Gość: malusia
IP: *.acn.waw.pl
08.10.03, 04:33
Coś ci powiem mężczyzno. Nie szukałam sponsora. Nie ustawiłam się w kolejce
po twoje pieniądze. Jak ci, którzy ustawili się w niej już dawno. Nie
podpuszczałam cię na drogie przyjemności, bo i rzadko kiedy z nich
korzystałam. One - według ciebie mi się nie należały. Nie byłam twoją darmową
dziwką a moje łóżko nie jest i nie było przejściowym burdelem.To ty się
kurwiłeś latami. To ty latałeś z wywieszonym ozorem. To przy mnie zechciałeś
sie odmłodzić, bo to przy mnie było widać, że jesteś o wiele lat starszy ode
mnie. To przy mnie rozjaśniła ci się twarz i złagodniały rysy. Zacząłeś o
siebie dbać. Inaczej uśmiechać. Doznawać na nowo. Na nowo czytać kobietę.
Miałeś powód. Mnie. To ja byłam słonkiem w szarości twoich dni. To moja skóra
była miękka i świeża. To byłam ja. To przy mnie twoje ciało odzyskało
sprężystość a jego ruchy nabrały finezji. Nauczyłeś się od nowa kochać.
Miękko, otwarcie i z przyjemnością. Odzyskałeś subtelnośc i delikatność. To
ja udowodniłam ci, że mężczyznę zdobi jedynie ładna, spontaniczna kobieta. To
ja pokazałam ci jak o mężczyznę dba kochająca kobieta. Jak go szanuje i do
jakiego stopnia może być oddana. To ja nauczyłam cię elegancji, zadbałam o
twoje drobiazgi, które teraz są twoją wizytówką. To ja zdjęłam z twojej
ściany tę okropną "martwą naturę" zamieniająć ją na ruch. Ożywiłam nawet
twoją ścianę. Jak twoje serce, w którym stopiłam lód i spowodowałam, że
zaczęło żyć moim ciepłem.To ja wiedziałam, czego pragniesz, kiedy lepiej
milczeć niż mówić. Znałam każde spojrzenie, spoglądanie, ruch twoich warg,
nerwowość policzków.Znałam ciebie, bo chciałam cie poznać. Nie potrzebowałam
na to wielu lat, bo kochałam cię i pragnęłam. Bo czekałam na ciebie całe
swoje marne życie. O wiele gorsze teraz. Bardzo smutne. Bez słońca. Prawie
takie, że już w nim mnie nie ma. Bo nie ma Ciebie.Nie ma twoich dłoni,
twojego spojrzenia, nie ma juz ciepła w twoim uśmiechu. Wiem o tym, choć
twojego usmiechu juz nie widuję. Jak ciebie. Jest październik, a ja wiem, że
o tej porze roku zawsze masz chłodne ręce.Jest ci zimno i czujesz się źle.
Martwię się o Ciebie, choc już nie powinnam. Bo pozwoliłeś wybrać komuś za
siebie. Bo uległes komuś, by ze mnie zrezygnować.Komuś, kto potem ze mnie
kpił,upakarzał mnie, drwił i na mnie pluł. Komuś, kogo martwiły jedynie twoje
pieniądze nie ty. Inaczej byś tak do mnie nie lgnął, nie łasił się.
Zostawiłeś mnie na skraju drogi, nad przepaścią. Mnie, swoją malusią. Swój
promyczek. jest prawie piata trzydzieści rano. Jeszcze raz cię pogłaszczę.
Jeszcze raz przytulę się do Ciebie. Poczuję twój zapach. Głębiej odetchnę.
Spokojniej. Położę swoja dłoń na twoim karku. Chcę jeszcze poczuć jego ciepło.
Jeszcze raz. Moje kochane maleństwo, napisałam to dla Ciebie. Specjalnie.
Może zrozumiesz, że wyciągnęłam dłonie do ciebie a nie po to co masz.Inaczej
nie wytrzymałabym tego tak długo. Inaczej byłabym i w innej sytuacji i w
innym miejscu.