eeela
10.10.07, 02:18
W akcie rozpaczy z powodu zastoju intelektualnego rzucilam nocne pisanie w kat
i poczelam z glupia frant przegladac swoje stare forumowe wpisy pod dawnym
nickiem. I natknelam sie na niniejszy:
"Znajomi przychodza i odchodza, a partner jest na dlugi czas, moze na cale
zycie. Znajomi sie zmieniaja, a partner zostaje. Taka jest jego rola."
Spojrzalam na date wpisu - napisalam to na dwa dni przed dowiedzeniem sie, ze
facet odchodzi do mojej przyjaciolki, po czterech latach zycia ze mna :-D
Tak by sie chcialo odzyskac dawna niewinna wiare, ze jak teraz sie kochamy, to
bedziemy sie kochac zawsze. A tu kicha, niezaleznie od tego, jak bardzo ufam,
cenie i szanuje, zawsze gdzies w tyle glowy bedzie tkwil strach, ze cale to
dobro, raz dane, rownie latwo moze przepasc. A za kazdym nastepnym razem jest
o wiele wiecej do stracenia, bo czlowiek, uczac sie na bledach, za kazdym
nastepnym razem uwazniej i lepiej wybiera.