Dodaj do ulubionych

Depresyjna Samica

18.09.08, 10:42
Depresyjna samica ma 27 lat. Całe życie poświęciła na studiowanie
dziennikarstwa, filozofii, kursy...
Jej motto życiowe brzmi:Polacy są nudni i nie mają klasy.
Kiedyś poznała obcokrajowca, była z nim 2 lata, widzieli się raz na
3 miesiące. I to był jej jedyny facet-nie miała nikogo w liceum czy
na studiach. Zdradzał ją i fatalnie traktował.
Napisała mi niedawno:Anetka, ja tak strasznie chcę seksu...
Więc ja jej na to, żeby umówiła się z kimś. Odpowiedź była typowa-
nie, bo Polacy są nudni. W Polsce nie ma przystojnych facetów. Bo
jej facet musi super wyglądać, być wykształcony, mieć ciekawe hobby
i traktować swoją laskę jak królową.
Mówię jej:Z całym szacunkiem koleżanko, a Ty jesteś taka
interesująca?Jak nie masz faceta, nie chcesz sie spotykać z kimś, to
kup sobie wibrator. A ona na to, że to nie w jej stylu.Że myślała o
tym, ale jednak nie.
Pracowała rok jako asystentka, ale często płakała i nielubiła swojej
szefowej.Zwolniła się z pracy, mieszka jak zawsze z rodzicami. Ma
opisy na n-k i na innych portalach, że szuka pracy w zarządzie
firmy. Bo dla niej liczy się prestiż, bo ona ma liczne talenta.
Chciałam jej pomóc-mówiłam, żeby złożyła papiery w tej i tej firmie.
Po pół roku pytam, co z ta pracą, a ona na to, że nawet tam nie
zadzwoniła, bo słyszała, że ludzie są niezadowoleni z tej firmy.
Myślę, że ona ma depresję. Nie wiem, czy istnieje jakiś sposób na
to, by jej pomóc. Ja już szału dostaję, jak słyszę jej jęk w
słuchawce telefonu, obwiniam siebie za tą złość.
Obserwuj wątek
    • 1.xxx12345 Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 10:52
      to nie "depresyjna samica" tylko "niedoceniania królowa". chcesz jej pomóc? musiałabyś jej zmienić priorytet wartości i charakter.
      • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:07
        Starałam się zmienić jej priorytet wartości, zwracając uwagę na
        faceta, z którym się związałam. Nie ma on studiów, nie jest adonisem
        z klatą pudziana, ale ważne, że mamy boski seks, lubimy te same
        filmy, te same imprezy, kochamy się...Poznałam go w necie i
        próbowałam namówić koleżankę, żeby w podobny sposób poszukała sobie
        drugiej połówki. Mówiłam jej też, że zwykły romans to nic złego-
        poznać kogoś, dobrze się pobawić, zobaczyć, jak to jest z facetem.
        Ale ona zawsze była na nie. Jest tak zgorzkniała, że nawet ma
        jęczący głos.
        • autume To pewnie Samica Alfa !? 18.09.08, 11:34
          lillalu napisała:

          Albo i Alkaprim :(
          • cloclo80 Re: To pewnie Samica Alfa !? 18.09.08, 11:37
            Zwracam uwagę, że alfa wyłazi dopiergo gdy się ma stado wokół
            siebie, a ta babka ma wokół próżnię.
            • autume Re: To pewnie Samica Alfa !? 18.09.08, 11:38
              cloclo80 napisał:

              > Zwracam uwagę, że alfa wyłazi dopiergo gdy się ma stado wokół
              > siebie, a ta babka ma wokół próżnię.
              Więc zostaje Alkaprim :(
            • inwigilowana Re: To pewnie Samica Alfa !? 20.09.08, 15:39
              > Zwracam uwagę, że alfa wyłazi dopiergo gdy się ma stado wokół
              > siebie, a ta babka ma wokół próżnię.

              tak, teraz już tutaj nic nie mam
        • grz.egorz Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:54
          Nie ma on studiów, nie jest adonisem
          > z klatą pudziana, ale ważne, że mamy boski seks, lubimy te same
          > filmy, te same imprezy, kochamy się..

          Hm, ja też nie mam studiów i cieszę się, że są jeszcze takie
          dziewczyny jak Ty - już Cię lubię :)
    • lambert77 Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:33
      e tam poprostu się kobicie w czterech literach poprzewracało od
      dobrobytu :) ot cały problem. Normalny facet z krzykiem od niej
      ucieknie... cholera już to sobie wyobrażam jak się z czymś takim
      żyje. Wszystko jest cacy dopóki jesteś młody przystojny i kasiasty.
      A jak Ci się noga powinie to nagle się odkochuje i stwierdza że
      jesteś nudny bez polotu i na dodatek ciamajda bo nie potrafisz ileś
      tam tysięcy zarobić na jej prestiż:) Chroń nas Panie przed takimi
      babami :)
      • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:41
        Zgadzam się z Tobą, że prawdopodobnie każdy normalny od niej
        ucieknie. Dlatego jest mi jej zarówno żal, jak i zaczynam być
        brutalna. Kiedyś miała opis na gg ,,nowa miłość". Podjarałam się,
        dzwonie do niej, pytam, z kim się spotyka. A ona na to, że jeszcze z
        nikim, ale jakiś facet napisał do niej na Cafe.Jeśli facet
        zobaczyłby taki opis na gg, to uciekłby od razu, tak sądzę.
        Kilka miesięcy temu była taka sprawa, że pojechała do jakiegoś
        kolegi do Niemiec-fajny był, historyk, oprowadzał turystów po
        klubach, duzo czytał. Oczywiście koleżanka zaznaczyła, że zero
        seksu:)Pozwiedzali, fajnie się bawili, wizyty w muzeach itp. Ale ona
        musiała wszystko zniszczyć, bo po tygodniu zadzwoniła do niego z
        pretensjami, dlaczego on nie dzwoni i nie opiekuje sie nią? Na co
        facet odparł, że dziewczyna w jej wieku jest już duża i sama moze
        sie soba zaopiekować, po czym nie zadzwonił już nigdy.
        • pollyannadorosla Re: Depresyjna Samica 19.09.08, 22:53
          . Ale ona
          > musiała wszystko zniszczyć, bo po tygodniu zadzwoniła do niego z
          > pretensjami, dlaczego on nie dzwoni i nie opiekuje sie nią? Na co
          > facet odparł, że dziewczyna w jej wieku jest już duża i sama moze
          > sie soba zaopiekować, po czym nie zadzwonił już nigdy.

          nie demonizowalabym tej historii, bo moglo być rożnie - moglo nie zaskoczyć,
          facet mógł sie jej też trochę przestraszyć (ale z innych wzgledow niż myślisz),
          zwyczajnie mieć w tle jeszcze kogoś na oku (i bliżej). Zreszta prawdopodobnie
          byl to mix rożnych przyczyn, niekoniecznie leżących tylko po jej stronie. Zwroć
          uwagę, ze on faktycznie nie zadzwonił. Nie zwalalabym na nią calkowitej
          odpowiedzialnosci za utratę szansy, bo tej szansy mogli sobie oboje nie dac albo
          nie być w stanie dać.
          sadząc po reakcji wyszla z niej mala dziewczynka. Być może czekala na jego
          telefon odmierzając dni i zawiedziona zareagowala stosując jedyny znany sobie
          skuteczny (np. wobec rodziców) chwyt, co pokazuje też jej nieporadność i brak
          doświadczenia. Dobrze jednak, ze mimo niepowodzeń probuje dalej ułozyć sobie życie.
          myśle, ze jesli jest w depresji więcej pomoże jej Twoja serdecznośc niż dobre
          rady (które teraz po prostu odbijają sie od niej jak pileczka od ściany). MOże
          pomóglby tez przyklad, ale taki obserwowalny :-) jakbyś np. wyciagnęla ją gdzieś
          ze swoimi znajomymi? żeby trochę podejrzala i podsluchala "na żywo" cudze życie,
          jak inni sobie je ukladają/ułożyli (tylko tak, żeby nie byla jedyną samotną
          kobietą w grupie, bo zgorzknienie tylko czyha na takie momenty :-)
          ps. a nie moglabyś jej też trochę pomoc przemodelować (przeredagować) sam profil
          randkowy? i w jej opisie (jak sama postrzegasz jej zalety i to co w niej lubisz)
          i w oczekiwaniach (moglabyś je urealnić), możesz jej to zaproponowac jako zabawę
          - na probe, na jakis czas, zeby sobie porównała efekty?
          pozdrawiam :-)
    • cloclo80 Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:35
      Nie przejmuj się. Wkrótce kumpela przymierzy kaftan...
      • autume Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:39
        cloclo80 napisał:

        > Nie przejmuj się. Wkrótce kumpela przymierzy kaftan...
        Albo coś z wosku...
        • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:48
          Ja naprawde prowadziłam z nią wielogodzinne dyskusje, dlaczego
          powinna zmniejszyc swoje nierealne wymagania wobec facetów. Dlaczego
          powinna dać szansę komuś, kto może nie jest idealny, ale może po
          kilku spotkaniach okaże sie super człowiekiem. Wyczerpałam już
          wszelkie argumenty. Doradźcie coś, jakies chwytliwe hasła, które
          może dałyby jej do myślenia. Laska ewidentnie gorzknieje i robi się
          złośliwa. Zachowuje się w stylu ,,wyżej sram, niż dupę mam". Jak
          powiedzieć jej, że jest wkurzająca? Że studia i zadzieranie nosa nie
          czynią z niej boginii?
          • staryigruby Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 12:37
            Niektórzy długo szukają dna....
            Słabo rozpoznają sytacje społeczne, nie działają wg. programu "chcę
            mieć fajne życie"...
            Ja bym sie koncentrował na pozytywach, tzn. pogadał z nią, ze sa
            sprawy, które jej się udają, dlaczego? Co je łączy? Jaki jest
            wspólny ich mianownik? Jakie postępowanie prowadzi ją do efektywnego
            i skutecznego działania i odniesienia zadowolenia z efektów?
            Masz rację, ze nierealne wymagania wobec facetów ją osłabiają, ale
            chyba tak jest wychowana, ze sama sobie narzuca wysoko poprzeczkę.
            Na to pomaga próbowanie nowych rzeczy...bo wiadomo,ze czlowiek wtedy
            popełnia błędy, musi się sparzyć. To uczy dystansu, umiejętności
            wybaczania sobie tego, ze nie jest sie ideałem. I uczy wypracowania
            sobie mechanizmu działania w celu osiągnięcia planów.
            Akurat mozesz być słaba osobą do pomocy jej, bo wywierasz presję,
            częściowo podświadomie. Jak ktoś tu zauważył - odnosisz na jej tle
            korzyść, ze jesteś lepsza niż ona. Jezeli chcesz jej pomóc, to
            najpierw odrzuć swoje działania w celu osiągnięcia stanu tej
            przewagi. Po prostu przemysl, czy tak nie działałaś, nawe mimowolnie.
            Hobby - Ty zacznij razem z nią uprawiać JEJ hobby. I poobserwuj jak
            sie uczy na błedach.
            Sa ludzie zaprogramowani na działania depresyjne i mozliwe, ze
            potrzebna jest fachowa pomoc, zeby z tego kręgu sie wyzwolić.
            PS
            Lillalu....podoba mi sie twój sposób ujmowania spraw :)
            • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 12:54
              Hmmm...Być może podświadomie czułam się lepsza, bo ktoś zwraca się
              do mnie po poradę.Być może wywierałam na nią presję, starając się
              narzucić jej mój punkt widzenia. Istnieje takie ryzyko. Ona kiedyś
              powiedziała mi, że dziękuje Bogu że zna kogoś takiego jak ja i że
              cholernie mi zazdrości, bo potrafię być taka wyluzowana.
              W ubiegłym roku, w lecie, był taki problem, że ona miała silny atak
              depresji i pomogłam jej w ten sposób, że skierowałam ją do kolegi,
              który jest psychiatrą i przy tym jest zaj...stym, wyluzowanym
              człowiekiem. Powiedział jej, że faceci najchętniej mieliby kilka
              partnerek, ale im się nie chce z lenistwa-bo szkoda im czasu na
              jeżdżenie tramwajami od jednej laski do drugiej, dlatego nie ma
              czasu na czekanie na księcia z bajki. Ale chyba jej to nie
              pomogło...Wiele przyjaciół odwróciło sie od niej, bo wykorzystywała
              innych pod każdym względem-taka królewna. Komputer się zepsuł, więc
              telefon do kolegi-informatyka ,,przyjedź natychmiast". Sms do brata-
              załatw mi pracę w tvn. On pyta-ale jaką pracę chciałabyś wykonywać-
              potraktowała to jako odmowę i obraziła się. Ludzie tracą cierpliwość
              do niej. Czasem chciałabym jej powiedzieć-przestań być królewną-ale
              nie mam odwagi.
              • staryigruby Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:01
                Są ludzie, którzy łączą w sobie nierealne oczekiwania wobec innych
                ("myslałam, ze mogę na ciebie liczyć" - w ślad za czym idzie żądanie
                pomocy w każdej sytuacji) z nadmiernymi wymaganiami wobec facetów
                ("nie ma na kim oka zawiesić") z lękami seksualnymi ("kazdy to zbok,
                wystarczy się uśmiechnąc, a już sie przystawia").

                Mówię...niektórzy długo szukają dna :)
                Mozliwe, że nic nie poradzisz.
                Jedno jest pewne - popełnia mnóstwo drobnych błędów w życiu, co
                składa się na obraz małej katastrofki.

                Nie wiem...ja zawsze na tyle podświadomie bałem się samotnosci, ze
                nigdy za długo nie singlowałem :)
                • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:04
                  Oto, kogo szuka(skopiowane z jej profilu na portalu randkowym):

                  Mądry, wiedzący czego chce od życia facet - plus za bycie
                  brunetem ;). Wysportowany, bystry i niebanalnym poczuciu humoru, o
                  gentlemańskich manierach z tygrysim błyskiem w oku - męskiiiii!!

                  Może jest tu taki facet???????;)
                  • staryigruby Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:18
                    Hmmm:)
                    No to kolejna, która myśli, że faceta się wybiera jak markowy
                    produkt z półki w shopie :D.

                    Faceta się sobie wykuwa w pocie, znoju, trudzie. Nieraz przyjdzie z
                    pośpiechu przyłożyć sobie młotkiem w palec. Ale to długa praca daje
                    efekt...
                    To nieeleganckie,ale wkleję tu link z fragmentem mojej rozmowy z
                    tini z F.Towarzyskiego...

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45&w=84139710&a=84161991
                  • pan_szczepan Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 19:25

                    > Mądry, wiedzący czego chce od życia facet - plus za bycie
                    > brunetem ;). Wysportowany, bystry i niebanalnym poczuciu humoru, o
                    > gentlemańskich manierach z tygrysim błyskiem w oku - męskiiiii!!

                    Wrzuciłem to w google i proszę co wyszło:

                    cafe.pl/ecafe/1,102,,w5kt5xip064saw,0.html
                    Taka maszkara i takie wymagania?? Świat się kończy...
                    • buraque Re: Depresyjna Samica 21.09.08, 19:26
                      pan_szczepan napisał:

                      > Taka maszkara i takie wymagania?? Świat się kończy...

                      to dość typowe, dalej będzie tylko gorzej

                      Pytanie do autorki wątku: dlaczego zanudzasz nas tej nieszczęsnej?
    • barenaked.lady Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 11:53
      a ty utrzymujesz z nią kontakt, bo cię to dowartościowuje? daje poczucie, że
      twoje życie fajniejsze, bo chociaż ona ma te fakultety a ty nie, to ty masz
      chłopaka i regularny seks?

      co cię obchodzi koleżanka, ciesz się, że ty szczęśliwa zamiast jej wróżyć brak
      przyszłości.
      • lillalu Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 12:02
        Źle zrozumiałaś moje intencje. Chociaż wiedziałam, że i taki głos
        się pojawi:)Nie zazdroszczę jej fakultetów, skończyłam studia.
        Nie wróżę jej braku przyszłości, ale martwię się.Pytasz, co mnie
        obchodzi koleżanka? Rozumiem, że najlepiej jest olać problemy
        znajomych, klapki na oczy, alleluja i do przodu? Sama zwraca się do
        mnie z problemami, więc staram się jej pomóc, przecież nie powiem
        jej, zeby spadała na bambus. A że do tej pory moje starania nie
        przynosiły efektu, postanowiłam zwrócić się do mężczyzn, jak oni
        widzą problem. Chciałabym, żeby moja koleżanka była szczęśliwa i
        wreszcie wyprowadziła się od dołujących rodziców, od których jest
        uzależniona. Chciałabym, żeby zmieniła zdanie, bo Polacy nie sa
        nudni.
    • grz.egorz Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 12:02
      Ja myślę, że tak ją po prostu wychowano - ty jesteś królewną i może
      mieć cię tylko prawdziwy książę - a jak wiadomo takich książąt
      raczej niewiele, jeśli w ogóle się zdarzają. Miło z Twojej strony,
      że przejmujesz się koleżanką i starasz się jej pomóc. Cóż, może
      życie w końcu naprostuje jej preferencje co do facetów.
    • sztrumf Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:06
      Moim zdaniem niestety owej Pani nie da się pomóc ot tak.Rację mają
      Ci,ktorzy napisali, że tak została wychowana.Ty tego nie zmienisz,
      pomoc moze ewentualnie dobry terapeuta (niemniej na Twoim miejscu
      zaczekalabym, az dziewczyna sama na to wpadnie)

      Bawi mnie to, jak wiele postów dotyczy mnie samej...
    • gocha033 Czy mozna by nie deprecjonowac samej siebie? 18.09.08, 13:31

      a takze bliskich (i/lub dalszych) kolezanek
      - poprzez uzycie na powaznie i bez cudzyslowu slowa - SAMICA?

      Nie sadze bowiem, by np. samica szcurza miewala problemy
      egzystencjonalne na tym poziomie.
      • lillalu Re: Czy mozna by nie deprecjonowac samej siebie? 18.09.08, 13:36
        Dla mnie to słowo nie jest deprecjonujące. Jeżeli kogoś obraziłam,
        to sorry. Ja pieszczotliwie swojego faceta nazywam samcem.
        • sztrumf Re: Czy mozna by nie deprecjonowac samej siebie? 18.09.08, 13:37
          Aaaaaaaaaaa tam już od razu obraziłas ;) Bez przesady.
      • sztrumf Re: Czy mozna by nie deprecjonowac samej siebie? 18.09.08, 13:36
        Gocha...wybacz mi,ale muszę to napisać. Egzystencjalne a nie
        egzystencjonalne.Pisze o tym, bo kiedys za ten blad dostalam po
        uszach.
        • gocha033 Re: Czy mozna by nie deprecjonowac samej siebie? 18.09.08, 13:45
          Dziekuje. Zdenerwowalam sie troche.

          Pewien przyjaciel mowil kiedys do mnie "skarpetko"
          i uwazal to za pieszczotliwe okreslenie
          (gdyz skarpetki sie naklada, a lubil pozycje na dole).

          Bylo to dla mnie "srednio" zabawne.

          Slowo "samica" zabawne (w tym kontekscie) nie jest wcale.
          • arsicilliana Gocha a'propos 18.09.08, 13:49
            mam takie pytanie do Ciebie i innych rowniez
            jak to jest z zartami/obelgami

            pewnego razu moj przyjaciel najslodszy nazwal mnie 'dretwa rura'
            na co odpowiedzialam mu per 'chamski k***s'

            byl oburzony, bowiem stwierdzil, iz on zazartowal a ja uzylam zwrotu
            wulgarnego

            jak myslisz Gosiu i jak myslicie inni?
            • sztrumf Re: Gocha a'propos 18.09.08, 13:55
              Mam wielki problem z tzw "luzackimi zartami",mnostwo ludzi ma mi to
              za zle i zle sie czuje w moim company.Zostalam tak wychowana, ze
              kobietom nalezy sie szczegolny szacunek, w zwiazku z tym srednio
              łykam zarciki o zabarwieniu wulgarnym.Niemniej jednak kolegę nieco
              poniosło,jesli sam wystartowal z takim tekstem.Ja Ci winszuję
              riposty.A jesli to przyjaciel to juz w ogole dziwacznie zareagował.
              • arsicilliana Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:01
                sztrumf napisała:

                > Mam wielki problem z tzw "luzackimi zartami",mnostwo ludzi ma mi
                to
                > za zle i zle sie czuje w moim company.Zostalam tak wychowana, ze
                > kobietom nalezy sie szczegolny szacunek, w zwiazku z tym srednio
                > łykam zarciki o zabarwieniu wulgarnym.Niemniej jednak kolegę nieco
                > poniosło,jesli sam wystartowal z takim tekstem.Ja Ci winszuję
                > riposty.A jesli to przyjaciel to juz w ogole dziwacznie zareagował.


                sztrumf- dzieki :)))
                wiesz, ja podobnie
                nie zwracam sie w ten sposob do kogokolwiek

                mam tak silnie wdrukowane,ze szacunek, ze takt itd

                mysle, ze ow 'przyjaciel' chcial mnie sprowokowac
                bowiem
                nazywa mnie Dr Jekyl Ms Hyde

                moze mial ochote na ( jak to nazywa) ma - 2ga osobowosc? :(
                tak czy inaczej
                mam jedna bardzo istotna ceche
                sama jestem Dr Jekyl jak dlugo sie tylko da

                jesli jednak ktos mnie prowokuje, prowokuje w pewnym momencie sie
                denerwuje i
                nie pozostaje dluzna
                no tak juz mam....co zrobic
                • sztrumf Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:11
                  Mhm.Rozumiem Cię.Słyszałam milion razy, że jakiś tam chłoptaś źle
                  się czuje w moim towarzystwie bo cyt "swoim zachowaniem wymuszam na
                  innych, żeby zachowywali się na moim poziomie"Jak dla mnie
                  absurd.Jesli czyims poziomem jest zarcik a'la hmm no na
                  przykład "jak Ci gorąco to się rozbierz" <nic innego nie przychodzi
                  mi do głowy, a tym mnie kiedys zastrzelil gosc ktorego znalam od 10
                  minut>,to przykro mi,nie jestem w stanie trwać w takim
                  czymś.Silniejsze ode mnie, często ubolewam....niemniej jest kilka
                  naprawdę bomba osób, które za to właśnie bardzo mnie cenią.I tego
                  się będę trzymać:)
                  • arsicilliana Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:16
                    i tu jest pies pogrzebany :)

                    wychowanie, poczucie humoru...

              • 4groove Re: Gocha a'propos 18.09.08, 19:32
                to nie Twoj problem a ludzi ktorzy takich "slodkich" okreslen uzywaja...mam
                sporo kolezanek z ktorymi w dawnych czasach zdarzalo sie pic przez 3 dni wódkę
                siegajac dna patalogii i degeneracji i nie pamietam aby mi albo ktoremus z moich
                kumpli wyrwalo sie "ruro" , "psito" itp. To sa fundamentalne kwestie kultury i
                wychowania , koniec kropka
                Pozdr
            • lacido Re: Gocha a'propos 18.09.08, 13:57
              do mnie znajomy zwracał się pre "psito" ma początku mnie strzelało. ale nie
              zdradzałam się z tym i przestał
              • arsicilliana Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:09
                lacido napisała:

                > do mnie znajomy zwracał się pre "psito" ma początku mnie
                strzelało. ale nie
                > zdradzałam się z tym i przestał


                no wiesz - ja nie moglam przemilczec 'dretwej rury'
                dla mnie to gruby nietakt
                • lacido Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:11
                  no w sumie ten epitet ma negatywny oddźwięk a psita była prostacka tylko <lol>
                  • arsicilliana Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:14
                    lacido napisała:

                    > no w sumie ten epitet ma negatywny oddźwięk a psita była prostacka
                    tylko <l
                    > ol>

                    no 'psita' ma inny wydzwiek fakt :D

                    ale 'dretwa rura' to o jeden most za daleko dla mnie
                  • sztrumf Re: Gocha a'propos 18.09.08, 14:37
                    Buhahahhahhahahahhahahahahahhahahahaha :D Mocne
    • lacido Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:40
      to może na forum psychologia napisz
      • sztrumf Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:43
        aj agri łif Lacido-gerl ;))))
        • lacido Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 13:52
          sztrumf napisała:

          > aj agri łif Lacido-gerl ;))))

          o jak miło :)

          podaję linka jakby co

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=210
          tam naprawdę siedzą ludzie którzy potrafią coś doradzić(żeby nie było, nie
          twierdzę ze tu takich nie ma)
          • autume Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 15:21
            lacido napisała:

            > tam naprawdę siedzą ludzie którzy potrafią coś doradzić(żeby nie
            było, nie
            > twierdzę ze tu takich nie ma)
            >
            I jak to psychologowie są w takim stanie, że sami potrzebują pomocy.
            • lacido Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 17:57
              nie rozumiem o co chodzi? Kto jest w jakim stanie?
    • zeberdee24 Re: Depresyjna Samica 18.09.08, 17:19
      To raczej przypadek psychiatryczny - mitomania połączona z megalomanią, mam w rodzinie(dalszej na szczęście) gościa który ubzdurał sobie że 'zrobi biznes, bo on nie będzie zapi.. do końca życia'(uważa się tak w ogóle za niewiadomo kogo, mimo że jest pijakiem który nawet matury nie zdał) i wymyśla stale jakieś kompletnie nierealne rzeczy, wmawia sobie że to jest ten 'interes zycia' po czym topi to co z żoną uskładali nawet dom zafundowany przez teściów sprzedał i uwalił w swoich 'projektach', niedawno przestał w ogóle pracować i teraz juz tylko wymyśla te 'biznesy', mówi o lokalnych przedsiębiorcach że to są jego koledzy, bo 'on się tylko z takimi ludźmi przyjaźni a nie z hołotą' - chociaż oni się z niego nabijają jak proponuje im wejście w spółkę. Generalnie jest to analogiczny przypadek jak Twojej koleżanki - kompletny brak kontaktu z rzeczywistością i zwalanie na innych winy za to że rzeczywistość nie jest taka jak ta osoba by sobie tego życzyła i to się moim zdaniem będzie pogłębiać .
      • inwigilowana Re: Depresyjna Samica 19.09.08, 17:19
        mam dokładnie takiego znajomego
        mitomegaloman jako żywo

        ale o tem potem
        albo i nie

        teraz do zlotych, a potem do muzeum albo pod pałac

        no co ?
        ułatwiam

        chore, tak chore
        ale nie ja to wymyśliłam

        i nie ja wymyśliłam taktykę uników
        • inwigilowana Re: Depresyjna Samica 19.09.08, 17:23
          zabawne jak ktoś nie umie zobaczyć prostego związku przyczynowo - skutkowego
          pomiędzy swoim postępowaniem a zachowaniem innych

          a może widzi?
          zawsze łatwiej udawać, że się nie widzi i obwiniać

          i przegadać sprawę z rodziną
          nie swoją
          i znajomymi
          nie swoimi
    • kookardka Re: Depresyjna Samica 20.09.08, 14:01
      Chyba musisz dla własnego dobra ( mówię o tej złości, która się
      w Tobie pojawia) uświadomić koleżance, że popełnia błędy z krzywdą
      dla siebie i dla innych w ocenie rzeczywistości. W zasazdie to
      jeden : co by się dobrego nie działo i tak jest źle.
      Jedną z podstawowych przyczyn takiego rozumowania jest sposób
      wychowywania przez rodziców, którzy być może też tak oceniają
      wszystko co im się przytrafia w życiu. A takie zabijanie w sobie
      pozytywnych odczuć powoduje, że serotoniny w organiźmie jest za mało
      i wtedy droga do depresji jest już prosta. Brak serotoniny zaburza
      funkcjonowanie neuronów, które odpowiadają za połączenia między
      komórkami w mózgu i jakoś to wpływa na chemię ... Ja oczywiście
      pisze ogólnie, nie jestem specjalistą, ale wiem, że tę chemię w
      głowie można przywrócić do porządku poprzez leczenie tabletkami.
      Takie tabletki nie uzalezniają ich zadaniem jest pobudzanie
      produkcji serotoniny w mózgu. Do tego jeszcze potrzebne jest
      zrzumienie swojego toku myślenia, który napędza niegatywne
      nastawienie do świata albo z pomocą spoecjalisty albo z pomocą
      różnych opracowan na temat pozytywnego myślenia ... i kontolowanie
      tego ... przydałoby się jeszcze coś co spowoduje, że dziewczyna
      złapie ogień do życia - jakaś pasja :) Wiem co mówię, bo sama przez
      to przeszłam. Zaproponuj koleżance wizytę u psychiatry. Po pół roku
      leczenia poczuje, że warto żyć, że szkoda tracić czas na
      zamartwianie się i szukanie dziury w całym :) Znajdzie wewnętrzny
      spokój, który pozwoli jej stanąć na nogi i cieszyć się każdym dniem
      choćby skały srały ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka