virtuality vs reality

20.01.07, 17:03
Jakie macie doświadczenia odnośnie randek "w ciemno", zainspirowanych
nawiązaniem znajomości w internecie? Rozczarowania, miłe zaskoczenia, trwałe,
satysfakcjonujące związki, koleżeństwo...? Poznajecie kogoś w sieci, okazuje
się, że macie wiele wspólnych cech i tematów do dyskusji, rozmowa
telefoniczna to potwierdza, więc decydujecie się na spotkanie, jest całkiem
miło, ale...nie iskrzy...i co dalej w takiej sytuacji?
    • menk.a Re: virtuality vs reality 23.01.07, 15:57
      wtedy zwykle cisza.....
      ale to zależy czy obie strony dochodzą do wniosku, ż nie iskrzy, czy tylko
      jedna trona nie czuje albo chce czuć tych iskier;)
      • myyks Re: virtuality vs reality 23.01.07, 16:00
        menk.a napisała:

        > wtedy zwykle cisza.....
        > ale to zależy czy obie strony dochodzą do wniosku, ż nie iskrzy, czy tylko
        > jedna trona nie czuje albo chce czuć tych iskier;)

        Nie mam doswiadczeń...chętnie posłucham waszych:)
        • menk.a Re: virtuality vs reality 23.01.07, 16:03
          mam i jedne , i drugie
          szczegóły są wyłącznie moje;)
          • myyks Re: virtuality vs reality 23.01.07, 16:06
            menk.a napisała:

            > mam i jedne , i drugie
            > szczegóły są wyłącznie moje;)

            Trudno...nie pożywię się:(
            • menk.a Re: virtuality vs reality 23.01.07, 16:09
              mną się nie próbuj żywić, niestrawność gwarantowana;)
    • mahadeva Re: virtuality vs reality 23.01.07, 20:59
      a czy musi iskrzyc??? przyjazn to podstawowa relacja
      ja mam jednego dobrego przyjaciela z netu :)

      a czasem i iskrzy :)
      wtedy jeszcze lepiej :)
      • bonammi Re: virtuality vs reality 24.01.07, 09:32
        podobnie jak mahadeva
        mam 1 przyjaciela z netu
        iskrzylo od samego poczatku totalnie intensywnie ;-)
        i tak samo totalnie obojgu na raz przestalo grac to samo radio
        teraz jestesmy przyjaciólmi
        a znajomosc twa 5 lat
        ...wiecej doswiadczen nie mam w tej kwestii...
      • puszka_pandory1 Re: virtuality vs reality 24.01.07, 12:13
        Nie musi iskrzyć, ale ludzie, którzy poznają się najpierw w sieci, a potem
        decydują na spotkanie, to w większości tzw."poszukujące single" i choć
        twierdzą, że jest inaczej, to tak naprawdę mają cichą nadzieję, że ta osoba, z
        którą przez jakiś czas utrzymywały kontakt za pośrednictwem internetu czy
        komórki, "powali" ich na kolana...czy też podpali tymi iskrami:)

        [Ale długie zdanie mi wyszło:)]

        Brak iskier=rozczarowanie i spadek motywacji do podtrzymywania kontaktu. Tak ja
        uważam, takie są moje doświadczenia. WNIOSEK? Wbrew pozorom dot. przewagi
        intelektu i cech charakteru nad wyglądem, sfera niewerbalna ma dużo większe
        znaczenie w relacjach interpersonalnych niż sfera werbalna...I to nie tylko u
        mężczyzn!!!
        • bonammi Re: virtuality vs reality 24.01.07, 12:19
          Jak dla mnie, to facet musi mnie pociągać intelektualnie i fizycznie plus do
          tego iskry, a ja jego też, więc conajmniej najpierw 4 czynniki muszą się zgrać,
          by był potok iskier..
          • puszka_pandory1 Re: virtuality vs reality 24.01.07, 12:26
            I dlatego "randki w ciemno" są obarczone ogromnym ryzykiem zawodu, bo raczej
            nieczęsto się zdarza, by ktoś popnany przypadkowo w internecie idealnie
            spełniał nasze oczekiwania. Jasne, że można dawać tej drugiej osobie szanse,
            można umawiać się na kolejne spotkania w nadziei, że te pożądane przez nas
            cechy się ujawnią, ale jeśli stanie się inaczej, to ciężko potem taką znajomość
            zakończyć w sposób bezbolesny...
            • bonammi Re: virtuality vs reality 24.01.07, 12:45
              Tego nie wiem, bo nie mam doświadczenia-w sensie spotkalam się tak raz...A
              teraz oboje sie cieszymy, że znajomość tyle już trwa..I to jest fajne,
              takie 'poznawanie' ma wtedy sens..A nie 1 spotkanie na żywo i do widzenia, jak
              ktoś nie spełnia oczekiwań..Tak to można i 500 spotkań pozaliczać..ale po co?
              Ważne jest według mnie by "poznać się' dosyć dobrze przed spotkaniem w realu -
              internet, telefon, potem może foto..i po takich relacjach wiadomo, czy liczy
              się na samą znajomość, sam sex, czy ewentualnie szuka się partnerki/a..
    • mow_mi_roger Re: virtuality vs reality 05.02.07, 17:44
      Ja bylem kilka razy na randce w ciemno i ogolnie bardzo milo :-)
      Tylko raz trafilem na dziewczyne, ktora byla mila w necie i na zywo tez, dopoki
      nie zaczela zachowywac sie niezrownowazenie, opowiadac o swoim bylbym chlopaku,
      ktory ponoc ja bil i na caly glos zaczela mnie wyzywac, tak jakbym to ja ja
      bil. Lekki obciach w kawiarni (zaznacze, ze nic zlego jej nie zrobilem)
      Pozniej na spokojnie wyjasnilem, ze chyba nie ma sensu tego kontynuowac. No i
      zaczal sie horror. Dzwonila co 10 minut. Wysylala maile - 10 na dzien. Prosila,
      grozila, krzyczala. Przez miesiac mialem wylaczony telefon i zmienilem maila,
      bo czulem sie jak w jakims thrillerze. Grozila nawet, ze jes w ciazy, a ja bede
      ojcem jej dziecka... choc nie bylo ku temu fizycznych podstaw.
      Mam nadzieje, ze teraz ma sie juz lepiej.
      A inne moje randki byly bardzo sympatyczne!!! :-)
      • dalia101 Re: virtuality vs reality 06.02.07, 20:24
        Rzczywiście te twoje randki to pasjonujące.
        • conqueror69 Re: virtuality vs reality 06.02.07, 20:55
          Randki w ciemna sa do bani - raz, ze jak nie dostaniesz zdjecia to okazuje sie,
          ze przyszla jakas brzydula, dwa, ze zdjecia klamia. I o ile mozna bylo zcasem
          fajnie posiedziec przy kawce i ciachu o tyle wiadomo bylo, ze nie iskrzy i nie
          zaiskrzy. Bez sensu. A te ze zdjeciami - damn, dostajesz 3 zdjecia i na 3 jakby
          inna panna - fotki lubia klamac, i w sumie historia sie powtarza - bawilem sie w
          to pare lat temu i nigdy wiecej - jakies niepelnowartosciowe sztuki przylaza
          zazwyczaj, albo to ja mialem pecha.
          • menk.a Re: virtuality vs reality 07.02.07, 08:59
            A ja od czasu do czasu latam na randki w ciemno, choć zazwyczaj jt wcześniej
            jakaś wymiana zdjęć. Kiedyś częściej, dziś rzadziej.
            Jeśli nie iskrzy - trudno. Bywa.
            Ryzyk fizyk;) No risk, no fun;)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja