asocial
04.04.07, 19:34
mam 2miesieczna juz przygode z pewnym hiszpanem. ostatnio mielismy powazne
rozmowy, ale zawsze wtedy kiedy bylam na maksa pijana, wiec bojowo
nastawiona. ostatnio pamietam ze sie pytal czy milosc wg mnie istnieje
(zawsze moja odpowiedz\brzmiala NIE czyzby wtedy chcial uslyszec cos
innego?). powiedzialam ze nie i zaczelam perrorowac, moj wywod trwal chyba z
pol godziny, w miedzyczasie przysypialam, cholera jak mozna zaczynac takie
rozmowy po imprezie i 8piwach??wiec dupa blada, nie wiem co on mowil i tez
nie jestem pewna swoich slow. w lozku jest rewelacyjny i dogadujemy sie
swietnie, ale czasem mam wrazenie, ze nasz zwiazek jest przegadany, bo zanim
zaczal byc 'kolega z przywilejami' opowiadalismy sobie bardzo osobiste
sprawy, ja mu mowilam, ze nigdy nie bylam z nikim wierna (dobry tekst na
zaczecia zwiazku nie ma co), on opowiadal o swoich doswiadczeniach...
no i musialam wyjechac teraz na 3 tygodnie i caly czas przed moim wyjazdem
sie widywalismy i bardzo mnie przsytulal i mowil, ze bedzie tesknil, mielismy
maraton lozkowy, 5 razy w ciagu jednej nocy, poszlam na lotnisko z mnostwem
siniakow,napisalam mu, ze te siniaki to wielkie mrrr i ze bede za nim tesknic
i... od 3 dni cisza. nie odpisal, nie pisze, milczy. niedlug oma urodziny,
wysle mu zyczenia... cholera, mam jakies glupie wrazenie, ze cos mi ucieka
sprzed nosa, naprawde sie wkrecalam w ten zwiazek i nie chce zeby przez moje
pijanskie bzdury cos sie skonczylo...bo te pijackie rozmowy mialy miejsce
dzien przed wyjazdem...ech:(