ania8314
06.11.07, 22:15
Może pokrótce nakreślę swoją obecną sytuację - jestem po długim związku z
facetem,ale już tak od czerwca wolna. spotykam na swojej drodzę całą plejadę
ciekawych lub mniej ciekawych facetów. jestem osobą dość
towarzyską,wesołą,wygadaną,mam sporo znajomych i poznaję wiele ludzi, dlatego
też mając możliwośc zaobserwowania zachowań facetów wobec mnie jako wobec
tzw."wolnej zwierzyny" doszłam do pewnych wniosków. Śmieszne jest to,ze ci, co
mnie w najmniejszym stopniu nie pociągają latają za mną jak opętani,nie
brakuje im ani inwencji ani odwagi zapraszać na randki,próbowac podchodów i
mieć nadzieję na coś na kształt związku. Z kolei ci,co mnie pociągają, ale nie
daje im tego jakoś nachalnie do zrozumienia, raczej dyskretnie, owszem,
czarują itd., ale są raczej zainteresowani szybkim skonsumowaniem tematu, no
bo mając mój numer komórki raczej nie zadzwonią z pytaniem, czy umówię się do
kina, ale na wszelkiego rodzaju imprezach, spotkaniach, nawet na zajęciach na
studiach widze ich zainteresowanie moją osobą, często mi mówią jaka to ze mnie
fajna dziewczyna jest itd. Nie bedzie to jakims brakiem skromności jeśli
powiem, że jestem atrakcyjną dziewczyną, widze zainteresowanie w oczach
facetów, choćby na ulicy, niegłupia, kontaktowa i żadna tam krolewna z drewna.
Więc o co chodzi-dlaczego ci na których nam nie zależy pchają się sami w
ramiona, a ci atrakcyjniejsi dla nas chcą ale niezbyt wytrwale? Aha- i żeby
nie było - droga od znajomości do łóżka, nawet bardzo dobrej i zaprawionej
mocnym flirtem,jest u mnie długa.