on rzeczywiście nic nie robi - poprostu milczy i udaje ze mnie
nie ma przez pare do kilkunastu dni...
No więc dla mnie to nie jest takie niewinne Nic...

Moję pytanie do Panów, którym nie obca jest taka postawa - Jak dotrzeć do
mojego faceta i wydusić z niego co się dzieje???
Od razu uprzedze - duszenie poduszką i inne cielesne tortury w gre nie
wchodzą :))

Dodam jeszcze że na pewno popełniam wiele błędów w tym związku bo nie mam
pojecia czego oczekuje mój facet, co go wkurza i co myśli - on o tym rzadko
mówi i nie chce mówić. Szanuje jego prywatność, jeśli nie chce się otwierać
to nie. Ale zdecydowanie nie chcę pozwolić żeby mnie terroryzował ciszą w
domu i ciągłymi niedopowiedzeniami.
Proszę o wskazówki...
Obserwuj wątek
    • itsnotme Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:47
      k0ntra1 napisała:

      > Dosłownie. Facet się obraża lub czymś wkurzy (pełne ma prawo do tego) i
      > okazuje to milczeniem. Milczy a na moje miłe bądź nie miłe próby dojscia do
      > sedna problemu w końcu oświeca mnie zdaniem - nie wiesz? to się domyśl...

      Jesteś pewna, że Twój facet to nie kobieta?:)
      My tak mamy regularnie, jakoś się domyślamy, gdy nam się to do czegoś ma przydać:)
      • menk.a Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:49
        no właśnie, to zazwyczaj kobiety jako kary używają milczenia albo abstynencji
        seksualnej ;)
        • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:58
          Jestem pewna ;)))

          Zaczynam postrzegać go jako małe rozkapryszone dziecko...
          To smutne i b.bolesne bo myślałam o nim zawsze jak o mężczyźnie, a ostatnio ten
          obraz ulega zaburzeniu... :((

          Dodam że prosby o rozmowę, powtarzanie jakie to dla mnie ważne itd nie działają.
          Kolacja przy świecach też nie działa.
          Kiedyś wypróbowałam metody "włażenie w tyłek" - też nic.
          Właściwie wszystkie metody jakie znam wypróbowałam i nic...
          Jego działanie jest do bólu schematyczne - coś mu nie zagra, obraża się,
          milczy, milczy, jak mu złość przechodzi udaje że nie ma tematu i nic sie nie
          stało. Moje próby wrocenia do tematu i wyjasnienia grożą kolejnym milczeniem...

          Jestem trochę zdesperowana, w tym wszystkim twi moje doratajace dziecko któremu
          nie wmówie że nic się nie stało, a kłamać nie chcę...
          • myyks Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:01
            A nie chciałabyś zmienić...?
            Miałabyś inne rozterki np. kolor nowego samochodu, albo kiedy zmienić garderobe
            na nową?
    • krambambulia Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:53
      Dam se łeb uciąć że albo kogoś ma, albo jest zwyczajnym wampirem emocjonalnym.
      Byłam z takim, identycznie sie zachowywał.

      Rada moja jest krótka i żołnierska - uciekaj i szukaj szczęścia z normalnym facetem.
      • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:25
        Uciec jest najprościej... chociaż najtrudniej...

        • krambambulia Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:26
          wiem. A najgorzej znieść rozstanie, gdy się kocha.

          ale czasem trzeba. Wiem co mówię.
          • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:37
            nie chce sie rozstawac...
            chce znalezdz sposób na roziwazanie problemu..
            przeciez nikt nie jest idealny, ja tez nie, mam cala mase wad które bliscy
            tolerują lub nie... jak w zyciu...

            szukam więc i wierze sie uda :)
    • tygrysek27 hmmmm.....a przypiekanie żelazkiem? ;) 05.01.07, 15:55
      jw
    • myyks Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:59
      Idźże z nim na piwo - rozgada sie tak, że będziesz błagała o chwilę ciszy.
      • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:26
        hmm... alkochol potęguje mur milczenia...
        wiem bo próbowałam. zresztą, to nie jest dobry doradca...
    • goldenfisz Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 15:59
      Chyba przesadzasz z tym szanowaniem jego prywatności. Doszło do tego, że
      kompletnie nie wiesz, czym możesz go zranić lub obrazić i siłą rzeczy nie
      znajdujesz wyjścia z patowej sytuacji. Dwójka ludzi powinna uzgadniać między
      sobą takie rzeczy i on to powinien zrozumieć. Łatwiej się wtedy żyje i bycie
      razem może sprawić wielką frajdę.

      Ale tak naprawdę to zastanawiam się, jaki facet może sie gniewać na swoją
      kobietę i nie odzywać się do niej 10 dni??? Tak jakbyś mu co najmniej pół
      rodziny wyrżnęła, a o to akurat Cię nie posądzam... Czy jesteś pewna, że on
      naprawdę chce być z Tobą, czy mieszkacie razem tylko dlatego, że tak było i nie
      warto tego zmieniać. Kocha Cię, czy nie????
      • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:33
        strzał w dziesiątkę...
        paradoksalnie nie mam pojęcia... :)))
        Jak jest ok, mówi że kocha, okazuje to niewątpliwie.
        Jak jest źle, to totalny horror...
        Myślałam o tym czy nie mieszka ze mną bo tak mu akurat wygodnie... Powiedziałam
        co myśle... obraził się ze go o to podejżewam... Powiedział że to bzdura...
        wierze bo chce wierzyć, zresztą nawet jeśli by tak było, raczej by się do tego
        przyznał... skad mam wiedziec...
        Zakochałam się w wielu jego zaletach, to wada która może zaważyć na naszej
        przyszłości...
        Ujmę to tak - nie umiem żyć z takimi fochami, nie umiem sobie z nimi radzić -
        za bardzo to przeżywam, matwie się, zastanawiam... olać i tyle - to nie w moim
        stylu. Kazda pierde, nawet najgłupsze nieporozumienie chce wyjasnic zeby
        uniknac w przyszlosci powtórki z hostorii...
        ale tu jestem bezsilna - nie mam pomysłu juz jak przelamac cisze...
        • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:47

          > Myślałam o tym czy nie mieszka ze mną bo tak mu akurat wygodnie...
          Powiedziałam
          >
          > co myśle... obraził się ze go o to podejżewam... Powiedział że to bzdura...
          > wierze bo chce wierzyć, zresztą nawet jeśli by tak było, raczej by się do
          tego
          > przyznał... skad mam wiedziec...
          chcialam napisać ze i tak by sie do tego nie przyznał - to "nie" mi gdzies
          umknęło miedzy palcami :)
    • tygrysio_misio Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:04
      jak dziecko....rozkapryszone, rozpuszczone dziecko ktore bedziie plakac tak
      dlugo az nie dostanie cukierka, bedzie siedziec u siebie i sie nie odzywac tak
      dlugo az nie dostanie zabwaki albo zachowa sie jeszcze inaczej tak dlugo az mu
      ktos nie wlezie w dupe

      takiego dzieciaka to albo bedziesz trzymac krotko,az nie zacznie postepowac
      normalnie....albo bedziesz mu dalej dawac cukierka i przy byle klotni robic z
      siebie blazna,zeby cokolwiek powiedzial

      To co zrobisz zalezy od Ciebie
      • k0ntra1 Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 16:34
        proste to i sprawiedliwe..
        w sej naiwnosci moze, lub zwyklej chęci, wierze że jest sposób na dotarcie do
        człowieka... tylko że ja tego sposobu jeszcze nie znalazłąm...
        Dlatego szukam...
        • goldenfisz Re: Pytanie do Panów... 05.01.07, 17:02
          Obyś nie szukała zbyt długo...

          Szczerze życzę dogadania się. Bo inaczej - co to za miłość i życie...

          Powodzenia :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka