Dodaj do ulubionych

baba za kierownica

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.03, 21:42
Drodzy Panowie
Powiedzcie mi, dlaczego tak kochacie dogryzać swoim partnerkom, kiedy
prowadzą wasz kochany samochód? Mam prawo jazdy od 4 miesięcy, robię po 1500
do 2000 km miesięcznie. Mój mężczyzna stara się jeździć ze mną i nieustannie
wysłuchuję, że jeżdżę zbyt pasywnie, zachowaczo i zarzut koronny: za mało
dynamicznie. Zanim zrobiłam prawko, przysięgał, że nigdy, ale to przenigdy
nie będzie się wtrącał, kiedy będę prowadzić. A teraz są wieczne kazania. Czy
kobiety naprawdę są tak złymi kierowcami? Czy naprawdę to, że nie zasuwam 80
na godz. tam, gdzie jest ograniczenie do 50 i staram się jechać jednym pasem
dyskwalifikuje mnie jako uczestnika ruchu drogowego?!
Obserwuj wątek
    • zuzka111 Re: baba za kierownica 09.04.03, 22:21
      Jeździsz za krótko by cokolwiek umieć. Jeśli ktoś - w tym wypadku Twój
      mężczyzna próbuje Ci pokazac błędy - to go wysłuchaj, a nie obrażaj się.
      Jazda 80 km/h to nie jest zasuwanie, poruszanie się jednym pasem jest napewno
      irytujące, zwłaszcza jeśli jest to pas lewy, bo masz skręcić za 2 km w lewo i
      musisz się już przygotować przez skrętem.
      Płeć nie ma żadnego znaczenia, ktoś, kto jeździ 4 miesiące to niestety - dupa
      nie kierowca :-). Długa droga przed Tobą, jeśli to jest 2000 km na miesiąc to
      jeszcze jakieś 10 miesięcy, by poczuć, że możesz czuć się swobodna za
      kierownicą.
      To co Cię dyskwalifikuje to ta bezgraniczna wiara w swoje nędzniutkie w chwili
      obecnej umiejętności.


      • carsten1 Re: baba za kierownica 10.04.03, 08:55
        zuzka111 napisała:

        > Jeździsz za krótko by cokolwiek umieć. Jeśli ktoś - w tym wypadku Twój
        > mężczyzna próbuje Ci pokazac błędy - to go wysłuchaj, a nie obrażaj się.
        > Jazda 80 km/h to nie jest zasuwanie, poruszanie się jednym pasem jest napewno
        > irytujące, zwłaszcza jeśli jest to pas lewy, bo masz skręcić za 2 km w lewo i
        > musisz się już przygotować przez skrętem.
        > Płeć nie ma żadnego znaczenia, ktoś, kto jeździ 4 miesiące to niestety - dupa
        > nie kierowca :-). Długa droga przed Tobą, jeśli to jest 2000 km na miesiąc to
        > jeszcze jakieś 10 miesięcy, by poczuć, że możesz czuć się swobodna za
        > kierownicą.
        > To co Cię dyskwalifikuje to ta bezgraniczna wiara w swoje nędzniutkie w
        chwili
        > obecnej umiejętności.
        >

        :)) Swieta prawda
        >
      • Gość: rena Re: baba za kierownica IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 10.04.03, 10:08
        Oj, jak wy nie potraficie niczego czytać... Uważasz, że dyskwalifikuje mnie
        ?bezgraniczna wiara w moje nędzne umiejętności". Gdyby tak było, droga moja, to
        właśnie zasuwałabym bez opamiętania po mieście, mając w nosie wszelkie
        przepisy. Ja właśnie ich przestrzegam i jestem z tego dumna, bo może gdyby
        wszyscy tak robili, to jakiś miesiąc temu na Tarchominie właśnie taki młody
        kierowca jak ja nie wypadłby z łuku drogi (gdzie jest właśnie ograniczenie do
        50), jadąc 160 km/h i nie zabiłby trzech osób, stojących na chodniku. Poza tym
        skąd na miłość Boską przyszło ci do głowy, że wlokę się lewym pasem, bo za dwa
        kilometry mam skręcić w lewo? Co jak co, ale idiotką na pewno nie jestem i
        muszę ci niestety uświadomić, że jeżdżę prawym pasem, lewy zostawiając dla
        lubiących stać w korkach (bo tak się składa, że w tym kraju, choć ruch jest
        prawostronny, wszyscy jeżdżą lewym). Ja zadałam zupełnie inne pytanie: dlaczego
        faceci tak bardzo lubią truć za uszami kobietom, które się tak naprawdę dopiero
        uczą? Czy wy naprawdę uważacie, że jest moralne namawianie takiej osoby, która
        jak ja czuje się jeszcze niepewnie za kierownicą, do przekraczania prędkości i
        wyczyniania slalomów na ulicy? Czy ja gdziekolwiek tam napisałam, że jestem
        świetna?! NIE!!! Jestem naprawdę wdzięczna za podpowiedzi typu: zanim na trasie
        szybkiego ruchu zmienisz pas, trzy razy spójrz w lusterko, bo może się okazać,
        że obok gość jedzie 180 km/h. Ale dlaczego mam się wziąć na ambicję i dać
        namówić na rajd przez miasto? W imię czego? Poza tym powiem wam jeszcze jedną
        rzecz. Po jakiejś poważniejszej sprzeczce postanowiliśmy zmierzyć czas, jaki
        mnie i jemu zajmuje droga z pracy do domu (wtedy nie ma już korków, tylko
        normalny, gęsty warszawski ruch). Z pracy do domu mamy 32 km. On, piłując
        samochód ile wlezie, przyjechał w 40 min. Ja, jadąc swoim rytmem, w 45 min.
        Pięc minut różnicy... Dlaczego raczej nie namawia się do płynnej, spokojnej
        jazdy? Poza tym ja przejeżdżam na pełnym baku 900-920 km (mamy diesla), a on
        850. Różnicę chyba też widać? Pytam, dlaczego mężczyźni chcą koniecznie nauczyć
        kobiety swego często bezmyślnego stylu jazdy.
        • zuzka111 Re: baba za kierownica 10.04.03, 10:49
          niepotrzebnie sie irytujesz :-)

          Ja zadałam zupełnie inne pytanie: dlaczego
          >
          > faceci tak bardzo lubią truć za uszami kobietom, które się tak naprawdę
          dopiero uczą? Czy wy naprawdę uważacie, że jest moralne namawianie takiej
          osoby, która jak ja czuje się jeszcze niepewnie za kierownicą, do przekraczania
          prędkości i wyczyniania slalomów na ulicy?

          faceci poprzez wychowanie od dzieciństwa maja niestety zakodowaną bezpodstawną
          wyższość nad "babami" :-)
          a jeśli on jeździ 18 lat, to Twój niepewny, ślamazarny sposób jazdy go po
          prostu irytuje. No i jak już nie może wytrzymać To ci coś powie. Pewna jestem
          że 90% Twoich błędów mimo wszystko przemilcza. I nie ma to nic wspólnego z
          moralnością. Jeśli jeździsz po Warszawie, to niestety - tu styl jazdy jest taki
          a nie inny, ludzie się wpychają, wymuszają, istotne jest reagowanie na to co
          się dzieje na drodze, no i dlatego na uwagi w stylu "zanim na trasie szybkiego
          ruchu zmienisz pas, trzy razy spójrz w lusterko" może nie byc czasu, więc mówi
          Ci w skrócie to co o Twojej jeździe myśli.

          > Poza tym ja przejeżdżam na pełnym baku 900-920 km (mamy diesla), a on
          > 850. Różnicę chyba też widać? Pytam, dlaczego mężczyźni chcą koniecznie
          nauczyć kobiety swego często bezmyślnego stylu jazdy.

          Jeśli jest tak dobrze, to trzymaj się tego co robisz :-)
          pozdrawiam.
    • verka.w Re: baba za kierownica 10.04.03, 09:58
      Gość portalu: rena napisał(a):

      > Drodzy Panowie
      > Powiedzcie mi, dlaczego tak kochacie dogryzać swoim partnerkom, kiedy
      > prowadzą wasz kochany samochód? Mam prawo jazdy od 4 miesięcy, robię po 1500
      > do 2000 km miesięcznie. Mój mężczyzna stara się jeździć ze mną i nieustannie
      > wysłuchuję, że jeżdżę zbyt pasywnie, zachowaczo i zarzut koronny: za mało
      > dynamicznie. Zanim zrobiłam prawko, przysięgał, że nigdy, ale to przenigdy
      > nie będzie się wtrącał, kiedy będę prowadzić. A teraz są wieczne kazania. Czy
      > kobiety naprawdę są tak złymi kierowcami? Czy naprawdę to, że nie zasuwam 80
      > na godz. tam, gdzie jest ograniczenie do 50 i staram się jechać jednym pasem
      > dyskwalifikuje mnie jako uczestnika ruchu drogowego?!

      Vitam!!!
      Wypowiem sie jako baba majaca prawko od trzech lat i jak do tej pory jezdzaca
      (odpukac) bezkolizyjnie. Otoz mezczyzni reaguja na kobiety w taki sposob
      poniewaz czesto wiedza ze kobiety jezdza lepiej od nich i bezpieczniej. To
      wynika z tego, ze oni lubia byc "lepsi" od pana w samochodzie obok, a
      najwazniejsze to wystartowac ze skrzyzowania szybciej niz ten obok. Jednak w
      Twoim przypadku to, ze facet daje Ci wskazowki jak jezdzic rzeczywiscie jest
      wskazane (no chyba ze on nie ma prawka wcale), moze sie martwic zeby jakis inny
      facet, ktory chce byc "lepszy" od innych kierowcow nie nawrzeszczal na Ciebie,
      ze jedziesz wolno. Jest jeszcze tysiace innych bzdurnych powodow dla ktorych
      faceci wiedza lepiej jak prowadzic samochod, ale szkoda czasu na to.
      Ja raz mialam "przyjemnosc" jechac z trzema kierowcami facetami i oczywiscie
      kazdy z nich wiedzial lepiej co potrafi moje autko ze nie wspomne o tym ze
      kazdy mowil mi ze to jego mam sluchac i wtedy bede jechala najlepiej i
      najefektywniej.
      A jezeli rzeczywiscie jezdzisz wolno i niechcesz byc "zbesztana" przez innych
      kierowcow to naklej na tylna szybe zielony listek.
      Pozdrovionka - Verka
      • Gość: rena Re: baba za kierownica IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 10.04.03, 10:15
        Dzięki, Verka. Wiesz, ja naprawdę lubię, jak on uczy mnie czegoś mądrego, np.
        zmiany koła,za co jestem mu niewymownie wdzięczna, ale po prostu nienawidzę,
        kiedy drze się,że przecież moglabym wyprzedzić tego obok i być pierwszą na
        światlach. On ma prawo jazdy od 18 lat, przejechał już ponad 800 tys. i
        rzeczywiście ma dużo większe wyczucie, że o umiejętnościach nie wspomnę. Ale
        czy to znaczy, że ja muszę umieć to samo co on i to natychmiast? Czy on
        naprawdę nie rozumie, że to jego gadanie powoduje jedynie tyle, że mam ochotę
        wysiąść z tego samochu na światłach i pojechać dalej tramwajem? Przecież ja
        dopiero teraz tak naprawdę się uczę! Czemu więc mi nie pomaga?
    • default Re: baba za kierownica 10.04.03, 10:09
      Rzeczywiście jeżdżąc dopiero 4 miesiące nie możesz być dobrym kierowcą,
      technicznie niemożliwe! Więc może posłuchaj dobrych rad męża, chociażby było to
      dla ciebie irytujące. Z drugiej strony - przyznaję, że faceci bardzo lubią
      krytykować styl jazdy "bab". Mój mąż poucza mnie do tej pory - jeżdżę już 15
      lat i kiedy ja prowadzę, a on siedzi obok, zawsze jakąś kąśliwą uwagę rzuci.
      Chociaż tak w ogóle przyznaje, że jestem dobrym kierowcą ( ale zaraz dodaje, że
      to dlatego, że on mnie nauczył jezdzić :))
      • carsten1 Baba za kierownica - Fakty 10.04.03, 10:36
        ...a pozatym drogie Panie nie twierdze,ze faceci lepiej jezdza. Z tego co widze
        tu,w Niemczech,to zadne uprzedzenia - panie jezdza zbyt
        ostroznie,bojazliwie,powodujac okropne sytuacje (nie mam na mysli by jezdzic
        brawurowo,ale by sie dostosowac do innych jezdzacych i umiec przewidywac pewne
        sytuacje). Ale nie przejmujcie sie. Wiekszym zagrozeniem sa z mojej obserwacji
        ludzie starsi,ktorzy sa czesto tak zestresowani sytuacjami w jakich sie
        znajduja,ze powoduja bardzo czesto zagrozenia i wypadki.
    • carsten1 Re: baba za kierownica - humor :)) 10.04.03, 10:41
      www.feuerwehr-farnstaedt.de/frau_am_steuer5.jpg
    • Gość: lady jane Re: baba za kierownica IP: 148.228.174.* 10.04.03, 20:50
      babki jezdza czasami gorzej bo wogole mniej maja pewnosci siebie juz chociazby
      przez stereotyp baby za kierownica.
      ja jezdze od szesciu lat i w warszawie jezdzi mi sie ok. nie narzekam na
      wpychanie sie. natomiast bardzo niebezpieczni sa prowincjusze, nie
      przyzwyczajeni do rytmu jazdy, przejezdzania na pomaranczowym swietle itd.
      szkoda, ze nie masz swojego samochodu, moze sytuacja bylaby bardziej klarowna.
    • Gość: Komandos57 [...] IP: *.sympatico.ca 10.04.03, 21:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: 2 [...] IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 22:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Oskar Re: baba za kierownica IP: 195.136.7.* 13.04.03, 20:38
      Witam wszystkie Panie,
      Na wstepie powiem, ze nie uwazam, ze wszystkie kobiety jezdza tragicznie. Bo
      to z cala pewnoscia nie jest pawda. Mam juz prawo jazdy ladnych pare lat i w
      zwiazku z tym zwiazane z tym pewne doswiadczenie. I moge smialo powiedziec, ze
      znam kobiety (moge to smialo powiedziec), ktore jezdza lepiej ode mnie. Na
      szczescie da sie Je policzyc na palcach jednej reki :-) Znam takze kobiety
      ktore maja prawo jazdy dluzej ode mnie a jezdza.... tragicznie!!! I tu nie
      przesadzam. Przewaznie w domu jest jeden samochod, a dwoch kierowcow. Kto
      jezdzi? Facet. I w takich sytuacjach czesto, kobieta-kierowca "sluzy" do
      odcholowania samochodu po imprezie. A ze w naszym wspanialym kraju, jest tak w
      wiekszosci domow... (pisze teraz o jednym samochodzie:-) kobiety zdecydowanie
      mniej jezdza. Ale na szczescie to sie zmienia. Kobiety coraz wiecej jezdza i w
      zwiazku z tym coraz lepiej. A co do komentowania sposobu jazdy siedzac na
      miejscu pasarzeraz... To juz chyba w naszej naturze... Ja takze nie moge sie
      powstrzymac. Ale z pewnoscia nie sa to z mojej strony komentarze zlosliwe
      (przynajmniej nie zamierzone). Raczej staram sie cos podpowiedziec i doradzic.
      A jak to jest odbierane... Jesli chodzi o styl jazdy w Warszawie... mieszkam
      tu wiec cos o tym wiem. Nas mozna chyba poznac w karzdym zakamarku Polski. Coz
      takie komunikacja - taki styl jazdy. I nie ma sie co dziwic. Stojac w korku
      przez godzine, potem starasz sie nadrobic stracony czas przyciskajac pedal
      gazu.
      • Gość: Gucwa Re: baba za kierownica IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 14.04.03, 11:55
        sorry kobieta za kierownicą samochodu to jakaś pomyłka...wybryk natury
        niestety...koszmar z ulicy wiązów...
        kobiety są stworzone do miłości a nie prowadzenia samochodu, taka jest
        prawda!!!!
    • Gość: mmm Re: baba za kierownica IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 14.04.03, 21:01
      mechanizm jest prosty - wiekszosc facetow chce udowodnic kobietom ze sa we
      wszystkim lepsi. kiedy ja jechalam smaochodem moj facet co i raz zwracal mi
      uwage, ale ostatnio on czesciej jezdzil i chociaz jest b. dobrym kierowca i
      zna sie na samochodach pod wzgledem technicznym sto razy lepiej ode mnie -
      popelnial sporo drobnych bledow (ze zmeczenia, nieuwagi itp) ja nie zwracalam
      mu uwagi, bo sam widzial, ze cos zle zrobil, ale zdawal sobie sprawe ze ja tez
      to wiem (odpowiednie spojrzenie). i od tego czasu juz mnie poucza o wiele
      rzadziej. wiec drogie panie mam okrutna rade - wylapujcie wszelkie drobne
      omylki swoich facetow i robcie odpowiednia mine - ale ani mru, mru. facet
      zorientuje sie o co chodzi predzej czy pozniej i bedzie mu nastepnym razem
      glupio zwracac wam uwage. a panowie, ktorzy mysla ze sami nigdy nie robia
      bledow - popatrzcie czasami na miny waszych pasazerek a zrozumiecie wasz blad;)
    • Gość: Nina Re: baba za kierownica IP: *.toya.net.pl 15.04.03, 01:54
      Ty prowadzisz?-w przypadku komentarzy nalezy zatrzymac pojazd,i postawic
      ultimatum-albo wysiadka albo buzia zamknieta.Panowie juz tak maja,ze zawsze
      wszystko zrobiliby lepiej siedzac na siedzeniu pasazera.Jesli uwagi sa
      konstruktywne i przekazywane w sposob normalny a nie w formie wiecznego jeku i
      biadolenia-to nalezy wysluchac i wyciagnac wnioski.Reszte olac.Ty sie
      denerwujesz,ze on marudzi-to sie przeklada na bledy w jezdzie,stajesz sie
      niepewna i w dodatku skupiona na tym,co on mowi a nie na jezdzie.Ja swojego
      kiedys tak przewiozlam,ze zamilkl na dobre-przezylismy oboje:)
      A tak na marginesie-po co Ci wiedza o zmianie kola???Malo facetow szwenda sie
      po drogach,zeby sobie czyms takim glowe zawracac?
      Pozdrawiam.
      • mijaczek Re: baba za kierownica 15.04.03, 02:31
        ja chcialabym jedna rzecz tylko powiedziec. od dluzszego czasu jezdze
        codziennie samochodem w stanach i musze przyznac, ze jak sobie przypomne swoja
        jazde w polsce to nie dziwie sie, ze mezczyzna szlag trafia jak widza kobiety
        za kierownica. tutaj nauczylam sie uczestniczyc w ruchu, a nie go tamowac, albo
        opozniac. w duzych miastach wazne jest poruszanie sie do przodu, a nie stanie w
        korkach i przy pomocy myslenia nalezy sobie to ulatwiac. pozdrowka dla
        wszystkich odwaznych kierowcow.
        mia
    • olivvka Re: Moje zdanie 16.04.03, 16:06
      Witaj Rena,
      Nie odpowiem Ci, dlaczego mężczyzni lubią dogryzać swoim partnerkom, bo sama
      jestem kobietą, więc nie czuję się uprawniona do udzielenia odpowiedzi na to
      pytanie. Ale na inne udzielę Ci odpowiedzi z miłą chęcią:


      Gość portalu: rena napisał(a):

      > Drodzy Panowie
      > Powiedzcie mi, dlaczego tak kochacie dogryzać swoim partnerkom, kiedy
      > prowadzą wasz kochany samochód? Mam prawo jazdy od 4 miesięcy, robię po 1500
      > do 2000 km miesięcznie. Mój mężczyzna stara się jeździć ze mną i nieustannie
      > wysłuchuję, że jeżdżę zbyt pasywnie, zachowaczo i zarzut koronny: za mało
      > dynamicznie.

      Jeśli nie czyni Ci tych uwag w sposób kąśliwy, a jedynie doradza, to proponuję
      jednak wysłuchiwać jego uwag. On jako kierowca doświadczony z pewnością jest w
      stanie wpoić Ci nawyki pożądane na drodze, a jednocześnie zwrócić uwagę na
      konieczność wyeliminowania tych, które drażnią: jego i być może także innych
      uczestników drogi.


      >Zanim zrobiłam prawko, przysięgał, że nigdy, ale to przenigdy
      > nie będzie się wtrącał, kiedy będę prowadzić. A teraz są wieczne kazania. Czy
      > kobiety naprawdę są tak złymi kierowcami?

      Osobiście uważam, że są gorszymi kierowcami od mężczyzn. To ujęcie ogólne.
      Oczywiście zdarzają się kobiety, które są urodzonymi kierowcami (hmm,
      nieskromnie przyznam, że chyba do nich należę), tak samo jak i mężczyźni,
      którzy przez całe życie nie nauczą się jeździć (vide mój teść, który powoduje
      sytuacje zagrożenia życia na drodze przy prędkości 40 km/h. Jak zatrzymała nas
      Policja za przekroczenie prędkości - teść prowadził i przycisnął do..... 85
      km/h w miejscu gdzie było ograniczenie do 70km/h - to policjant nie mógł
      zrozumieć, dlaczego wszyscy w samochodzie tarzają się po podłodze ze śmiechu.
      Mój teść pierwszy raz w życiu wtedy chyba złamał przepisy ruchu drogowego i od
      razu go złapali).

      >Czy naprawdę to, że nie zasuwam 80
      > na godz. tam, gdzie jest ograniczenie do 50 i staram się jechać jednym pasem
      > dyskwalifikuje mnie jako uczestnika ruchu drogowego?!

      Widzę, że piszesz z Warszawy, więc mieszkamy w tym samym mieście i przychodzi
      poruszać się nam w tych samych warunkach drogowych. Chcąc jechać, a nie być
      obtrąbioną w Warszawie, musisz jednak owe 80km/h jechać, a 50 km/h zostaw sobie
      na osiedlowe uliczki. Ukrywać nie trzeba, że ruch warszawski rządzi się swoimi
      prawami. Po drogach dwupasmowych jeździmy 100km/h albo więcej. Częściej niż w
      innych miastach zmieniamy pasy ruchu. Wpychamy się, ale i dziękujemy sobie
      światłami awaryjnymi (np. na Śląsku rzecz niespotykana). Przejeżdzamy na
      pomarańczowych światłach nagminnie, a czasami nawet po zapaleniu się już
      czerwonego zmykamy szybko ze skrzyżowania.
      I Twój mąż pewnie przywykł do tych nieco ekstremalnych warunków komunikacyjnych
      i teraz stara się zaadaptować Ciebie do nich.

      Nie dalej jak dzisiaj jechałam Trasą Łazienkowską. Przede mną samochód, w nim
      kobieta. Faktem fakt, że starsza kobieta i samochód na "obcych" rejestracjach.
      Przed nami w odległości ok. 300 metrów spychacz, który porusza się 10 km/h. W
      sumie trzy pasy. Ona jedzie przede mną skrajnie prawym pasem, ja jadę za nią.
      Wybrałam prawy pas, bo akurat uprawiałam mały slalom na trasie i pasowało mi
      zmienić na ten akurat pas. Owa kobieta, już 300 metrów przed przeszkodą,
      najpierw zwolniła do 40 km/h, później do 20 km/h, a później prawie zatrzymała
      mi się na drodze i czekała aż ktoś ją wpuści. Opatrzności trzeba dziękować, że
      nie wjechałam jej w kuferek. I tak właśnie często jeżdzą kobiety.

      Co zauważam osobiście: kobiety nie ustępują drogi gdy jadą lewym pasem i za
      nimi jest samochód, który chce je wyprzedzić. To jest nagminna postawa kobiet.
      Jako kobieta stwierdzam to z całą stanowczością, że tak właśnie jest. Obserwuję
      to niemal codziennie na Trasie Łazienkowskiej. Jedzie 80km/h skrajnie lewym
      pasem i czuje się panią drogi.

      Podsumowanie:
      Poproś męża, by zwracał Ci uwagę w sposób delikatny i przyjmuj jego rady.

      pozdrawiam
      olivvka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka