mike2005
11.12.07, 07:26
"Model wysokiego, chudego, wrażliwego, romantycznego, biednego
studenta z czarnym zarostem, w rozciągniętym czarnym swetrze,
grającego przy ognisku na gitarze, odchodzi powoli w zapomnienie.
Młoda kobieta - mając wybór - sięga po mężczyzn z tzw. górnej
półki. Gwarantuje to bezpieczeństwo finansowe dla niej i jej
potomstwa. Pieniądze - chociaż nie pachną - są bardzo istotnym
afrodyzjakiem i wyznacznikiem atrakcyjności. Z badań
przeprowadzonych w USA wynika, że dochody młodych żonatych
mężczyzn są półtora raza większe niż dochody ich rówieśników
ciągle będących kawalerami. Naiwne byłoby przypuszczenie, że
zarabiają więcej, ponieważ mają żony. Prawdziwsze jest założenie,
iż mają żony, bo więcej zarabiają. (...)
Tylko w sytuacjach ograniczonego wyboru kobieta obniża pułap
swoich oczekiwań."*
Moim zdaniem trudno się z powyższymi słowami nie zgodzić, życie
jest brutalne i gołodupcy często lądują z ręką w... majtkach
(własnych) ewentualnie są zmuszeni zadowolić się kobietami
niegrzeszącymi urodą (wiadomo, brzydulom ciężej jest sięgać po
facetów "z górnej półki"), ale jestem ciekaw, czy ktoś znajdzie
sensowne argumenty będące w stanie podważyć powyższą tezę.
*Źródło: Janusz L. Wiśniewski, "Czy mężczyźni są światu
potrzebni?", s. 103