Dodaj do ulubionych

Chiny od kuchni

04.05.09, 11:38
oczywiście do żadnej z potraw nie dodaje się surówki z kapusty z jaką mamy do czynienia w pseudo-chińskich barach u nas znanych ! Zawsze mnie śmieszy ten dodatek, z tego co pamiętam w kuchni chińskiej warzywa muszą być co najmniej zblanszowane, a nie surowe!
Obserwuj wątek
    • Gość: psi Re: Chiny od kuchni IP: *.cable.casema.nl 17.05.09, 15:22
      Ciekawy artykuł. Co do cuchnącego tofu, to nawet A. Bourdain nie dał rady tej potrawie, musi być faktycznie paskudne.
    • tiato Re: Chiny od kuchni 17.05.09, 15:30
      Na zdjęciu to są świerszcze a nie żadne karaluchy!
    • Gość: Krołtan Re: Chiny od kuchni IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 15:36
      Ależ się głodny zrobiłem czytając ten artykuł.
    • Gość: polska_azja Re: Chiny od kuchni IP: 201.12.161.* 17.05.09, 15:47
      www.polska-azja.pl
    • Gość: bailychinczyk Re: Chiny od kuchni IP: *.static-ip.telepacific.net 17.05.09, 16:10
      mieszkam w chinach kolo Kantonu i mam juz dosc chinskiej kuchni. Uzywaja za duzo oleju, wszysko gotowane, nie mozna dostac zadnych swiezych warzyw. Zreszta balbym sie je jesc widzac jak one sa podlewane woda z rzek - pol na pol ze sciekami, wiec tylko gotowanie ochroni cie przed zachorowaniem.
      Ponadto, nie wchodz do kuchni chinskiej bo odechce ci sie jedzenia - tak brudno,
      Ale artykul dobry
    • Gość: Rafal Re: Chiny od kuchni IP: *.acn.waw.pl 17.05.09, 16:18
      To nie smierdzace tofu :) tylko mapo tofu super smaczna potrawa i nie smierdzaca jak chou tofu, ktore wlasnie smierdzi ale inaczej wyglada. Szkoda ze w potencjalnie fajnym tekscie nie chce sie autorowi nawet rzetelnie sprawdzic tego co pisze. Wstyd i szkoda. Ciekawe czy to efekt zwyklego braku szacunku dla czytelnika (w koncu jest ich tylu) czy swiadoma akcja oglupiajaca
    • Gość: gosc zyczliwy Re: Chiny od kuchni IP: *.socal.res.rr.com 17.05.09, 16:41
      artykul bardzo dobry, swietna relacja kulinarna z Chin
    • Gość: bolo Re: Chiny od kuchni IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.05.09, 16:48
      tiato, a gdzie jest napisane ze na zdjeciu maja byc karaluchy?
    • Gość: Marian Re: Chiny od kuchni IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 16:56
      A najlepsze jest to, że azjatycka kuchnia jest najzdrowszą kuchnią świata. Tutaj krótki wykład o tym, jak można cofać choroby tylko odpowiednio się odżywiając:

      www.youtube.com/watch?v=RDMj90Xe4zU&feature=channel_page
    • Gość: Olek Re: Chiny od kuchni IP: 213.155.189.* 17.05.09, 17:31
      Na każdym kroku i praktycznie w każdej potrawie mięso więc jak może być najzdrowszą kuchnią? Może najbardziej barbarzyńską, to bym się zgodził.
    • Gość: Mordred Re: Chiny od kuchni IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.05.09, 17:55
      Na początku do Charliefrown (mam nadzieję że przeczytasz) - te wszystkie wschodnie fast foody i bary są WIETNAMSKIE i zdecydowanie protestuję przeciwko nazywaniu ich chińskimi, bo to obraza dla chińskiej kuchni. A wszyscy, dla których to wszystko jedno, są ignorantami.
      Fakt, na zdjęciu jest mapo tofu - pyszności, ser smażony z posiekaną wołowiną.
      W chińskich knajpoach jest zawsze brudno i po tym można poznać prawdziwie chińską restaurację w europie.
    • Gość: kulamżółwia Re: Chiny od kuchni IP: *.xdsl.centertel.pl 17.05.09, 18:34
      nasze flaki albo tatar są wyjątkowo mało barbarzyńskie dla reszty świata. A kolega z francji nie potrafił zrozumieć dlaczego jadamy zepsute ogórki lub kapustę(kiszone)
    • Gość: huajiao Re: Chiny od kuchni IP: *.pubsites.buffalo.edu 17.05.09, 18:56
      Mam zone Chinke, z Syczuanu, wiec wszystko co jadam jest z kuchni zachodu. Autor swietnie opisal ta kuchnie, lacznie z pieprzykiem huajiao i powodami jedzenia potraw ostrych i latem i zima. Zona dokladnie to samo mi mowila: latem na ochlode, zima na rozgrzanie. To co na zdjeciu to nie goracy kociolek. Goracy kociolek to wok z gotujaca sie "zupa" ostrych i aromatycznych przypraw na rosole, w ktorej podgotowywuje sie kawaleczki surowego miesa, warzyw, ryb, itd. Po ugotowaniu, macza je sie w swojej miseczce z olejkiem sezamowym i czosnkiem. Na prawde super, i tak sie zwykle gosci zabawia.

      Zgadzam sie z bailychinczyk--rzeczywiscie, nie je sie surowych warzyw. Nie ma salatek albo surowek. Chinczycy delektuja sie gotowanym (nie koniecznie blanszowanymi) warzywami. Nudzi sie to szybko. Trzeba zadowolic sie polkruchymi warzywami w daniach szybkosmazonych. Tak samo jest z zupami. Wszystkie sa wodniste i smaku im brak. To oczywiscie ma swoj cel: zupy sa podawane pod koniec obiadu...jako napoj. Nie ma tradycji pieczenia--pieczywo jest roboione na parze, na jedno kopyto--to samo ciasto, ten sam smak, choc farsze sa zroznicowane. Desery sa fatalne. Robione sa z bardzo niekonwencjonalnych skladnikow (np. pasty fasolowe), albo sa niedopracowanymi wersjami deserow europejskich. Zwykly biszkopt, bez niczego, to rarytas. Z tego co mi mowiono, to jak z pieczeniem, tradycji deseru nie ma, i pod koniec podawalo sie zawsze owoce. Ale, co zabawne, Polskie ciasta i desery Chinczykom smakuja, bo nie ma w nich za duzo cukru, w przeciwienstwie do przeslodzonych Amerykanskich deserow (mieszkam w USA).

      Nie wiem jak jest z brudem w resauracjach. W Syczuan przynajmniej nie bylo tak zle. Przez 3 tygodnie jadlem i w restauracjach i na straganikach gdzie gotowano na metalowych beczkach i nigdy nie zachorowalem. Oczywiscie nigdy nic surowege nie udalo sie zjesc...

      Rodakom polecam Chiny. Powinno byc latwiej niz Amerykaninom lub Europejczykom Zachodnim. Architektura socrealistyczna pozostawila swoje pietno takze i na Chinach, wiec ta stara, szara, komunistyczna Poska przypomni sie. Potargowac mozna sie o wiele rzeczy (nie w restauracji, ale na rynkach, ktorych jest w brod). Jedzenie nie jest takie szokujace--w Polsce jadalo sie nerki, watrobke, ozor, flaki. W Syczuan jadlem nerki zajecze, watrobke z kiszona mieszanka kapusty i papryczki (polecam!), i flaki wieprzowe w sosie. A norma, tak na prawde, jest wieprzowina. I jest swietnie przygotowywana. Piwo jest dobre i tanie. Sa wina winogronowe (niezle), ale sa tez wina ryzowe i jest cos co sie nazywa winem tybetanskim. Kazdy rejon ma swoje napoje alkocholowe, wiec warto wyprobowac.
    • Gość: ziuzia Re: Chiny od kuchni IP: 94.254.176.* 17.05.09, 19:19
      To mi sie podoba - i u nas każdy i każda przed zjedzeniem mięsa powinien/na udać się do rzeźni i tam wskazać dawcę mięska i nie odstępować procesu aż do podania.
    • Gość: Kronikarz Re: Chiny od kuchni IP: *.as.kn.pl 17.05.09, 19:32
      @Olek, mięso mięsu nierówne. Tłuste mięso oczywiście jest niezdrowe. Ale chude jak najbardziej jest zdrowe. A azjatycka kuchnia jest bogata właśnie w owoce morza. Ryby, małże, kraby, krewetki, ośmiornice, kalmary - to wszystko jest najzdrowsze mięso świata. No i do tego pełno warzyw w potrawach, także sprawia że są one jeszcze zdrowsze.
    • Gość: ja Re: Chiny od kuchni IP: 94.254.207.* 17.05.09, 20:25
      huajiao, ciekawy i wyczerpujący komentarz! Dzięki.
    • Gość: magda Re: Chiny od kuchni IP: *.pool85-49-209.dynamic.orange.es 17.05.09, 21:18
      fajnie, tylko jakby jeszcze dobre, sprawdzone przepisy na te dania podali...
    • Gość: jkl Re: Chiny od kuchni IP: *.ds10.agh.edu.pl 17.05.09, 22:04
      Chińczycy jedzą wszystko, co się rusza, co później skutkuje tym, że gdy wybucha jakaś epidemia nowej choroby, to zwykle u nich... Osobiście, za kuchnią chińską nie przepadam. Lubię za to śródziemnomorską i indyjską.
    • Gość: shanghaipolka Re: Chiny od kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 00:47
      az slinka cieknie po tym jak przeczytałam i odzywają wspomnienia... szkoda ze nie ma nic o ujgurskiej kuchni w chinach...bo ta lubilam
    • Gość: maleszko Re: Chiny od kuchni IP: *.kosnet.pl 18.05.09, 09:02
      nie ma tylko zdjęć psów przyrządzanych na świeżo, nie wiem co wam się tak podoba w tej kuchni jestem pewien że połowa z was by się porzygała po tych daniach
    • Gość: małychińczyk Re: Chiny od kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 09:20
      Chińskie jedzenie jest najlepsze na świecie i tyle. Mam trochę inne wrażenia niż autor artykułu,ale w Chinach i Tybecie byłem być może krócej niż on... chociaż... W każdym razie zjechałem całe Chiny, jadałem w knajpach do których niejeden z was bałby się wejść, gdzie nie było menu po angielsku albo w ogóle go nie było, generalnie gdy pytaliśmy o ryż to budziło to wielkie zdziwienie, oni jedzą dużo mięsa z warzywami,kuchnia syczuańska wcale nie jest taka ostra, w Polsce w tzw. chińskiej restauracji jadłem ostrzej przyrządzone potrawy- pewnie takie miał wyobrażenie o tej kuchni szef-nigdy niczym się nie strułem, wręcz odwrotnie- czułem się świetnie. Jedzenie jest fantastyczne, zawsze świeże. W Tybecie kuchnia jest także fantastyczna, oparta na mięsie, w tym jaków, trudniejsza do akceptacji niż tzw. chińska (czyli chińskie). Na śniadanie chińczycy jedzą wreszcie ten oczekiwany ryż, ale także w postaci ciapki, w której maczają marynowane warzywa- tego akuratnie nie dało się jeść- szło się na pierwszą lepszą ulicę i tak kupowało te opisywane pampuchy z różnymi nadzieniami- fantazja, ewentualnie pierożki- też fantazja. Każdy chociaż raz w życiu powinien zwiedzić Chny- tylko należy zdążyć zanim tak podrożeje....
    • Gość: małychińczyk Re: Chiny od kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.09, 09:33
      P.S. w Pekinie jest coś jakby nocny targ z jedzeniem- są tam przeróżne rzeczy- w tym świerszcze, jakieś robaki, których nie znam, ale i szaszłyczki z mięsa daniela, strusia, kalmary, ośmiornice i wszystko, co da się usmażyć, a nawet więcej. Napisy tylko po chińsku, zawsze pokazują, że to co wybierasz kosztuje 25 lub 15 juanów (nawyższa cena)- czyli ok. 3,5 lub 2 USD, ale przy małej dyskusji (migowej) i odchodzeniu dalej cena spada do 10 lub 5 yuanów. Jak się ma szczęście to któryś z masy chińczyków którzy tam się kręcą zna angielski i przetłumaczy, co się je i za ile naprawdę można to kupić. Zdecydowanie polecam. Alkohol- po poszukiwaniach, próbach i wielu błędach trafiliśmy na fantastyczne brandy za 15 yuanów 0,7 l- czyli za 2 USD... nie warto kupować nic innego, są whisky za 50 yuanów, nawet mają opis po angielsku- jest to whisky z.... winogron. Smakuje tak samo jak to bradny. Czyste wódki smakują jak połączenie octu z lizolem, dla hardcorowców, warto kupić małpkę tylko by powąchać. Nie mam biura podróży- uwierzcie człowiekowi który tam był, i o długo, spał nie w 5* hotelach lecz takich dla miejscowych, jeździł pociągami i nocnymi autobusami (super sprawa- dla niektórych jednak trauma- 12 godzin na leżąco w autobusie)- tam trzeba jechać!
    • Gość: 5. smak Re: Chiny od kuchni IP: *.d1.pl 18.05.09, 10:39
      Piątym smakiem nie jest ostry (bo to nie smak) tylko umami. Jest to smak czystego glutaminianu sodu.

      A ostrość nie jest odczuwana przez kubki smakowe tylko pobudzenie ośrodków bólu - jak potrzecie oko po krojeniu cytryny to nie poczujecie kwaśności okiem, a po papryczce gwarantuję, że ostrość wyczujecie :)
    • g00rek Re: Chiny od kuchni 18.05.09, 11:00
      Mam pytanie - może lamerskie - czemu podzielone na cztery krainy smakowe są tylko Chiny południowo wschodnie? Co z resztą - olbrzymią połacią terenu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka