babyfever
21.02.09, 00:37
Facet, z którym żyję od czterech lat, nie chce mieć dzieci. Wie od początku,
że ja chcę, i zdania nie zmienię. Ja wiem od początku, że on raczej nieskory,
ale ciągle mówił 'teraz nie czas myśleć, zobaczymy'. Teraz, po czterech
latach, mówi, że nie przewiduje wybuchu instynktu ojcowskiego w ciągu
następnych 5 lat (ja mu powiedziałam, że chciałabym w ciagu pięciu lat urodzić
dziecko/dzieci, mam już 30, nie młodnieję).
Postanowiłam odstawić pigułki, zajść w ciążę i od niego odejść. Tak zrobię.
Pragnę dziecka, pragnę dać życie i zrobić wszystko, by uczynić je pięknym. Ale
faceci wokół dzieci mieć nie chcą - chcą kariery, zabawy, zmieniania świata,
ale nie chcą dzieci. No to ja to czniam. Będę miała dziecko sama. Jak facet aż
tak trzęsie tyłkiem o swoją wygodę i zabawę w życiu, ja mu jej zabierać nie będę.
Piszę, żeby sobie poczytać dziesiątki postów pełne oburzenia. Walcie śmiało,
jaka to ze mnie parszywa egoistka, dziecko to nie zabawka, podejmowanie takiej
decyzji bez wiedzy i zgody faceta to skończone świństwo. Wyżyjcie się. Ja będę
zaglądać do wątku, bo ciekawa jestem, czy ktoś wpadnie na coś nowego, czy też
jak zwykle w kółko będzie to samo.