Dodaj do ulubionych

czy warto być lojalnym?

14.10.07, 05:50
Pytanie do Panów sumie.
Warto być lojalnym?
Sytuacja: kobiecie okazano zainteresowanie. kobieta nie jest
przyzywczajona. nie czuje zbyt wiele, ale taka jej natura pewnie.
myśli jednak, że powinna być lojalna. i jest. próbuje mowić o tym co
czuje i ten układ nawet dobrze działa, bo zaczyna się u niej
wkształcać coś na kształt asertywności. więc pod tym względem to
działa. natrafia na mur, więc mówi, próbuje, potem przestaje, ale
dalej jest lojalna. on jest obok, ale w sumie go nie ma, uznaje
jednak za oczywiste, że ona zawsze będzie. ona wie, że można na nim
polegać.. o ile stanie się coś w rodzaju.. hm.. trzesięnia ziemi i
trzeba by coś przewieźć, doradzić w sprawach - hm.. praktycznych
typu: jaki zasilacz kupić.
kobieta zaczyna sprawdzać czy coś znaczy. próbuje czasami posłać mu
dobre słowo, ale to chyba jest przyjmowane za oczywiste i nie warte
większej uwagi, więc otacza ją milczenie. ona próbuje powiedzieć, że
coś co wydarzyło się kiedyś wraca, ale on nie jest zainteresowany.
przecież wiadomo, że ona jest obok. a to, że coś wraca, a jej się
zdaje, że jest silna już i może podjąć ponownie grę, i wygrać, jest
złudą, wiadomo, że przegra, ale przeciez nie ma innego wyjścia.

nieważne.
Warto być lojalnym? Warto wobec mężczyzny być lojalnym?
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: czy warto być lojalnym? 14.10.07, 07:36
      Kobieta ma więcej klepek niż facet i powinna wiedzieć , że od
      takiego układu się zwiewa a nie zadaje pytania o lojalność.
      On traktuje ją jak mebel a ona zgodnie z przeznaczeniem odpowiednio
      służy i musi być w stosunku do nabywcy lojalna.Rola nie dla mnie.
      • kookardka Re: czy warto być lojalnym? 14.10.07, 11:17
        Daj spokój, kobieta czasem wpada w uzależnienie i ma prawo do
        błędnej oceny sytuacji - ona wchodzi w relację szczerze i bez
        kombinowania, a są gnidy, które to wykorzystują. Korzystają z
        ciepła, którego sami z założenia nie chcą dać ... fajnie im miło
        spędzić czas i cieszyć się chwilą i chcą z tego korzystać tak długo
        jak uda im się wmawiać kobiecie, że to coś więcej ... A Floo
        właśnie się zorientowała, że ma do czynienia z człowiekiem który
        traktuje ją jak szmacianą lalkę - sięga po nią na półkę, wtedy gdy
        ma kaprysik się nią pobawić ... Nie kop jej, proszę .
        • floo77 ee przecież nie napisałam, że to o mnie ;) 14.10.07, 13:40
          Można kopać, nie odczułam poprzedniej wypowiedzi jako kopa, do tego
          trzeba znacznie więcej ;)
          a co do samej histori, to właśnie nie sięga, nawet nie bawi się,
          dziwne takie to wszystko.
          Kookardko - piszesz, żeby czekać, a podaj mi jeszcze jak długo
          można? ;-))
          • kookardka Re: ee przecież nie napisałam, że to o mnie ;) 14.10.07, 16:33
            Jak nie sięga, jak sięga - raz w tygodnoiu sięga i wtedy się bawi...
            Kluczowe jest to, że nie interesuje się Twoimi potrzebami, jemu nie
            zależy nawet jak mówi, że tak, to czujesz się szczęśliwa ?
            a ile czekać ? możesz nie czekać wcale tylko łapać wszystko co się
            rusza ;) to zalezy na czym komu w życiu zależy. Mnie takie związki
            popierdułki nie interesują - szukam spokoju i ciepła, bliskości
            szkoda mi czasu na takie szczeniackie trzymanie się za rączki,
            przytulanki, gdy to wszystko jest płytkie i bez emocji ...
            wolę być sama ... wtedy nikt mną nie szarpie i mam spokój.

            • floo77 raz w tygodniu!?? to tak.. można?... 14.10.07, 18:37
              raczej raz do roku heh. ale to wcale a wcale nie o mnie...

              trzymanie za ręce musi być.. fajne... i przytualnie...niektórzy są
              tak odrażający, że tego nie mają...

              p.s. przepraszam kakę za wielokropki...
              • dziadek_54 Re: raz w tygodniu!?? to tak.. można?... 14.10.07, 18:43
                Zupelnie Cie dzisiaj nie rozumiem :))
                Coz Ty dziewczyno wypisujesz?
                Jesli kaka do kogos ma pretensje za cokolwiek , to na pewno nie do
                Ciebie :)))

                • floo77 przecież przekaz jest prosty. 14.10.07, 18:53
                  oddziel post od osoby, przecież nie piszę w pogmatwany sposób chyba.
                  nie moja wina, że życie jest dziwne.
                  co do kaki, to po prostu czytałam nie tak dawno wątek gdzie pisała o
                  wielokropkach.
                  • dziadek_54 Re: przecież przekaz jest prosty. 14.10.07, 18:59
                    :)))
                    Oczywiscie , ze nie piszesz w pogmatwany sposob
              • kakarakamuchen Re: raz w tygodniu!?? to tak.. można?... 15.10.07, 15:54
                Gupia, wredna i złośliwa :D
                • dziadek_54 Re: raz w tygodniu!?? to tak.. można?... 15.10.07, 18:36
                  Dobra , niech bedzie.
                  Bierzemy Cie taka jaka jestes :))
                  Madrej , szczerej i przymilnej , chwilowo mam dosc :))
    • dziadek_54 Re: czy warto być lojalnym? 14.10.07, 08:22
      Nie zaryzykuje zadnej opinii , poniewaz nic nie rozumiem.
      Ale zycze Ci weselszych mysli i milego dnia.
    • kookardka Re: czy warto być lojalnym? 14.10.07, 11:12
      Warto poczekać na takiego, który nie będzie bał się powiedzieć,
      że tęskni, takiego, który szanuje emocje i uczucia kobiety,mówi
      szczerze, otwarcie i spójnie, że mu zależy na pogłębianiu bliskiej
      relacji. Okazuje to swoim zainteresowaniem , chęcią przebywania
      razem ... Każdy inny facet, który zaznacza zbyt obsesyjnie swoją
      niezależność, swoją wolność, kryje emocje i uczucia, unika kontaktów
      i są one sporadyczne to facet, który nie dojrzał do tego by otworzyć
      się na miłość. Jeśli szukasz przydupasa na chwilę, to nie czekaj na
      wspomnianego w pierwszym zdaniu faceta ... ale pamiętaj, że to nie
      jest facet, który zapewni Ci spokój, bezpieczeństwo i pewny grunt
      pod stopami. Będziesz wiecznie na emocjonalnej huśtawce ...
      ja w takie układy nie wchodzę , wolę być sama niż tracić czas,
      a traktować człowieka jak przedmiot nie potrafię i sama też nikomu
      na takie traktowanie mnie nie pozwolę - mówię won ...
    • funny_game Re: czy warto być lojalnym? 14.10.07, 18:43
      Warto być lojalną wobec siebie, a dopiero później wobec innego człowieka.
      Zresztą pewnie jedno wynika z drugiego.
      Jeśli trwanie w lojalności wobec kogoś wymagałoby ode mnie nielojalności wobec
      siebie samej, lojalność by mi się wyczerpała :)
      • grzech_o_1 To ile jest jeszcze tego towaru w tym 14.10.07, 19:30
        wiaderku?
        Myślę, że ciagle pełne.
        :)))
        Funka!
        • funny_game Re: To ile jest jeszcze tego towaru w tym 14.10.07, 19:58
          Jeszcze jest :)
          Ale, jak dotychczas, obdarzałam lojalnością (związaną - moim zdaniem z zaufaniem
          i wiarą w daną osobę) podświadomie, nie musiałam tego rozważać, nie byłam w
          sytuacji, która by tego ode mnie wymagała.
          Dlatego jestem ciekawa tego wątku w jego merytorycznej części :)
          • grzech_o_1 Niedziela. Wieczór. Chyba Funni 14.10.07, 21:20
            szerszej dyskusji tu już się dzisiaj nie doczekamy.
            Ja sam przymierzam się do ablucji i spania. Ale jutro? Chyba
            wszyscy będą.

            Funni.
            Lata, lata, lata. Minęło ogrom. Jak zdarza nam się wieczorkiem
            przy flaszeczce jakiejś sobie posiedzieć, pogaworzyć, to się
            nawzajem zastanawiamy.
            Tyle lat.
            I co najważniejsze?
            Lojalność. Gdzie byś nie była. Daleko, tam, krótko lub dłużej. Ale
            Ona/On jest tam. Czeka.
            Lojalność Funni. Czyli chyba zwykła uczciwość.
            Pomijam tu słowa porywające o wielkiej, płomiennej miłości,
            tęsknocie targającej serca, bo nie gadamy o poezji Abelarda, czy
            innych bardów brzękających na gęślach.
            Funni. Wybrałem świadomie partnera. Świadomie. Świadomie związałem
            się na całe życie.
            I lojalność, to fundament, podstawa.
            :)))

            Wieczorka Funni.

            Popierniczylem od rzeczy trochę. Ale to Twoja sprawka. Smyku.
            • funny_game Re: Niedziela. Wieczór. Chyba Funni 14.10.07, 21:37
              Wiesz, w kochającym się, dobranym, "długodystansowym" związku rozmowy o
              lojalności nawet sensu nie mają. Bo ona po prostu jest i po co ja roztrząsać.
              Faktycznie interesujące są sytuacje, w których trzeba się siebie zapytać, czy
              być lojalnym, czy bycie lojalnym nas nie zrani, czy nie jest pozostawieniem
              komuś ciężaru dokonywania wyboru albo jak ta lojalność miałaby w ogóle wyglądać?
              • grzech_o_1 Ciężar? Funni. 14.10.07, 21:47
                Lato mnięło. Proza życia.
                Zasuwamy dzień w dzień oboje do roboty. Wracamy, to wieczór.
                I teraz z utęsknieniem czekamy.
                Sylwek w Taterkach. We dwoje. 7 dni. Zamówione zarezerwowane. Tylko
                doczekać.
                Ale do tego trochę czasu, prozy życia.:)))

                Funni, dalej z tymi rudymi małpami w Amazonii walczysz? Która to
                Ci się szykuje swymi wdziękami na Twego Tarzana? Lewa czy prawa?
                Pokaż, zaraz się nią zajmę...
                • funny_game Re: Ciężar? Funni. 14.10.07, 21:52
                  grzech_o_1 napisał:

                  > Lato mnięło. Proza życia.
                  > Zasuwamy dzień w dzień oboje do roboty. Wracamy, to wieczór.
                  > I teraz z utęsknieniem czekamy.
                  > Sylwek w Taterkach. We dwoje. 7 dni. Zamówione zarezerwowane. Tylko
                  > doczekać.
                  > Ale do tego trochę czasu, prozy życia.:)))

                  I w tej codzienności mieści się się pewnie lojalność, taka bezsłowna i
                  niewymagająca zadawania sobie o nią pytań, tak?
                  Qrcze, masz jeszcze większy talent do nietrzymania się tematu, niż ja ;)))


                  >
                  > Funni, dalej z tymi rudymi małpami w Amazonii walczysz? Która to
                  > Ci się szykuje swymi wdziękami na Twego Tarzana? Lewa czy prawa?
                  > Pokaż, zaraz się nią zajmę...

                  A co? Lewą prawym sierpowym, a prawą lewym?
                  Animalsów na Ciebie naślę ;)
                  • grzech_o_1 A czy my nie gadamy w temacie? 14.10.07, 23:12
                    Kurcze, to tu jest jakiś temat?
                    A ja myślałem, że lus blues, czy jak to tam.

                    Ta prawa, od mojej strony monitora, ta małpa, jest moja. Ma fajny
                    pępek.
                    Zresztą, jeszcze się im przyjrzę.

                    Do jutra Funni.:)))

                    Ps.
                    Ja tam pytań nie zadaję. Jak o wieczorze wchodzi w progi i wali
                    się skonana na kanapę, to mi się cieplutko robi, że aż sweter
                    zdejmuję.
                    Taki jakiś gupi jestem.
    • facettt lojalnosc - to nie rachunek strat i zyskow... 14.10.07, 20:40
      w sensie czysto racjonalnym - raczej czesto nie warto...

      LOJALNYM wobec innych jest sie dla potwierdzenia samego/samej siebie.
      I dla potwierdzenia wlasnej Moralnosci.
      - Jesli sie ja ma.
      • funny_game Re: lojalnosc - to nie rachunek strat i zyskow... 14.10.07, 21:48
        A co jeśli pozostawanie wobec kogoś lojalnym stoi w sprzeczności do naszej
        moralności?
        • facettt Lojalnosc - nie oznacza wiernosci. 15.10.07, 00:25
          Lojalnosc - to WOLA nieszkodzenia
          (a jeszcze lepiej wspolpracy/pomocy) komus.

          A jezeli np. ktos sie zmienil i zaczyna postepowac wbrew Twoim
          zasadom (moralnym) - to lojalnie go o tym informujesz,
          ze np.: konczymy wspolprace,
          a nie np. nadal dochowujac "formalnej" wiernosci zaczynasz
          mu robic za plecami kolo d... :)

          dobranoc.
          • funny_game Re: Lojalnosc - nie oznacza wiernosci. 15.10.07, 09:04
            Lojalność nie równa się wierności, ale ją w sobie zawiera łącznie z wolą
            nieszkodzenia.
            Przykład, który podałeś jest klasycznym przykładem do rozmowy o lojalności w
            ujęciu potocznym :)
            Mało konstruktywna ta moja wypowiedź, ale nie wiem, czy dyskusja będzie
            kontynuowana, więc "lojalnie" informuję o moim lenistwie.
            • facettt Re: Lojalnosc - nie oznacza wiernosci. 15.10.07, 16:00
              funny_game napisała:

              > Lojalność nie równa się wierności, ale ją w sobie zawiera >

              - do czasu :) Gdy Ty (np.) zaczelas krasc, ja Cie uczciwie inforuje,
              ze Cie nie sypne, ale tez nie zamierzam dalej z Toba mieszkac i sie
              wyprowadzam, to pozostaje wobec Cieie lojalny, ale wiernosc nasza
              sie skonczyla i sie wyprowadzam :)))

              Przykład, który podałeś jest klasycznym przykładem do rozmowy o
              lojalności w ujęciu potocznym :)

              - to jest jeszcze jakies NIEpotoczne?

              > Nie wiem, czy dyskusja będzie kontynuowana, więc "lojalnie"
              informuję o moim lenistwie.


              Dziele z Toba ten Grzech Glowny, ale postaram sie przelamac :)))

              Wiernym jest sie komus/czemus (ludziom/zasadom)

              Lojalnym jest sie wobec kogos/czegos (ludzi/zasad)

              Dostrzegam tu pewna roznice miedzy jednym, a drugim, lecz wrodzone
              lenistwo, spotegowane jeszcze lenistwe nabytym , nie pozwala mi sie
              wzniesc ponad Poziom Potoczny :)))
              • funny_game Re: Lojalnosc - nie oznacza wiernosci. 15.10.07, 19:42
                facettt napisał:

                > funny_game napisała:
                >
                > > Lojalność nie równa się wierności, ale ją w sobie zawiera >
                >
                > - do czasu :) Gdy Ty (np.) zaczelas krasc, ja Cie uczciwie inforuje,
                > ze Cie nie sypne, ale tez nie zamierzam dalej z Toba mieszkac i sie
                > wyprowadzam, to pozostaje wobec Cieie lojalny, ale wiernosc nasza
                > sie skonczyla i sie wyprowadzam :)))

                Demagogia. Nie pozostajesz wobec mnie lojalny, bo odwracasz się żopą do mojego
                problemu, zostawiasz mnie z nim i traktujesz jako pierwszy lepszy powód do
                zabrania zabawek i szukania nowego podwórka. Gdzie tu wola działania wyrażająca
                się konstruktywnym działaniem (bo czym innym taka wola miałaby sie wyrażać)?
                Poza tym ktoś może pojmować lojalność wobec siebie/swoich zasad i kogoś, z kim
                dzieli podwórko inaczej. Zostać, ale wsadzić do puszki.


                >
                > Przykład, który podałeś jest klasycznym przykładem do rozmowy o
                > lojalności w ujęciu potocznym :)
                >
                > - to jest jeszcze jakies NIEpotoczne?

                Yhy ;)
                Rozwijać?

                >
                > > Nie wiem, czy dyskusja będzie kontynuowana, więc "lojalnie"
                > informuję o moim lenistwie.
                >
                >
                > Dziele z Toba ten Grzech Glowny, ale postaram sie przelamac :)))

                Na początek zrób mostek. Sam nie przełamiesz, z lenistwa dopiero obietnica
                nagrody potrafi wyciągnąć (w tym przypadku ciekawej rozmowy). No, to zobaczymy ;)

                >
                > Wiernym jest sie komus/czemus (ludziom/zasadom)
                >
                > Lojalnym jest sie wobec kogos/czegos (ludzi/zasad)
                >
                > Dostrzegam tu pewna roznice miedzy jednym, a drugim, lecz wrodzone
                > lenistwo, spotegowane jeszcze lenistwe nabytym , nie pozwala mi sie
                > wzniesc ponad Poziom Potoczny :)))

                A w pierwszej części swojej średnio kąśliwej ;) riposty dokonałeś rozróżnienia
                merytorycznego, a nie językowego.
                • facettt Lojalnosc - nie oznacza wiernosci cd... :) 15.10.07, 21:01
                  funny_game napisała:

                  Demagogia. Nie pozostajesz wobec mnie lojalny, bo odwracasz się żopą
                  do mojego problemu, zostawiasz mnie z nim i traktujesz jako pierwszy
                  lepszy powód do zabrania zabawek i szukania nowego podwórka. Gdzie
                  tu wola działania wyrażająca się konstruktywnym działaniem (bo czym
                  innym taka wola miałaby sie wyrażać)?

                  Bzdury, pozostaje.
                  Zakladam, A PRIORI (co powinno byc oczywiste jak to u ludzi
                  zyjacych razem) - ze takie rozmowy wczesniej sie odbyly
                  i nic nie daly :)))
                  • funny_game Re: Lojalnosc - nie oznacza wiernosci cd... :) 15.10.07, 21:29
                    facettt napisał:

                    > Bzdury, pozostaje.

                    Bzdury mnie zainspirowały. Wyobraź sobie sytuację, że Twoja partnerka/partner (a
                    bo to ja wiem) na spotkaniu towarzyskim zaczyna pleść bzdury i to na poważnie.
                    Jak się zachowasz?
                    Byłeś kiedyś świadkiem/uczestnikiem zachowania nielojalnego w takiej sytuacji?
                    I prawda, że tu lojalność nie ma nic wspólnego z wiernością (niech będzie, że
                    obie występują tu w potocznym ujęciu)?


                    > Zakladam, A PRIORI (co powinno byc oczywiste jak to u ludzi
                    > zyjacych razem) - ze takie rozmowy wczesniej sie odbyly
                    > i nic nie daly :)))

                    Rozmowy, że kradzież jest be i że jej nie pochwalasz i że coś trzeba z tym zrobić?
                    Od rozmów się, owszem, zaczyna. Ale jak się tylko na nich kończy, to widać
                    lojalność wyznaje się tylko na papierze.
    • buszmen33 Re: czy warto być lojalnym? 15.10.07, 15:47
      Tak warto być lojalnym wobec siebie bez względu na płeć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka