ma_gala
17.01.09, 11:16
mieszkam razem z chłopakiem. Mieszkanie formalnie jest moje - ja
opłacam cały kredyt, opłatami dzielimy się "po połowie". Ostatnio
cały czas się mnie dopytuje kiedy go zamelduję w tym mieszkaniu
tłumacząc to tym, ze "nie będzie miał problemó na poczcie, że adresy
się nie zgadzają". Ja odmawiam, bo uważam, że skoro (ponoć na razie)
nie chce sie ze mną zenić to dlaczego mam go zameldować w moim
mieszkaniu? Jakie tak naprawdę są konsekwencje zameldowania nie-męża?
I czemu jemu na tym tak strasznie zależy? Mam nadzieję, ze nie
chodzi o mieszkanie - w sensie, ze chce mieć do niego prawo, gdy sie
rozstaniemy a np. nie będziemy małżeństwem. Wydatki odnośnie
mieszkania ponosimy wspólnie (meble, sprzęt AGD itp.), dlatego "w
razie czego" nie będzie problemu z ich podziałem. On swojgo
mieszkania nie posiada, przeprowadził się tu od rodziców. Więc czemu
tak mu zależy?????