IP: *.fornfyndet.se 24.09.04, 10:28


Autentyki LVII - czy ten autobus może mieć małe autobusiki?
MIAROWY

Samorodek:

Poszedłem do sklepu sportowego celem nabycia skarpet "bezstresowych"i byłem
świadkiem dość szczególnego dialogu.
Dwaj młodzi ludzie byli mocno zainteresowani kupnem dużego plecaka.
Sprzedawca położył przed nimi kilka typów kolorowych różnej
wielkości plecaków ze stelażem... zachwalając zalety każdego z osobna.
Koledzy upatrzyli sobie jeden więc sprzedawca od początku omawia jego zalety
aż doszedł do pojemności i mówi...
W plecaku tym mieści się siedemdziesiąt litrów.
W tym momencie jeden zwraca się do drugiego z takim tekstem...
Jak myślisz ?...chyba na naszą wycieczkę wystarczy siedemdziesiąt litrów ?

POLICYJNY

Khopik:

Brader mój starszy był pewnego razu na ognisku. Towarzystwo co
bardziej "wczajone w klimat" rozeszło się, zostawiając mojego ulubionego
brata z parą równie pijanych ziomów na polance z ogniskiem.
Pozostawieni imprezowali dalej ... Nagle nad ich glowami pojawia sie
helikopter!!!! snop śwatła pada na nich!!!
braciak do kumpla: hiehieihe patrz bo ku*wa wylądują!!! hehe
w tym momencie wychodzi z krzaków dwóch policjantów i twardym głosem:
-JUŻ WYLĄDOWALI!

GWIAZDORSKI

Uruk-hai78:

3 tygodnie temu miałem okazję pracować razem z Mariuszem Czajką na imprezie
odbywającej się nad Zalewem Zegrzyńskim. Teren imprezy bardzo duży, atrakcji
od groma: quady, pływanie na pontonie oraz statku, konkurs siłaczy itd, itp.
Wybraliśmy się na wędrówkę wśród ludzi aby pogadać i sprawdzić czy dobrze się
bawią. W pewnym momencie przy jednym stoliku wstaje koleś i patrząc na
Mariusze drze się:
-O qr**!! Pan Japa!!

JĘZYKOWYCH C.D

Kovalix:

Pracuje w tzw. Administracji Państwowej. Rozsyłano kiedyś zaproszenia na prze-
ultra-mega-ważną-imprezę do ministrów bratnich krajów Unii Eur. A podobno
przyjete jest że takie zaproszenia wysyła się w języku zapraszającego.
No i poszło takie wypas-napompowane pismo m.in. do Brytoli, a że kończyło się
zwyczajowym:
"...
Z poważaniem
XXXXXXXX (tutaj nazwisko oficjela na wysokim stołku)"
to Brytole swoją ultra-mega-grzeczną odpowiedź zaczęli od słów:
...
"Dear Mr. Powazaniem"

CZASOPRZESTRZENNY

zofix:

Pędzę, spóźniony na jakieś spotkanko i nagle jakiś Jegomość zaczepia mnie
pytając o godzinę. Nie mam zegarka, tj. mam ale w telefoniku, który jest w
którejś z kieszeni (a z braku czasu nie mam czasu myśleć w której) więc
grzecznie odpowiadam, "Nie wiem bo nie mam zegarka". Pan na to zadaje
idiotyczne pytanie: "Dlaczego?", na co ja równie poziomowo odpowiadam: "Bo
nie mam czasu"

PRACOWE

black_kitty:

Słowo wstępu. W moim dziale są 3 osoby. Bożenia kierowniczka - nierób
stulecia, namiętnie wypalający mi w twarz paczkę sobieskich codziennie i z
wielkim talentem rozkładający kolejne pasjanse; Jadziunia - dojeżdżający z
pobliskiej wioski podnóżek Bozeni, robiący jej kawę i część jej roboty z
wdzięcznoscią w oku; no i ja tzw frajerka po której jeżdżą wszscy za
opóźnienia w wydziale nie zważając ze w sumie to na prawie 2 etety tu
ostatnio zachrzaniam. Dodam że obydwie Gwiazdy po ponad 60 wiosen (lub raczej
chmurnych jesieni) sobie już liczą.
Rzecz miała miejsce jakieś 20 minut temu. Zasuwam kolejne przyjecia środkow
trwałych, aż mi oczy puchną od kolejnego dnia non stop przy tym samym - a
konca nie widać. Nagle odzywa się Bożka leniwie zza swojego kompa:
- Wiesz Maryś, jednak dostaniesz podwyżkę...
Na co ja na tą dość slodką wieść aż się przez bolesne oblicze uśmiechnełam i
nieśmiało zapytałam:
- Tak? To coś wiadomo? Mówił coś Prezes?
- Nieee... nie mówił. Z pasjansa mi wyszło...

misiek666:

Piter drukuje jakąś dokumentację a Tomaszek chce wydrukować jedną stronę.
Obydwaj korzystają z tej samej drukarki. Piter wydrukował już jakieś półtora
ryzy. Tomaszek wkurzony stoi przy drukarce :
- K...a ! Co Ty drukujesz. Cały internet ???

KOBIECE

moralezz:

Koleżanka: Ostatnio robiłam makijaż przez 5 godzin
Kolega: To Ty chyba w prosektorium pracujesz.

otwock2:

Był kolega z dziewczyną na wakcjach pod namiotem w Hiszpanii, kupili sobie
małe radyjko co by posłuchać muzyki czy coś... i wiadomo wszystkie stacje
hiszpańskie. No i w pewnym momencie laska wypaliła:
-Szkoda że mojej wieży nie wziełam z domu... byśmy sobie Radiostacji
posłuchali...

PIJCAKIE

misiek666:

Sobotno-niedzielną noc spędzałem na weselu. Wynajęta knajpa na starówce.
Mnóstwo dobrego żarcia i markowych trunków. O tym, że wesele było udane
przekonałem się wczoraj po południu. Zasiadłem z otwartym browarkiem
(nareszcie !) do kompa chcąć przejrzeć zdjęcia, które robiłem w czasie ślubu
i przyjęcia weselnego. W lokacji, w który zwyczajowo wrzucam zdjęcia z cyfry
nie mogłem znaleźć katalogu utworzonego zaraz po powrocie z wesela. Gdzie ja
te zdjęcia zapisałem ?? W końcu po długich poszukiwaniach znalazłem katalog o
nazwie : Bluś Niichałaa.

PartyAnimal:

Na weselu mojego byłego już współlokatora: babcia panny młodej przewróciła
się i rozbiła sobie kolano. Na jej życzenie dwu kuzynów w asyscie druchny
odwiozło seniorkę do szpitala (celem naklejenia plastra jak się okazało).
Kiedy druchna z babcią udały się do budynku czekających przy samochodzie (k)
uzynów (obaj oczywiście pod krawatem) zaczepiło dwóch podpitych kuz lekko
(delikwentów):
D: Ej, a co wy tacy wystrojeni?
K: Wesele mamy.
D: Tak? To może byśmy się z wami zabrali?
K: (chwila zastanowienia) W sumie to czemu nie.
D: Super! A co wy tak w gogóle pod szpitalem stoicie?
K: Było zatrucie metanolem..

Kolesie się zmyli błyskawicznie.

KULTURALNY

meksyk73:

Pewnego razu gdy Pan Stasiu od którego wynajmowałem mieszkanie rozmawiał
przez telefon. Zazwyczaj nie podsłuchuję cudzych rozmów, ale tym razem tak
się darł, że słyszało go całe osiedle. A wrzeszczał tak:
-Co on powiedział Franuś? A to ch**j jeden, a to sk**wiel j**ny, a to
pi**da... - itd itp w ten deseń. Dobre dwie minuty. Kiedy rozmówca dał mu
znać, że już musi kończyć rozmowę Pan Stasiu kończy:
- No dobra Franuś. Z Bogiem.

PETROCHEMICZNY

bartosz_k:

kilka tygodni temu doszło do sytuacji kiedy to w jednej z lubuskich
miejscowości klient zabarykadował się w domu i groził sąsiadom bronią. Na
miejsce zjechały radiowozy z miejscowego komisariatu i komendy powiatowej,
straż, pogotowie i takie tam wynalazki. Nikt niepowiadomił natomiast AT
chociaż w regionalnym brukowcu przeczytałem, że takowa sekcja tam była...
Wstępnych negocjacji z gościem podjął się dochodzeniowiec który wcześniej
pracował na miejscowej stacji benzynowej (ważny szczegół!). Nawoływał go
przez okno i starał się nawiązać z facetem rozmowę. Niestety tzreba było
wejśc do środka. Dochodzeniowiec poszedł na pierwszy ogien. Z kolesiem z
prewencji wywalili drzwi i zaczeli sie szarpac z kolejnymi. Niestety solidne
hitlerowskie drzwi nie ugieły się pod butami służbowymi. Jednak chłopaki
stwierdzili, że drzwi można obejśc i do pomiesczzenia można było wejść "od
tyłu" przez kuchnię. Kumpel ładuje się do środka i widzi gościa który w ręku
tzrymał sztucer lub stzrelbę. Skrzyżowali spojrzenia i pada haslo "w nogi".
Chłopaki zrobili zwrot w tył na lewo i desantowali się z pomieszczenia. Za
chłopakami lazł komendant miejscowego posterunku. Skutecznie odciał on drogę
ucieczki bo zaklinował się w drzwiach. Klienta potem zawinięto i na
przesłuchaniu zadano mu pytania czy strzeliłby (okazało się, że sztucer był
kuszą samoróbką na metalowe zaostzrone pręty... miłe urządzonko do polowania
na zwierzynę):
(D) dochodzeniowiec (inny niż ten biorący udział w akcji)
(Z) zatrzymany

D - strzeliłby pan do policjantów?
Z - miałem strzelać bo weszli mi do domu, a domu trza bronić
D - więc dlaczego pan nie strzelił?
Z - bo patrze wchodzi CePeeNiarz, to co będę do niego strzelał?

AUTOBUSOWE

iskierka:

Jadę sobie dzisiaj rano autobusem podmiejskim zatłoczonym na maksa, ale
trafiło mi sie wolne
Obserwuj wątek
    • Gość: Frida Re: Autentyki IP: *.fornfyndet.se 24.09.04, 10:35
      AUTOBUSOWE

      iskierka:

      Jadę sobie dzisiaj rano autobusem podmiejskim zatłoczonym na maksa, ale trafiło
      mi sie wolne miejsce obok pana pewnego, więc skorzystałam. Jako, że to była
      nieludzka dla mnie pora po chwili zapadłam w coś w rodzaju letargu, z ktorego
      mnie wyrwał ów pan, gdyż chciał wysiąść, więc musiałam przekręcić na bok swe
      szanowne nóżki i gdy ten pan próbował się dostać do wyjścia zobaczyłam, że
      zgubił na siedzeniu jakies opakowanie. Jednakże oczka miałam niemiłosiernie
      zaspane, więc się nie przyglądałam Za to podążyłam wzrokiem za panam i
      zobaczywszy, że jest on w okularach jakoś dziwnie w spiącej główce zrodziło się
      podejrzenie, ze to bibułki do okularów zgubił.
      - Prosze pana- krzyknęłam- może się jeszcze panu to przydać!!!
      I gdy usłyszałam, że pół autobusu wykonało klasycznego Rotfl-a - a a pan
      sponsowiał niemiłosiernie, spojrzałam na to co trzymam w dłoni i nie były to
      zadne bibułki ..tylko prezerwatywy!!

      Roodolf:

      Zdarzenie miało miejsce na początku tego tygodnia. Do pięknego PKS-u wpadł
      koleś, który najwyraźniej był w stanie wskazującym na spożycie. Prawie, że
      krzycząc pyta się kierowcy:
      - Panie kierowco czy ten autobus może mieć małe autobusiki???
      Chwila konsternacji. Nie wiadomo jak z takim gadać. Kierowca dla spokoju
      odpowiada, że tak! Na to ów pijak:
      -Ch*ja prawda!!!! Przecież na gumach za******la!!!
      • Gość: gaan Re: Autentyki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.04, 11:33
        Było to w styczniu tego roku.
        Po długich (3-letnich) namowach wreszcie wraz z narzeczonym poznalismy ze sobą
        naszych rodziców. Mój ojciec od początku nie miał ochoty na imprezkę w stylu:
        wypijemy sobie kawkę i porozmawiamy, bo fajnie by było się poznać, dla niego
        takie spotkanie powinno miec jakiś cel, samo poznanie się nie jest celem.
        Po jakiejś pół godzinie głupiej gadki o niczym, mój milczący tatuś wypalił
        całkiem z nudów do nas:
        - No dobra, to w końcu powiedzcie, po co nas tutaj ściągnęliście?
        Całe towarzystwo zamilkło, rodzinka narzeczonego wpatrzyła się w nas dziwnym
        wzrokiem, całkowicie zbiło ich to z tropu - dla nich powód wizyty był jasny.
        A mój ukochany, żeby przerwać ciszę, a zna poczucie humoru mojego fadra, tak
        sobie zażartował, że szykujemy im za 9 miesięcy niespodziankę - że niby ja
        jestem w ciąży. Żart niestety załapałam tylko ja i nie było mi do śmiechu
        niestety. Za to rodzice wszyscy czworo ucieszyli się, jaką to im niespodziankę
        przygotowaliśmy, przy czym nie pomyśleli o ciąży, ale o ślubie...
        Do końca wizyty nie mogliśmy nic już wtrącić, bo temat mieli już wspólny.

        I tak od miesiąca jesteśmy małżeństwem...
        • Gość: Frida Re: Autentyki IP: *.fornfyndet.se 25.09.04, 21:35
          Swietne.Gratulacje .
          Pzdr.Frida
          • Gość: Podróba Re: Autentyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 22:46
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=15082281
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=16286805
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=12315627&v=2&s=0
            To oczywiście inne wątki dotyczące autentyków i "100% autentyków"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka