21.02.09, 00:37
Facet, z którym żyję od czterech lat, nie chce mieć dzieci. Wie od początku,
że ja chcę, i zdania nie zmienię. Ja wiem od początku, że on raczej nieskory,
ale ciągle mówił 'teraz nie czas myśleć, zobaczymy'. Teraz, po czterech
latach, mówi, że nie przewiduje wybuchu instynktu ojcowskiego w ciągu
następnych 5 lat (ja mu powiedziałam, że chciałabym w ciagu pięciu lat urodzić
dziecko/dzieci, mam już 30, nie młodnieję).

Postanowiłam odstawić pigułki, zajść w ciążę i od niego odejść. Tak zrobię.
Pragnę dziecka, pragnę dać życie i zrobić wszystko, by uczynić je pięknym. Ale
faceci wokół dzieci mieć nie chcą - chcą kariery, zabawy, zmieniania świata,
ale nie chcą dzieci. No to ja to czniam. Będę miała dziecko sama. Jak facet aż
tak trzęsie tyłkiem o swoją wygodę i zabawę w życiu, ja mu jej zabierać nie będę.

Piszę, żeby sobie poczytać dziesiątki postów pełne oburzenia. Walcie śmiało,
jaka to ze mnie parszywa egoistka, dziecko to nie zabawka, podejmowanie takiej
decyzji bez wiedzy i zgody faceta to skończone świństwo. Wyżyjcie się. Ja będę
zaglądać do wątku, bo ciekawa jestem, czy ktoś wpadnie na coś nowego, czy też
jak zwykle w kółko będzie to samo.
Obserwuj wątek
    • allerune Re: czniam to 21.02.09, 00:56
      chcesz być kolejną dziewczyną, która przyczyni się, że kolejny facet straci
      wiarę w kobiety?

      Dawcę spermy znajdziesz łatwo, nie rób krzywdy komuś, kogo chyba trochę... lubisz?
      • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 01:04
        Lubię. Kocham. Nawet szanuję. Ale bardziej niż na nim i na jego komforcie zależy
        mi na daniu życia dziecku. Nie mam zamiaru mu się przyznawać do zaniechania
        brania pigułek, niech wierzy, że ciąża powstała z niezamierzonej omyłki.

        Czniam też przypadkowych dawców spermy. Nie dlatego żyłam z tym przez cztery
        lata, bo się po prostu trafił. Wybrałam go i żyłam z nim przez cztery lata, bo
        jest niegłupi, niebrzydki, i całkiem przyzwoity człowiek. Ma jeno tę wadę, że
        stawia wyżej komfort swego tyłka nad kwestię posiadania dzieci. To on właśnie
        nadaje się na ojca moich dzieci.
        • polam5 Re: czniam to 21.02.09, 01:26
          No i jesli go o tej swojej decyzji uprzedzisz to bedziesz w porzadku i z soba i
          z ojcem i z dzieckiem kiedys... Hey nic nie masz do stracenia.
          • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 01:40
            Ależ mam. Jeśli mu powiem, że odstawiam pigułki, to on się do mnie nie zblizy
            bez zabezpieczenia. Jeśli odejdę od niego, wcale nie mam gwarancji, że znajdę
            następnego, który będzie równie dla mnie wartościowy i atrakcyjny, i który
            będzie chciał miec dzieci. Ja jestem dość wymagająca, nie lecę na pierwszego
            lepszego. Rzadko się zdarzało w moim życiu, że ktoś potrafił podbić moje serce,
            i nie widzę, jak by to się miało zmienić. A nie chcę miec dziecka z kimś
            przypadkowym.
        • grassant Re: czniam to 21.02.09, 11:49
          babyfever napisała:
          Wybrałam go i żyłam z nim przez cztery lata, bo jest niegłupi,
          niebrzydki, i całkiem przyzwoity człowiek. Ma jeno tę wadę, że
          stawia wyżej komfort swego tyłka nad kwestię posiadania dzieci. To
          on właśnie nadaje się na ojca moich dzieci.

          ojca, czy reproduktora? Dzieci mają szansę powielić jego cechy.
          • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 14:16
            Bardzo dobrze, facet ma mnóstwo dobrych cech, a jego rodzina to również dobrzy i
            wartościowi ludzie. To, że on nie chce mieć dzieci, to jest bardzej jego
            indywidualna cecha niż coś siedzącego w genach. Zresztą takie to dziś modne
            wsród panów - nie chcieć dzieci.
    • cynta Re: czniam to 21.02.09, 00:59
      Popieram w 100%
    • showmessage Re: czniam to 21.02.09, 02:08
      A ja Ci napiszę, że to rozumiem chociaż jestem facetem. Myślę że nadchodzi taki
      czas, ten instynkt się budzi w kobiecie i to jest nie do zwalczenia. Wierzę że
      będziesz dobrą matką, skoro to się w tobie obudziło z taką siłą. Aspekt moralny
      pozostawiam innym, wiem że nie myślisz racjonalnie tylko to czujesz... ;)
    • triss_merigold6 Re: czniam to 21.02.09, 11:32
      Popieram tylko rzucę radą praktyczną: zanim zajdziesz w ciążę
      zabezpiecz się na maksa finansowo i organizacyjnie. Stała praca,
      regularny dochód, powrót do pracy po macierzyńskim, w odwodzie
      dziadkowie czy inna opieka. Jakieś oszczędności niezbędne. Bo możesz
      w ciąży źle się czuć, potem dziecko będzie (a na pewno będzie)
      chorować przynajmniej raz na jakiś czas. Zaprzyjaźniony pediatra,
      który prywatnie przyjdzie do domu, zbada i przepisze leki, żebyś nie
      musiała wystawać w kolejkach w przychodni.

      Całkowicie rozumiem potrzebę rozmnażania i to nie z przypadkowym,
      obcym dawcą. Bo przypadkowy dawca może mieć w historii rodziny
      choroby psychiczne, uzależnienia, wady genetyczne i inny syf. No i
      po obcym dawcy dziecko jest praktycznie odcięte od połowy swoich
      korzeni, niewiele mu można opowiedzieć o tatusiu.
      • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 14:22
        Stała praca jest, nieźle płatna, raczej niezagrożona cięciami.
        Dziadków niestety żadnych wokół nie ma, daleko mieszkają - na pewno by chętnie
        pomagali, ale nie za bardzo mam jak się przenosić w ich okolice, no bo tu jest
        dobra i pewna praca.
        Poza tym ja wiem, że facet będzie chciał jednak pozostawać w kontakcie w takiej
        sytuacji i będzie się czuł odpowiedzialny. Nie zamierzam go obarczać finansową
        odpowiedzialnością, ale jestem pewna, że sam będzie chciał ją w jakimś tam
        choćby drobnym stopniu ponosić.
        On by zresztą nie zostawił mnie, gdyby się dowiedział o dziecku. Ale ja już
        wystarczająco usłyszałam od niego, żeby wiedzieć, że sama nie chcę z nim w
        takiej sytuacji zostać - żeby sobie budował żal do mnie i całego świata za
        'podcięte skrzydła'? O nie. Niechże se buja w swoich obłokach, niechże korzysta
        z wolności dochodzącego tatusia - wolę to niż wieczne poczucie winy, że zmusiłam
        go do życia, jakiego nie chciał. I nie chcę, żeby dziecko odczuwało jego
        tłumione pretensje - do życia, do mnie, do samego dziecka.
      • silic Re: czniam to 21.02.09, 16:35
        >No i
        >po obcym dawcy dziecko jest praktycznie odcięte od połowy swoich
        >korzeni, niewiele mu można opowiedzieć o tatusiu.

        Pieprzenie. A jak ona zrobi to tak jak chce to nie będzie odcięte ? Co powie
        dziecku ? Może "Mamusia okłamała twojego tatę, on cię nie chciał więc podstępem
        sprawiłam żeby się we mnie spuścił. Jesteś moim najukochańszym owocem mej chcicy
        i oszustwa". Czy może jakąś bajeczkę wymyśli ? Chce okłamać ojca to z okłamaniem
        dziecka nie będzie miała problemów.
        • triss_merigold6 Re: czniam to 21.02.09, 16:41
          Po panu z którym się było kilka lat zostają jakieś ślady i wspólna
          historia. Dziecko nie wzięło się ze stosunku w krzakach po dyskotece
          tylko ze wspólnego życia. Kłamać też nie musi, współżyli, ciąża i
          się rozstali, bo im było nie po drodze dalej.
        • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 17:07
          Chce okłamać ojca to z okłamanie
          > m
          > dziecka nie będzie miała problemów.

          Oczywiście, że okłamię i dziecko. Nigdy nie powiem dziecku, że ojciec go nie
          chciał - zwłaszcza, że jestem pewna, że ojciec będzie z dzieckiem utrzymywał
          kontakty i czuł się za nie odpowiedzialnym, z pewnością także kochał.
        • mruff Re: jedno pytanie 21.02.09, 21:22
          Jak bardzo liczysz na fakt, że on dojrzeje do tatusiowania przez te
          9 m-cy i będzie wasz happy end?
          Myślę,że samotne macierzyństwo, bez wsparcia bliskich którzy sa
          daleko jest tym o czym marzy kobieta...
          • babyfever Re: jedno pytanie 21.02.09, 22:17
            Na to, że dojrzeje w ciągu 9 miesięcy ciąży, nie liczę wcale.

            Myślę, że do tatusiowania dojrzeje i je doceni po jakichś kilku latach samego
            tatusiowania. Czy zdecyduje się poprosić, abyśmy znów byli razem - nie wiem.
            Przez kilka lat może się dużo stać. Możemy się dużo zmienić, nasze uczucia
            względem siebie. Ale może też nie zmienić się nic.
    • tytus_flawiusz Re: czniam to 21.02.09, 11:56
      > Postanowiłam odstawić pigułki, zajść w ciążę i od niego odejść. Tak zrobię.
      > Pragnę dziecka, pragnę dać życie i zrobić wszystko, by uczynić je pięknym.

      dawno takie desperackiego idiotyzmu nie czytałem, ... baby born se kup, idiotko
    • grassant Re: czniam to 21.02.09, 12:06
      www.youtube.com/watch?v=nojWJ6-XmeQ&feature=related

      "facet aż tak trzęsie tyłkiem o swoją wygodę i zabawę w życiu" hehe
    • pe.le Re: czniam to 21.02.09, 12:13
      Żaden facet nie jest gotowy na dziecko, dopóki go nie ma. :) To nie nowosc. Kiedy ono sie juz pojawia, budzi sie w nim rowniez milosc ojcowska, a po jakims czasie wiekszosc przyznaje, ze dziecko to jego najwiekszy sukces zyciowy.

      Chec posiadania dziecka, przemozna chec, jaka maja kobiety to nie tylko instynkt. Jest to rowniez potrzeba zwiekszania wiezi emocjonalnej i dokonania nastepnego kroku w budowaniu rodziny. Potrzeba wynikajaca z psychiki. To na ogol kobiety buduja cieplo ogniska domowego, i zakladajac zdrowe relacje, dom z kochana zoną i z dzieckiem, jest dla faceta rozwiazaniem idealnym. Naklada to na niego dodatkowe oboawiazki i zmniejsza wolnosc, ale po latach stwierdzi on, ze bylo warto. Poza tym nie przesadzajmy, obowiazkow jest sporo, ale ile radosci i satysfakcji...

      Popieram autorke posta, w zupelnosci, ale mysle, ze jej facet okaze sie porzadnym facetem i jednak zdecyduje sie przyjac to dziecko. A po czasie zrozumie, ze to wielka radosc.

      To ze decyzja nie moze zapasc wspolnie wynika z jego niedojrzalosci.
      Rozumialabym to, ze chce odwlec moment narodzenia dziecka, ale 5 lat to brzmi jak wiecznosc. Poza tym wzgledy zdrowotne ciazy dla kobiety i dla samego dziecka sa tez wazne. Mysle, ze w wieku 30 lat wiekszosc juz sie wyszalala. ;] To idealny moment!
    • tarantinka Re: czniam to 21.02.09, 12:13
      a wiesz ja byłam małżonką faceta, który nie chciał mieć dzieci, i to
      była przyczyna że się rozstaliśmy. Dziecko mam - tyle że on wiedział
      że odstawiłam pigułki, wiedział też nie powstrzyma tego instynktu
      który co tu dużo gadać rozwalił nam związek. Nie żałuję, ani związku
      z nim a ni tego jak to się potoczyło. Między nami była taka silna
      więź że po prostu się zgodził - no a potem ja pozwoliłam mu odejść -
      scen nie było, pretensji nie miałam. Zupełnie szczerze to była
      najlepsza mimo że bardzo egoistyczna decyzja jaką w zyciu podjełam.
      A dziecko chiałam miec własnie z nim a nie z jakims przyapdkowym
      gosciem. Z przypadkowym bym nie chciała isc do łózka nie mówiac o
      dziecku.
    • garcia6 Re: czniam to 21.02.09, 12:25
      Ja tam sprawe stawiam jasno...dziecka miec nie chce i nie wiem czy zachce...nie
      gwarantuje ze mi sie odwidzi...i tyle w temacie albo to komus pasuje albo nie.
    • kitek_maly Re: czniam to 21.02.09, 15:28

      Co to znaczy 'czniać'?
      • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 15:51
        netsprint.sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2450639
      • silic Re: czniam to 21.02.09, 16:37
        > Co to znaczy 'czniać'?

        Odbijać się na mózgu kłamstwem i hormonami.
    • obrotowy TAK. - w kolko bedzie to samo :) 21.02.09, 15:32
      babyfever napisała:

      Wyżyjcie się. Ja będę zaglądać do wątku, bo ciekawa jestem,
      czy ktoś wpadnie na coś nowego, czy też jak zwykle w kółko
      będzie to samo.

      A Nad czym sie tu wyzywac - drogie dziewcze.?

      W kolko bedzie to samo.
      Skoro ON chce to nie - i koniec.
      Mozesz mu zrobic "niespodzianke" - moze sie zalamie i zaakceptuje?

      Albo zostaniesz szczesliwa, kolejna samotna mamusia :)

      Nie doradzam i nie odradzam...

      woz-przewoz :)))
    • madame.live Re: czniam to 21.02.09, 15:50
      Na miejscu tego faceta zabiłabym cie za coś takiego...Chcesz na siłę
      zmienić całe życie facetowi, który tej zmiany nie chce (a rzekomo go
      kochasz). Czy on cie oszukiwał? Mówił czego chce a czego nie.
      Ty natomiast chcesz mu zrobić świństwo. To są twoje potrzeby a nie
      jego.
      Postaw sprawę jasno, jeżeli nic to nie zmieni to szukaj gdzie
      indziej szczęscia - jakiegoś dawcy spermy lub faceta, który chce
      mieć dzieci
      • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 15:59
        Nie, nie oszukiwał mnie. Tak, to są moje potrzeby, nie jego. Nie, nie mam
        zamiaru odchodzić i szukać gdzie indziej szczęścia - odejdę, gdy zajdę w ciążę,
        czego przyczyny wyjasniłam powyżej. Na szczęście facet jest człowiekiem dobrym,
        zrównoważonym, zdrowym na umyśle i zupełnie nie mściwym, więc smierć z jego rąk
        raczej mi nie grozi.
        • fuks0 Re: czniam to 21.02.09, 16:15
          Co nie zmienia postaci, że swoim postępowaniem zrujnujesz (?) mu życie - osobie,
          którą podobno kochasz. Jeżeli on cię kocha, to prawdopodobnie przestanie i do
          końca życia będzie miał żal do ciebie.
          • pe.le Re: czniam to 21.02.09, 16:21

            Czy Ty masz osobiscie poczucie, ze zrujnowales zycie swojemu ojcu?
            Glupol...
            • madame.live Re: czniam to 21.02.09, 17:36
              Tu nie chodzi o ewentualną relacje ojciec-dziecko (relacja może być
              pozytwna, ale nie musi), ale zdecydowanie chodzi tu związek kobiety
              i mężczyzny. Sama chęć zrobienia faceta w ... (np:w konia), budzi
              moje wątpiwości co do charakteru samej autorki wątku albo jej niby
              wielkiej miłości do swojego partnera. Sam pomysł oszukania mężczyzny
              (nawet jeśli nie zostanie zrealizowany)źle wróży temu związkowi.
              I chociaż potrzeba macierzyństwa jest ważna, to jednak nie można nią
              usprawiedliwiać zwykłej podłości...
              • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:21
                budzi
                > moje wątpiwości co do charakteru samej autorki wątku albo jej niby
                > wielkiej miłości do swojego partnera.


                Każdy kocha tak jak umie. Kim ty jesteś, co ty wiesz, żeby wyrokowac, czy ja
                faceta kocham, czy nie? Kocham go. Ale moja miłość do niego nie jest większa niż
                moje pragnienie dziecka - z nim, bo pragnę dziecka w wyniku miłości do niego,
                nie pragnę dziecka z pierwszym lepszym gościem z ulicy.
                • vuh_popol Re: czniam to 21.02.09, 22:43
                  gó... prawda, nikogo nie kochasz poza sobą

                  czy ktokolwiek zdorwy na umyśle (kto twierdzi że "kocha" drugą
                  osobę):
                  - planuje od niej odejść
                  - planuje ją oszukać
                  - na zimno kalkukuje co ta druga osooa zrobi i w jaki sposób jej się
                  to opłaci (bo miły i spokojny)

                  żal dziecka, bo będzie miało niedojrzałą i porąbaną matkę.
                  • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:53

                    > gó... prawda, nikogo nie kochasz poza sobą


                    No i super, że uznałeś za stosowne mi to uświadomić. Bez ciebie żyłabym nie daj
                    boże w błędzie. A tak, dzięki twojemu jednemu postowi, świat jest o wiele
                    prostszy i bardziej dla wszystkich zrozumiały.
            • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 00:12
              Na wstepie chciałbym podziękować za epitet :)

              Niemniej nie wiem czy docytałaś, ale:

              Autorka wątku chce wbrew woli swojego partnera mieć nim dziecko, a następnie
              odejść od niego przy okazji oczywiście oszukując go, że przecież ta ciąża to
              wypadek. Nie samo posiadanie dziecka może zmarnować mu życie co postępowanie
              jego obecnej partnerki. Co dalej czyż nie dziwne byłoby gdyby partnerka odeszła
              nagle po zajściu w ciążę od swojego partnera? Myślisz, że to nie da mu do myślenia?

              Ostatecznie zostanie koleś sam, bez kobiety, którą być może kocha, oraz bez
              dziecka, na którym prawdopodobnie jednak w mniejszym czy większym stopniu mu
              będzie zależeć. Uważasz, że doświadzcenia wywołają w nim szczęście?
              • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 16:41
                > Ostatecznie zostanie koleś sam, bez kobiety, którą być może kocha, oraz bez
                > dziecka, na którym prawdopodobnie jednak w mniejszym czy większym stopniu mu
                > będzie zależeć.


                To, że od niego odejdę, jeśli on nie zdecyduje sie na dziecko, jest dla niego
                jasne, więc jest na to emocjonalnie przygotowany. Najwyraźniej bardziej kocha
                swój styl życia niż mnie, tak samo jak ja bardziej chcę miec dzieci niż kocham
                jego. On po moim odejściu będzie miał swój styl życia, dlaczego ja mam zostać
                bez niczego?

                • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 17:58
                  > To, że od niego odejdę, jeśli on nie zdecyduje sie na dziecko, jest > dla
                  niego jasne, więc jest na to emocjonalnie przygotowany.

                  Niekoniecznie, poza tym ty zamierzasz ostateczna decyzję podjąć samodzielnie -
                  jemu nie dając na to szansy. Czyli w zasadzie nie wiesz jakby zareagował na
                  ultimatum; "Dziecko, albo koniec naszego związku!"

                  > Najwyraźniej bardziej kocha swój styl życia niż mnie, tak samo jak > ja
                  bardziej chcę miec dzieci niż kocham> jego.

                  Widzisz... a mi się wydaje, że ani on nie kocha ciebie, ani ty nie kochasz jego
                  - jeżeli kochalibyście to potrafilibyście również dojść do pewnych kompromisów w
                  tej sprawie. Generalnie kochając kogoś nie robi mu się świństw, takich jakie ty
                  zamierzasz mu zrobić. Jeżeli jednak to twoje parcie na dziecko jest silniejsze
                  od miłości do niego, to może warto byłoby się wybrać do psychologa?

                  >On po moim odejściu będzie miał swój styl życia, dlaczego ja mam >zostać> bez
                  niczego?

                  Właśnie o to chodzi, że ty nie musisz odchodzić, więc nie musisz zostać z niczym
                  - możesz zostać z (jak to piszesz) ukochaną przez ciebie osobą.

                  Po tym jak ty urodzisz jego dziecko, jego życie nigdy już nie będzie takie samo
                  jak było wcześniej (no chyba, że jego instynkt ojcowski jest równy zeru -
                  niechęć do posiadania dzieci jednakże o tym nie świadczy - oraz tak na prawdę
                  nic do ciebie nie czuje)
                  • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 18:17
                    Czyli w zasadzie nie wiesz jakby zareagował na
                    > ultimatum; "Dziecko, albo koniec naszego związku!"

                    Alez oczywiście, że wiem. Od niego. Czy ty sądzisz, że ja podejmuję taką
                    decyzję, nie sprawdziwszy uprzednio wszelkich innych możliwości?

                    Taaa, bo amor omnia vincit. Romansów się za dużo naczytałeś. Kochamy się bardzo,
                    tylko mamy inne koncepcje na życie, których nie da się pogodzić, i nie ma między
                    nimi drogi kompromisowej. Ale oczywiście znajdzie się zawsze mędrek, który z
                    wygody swojego fotela będzie głosił 'życiowe prawdy'.

                    Jeżeli jednak to twoje parcie na dziecko jest silniejsze
                    > od miłości do niego, to może warto byłoby się wybrać do psychologa?
                    >

                    I co, psycholog mi powie, że mam ze sobą problemy, bo chcę dziecka? :-D
                    Ty rzeczywiscie cierpisz na przerost wiary w swą życiową mądrość nad jej stanem
                    faktycznym. Ze mną nie jest nie w porządku, bo chcę dziecka. Wręcz przeciwnie,
                    moje dążenie jest jak najbardziej zdrowe i naturalne.

                    > Właśnie o to chodzi, że ty nie musisz odchodzić, więc nie musisz zostać z niczy
                    > m
                    > - możesz zostać z (jak to piszesz) ukochaną przez ciebie osobą.


                    Zostac i nie mieć dzieci? Dlaczego to ja mam być tą, która rezygnuje ze swoich
                    marzeń dla niego? Dlaczego to ja mam dowodzić, że go naprawdę kocham, i to w tak
                    okrutny sposób? Co ty w ogóle możesz wiedzieć o kobiecym instynkcie
                    macierzyńskim? Kobieta pragnąca dziecka, a rezygnująca z posiadania go, idzie
                    prostą drogą do załamania nerwowego albo wręcz choroby psychicznej. Facet nie
                    chcący dziecka z powodu obawy przed zmianą trybu życia, a jednak w końcu to
                    dziecko posiadający, traci trochę życiowych wygód, a zyskuje piękno ojcostwa,
                    którego się zresztą nie spodziewał. Nie pieprz mi tu, że bilans jest równy, bo
                    nie jest. Moje poświęcenie dla niego równałoby się poświęceniu mojego zdrowia
                    psychicznego i zniszczeniu mojego życia. Jego poświęcenie dla mnie dałoby mu
                    więcej korzyści niż strat.


                    • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 19:01
                      > Romansów się za dużo naczytałeś.

                      Zawiodę cię, nie czytam romansów, dotychczas nie przeczytałem żadnego no chyba,
                      że takowym nazwiesz Cierpienia młodego Wertera albo Lalkę :)

                      > Alez oczywiście, że wiem. Od niego. Czy ty sądzisz, że ja podejmuję > taką>
                      decyzję, nie sprawdziwszy uprzednio wszelkich innych możliwości?

                      Pisałaś, że już raz dałaś ultimatum, rozeszliście się na krótko i... on wrócił.
                      Teraz możesz sprawę postawić jeszcze ostrzej... i nie zgodzić się na jego
                      ewentualny powrót dopóty, dopóki się nie zgodzi...


                      > I co, psycholog mi powie, że mam ze sobą problemy, bo chcę dziecka? :-D

                      Nie, nie dlatego, że chcesz dziecka. Dlatego, że chcesz zrobić to co zamierzasz,
                      by mieć to dziecko z osobą, która tego dziecka z tobą mieć nie chce.

                      > Ze mną nie jest nie w porządku, bo chcę dziecka. Wręcz przeciwnie,
                      > moje dążenie jest jak najbardziej zdrowe i naturalne.

                      Byłoby, gdyby nie przesłaniało ci ono wszystkiego innego.

                      > Jego poświęcenie dla mnie dałoby mu
                      > więcej korzyści niż strat.

                      A skąd to wiesz? Skąd możesz wiedzieć co jest dla niego lepsze od niego samego?
                      Mi zarzucasz cały czas, że wróżę z fusów i wysuwam niczym nie poparte tezy, a
                      sama to robisz sama cały czas. No cóż... kobieca hipokryzja :)

                      > Co ty w ogóle możesz wiedzieć o kobiecym instynkcie
                      > macierzyńskim?

                      Jak już gdzieś pisałem niewiele. Chociaż coraz gdzieś czytam wynurzenia jakiejś
                      zdesperowanej kobiety, która chce mieć dziecko... nieważne z kim. Jakiś czas
                      temu czytałem na jednym z portali ogłoszeniowych ogłoszenie pewnej 22-letniej
                      kobiety (?), która szukała mężczyzny, który by chciał ją zapłodnić ( nie było
                      żadnych "banialuk" o poznawaniu się, miłości itd.), bezzwłocznie. Czy to jest
                      normalne? Nie wydaje mi się.

                      > Kobieta pragnąca dziecka, a rezygnująca z posiadania go, idzie
                      > prostą drogą do załamania nerwowego albo wręcz choroby psychicznej.

                      Masz na to jakieś dowody? W końcu nie wszystkie kobiety posiadają dzieci.

                      > Kochamy się bardzo> ,> tylko mamy inne koncepcje na życie, których > nie da
                      się pogodzić, i nie ma międz> y> nimi drogi kompromisowej.

                      W takim razie czym jest dla ciebie miłość?
                      • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 20:07
                        > A skąd to wiesz? Skąd możesz wiedzieć co jest dla niego lepsze od niego samego?


                        Ja nie mówię, że wiem, co jest dla niego lepsze. Ja mówię, że wiem, że to, co
                        czekałoby jego, gdyby to on przychylił się do mojego stanowiska, byłoby lepsze
                        od tgo, co spotkałoby mnie, gdybym to ja poszła mu na rękę.


                        > W takim razie czym jest dla ciebie miłość?

                        Na pewno nie ma w niej obowiązkowego wymogu takiego samego stosunku do życia i
                        planów na nie. Brata swojego też kocham, chociaż ma on zupełnie inną koncepcję
                        na życie niż ja. Co za idiotyczne sugestia w twoim pytaniu jest zawarta.
          • triss_merigold6 Zrujnuje? 21.02.09, 16:29
            Ostatecznie pan może ograniczyć kontakt z ewentualnym potomkiem do
            uznania ojcostwa w USC, nawet nazwisko może być matki. Alimenty też
            nie są zasądzane z automatu tylko ktoś musi o nie wystąpić.

            Cóż, life is brutal. Pan miał fun i luz bez zobowiązań przez 4 lata,
            liczyć chyba potrafi i rozumie, że 30-letnia kobieta nie będzie
            czekała w nieskończoność. Pan za 10 lat spokojnie może zmienić
            zdanie na temat reprodukcji a 40-letnia kobieta niekoniecznie.
            Bycie samodzielną matką - przy sporej samowystarczalości finansowej
            i mieszkaniowej - naprawdę nie jest największym kanałem życiowym.
            • lacido Re: Zrujnuje? 21.02.09, 21:35
              triss_merigold6 napisała:


              > Cóż, life is brutal. Pan miał fun i luz bez zobowiązań przez 4 lata,

              i co teraz trzeba go ukarać czy jak?a ona to co nie miała tego co on?

              liczyć chyba potrafi i rozumie, że 30-letnia kobieta nie będzie
              > czekała w nieskończoność.

              a on czasem nie mówił od początku że w kwestii dziecka jest na nie?


              > Bycie samodzielną matką - przy sporej samowystarczalości finansowej
              > i mieszkaniowej - naprawdę nie jest największym kanałem życiowym.

              czasem mam wrażenie ze jest ;/
          • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 17:12
            > Co nie zmienia postaci, że swoim postępowaniem zrujnujesz (?) mu życie - osobie
            > ,
            > którą podobno kochasz. Jeżeli on cię kocha, to prawdopodobnie przestanie i do
            > końca życia będzie miał żal do ciebie.

            Widzę, że lepiej znasz mojego chłopa niż ja, i masz gotową w swoim łepku wizję
            wszystkiego jak świat długi i szeroki.

            Nie zrujnuję mu życia - właśnie po to odejdę, żeby mógł żyć sobie nadal według
            swojej koncepcji. On mnie kocha, pewnie jeszcze długo po moim odejściu będzie
            kochał, nie wiem, jak z tym żalem, przewiduję, że może go pożywić przez parę
            lat, a potem się przyzwyczaić. Ale nawet jeśli ten żal wystąpi, nie będzie
            skierowany bezpośrednio do mnie. Doprawdy nie sądzę, żeby w późniejszym okresie
            żałował posiadania potomka - wręcz przeciwnie.
            • fuks0 Re: czniam to 21.02.09, 18:10
              > Nie zrujnuję mu życia - właśnie po to odejdę, żeby mógł żyć sobie nadal według
              > swojej koncepcji.

              Odejdziesz... ale z jego dzieckiem. Tą zmianą na całe życie będzie właśnie fakt
              posiadania dziecka.

              > Widzę, że lepiej znasz mojego chłopa niż ja, i masz gotową w swoim > łepku
              wizję wszystkiego jak świat długi i szeroki.

              Jak dobrze byś go nie znała, to i tak, i tak nie jesteś w stanie przewidzieć
              jego reakcji w tej sprawie.

              > Ale nawet jeśli ten żal wystąpi, nie będzie
              > skierowany bezpośrednio do mnie.

              A niby do kogo?

              > Doprawdy nie sądzę, żeby w późniejszym okresie
              > żałował posiadania potomka - wręcz przeciwnie.

              Być może posiadania samego potomka nie. Natomiast będzie żałował tego kim jest
              matka jego potomka.
              • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:25

                > Odejdziesz... ale z jego dzieckiem. Tą zmianą na całe życie będzie właśnie fakt
                > posiadania dziecka.


                Zdaję sobie z tego sprawę. Nigdzie nie napisałam, że to pozostawi jego życie bez
                zmian. Napisałam, że pragnę mu ich oszczędzić tak dalece, jak to tylko w takiej
                sytuacji możliwe - czyli odejść i pozostawić go w spokoju i z możliwością
                prowadzenia życia tak jak chce.


                > Jak dobrze byś go nie znała, to i tak, i tak nie jesteś w stanie przewidzieć
                > jego reakcji w tej sprawie.

                Jestem w stanie ją przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, w przeciwieństwie do
                ciebie, która go nie znasz wcale.


                > A niby do kogo?

                Do losu. To jest dobry człowiek, nie noszący w sobie złych uczuć do ludzi.


                > Być może posiadania samego potomka nie. Natomiast będzie żałował tego kim jest
                > matka jego potomka.

                Znów pretendujesz do posiadania jakiejś tajemnej wiedzy o moim partnerze.
                Tymczasem ja wiem, że tak akurat nigdy się nie stanie.
                • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 00:21
                  > Zdaję sobie z tego sprawę. Nigdzie nie napisałam, że to pozostawi jego życie be
                  > z> zmian. Napisałam, że pragnę mu ich oszczędzić tak dalece, jak to tylko w
                  takiej> sytuacji możliwe - czyli odejść i pozostawić go w spokoju i z
                  możliwością> prowadzenia życia tak jak chce.

                  Tyle, że ta zmiana nie koniecznie będzie lepsza dla niego. To, że nie chce
                  dziecka to jedno. To, czy będzie chcieć mieć kontakt (i w jakim wymiarze) z
                  dzieckiem, gdy ono się już narodzi to dwa.


                  > Jestem w stanie ją przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, w przeciwieństwie
                  d> o> ciebie, która go nie znasz wcale.

                  Oj widzisz, w sumie cechy, którymi opisałaś swojego partnera, można by
                  przypisać i mi. Poza tym, nie możesz stwierdzić jak ktoś się w danej sytuacji
                  zachowa, jeżeli nie widziałaś nigdy wcześniej jak się w takowej zachował. Jego
                  zachowanie, dla niego samego może byc zaskoczeniem.

                  > Do losu. To jest dobry człowiek, nie noszący w sobie złych uczuć > do ludzi.

                  Do losu, jeżeli uwierzy w Twoje kłamstwa. Natomiast, jeżeli nie, to będzie miał
                  do Ciebie - jak można darzyć pozytywnymi uczuciami kogoś, kto robi nam takie
                  świństwo (niekoniecznie musi to być od razu nienawiść)?

                  > Znów pretendujesz do posiadania jakiejś tajemnej wiedzy o moim partnerze.
                  > Tymczasem ja wiem, że tak akurat nigdy się nie stanie.

                  j/w
                  • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 16:45
                    > Oj widzisz, w sumie cechy, którymi opisałaś swojego partnera, można by
                    > przypisać i mi.


                    Nie schlebiaj sobie. Mój partner nigdy by nie łaził po forach, żeby dopiekać
                    niezbyt szczęśliwym kobietom. On ma w sobie wiele wyrozumiałości w stosunku do
                    ludzi.
                    • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 17:47
                      > Mój partner nigdy by nie łaził po forach, żeby dopiekać
                      > niezbyt szczęśliwym kobietom.

                      Podczas łażenia po forach moim celem nie jest dopiekanie nieszczęśliwym kobietom
                      :) Wystarczy dodać, że zdecydowanie najwięcej postów mam na forum, gdzie udział
                      kobiet w jego "życiu" wynosi ok. 1%.

                      Poza tym Ty sama przecież chciałaś, by Ci dopiec więc można wręcz uznać, że
                      wyświadczam Ci przysługę :) Poza tym sama nie wiesz czego chcesz - najpierw
                      nawołujesz wszystkich, by Cię zjechali a później masz do nich o to pretensje.
                      Zresztą

                      > On ma w sobie wiele wyrozumiałości w stosunku do
                      > ludzi.

                      Wyrozumiałość do innych ludzi, a akceptacja tego co chcesz mu wyrządzić to dwie
                      różne sprawy. Wszystko ma swoje granice. Myślisz, że jakby się dowiedział, że go
                      (przypuszczenie czysto hipotetyczne), zdradzasz to by to nie zmieniło nic w jego
                      stosunku do ciebie?
                      • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 17:55
                        Nigdzie nie napisałam, że chcę, aby mi dowalać. To, że wiedziałam, że dowalac mi
                        sie będzie, to inna sprawa. Zresztą naprawdę te dowalanki są mi doskonale
                        obojetne. Jeśli odczytałeś w moich słowach pretensję o dowalanie mi, to
                        wyczytałeś więcej, niż tam było napisane. Napisałam po prostu, żebyś sobie nie
                        schlebiał, bo daleko ci do mojego partnera i nie masz żadnych powodów, aby się
                        do niego porównywać. To nie jest wyraz pretensji, tylko stwierdzenie faktu tak,
                        jak go widzę.
                        • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 18:05
                          A skąd to możesz wiedzieć czy mi do niego daleko, czy może jemu do mnie :)? Po
                          tych kilku postach, które tutaj napisałem? To kto się bawi we wszechwiedzącego?
                          Ja, czy ty?? Pokaż swojemu ukochanemu ten wątek i powiedz mu, żeby wyraził swoje
                          zdanie tutaj. Zobaczysz wtedy jak ochoczo przyzna ci rację i poprze twe
                          zamierzenia :)
                          • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 18:23
                            > A skąd to możesz wiedzieć czy mi do niego daleko, czy może jemu do mnie :)?


                            Wiem to stąd, że on nigdy nie zajmuje się potępianiem moralnym innych ludzi.
                            Wrecz przeciwnie, zawsze stara się rozumieć przyczyny, na wszystko stara sie
                            patrzeć od strony, która pozwala mu zrozumiec, dlaczego człowiek postąpił tak, a
                            nie inaczej. W takim wątku jak mój nie napisałby ani jednego słowa potępienia. I
                            nie sądzę, żeby wystosował je do mnie.
                            • mruff Re: a dlaczego 22.02.09, 18:37
                              ...nie postanowisz zazryzykować i poszukać nowego faceta który
                              spełniałby dodatkowe kryterium w postaci chęci bycia ojcem????
                              Może niepotrzebnie uparłaś się na tego faceta?
                              Przecież nie on jeden taki "cudowny".Piszesz o nim tak dobrze,choć
                              nie chce mieć dzieci z Tobą, a tym samym bardzo Ciebie ogranicza...

                              Zatem postuluję byś poszukała fajnego nowego facecika zamiast
                              desperacko zaciążyć z facetem który tego nie chce.
                              • babyfever Re: a dlaczego 22.02.09, 20:49

                                > ...nie postanowisz zazryzykować i poszukać nowego faceta który
                                > spełniałby dodatkowe kryterium w postaci chęci bycia ojcem????

                                Naprawdę trudno byłoby o takiego, który spełniałby wszystkie kryteria tak jak
                                obecny, a na dodatek to jeszcze jedno. Ja zresztą nie chcę "szukać" faceta.
                                Nigdy tego nie robiłam, nie wiem, jak to się robi, i nie interesuje mnie to.
                                Faceci, ogólnie rzecz biorąc, nie są mi czymś niezbędnym w życiu, a dziecko -
                                jest. Z obecnym facetem jestem, bo go kocham, pokochałam niemal od pierwszego
                                wejrzenia, ale ani mi w głowie szukać jakiegoś jelenia po to tylko, żeby
                                zrealizować swoje macierzyńskie pragnienia. Moje macierzyńskie pragnienia są
                                wynikiem mojej miłości do tego konkretnego faceta. Marzę o dziecku, które będzie
                                z mojej i jego krwi. Jeśli odejdę od niego bez dziecka, nie będę miała ani jego,
                                ani jego dziecka, a prawdopodobieństwo, że spotkam kogoś, kogo równie mocno
                                pokocham, jest wcale nieduże. Dwa lata temu, kiedy próbowałam od niego odejść,
                                myślałam jeszcze, że nie jest to prawdopodobieństwo takie małe. Ale dziś już w
                                to nie wierzę. Nie dlatego, że moja atrakcyjność jakoś spadła - nie uważam tak.
                                Dlatego, że po tym facecie mało kto byłby w stanie konkurować z jego wspomnieniem.
                                • mruff Re: a dlaczego 22.02.09, 21:15
                                  babyfever napisała:

                                  > Naprawdę trudno byłoby o takiego, który spełniałby wszystkie
                                  kryteria tak jak
                                  > obecny, a na dodatek to jeszcze jedno.

                                  Nie to jeszcze "jedno", tylko póki co priorytet.


                                  >Ja zresztą nie chcę "szukać" faceta.

                                  Ja też wielu rzeczy nie chcę a muszę je strawić.

                                  > ani mi w głowie szukać jakiegoś jelenia po to tylko, żeby
                                  > zrealizować swoje macierzyńskie pragnienia.

                                  Nie mówię o jeleniu ale o facecie który spełnia Twoje priorytety
                                  cech męskich

                                  Po Twoim wątku widać jak mocno zaprogramowała nas matka natura :/

                                  Rozmnażać się, rozmnażać...nawet gdy facet tego nie chce.
                                  To Twoje życie, zrobisz jak uznasz (a czy uda Ci się go wrobić-czas
                                  pokaże).
                                  W każdym bądź razie wpadnij tu za kilka miesięcy jak już będziesz w
                                  ciąży i opowiedz nam o tym jak cudownie czujesz się w ciąży, jak
                                  dzieciątko rekompensuje Ci straconą miłość i w ogóle wszystko...

                                  Swoją drogą-znam przypadek, że facet nie chciał mnie dziecka, babka
                                  z tego powodu odeszła od niego a przy innej szybko dojrzał do bycia
                                  tatą
                                  • babyfever Re: a dlaczego 22.02.09, 22:39
                                    > Swoją drogą-znam przypadek, że facet nie chciał mnie dziecka, babka
                                    > z tego powodu odeszła od niego a przy innej szybko dojrzał do bycia
                                    > tatą


                                    Też znam takie przypadki, tylko w nich sprawa rozbijała się o ślub, nie dziecko.

                                    Oczywiście nie da się takiego scenariusza wykluczyć, ale szczerze mówiąc - nie
                                    sądzę. Gdy się poznaliśmy, on miał 29 lat i zadnego związku dłuższego niż pół
                                    roku za sobą. Jestem pierwsza, przy której chciał zostać, z którą wiązał
                                    nadzieje na wspólne zycie. Te nadzieje już mu rozbiłam, bo on jest świadom tego,
                                    że prędzej czy później odejdę, jeśli on nie zmieni zdania.
                            • fuks0 Re: czniam to 22.02.09, 18:40
                              >zawsze stara się rozumieć przyczyny, na wszystko stara sie
                              > patrzeć od strony, która pozwala mu zrozumiec, dlaczego człowiek postąpił
                              tak,> a> nie inaczej.

                              Hmmm znowu jakbym czytał o sobie. Jak na razie ciężko mi jednak zrozumieć co
                              poniektóre kobiety z tym ich parciem na dziecko, ale to pewnie dlatego, że ja w
                              przeciwieństwie do nich instynktu macierzyńskiego nie posiadam :)

                              Tylko wiesz... umiejętność zrozumienia przyczyn czyjegoś postępowania nie jest
                              równoznaczna z jego aprobatą, czy też brakiem potępienia takiegoż. Rozumiem co
                              niektórych może popchnąć do kłamstwa, kradzieży, zdrady, czy nawet morderstwa,
                              ale zdecydowanie potępiam takie zachowania. A kiedy się nie potępia czynów
                              niemoralnych? Chyba tylko wtedy kiedy samemu kręgosłupa moralnego się nie posiada.

                              >W takim wątku jak mój nie napisałby ani jednego słowa potępienia.

                              Hmmm... no to go przetestuj i bądź pewna :)

                              > I nie sądzę, żeby wystosował je do mnie.

                              A w stosunku do kogóż innego miałby je wystosować ?
        • silic Re: czniam to 21.02.09, 16:39
          >Na szczęście facet jest człowiekiem dobrym,
          > zrównoważonym, zdrowym na umyśle i zupełnie nie mściwym,

          Szkoda, że tak bardzo się różnicie.
          • triss_merigold6 Re: czniam to 21.02.09, 16:45
            Szkoda, że pan chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko czyli mieć
            udany, satysfakcjonujący wieloletni związek bez brania pod uwagę
            potrzeb kobiety, z którą żyje.
            • pusinella Re: czniam to 21.02.09, 16:52
              on jej nie oszukał
              ona jego chce oszukać

              czy to chodzi o kasę, czy ciążę czy o zdradę to takie same kłamstwo

              myślałam że nigdy tego nie powiem
              ale w takich chwilach.. to taka bezmyślna baba powinna być bezpłodna

              pomyśl że po latach łykania piguł możesz przez najbliższe 5 lat i tak w ciążę
              nie zajść :)
              • triss_merigold6 Re: czniam to 21.02.09, 17:34
                Akurat jest odwrotnie, wiele kobiet po odstawieniu pigułek zachodzi
                w pierwszym podejściu.
                Pan jest dorosły, powinien się liczyczyć z tym, że antykoncepcja
                może zawieść, prawda?
                • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 17:43
                  Liczy się. Wie, że jestem zapominalska. Jak sam pamięta, to mi przypomina.
                  Zdarza się niezbyt często, ale dość regularnie, że zapominamy o jakimś
                  przeoczeniu oboje.

                  Liczy się, i rozmawialiśmy kiedyś o tym, stąd wiem, że zostałby ze mną i że czuł
                  by się odpowiedzialny za dziecko i że chciałby tę odpowiedzialność ponosić - ale
                  zarazem, że wcale nie byłby zachwycony taką zmianą w życiu.

                  No to właśnie dlatego postaram się, żeby ta zmiana jak najmniej go dotknęła, i
                  żeby mnie ani dziecka nie miał za co obwiniać - żeby mógł prowadzić życie tak,
                  jak sobie tego życzy.
                • pusinella Re: czniam to 21.02.09, 18:42
                  akurat nie jest odwrotnie :)

                  oczywiście antykoncepcja nie ma 100% skuteczności
                  ale świadomość że się nie bierze z premedytacją i wciskanie kitu facetowi że się
                  ops zapomniało to dziecinada

                  jak normalnie wczesnodziecięce bajanie mamusi

                  dno dno dno!

                  widocznie autorka wątku oprócz tego że jest wymagająca ma również jakieś kompleksy
                  złapała jelenia który pasuje jej idealnie
                  nie odejdzie .. bo ten jelonek wyjątkowo naiwny jest że kobieta z którą sypia
                  jest godna zaufania
                  a o takiego jelenia ciężko
                  więc po co odchodzić

                  a poznanie nowego naprawdę przyzwoitego faceta nie trwa latami, czasami można
                  być miło zaskoczoną że takie egzemplarze łażą obok
                  ja odeszłabym i szukała innego ...

                  godność kobieto ... gdzie się podziała Twoja?!
                  • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:29

                    > a poznanie nowego naprawdę przyzwoitego faceta nie trwa latami, czasami można
                    > być miło zaskoczoną że takie egzemplarze łażą obok

                    Być może jesteś mniej wymagająca niż ja. Ja nie poprzestaję na pierwszym
                    lepszym, który się mną zainteresuje.
            • vuh_popol Re: czniam to 21.02.09, 20:57
              bzdura

              takie rzeczy jak czy i kiedy mieć dzieci i jakie każde z partnerów ma do tego podejście, ustala się bardzo szybko

              bo to PODSTAWOWE i bardzo ważne! jeżeli są różnice, to w taki związek nie nalezy w ogóle wchodzić, albo przerwać, jeżeli coś takiego wychodzi na jaw.

              Przeczytaj jeszcze raz dokładnie co sama piszesz:
              "Facet, z którym żyję od czterech lat, nie chce mieć dzieci. Wie od początku, że ja chcę, i zdania nie zmienię."

              I odwrócmy kota ogonem - żyjesz od czterech lat z facetem, który nie chce mieć dzieci. Wiesz o tym od początku, a on zdania nie zmienia.

              Pytanie: dlaczego uważasz, że masz prawo postawić na swoim, nie dając mu możliwości wyboru (odejścia) ?
              • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:58
                > I odwrócmy kota ogonem - żyjesz od czterech lat z facetem, który nie chce mieć
                > dzieci. Wiesz o tym od początku, a on zdania nie zmienia.

                Nie do końca było tak. Ja byłam od początku tą, która stawiała sprawe jasno, że
                zdania nie zmienię. On tym, który twierdził, że nie wyklucza zmiany stanowiska.
                Dwa lata temu rozstaliśmy się na krótko, wyprowadziłam się na miesiąc, bo
                doszłam do wniosku, że jak po dwóch latach on wciąż nie wie, to już nigdy nie
                będzie wiedział. Ale mnie wówczas poprosił, żebym mu dała więcej czasu, że nie
                warto tak z założenia niszczyć tego, co jest pomiędzy nami, że warto nam dac
                szansę (tak się wyraził).
        • vuh_popol Re: czniam to 21.02.09, 20:50
          tym bardziej to z twojej strony czystej wody sk..ństwo

          mam nadzieję, ze okażesz się bezpłodna
    • rts77 Re: czniam to 21.02.09, 20:24
      hah, miałam identycznego faceta (może to ten sam?) i identyczny dylemat.
      kochałam go, ale nie wyobrażałam sobie małżeństwa bez dziecka. a on dawał
      mnóstwo powodów, dlaczego nie chciał ("bo się roztyjesz i będziesz brzydka", "bo
      dziecko ogranicza wolność", "bo ten świat jest taki okrutny, po co skazywać na
      niego kolejną istotę" itd).do tego jeszcze przewidywałam zero wsparcia ze strony
      rodziców, gdybym postanowiła zrobić to, co Ty. gratuluję odwagi i życzę, żeby
      mężczyzna nie zaczął CI robić problemów!
    • stara-a-naiwna Re: czniam to 21.02.09, 20:54
      a ja nie skrytykuję


      Rób jak uważasz, jeśli to zgodne z Towim sumieniem.
      Byle byś potem nie załowała, bo to nie o to w życiu chodzi.


      Cięzko jets mi życzyć Ci powodzenia.



    • lacido Re: czniam to 21.02.09, 21:29
      Chyba Cię pogrzało zupełnie
      Samotne wychowywanie dziecka to nie jest sielanka i wcale nie dlatego, że
      dzieckiem zajmuje się jedna osoba, cały obowiązek spoczywa na jej barkach, że
      nie można powiedzieć - teraz Ty zmień pieluchę, wykąp idź na saper. Najgorsze
      jest to, że cała odpowiedzialność spoczywa na jednej osobie tylko Ty decydujesz
      i tylko Ty potem czasem płaczesz w poduszkę, że zrobiłaś źle. Dziecko powinno
      mieć dwoje rodziców, wiadomo, że w życiu różnie jest jednak świadome decydowanie
      się na tworzenie rodziny niepełnej, jest nie w porządku wobec tego dziecka ;/
    • amira43 Re: czniam to 21.02.09, 21:56
      baby,od poczatku wiedziałas ze nie chce miec dzieci,tak bywa,w koncu dokonałas
      wyboru,jestes z nim.
      samotna mamuska,to wyzwanie i nie jest łatwo...kwestie
      materialne,emocjonalne,finansowe.
      dziecko to nie zabawka,nie mozna jej odstawic na połeczke.
      mysle sobie,ze twoj facet ,nie chciałby byc tylko dawca "materiału
      genetycznego",to nieuczciwe.
      • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 22:40

        > dziecko to nie zabawka,nie mozna jej odstawic na połeczke.

        Nie wiem, skąd ci przyszło do głowy tlumaczyć mi taką oczywistość. Wydaje ci
        się, że osoba zdolna do kłamstwa jest z automatu niezdolna do miłosci i
        odpowiedzialności za dziecko? Może też z automatu zdolna do rabowania,
        mordowania i gwałtu? Dalejże, ulżyj sobie, co tak skromnie mnie oskarżasz.
        • amira43 Re: czniam to 21.02.09, 22:53
          widze ze zbyt emocjonalnie podchodzisz,do mojej wypowiedzi.
          powiedzmy ,ze mam pewien bagaz doswiadczen zwiazany z wychowaniem dziecka
          niemalze samotnie.
          udało sie ,dzieki mojej niezaleznosci finansowej,pomocy rodzicow.
          jesli mozesz miec takie "zaplecze",zaryzykuj...kazdy jest kowalem własnego losu.
          • babyfever Re: czniam to 21.02.09, 23:05
            Pzepraszam. Oczywiście, jestem nastawiona na słowa krytyki przede wszystkim, bo
            oczywiście zdaję sobie sprawe z wielu "nieprawidłowości", na jakie się decyduję.
            • majaa Re: czniam to 22.02.09, 00:23
              Trochę Cię rozumiem Baby - wieszają tu psy na Tobie, ale ten Twój
              facet wcale nie jest taki w porządku. Z tego, co piszesz wychodzi
              mi, że on Cię od początku trochę zwodził: jeszcze nie teraz, może
              kiedyś, daj nam szansę, może zmienię zdanie... Ale tego zdania
              zmienić nie zamierza w najbliższej przyszłości, a jak to mówią
              biologiczny zegar tyka;/. Dałaś się wrobić w czekanie i teraz się
              wkurzasz i niecierpliwisz... tylko, że w takim stanie łatwo o
              pochopne decyzje (mam na myśli samotne macierzyństwo). Z drugiej
              strony mam wrażenie, że ten Twój facet zacznie inaczej "śpiewać",
              jak już to dziecko sam na oczy zobaczy... Jedno jest pewne: jak
              chcesz podjąć to ryzyko, musisz zadbać o porządne zaplecze finansowe
              i "pomocowe".
              • frisky2 Re: czniam to 22.02.09, 15:56
                Co co znaczy "czniam"?
    • bugmenot2008_2 Re: czniam to 22.02.09, 21:57
      niedobrze mi sie robi jak czytam takie posty, mnie osobiscie nie pasowalby taki
      uklad i nie znalazlabys u mnie zrozumienia - jesli jednak on sie na to godzi to
      wasza sprawa

      mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe z ciezaru samotnego macierzynstwa, chociaz
      cos mi sie wydaje ze tylko odstawiasz taka Zosie-Samosie a i tak liczysz na
      pomoc z jego strony, ojcostwa nie zaprzeczy, sad bedzie po twojej stronie i
      alimenty dostaniesz
      • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 22:42
        Ja nie liczę, ja wiem, że będzie chciał mi pomóc, i żadne procesowanie się do
        tego nie będzie potrzebne.
        • lacido Re: czniam to 22.02.09, 22:46
          będzie chciał Ci pomóc przy dziecku którego nie chciał - dlaczego rościsz sobie
          prawo do decydowania o życiu tego człowieka?
          • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:01
            Niczego sobie nie roszczę. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że przekraczam
            granicę tego, co należy. Nigdzie nie napisałam, że jest inaczej.
            To, że mam swoje wytłumaczenie na to, to inna sprawa. Wcale nie do każdego musi
            trafiać, nie oczekuję tego.
            • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:03
              Masz swiadmość tego, że to porządny człowiek i nie cofnie się przed poczuciem
              obowiązku, on chce unikną czego co Ty mu chcesz zafundować tym samym to Ty
              decydujesz o jego życiu dlaczego!?
              • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:06
                Po pierwsze - opanuj emocje, bo przez ich nadmiar piszesz bardzo nieskładnie.

                Po drugie - cały wątek składa się z moich wyjasnień, 'dlaczego'. Przeczytaj
                sobie, jesli istotnie zależy ci na moim wytłumaczeniu, mnie się nie chce dwa
                razy pisac tego samego.
                • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:15
                  emocje?
                  ano fakt, jakoś tak eis przejęłam, że przez wściek macicy jakiś koleś ucierpi -
                  pohamuj swe macierzyńskie zapędy bo moje emocje zaszkodzą najwyżej mnie
                  • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:17
                    Twoje emocje szkodzą przede wszystkim logice twoich wypowiedzi. O nią się
                    najpierw pomartw, a potem dopiero o ludzkość oraz losy nieznanych ci kolesi :-)

                    • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:23
                      Jakoś tak się składa, że za dużo miałam do czynienia z takimi kolesiami, których
                      kobiety wyrolowały. Martw się swoim logicznym planem
                      Niektórym powinno się zabronić powielania wadliwego materiału genetycznego
                      • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:27
                        Mój materiał genetyczny jest wysokiego gatunku. Mojego partnera również. Aż
                        szkoda marnować.
                        • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:32
                          ten wątek dobitnie o tym świadczy ;/
                          • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:38
                            Ten wątek świadczy jedynie o tym, że jestem zdolna do kłamstwa w sytuacji według
                            mnie podbramkowej. Ma to się dokładnie nijak do jakości moich genów, mojego
                            zdrowia fizycznego, mojego IQ, mojego poczucia odpowiedzialności za ewentualne
                            potomstwo, mojego stanu uzębienia i mojej zdolności do obdarzania uczuciem.
                            Trzeba mieć naprawdę spłycone postrzeganie świata, żeby na podstawie takiego
                            wątku wyrabiać sobie zdanie o całokształcie charakteru, kondycji i materiału
                            genetycznego wątkodawcy.
                            • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:41
                              a świstak siedzi...
                              • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:45
                                Brawo, co za celna riposta. Dokumentująca ze wszech miar doskonały materiał
                                genetyczny, bez wątpienia :-)
                                • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:47
                                  ale przynajmniej nie musiałam go powielać podstępem :D
                                  • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:50
                                    Gorszy pieniądz zazwyczaj wypiera lepszy, niestety.

                                    • lacido Re: czniam to 22.02.09, 23:53
                                      poczytaj teorię doboru naturalnego :)
                                      • babyfever Re: czniam to 22.02.09, 23:58
                                        Teoria doboru naturalnego nic nie mówi o przetrwaniu jednostek lepszych, mówi o
                                        przetrwaniu jednostek silniejszych. Dobór naturalny zresztą ma się nijak do
                                        zasad, potrzeb i mechanizmów współczesnego świata. Ewolucja nie działa tak
                                        szybko, by nadążyć za zmianami społecznymi.
                                        • lacido Re: czniam to 23.02.09, 00:00
                                          nic tylko Cię świstakiem potraktować ;/
                                          • babyfever Re: czniam to 23.02.09, 00:02
                                            No wiem, widzę, że to bardzo nierówny pojedynek. Przepraszam, już się zamykam.
                                            • lacido Re: czniam to 23.02.09, 00:03
                                              w końcu coś sensownego :)
                                              mam dobry wpływ
                • obrotowy moze nie pisz wcale? 22.02.09, 23:19
                  gdyz to twoje problemy - do tego dosc moralnie watpliwe
                  wiec moze sama w sobie je roztrzygaj?
                  • babyfever Re: moze nie pisz wcale? 22.02.09, 23:26
                    Nie przyszłam tu rozstrzygać swoich problemów. Przyszłam, bo byłam ciekawa
                    społecznego odbioru takiej sytuacji, jak moja. Nawet z pewnym zaskoczeniem
                    odkryłam, że są ludzie, którzy nie tylko mnie nie potępili, ale nawet poparli.
                    Moje decyzje nie są jednak uzaleznione od poparcia czy tez potępienia na forach
                    internetowych.
                    • rdbms Re: moze nie pisz wcale? 23.02.09, 03:39
                      Teraz wystarczy zebrac to razem do kupy
                      Policzyc statystyki
                      Napisac wnioski
                      Oddac panu asystentowi na wydziale, z nadzieja ze praca bedzie zaliczona :)
                      • wies-lawa nie masz szcaunku do nikogo!!!!!!! 23.02.09, 15:45
                        postawilabym Ciebie na miejscu Twojego faceta, i obdarowała taką
                        niespodzianką pod postacią dziecka.....zrozum ze jeżeli ktoś czegoś
                        nie chce to nie można go do tego zmuszać i stawiać przed faktem
                        dokonanym!!!!!bo to świństwo!!!!!Ty bys tego nie chciała i nikt inny
                        też!!!!!
                        dobrze wiesz ze On jako prawdziwy facet po czymś takim nie odwróci
                        się od Ciebie i na tym tylko żerujesz jak jakaś hiena!!!!!
                        gdybys nie liczyla na jego i jego pomoc to juz dawno bys sie
                        spakowala i wyniosła wiedząc ze nie chce mieć z Tobą dzieci bo go to
                        nie kręci!!!! a dziecko mozesz sobie zrobic z kimś innym!!!!nie
                        niszcząc swojemu obecnemu zycia!!!!
                        gdybys go kochała i miała trochę szacunku do niego i do siebie to
                        byś zaakceptowała jego wolę i poprostu odeszła a nie robiła z siebie
                        poszkodowanej z tego ze nie facet nie chce mieć z Tobą dziecka!!!!!
                    • gocha033 Re: moze nie pisz wcale? 23.02.09, 15:57
                      babyfever napisała:
                      Przyszłam, bo byłam ciekawa społecznego odbioru takiej sytuacji,
                      jak moja. Nawet z pewnym zaskoczeniem odkryłam...

                      piszesz intelektualne bzdury. spoleczny odbior - jak latwo bylo
                      przewidziec bedzie rozny - wiec nie moglas nic odkryc
                      • babyfever Re: moze nie pisz wcale? 23.02.09, 17:35
                        Podczytuję to forum od ponad pół roku i bardzo niewiele widziałam tu przejawów
                        poparcia dla takiej postawy jak moja, za to bardzo powszechne oburzenie, do
                        granicy histerii, jak np. post wyżej. Zaskoczyło mnie, że procent wypowiedzi
                        niepotępiających, a nawet popierających, jest stosunkowo duży.

                        A bzdury raczej nie bywają intelektualne. To nie jest poprawnie zbudowany idiom.
                        Mogą być ewentualnie pseudo-intelektualne. Radzę popracować nad własną logiką
                        wypowiedzi, zanim się zabierzesz za krytykowanie cudzej.
    • gocha033 nazwalam to dosc lagodnie 23.02.09, 18:27
      - gdyz nie chcialam Ci sprawiac zbytniej przykrosci.

      Oczywiscie, ze twoje wnioski to pseudo-intelektualne wypociny
      - skoro juz oczekujesz takiej dokladnosci w ocenie.

      Zaznaczam, ze nie mam nic do twojej postawy moralnej, gdyz to twoja
      sprawa, a nie moja - a moralnosci sie nie ocenia, gdyz kazdy ma
      prawo miec swoja.

      Zmierzam jedynie do tego, ze to kolejny watek o niczym,
      nic nie wnoszacy - ot takie zwykle babskie blablanie.
      • fuks0 Re: nazwalam to dosc lagodnie 23.02.09, 19:42
        > Zaznaczam, ze nie mam nic do twojej postawy moralnej, gdyz to twoja
        > sprawa, a nie moja - a moralnosci sie nie ocenia, gdyz kazdy ma
        > prawo miec swoja.

        Moralność z definicji (po krótce) jest to zbiór zasad i zachowań uznawanych
        przez WIĘKSZOŚĆ za normę. Swoje to można mieć... sumienie.
        • gocha033 moralnosc to :) 23.02.09, 20:33
          fuks0 napisał:
          Moralność z definicji (po krótce) jest to zbiór zasad i zachowań
          uznawanych przez WIĘKSZOŚĆ za normę. Swoje to można mieć...
          sumienie.


          bzdury , dziecie :)

          - to o czym piszesz to NORMALNOSC.

          Moralnosc Amerykanina - jest rozna od moralnosci islamuska.

          i jedna i druga jest w kazdym z tych krajow normalna.

          Do nauki moralnosci i LOGIKI zapraszam :)))
          • fuks0 Re: moralnosc to :) 23.02.09, 20:43
            Nie, to moralność tylko przez pośpiech nie dopisałem : przez większość danego
            społeczeństwa :)
            • fuks0 Re: moralnosc to :) 23.02.09, 20:56
              Cała definicja od początku:
              Moralność z definicji (po krótce) jest to zbiór zasad i zachowań uznawanych
              przez WIĘKSZOŚĆ danego społeczeństwa. Swoje to można mieć... sumienie.

              link do definicji w sjp:
              www.slownik-online.pl/kopalinski/60678BF1E9E4D536C12565DF003128C3.php#B60D594490D766F0C12565DF00316D65
              Poza tym ... sama sobie przeczysz. Najpierw piszesz, że każdy człowiek ma inną
              moralność, a później piszesz o tym , że w różnych społeczeństwach panują różne
              zasady moralne :)
      • babyfever Re: nazwalam to dosc lagodnie 23.02.09, 19:47
        Moje wnioski? To ja gdzieś w tym wątku wysnuwałam jakieś wnioski na podstawie
        wypowiedzi forumowiczów? Jakoś sobie nie przypominam. Wątek założyłam z
        ustalonymi już założeniami i żadnych nowych wniosków w tym wątku nie miałam
        potrzeby wyciągać. Coś ci się słowa strasznie plączą, jesteś pewna, że rozumiesz
        znaczenie wszystkich, których używasz?

        • gocha033 Re: nazwalam to dosc lagodnie 23.02.09, 20:34
          jestem pewna, ze chcialas "pobablac" bez sensu i celu - zgoda?
          • babyfever Re: nazwalam to dosc lagodnie 23.02.09, 23:27
            Nie. W tym, co piszę, jest sporo sensu, a napisałam, co napisałam, mając
            konkretną rzecz na celu. Nie wymagam jednak od przeciętnego forumowicza
            szerokich umiejętności poznawczych, więc nie przejmuj się, jeśli nie rozumiesz
            tego, co piszę.
            • facettt Re: nazwalam to dosc lagodnie 24.02.09, 14:53
              babyfever napisała:

              > szerokich umiejętności poznawczych, więc nie przejmuj się, jeśli
              nie rozumiesztego, co piszę.

              Ja natomiast wymagam od forumowiczki zakladajacej watek pewnych
              zdolnosci antycypacji - inaczej nie dziw sie, ze bedziesz ustawiana
              do kata wraz z tabunem innnych panienek - piszacych nie wiadomo
              po co i o niczym :)))
    • kotek.filemon Re: czniam to 23.02.09, 22:18
      Kolejna której macica na dekiel wali. Jedyną radę dla tego faceta miałbym 4 lata
      temu - nie wiązać się z babą o nastawieniu rozpłodowym...
      • babyfever Re: czniam to 23.02.09, 23:24
        Bo nastawienie rozpłodowe to karygodne kretyństwo, tak? O swoich rodzicach i ich
        niegdysiejszym nastawieniu też masz podobne zdanie?
        • pusinella Re: czniam to 24.02.09, 00:13
          nie sądzę żeby mama kotka filemonka zmuszała jego tatę do bycia ojcem :)
          tak na marginesie

          dziwię się że w swoim boskim planie zapładniania masz tyle czasu żeby tu odpisywać
          lepiej szoruj psioche pani wymagająca i do dzieła .. robić bachora

          i nie zaśmiecaj wirtualnej przestrzeni swoją patologiczną wizją macierzyństwa i
          ojcostwa !!

          kłamczucho
          • babyfever Re: czniam to 24.02.09, 01:41
            Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
            (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
            łańcuchy tautologii, parę pojęc jak cepy!
            • kotek.filemon Re: czniam to 24.02.09, 07:04
              Hehehe. Uwielbiam, gdy ktoś popisuje się swoim urojonym poczuciem wyższości, żeby usprawiedliwić zwykły mały szwindelek...
              • babyfever Re: czniam to 24.02.09, 12:33
                Niczego nie próbuję usprawiedliwiać (jakbyś znał kontekst cytatu, to byś
                zauważył, że jest on zupełnie nie na miejscu jeśli chodzi o jakiekolwiek próby
                usprawiedliwiania się). Po prostu odnoszę się do jakości argumentów, jakie są
                przeciw mnie wystosowywane.
        • kotek.filemon Re: czniam to 24.02.09, 07:02
          > Bo nastawienie rozpłodowe to karygodne kretyństwo, tak?

          Ja, podobnie jak twój partner, rozmnażać się nie zamierzam. Różnica taka, że staranniej dobieram sobie partnerki i niunie z nagłym parciem na dzidzi eliminuję natychmiast ze stawki.

          Nastawienie rozpłodowe samo w sobie uznałbym za neutralne (o ile mnie nie dotyczy), ale połączonego z ordynarnym oszustwem reprodukcyjnym nie zdzierżę. "Nie nazywajmy szamba perfumerią"...

          > O swoich rodzicach i ich
          > niegdysiejszym nastawieniu też masz podobne zdanie?

          To zależy od bieżącego humoru...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka