kakarakamuchen
20.09.07, 09:24
Wstaję o 5 rano, prysznic, makijaż. Szykuję dziecko do żłobka. 7 rano. Wstaje
on. 7.30 pakuje dupsko do samochodu i jedzie do pracy. Ja: pakuję dziecko do
tramwaju i wiozę je do żłobka. I co z tego, że on ma po drodze, a ja nie? O
16.30 wychodzę z pracy i jadę po dziecko. Po drodze małe zakupy. Jesteśmy w
domu 17.30. On też już jest, bo kończy wcześniej. Rozbieram dziecko. Szykuję
obiad, pranie i rozstawiam prasowanie. W międzyczasie rozmawiam z dzieckiem,
wymyślamy nowe gry i zabawy, rysujemy. On leży na kanapie i patrzy. Podaję
obiad. Jedzą, a ja prasuję. Potem sprzątam po obiedzie. Bawię się z dzieckiem.
Kąpię dziecko. Kładę je spać. Idę się myć i też kładę się spać. On przychodzi
i mówi: kochajmy się! A ja odpowiadam: zwal sobie konia.
Tego udało mi się uniknąć.
Pozdrawiam wszystkich partnerów.