Dodaj do ulubionych

Panowie szczerosc czy milczenie?

14.05.09, 22:02
Mam ogromny dylemat...Do niedawna bylam prostytutka,teraz staram sie
ulozyc normalne zycie.Poznalam kogos i zrodzilo sie uczucie,problem
w tym ze niewiem co mam zrobic-powiedziec o mojej przeszlosci czy
przemilczec...Boje sie ze jesli mu powiem wszystko sie skonczy zanim
sie na dobre zaczelo.Prosze co wy byscie woleli wiedziec czy nie?
Obserwuj wątek
    • kusiciel_dusz Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 14.05.09, 22:06
      wolałbym nie wiedzieć i nigdy się nie dowiedzieć
      • dzieweczka-net Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 14.05.09, 22:26
        dzieki za odpowiedz.Chcialabym mu powiedziec bo ogrom tej tajemnicy
        kiedys mnie przytloczy,ale jak widac lepiej zachowac to dla siebie
        • grenzoid Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 11:42
          Ciekawe rozumowanie. :D Jedna odpowiedź i już wiesz co robić ? ;)
          • dzieweczka-net Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 11:56
            nic niewiem... smutne.... nie moge spac nie moge sie koncentrowac
            ciagle tylko ta rozterka.czym dluzej nad tym mysle tym bardziej
            widze beznadziejnosc sytuacji,ktora kolwiek opcje wybiore skonczy
            sie zle... cena za przeszlosc
        • polam5 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 18:59
          Ale jesli istnieje ryzyko ze to moze kiedys wyjsc na wierzch - jakis porzedni
          klient czy jakies ogloszenie, fotka itp... to dopiero bedzie zawierucha.
        • iwona334 milczenie 23.05.09, 12:19
          dzieweczka-net napisała:

          > dzieki za odpowiedz.Chcialabym mu powiedziec bo ogrom tej
          tajemnicy kiedys mnie przytloczy,

          - niby dlaczego? ukradlas cos komus?

          ale jak widac lepiej zachowac to dla siebie

          - no wlasnie, wiec dlaczego w koncu postapilas inaczej?
    • poprioniony Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 14.05.09, 22:31
      > Do niedawna bylam prostytutka

      No to chyba Twoj gazetowy nick ma o jedno e za duzo?
      • dzieweczka-net Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 14.05.09, 23:29
        bylam,nie jestem juy w branzy.
    • pol_krzaka Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 14.05.09, 23:11
      Wolelibyśmy nie mieć takiego wyboru. Dopóki nie pyta nic nie mów. Jeśli się
      skądś dowie będzie przesrane, ale potem trudniej zrezygnować jeśli się wcześniej
      postarasz, a nikt raczej ochoczo nie wiąże się z byłą prostytutką wiedząc o tym
      na wstępie.
      • cennder Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 23.05.09, 17:34
        Nie mów, powiesz w chwili szczerości a przy ierwszej lepszej kłótni Ci wypomni.
        POwiedz tylko, czy w podczas zbliżenia używałaś prezerwatyw lub innych metod anty.
        Taka jest moja rada.
    • showmessage Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 01:07
      Wolałbym wiedzieć, ale sam bym nigdy nie zapytał. Nie miałoby to dla mnie
      znaczenia. Liczy się przyszłość, nie przeszłość.
    • wilczypajak Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 08:27
      co wy byscie woleli wiedziec czy nie?


      Ja chyba wolalbym wiedziec. Co wiecej, jak bym sie dowiedzial, to chcialbym znac jakies szczegoly tzn. jak dlugo to trwalo, ilu tych klientow bylo (w przyblizeniu), jakie mialas motywacje by zostac prostytutka itd. Jesli nie chcesz do tego wracac, to lepiej nie mow. Ale pomysl tez, ze np. jesli on sie dowie od kogos, to straci do Ciebie zaufanie i moze to byc koniec (niezaleznie, czy o tym sie dowie za rok, czy za 10 lat).
    • bugmenot2008_2 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 08:31
      i tak zle i tak niedobrze, jak powiesz teraz to musialabys trafic na wyjatkowego
      kolesia zeby traktowal cie pozniej powaznie (o ile zdecyduje sie zostac) jak nie
      powiesz a z predzej czy pozniej prawda wyjdzie na jaw to bedzie chryja ze
      ukrywalas przed nim wazny epizod twojego zycia

      brrr, obrzydlistwo :(
    • praktyk71 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 08:43
      Myślę, że nie ma uniwerslanej odpowiedzi na to pytanie..
      Ludzie (kobiety i mężczyźni mają naprawdę bardzo różny stosunek do
      tych spraw, choć rzadko manifestują swoje prawdziwe poglądy, bo to
      jednak temat "tabu".
      Jeśli trafiłaś na bardzo ortodoksyjnego faceta - może mieć z tym
      duży problem, obojętnie kiedy się dowie. Są też męzczyźni którzy
      potrafią nie generalizować i widzieć w każdym takim przypadku
      indywidualną historię a nie obowiązujący stereotyp (mniejszość).
      Na to nakłada się indywidualny jego stosunek do Twojej osoby
      (miłość.. ?)
      Cytat (nie pamiętam skąd):
      "ONA; - nie można kochac dziwki!
      ON: - alez zapewniam Cię, że można."
      Wreszcie - pytanie - na ile Ty sama sobie poradziłaś z tym
      problemem, bo często w samej "pacjentce" jest źródło tego problemu.
      Masz chyba szanse, ale musisz tego nie spiep..yć. Pozdrawiam.
    • menk.a Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 09:41
      :DDDDDDDDDDDDDDD
      wzruszyła mnie twoja histeria. :DDDDDDDD
    • jakub_234 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 11:52
      ehhhhhh...
      naważyłaś swoje piwo...to je teraz pij

      albo mu mówsz, albo zostaw faceta w spokoju.
    • minnen Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 13:46
      gdzies juz cztalam na forum te smetna historyje...
    • cloclo80 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 14:14
      Nie mów.
    • szatan.serduszko Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 15.05.09, 20:44
      Wolałbym wiedzieć, bo jakbym się dowiedział to bym zaraz uciekł
      zamiast się wpakować w shit.
    • rudolf.ss musisz się przyznać 15.05.09, 23:51
      jeżeli się nie przyznasz teraz, a wyjdzie z tego kiedyś małżeństwo to w razie
      gdyby on się o tym wtedy dowiedział będzie miał sprawę rozwodową w kieszeni lub
      nawet unieważni małżeństwo.

      Poniesiesz za to duże koszty, a może nawet zostaniesz obarczona z tego tytułu
      alimentami.
    • masher Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 16.05.09, 13:02
      jesli to nie podpucha to jednak wybieram szczerosc. czemu? to ma mimo wszystko
      prawo znac twoja przeszlosc. popatrz na to inaczej- jak by zareagowal gdyby
      dowiedzial sie o tym przez przypadek i nie od ciebie :] wybor nalezy do ciebie.
    • garcia6 Re: oczywiscie ze szczerze! 16.05.09, 14:19
      zawsze mowie prawde ze kocham przed,w trakcie i po...a najbardziej to w trakcie :)
    • adela38 Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 16.05.09, 17:49
      Jezeli naprawde z tym skonczylas i nie masz zamiaru nigdy wracac nigdy sie do
      tego nie przyznawaj.Jak trzeba klam i nie przyznawaj sie - dla jego, twojego i
      waszego dobra, w mysl zasady zlodzieja- jak go zlapia za reke krzyczy, ze to nie
      jego reka...A tak w ogole nie mow mu o swojej przeszlosci, a jesli juz to tylko
      wszystkie inne rzeczy...
    • aardwolf Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 17.05.09, 17:25
      Jeśli zerwałaś z zawodem ponad 3 miesiące temu to nie ma znaczenia co robiłaś.
      Jeśli 3 miesiące jeszcze nie minęły to najlepiej trochę się wstrzymaj z tym
      związkiem.

      W filmie 'Wielki Szu' Nowicki w podobnej sytuacji mówi: 'Nie interesuje mnie
      pzeszłośc mojej żony.' Każdy mężczyzna powinien zachować się w ten sposób.
      • dzieweczka-net Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 17.05.09, 20:15
        aardwolf napisał:

        > Jeśli zerwałaś z zawodem ponad 3 miesiące temu to nie ma znaczenia
        co robiłaś.
        > Jeśli 3 miesiące jeszcze nie minęły to najlepiej trochę się
        .
        minely juz trzy lata od tego okresu w moim zyciu,zmienilam miejsce
        zamieszkania,mam krag serdecznych znajomych(nie mozna niestety
        powiedziec przyjaciol).jaka taka stabilizacje,i myslalam ze jest
        dobrze ,ze juz nigdy nawet nie pomysle o tamtym czasie...i pojawil
        sie ON:)i nie chcialam go oklamywac...zdecydowalam sie wczoraj na
        szczerosc i Jego stracilam...Nawet nie chcial do konca mnie
        wysluchac...strasznie boli,ale sama jestem sobie
        winna.
        dzieki za wszystkie posty.
        • wilczypajak Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 18.05.09, 14:42

          > nie chcialam go oklamywac...zdecydowalam sie wczoraj na
          > szczerosc i Jego stracilam...Nawet nie chcial do konca mnie
          > wysluchac...strasznie boli,ale sama jestem sobie
          > winna.
          Mysle, ze dobrze postapilas mowiac o Twojej przeszlosci. Smutne, ze to spowodowalo zakonczenie zwiazku.
        • whereisnemo Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 19.05.09, 11:55
          Dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś. Cóż za błędy przeszłości się płaci. Jeżeli
          jemu to tak bardzo przeszkadza, to lepiej, że się dowiedział teraz, niż miałoby
          to mu zrujnować życie, bo i tak nie chciałby być z Tobą.

          Szacunek za odwagę i życzę więcej szczęścia w przyszłości.
      • plisowanka Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 23.05.09, 11:52
        aardwolf napisał:
        > W filmie 'Wielki Szu' Nowicki w podobnej sytuacji mówi: 'Nie interesuje mnie
        > pzeszłośc mojej żony.' Każdy mężczyzna powinien zachować się w ten sposób.

        Tak mawiają zazwyczaj mężczyźni, którzy mają największe obawy. Cóż im biedakom pozostaje...
    • marek_gazeta Najlepiej spytać 18.05.09, 18:08
      Nie wprost, oczywiście, ale np. poprosić koleżankę o zadanie takiego pytania przy odpowiednio zaaranżowanym spotkaniu albo samodzielnie, inteligentnie wpleść pytanie w rozmowę - np. nawiązać do rzekomo przeczytanego artykułu z gazety itp. Nie zawsze odpowiedź będzie w 100% szczera - co innego poteoretyzować, co innego, gdy taka sytuacja kogoś faktycznie zaczyna dotyczyć. Niemniej jednak odpowiedź może stanowić punkt zaczepienia - jeśli facet odpowie, że związanie się z eks-prostytutką jest dla niego wykluczone, sprawa jest jasna. Można się ze związku wycofać nie podając prawdziwego powodu (grozi przecież ujawnienie prawdy wśród znajomych).

      Co do mnie - nie chciałbym się związać ani z eks-prostytutką, ani z kobietą mającą na koncie przestępstwa.
    • l_zaraza_l Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 19.05.09, 18:49
      Bardzo dobrze postąpiłaś mówiąc prawdę. Wymagało to wielkiej odwagi i zakończyło
      znajomość, ale sądzę, że związek i tak nie miał przyszłości. A właściwie, to Ty
      nie miałaś przyszłości w tym związku. Wciąż towarzyszyłyby Ci strach, że
      tajemnica się wyda i rozterki czy jednak nie powiedzieć prawdy (a im dalej tym
      trudniej byłoby o stosowny po temu moment).
      Zobacz sama. Z wypowiedzi tutaj wynika, że chociaż nie wielu, to są mężczyźni,
      dla których Twoja przeszłość nie byłaby tragedią czy wręcz, nie miałaby
      znaczenia a jednocześnie doceniliby Twoją wobec nich uczciwość.

      A tak, ku pokrzepieniu, powiem Ci co myślę o prostytucji.
      Uważam, że prostytucja to praca jak każda inna. Jest popyt i jest podaż. Moim
      zdaniem o wiele bardziej "brudnym" jest tu klient.
      Ja od lat się prostytuuję. Nie sprzedaję swojego ciała ale sprzedaję swój czas i
      wiedzę. By czuć się mniej "szmatławo" starałam się zmieniać pracę, zawsze gdy
      przestawałam się czuć komfortowo, gdy sumienie zaczynało wyć. Ale teraz, gdy
      jestem sama z córką, chociaż sumienie czasem wyje, boje się zmienić pracę.
      Jeśli będąc prostytutką starałaś się być dobra w tym, co robiłaś i uczciwa wobec
      klienta to masz mniej powodów do wstydu niż wielu Twoich klientów. Zapewne wielu
      z nich to specjaliści od sprzedawania gruszek na wierzbie i umów drobnym druczkiem.

      Nie pozwól się wdeptać w ziemię małym ludziom :)
    • plisowanka Zaraz, zaraz... 23.05.09, 12:04
      A jeżeli ten facet sam korzystał kiedyś z usług jakiejś prostytutki, to też powinien się do tego przyznać. Wtedy by się okazało, że jedziecie na tym samym wózku i nie ma prawa się obrażać na ciebie, że ty byłaś prostytutką.

      Nie możemy utrzymywać podwójnej moralności: kobiety mają się przyznawać do bycia prostytutkami, a mężczyźni do korzystania z nich już nie. I jedno i drugie ma taką samą negatywną kwalifikację moralną. Kobieta ma prawo nie chcieć wiązać się z mężczyzną, który korzystał kiedyś z usług prostytutek.
      • iwona334 mozemy, mozemy, a nawet powinnismy :) 23.05.09, 12:13
        plisowanka napisała:
        Nie możemy utrzymywać podwójnej moralności: kobiety mają się
        przyznawać do bycia prostytutkami, a mężczyźni do korzystania
        z nich już nie. I jedno i drugie ma taką samą negatywną
        kwalifikacje moralna.


        - Oczywiscie, ze tak.
        I dlatego: mozemy, a nawet powinnismy utrzymywac podwojna
        moralnosc, by nie robic sobie niepotrzebych problemow - i zadna
        myslaca kobieta nie przyzna sie, ze byla prostytutka, a myslacy
        facet nie przyzna sie sie byl w Agencji (no chyba ze zaufanym
        kolegom, by sie przed nimi pochwalic :)

        Kobieta ma prawo nie chcieć wiązać się z mężczyzną, który korzystał
        kiedyś z usług prostytutek.

        - ponownie masz racje. I dlatego z wyzej wyienionego powodu, zaden
        przytomny facet wobec niej sie do tego nie przyzna.

        Wniosek: Prawda nie jest taka sama wartoscia, co dobro.
        Dobro jest wartoscia wyzszego rzedu.
        I Dobro czesto znakomicie trzyma sie na klasmstwie, ktore nikomu
        nie szkodzi, a tylko pomaga Dobru.

        • praktyk71 Re: mozemy, mozemy, a nawet powinnismy :) 23.05.09, 12:47
          Bardzo trafne spostrzeżenie. Sama prawda jest.. tylko prawdą.
          A człowiek nie pragnie prawdy, ale - Szczęścia. Prawda częściej
          unieszczęśliwia niż uszczęśliwia.. Dlatego stworzone przez ludzi
          społeczeństwo bynajmniej na prawdzie nie stoi. Przeciwnie - stoi na
          powszechnym, nawet podświadomym ograniczaniu prawdy.
          Jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy zawsze wszystkim mówili
          prawdę? Np. - co myślimy o innych. Przecież bez broni by się wtedy z
          domu nie można było ruszyć.. Życzymy napotkanym ludziom "dobrego
          dnia" - a czy tak myślimy w istocie? Wątpię. I tak jest dobrze.
          Inaczej być nie może.
          • facettt duzo racji - ale nie cala. 23.05.09, 13:30
            praktyk71 napisał:

            > Bardzo trafne spostrzeżenie. Sama prawda jest.. tylko prawdą.
            > A człowiek nie pragnie prawdy, ale - Szczęścia.

            - pelna zgoda

            Prawda częściej unieszczęśliwia niż uszczęśliwia..

            - tu brak zgody.
            dlaczego czesciej? - to zalezy jedynie od jej kontekstu.

            Dlatego stworzone przez ludzi
            > społeczeństwo bynajmniej na prawdzie nie stoi. Przeciwnie - stoi
            na powszechnym, nawet podświadomym ograniczaniu prawdy.
            > Jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy zawsze wszystkim mówili
            > prawdę? Np. - co myślimy o innych. Przecież bez broni by się
            wtedy z domu nie można było ruszyć..

            - zgoda.


            Życzymy napotkanym ludziom "dobrego dnia" - a czy tak myślimy
            w istocie? Wątpię. I tak jest dobrze. Inaczej być nie może.

            - Tu ponownie brak zgody. A dlaczego napotkanym ludziom mielibysmy
            (w duchu) zyczyc czegokolwiek zlego ? Przeciez ich zadowolenie , to
            i poprawa naszego humoru - jezeli tylko jestesmy wolni od zawisci.
            • praktyk71 Re: duzo racji - ale nie cala. 23.05.09, 13:48
              Może trochę uprościłem..

              Uważam, że prawda częściej unieszczęśliwia, bo częściej jest przykra
              niż miła.. O wiele częściej spotykałem w życiu ludzi, którzy byli
              szczęśliwi, bo nie wiedzieli wszystkiego, niż takich, któym odkrycie
              prawdy dało szczęście. To tylko moja subiektywna opinia. Badań
              statystycznych nie prowadziłem ;)

              Nie twierdzę, że immanentną cechą człowieka jest nienawiść do
              bliźnich, Ale nie jest nią też miłość bliźniego. Ludzie mają
              (większy lub mniejszy) Rozum, który nakazuje im pochamować pierwotny
              zapęd rzucenia się drugiemu do gardła by mu odebrać jego pożywienie,
              przestrzeń życiową, kobietę, itp. Na dłuższą metę bowiem opłacalne
              jest raczej "zawieszenie broni". Tak powstało (dawno temu)
              społeczeństwo.
              • somekindofhope Re: duzo racji - ale nie cala. 23.05.09, 14:17
                Oczywiście każdemu wolno bredzić, że prostytucja jest równa każdemu innemu
                zawodowi. Można jednak myśleć inaczej. Abstrahując od przyczyn prostytucji w
                indywidualnym przypadku, uważam, że można robić tyle innych popłatnych rzeczy w
                życiu, by nie zajmować się prostytucją.

                Każda prostytutka musi liczyć się z tym, że kiedyś straci popyt i z tym, że
                będzie jej trudniej stworzyć związek niż nie-prostytutce. W życiu płaci się za
                swoje decyzje, nieraz nawet wysoką cenę.
                • iwona334 niestety nie 23.05.09, 14:28
                  somekindofhope napisał:
                  > Każda prostytutka musi liczyć się z tym, że kiedyś straci popyt i
                  z tym, że będzie jej trudniej stworzyć związek niż nie-prostytutce.
                  W życiu płaci się za swoje decyzje, nieraz nawet wysoką cenę.

                  Niestety, nauka - socjologia i psychologia BRUTALNIE przecza Twojej
                  tezie. Statystycznie biorac - jakosc i powodzenie malzenstwa i
                  maciezynstwa bylych prostytutek - nie odbiega od tych "zwyklych"
                  kobiet
                  • somekindofhope Re: niestety nie 23.05.09, 20:25
                    Że mam rację potwierdza tylko ten wątek. Gość od razu się ulotnił, jak się
                    dowiedział kogo poznał. A gdzie tam mowa o małżeństwie i dzieciach ?? Bądźmy
                    poważni.
              • facettt Wiecej racji - chociaz nadal nie cala :) 23.05.09, 14:24
                praktyk71 napisał:

                > Może trochę uprościłem..

                - chyba jednak :)
                >
                > Uważam, że prawda częściej unieszczęśliwia, bo częściej jest
                przykra niż miła.. O wiele częściej spotykałem w życiu ludzi,
                którzy byli szczęśliwi, bo nie wiedzieli wszystkiego, niż takich,
                któym odkrycie prawdy dało szczęście.

                - chyba bywalismy w innych czasach, stronach i srodowiskach :)
                Znam oczywiscie stara zasade 3x, czyli: - czego potrzeba do
                szczescia?

                - zdrowia
                - wrodzonej glupoty
                - stalego doplywu gotowki.

                To oczywiscie jedna z mozliwych form bycia szczesliwym,
                ale czy najczestsza? Chyba jednak nie.
                Wiem, ze w czasach transformacji ustrojowej w kraju - trudno o
                szczescie oparte na prawdzie, jednakze uparcie polecam te forme
                szukania szczescia - jesli tylko prawda owym poszukiwaniom nie
                szkodzi (jak w wypadku owej prostytutki).

                Ponadto, coraz wyzszy poziom wyksztalcenia i samoswiadomosci
                powoduje, ze o samooszukiwanie sie, czy to w postaci zwyklej
                niewiedzy, lub tez celowe - jakby coraz trudniej :)

                ERGO: starajmy sie wyciagac na swiatlo dzienne prawde wszedzie tam,
                gdzie prawda buduje, a nie rujnuje.
                Widzialem wielu ludzi, ktorzy te sztuke opanowali.

                To tylko moja subiektywna opinia. Badań
                > statystycznych nie prowadziłem ;)

                - Cieszy mnie Twa skromnosc :)

                > Nie twierdzę, że immanentną cechą człowieka jest nienawiść do
                > bliźnich, Ale nie jest nią też miłość bliźniego.

                - Zgoda. Dodalbym jednak, ze poprawa warunkiów zyciowych i
                przechodzenie do dobrobytu (tylko w tych bogatszych krajach,
                naturalnie) powoduje przesuwanie sie owej wskazowki z kierunku
                walki i nienawisci na kierunek wspolpracy, pomocy i szacunku.

                Ludzie mają (większy lub mniejszy) Rozum, który nakazuje im
                pochamować pierwotny zapęd rzucenia się drugiemu do gardła by mu
                odebrać jego pożywienie, przestrzeń życiową, kobietę, itp. Na
                dłuższą metę bowiem opłacalne jest raczej "zawieszenie broni".
                Tak powstało (dawno temu) społeczeństwo.

                - naturalnie . dodalbym jednak, ze za to odpowiada nie tylko rozum
                lecz takze jakis pierwiatek moralny, ukryty chocby w jego
                najbardziej pierwotnej formie - pod postacia instynktu ochrony
                gatunku.
                • praktyk71 Re: Wiecej racji - chociaz nadal nie cala :) 23.05.09, 14:42
                  Jasne, człowiek się rozwija i przez te wszystkie tysiąclecia
                  istnienia jako gatunek przestał być wyłącznie prymitywnym dzikusem.
                  Jednak - czy całkowicie?
                  Zgadzam się z poglądem: "w człowieku jest tyleż samo bydlęcia co
                  istoty boskiej". I myślę, że jakby go tak dobrze oskrobać z całego
                  tego cywilizacyjnego lakieru - to byłby bardzo podobny do swoich
                  odległych przodków..
                  Co do tzw "moralności" człowieka - no to jednak jestem dość
                  sceptyczny. Oczywiście doceniam potrzebę posiadania jakiegoś systemu
                  etycznego wspólnego dla całego społeczeństwa, bo ono bez tego
                  istnieć nie może, a człowiek z kolei - bez społeczeństwa. Widzę
                  jednak etykę raczej jako produkt zaawansowanej myśli społecznej
                  człowieka (to ten "pierwiastek boski" :) raczej niż jako wynikającą
                  z z jego Natury.
                  W Naturze człowieka leży głównie dążenie do Szczęścia. Każdy
                  upatruje Je w czymś innym, ma do tego prawo, jak i prawo do dążenia
                  do Szczęścia (gdzieś to już było.. ;). A że (z moich obserwacji)
                  często wiąże się to z tworzeniem sobie prostych lub nie-prostych
                  iluzji - no to co z tego? Sama Natura nam to umożliwia i nas do tego
                  pcha. Żyjmy więc..
                  • facettt Re: Wiecej racji - chociaz nadal nie cala :) 23.05.09, 14:58
                    praktyk71 napisał:

                    > Jasne, człowiek się rozwija i przez te wszystkie tysiąclecia
                    > istnienia jako gatunek przestał być wyłącznie prymitywnym
                    dzikusem. Jednak - czy całkowicie?

                    - a kto sugeruje, ze calkowicie?
                    Znikniecie elementu agresji z psychiki ludzkiej byloby koncem
                    cywilizacji. Jest to (w zagrozeniu) element niezbedny.

                    > Zgadzam się z poglądem: "w człowieku jest tyleż samo bydlęcia co
                    > istoty boskiej". I myślę, że jakby go tak dobrze oskrobać z
                    całego tego cywilizacyjnego lakieru - to byłby bardzo podobny do
                    swoich odległych przodków..

                    - nie, jednak sporo by sie roznil. Hitler ukrywal zabijanie Zydow
                    nie tylko przed aliantami (co zrozumiale), lecz takze przed wlasnym
                    narodem. Wiedzial, ze wielu Niemcow nie daloby na to zgody i
                    moglyby byc protesty - szkodzace prowadzeniu tej akcji i calej
                    wojny.
                    Czlowiek jednak poszedl NIECO do przodu w szacunku dla zycia innych
                    (i wlasnego tez)

                    > Co do tzw "moralności" człowieka - no to jednak jestem dość
                    > sceptyczny. Oczywiście doceniam potrzebę posiadania jakiegoś
                    systemu etycznego wspólnego dla całego społeczeństwa, bo ono bez
                    tego istnieć nie może, a człowiek z kolei - bez społeczeństwa.
                    Widzę jednak etykę raczej jako produkt zaawansowanej myśli
                    społecznej człowieka (to ten "pierwiastek boski" :) raczej niż jako
                    wynikającą z z jego Natury.

                    - tu piszesz moze troche niejasno, lub tez ja mam jakies trudnosci
                    ze zrozumieniem tego fragmentu.

                    - oczywiscie, ze ETYKA jet wlasnie tym elementem Boskim
                    w Czlowieku, gdyz Etyka to wiecej, niz tylko rozwaga, rozsadek,
                    pragmatyka itd...

                    > W Naturze człowieka leży głównie dążenie do Szczęścia. Każdy
                    > upatruje Je w czymś innym, ma do tego prawo, jak i prawo do
                    dążenia do Szczęścia (gdzieś to już było.. ;). A że (z moich
                    obserwacji) często wiąże się to z tworzeniem sobie prostych lub
                    nie-prostych iluzji - no to co z tego?
                    Sama Natura nam to umożliwia i nas do tego pcha. Żyjmy więc..

                    - Milo moc zgodzic sie z tak ladnym ujeciem.

                    Dziekuje za ciekawa rozmowe, niestety, musze znickac.
    • bszalacha Re: Panowie szczerosc czy milczenie? 13.06.09, 12:45
      NIE MÓW !
      I idż na psychoterapię .
    • vivian.darkbloom cholernie trudny problem... 13.06.09, 13:38
      z jednej strony - ryzyko, że facet z Tobą zerwie, gdy się dowie wydaje mi się
      bardzo duże (choć tu może niech panowie się wypowiedzą)
      z drugiej - poczucie, że jesteś nieszczera wobec partnera i ciągły strach przed
      demaskacją mogą niszczyć Wasz związek...

      musisz wziąć pod uwagę jak bardzo prawdopodobne jest to, że ktoś Cię "wyda"...
      czy mieszkasz teraz w tym samym mieście, w którym pracowałaś jako prostytutka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka