zdzichu-nr1
28.02.07, 17:12
Patrząc na związki równolatków po latach, mam wrażenie że po przekroczeniu
przez oboje trzydziestki kobieta zaczyna wyraźnie odstawać "na minus" od
mężczyzny.
No bo załóżmy facet 37, o ile nie jest łysym spaślakiem gustującym w piwie
pod mecze, jest zazwyczaj jeszcze bardzo do rzeczy. Natomiast z kobietami w
tym wieku bywa różnie, ale raczej źle.
Z kolei związki gdzie kobieta jest młodsza od mężczyzny powyżej 20 lat, po
upływie x lat wyglądają także żałośnie i są toksyczne (przynajmniej tych
kilka, które znam).
Ile młodsza powinna zatem być partnerka, aby wszystko było ok?