Dodaj do ulubionych

Niegdy nie mialam przyjaciolki

03.03.09, 00:39
kiedys kolezanka powiedziala mi,ze ciezko byc moja przyjaciolka, bo nie
pozwalam na to

mam chyba zbyt wielkie mniemanie o przyjazni...

bo czym jest przyzjazn w wieku 18 lat?... na gadaniu o chlopakach? na gadaniu
o sprawach "cielesnych"... ja jestem szczera do bolu i nigdy nie bedzie mozna
uznac, ze rozmowy ze mna na takie tematy to wynik "przyjazni"...coz mozna
wiecejw wieku 18-lat?? co poza tym mozna zaoferowac drugiej rownolatce bez
wiekszych problemow zyciowych?

zawsze staralam sie sluchac ludzi kiedy zwracali sie do mnie zproblemami....
czasemmyslam,ze jestem dla innych za dobra, bo nikt sie nie przejmuja mna
...akurat wtedy trafilam na okres, kiedy mialam problemy w zyciu uczuciowym, a
duzo osob mowilo mi o swoich... ale zazwyczaj jestem cicha i skupiona na
sobie, analizuje sama siebie, wiec ludzie nie widza we mnie kogos do
pogadania, choc ja zawsze bylam gotowa wysluchac, przeanalizowac i roztrzaskac
kazdy problem

od dziecka decydowalam sama o sobie... rodzice nawet slowem nie odezwali sie
jak oznajmilam im gdzie chce isc do szkoly sredniej... uwazali,ze to moje
zycie i ja mam wybrac... zawsze sama rozwiazywalam wszytsko...sama
analizowalam... nie potrzebowalam innych

moze dlatego uwazano mnie za kogos z kim nie da sie zaprzyjaznic?

trzeba przyznac, ze sama przyjazn rozumialam jako cos wielkiego... uwazalam,ze
z przyjacielem musi laczyc cos wiecej niz z rodzicami na przyklad (bo rodzicow
sie ma z gory i jest sie inaczej przywiazanym, nawet jesli w normalnej
sytuacji nie lubiloby sie ich)...

kiedy bylam sama i potrzebowalam "kogos" zawsze myslam o facetach... jakos z
facetami latwiej mi sie rozmawia i takiemu bylabym w stanie wiecej
powiedziec... ja zawze potrzebowalam przytulania, a nie potrafilam przytulic
sie do kobiety

raz w zyciu pomyslam sobie o tym,ze zalezy mi na tym,zeby pewne osoby byly w
moim zyciu...

jeden to byl chlopak od 2 lat nie odzywajacy sie do mnie... tak bardzo
chcialam sie z nim przyjaznic,ze doprowadzilam do tego,ze jestesmy razem ;]

druga to byla wlasnie ta wspomniana na poczatku postu..tyle,ze wtedy
zaczelysmy studia... nie spoykalysmy sie juz co dzien..okazalo sie,ze ona
przestala miec dla mnie czas... ona wolala miec kolo siebie kogos z kim
moglaby by szjajac sie po miescie po zajeciach...tak jak ze mna w liceum...
wkoncu ja olalam, bo ile mozna odzywac sie pierwszym... przypomnialam sobie
pozniej o pewnych sprawach z nia zwiazanych... o tym,ze to ona raczej nie
potrafi byc przyjacjiolka z mojego wyobrazenia, bo przyjazn ogranicza do
zabijania czasu, a poza tym wsyztsko ma w zamian (zyczenia na swieta jak ktos
jej zlozy, prezent na urodziny jak ktos jej kupi wczesniej)

kiedy spotykalam kogos, kogo chcialabym miec w swoim zyciu, powiedziec mu o
sobie i przytulic sie i zasnac...to byl zawsze jakis facet (zreszta bylo ich z
3, nie wiecej)... zawsze w takich wypadkach oprocz checi przyjazni pojawiala
sie chec seksualna... nie zawsze bylo to mozliwe, wiec i przyjazn nie wypalala ;]

kompletnie nie rozumiem kobiet w szczegolnosci, ale i mezczyn, ktorzy maja
kilka przyjaciol/przyjaciolek... ktore uwazaja na przyjaciol osoby istniejace
w ich zyciu tylko jakis czas, a potem rozchodzace sie w inne strony... i nie
chodzi tu o rozumienie w stylu "nie popieram".. ale o "nie wiem co to i nie
moge tego odczuc"

nie wiem dlaczego chcialam to napisac... jakos tak potrzebowalam

zeby nie bylo,ze robie sobie z forum bloga: uwazacie,ze jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • polam5 Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 01:06
      Brzmisz calkiem normalnie..
      • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 01:17
        tylko,ze ja sie dziwnie czuje, kiedy inni mowia,ze maja przyjaciolki..a ja
        mowie,ze nie mialam nigdy
    • showmessage Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 02:37
      > kompletnie nie rozumiem kobiet w szczegolnosci, ale i mezczyn, ktorzy maja
      > kilka przyjaciol/przyjaciolek... ktore uwazaja na przyjaciol osoby istniejace
      > w ich zyciu tylko jakis czas, a potem rozchodzace sie w inne strony... i nie
      > chodzi tu o rozumienie w stylu "nie popieram".. ale o "nie wiem co to i nie
      > moge tego odczuc"

      hmm... Przyjaźń. Mam kilku takich przyjaciół. Czasem widzę ich często, ale
      zdarza się że któregoś nie widzę i parę lat. Nie zmienia to samej przyjaźni.
      Kiedy już się widzimy idziemy wypić piwko i streścić co się stało. Zupełnie
      jakbyśmy się widzieli wczoraj. Pomimo tego że się nie widujemy tak regularnie,
      nie spędzamy całego wolnego czasu, to wiem ze mogę na nich polegać, tak jak i
      oni na mnie. Wystarczy telefon a każdy będzie się starał pomóc ze wszystkich
      sił. To jest przyjaźń, nie spędzanie czasu...
      Wydaje mi się naturalne że ludzkie drogi się krzyżują, rozchodzą i znów
      zbiegają. Ludzie się pojawiają i znikają, ale na niektórych z nich można zawsze
      polegać. Kiedy spotykasz kogoś takiego to masz przyjaciela. Przyjaźń możesz
      zabić. Jeśli zawiedziesz.

      > druga to byla wlasnie ta wspomniana na poczatku postu..tyle,ze wtedy
      > zaczelysmy studia... nie spoykalysmy sie juz co dzien..okazalo sie,ze ona
      > przestala miec dla mnie czas...
      Zadusić, jeśli ograniczasz wolność. To już znasz. "Prawdziwych przyjaciół
      poznaje się w biedzie", a nie gania z nimi po sklepach czy wysiaduje w barach.

      >o tym,ze to ona raczej nie
      > potrafi byc przyjacjiolka z mojego wyobrazenia, bo przyjazn ogranicza do
      > zabijania czasu, a poza tym wsyztsko ma w zamian(zyczenia na swieta jak ktos
      > jej zlozy, prezent na urodziny jak ktos jej kupi wczesniej)
      A może to Ty nie potrafisz się przyjaźnić? Widzisz, prezenty, życzenia to są
      tylko gadgety, nie ważne, nie istotne pozory. Może ona po prostu się rewanżuje
      kiedy to jest konieczne, ale nie przywiązuje do tego nadmiernej wagi? Jeśli ktoś
      da mi prezent to będę pamiętał żeby się zrewanżować, ale też się nie obrażę
      kiedy nikt nie zadzwoni w urodziny z życzeniami. To jest tylko gest, taki który
      robią też znajomi. Przyjaźń jest głębsza.

      > trzeba przyznac, ze sama przyjazn rozumialam jako cos wielkiego... uwazalam,ze
      > z przyjacielem musi laczyc cos wiecej niz z rodzicami na przyklad (bo rodzicow
      > sie ma z gory i jest sie inaczej przywiazanym, nawet jesli w normalnej
      > sytuacji nie lubiloby sie ich)...
      Nie ma nic silniejszego w świecie niż miłość rodzicielska. Problem w tym, że nie
      zawsze się pojawia na czas... Ja tego nie rozumiałem dopóki sam nie zostałem
      ojcem. Na swoich rodzicach... hmm... tak nie za bardzo mogłem polegać. ;)
      • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:43
        tak...ludzkie drogi sie rozchodza...czasem trzeba wyjechac do innego
        miasta/kraju... ale kiedy ktos mieszka w jednym miescie i i nie ma czasu,zeby
        raz na rok spotkac sie na piwie... nie ma sie potrzeby z tym kims raz do roku
        zamianiec slowa... to dla mnie to nie jest przyjazn.. nawet nie kolezenstwo.. to
        poprostu znajomosc...

        co do prezentow: jesli ktos, rok starszy ode mnie, kiedy dopiero co zaczelysmy
        sie kumplowac i na pierwsze urodziny z brzegu ja kupilam jej prezent, taki na
        jaki 17-latke stac... kiedy ktos taki mowie mi pol roku pozniej, ze nie kupi mi
        prezenty na 18 urodziny, tylko dlatego, ze ja jej kupilam na 19... bo na 18
        jeszcze sie nie kumplowalysmy, wiec uznalam, ze to nie potrzebne..... to nie
        uwazam tego za "nie przykladanie do tego wagi"

        a mimo wszytsko gdybym miala miec teraz slub..to naturalne dla mnie byloby
        zaproszenie jej... ona mnie nawet nie poinformowala,ze sie hajta, choc miala okazje

        co do poznawania przyjaciol w biedzie... droga z pretendentek do przyjazni, za
        ktora latalam i pomagalam jak tylko potrzebowala, dzien dzien odwiedzilam w
        szpitalu,zeby nie zanudzila sie na smierc jako jedyna ponizej 50 roku zycia na
        odziale.... zostawila mnie na ulicy sama, kiedy po niewielkiej ilosci alkoholu
        zcielo mnie z nog.. wybrala chlopakow, ktorzy na co dzien z niej smieli sie

        co do milosci rodzicielskiej... tak: jest najsilniejsza... ale jest niejako
        wymuszona... byc lojalnym i oddanym w obec bliskiej rodziny to troche co innego,
        niz byc takim dla obcej osoby... moim zdaniem na milosc miedzy dziecki a
        rodzicami, a miedzy obcymi osobami powinny byc osobne okreslenia
        • bertrada Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 17:12
          Obawiam się, że w życiu realnym istnienie przyjaciółek takich jak w serialach
          typu "Przyjaciele" czy filmach typu "Ladies" jest równie częste jak istnienie
          rodzin, takich jak w reklamach płatków śniadaniowych.

          Ja też nigdy w życiu nie miałam przyjaciółki, co więcej, nie znam nikogo, kto
          miałby takową.
          Jak już mówiłam wcześniej, ludzie przyjaciółmi nazywają zazwyczaj znajomych.
          Czyli osoby, które przebywają w tym samym środowisku, mają te same problemy i
          jeszcze nadają na tych samych falach. I te znajomości nigdy nie mają szans
          przetrwać próby czasu. Kończy się jakiś etap w życiu, np szkołę a zaczyna
          następny, np studia, to naturalną koleją rzeczy jest wymiana znajomych na nowszy
          model. Jeszcze jakiś rok może dwa ludzie spotykają się a potem okazuje się, że
          nie ma nawet o czym gadać. Ile można wspominać dawne czasy i obgadywać dawnych
          znajomych.
    • durneip Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 05:53
      pomidor ;]
    • bertrada Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 10:01
      A co rozumiesz pod pojęciem przyjaciółka? Bo niektórzy przyjaciółmi nazywają
      znajomych i dlatego potem wychodzi w rozmowach, że mają wielu przyjaciół. ;D
    • dzikoozka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 10:47
      Będę szczera do bólu (a co? Tylko Ty możesz? ;))
      Moim skromnym zdaniem, problem tkwi tu

      "kompletnie nie rozumiem kobiet w szczegolnosci"

      Tygrysio, jesteś fajna, inteligentną osoba, ale NIE LUBISZ KOBIET,
      Zawsze wolałaś facetów, i nie jest to ani Twoja wina ani zasługa, po
      prostu taka jesteś.
      W wątku o ojcu, który odszedł od zony, nie starał się o opiekę nad
      dziecmi, wyjechał do innego miasta, napisałaś, że MATKA NIE KOCHA
      DZIECI I POWINNA WYBRAC SIE ZA NIM Z DZIECMI do tego nowego miasta
      (taki sorry - debilny absurd, powinna wsadzić na głowe dzieci czy
      tego chce czy nie) totalnie nieobiektywnie oceniłaś sytuacje (i
      wiele osób tak to oceniło) - dlaczego? Bo zawsze usprawiedliwiasz
      facetów. W wielu wypadkach masz rację, ale zawsze stajesz po stronie
      faceta, nie starajac się być obiektywna w stosunku do oby płci. Być
      moze kobiety wyczuwają, że ich nie lubisz.

      • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:22
        to w watku o ojcu... to byla reakcja na szczekanie kobiet na facetow... zwroc
        uwage,ze prawie cale forum kobieta to jedno wielkie szczekanie na obcych
        facetow, rady typu "zostal go/uciekaj" i wychwalanie swoich facetow i swojego
        cudownego zycia.. wszytsko w imie standardow zycia z nedznych reklam

        a ja sie sprzeciwiam temu, zeby jakies nawiedzone baby urzadzaly sobie na forum
        jatke na wszytskich facetow w zwiazku ze swoimi furiami... tylko dlatego,ze
        jakas zasitna baba weszla na forum i obgadala faceta swojej kolezanki tak jakby
        swojego zycia nie miala... oczywiscie niewiele wiedzac o tym facecie i jego
        zyciu poza tym co sie dowiedziala podczas sztucznych spotkan towarzystkich

        widzisz...to nie jest kwestia nielubienia danej plci.. ale glebokiej odrazy do
        popadania w stareotypy z reklam platkow sniadaniowych i bezmyslnego
        szczekania... zawsze w rozmowach gdzie ktos bezmyslnie szczeka nie majac ku temu
        zadnych podstaw, staje po tej drugiej stronie

        akurat tak sie zdazylo,ze na forum szczeka sie niemal wylacznie na fecetow...
        • dzikoozka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:47
          Już sam twoj język "baby szczekają" świadczy o Twojej głębokiej
          niechęci do kobiet. A faceci jak mędzą o kobietach to co? Ujadaja?
          Napisałabyś tak?
          Nie podzielam Twojego zdania.
          Kobiety często utyskuja na mężczyzn, ale i mężczyźni równie często
          okazuja swoją chorą niechęć do kobiet, oskarżajac je o materializm,
          manipulowanie, itp. U obu plci wynika to ze złych doswiadczeń, z
          kompleksów. Tak samo są poranieni, i kobiety, i faceci.
          Ale Ty zawsze stajesz po stronie "biednych misiów".
          Do tego stopnia, że nie jesteś w stanie ocenic czystych faktów:
          on wyjechał, on podjał decyzje o odejściu, on NIE CHCIAL OPIEKI NAD
          DZIECMI, on swiadomie podjął decyzję ze z dziecmi kontaktuje się 1
          do roku. Dla Ciebie to nadal biedny miś, a jego zona Zła Kobieta
          (chociaż róznie mało o niej wiesz jak i on nim) Fakt płacenia
          alimentów (prawnie nakazany obowiazek)dla Ciebie jest dowodem
          odpowiedzialności. To tak jakby fakt, ze ja nie kradne w sklepie,
          świadczył o mojej odpowiedzialnosci. Oczywistosc interpretujesz na
          jego korzyść, a oczywiste krzywdy jakie wyrządził to wina kobiety,
          chociaż o niej TEZ nic nie wiesz. Ale to nieistotne w tej dyskusji,
          nie pierwszy raz zauważyłam że facetów oceniasz łagodniej,
          tłumaczysz, usprawiedliwiasz. A kobiety oceniasz jak suki.
          Chodzi chyba o uzyskanie jakiegoś obiektywizmu a nie przeginanie
          albo w jedną albo w drugą strone.
          • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 14:25
            tak... faceci tez szczekaja... i kiedy faceci szczekaja to tez bronie dlugiej
            strony... tyle,ze na forum nawet jak jakis Waldek szczeka na kobiety to i tak
            zawsze znajdzie sie dostatecznie duzo grupa kobiet, ktore zaszczekaja Waldka,
            nawet jesli czasem ma racje... ktore wyciagna glupie stareotypy, bardzo latwo
            dajace sie obalic... i to z taka sila i zajadloscia jakia widuje sie tylko wsrod
            armi Rydzyka

            dlatego wlasnie na forum glownie branie facetow... a raczej bronie idei wedle,
            ktorej zycie jak z reklamy platkow sniadaniowych nie jest zyciem jedynie
            slusznym i kazdy ma prawo do troche innego zycia i innych niestereotypowych wyborow

            zwroc uwage na taki pewien szczegol: mowisz mi o moim jezyku, a sama mowisz
            kobiety i faceci... meskim odpowiednikiem okreslenia jest kobieta... damskim
            odpowiednikiem okreslania facet jest baba... oczywiscie okreslenie baba/facet
            jest troche mniej poprawne politycznie i troche mniej pozytywne... jednak ja nie
            moge pisac baba o babach...a Ty mozesz pisac facet o facetach

            moj argument o alimentach nie brzmial "skoro placi to jest odpowiedzialny"...byl
            odpowiedzia, ze "skoro placi to nie znaczy,ze jest odpowiedzialny"... ja
            napisalam,ze "nie oznacza tez, ze nie jest"... to tak jakbys powiedziala,ze
            jesli ktos kradnie to nie jest odpowiedzialny..a co ma odpowiedzialnosc z
            kradzieza? duzo mniej, niz z placeniem alimentow... ale jak zwykle kobiety
            interpretuja proste zdanie tak jak chca, a nie tak jak jest napisane...byle
            tylko naskoczyc na facetow... bo to przeciez byl watek w stylu "ci nidobrzy, nie
            warci nas faceci"

            piszesz,ze on podja decyzje o odejsciiu...piszesz to na podstawie 2 postow
            zawistnej, obgadujacej na forum kolezanki, ktora nie mieszkla z tym facetem i
            jego poprzednia zona... nie wiesz jak bylo.. ale na pewno wiesz,ze ten facet od
            tak sobie odszedl dla wlasnego widzi misie... bo przeciez to faceci sa zli i
            niedobrzy...a ich kobiety to aniolki... zakladasz,ze on nie chcial opieki nad
            dziecmi.. ale skad mozesz to wiedziec? z tego co pewna zawista baba dowiedziala
            sie od swojej kolezanki, przeinaczyla to tak,zeby potiwerdzilo jej teze i
            tyle?...ale oczywiscie, on nie chcial tej opieki..bo wszyscy faceci sa zli i
            niedobrzy

            jak super zauwazylas...ja TEZ NIC NIE WIEM.. ale dla Ciebie to jest argument na
            to,ze mam jak inne naskakiwac na tego faceta tylko dlatego,ze jest facetem...
            uwazasz,ze jemu nalezy sie naskakiwanie, a jego bylej, obecnej i tej
            obgadywujacej kobiecie nalezy sie tylko glaskanie po glowce

            zyjesz wedle zasady, ze kazda kobiete z zalozenia, ze zyje, trzeba glaskac po
            glowce, bo to "dobra rybka"... jednoczesnie nie tolerujesz glaskania po glowie
            facetow... bo oczywiscie faceci to zlo wcielone

            wyjasnilam Ci jasno dlaczego facetow traktuje w takich watkach lagodniej... bo
            obrzydza mnie kiedy kobiety traktuja ich ostro dla samego popsioczenia i za
            zalozenia "bo tak"... a ja zawsze bronie slabszych... zadna kwestia nie jest
            tylko biala, albo tylko czarna.. nie mam zamiaru psioczyc tak jak Ty albo inne
            baby.. bo zycie zwyczajnie jest szare i ma tez inne strony.. i ja zawsze bede
            bronic tej innej strony, po to, zeby stado ujadajacych szczekaczy zobaczylo,ze
            mozna myslec troche inaczej niz stareotypem, ze to zawsze facet jest winny

            i nie zawsze jest tak, ze to kobieta jest dobra a mezczyzna zly... przewaznie
            winne sa obie strony
            • dzikoozka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 14:40
              tygrysio_misio napisała:

              > tak... faceci tez szczekaja... i kiedy faceci szczekaja to tez
              bronie dlugiej
              > strony... tyle,ze na forum nawet jak jakis Waldek szczeka na
              kobiety to i tak
              > zawsze znajdzie sie dostatecznie duzo grupa kobiet, ktore
              zaszczekaja Waldka,
              > nawet jesli czasem ma racje... ktore wyciagna glupie stareotypy,
              bardzo latwo
              > dajace sie obalic... i to z taka sila i zajadloscia jakia widuje
              sie tylko wsro
              > d
              > armi Rydzyka
              >
              > dlatego wlasnie na forum glownie branie facetow... a raczej bronie
              idei wedle,
              > ktorej zycie jak z reklamy platkow sniadaniowych nie jest zyciem
              jedynie
              > slusznym i kazdy ma prawo do troche innego zycia i innych
              niestereotypowych wyb
              > orow

              Tygrysio, każdy ma prawo do swoich wyborów. Nawet jeśli jest to
              zycie jak z reklamy płątkó sniadaniowych.
              LUDZIE CHCĄ TAK ŻYC. I niech sobie zyją, maja do tego prawo.

              > zwroc uwage na taki pewien szczegol: mowisz mi o moim jezyku, a
              sama mowisz
              > kobiety i faceci... meskim odpowiednikiem okreslenia jest
              kobieta... damskim
              > odpowiednikiem okreslania facet jest baba... oczywiscie okreslenie
              baba/facet
              > jest troche mniej poprawne politycznie i troche mniej pozytywne...
              jednak ja ni
              > e
              > moge pisac baba o babach...a Ty mozesz pisac facet o facetach

              W moim subiektywnym odczuciu słowo facet nie jest pejoratywne (facet
              = kobieta / kobita)i nie jest 100% odpowiednikiem "baby" juz raczej
              pasuje tu "chłop"

              > moj argument o alimentach nie brzmial "skoro placi to jest
              odpowiedzialny"...by
              > l
              > odpowiedzia, ze "skoro placi to nie znaczy,ze jest
              odpowiedzialny"... ja
              > napisalam,ze "nie oznacza tez, ze nie jest"... to tak jakbys
              powiedziala,ze
              > jesli ktos kradnie to nie jest odpowiedzialny..a co ma
              odpowiedzialnosc z
              > kradzieza? duzo mniej, niz z placeniem alimentow... ale jak zwykle
              kobiety
              > interpretuja proste zdanie tak jak chca, a nie tak jak jest
              napisane...byle
              > tylko naskoczyc na facetow... bo to przeciez byl watek w stylu "ci
              nidobrzy, ni
              > e
              > warci nas faceci"

              A ja przypominam, że tak samo meżczyźni "naskakują" na kobiety

              >
              > piszesz,ze on podja decyzje o odejsciiu...piszesz to na podstawie
              2 postow
              > zawistnej, obgadujacej na forum kolezanki, ktora nie mieszkla z
              tym facetem i
              > jego poprzednia zona... nie wiesz jak bylo.. ale na pewno wiesz,ze
              ten facet od
              > tak sobie odszedl dla wlasnego widzi misie... bo przeciez to
              faceci sa zli i
              > niedobrzy...a ich kobiety to aniolki... zakladasz,ze on nie chcial
              opieki nad
              > dziecmi.. ale skad mozesz to wiedziec? z tego co pewna zawista
              baba dowiedziala
              > sie od swojej kolezanki, przeinaczyla to tak,zeby potiwerdzilo jej
              teze i
              > tyle?...ale oczywiscie, on nie chcial tej opieki..bo wszyscy
              faceci sa zli i
              > niedobrzy
              JA NIE WWIEM jak było i dlatego sie w tamtym wątku NIE WYPOWIADAM.
              Ale nie oceniam autorki jako zawistnej koleżanki, bo czegóż miałaby
              zazdroscić??? Martwi sie o swoja przyjaciółkę (nie masz, więc moze
              jest Ci obce marwienie się o przyjaciółkę), że skoro facet odsunał
              się od włąsnych dzieci, nie uczestniczy w ich wychowaniu
              (dobrowolnie) to bezie TAKIM SAMYM OJCEM dla swoich następnychd
              zieci. Taka była wypowiedż tamtego wątku. Ona nie namawia koleżanki
              do odejścia, ona po prostu radzi jej, żeby zaczekali z decyzja o
              dziecku. Żeby uzyskać "zoboiektywizowanie" swojego odczucia
              przedstawiła sprawę na forum, zeby uzyskać opinię od wielu
              i "uśrednic" odczucie społęczne. Tak ja zrozumiałam ten watek, a nie
              obgadywanie za plecami. Obgaduje sie kogoś, jak się poda info kto to
              jest, a tutaj to abstrakcyjna nie znana nikomu osoba i rozmowa na
              temat faceta czy bedzie dobrym ojcem czy nie nie narusza jej dóbr
              osobistych.


              > jak super zauwazylas...ja TEZ NIC NIE WIEM.. ale dla Ciebie to
              jest argument na
              > to,ze mam jak inne naskakiwac na tego faceta tylko dlatego,ze jest
              facetem...
              > uwazasz,ze jemu nalezy sie naskakiwanie, a jego bylej, obecnej i
              tej
              > obgadywujacej kobiecie nalezy sie tylko glaskanie po glowce
              >
              > zyjesz wedle zasady, ze kazda kobiete z zalozenia, ze zyje, trzeba
              glaskac po
              > glowce, bo to "dobra rybka"... jednoczesnie nie tolerujesz
              glaskania po glowie
              > facetow... bo oczywiscie faceci to zlo wcielone

              Dlaczego tak sądzisz? W wielu wątkach wypowiadam sie właśnie na
              niekorzyśc kobiet, postępujących nie fair wobec meżczyzn.
              Nie jestem zwolenniczką głaskania po głowie nikogo oprócz mojego
              syna :)

              > wyjasnilam Ci jasno dlaczego facetow traktuje w takich watkach
              lagodniej...
              z zasady?

              bo
              > obrzydza mnie kiedy kobiety traktuja ich ostro dla samego
              popsioczenia i za
              > zalozenia "bo tak"... a ja zawsze bronie slabszych... zadna
              kwestia nie jest
              > tylko biala, albo tylko czarna.. nie mam zamiaru psioczyc tak jak
              Ty albo inne

              doprawdy wszystkie psioczą??

              > baby.. bo zycie zwyczajnie jest szare i ma tez inne strony.. i ja
              zawsze bede
              > bronic tej innej strony, po to, zeby stado ujadajacych szczekaczy
              zobaczylo,ze
              > mozna myslec troche inaczej niz stareotypem, ze to zawsze facet
              jest winny
              >
              > i nie zawsze jest tak, ze to kobieta jest dobra a mezczyzna zly...
              przewaznie
              > winne sa obie strony

              Takie złe te kobiety, takie paskudne, a chciałaś mi dowieść, że
              lubisz kobiety czy że ich nie lubisz?
              • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 14:58
                teraz krotko i tresciwie... bo popadama w przesadne rozpisywanie sie dzis

                kazdy ma prawo do wyborow i nigdy nie mozna okreslic,ze dany wybor jest jedynie
                sluszny... to co jest dobre dla jednego nie musi byc dobre dla innego... dlatego
                ja staram sie wykazywac,ze druga strona tez moze miec racje... jej wybory tez sa
                dobre...

                tyle,ze kiedy nie ide z ogolnie lansownym pradem na forum,ze facet jest zawsze
                zly... to oczywiscie: podlizuje sie faetom, bronie misiow itpe..

                ale niech mi ktos wytlumaczy, dlaczego nie moge tego robic? dlaczego 99% kobiet
                oczekuje,ze bede bronic wlasnie ich i glaskach po glowce "dobre rybki"...
                dlaczego wymaga sie ode mnie zebym bronila kobiet?

                dlaczego usilne i aracjonalne bronienie kobiet jest czyms dobrym i pozadanym...
                a za to samo w stosunku do mezczyzn jest sie najgorszym na swiecie?

                w tamtym watku nikt nie wie jak bylo... ale naskakuja na mezczyzn... wyniak z
                tego jeden wniosek: jak nie wiadomo jak jest to racje ma zawsze kobieta, a facet
                jest zawsze zly...

                a mnie mierzi taka hipokryzja... obrzydza mnie szczekanie... w ogole bezmyslnosc

                jest taki blog na ktorym zgromadzilo sie kolko o zapatrywaniach lewicowych...
                przy kazdym temacie o aborcji, eutanazji i kosciele naskakujace na "obroncow
                zycia" i kosciol... uzywaja tak bezsensownych argumentow..takiej hipokryzji w
                ich doborze dokonuja... tak bardzo widza wszytsko czarne, albo biale...
                manipuluja argumantami, jednoczesnie zarzucajac drugiej stronie manipulacje...
                ze zrobilam sie wielka obronczynia zycia i kosciola i religii... ja: ateistka ;]
                rzygac mi sie chce, kiedy lechtaja sie nazwajem wyszydzajac druga strone za
                praktyki, ktorych sami dokonuja... kiedy prowadza swoje pseudo naukowe i pseudo
                filozoficzne dyskusje, mieszajac podstawowe pojecia i dziedziny jak im
                wygodnie.. az prosza sie, zeby pokazac im jakimi hipokrytami sa ;]

                rozumiesz juz?
                • dzikoozka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 15:29
                  "ale niech mi ktos wytlumaczy, dlaczego nie moge tego robic?
                  dlaczego 99% kobiet
                  > oczekuje,ze bede bronic wlasnie ich i glaskach po glowce "dobre
                  rybki"...
                  > dlaczego wymaga sie ode mnie zebym bronila kobiet? "

                  Bzdura, nikt nie wymaga, ani nie oczekuje. Jedyne czego oczekuję -
                  obiektywizmu a nie stawania po konkretnej stronie.
                  Twierdze, ze kobiety i mężczyźni TAK SAMO narzekają na siebie, tylko
                  M. są tylko mniej wylewni i robią to rzadziej,
                  Nie podzielam opinii, że wszystkie kobiety głaszczą się nawzajem po
                  główcei naskakują na facetów, jeżeli już, to tendencja jest taka, ze
                  jak któraś była/czuła się skrzywdzona przez faceta to tendecyjnie
                  ocenia innych facetów, to prawda, ale to działa tak samo w drugą
                  stronę. Jak facet oberwał po łbie od baby, to bedzie najeżdzał na
                  cały ród kobiecy.
                  Po prostu kobiety są bardziej wylewne i łątwiej im się publicznie
                  wywnętrzać czy skarżyć, dlatego częściej marudzą.

                  Mozna w tym wszystkim starać sie zachować obiektywizm.

                  Ale nie Ty, Ty twierdzisz, ze kobiety są gorsze.
                  Są dla Ciebie gorszymi ludźmi niz faceci.
                  Ergo - nie zaprzyjaźniasz sie z istotami, których nie szanujesz.
                  Uważasz, ze wiekszośc kobiet to obrzydliwe hipokrytki i gardzisz
                  nimi. Stąd być moze Twoja niemożność zaprzyjaźnienia sie z kobieta.
    • tytus_flawiusz aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 10:53
      nie miałaś przyjaciółki, pewnie błonicy i heinego-mediny też nie i co i żyjesz ?
      words, words, words... szumne nazwy, wielkie słowa ... "manie przyjaciółki" to
      nie jak widać potrzeba życia i śmierci, a nawet ducha... to zdaje się potrzeba
      wpisania się schemat współczesnej statystycznej baby.

      "Musisz być standardowy
      Musisz być taki jak wszyscy
      Musisz być honorowy
      Musisz żyć jak chcą twoi bliscy ....
      ...Musisz się dorabiać jak twoi sąsiedzi
      Musisz udawać, że dobrze ci się wiedzie
      Musisz planować, dodawać i mnożyć
      Musisz już wiedzieć jak życie ułożyć" :-)
      • pusinella Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 11:10
        Tytus Ty to lubisz te szablony schematy i stereotypy
        - współczesna baba raczej wyrywa się z ram koła gospodyń i właśnie ma dużo
        kolegów, najlepiej gejów

        zastanawia mnie na ile to jest potwierdzanie swojej seksualności i atrakcyjności
        a na ile rzeczywiste porozumienie damsko-męskie

        widzę, że prędzej czy później wszystkie te "męski kumpelki" lądowały w łóżku, co
        oznacza że moja teoria seksualności może mieć rację bytu

        każda zdrowa kobieta posiada koleżanki bliże i dalsze żeby od nadmiaru
        testosteronu nie wyrósł jej członek :)


        • tytus_flawiusz Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 11:17
          > - współczesna baba raczej wyrywa się z ram koła gospodyń i właśnie
          > ma dużo kolegów, najlepiej gejów

          zgoda, ale przynajmniej ze dwie świadome swej wartości, wyzwolone, bezpretensjonalne i niebanalne przyjaciółki to absolutne minimum.
          Przyjaciele geje to stosunkowo nowa moda i mimo wszystko jest ich dosyć spory deficyt. Próbują co prawda tę lukę uzupełnić wszelkiej maści pissdosamce, którym na wszelki wypadek też wyrosło i którzy jak sama zauważyłaś, na pewnym etapie znajomości, zrzucają maskę obłudnika i przypominają sobie do czego fujara służy :-)

          z resztą się zgadzam, z tym że od przyjaciółki do koleżanki jak dla mnie przestrzeń kosmiczna
          • pusinella Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 11:26
            wszystko zależy od człowieka
            ja jestem osobą ekstrawertyczną i łaknę towarzystwa
            również osób którym można się "pospowiadać"

            w domu nie znajduję sojusznika
            potrzebuję więc zaufanej baby, nikt tak przecie nie zrozumie bolącej macicy jak
            inna posiadaczka bolącej macicy .. i mam takie dwie
            plus ich mężowie - też lubią posłuchać i się wypowiedzieć
            czasami mają trafniejsze uwagi od dam
            i nie muszę lądować z nimi w wyrze
            żeby potwierdzić że jestem dla mężczyzn nie tylko wyśmienitym kompanem do gadki
            szmatki i kielicha ale że nadal moj sexapil na nich działa, oraz że gnaty mam
            jeszcze gibkie... pozycja precel to dla mnie pikuś ;-)

            całkiem higieniczne prowadzę życie :-)
            pełne równowagi
            harmonii
            ah ah :-)
            • tytus_flawiusz Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 11:50
              pusinella napisała:

              > w domu nie znajduję sojusznika
              > potrzebuję więc zaufanej baby, nikt tak przecie nie zrozumie
              > bolącej macicy jak inna posiadaczka bolącej macicy

              "zrozumienie" - ma dla mnie zupełnie inne znaczenie :-)

              > i nie muszę lądować z nimi w wyrze
              > żeby potwierdzić że jestem dla mężczyzn nie tylko wyśmienitym
              > kompanem do gadki szmatki i kielicha

              rzucasz tezę, by dwa posty dalej jej zaprzeczyć :-)
              • pusinella Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 12:06
                > rzucasz tezę, by dwa posty dalej jej zaprzeczyć :-)

                tezę rzuciłam w kierunku autorki wątku
                a nie w kierunku mojej boskiej osoby :)
                czytaj Tytusek ze zrozumieniem :) bo będę musiała Cię wziąć przez kolanko ;-)

                przeproś!!
                • tytus_flawiusz Re: aleś odwaliły elaborat 03.03.09, 12:24
                  pusinella napisała:

                  > > rzucasz tezę, by dwa posty dalej jej zaprzeczyć :-)
                  >
                  > tezę rzuciłam w kierunku autorki wątku
                  > a nie w kierunku mojej boskiej osoby :)

                  wybacz o boska, zapomniałaś, że kocham generalizować i uwielbiam schematy :-)
    • poprioniony Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 11:30
      Jej, wzruszylem sie tym calym watkiem tak,
      ze az mi plomby powypadaly.
      • dzikoozka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 11:32
        o w morde! ;DD
      • pusinella Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 11:40
        uważaj żeby Ci jeszcze guma w majtkach nie strzeliła ;-)
      • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:23
        zapomniales poprawic mi bledy oftograficzne i literowki ;]
    • oposka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 12:00
      powiem tak to szkoda bo prawdziwa przyjaciółka to najlepsze co
      może spotkać kobietę
      i nie pomoże żadne tłumaczenie wolę towarzystwo facetów bo
      lepiej się z nimi dogaduję
      nie facet to facet i jak nie na samym początku to pod koniec
      pseudo przyjaźni zawsze doszukuje się drugiego dna . Wiec
      prędzej czy później takie pseudo przyjaźnie z facetami zawsze
      się kończą . Zresztą drugą kobietę prędzej zrozumie inna
      kobieta ale fakt niektórzy mają problem w tym , ze nie potrafią
      się zaprzyjaźnić z kobietą . Pytanie tylko dlaczego (?)
      Może widzą w niej potencjalną rywalkę a tego kobiety z reguły
      nie lubią .
      • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:26
        a gdzie znalezc taka przyjacjiolke, ktora w waznej chwili nie powie mi,ze musi
        jechac do faceta?
        ktora nie obgada mnie za plecami?

        ja takich nie poznalam... zawsze trafilam w srodowiska dziewczyn/kobiet ktore
        jak tylko jednej z nich ie bylo to obgadywaly nieobecna... jednoczesnie nie
        potrafiac powiedziec nieobecnej nic prosto w oczy

        • tytus_flawiusz Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:29
          tygrysio_misio napisała:

          > ja takich nie poznalam... zawsze trafilam w srodowiska
          > dziewczyn/kobiet ktore jak tylko jednej z nich ie bylo to
          > obgadywaly nieobecna... jednoczesnie nie
          > potrafiac powiedziec nieobecnej nic prosto w oczy

          no właśnie na tym polega damska przyjaźń nie wiedziałaś :-)
          w 95% składa się bla, bla, bla
        • pusinella Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 13:40
          ja moje dwie poznałam na studiach
          nie obgadujemy się bo nie mamy po co
          obie panie nie wchodzą we wspólne relacje
          znają się ale ich biografie się nie krzyżują

          na serio klarowna znajomość - super
        • oposka Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 14:15
          żaden sposób na „łapanie przyjaciółek „ nie pomoże wszystko jest
          kwestią czasu
          i wspólnych chęci osób . Prawdziwe przyjaźnie wypracowuje się
          latami i to naprawdę ciężka sztuka utrzymać taką scaloną
          przyjaźń dwóch kobiet bo ogólnie wiadomo jak to między kobietami
          jest ale naprawdę warto . Gdzie ? hmm.. tego to nie wiem ja mam
          przyjaciółkę z czasów szkoły średniej jest po prostu
          niesamowita tak jak nasza przyjaźń.
          Jest osobą zupełnie odmienną niż ja i może dlatego tyle lat
          już wytrwałyśmy w tej naszej przyjaźni . Myślę ,ze nic na
          siłę i nie szukaj bo ... bo większości ma i tak wypada
          skoro dobrze Ci bez niej ... bo tak pewnie jest ...
          skoro nigdy nie miałaś i nie potrafiłaś stworzyć takiej
          przyjaźni opartej na zaufaniu i szczerości to może żadna z
          koleżanek nie była akurat tą jedyną -> odpowiednią osobą
          której warto było zaufać.
          • tygrysio_misio Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 03.03.09, 14:42
            byc moze,zle trafialam..
            w zasadzie nie jest mi zle tak jak jest.. potrafie "bawic sie" sama
            nie jestem typem stadnym... do zycia wystarczy mi jedna osoba, z ktora bedzie
            mozna pogadac...
        • erba Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 04.03.09, 14:24
          Oo, ja mam takie same doświadczenia.

          Też nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, a bardzo bym chciała mieć bliskie
          związki z jakąś kobietą.
    • triss_merigold6 Nie masz się czym chwalić. n/t 04.03.09, 09:01
    • menk.a Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 04.03.09, 10:49
      tygrysio_misio napisała:

      > nie wiem dlaczego chcialam to napisac... jakos tak potrzebowalam
      >
      >
      Też nie wiem, po co to napisałaś. Tygryś, może Ty pamiętnik pisz i
      tam umieszczaj analizy samej siebie. Przed sobą pochwalisz się czy
      pożalisz, że jesteś samowystarczalna, samodzielna, niedostępna :P
    • aniorek Re: Niegdy nie mialam przyjaciolki 04.03.09, 10:53
      Get a life.
    • naprawdetrzezwy Bo jesteś za młoda. 04.03.09, 12:39
      Przyjaźń to coś innego niż trzy wyjścia do dyskoteki czy 14 rozmów
      na temat inny niż seks.

      I, co najważniejsze, nie jest przymusowa.
      Można przez całe życie nie mieć przyjaciela lub nim nie być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka