polska_potega_swiatowa
03.11.08, 09:57
Zapewne zlosliwi z radosci odpowiedza; "Nie musi" ale...
Chopin i jego nieszczesne zycie prywatne, plus wielki sukces
artystyczny...Van Gogh, jego zycie uczuciowe to byla jedna wielka
kpina (zeby nie powiedziec ze wogole nie istnialo, a jesli to tylko
w jego glowie)... plus dzis najbardziej znany malarz na swiecie.
Nie chce byc posadzony o brak skromnosci, ale obawiam sie ze moje
zycie zmierza zdecydowanie w tym kierunku.
Wyslalem tylko raz moje "portfolio" do jednej z najwiekszych sieci
galerii w Ameryce, i pisza ze sa "pod wielkim wrazeniem/your work is
artisticaly impressive"...co prawda rowniez pisza "ale ich galeria
ma troche inny profil (czytaj; nie mam zadnych znajomosc tam) i
ze "jak zmieni sie cokolwiek w ich profilu wystawienniczym to beda
mieli wielka przyjemnosc ze mna wspolpracowac" (czytaj; czekaja az
ktos inny albo sam sie wypromuje, wtedy z przyjemnoscia podziela sie
ze mna profitami jakie im przyniose). No i dobrze ;)
Nie wiem co o tym myslec. Czy artysci, ludzie kreatywni sa
nieszczesliwi w milosci; zakochuja sie nieszczesliwie, lub maja
skomplikowane zycie emocjonalne, dlatego ze sami sobie je
komplikuja, ze lubia wyzwania. Wlasciwie jestem kochany, powinienem
byc bardzo szczesliwy, inni faceci zazdroszcza mi takiej partnerki,
lecz nie do konca spelniona milosc z przeszlosci nie daje mi spokoju.
Czy ta sama wrazliwosc ktora prowadzi do sukcesu artystycznego,
rowniez przynosci wielkie rozczarowania w milosci?